Musi się coś stać

Obrazek użytkownika Krispin
Kraj

Przychodzi sąsiad do sąsiada... Zaraz, zaraz, to dowcip w stylu „przychodzi baba do lekarza”? Nie, to poważna sprawa. Przychodzi sąsiad do sąsiada... i siada... Po chwili mówi... mówi mi tak: coś się musi stać. – Ale co? – pytam. – Nie wiem, co... ale coś musi. – O co konkretnie chodzi, sąsiedzie? – Musi się coś stać, żebyśmy mogli wierzyć. – Ale w co? – Wierzyć, że jest jeszcze jakaś szansa... – Chodzi o polskich piłkarzy? – Nie, o całą sytuację. – Jaką sytuację?... – Musi się coś stać, żebyśmy mogli nadal wierzyć, że jest jakaś szansa, że w końcu się coś zmieni. Ja nie krytykuję, ja chcę mieć nadzieję, a ona przygasa z każdym dniem... – A więc o to chodzi. Ale, czego konkretnie sąsiad oczekuje?

 

– Dobre pytanie. Zacznę od tego, że nie ufam do końca sondażom, ale... one jednak pokazują pewne tendencje, nawed zakładając, że są naciągane, bo jednych promują, a od innych chcą odstraszyć. Dziś PiS jest nadal na czele, ale już nie z 42% poparciem, tylko 30% (może 33% - jak wynika z badania przeprowadzonego ostatnio przez IBRiS dla Onetu). Czy jest się z czego cieszyć? Trzy partie, współpracujące ze sobą w ramach totalnej... wróć, skorzystam z rady i jednak będę ją nazywać totalitarną opozycją, a więc: Szymek24, Kolacja Obywatelska (u Sowy?) i Lewica mają wspólnie ponad 43%?... – Przecież do wyborów jeszcze dwa lata...

 

– I dużo to, i mało, więcej by się zdało. Kropla drąży skałę. A co dopiero walące w nią sierpy i młoty. One nie drążą? Te Giertychy, Bodnary, Jachiry, Lump-arty i soki z buraka – niejednego zresztą. I te błędy... – Nie ma przecież ludzi nieomylnych, sąsiedzie. – Po co była ta "Piątka dla zwierząt"? Podchodziłem do tego bardzo sceptycznie, potem byłem przeciwny. Oczywiste były szkody, jakie to może przynieść. I przyniosło. Jaki jest efekt końcowy tej bzdury? Pomysł zarzucony. I cisza. – To chyba dobrze. Poza tym, są przecież także sukcesy...

 

– Jakie? Komisja Jakiego? – Bądźmy precyzyjni i sprawiedliwi, sąsiedzie: Komisja do spraw reprywatyzacji nieruchomości warszawskich wykonała kawał dobrej roboty. – To prawda. Jaki pokazał, że można i da się prześwietlić tę gangrenę. Martwi mnie tylko to, że mimo tego niewątpliwego sukcesu nadal stoimy przed ścianą. Wskazano winnych, powstały akty oskarżenia, orzeczono wypłaty odszkodowań... ale jest to kwestionowane. Wypłaty odszkodowań się ślimaczą (z prawie 10 milionów wypłacono ledwie dwa), WSA uchyla teraz decyzje Komisji Weryfikacyjnej i ułaskawia aferzystów. – Przecież ani rząd, ani Komisja nie mają wpływu na działanie sądów... – No właśnie, to jest ta ściana. Dobrze chociaż, że Trybunał Konstytucyjny przywrócono do pionu. Zabawne, że gdyby nie zakusy diabła... przepraszam, że tak nazywam opozycję, ale tak mi się kojarzy, a więc zabawne jest to, że gdyby nie ich buta i pycha, która pchnęła ich wtedy do wyboru nowych sędziów „na zapas”, niezgodnie z prawem, to ustawianie Trybunału do pionu byłoby znacznie trudniejsze i tamten POpaprany Trybunał mógłby bruździć tak sprawnie, jak w latach 2005-2007. I te sądy... 

 

Ja rozumiem, jest opór komuchów i dobrze ustawionej kasty, ale w końcu po to się idzie po władzę, po to się obiecuje to i tamto, aby potem to zrealizować, prawda? Jak ktoś nie daje rady, to niech następny drwal bierze siekierę, podwija rękawy i... – Chyba jest sąsiad trochę niesprawiedliwy... – Ja jestem niesprawiedliwy? A Koń, który unika zapuszkowania? Nowak - wypuszczony z aresztu z nagrodą w postaci zawieszenia nakazu wpłaty sporej kaucji. Pinior - skazany za korupcję i... miłosiernie odpuszczony. To jest sprawiedliwość? Domańskie, Juszczyszyny, Tuleye, a wcześniej Rzeplińkie i Gersdorfy... To jest sprawiedliwość? Te Żurki (notabene, moja ulubiona zupa) są jak rak, niszczący nasz wymiar sprawiedliwości. – To wymaga czasu. Jak się przygotuje dobry plan... – Przecież sześć lat minęło. Ja naprawdę tracę cierpliwość. Już nie wiem, czy oni naprawdę chcą reformować Polskę, czy tylko mówią, że chcą. Dlatego musi się coś stać, coś co pozwoli mi uwierzyć, że to jest nadal mój rząd. I ten rząd nadal chce zrealizować postulaty, które miał w 2015 roku. 

 

Podobnie jak Ryszard Majdzik, opozycjonista z czasów PRL, nie chciałbym widzieć jedynej pozytywnej zmiany w sądach po 1989 roku w zmianie wrony bez korony (jak nazywał on peerelowskiego orła) na orła w koronie. „Bo poza tym – nie dokonano żadnej weryfikacji, żadnego oczyszczenia”. Znowu odbija się czkawką Strzembosz, który nadal robi za autorytet – tylko w TVN-ie i Gazecie. Chcę – tak jak ten były opozycjonista – móc powiedzieć: „wiem, że wiele rzeczy nie idzie do końca tak, jak powinno. Ale nie uważam, że to wina Zbigniewa Ziobry. Jestem przekonany, że ma on dobre intencje. Problemem jest opór, na który napotkał, a także pewne uwarunkowania międzynarodowe, które rząd musi brać pod uwagę, często musi niestety lawirować. Jestem jednak przekonany, że ostatecznie uda się tę reformę, tak potrzebną, doprowadzić do końca”. Naprawdę chcę. Ale kiedy stoimy przed tą ścianą, to czasem płakać się chce...

 

Jaki powinien być premier... aaa-psik. – Na zdrowie. Pyta sąsiad, jakimi cechami musi się charakteryzować premier? A więc... – Nie. Twierdzę, że Jaki powinien być premierem. Udowodnił w Komisji Weryfikacyjnej, że jest konsekwentny i skuteczny, podczas kampanii prezydenckiej pokazał, że ma niespożyte pokłady energii, pomysły i wizję (kasując mdłego i kartonowego Trzaskowskiego), a w Parlamencie Europejskim zatarł wspomnienie po pajacu, którym się okazał Sośnierz – jaki ojciec, taki syn, chciałoby się rzec. Dobromir? Dobry żart. Mir raczej żaden. Za dużo rzeczy się nie udaje, za dużo ustępstw – nawet tam, gdzie nie jest to konieczne.– Napije się sąsiad wina? – Wina? Czyja wina? Czy ja wiem? Jeśli domowej roboty... może za bardzo rozwiąże mi się język... – In Vino Veritas, sąsiedzie...

 

– Kilka lat temu stałem przed cukiernią w centrum miasteczka na Mazurach. Miałem na sobie koszulkę z napisem: „PiS zamknął sklepy i... znowu nie wiadomo, co robić w niedzielę”. Nie wszyscy kumają, o co z tym napisem chodzi. Podeszła jakaś kobieta. Przeczytała i skrzywiła się. Zapytałem, czy ma coś przeciwko PiS-owi. A ta jak nie wyjedzie ze swoimi żalami. „To 500+ to tylko demoralizuje ludzi. Nie chce im się pracować” – i tak dalej, jak te półgłówki z TVN, co śmiali się, że ludzie to przepiją. Taki Meller: tu program prowadzi, tam program prowadzi, a to jest redaktorem naczelnym, a to Playboya, a to czegoś tam innego, forsy jak lodu, i takiemu nie podoba się, że ktoś dostał 500 zł na dziecko i rechocze, że wzrośnie spożycie alkoholu na głowę statystycznego Polaka, a godne życie tych ludzi ma pewnie w czterech literach. Pytam więc grzecznie tę kobietę, dlaczego uważa, że ludzie nie chcą pracować. A ona na to, że w jej sklepie w wakacje zawsze dorabiała jedna taka, co ma czwórkę dzieci, ale w tym roku odmówiła, bo z pensją ma kilka tysięcy na rękę? Hmm... No tak, pomyślałem, są różne punkty widzenia. Pani pracodawca ma jednak rację. Ale... alle... alee... ciągle wracałem myślami do tej rozmowy i pod wieczór doznałem olśnienia. Jak to? Kobieta z czwórką dzieci musiała dorabiać w wakacje? Pewnie kosztem odpoczynku i urlopu, za marne grosze, w sklepie papierniczym. I to było w porządku? Teraz, kiedy nie musi tyrać w czasie wakacji, ktoś nazywa ją zdemoralizowaną, bo nie chce jej się pracować? Pani pracodawca nie miała jednak racji. Zdecydowanie nie... Dobre to wino. Sąsiad poleje jeszcze.

 

Nie ma już w rządzie Szydło, odeszli Ardanowski, Kowalski, wcześniej podziękowano ś.p. Szyszce, Tchórzewskiemu... Czy w tym rządzie ktoś słucha fachowców? – Może dwa kieliszki wystarczą? – Skoro wokoło zasieki i pola minowe, to trzeba działać ostrożnie, jak saper, a nie ładować się jak pijany do sklepu z porcelaną. – A co konkretnie ma sąsiad na myśli? – Choćby tę ustawę o IPN. A teraz tę hecę z przyjęciem ustawy o „zwiększeniu zasobów własnych Unii” i Funduszem Odbudowy. Jedni twierdzą, że wszystko pod kontrolą, bo ten paragraf zapewnia to, a tamten tamto, ale przecież wiemy, że już nieraz nas wyrolowali. Stosują pokrętną taktykę, przerzucają sprawy do różnych unijnych instytucji, które podejmują decyzje wykraczające poza ich kompetencje i co im pan zrobi? W końcu dopną swego, a my zostaniemy jak w tym wierszu Krasickiego: „gdy więc wszystkie sposoby ratunku upadły, wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły”. I co wtedy powiedzą? Że chcieli dobrze? Że się niestety nie udało? Że liczyli, ale się przeliczyli?...

 

I ten Gliński... lekką rączką rozdający miliony „utalentowanym artystom”. Słusznie ktoś zauważył, że rozdzielają „kroplówki z naszych pieniędzy”, utrzymując tę roszczeniową bandę przy życiu. Boże, widzisz i nie grzmisz, chciałoby się powiedzieć. Jedna z tych dotowanych „nie czuje już potrzeby wymiany myśli z tym narodem”, a jej były mąż jest dyrektorem Teatru Polskiego – dobrze, że nie narodowego, choć pewnie ma takie aspiracje – i wspiera inicjatywę Strajku Atrap Kobit. Czy to wina czasów? Czy skażonego powietrza? Czy może jednak edukacji? Skoro uczelnie są opanowane przez lewicowych ekstremistów, skoro profesor...ka jest w stanie publicznie wykrzyczeć do mikrofonu „wyp***dalać!” pod adresem legalnie wybranej władzy (która jej akurat nie odpowiada, jak mnie dawniej ekipa Tuska), skoro inny wykładowca może być piętnowany za stwierdzenie, że „rodzina składa się z ojca, matki i dzieci”, albo za nazwanie płodu „dzieckiem”... to na co tu jeszcze czekać? Znowu posłużę się cytatem: „Uniwersytet powinien wypuszczać w świat doskonale wyćwiczonych mentalnie wojowników, którzy odruchowo i precyzyjnie rozbijaliby w puch lewackie bełkoty i gasili dyskusję dwiema ripostami”. Ale nie wypuszcza. Miał rację Jurij Biezmenow – były agent KGB, który zbiegł na Zachód w 1970 r., gdy mówił o metodach przejęcia kontroli nad innym państwem. Pierwszym etapem jest demoralizacja. Jeśli chcemy to powstrzymać, trzeba działać już, teraz, bo i tak na efekty przyjdzie czekać jeszcze długie lata. Sytuacja nie jest pod kontrolą. Tak jak większość polityków, mediów i nauczycieli myśleliśmy, że żyjemy w czasach pokoju. To była iluzja. Żyjemy w czasach totalnej wojny przeciw zasadom i fundamentom naszej cywilizacji (lub demokratycznego systemu – jak twierdzi Jurij), a inicjatorem tej wojny jest światowy system komunistyczny lub neo-marksistowski. My też jesteśmy celem w tej wojnie.

 

Dobrze rozumiem, że polityka to sztuka osiągania wyznaczonych celów. Jeśli rząd podejmuje jakieś niepopularne decyzje, to musi się liczyć ze spadkiem poparcia. Czasem trzeba wrzucić jakiś temat, który doprowadzi do kłótni w szeregach wroga, czasem trzeba obłaskawiać niektórych, żeby trochę stonowali swoje ataki, albo zrobić w ich stronę gest, który wytrąci im z ręki oręż, ale... alle... alee... jeśli to prowadzi do wykruszania zawiedzionego żelaznego elektoratu, do czego w końcu dojdziemy? Przecież ci obłaskawieni odwrócą się przy pierwszej lepszej okazji. Przecież oni nie mają moralnego kręgosłupa, wstydu, sumienia i zawsze pójdą za swoim interesem, z nie za interesem ogółu, nie za interesem narodu – z którym się przecież nie identyfikują, a nawet nie odczuwają potrzeby wymiany z nim myśli...

 

I te media! Ten ciągły atak, ujadanie. Jak wściekłe psy. Wymiar sprawiedliwości, edukacja i media. Skoro w dwóch pierwszych idzie wolno (ale miejmy nadzieję, że jednak do przodu(, to weźmy się za media. Za długo czekamy, nie zwlekajmy dłużej. – Przecież coś się w tej sprawie ruszyło za sprawą Obajtka. – Owszem. I jaki skowyt mediów? Jakie poruszenie. Dyżurny Kittel założył kitel i znowu ruszył do akcji. Jak w sprawie Szeremietiewa i Banasia. Sprawdzony zawodnik. Tym razem nie wydał nawet kasy na wafelki dla weffen SS. Dołączył do niego nawet Paweł Kowal. A niegdyś wydawał się rozsądnym facetem. Co to się z ludźmi robi, kiedy dołączają do POpaprańców i przebywają z nimi zbyt długo...

 

Jak długo można trzymać na stanowisku takiego wściekłego, kąsającego psa jak Bodnar? Tyle miesięcy, za nasze pieniądze szkodził. Co, nikt na prawicy nie wpadł na to, że ta banda od Tuska zechce blokować w Senacie wybór następcy i będzie się to ciągnąć w nieskończoność? To są politycy? – Spokojnie, sąsiedzie, zdrowie najważniejsze... – O zdrowiu to proszę nawet nie wspominać. Cyrk z tymi maseczkami zrobili. Najpierw Szumowski w jakimś wywiadzie mówi, że „nie wie, po co je ludzie noszą”, a w Ameryce Fauci to samo – że rozprzestrzenianie drogą kropelkową ograniczają, ale w infekcjach wirusowych są mało skuteczne (tylko ludzie myślą, że to pomaga, więc czują się bezpieczniej) – a potem lekarze w Polsce mówią, że są dziesiątki badań potwierdzających, że noszenie i nie noszenie maseczek nie wpływa zasadniczo na liczbę zarażeń – różnica w granicach błędu statystycznego. Dlaczego nie mogli tego przyznać wprost i wydać społeczeństwu ZALECENIE, a nie wciskać NAKAZY (początkowo bez podstawy prawnej) i wystawiać mandaty? Czy to jakiś kret podkusił ich do wydania takiej decyzji, niech mi pan powie? – Widzę, że sąsiad bez maseczki...

 

– Najpierw wierzyłem. Potem miałem wątpliwości, ale nie protestowałem. Kiedy raz głośno powiedziałem, że przecież nie ma sensu w maseczce wchodzić po schodach, kiedy NIKOGO nie ma na klatce, albo iść na spacer z psem PUSTĄ ulicą, albo siedzieć w parku na ławce, to poleciały na mnie gromy. Potem już przestałem wierzyć w ich skuteczność, ale siedziałem cicho, żeby nie być defetystą, obalaczem rządu, ruskim agentem. Teraz przestałem milczeć, bo gdzieś mam to, jak zamaskowani mędrcy mnie nazwą. Mam wrażenie, że niektórym lekarzom i ludziom nagle powołanym z Pcimia do rządu woda sodowa uderzyła do głowy. Taki Choroba... pardon, Horban, to w średniowieczu pewnie w dyby kazałby zakuwać. – Spokojnie, może kawki się sąsiad napije?

 

– Kawki? Żeby mi ciśnienie skoczyło jeszcze bardziej? Powiedzą, że to wina wirusa z Wuhan i zamkną mnie w szpitalu z autentycznie chorymi. Będzie się wtedy sąsiad opiekować moimi inwentarzem? Mówię sąsiadowi, coś musi się stać. – Tylko co? – Nie wiem. Ale powiem sąsiadowi, że według mnie jest tylko jedno wytłumaczenie, dlaczego ZP poszła na cały ten Fundusz Odbudowy. Chce sąsiad posłuchać? Dobra, moja teoria, którą nazwałem „3 razy 4” – wydaje się skomplikowana, ale mam nadzieję, że jest spójna i zrozumiała, wygląda tak... Ulica i zagranica postawiły nas w końcu przed wyborem między złym a gorszym. Można było legalnie użyć weta w zeszłym roku i dziś byłoby znacznie bezpieczniej, ale premier tego nie zrobił. Dlaczego? Może zapatrzył się na Orbana, który jest w nieco innej sytuacji - pod wieloma względami lepszej, i zdecydował się wtedy nie wetować? Wiemy chyba, że to był błąd. A zatem oni wiedzą, że ten wybór jest zły, ale... alle... alee... Nie mogli teraz wystąpić przeciw FO, bo...

 

  1. zakwestionowaliby prawie wszystko, co mówili do tej pory (to tylko potwierdza te głosy, które od dawna sygnalizują, że polityka informacyjna ZP jest beznadziejna);
  2. ludzie w przeważającej większości uważają, że „dostaniemy” wielkie pieniądze, a politycy różnych opcji przerzucają się kwotami: 35 mld, 70 mld, 120 mld, 770 mld..., jakby ktoś, jakiś dobry wujek przyjechał nagle ze stanów – chyba nieważkosci – i rozdawał kasę. A przecież wiemy, że część tych pieniędzy należy się nam z unijnego budżetu, do którego się dokładamy, a część to kredyty, czyli POŻYCZKI, które trzeba będzie spłacić;
  3. w sondażach większość opowiadała się za FO i głosowaniem za przyjęciem KPO, choć tego ostatniego prawie nikt na oczy nie widział, więc tym ludziom trudno byłoby zrozumieć, dlaczego rząd jest nagle przeciw;
  4. totalna opozycja spod Budki z Piniorem dokonałaby kolejnej wolty i nagle zaczęłaby być „za”!

 

Jaki byłby skutek wystąpienia przeciw FO? To nawet ślepy widzi i dość łatwo przewidzieć następstwa takiego kroku:

 

  1. Kolejna fala hejtu na rząd i Kaczyńskiego, szalejąca kampania w mediach, i pewnie na ulicach, pod hasłem: „rząd zabrał ludziom górę pieniędzy, które za darmo dawała kochająca nas Unia” – Lis, Wojewódzki, GieWu, onet, TVNy i Miejski... pardon, Grodzki w jednym chórze – może nawet z Kazikiem; 
  2. ostry spadek w sondażach i...
  3. przegrana w kolejnych wyborach;
  4. stracone 4 lata, może więcej, a utrata władzy oznaczałaby zaprzepaszczenie wszystkich rozpoczętych inwestycji i pogrzebanie szansy na dalszy SZYBKI rozwój! Definitywnie pożegnalibyśmy się z reformami wymiaru niesprawiedliwości, pewnie także z IPN, TVP-INFO, CPK (no bo jest w Berlinie), nie wspominając o lewackiej pacyfikacji czterema literami i moralnej degrengoladzie. Nie będzie żadnego zmiłuj się, żadnej tolerancji, żadnej miłości bliźniego – jak to widzimy teraz w USA.

 

Nadąża sąsiad? – Jasne, całkowita zgoda. – To się cieszę. A zatem powtarzam: wiedzą, że ten wybór jest zły, ale nadal mogą działać:

 

  1. kupują w ten sposób czas, w którym to oni wciąż „rozdają karty”;
  2. chwilowo rozegrali opozycję, która teraz zaczyna walczyć sama ze sobą – niesnaski, oskarżenia, przetasowania – dobra nasza;
  3. jeśli podjęte działania okażą się słuszne, Polska będzie dalej rozwijać się najszybciej w regionie, a ten rozwój zagwarantuje nie tylko wzrost dobrobytu obywateli, ale także znaczenia politycznego kraju – będzie to widoczne po zakończeniu kilku rozpoczętych inwestycji, np. przekopu mierzei – jednego ze sztandarowych pomysłów rządu ZP;
  4. ten wzrost wymaga czasu i nie będzie osiągnięty w 2, a nawet 6 lat, dlatego nie wolno dać się teraz ograć totalniakom z totalitarnej opozycji, bo wiemy dobrze, że wszystko zmarnują, rozkradną, utopią w czterech literach i sprzedadzą nas jako „pannę bez posagu” za grosze (jak to robili dotąd), bo – jak mówił klasyk POpaprańców „będą o nas walczyć jak o niepodległość”, czyli... krótko.

 

I co sąsiad na to? – To chyba nie jedyny możliwy dobry scenariusz? – To niech sąsiad wymieni inny.

 

(...słychać przelatującą muchę..)

 

- Dolać jeszcze wina? Nie? Na pewno?... A jeśli sąsiad nie ma racji?

 

- Czas na mnie. Z Bogiem.

 

- W Bogu cała nadzieja...

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.5 (głosów:9)

Komentarze

-

za tę pełną recenzję rzadów #PiS.
(  )
" Nie ma już w rządzie Szydło, odeszli Ardanowski, Kowalski, wcześniej podziękowano ś.p. Szyszce, Tchórzewskiemu... Czy w tym rządzie ktoś słucha fachowców? – Może dwa kieliszki wystarczą? – Skoro wokoło zasieki i pola minowe, to trzeba działać ostrożnie, jak saper, a nie ładować się jak pijany do sklepu z porcelaną. – A co konkretnie ma sąsiad na myśli? – Choćby tę ustawę o IPN. A teraz tę hecę z przyjęciem ustawy o „zwiększeniu zasobów własnych Unii” i Funduszem Odbudowy. Jedni twierdzą, że wszystko pod kontrolą, bo ten paragraf zapewnia to, a tamten tamto, ale przecież wiemy, że już nieraz nas wyrolowali. Stosują pokrętną taktykę, przerzucają sprawy do różnych unijnych instytucji, które podejmują decyzje wykraczające poza ich kompetencje i co im pan zrobi? W końcu dopną swego, a my zostaniemy jak w tym wierszu Krasickiego: „gdy więc wszystkie sposoby ratunku upadły, wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły”. I co wtedy powiedzą? Że chcieli dobrze? Że się niestety nie udało? Że liczyli, ale się przeliczyli?...

 

I ten Gliński... lekką rączką rozdający miliony „utalentowanym artystom”. Słusznie ktoś zauważył, że rozdzielają „kroplówki z naszych pieniędzy”, utrzymując tę roszczeniową bandę przy życiu. Boże, widzisz i nie grzmisz, chciałoby się powiedzieć. Jedna z tych dotowanych „nie czuje już potrzeby wymiany myśli z tym narodem”, a jej były mąż jest dyrektorem Teatru Polskiego – dobrze, że nie narodowego, choć pewnie ma takie aspiracje – i wspiera inicjatywę Strajku Atrap Kobit. Czy to wina czasów? Czy skażonego powietrza? Czy może jednak edukacji? Skoro uczelnie są opanowane przez lewicowych ekstremistów, skoro profesor...ka jest w stanie publicznie wykrzyczeć do mikrofonu „wyp***dalać!” pod adresem legalnie wybranej władzy (która jej akurat nie odpowiada, jak mnie dawniej ekipa Tuska), skoro inny wykładowca może być piętnowany za stwierdzenie, że „rodzina składa się z ojca, matki i dzieci”, albo za nazwanie płodu „dzieckiem”... to na co tu jeszcze czekać? Znowu posłużę się cytatem: „Uniwersytet powinien wypuszczać w świat doskonale wyćwiczonych mentalnie wojowników, którzy odruchowo i precyzyjnie rozbijaliby w puch lewackie bełkoty i gasili dyskusję dwiema ripostami”.
Ale nie wypuszcza. Miał rację Jurij Biezmenow – były agent KGB, który zbiegł na Zachód w 1970 r., gdy mówił o metodach przejęcia kontroli nad innym państwem. Pierwszym etapem jest demoralizacja. Jeśli chcemy to powstrzymać, trzeba działać już, teraz, bo i tak na efekty przyjdzie czekać jeszcze długie lata. Sytuacja nie jest pod kontrolą. Tak jak większość polityków, mediów i nauczycieli myśleliśmy, że żyjemy w czasach pokoju. To była iluzja. Żyjemy w czasach totalnej wojny przeciw zasadom i fundamentom naszej cywilizacji (lub demokratycznego systemu – jak twierdzi Jurij), a inicjatorem tej wojny jest światowy system komunistyczny lub neo-marksistowski. My też jesteśmy celem w tej wojnie  "   ...

Pozdrawiam  Patriotów.
 

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0


"Stworzyliśmy Rzeszę za pomocą propagandy" - dr Joseph Goebbels ( und KLDachau 1933 )
wilre - "Viva il re"
Niech żyje król

#1671289

Polityka jest wredna. Jakże często należy wybierać między złym a jeszcze gorszym. Tak... z taką sytuacją mamy do czynienia teraz. Z jednej strony przecież widzimy, że wiele rzeczy się nie udało, że powoli tracimy suwerenność, ale z drugiej strony nie możemy jednak dopuścić do powrotnego dojścia do władzy PO wraz z SLD czy też PSL-em.

No więc cóż możemy uczynić? Ano np. przestać brać udział w wyborach, ale czy w ten sposób nie torujemy zdrajcom Polski ponownego dojścia do władzy? Prawda jest najważniejsza i taką winna zawsze być, ale czy nieraz w imię dobra wspólnego możemy ją jednak przemilczać? Czy lepiej jest w obecnych strukturach rządowych coś jednak robić dla Polski, czy się wycofać i przejść do opozycji a tym samym w ogóle nie mieć wpływu na to, co się dzieje?

Sądzę, że właśnie takie dylematy miał też Z. Ziobro i jego SP. Mimo sprzeciwu do KPO jednak pozostał w rządzie i koalicji. 

My prawicowi blogerzy i komentatorzy nie mamy przecież aż tak dużego wpływu na rzeczywistość. Ale czy to czyni nas mniej odpowiedzialnymi za napisane przez nas słowa? Nam jednak - którzy mają ukształtowaną świadomość polityczno-światopoglądową - zależy na dobru Polski. Więc czy nawet krytykując obecny rząd nie winniśmy jednak robić tego mniej spektakularnie? Tego nie wiem. 

Osobiście zawsze pisałem, że jak moja władza, którą wybrałem, będzie postępowała niewłaściwie to subiektywnie będę ją krytykował, choć dziś jest to bardzo trudne. I tak przecież obecna władza jest pod ciągłym zmasowanym ostrzałem mediów, lewicowych elit unijnych, naszej totalitarnej opozycji, artystów wszelkiej maści, itd. Czy mamy wobec tego dołączać do chóru krytyków?

Trudno nieraz dokonywać wyboru, ale nikt nas nie zwalnia od mówienia prawdy. 

Takie to są i moje dylematy.

Pzdr

 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-1

krzysztofjaw

#1671293

//Czy mamy wobec tego dołączać do chóru krytyków?//

Mamy obowiązek rzeczowej krytyki.

Bez kontroli i krytyki, każda władza - także patriotyczna - traci kontakt z rzeczywistością i zaczyna zajmować się sama sobą.

Dla przypomnienia info z marca 2020 roku:

"Wiceminister aktywów państwowych, Janusz Kowalski, od kilku dni nawołuje do wyłączenia unijnego handlu emisjami EU ETS, a jako priorytet wskazuje konieczność przeciwdziałania skutkom koronawirusa. “Czas ideologii właśnie w UE się kończy – czas na gospodarczy realizm” – twierdzi minister. Polemizują z nim m.in. aktywiści Greenpeace, a Ministerstwo Klimatu zapowiada, że w razie “utrzymywania się trudnej sytuacji gospodarczej” rząd zaproponuje Komisji Europejskiej wprowadzenie doraźnych rozwiązań. Resort nie ujawnia jednak szczegółów.

“ETS powinien być zlikwidowany”.“Jak pomóc europejskiej i przede wszystkim polskiej gospodarce w czasach pandemii!? Reforma EU ETS jest konieczna – ceny uprawnień do emisji CO2 wzrastały z 5 do nawet 30 euro. Polska i inne państwa samodzielnie powinny dbać o klimat, a ETS od 01.2021 powinien być zlikwidowany” – napisał minister Kowalski na Twitterze.

https://smoglab.pl/wiceminister-chce-pomoc-gospodarce-w-czasach-pandemii-wylaczajac-polske-z-handlu-emisjami/

-------------------------

I co? Na dzisiaj stan jest taki, że ministra Kowalskiego w rządzie już nie ma, ceny uprawnień do emisji CO2 wynoszą już ponad 50 euro za tonę, a w Europejskim Funduszu Odbudowy 30% środków ma być przeznaczone na walkę ze zmianą klimatu.

Bez presji opinii publicznej będziemy nadal tkwić w tym matriksie, aż do totalnego bankructwa Polski.

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1671296

Dzięki za komentarz. A zatem obaj popełniliśmy nieco pesymistyczne notki, wynikające z lekkiej frustracji sytuacją. Tak, polityka jest wredna i trudna, dlatego nie należy abdykować przy głosowaniu. Można by to było zrobić, gdyby wszystko szło gładko i w pożądanym kierunku. Tak przez lata było (przynajmniej takie mieliśmy wrażenie) na zachodzie - dlatego może nie każdy chciał być tam politykiem, aby decydować o tak ważnych kwestiach jak to, czy dać przysłowiowy grosik na chodnika w miejscowości A, czy rewitalizację parku w miejscowości B. Niestety ten brak kontroli powoduje, że do władzy dochodzą ludzie, którzy skręcają nie tam gdzie trzeba. 

Pamiętajmy, że: "...są tak uczciwi, jak inni ludzie, ani na jotę bardziej. Mają, podobnie jak inni, takie same ciągoty do (...) władzy i przywilejów swojego środowiska. Ich maksyma brzmi: "dobrym sądem jest rozszerzenie jurysdykcji” (...) Konstytucja nie powołała takiego pojedynczego trybunału, gdyż jasnym jest, że bez względu na to, jakim ludziom taka władza przypadłaby w udziale, pod wpływem czasu i układów, jego członkowie staliby się despotami". Wprawdzie te słowa jednego z ojców założycieli Stanów Zjednoczonych i współautora konstytucji tego kraju – Thomasa Jeffersona - dotyczą sędziów, ale równie dobrze moglibyśmy zamienić słowo "sędziowie" na "politycy" i fragment ten miałby nadal sens. Ludzie władzy poddawani są pokusom i niektórzy, niestety, im ulegają.

Rezygnacja z udziału w wyborach oznacza zgodę na to, żeby za nas wybierali inni. Ja nie zamierzam się na to godzić. Ale żeby głosować, trzeba orientować się w sytuacji, aby móc dokonywać dobrych wyborów. Z kolei strach przed jakąkolwiek krytyką (moja krytyka nie jest raczej spektakularna, bo jestem nikim) prowadzi nas do pułapki, w której nigdy nie wiadomo, czy dziś jest ten dobry czas na krytykę, czy jeszcze nie. Jedni powiedzą, że nigdy nie jest dobry, a inni, że zawsze jest dobry. 

Pomyślmy bowiem, co by się stało, gdyby nie krytyczna reakcja na "piąkę dla zwierząt". Zapewne ustawa dziś by już obowiązywała. Pamiętasz chyba, że pierwsze głosy krytyki były tłumione, a ich autorzy pomawiani o niecne zamiary, robienie zamętu, a na końcu - jak zwykle - o to, że to ruskie onuce, płaskoziemcy itd. Tak się nie da dyskutować. 

Może jednak nadszedł czas na nieco inne przedstawianie prostemu ludowi zamierzeń na przyszłość i próbę wysłuchania reakcji. Debata to nie odczyt referatów jej uczestników. Oczywiście wiemy, że ta debata, rozmowa, wymiana poglądów jest utrudniona przez istnienie nieodpowiedzialnej opozycji, nastawionej jedynie na torpedowanie wszystkiego, wszędzie i zawsze. Ale skoro już wiemy, że taka jest, to można pokusić się o debatę w innej formule lub innym zakresie. To też jest obarczone ryzykiem, bo... Ojciec chrzestny mawiał: "W obecności obcych nigdy nie pokazuj, że masz inne zdanie". Wiemy, dlaczego to powiedział i czym to grozi.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Lepiej uczyć się na cudzych!

#1671320

Tym niemniej bardzo fajny tekst. Gratuluję, bo nieraz trudno znaleźć sposób wyrazu własnych myśli. I wiem, że nieraz niełatwo jest taki tekst napisać. Jeszcze raz gratulacje.

Natomiast co do krytyki obecnych władz. Mimo wielu obiekcji jednak zdecydowałem się taki opublikować. W imię jednak wyższości prawdy (nawet tej brutalnej) nad jakąkolwiek formą kłamstwa. Uznałem więc, że lepiej wyrażać zastrzeżenia niż później żałować, że się nie wskazywało na polityczne "miny" uderzające w suwerenność naszego, mojego państwa - Polski. Takie podejście wydało mi się zrozumiałe dla patriotów, bowiem nikt nie może mi zarzucić, iż takim nie jestem, co udowodniłem w swoich tekstach publikowanych od 13 lat.

Mało tego. Od 1992 roku (Nocnej Zmiany) swoich poglądów nie zmieniam i jestem "stały w uczuciach". To był wówczas czwarty rok moich studiów ekonomicznych na UMK w Toruniu. W tymże roku zrozumiałem, że jednak "koniec komuny" to był slogan bez pokrycia w rzeczywistości. To wtedy przestałem wierzyć w L. Wałęsę czy L. Balcerowicza albo w Gazetę Wyborczą i zacząłem bardzo krytycznie oceniać tzw. III RP, czyli PRL-bis. Ta "Nocna Zmiana" była dla mnie szokiem i jako młodemu człowiekowi otworzyła wrota do prawdy na temat zdrady w Magdalence czy też przy Okrągłym Stole, gdzie żydokomuna dogadała się ze swoimi znajdującymi się w szeregach tzw. "konstruktywnej opozycji" - dla mnie - i tak twierdzę do dziś - to było spotkanie prowadzących z SB czy "wojskówki" ze swoimi Tajnymi Współpracownikami z szeregów niby opozycyjnych. A do tego wszystkiego przy OS po obu stronach było aż 75% Żydów. Na mocy tych porozumień rozkradziono Polskę doszczętnie, czyniąc polskich Gojów obywatelami drugiej albo i trzeciej kategorii (niby gojowskie bydło). Ale jest to temat na oddzielną notkę, bo w ogóle dla Żydów Chrześcijanin (przede wszystkim Katolik) jest najgorszą formą życia na Ziemi.

Wracając jednak do tekstu. W sumie nieraz warto jednak ponieść pewne koszty w imię prawdy, o którą przecież walczyliśmy od lat. Osobiście mam bardzo sceptyczny stosunek do UE. Wtedy w referendum głosowałem przeciw wejściu doń Polski, jako do drugiego ZSRR, czyli Związku Socjalistycznych Republik Europejskich. Jak widać po latach to miałem rację. Unia z roku na rok staje się właśnie takim ZSRE, co mi się w ogóle nie podoba, bo Europa winna być związkiem suwerennych państw (jak EWG) a nie jednym sfederalizowanym państwem Europa, do czego dziś dąży. W takiej federacyjnej Europie nie ma niestety miejsca dla Polski jako odrębnego państwa i narodu - z czym się nie zgadzam i będę zawsze przeciw.

Pzdr

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

krzysztofjaw

#1671341

Z tym, że ja głosowałem wtedy "za", bo wstępowaliśmy do innej Unii niż ta, która się teraz wyłania z mgieł i zasłony dymnej z Ventotene. 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Lepiej uczyć się na cudzych!

#1671345

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1671409

Lista nierozwiązanych problemów i błędów - trafna. Pominięto fatalną politykę energetyczną pod dyktando Unii, poprzedzoną pozbyciem się ś.p. ministra Szyszki. Co ciekawe, podobno minister klimatu i środowiska Kurtyka już jest swoją urzędniczą fuchą znudzony i uważa, że nie stać go dalej, aby tak mało zarabiać. Cytuję:

"Obecny minister Michał Kurtyka od miesięcy chce odejść z rządu Mateusza Morawieckiego. Powodów jest kilka. Jak opisują nasi rozmówcy, jest on już zmęczony pracą w rządzie. Ministrowi, kiepsko idzie nawiązywanie dobrych relacji z innymi ministrami, ma większe ambicje, prywatnie ma bardzo liczną rodzinę, a na stanowiskach ministerialnych pensje są dużo niższe niż w spółkach Skarbu Państwa. Kurtyka może odejść albo do państwowego biznesu (jedna z wersji mówi o fotelu prezesa PGE EJ 1, która budować ma elektrownie atomowe w Polsce), albo jakiejś międzynarodowej instytucji".

https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,27066543,szykuje-sie-zmiana-w-rzadzie-wiemy-kim-jest-faworytka-do-przejecia.html

Dodatkowo unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2 to dla Polski gwóźdź do trumny, a Kurtyka ma być podobno walką o zmianę systemu już znużony.

https://biznesalert.pl/raport-wysokie-ceny-emisji-co2-niepokoja-polska-energetyke/

Wracając do Twojej notki, Krispinie, konkluzja sprowadza się do wyboru mniejszego zła, jako nieuniknionego wariantu na skutek wcześniej popełnionych błędów.

Nie wiem, gdzie nas zaprowadzi koncepcja mniejszego zła. Poza tym, KPO to jest program skonstruowany pod standardy Unii, a nie ze względu na polskie interesy.

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1671294

MUSI SIĘ COŚ STAĆ!

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1671295

Była kiedyś piosenka Okudżawy o takim właśnie tytule. Tekst jest znakomity, bardzo trafny i równie smutny jak ta piosenka. Myślę, że wielu z nas miało kiedyś nadzieje, pozytywne emocje, oczekiwania, ze "Teraz to już będzie coraz lepiej .." , że "Ten syf się przecież kończy ..", że pościągamy z cokołów fałszywe autorytety, a postawimy na nich (cokołach) własnych, jakoś "autentycznych" naszych bohaterów, którzy będą nowymi autorytetami. I co? I mamy "cokoły, na których nie stoi już nikt". Te rozczarowania męczą. Ile ich jeszcze wytrzymamy?

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Waldemar Korczynski

#1671306

To skojarzenie ma drugie dno, bo ostatni wers tej piosenki brzmi:

"Rżą konie u sań, Aleksander Siergiejewicz przechadza się, ach, głowę bym dał, że już jutro wydarzy się coś!"

Tekst pochodzi z 
Edmund Fetting - A jednak żal

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Lepiej uczyć się na cudzych!

#1671321

Czymś, co musi "ustać"- to -"polityczne przyczyny nie ścigania przestępstw popełnianych przez funkcjonariuszy publicznych, lub przez nich zleconych"...

Zostało to ustalone od 1997 roku - w OTUA -> przywałęsanym artykułem 44 - przy  Konstytucji RP...

Art.44 - ustawionym w Konstytucji RP - do "ustania" (wyklarowania politycznych zawiesin ) - zawieszonych śledztw prokuratorsko-policyjnych i sądowo "umorzonych" - dla mnożenia zamożności i POlitycznych możliwości kapitaŁowców Skór - w ramach (kompromitującego

korumpowania imitacji sądownicTW ) PLANowych cmentarnych samosądów - "samorządowych" antypoloniZmów...

Zastana od 1997 roku "ustawka 44 - do ustania"... - nie ustaje (redAkcyjnie) taić - przed Czytającymi  - konstytucyjny (preTekst) art. 44 ... POspolicie wicie rozumicie -"uzasadniany - tajnymi politycznymi przyczynaml"...

- "Prawnej PLANDEMII" (?) zastanej od 1997 roku.

"PrawNICza ... PLANDEMIA"... - to konstytu-tajny (?) - STRATegiczny od 1997 roku -> PLAN-DEMIAnowania (deMianowania) - poprzednich prokuratorów i sędziów do POwrotnych mian - asesorów (przewrotnych)asystentów "sądownictwa" - do systemOwego umarzania spraw (dowodowych) -wiedliwości do sprawiedliwości prawdy (faktów oczywistych rzeczywistości przeżywanych i znanych  milionom  Polaków i setkom tysięcy pra(co)wników etatowych - etapowych "wymiarów sprawWiedliwości" ... - "do ustania (nieustannie tajnych) przyczyn politycznych - od 1997 roku zupełnie (nadzwyczajnie) bezradnych Obywateli Polski - teorEtycznie mianowanej  ETYKIetą - Państwa Prawa...

Pozdrawiam. J. K.

 

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1
#1671323

Czymś - co musi "ustać" (ustąpić - przestać szkodzić w życiu i pracy Polaków) - są tajne machiNacje "prawnicze" niweczące prawa sprawWiedliwości ... -Prokuratorsko uzasadnionego  ścigania i sprawiedliwego (dowodowego) sądowego (kodeksowego karania) -  POspolitych przestępstw (samorząd(Ł)owców) POPełnianych " z  przyczyn politycznych" - czynnościami antypoloniZmów funkcjonariuszy pubLicznych, lub na ich zlecenie...-(POlitycznego pośredniczenia w "samorządowym" niweczeniu gosPodarki Polaków).

Pozdrawiam. J. K.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1671324

Kiedy coś u-staje, to też coś się staje, czyli coś się do-staje - w zamian za coś innego. Dobra uwaga.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Lepiej uczyć się na cudzych!

#1671346

O - wszem znanym (?)- artykule 44 -> testującym praworządność i konstytucyjość urzędników - urzędów wynagrodzeń funkcjonariuszy publicznych Ojczyzny... - oj, czy znanych elektoRatom Wyborców - CzyTających (?) coś wiarygodnnie uzasadnionego prawnie -  o "politycznych przyczynach (niby czym uzasadnionych (?) pospolitości ) ->  nie ścigania przestępstw popełnianych przez funkcjonariuszy pubLicznych"... - samosądowych oPOzycji  praw spraw - rozsądnie, bo prawidłowo   rozpoczętych, (nawet po wejściu w życie Polaków - artykułu 44 Konstytucji RP...) - dotyczących śledztw rozpoczętych - jeszcze nie zdeprawowanymi (preTekstem artykułu 44 Konstytucji RP) - ludzkimi zasobami funkcjonariuszy, osobliwych "wymiarów sprawiedliwości"...

Od lutego 1998 roku ciągle mi żal, zaprzepaszczonych dowodów rzetelnej pracy śledczej - pryncypialnych prokuratorów i policjantów RP - bo dzięki otrzymaniu od Nich - kluczowych dowodów pubLicznych zbrodni "Łowców Skór" - nie mam prawa odstąpić od dotychczasowego 23 letniego(pubLicznego) liczenia na "ustanie" - tych politycznych (enigmatycznych - zaszyfrowanych) przyczyn (konstytucyjnego ?) nie ścigania przestępstw popełnianych przez funkcjonariuszy publicznych, lub na ich zlecenie... bo ciągle mi żal życiowych ofiar Polaków - (dziesiątek tysięcy)- Petentów instytucji  Państwa Prawa "Łowców Skór"- (ewidentnie od 1997 roku) - rządzących konstytucyjnymi instytucjami w Polsce...

W związku z prawidłowo rozpoczętym śledztwem prokuratorskim, pryncypialny prokurator RP - mniemając "że nie zerwałem się z choinki" - wyjawił mi swoje dOświadczenie ...- "że polskim wymiarem sprawiedliwości, rządzi mafia lekarsko sędziowska"... - oczywiście w kontekście zbrodni antypoloniZmów "Łowców Skór" - od 1997 rzeczywiście nie ściganych - w kontekście konstytucyjnego preTekstu art.44 w OTUA - do tułania się spraw Praw Obywateli RP, PO manowcach instytucji rzekomych rzeczników praw obywatelskich...

Od 1998 roku żyję (śWiadomo) - w pandemii prawnej i ciągle mi żal  wyNIKów rzetelnej pracy funkcjonariuszy - pryncypała policji gen. M.Papały, prawdziwego RPO - J. Kochanowskiego i nie do zastąpienia Prezydenta Polski L.Kaczyńskiego, oraz wszystkich przedstawicieli prawdziwych Elit państwa polskiego, zaprzepaszczanego "politycznymi przyczynami - nie ścigania przestępstw funkcjonariuszy pubLicznych"... i "zupełnie nadzwyczajnych kast ludzi"...

Pozdrawiam. J. K.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1
#1671378

I napisze. Chodzi, oczywiście, o ten ostatni wers piosenki Okudżawy. Tylko gdzie ten Puszkin? Może się jakiś znajdzie?

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Waldemar Korczynski

#1671350

Umówmy się, że - pozostając na gruncie poetyckim - wystarczy nam "duch Puszkina" w postaci zapuszkowania wszystkich Gawłowskich, Piniorów, Nowaków, Lewandowskich czy Tusków. Zgoda?

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Lepiej uczyć się na cudzych!

#1671413

Środowisko sędziowskie, czyści się - samoZagładą państwa Rzeczypospolitej Polskiej... (czy elitarną  ogładą sąDoWnicTW ?)

Od 1976r. do końca 1981r. - zawodowo badałem warunki środowiskowe - przy stanowiskach pracy Polaków w przemyśle Polski...

Na podstawie Polskich Norm - dane mi było - wiele spraw (wÓwCzas) przemyśleć -> dlaczego (?) - wiele przeMySŁOWYch inwestycji ("z przyczyn politycznych"...- kredytów)  - nie mogło się samoDzielnie sprawdzić w handlowej opłacalności produkcji przemysłowych  .. - rzeczywiście obarczonych przemyślnymi - kredyToWyMi puŁapkami . .  - polegającymi na uruChamianiu (zagranicznymi "faChowcami" ) ... ( samochowających się ?) mechaniZmów "przemysłowych" - z konkurencyjnie przemyślanymi (konstrukcyjnymi wadami - mechaniZmów "zakładOwych"- niewyobrażalnie obrażającymi prawa mechaniki, fizyki i prawa pracy - cywilizowanych Ludzi w Polsce)...

Wówczas kupione - za zachodnie kredyty - "nowoczesne myśli techniczne" - zawierały (osobliwe w sobie ) - przemyślne - "technoLogiczne" nieDoKończenia - SPRAWiające samoPOstarzanie  mechaniZmów antypoloniZmów antygospodarczych (wymagających kosztownego importu - znamiennych części zamiennych - z niezmiennymi wadami "programowymi") - materialnych zjaw, które mają nie wychodzić na jaw - przy jawnym - nie ściganiu przestępstw popełnianych przez funkcjonariuszy pubLicznych, lub przez zleceniodawców " tych przyczyn politycznych" ... -mechaniZmów antypoloniZmów... -  "samooczyszczania się zupełnie nadzwyczajnych kast ludzi" - z konstytucyjnego nie ścigania kluczowych POwodów - tego i owego co ma z naszych szarych mas, nasza Ojczyzna ...Oj, czy znaMy - przyczyny polityczne, nie ścigania się nadzwyczajnych kast ludzi - do samokrytyki "zawodowych" kretyniZmów "elitarnych" antypoloniZmów... (Konstytucyjnie "do ustania" od 1997 roku).

Pozdrawiam. J. K.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1
#1671416

Choć nie na naszym podwórku, ale ten niebywale wprost bezczelny atak jak najbardziej nas dotyczy. Chodzi o decyzję TSUE w sprawie zatrzymania wydobycia węgla brunatnego i "tymczasowego" zamknięcia kopalni Turów, co może skutkować zamknięciem tamtejszej elektrowni (w 2005 roku zakończono jej kompleksową modernizację, dzięki czemu stała się najnowocześniejszą w kraju elektrownią opalaną węglem brunatnym). Może to zdestabilizować cały system dostaw energii w Polsce, a także w Czechach i Niemczech. Urzędnicy UE podejmują decyzje, których skutków nie są w stanie sobie nawet wyobrazić, ale co tam, "ekologia jest najweażniejsza" - pomimo dowodów czarno na białym (BLACK LETTERS MATTER), że z tym CO2 to kompletna bzdura.

Więcej o tej decyzjii pisze inny bloger: Wielkki atak na Polskę! TSUE zakazał wydobywania węgla w Turowie - natychmiast!  

"Zakaz TSUE dotyczy wydobycia węgla brunatnego w Turowie. Jego adresatem jest Polska, zaś właścicielem kopalni w Turowie nie jest Polska, tylko PGEGiEK (PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna) - spółka prawa prywatnego. Stanowi ona własność również spółki prawa prywatnego - PGE, która jest na dodatek notowana na giełdzie" (Arkadiusz Koper, dyrektor pionu prawnego Polskiej Grupy Energetycznej) - podaję za: Zamknięcie kopalni Turów. "Orzeczenie TSUE jest niewykonalne"

Ciekawe jak zachowają się teraz PO oraz Szymek24. Czy będą za zamknięciem? Czy Polska ulegnie tej presji?

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Lepiej uczyć się na cudzych!

#1671634