Maska-Rada! Mówię: Sprawdzam! Poważnie

Obrazek użytkownika Krispin
Kraj

Biedroneczki są w kropeczki. Czy biedroneczki noszą maseczki? Wątpię. A właściwie jestem pewien, że nie. Oprócz jednej. Ona często udziela się w telefuzji... wróć, w telewizji, ale w tej co to wciąż strzela na wizji (choć nie dosłownie z fuzjii, za to w furii). Nawet z oczu potrafią miotać pioruny – taki Morozowski na przykład. Ale gdzie mu tam do Lisa. Ten to mi w telewizorze dziury powypalał wzrokiem – podczas wywiadu z Kaczorem. Tak strzelał oczami, taki ładunek nienawiści, takie pioruny leciały, że... ekran do dziś spalony. Gdybyśmy zgromadzili 100 takich Lisów w jednym miejscu – w jakimś kurniku (na wabia) – i te ładunki jakoś pozbierali, ściągnęli, zmagazynowali, to żadnej elektrowni jądrowej nie trzeba byłoby budować. Żadnych wiatraków stawiać – ani na lądzie, ani na morzu.

 

Wystarczyłoby kilkaset zdjęć prezesa: uśmiechniętego, perorującego z sejmowej trybuny, grożącego palcem, zamyślonego nad losem Polski... wróć, zamyślonego nad losem tego kraju, zerkającego przez ramię, gratulującego komuś... wróć, grożącego pięścią komusiom, a gratulującego jakiejś figurze. Nie Figurze, tylko jakiejś osobie ze świecznika... wróć, nie ze świecznika, bo ktoś od razu szabasowe świece tam zobaczy... powiedzmy... gratulującego ministrowi (nie ministrantowi). I te zdjęcia wystarczyłoby podsuwać na zmianę tym 100 Lisom pod nos, a złą energię magazynować. Pecunia no olet, więc co z tego, że zła to energia, skoro dobrze ją można wykorzystać?

 

Ale koniec tych dygresji. Wróćmy do maseczek. Chodzimy w maseczkach, ale niektórzy całe życie mają maski na twarzach, czasem je nawet zmieniają (choć niektórym przyrosły na stałe). „To jak to, Kaźmirz, łuny teraz dwie maseczki majo?”. Ano mają dwie. Przy wysokiej temperaturze to problem. Pot zalewa skronie, czoło, twarz. I maseczkę przy okazji. Nie trzeba setek twarzy, żeby były setki miraży (to z piosenki). Jakość maseczki jest istotna.

 

Taki Budka dla przykładu. Maska malowana farbą (Nitras, nieprzepuszczalna, patent sPOKO) raz na czerwono, a raz na szaro. Wariant czerwony: „Każdy, kto chce przeprowadzić wybory 10 maja, będzie miał krew na rękach” (2 kwietnia). Wariant szary: „tutaj powinny trwać wybory prezydenckie. Bez żadnego trybu zostały one wstrzymane przez decyzję człowieka, który nie ma ku temu żadnych kompetencji” (10 maja). A jak zmiesza się te dwa kolory, to wyjdzie coś takiego: „Zablokowaliśmy absurdalne, korespondencyjne wybory. Udało się pokrzyżować plany Jarosława Kaczyńskiego” (12 maja). Jaki kolor uzyskamy po zmieszaniu czerwonego i szarego? Nie brunatny przypadkiem? Nie sprawdzałem, może zielony. Kiedy budka został zrobiony na szaro (Nitras Special: Sini razem!) stwierdził, że państwo nie zdało egzaminu. Zapomniał dodać, że chodziło mu o tzw. państwo teoretyczne z czasów Tuska i jego drużyny na kółkach... wróć, harata ta hałastra w gałę (jak napisałby być może Rabindranath Tagore).

 

„W życiu, jak w pokerze, jest zasada karta stół”.... Któż tak śpiewał? Nieważne. W polityce nie ma takiej zasady. Niektórzy uważają, że w ogóle nie ma zasad. Można nosić jedną maseczkę, a potem inną. Jak się tę pierwszą wyrzuci, to nie ma jej i... jakoby nigdy nie było. Tylko trochę zachodu przy zdejmowaniu, boli, kiedy się zrośnie za bardzo i człowiek uwierzy już w swoją tożsamość. Ale co tam, zawsze pokrzepiające są dobre przykłady. Pan Stanisław Obirek (ogórek, ogórek, ogórek, on czarny miał garniturek... i kolorową tę... no... ratkę... wróć, koloratkę – nic dziwnego, że dziś podoba mu się tęcza LGTBee, też kolorowa). Co ma wspólnego ogórek? Dobre pytanie.

 

Albo pan Cezary Michalski. Kariera jak z bajki – z „Frondy” do „Newsweeka”. Plum i już. Hamerykański drim. Albo pani Eliza Michalik... Ciągle podostrzając ton swoich wypowiedzi próbuje uwiarygodnić się jeszcze bardziej, i bardziej, i jeszcze. Ja też kiedyś tak dokręcałem śrubkę, że... łepek się odłamał. Łepek to ważna rzecz. U śrubki. U człowieka mniej. Czasem plecy liczą się bardziej.

 

Albo ludzie mikrofonu. Ci to mają i plecy i twarze (obu nie widać). Nie dość, że jak słuchasz ich głosu dostatecznie długo, a potem zobaczysz na żywca, to za nic ten głos do twarzy nie pasuje, to jeszcze czasem – po czasie (i tu właściwie TVN ma rację – bo po faktach, a faktycznie po czynach) sama twarz nie pasuje. A tak było pięknie. Jeszcze będzie – jak śpiewał pewien piosenkarz do mikrofonu. Ludzie mikro-fonu. Coś w tym jest, że rzeczy mikro nabierają często znaczenia makro. Takie to działanie „fonu”.
 

 

„Tańcowały dwa Michały,
Jeden duży, drugi mały.
Jak ten duży zaczął krążyć,
To ten mały nie mógł zdążyć...”
 

 

Julian Tuwim miał rację. Nie mógł zdążyć, ale chciał. A jak chciał, to się starał. I czasem „zdanżał”. I nawet prześcigał dużego Michała. I był pierwszy i większy. Duższy – można by tak rzec. I walił. Mocniej. Walił na odlew. Szkoda że nie w jakiś odlew (z brązu), to może by mu szybko przeszło. Głowa, mimo że mniej ważna niż plecy, jednak boli. Ale nie każdego. Na przykład takiego Biedronia nie boli. W trakcie swojej prezydentury stworzył w Słupsku „program tanich mieszkań na wynajem”. Problem w tym, że w Słupsku o tym nie słyszeli. Może to jakiś inny Słupsk. Albo inny Biedroń. Co za pech.

 

Dlaczego kłamstwo wyrażone publicznie i obnażone publicznie nie może zostać zdemaskowane i napiętnowane tak, aby to zmiotło tego, kto je wypowiedział? Zmiotło skutecznie i na zawsze z politycznej sceny. Weźmy 100 osób ze Słupska i niech przez 100 dni stoją pod siedzibą partii Biedronia. Powiedział, że budował? Dobra, powiedzmy, pokażmy, wykrzyczmy, jak było naprawdę. Karty na stół. Sprawdzam. I co teraz? Gdzie te kropeczki, panie Biedroń? Bo to stonka była. Albo stonoga.

 

Przy okazji można by było zrobić podobny sprawdzian płaskoziemcom. Przecież da się opracować jakiś sposób przelotu nad kulą ziemską, aby udowodnić, że lecimy wokół kuli, a nie w kółko nad blatem stołu. Lecimy i dolatujemy do miasta na drugiej półkuli, a nie po przeciwległej stronie płaskiego stołu. A może nie ma to sensu, bo i tak wymyślą inną teorię, albo dwie, albo dwadzieścia dwie? To niech już mają tę płaską ziemię i już? A Biedroń niech kłamie, i już? Dlaczego, kiedy mówię: Sprawdzam!, to ja mam pokazać kropeczki, a nie Biedroń?

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.4 (głosów:13)

Komentarze

to pan przedstawił. Też bym chciał aby klamstwa eliminowały kłamczuchów. Kiedyś mieszkałem w takim kraju gdzie polityk nie mógł sobie pozwolić na kłamstwa czy złe zachowanie bo od razu był eliminowany . O przyjęciu łapówki to już nawet w najbardziej zakamuflowanej formie nie mógł nawet pomyśleć np. Prezydent skorzystał wraz z żoną z pokoju hotelowego nie płacąc spowodowało to jego abdykację.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

lupo

#1630991

Dobrze by było, prawda? Słowa mają znaczenie. Coraz mniejsze, niestety. Pytanie brzmi, czy uda nam się to znaczenie słowom przywrócić. Niełatwe to zadanie. Każda uwaga pod adresem drugiego człowieka, nawet wyrażona delikatnie spotyka się z kontratakiem. Kto na przekazywać te sygnały tym osobom, informację "coś jest nie tak". Kiedyś mówiło się, że tylko przyjaciel powie ci prawdę. Czy w dzisiejszym świecie potrzebujemy jeszcze przyjaciół?

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

Krispin z Lamanczy
PAŃSTWO TEORETYCZNE JUŻ BYŁO
Każdy uczy się na błędach. Niektórzy z uporem maniaka chcą się uczyć na swoich

#1631032

5

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

yenom

#1631002

Dzięki. Na pewno znajdą się tu tacy, którzy nagrodzą mnie jedynkami, ale w końcu ryż najlepiej je się pałeczkami  :)

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

Krispin z Lamanczy
PAŃSTWO TEORETYCZNE JUŻ BYŁO
Każdy uczy się na błędach. Niektórzy z uporem maniaka chcą się uczyć na swoich

#1631033