Królowa Margot i Jokery, czyli szast prast i PO krzyku

Obrazek użytkownika Krispin
Kraj

Nie wiem, czy ten tekst nie powinien mieć innego tytułu. Może: „Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni”, ale w sumie nie do końca wiadomo, kto się będzie śmiał ostatni, więc... „Głupich nie sieją, sami się rodzą”, choć i głupi czasem zje sieje (może nawet we Frąknowie). Albo jeszcze lepiej: „Szczęście kontra debilizm”, lecz to zbyt drastyczne, nie wypada (nie wiadomo komu i spod czego). A może raczej: „I szczęść Boże nie pomoże” – łatwo się domyślić komu. A ja wciąż nie jestem pewien. Ale jedno jest pewne, szurniętych i niezrównoważonych przybywa (może ten tytuł powinien brzmieć: „Pochwała szurniętych”?). Nie wiem także, czy szurniętych przybywa w postępie arytmetycznym, geometrycznym czy apokaliptycznym, ale na pewno postępuje to w tempie zbyt postępowym i dlatego tępa część siekiery już nie wydaje się w tym zestawieniu taka tępa. 

 

Niektórzy twierdzą, że narzekanie to nasza cecha narodowa. Kto wie. Dobrze jest dostrzegać ułomności, bo można nad nimi pracować i coś zmienić na lepsze. W dłuższej perspektywie oczywiście. Nie jest to łatwe, każdy to przyzna. Ale w końcu dla chcącego nie ma nic trudnego. Nawet nowe nawyki da się wypracować (ktoś ponoć sprawdził, że wystarczy coś powtarzać siedem razy i dalej jakoś samo idzie). Warto wypróbować. Tylko trzeba od czegoś zacząć. Ale od czego tu zaczynać, kiedy dostrzega się same ułomności? Czy ten, kto dostrzega tylko ułomności to realista czy już raczej masochista? A może pedant? Z tym słowem – z różnych względów – trzeba uważać. Może się źle kojarzyć. Nie powinniśmy tego słowa i jego skojarzenia mylić, choć w pewnym sensie oba są wynikiem zboczenia.

 

Może zamiast cały czas narzekać, że „nasi” lub „oni” coś zawalili lub się spóźnili, lub zbyt stanowczo odpowiedzieli, lub nie dość stanowczo się opowiedzieli, lub dali się podpuścić, lub nie dali wpuścić, lub nie ruszyli, lub za grubymi nićmi szyli, lub coś tam gdzieś tam... zacznijmy też pewne rzeczy doceniać, zacznijmy się cieszyć z tego, co mamy. Wszak nie ma idealnych ludzi (poza Chrystusem, rzecz jasna), nie ma idealnych idei (demokracja na pewno, co wszyscy wiedzą, a nawet komunizm, choć tego wszyscy jeszcze nie pojęli), ani idealnych produktów, więc dlaczego wszystko, co robimy i do czego zmierzamy miałoby być zawsze idealne?

 

Ale do rzeczy. Polska została boleśnie doświadczona. Sowieci i Niemcy zmierzali do wykorzenienia polskości, polskiej mowy, zwyczajów... Wraz z postępem posuwali się coraz dalej i poczynali sobie coraz śmielej. Na początku XX w. w walce z tymi zakusami wystarczał spryt (Polak potrafi). Udowodnił to Michał Drzymała (nie wiem, czy nadal uczą o nim w szkole, może to już pase?), który w latach 1904–1909 zamieszkał z rodziną w wozie cyrkowym[1]. W ten sposób skutecznie obchodził brak pozwolenia administracji Królestwa Prus na budowę domu. Kilkadziesiąt lat później najeźdźcy już się tak nie cackali, próbowali fizycznie wyeliminować „element polski”. Ta polityka eksterminacyjna kosztowała życie setki tysięcy ludzi światłych, posiadających kręgosłup moralny. Brakuje nam dziś tych ludzi.

 

Na szczęście brakuje ich także w opozycji. Mamy szczęście, że dzisiejsi zaprzańcy to przede wszystkim ludzie ograniczeni i zaślepieni pychą lub nienawiścią. Przede wszystkim, bo są też gracze i świadomi szkodnicy. Gracze, to ci, którzy ocenili, co im się bardziej opłaca i stanęli „po stronie zwycięzcy” – jak to śpiewał niegdyś Kazik[2]. Wprawdzie Kazik nie do końca wyjaśnił, o którego zwycięzcę chodzi – czy tego, który zwycięży najpierw, czy tego, który zwycięży ostatecznie. Może, biorąc pod uwagę długość ludzkiego życia, niektórzy stwierdzili, że bardziej opłaca się stanąć po stronie tego pierwszego, czyli szatana, bo zapowiadane powtórne przyjście Chrystusa może nie nastąpić tak szybko.

 

Czy dlatego zaprzańcy, walczący z wiarą i wierzącymi, prawem i porządkiem, prawdą i sprawiedliwością, ocenili, że nie warto walczyć po jasnej stronie mocy? Co czeka tych, którzy jednak opowiedzą się po stronie prawdy? Czy tylko to, o czym w roku 1940 w swojej mowie w Izbie Gmin wspomniał Winston Churchill[3]?Mogę wam obiecać tylko krew, trud, pot i łzy”. Po co się wysilać, skoro można sporo ugrać bez wysiłku, bez potu i łez? A krew? Można w bój wysłać innych (wszak bój to jest ostatni). Znamy przypadki redaktorów, którzy pisali niegdyś w pismach prawicowych (cokolwiek ten termin oznacza), a dziś są na barykadach po innej już stronie (ich szeregi zapewne wkrótce się powiększą). 

 

Znamy różnego rodzaju Palikoty, Petru, Śmiszki lub Nauery lub też Naumanny, czyli ludzi śmieszących swoją miałkością. Mamy szczęście, że pycha nie idzie w parze z mądrością, skutecznością i wyrachowaniem. Choć są też wyjątki. Taki Michalkiewicz dajmy na to. Człowiek bystry, przenikliwy, erudyta w każdym calu, a jednak na coś cierpi. Na drugim skrzydle tej samej (wciąż mam taką nadzieję) barykady mógłbym wskazać człowieka podobnego formatu, również erudytę, mistrza pióra i celnej riposty – Janeckiego – który jednak nie powtarza wciąż tych samych mantr, jak zdarta płyta, i czyta się go i słucha z niesłabnącym podziwem. Czego o Michalkiewiczu powiedzieć nie można – czyimkolwiek agentem jest bądź nie jest ten Stanisław. Stanisław Stanisławowi nierówny. Jak rany, czeski film.

 

A skoro o filmie mowa... Emir Kusturica, który wyreżyserował obraz „Królowa Margot”, nie spodziewał się zapewne, że ćwierć wieku po premierze Margot wróci, choć w daleko zmienionej formie. I znowu będzie królować, choć w nieco inny sposób. Nie sądzę, żeby Kusturica upadł tak nisko, aby mimo wszystko bronić „tej” Margot (w końcu miłość... i tak dalej). Co innego Wojtek Mann. Po dłuższym zastanowieniu Newton powiedziałby pewnie: „Więcej waży, więc niżej upadł”, ale on nie żyje. Nie Wojtek, tylko Newton nie żyje. Może na jego szczęście? Ale my żyjemy i musimy być świadkami tego jak nisko można upaść.

 

„Radio Nowy Świat”. Tak, nowy. Tak, ten lepszy. I co nam ten lepszy świat serwuje? Wojnę światów. Oto jeden z tego świata („nowego”) okrzyknięty zostaje człowiekiem tamtego świata (nie mylić z zaświatami), czyli zaścianka, a więc „starego” świata. A dlaczego? Bo nie dość dokładnie zrelatywizował swój prywatny świat. Ośmielił się nazwać Margota Margotem, a nie Margotką (i to wg niektórych jest wynikiem zboczenia). Jeśli się z nim zgodzisz też mogą cię nazwać idiotą bądź idiotką (to drugie brzmi jakby zdrobniale, więc może czas jeszcze na decyzję, co wolisz). I Manny, Macjony, Chojnackie, Sosnowskie (a Mela Koteluk śpiewnie zastanawiała się kiedyś „Dlaczego drzewa nic nie mówią”) oraz Jethony uderzyły w lamentu tony. Tony tonów, to znaczy dużo tonów zmieniają czasem je – czyli te śpiewy lub lamenty – w atonalne zgrzyty. W tym wypadku chodzi o zgrzytanie zębami. Dobrze, że tych staruszków z nowymi zębami nie ma już w Trójce.

 

„Jeżeli Margot oraz akolici, tak bardzo apelują o poszanowanie wolności, to dlaczego nie szanują wolności mediów oraz mojej, jako osoby? Dlaczego chcą mi na siłę narzucić sposób postrzegania świata, zmuszając, żebym określał kogoś, kogo odbieram jako mężczyznę, zaimkami żeńskimi?” – żalił się prezes RaNoŚwi(t) jeszcze jako prezes. Po chwili zaszczuty przez kolegów i koleżanki samorzutnie i spektakularnie zmienił front, składając samokrytykę swojej osoby. Potem była już tylko kropka nad i, czyli prezes zostaje byłym prezesem - wykluczony z towarzystwa dla dobra towarzystwa (i swojego, oczywiście). 

 

Ciekawie wygląda ten nowy świat z królującą w nim polityczną poprawnością i Margotem (nie mylić z Palikotem). Nowy, a jakże stary – bo trzeba byłoby cofnąć się do wczesnych lat 50., kiedy taka samokrytyka była w porządku i na porządku dziennym. To chyba nie pierwszy w historii dziejów tego świata przypadek postępu prowadzący... wstecz. I gdy nie wiesz, dlaczego, gdy pytasz się, jak to możliwe, odpowiedź śpiewająco podaje (a właściwie proroczo podała już dawno) ABBA: „Money, Money, Money”... Bo „nie można dwóm Panom służyć” – pamiętasz kto to powiedział[4]? Co tam wartości, co tam prawda. Nic to...

 

Nieodparcie przychodzi na myśl proces Larry’ego Flynta złożyciela pierwszego na rynku amerykańskim czasopisma pornograficznego, „Hustler”. W latach 70. walczył o wolność prasy (w tym wypadku słowo „wolność” wypadałoby raczej zastąpić wyrazem „samowolka”), gwarantowaną przez 1. poprawkę do konstytucji USA[5]. Można się było zżymać, pomstować i walić głową w mur z bezsilności, że wyrok w tym procesie przyznawał rację komuś takiemu i umożliwiał legalną kontynuację takiego procederu. Ale prawo jest prawem. Dla każdego jednakowym. I sędziowie nie mieli innego wyjścia – mimo że w tych czasach wśród sędziów w USA nie było aż tylu popaprańców co dziś. Skoro Larry Flynt potrafił wygrać, dlaczego my mamy składać broń? Dlaczego tak łatwo dajemy się zastraszyć i zaszachować jakimś marnym Jockerem? 

 

Wróćmy do skasowanej już odpowiedzi prezesa, gdy był jeszcze „swój”, czyli był jeszcze prezesem. Skoro „Margot oraz akolici, tak bardzo apelują o poszanowanie wolności”, dlaczego jeden może nazwać mężczyznę kobietą, a inny – na przykład ja – nie może go nazwać mężczyzną? Skoro wolno, to wolno. Skoro wszystko, to wszystko. Skoro każdy, to każdy. Bo jeśli nie wolno mi, to czyż nie jest to drastyczne ograniczanie mojej wolności słowa? Skoro burzymy fundamenty i nie ma już żadnych zasad, to nie wprowadzajmy zasad zastępczych. Skoro skała nie jest już skałą, prawda nie jest już prawdą, mężczyzna nie jest mężczyzną, a kobieta kobietą, a relatywizm ma być w każdej dziedzinie, to mogę nazwać Margot Margotem. Wolno mi? Wolno. I należy wypuścić z zakładów psychiatrycznych wszystkich Napoleonów. Natychmiast! W końcu wielu z nich świetnie gra swoje role. Coś komuś świta? RaNoŚwi(t)? Radio Nowy Świt - Jutrzenka Swabody!

 

Zastanawiam się, czy po tym wszystkim będę jeszcze w stanie obejrzeć „Ogniem i mieczem” albo „Pręgi” czy też będę widzieć i słyszeć ten okrzyk „za Raf-Aua!”? Czy nie zawaham się polecając komuś spektakl „Norymberga” lub film „Układ zamknięty”, bo w uszach brzmieć będą słowa aktora-fotografa na inny temat? Kieślowski był wybitnym reżyserem, ale czy będę jeszcze potrafił docenić jego kunszt oglądając „Amatora”, czy też amator zagłuszy ten seans słowami o tym, że wstydzi się Polski za granicą i na wyjazdach nie pozwala żonie mówić do siebie po polsku. Ciekawe, kim się wtedy czuje i jakim językiem się posługują? Bo to, kim się czuje i jakim językiem najlepiej operuje Jurek Owsiak wiem z nagrań jego występów na festiwalach, które organizuje. Pełno tam ku**a, pie***lić, sku***syn. W sumie cieszę się, że Jurek ma wątpliwości, czy chciałby jeszcze założyć koszulkę z białym orłem. Niech nie zakłada.

 

Ale przecież to normalka. Za granicą – skoro już o tym wspomniałem – jest to na porządku dziennym. Szczególnie w Hollywood. Tam można wcielić się w postać dyrektora nielubianej stacji telewizyjnej (popierającej nie tych, co trzeba) i jechać po nim bez krępacji (szczególnie, że już nie żyje i nie zaprotestuje), fajnie mieszać prawdę z fikcją. Czy oglądając powtórkę „Gladiatora” będę nadal widział mężnego wojownika, który poświęca życie w walce z tyranią, czy też aktorzynę... nie, wróć, wielkiego aktora, który nie waha się poświęcić swojego zdrowia (do roli dyrektora Fox News musiał przytyć 35 kilogramów – kto wie, może kiedyś jeszcze zagra Wojtka Manna) i reputacji. Tego drugiego nie musiał właściwie poświęcać, bo Hollywood na pewno doceni to poświęcenie i tę demonstrację.

 

Te zachodnie czy amerykańskie produkcje podszyte postępowymi ideami łatwiej się ogląda, bo nie znamy tak dobrze realiów i niektórzy łykają pewne (choć bardzo niepewne) rzeczy jak młode pelikany. Kiedy chodzi o polskie realia, lepiej orientujemy się w sytuacji, więc tego typu przewały przechodzą trudniej. Jak choćby ten z wpisem Rosatiego na Tweeterze: „brutalna akcja policji wobec działaczy LGTBe (...) Przypomina mi się 1968 rok, kiedy pałowało nas ZOMO na Krakowskim Przedmieściu”. To bardziej żenujące niż gdyby ogłosił, że jest Darią Rosati. Od 1962 r. w Związku Młodzieży Socjalistycznej[6], a od 1966 r. w PZPR, wiceprzewodniczący Rady Uczelnianej Zrzeszenia Studentów Polskich (ZSP) Szkoły Głównej Planowania i Statystyki (SGPiS – gdzie końcówka PiS może być lekko myląca) miał być pałowany przez ZOMO? Nie wiem, co bierze Darek, ale to chyba zbyt mocne na jego głowę. Najtrafniej spuentował to „Którędy na Lemingrad”: Takie pierdoły możesz opowiadać lewackim znajomkom w Brukseli. To półidioci bez jakiejkolwiek wiedzy o twojej przeszłości i historii Europy. Żeby takich wpadek unikać, należałoby – zdaniem takich bojowników o „wolność i demokrację” - zlikwidować IPN. O to chętnie by się nawet pomodlili. Tylko do kogo?

 

Do której grupy zaprzańców wpisalibyśmy tatę znanej aktorki Weroniki – a może aktorkę znanego ojca – Dariusza? Do tych ograniczonych czy do zaślepionych, do graczy czy świadomych szkodników? Niekiedy mam wrażenie, że są szurnieci, którzy pasiują do wszystkich kategorii jednocześnie. Poważnie. Zastanówmy się, czy opowiadamy się za wypuszczamy z psychiatryków wszystkich Napoleonów, czy do powrotu do normalności, w której zło jest nazywane złem, a dobro dobrem, w którym „tak” znaczy „tak”, a „nie” nadal znaczy „nie”. Czasu jest chyba niewiele. Naprawdę mamy szczescie, że ci "nasi" szurnieci są jeszcze tak nieogarnięci.

 

Widzimy, co poprawność polityczna wyrabia. Prowadzi do zabijania ludzi – jak w USA. Bez znaczenia czy to biali czy czarni. Bez znaczenia, czy to bohaterowie minionych czasów – którzy walczyli w słusznej sprawie, jak Kościuszko z niewolnictwem – czy profesorowie wyższych (cokolwiek to znaczy) uczelni, którzy za wierność swoim poglądom i prawdzie są poniewierani, szykanowani, wyrzucani z pracy... Tak ma wyglądać ta politpoprawność? Tak ma wyglądać ten „nowy” świat? Nowy wspaniały świat? Może wg Wojtka Manna, ale na pewno nie wg mnie. Swoją drogą to ciekawe, że niektórzy jakoś nie mogą dorosnąć - te wszystkie Wojtki, Kuby, Jurki... Kabaret. Na całego.

 

Ktoś może powiedzieć, że przesadzam. Tak, ostatnio przesadzałem kwiatki w domu. Przyjęły się, więc proszę nie wątpić, że mam talent w przesadzaniu.

 

PS. Gdyby ktoś chciał jednak przeczytać tekst pt. „Pochwała stuhrnietych” zapraszam :)

 

[1] Wóz Drzymały stał się symbolem walki z germanizacją w zaborze pruskim  
[2] KULT „Wspaniała nowina
[3] Winston Churchill: Krew, trud, łzy i pot  
[4] Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie (Ewangelia Mateusza 6:24)  
[5] 1. poprawka do Konstytucji Stanów Zjednoczonych – jedna z poprawek do amerykańskiej konstytucji, zakazująca ograniczania wolności religii, prasy, słowa, petycji i zgromadzeń – uchwalona w ramach Karty Praw Stanów Zjednoczonych Ameryki
[6] Dariusz Rosati – dane osobowe IPN  

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.6 (głosów:18)

Komentarze

  Witaj! Zastanawiam się, dlaczego Tęczowa Neokomuna, nie żąda jeszcze zlikwidowania "psychiatryków". Przecięż, to także zamach na ich wolność. Chyba, że zarezerwowali już sobie w tych "psychuszkach" miejsca dla siebie.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-2

ronin

#1641164

niż pisać tak, by rykoszetem za czyjąś frustrację obrywali chorzy. Oddział psychiatryczny to nie odmiana więzienia (choć owszem  istnieje  poważny problem  przemocy psychiatrycznej)  tylko miejsce, gdzie  ma być udzielana pomoc medyczna osobom, które  tego potrzebują.

Ten cały  tęczowy cyrk to zmanipulowanie, bezmyślność, chamstwo i góralska muzyka, bunt młodości, politykierstwo, wygłupy itp. , ale nie choroba psychiczna!

Wielokrotnie prosiłam, aby osoby nie mające pojęcia na czym polegają choroby psychiczne  nie szarżowały dowcipami na ten temat. Skoro jednak empatii w tym zakresie doprosić się nie sposób, to jedyne co pozostaje to " minus"....

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-2

Nie minusuję bez uzasadnienia, bo to jak cios po ciemku w plecy.  Komentarze niemerytoryczne i agresywne minusuję bez dodatkowego wyjaśniania. Uwagi osobiste proszę kierować na PW.

#1641169

  Ja się nie naśmiewam z rzeczywiście chorych ludzi, tylko ci niby zdrowi, zachowują się, jak wariaci. Nie każdy z psychicznymi zaburzeniami, jest wariatem. Zresztą, do niedawna komuna zamykała siłą swoich wrogów, ludzi zdrowych dla nich niebezpiecznych w zamkniętych psychuszkach.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1

ronin

#1641180

Chodzi o instrumentalne używanie psychuszek jak w Rosji.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1641184

...na to, że to nie jest ich "target". Takiego Napoleona, mimo, że szurniety, trudniej będzie urobić i nad nim zapanować. Dlatego pewnie nie wypuszczą Napoleonów z psychiatryków. A szkoda, bo ci - z naszego punktu widzenia - są w sumie mniej groźni niż tęczowi ideolodzy, różne Margoty i popierająca ich lewacka 'intelygencja", którza udaje (bądź nie udaje), że wierzy w to, iż te Margoty to dziewczyny.

Miejsce w psychuszkach to my im powinniśmy zarezerwować. Dopóki nie zrozumiemy, że tak naprawdę to oni są nienormalni i trzeba ich izolować (oczywiście wszystko zgodnie z prawem), i nie podejmiemy na poważnie walki o stłumienie, osmieszenie, zmarginbalizowanie tych głosów (również poprzez strach przed karą za łamanie prawa), będziemy w defensywie. A stojąc, będziemy się cofać pod naporem.

Liczba pożytecznych idiotów, wspierających ten poroniony róch, będzie wtedy rosła. Dołączą do nich naweet teoretycznie wierzący, oburzeni, że mówimy w tym kontekscie o psychiatrykach. I co wtedy? I ty Brutusie? Tyle tylko powiemy, ginąc z nożem w plecach?  

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Lepiej uczyć się na cudzych!

#1641252

Tanio i szybko!

 

Wszystkich "Margot" informuję że otwieram gabinet zmiany płci.

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1641171

Henryk i Małgorzat 2011,

sejmowane

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1641241

...to jedna rodzina, starszy czy młodszy, chłopak czy dziewczyna...

wersja LGTBe:

...to jedna wścieklica , stara czy młokos, ...dziewczyn czy chłopczyca...

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Lepiej uczyć się na cudzych!

#1641255

Oglądam rozmowy dobrych dziennikarzy z osobami murem stojących za P.Mateuszem(Margot) i dziwi mnie że żaden z nich nie spyta czy będąc ojcem/matką dziewczynki nie mieli by nic przeciwko temu, by tenże Mateusz(Margot) wchodził wraz z córką do szatni na basenie, razem z innymi osobami które akurat w tym momencie poczuły sie kobietami?. Ktoś wypowiada się, że Mateusz trafił do niewłaściwego aresztu - męskiego nie dla kobiet, a internet podaje że w USA co najmniej 7 przypadków gwałtów było dokonanych w więzieniach kobiecych przez mężczyzn podających się za kobiety.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1641253

Poprawka - oczywiście Michała SZ, nie Mateusza- sorry

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1641254

...nie przychodzą im jakoś do głowy. Trzeba by było czekać, aż taki wypadek zdarzy się w Polsce i pokazać to potem takiemu dziennikarzowi. Obawiam się, że nawet to nie gwarantowałoby zmiany postawy. 

PS. wystarczy poprawić komentarz edytując go (zanim ktoś odpowie jest to możliwe)

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Lepiej uczyć się na cudzych!

#1641256

W sumie, to się nie dziwie, bo na sucho przecież im nie wejdzie. Reklama jak się patrzy.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1641321

Margot powinna siedzieć w wieży.Przyjechałby niebieski rycerz na białym koniu i by ją uwolnił

 

            

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1641326

...czy znalazłby się rycerz. Kluczem jest słowo "uwolnienie".

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Lepiej uczyć się na cudzych!

#1641533

Rabin Schudrich i ksiądz Boniecki chcą "być z bitym" i podpisują się pod poręczeniem za Margotem.

Ksiądz de jure czy de facto? Może odpowiedzą na to pytanie PARANIENORMALNI. Niezły kabaret.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Lepiej uczyć się na cudzych!

#1642470