God Save America... powiedziała żaba nim się ugotowała

Obrazek użytkownika Krispin
Świat

Wsłuchani w doniesienia o podpaleniu lub oszpeceniu kolejnego kościelnego budynku w kraju, echa wariacji wariatek zwanych „atrapami kobit” lub „rewelacje” ogniste ru...maka Biedronia Roberta z mównicy z Brukseli, nie bardzo słyszymy głosy z innych stron. A może nawet słyszymy, ale wątpimy, czy na pewno wróg naszego wroga jest naszym przyjacielem. Jak to sprawdzić? Może nie warto, bo nie ma już czasu? Nie lepiej założyć, że jest – nawet nie dozgonnym przyjacielem, ale po prostu sprzymierzeńcem? W jedności siła. A silniejszy może więcej, i da radę osiągnąć cele, o których w pojedynkę nie ma nawet co marzyć.

 

Jeszcze chyba pamiętamy, jak to było z Solidarnością. Wszystkie odłamy opozycji były w stanie ze sobą współpracować, a nawet spotykać się w kościelnych salach. Nikomu wtedy nie przeszkadzały sutanny, ani krzyż, ani Biblia na stoliku. A przy owym stoliku zasiadali ateiści i wierzący, a wśród wierzących byli innowiercy i dysydenci. Cel jednoczył w cudowny sposób. Każdy wierzył, że nie da się ograć, ale... w końcu daliśmy się ograć przebierańcom, którzy dogadali się z tymi, co mieli być przez wszystkich ograni. Nie zawsze musi tak być.

 

Jezus powiedział wprawdzie: „Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza” (Ewangelia Łukasza 11:23), ale słysząc od Jana, że ktoś wyrzuca złe duchy w Jego imię, a nie chodzi z uczniami, rzekł: „Nie zabraniajcie mu, bo nikt, kto czyni cuda w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami” (Ewangelia Marka 9:39-40). Zatem czy nie byłoby rozsądnie wziąć tego ostatniego zdania za dobrą monetę i próbować jednak dostrzegać, że czasem ci, którzy nie są przeciwko nam, są z nami?

 

Posłużę się prostym przykładem. Skoro popieram działania prezydenta Trumpa (nie czas wyjaśniać, jakie i dlaczego), to patrzę uważnie na reakcje innych. Nie muszę skrupulatnie analizować wypowiedzi pozytywnych, bo chwilowo nie interesują mnie pobudki, ważne, że to głosy za – czyli „kto nie jest przeciwko nam, ten jest z nami”. Odwrotnie rzecz się ma z tymi, którzy krytykują lub wręcz agresywnie atakują. Tu potrzebna jest analiza i zrozumienie pobudek. Jeśli ta sama osoba atakuje stale, a jej intencje są z grubsza znane (i światełko ostrzegawcze zapala się nie po raz pierwszy), można śmiało zaliczyć ją do wrogów – a więc „kto nie jest z nami, jest przeciwko nam”. To dziecinnie proste i narażam się na śmieszność pisząc takie oczywistości. A jednak świat... tak nie działa. Okazuje się, że w praktyce ten oczywisty i logiczny mechanizm często nie jest w stanie zafunkcjonować, pozostając tylko teorią. Czy uprzedzenia lub niechęć do kogoś może zdominować trzeźwy osąd i logikę?

 

We wspomnianej już Ewangelii Łukasza Jezus wypowiada wcześniej pewną prawdę: „Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze całą broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda”. Jeśli czujemy się mocni, to nie ma problemu, można właściwie darować sobie dalszą część tego tekstu (i „przekuć miecze na lemiesze”, a może od razu... kajdany). Coraz częściej słyszymy o końcu naszej cywilizacji, o prześladowaniach chrześcijan, o atakach na kościół... więc chyba nie jest tak różowo z tą mocą i warto jednak zastanowić się, „kto jest z nami”. Osoba, o której chciałbym napisać kilka słów powiedziała kiedyś: „Oskarżają mnie, że popieram prezydenta Trumpa i często pytają, jak mogę popierać kogoś takiego. Nigdy nie mówiłem, że prezydent Trump jest wzorem chrześcijanina. Ale on broni wiary. I ja to doceniam”[1]. Osobą, która to powiedziała jest Franklin Graham.

 

Franklin Graham to syn znanego na całym świecie ewangelisty protestanckiego Billy’ego Grahama, nazywanego m.in. „Bożym ambasadorem” i „największym chrześcijaninem, jakiego kiedykolwiek wydała Ameryka”. Osobiście rozmawiał z każdym prezydentem Stanów Zjednoczonych od Trumana do Obamy[2]. Przeżył 100 lat, a niedawno, niezauważenie minęła 3 rocznica jego śmierci (21 lutego 2018). Nauczał i ewangelizował w 185 krajach, a liczba osób, do których przemawiał, przekroczyła prawdopodobnie 210 milionów – wśród nich ponad 3 miliony publicznie uznały Jezusa Chrystusa za swojego Zbawiciela. Zawsze starał się zacierać różnice pomiędzy polityką a religią. Dzięki temu wielu apolitycznych amerykańskich chrześcijan zachęcił do zaangażowania się w politykę. Czy to dobrze? Oczywiście, że dobrze. Jeśli uwierzymy, że polityka to „brudna rzecz”, która parają się cyniczni oszuści i osoby amoralne, to stery rządów pozostawimy w rękach takich właśnie wykolejeńców. Czy o to nam chodzi? Będą mieli usta pełne „miłości” i frazesów o „wartościach”, ale co naprawdę mogą wiedzieć o wartościach? Co wie o nich dziadek Biden (nominalnie katolik) lub przewodniczący Budka?... nie wspominając nawet Nitrasów, Trzaskowskich, Biedroni czy Bodnarów.

 

Graham aktywnie głosił przez ponad 55 lat (od 1949 r.). Na świecie jak i w chrześcijaństwie był to czas wielu głębokich zmian. Upadł komunizm, pojawiły się nowe ruchy społeczne i nurty ideologiczne (niektóre odnowione), problemem stał się AIDS i terroryzm, a przesłanie Billy’ego Grahama pozostało to samo: świat zmierza do destrukcji[2]. Dziś misję Grahama kontynuuje jego syn – Franklin. I właśnie niedawno zabrał głos w sprawie „Ustawy o równości”, którą nowa amerykańska administracja pod kierownictwem prezydenta dziadka Bidena chce uchwalić przed upływem 100 dni urzędowania. Franklin Graham opublikował apel z prośbą o wstawiennictwo modlitewne w intencji nowych ustaw Bidena – ten apel to zarazem jednoznaczny głos sprzeciwu. 

 

Ustawa błędnie nazywana „Ustawą o równości” już przeszła przez Izbę Niższą Kongresu i wkrótce trafi do Senatu. Jeśli zostanie przyjęta przez Senat, prezydent Biden prawdopodobnie ją podpisze i stanie się ona prawem, ponieważ obecny prezydent uczynił ją jednym z priorytetów pierwszych 100 dni swojego urzędowania. Ustawa ta stanowi zagrożenie dla życia, jakie znamy, i funkcjonowania naszego kraju. To prawdziwa rewolucja. W myśl tej ustawy:

 • Szkoły, kościoły i organizacje opieki zdrowotnej zostałyby przemianowane na „obiekty publiczne”. Dzięki temu mogłyby one zostać zmuszone do zaakceptowania przekonań i nakazów dotyczących orientacji seksualnej i tożsamości płciowej. Byłoby to niezwykle uciążliwe i dalekosiężne. Pozwoliłoby karać grzywną lub wypowiedzeniem z pracy za użycie niewłaściwego imienia lub zaimka osobowego;

 • Możliwe stałoby się wprowadzenie przepisów, zgodnie z którymi: dopuszczalny byłby udział mężczyzn w sportach dla kobiet (we wszystkich kategoriach wiekowych), mężczyźni mogliby korzystać z szatni i toalet dla kobiet, mężczyźni mogliby nocować w schroniskach dla kobiet, przebywać w więzieniach dla kobiet. Zmuszono by nauczycieli i uczniów do publicznego udawania, że kobietą jest ktoś, kto urodził się mężczyzną (i z biologicznego punktu widzenia jest mężczyzną). Szkoły byłyby zachęcane lub zobowiązane do instruowania najmłodszych uczniów, że mogą wybrać, czy są chłopcem, czy dziewczynką, albo żadnym z nich, albo obojgiem naraz, czyniąc seks biologiczny (i naukę) reliktem przeszłości;

 • We wszystkich 50 amerykańskich stanach autorytet prawa mógłby zostać użyty do tego, aby chrześcijańskie organizacje religijne pozbawić prawa zatrudniania ludzi o tych samych przekonaniach, których jednoczy ten sam cel. Jak ma działać organizacja chrześcijańska, zmuszona do zatrudniania ludzi o wrogich jej poglądach, niewierzących i nie wspierających chrześcijańskich nauczań i wspólnej misji? To byłaby katastrofa.

 • Możliwe byłoby wyrzucenie z pracy pracowników służby zdrowia, którzy powołują się na klauzulę sumienia. Przyzwolono by na zmuszanie do pracy wbrew woli tych lekarzy i pracowników służby zdrowia, którzy nie zgadzają się, aby angażowano ich do terapii zmiany płci (m.in. blokowania działania hormonów lub zabiegów chirurgicznych). Zrozumiałe jest, że szpital katolicki nie powinien być zmuszany do przeprowadzania operacji zmiany płci, które są całkowicie sprzeczne z przekonaniami pracujących tam lekarzy, ale mógłby zostać do tego zobligowany nowymi przepisami prawa.

 • Organy administracyjne mogą otrzymać narzędzie służące do odmowy (lub grożenia odmową) udzielania pozwolenia na funkcjonowanie prowadzonych przez organizacje religijne szkół i uniwersytetów, jeśli nie spełniają wymagań świeckiej lewicy i nie stosują nowych wytycznych w kwestii orientacji seksualnej i tożsamości płciowej w akademikach, toaletach, na zajęciach sportowych, a nawet w programie nauczania. Ustawa mogłaby zostać wykorzystana jako broń, ograniczająca dostęp do federalnych pożyczek studenckich i stypendiów uczniom niektórych szkół, prowadzonych przez takie organizacje religijne.

Jesteśmy w kluczowym momencie dla przyszłości naszego narodu. Wpływ tego ustawodawstwa byłby ogromnie niszczący. Nie możemy milczeć i akceptować tego, co wiemy, że jest złe. To bardzo niebezpieczna ustawa, więc gorąco zachęcam do kontaktu z waszymi przedstawicielami w Izbie Niższej oraz Senacie i przekonywanie ich, aby głosowali na NIE. Liczy się głos każdego parlamentarzysty. Postępowa lewica gorliwie podchodzi do tej kwestii i zrobi wszystko, co w jej mocy, aby uczynić ją prawem w całym kraju. 

Ludzie wiary muszą się modlić. Kościoły muszą uznać znaczenie tego aktu prawnego i modlić się zbiorowo, prosząc Boga o interwencję i miłosierdzie, aby zachować wolności religijne, którymi byliśmy błogosławieni przez tak długi czas.

Z poważaniem,
Franklin Graham
Samaritan’s Purse[4]

Na swoim facebookowym profilu napisał on ponadto:

Słyszeliście o „Ustawie o równości”? Nazwa dobrze brzmi, ale jest zwodnicza. Ona nie ma nic wspólnego z równością. To tylko zasłona dymna zmuszająca Amerykanów do przyjęcia żądań środowisk LGTBe i stworzenia NIERÓWNOŚCI, które dotkną chrześcijan i wszystkich ludzi wiary. Karze będą podlegały osoby i organizacje, które – ze względu na swoje przekonania i standardy moralne – nie będą się na te żądania godzić. „Ustawa o równości” to niebezpieczny akt prawny.

Bóg stworzył nas jako mężczyznę i kobietę. Dopiero w ostatnich latach ludzie wymyślili wszystkie te dodatkowe „tożsamości płciowe”.

Musimy działać teraz! Zanim „Ustawa o równości” ponownie trafi do głosowania w Kongresie. Zachęcam również do poinformowania Białego Domu o zdecydowanym sprzeciwie wobec tej ustawy. Niech prezydent Biden i jego administracja dowiedzą się, co myślicie na ten temat. I MÓDLCIE SIĘ, aby Bóg poruszył serca ustawodawców i otworzył im oczy, aby zobaczyli niebezpieczeństwo, jakie nam grozi.[3]

 

Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na pewną drobną różnicę w nazewnictwie. Od jakiegoś czasu próbuje się zastąpić słowo „equality”, oznaczające równość (w sensie takim, jakie znanym za sprawą hasła: „Wolność! Równość! Braterstwo!), na słowo „equity”, oznaczające nie tyle równość, co raczej słuszność (sprawiedliwość?). Kto ma tę „słuszność równości” lub „sprawiedliwość równości” wyznaczać? W tłumaczeniu z angielskiego na polski „equality” i „equity” oznaczają niby to samo, ale to jednak nie to samo.

 

Prezydent Biden ma „equity plan” i zamierza „wyeliminować systemowe bariery dla szans i korzyści osób kolorowych i innych niedostatecznie uprzywilejowanych grup”. Co to znaczy? – pyta Tucker Carlson (Fox News) i przypomina, że: „równość (equality) rzuca wyzwanie władzy”, aby ta władza chroniła równe szanse obywateli, a „równość/słuszność” jedynie chroni... tę władzę. Za przykład posłużyły dwie osoby. Dzięki równości Andrew Jackson, urodzony w bardzo biednej rodzinie, mógł awansować aż do fotela prezydenta USA. Z kolei obecnej wiceprezydent USA Kamali Harris (oboje rodziców z naukowymi doktoratami) „równość/słuszność” zapewniła możliwość pozostania w kaście uprzywilejowanej. Ja dorzuce jeszcze jedno nazwisko: Colin Powell. Murzyn, który był w stanie awansować do stopnia 4-gwiazdkowego generała, a nawet przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów amerykańskiej armii. Bez punktów za pochodzenia. Niebywałe, prawda? I to w czasach tej okropnej białej supremacji.

 

My też nie możemy milczeć! I też powinniśmy modlić się o Amerykę...

 

PS uważam, że to bardzo ważna kwestia. Jesteśmy jak tama - Polska, Ameryka i inne kraje, w których osoby wierzące mają jeszcze cokolwiek do powiedzenia. Nieważne, który element zawiedzie - wyłom w jednym miejscu będzie katastrofą dla wszystkich pozostałych. To nie są żarty. Żarty skończyły się już dawno.

 

[1] Wypowiedź Franklina Grahama znalazła się w artykule Newsweeka z września 2020 r. To artykuł o protestantach, oburzonych wsparciem udzielonym przez Grachama prezydentowi Trumpowi. Tekst zatytułowany jest: „Ponad 10 tysięcy chrześcijan domaga się usunięcia Franklina Grahama z kierownictwa organizacji charytatywnej po modlitwie za Trumpa”. Nie można się już modlić za niewłaściwe osoby. Tym bardziej za wrogów. Kończąca artykuł wypowiedź jednej z „chrześcijanek” i zarzuty, które formułuje, jak ulał pasują do... dziadka Bidena. Trzeba przetrzeć oczy i wrócić akapit wyżej, żeby stwierdzić, że ona jednak mówi o Trumpie. Co się stało z tymi ludźmi? Niepojęte.

[2] Wikipedia: Billy Graham

[3] niestety wpis na FejsBogu został już usuniety: Oświadczenia Franklina Grahama - zapewne w myśl swoistego, lewicowego pojmowania "wolności słowa"

[4] „Samaritan’s Purse” (Sakwa Samarytanina), której dyrektorem generalnym jest Franklin Graham, to ewangelicka organizacja chrześcijańska (nie podlegająca żadnej konkretnej denominacji), która zapewnia duchową i fizyczną pomoc ludziom na całym świecie. Od 1970 roku pomaga zaspokajać potrzeby ofiar wojen, ubóstwa, klęsk żywiołowych, chorób i głodu, i dzielić się miłością Boga przez Jego Syna, Jezusa Chrystusa. Organizacja służy Kościołowi na całym świecie w promowaniu Ewangelii Jezusa Chrystusa. Nazwa organizacji wiąże się naturalnie z przypowieścią o dobrym Samarytaninie, opisaną w Ewangelii Łukasza (Ew. Łukasza 10:30-37).

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 4 (głosów:13)

Komentarze

To prawda, że większość ludzi w Polsce nie wie przed jakimi POTWORNYMI zagrożeniami stanęły USA.

To prawda, że te niebezpieczeństwa dotyczą także nas.

Wczoraj zmarł w Łodzi zasłużony 69-letni ksiądz proboszcz (prałat) zaatakowany 2 tygodnie temu kostką brukową w głowę przez pijanego człowieka. Przed śmiercią nawet nie odzyskał przytomności.

https://niepoprawni.pl/polecanka/pobity-w-paradyzu-ks-pralat-myszkowski-zmarl

Minęło niewiele czasu, aby oszczercze ataki lewactwa na Kościół w Polsce przyniosły efekty w postaci napaści fizycznych.

"Politpoprawność" jest groźna i nie wolno wobec niej milczeć.

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-3

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1665445

https://www.radiomaryja.pl/informacje/g-schetyna-koscioly-powinny-byc-zamkniete-limit-wiernych-jest-nie-do-wyegzekwowania/

Cytuję:

Za zamknięciem kościołów w obecnej sytuacji epidemicznej opowiedział się dziś b. przewodniczący Platformy Obywatelskiej, Grzegorz Schetyna. Jego zdaniem, limit wiernych w kościołach jest nie do wyegzekwowania, a Prawo i Sprawiedliwość boi się reakcji Episkopatu na ewentualne zamknięcie świątyń.

W środę minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował, że od najbliższej soboty do 9 kwietnia w całej Polsce będą obowiązywać rozszerzone zasady bezpieczeństwa. Zamknięte będą hotele, instytucje kultury, obiekty sportowe; ograniczona będzie działalność galerii handlowych; dzieci z najmłodszych klas wrócą do zdalnej nauki. Adam Niedzielski tłumaczył, że przekroczona została bariera 25 tys. zachorowań dziennie, trzecia fala przyspiesza i trzeba podjąć zdecydowane kroki. Otwarte pozostają natomiast kościoły, w których obowiązuje limit 1 os. na 15 m kw.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-3

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1665446

...bo działa jak czerwona płachta na nasze byczki :)

Też uważam, że to ważna kwestia. Jesteśmy jak tama - Polska, Ameryka i inne kraje, w których osoby wierzące mają jeszcze cokolwiek do powiedzenia. Nieważne, który element zawiedzie - wyłom w jednym miejscu będzie katastrofą dla wszystkich pozostałych. Dlatego poruszyłem ten temat.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-2

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Lepiej uczyć się na cudzych!

#1665493

to nie mam chwalić?

Byczki są już przecież bliskie śmierci przy takim torreadorze, jak Ty :)

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-3

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1665508

A nawet trzeba :) ale trzeba też pamiętać, że oprócz mulety wypada mieć ze sobą ostrą szpadę :)

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-2

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Lepiej uczyć się na cudzych!

#1665600

...podczas posiedzenia dotyczącego "Equality Act" Bidena i tzw. Demokratów >>> warto posłuchać
 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Lepiej uczyć się na cudzych!

#1665630

Ostatni czwartek (6 maja 2021) był w USA Narodowym Dniem Modlitwy (od 1952). To krótka wypowiedź ewangelisty Franklina Grahama (syna Billy'ego Grahama) w reakcji na to, że prezydent Biden nie użył słowa "Bóg" w swoim przemówieniu tego dnia.

Franklin Graham reacts to Biden omitting 'God' from National Day of Prayer

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Lepiej uczyć się na cudzych!

#1670819