Dziczyzna i głowizna albo pasztet z Niedźwiedzia z dodatkiem Łepkowszczyzny

Obrazek użytkownika Krispin
Kraj

Wciąż, mimo szalejącej mody na wegan i tarian, pasztety mają się dobrze. Już nasze prababki wiedziały, że najlepsze są z dodatkiem dziczyzny. Ze względów kulinarnych najczęściej wykorzystywanymi gatunkami są: dzik (wiadomo, taki ucywilizować się nie da, więc go nie szkoda, a i z nazwy pasuje), jeleń (sam się pcha pod nóż), daniel (też jeleń, ale zaliczany do dziczyzny grubej, więc to danie-li-tyko dla osób o grubym apetycie), zając (wyskoczy taki z konopi i... bach, po sprawie), dzikie króliki (czyli dziczyzna drobna, bo króli w okolicy nie uświadczysz, gdyż ponieważ bo... poumierali lub są na emeryturze) oraz dzikie ptactwo, jak choćby bażanty, kuropatwy, przepiórki i dzikie kaczki (kaczki, nie kaczory) – zwłaszcza krzyżówki (tak samo trudne jak rebusy).

A tu mamy duży kaliber. Pasztet z Niedźwiedzia. Jak go przełknąć? Może tak jak słonia? Po kawałku. Zacznę od początku. Ja też wychowałem się na Trójce. Kiedy kupiłem pierwszy magnetofon (szpulowy ZK-147, dopiero kilka lat później uciułałem na „Arię” z Pewexu), miałem w głowie wszystkie programy muzyczne z radiowej ramówki. Słuchałem i nagrywałem. Jak kiepski kawałek, cofałem taśmę i czekałem na następny. Różne audycje, różni prowadzący, Wśród nich trójkowi K2, czyli Kaczkowski i Kordowicz. Ale byli też: Mann, Pacuda, Chojnacki (do którego nigdy się jakoś nie przekonałem), Gaszyński, Pograniczny, Wiernik... Różne bzdury się nagrywało. Na szczęście wyrosłem.

Nie pamiętam, kiedy zacząłem słuchać muzyki z płyt. Winyle. Giełda na Wolumenie. I w Hybrydach. Były czasy, gdy pensja wynosiła 2.500 zł. A ja na giełdę nosiłem w torbie 15 pensji – w winylach. Na giełdę przychodzili też dziennikarze. Sprzedawali płyty, które już wykorzystali w audycji. Nie chcieli się wymieniać, tylko gotówka. Ceny niewygórowane, więc co było robić? Joy Division, Cure, Theatre of Hate, Echo and the Bunnymen, Siouxie and The Banshees, U2, Sound, Wire, Fall, Cabaret Voltaire, Bauhaus, Stranglers, Tuxedomoon, Residents... Długo by wymieniać. To już po erze fascynacji Pink Floyd, Genesis, Yes, Tangerine Dream. Nowe otwarcie. New wave. Do tego Madness, Marley, Black Uhuru, Misty in Roots...

Udane transakcje i kolejne saksy w Holancii pozwalały powiększać kolekcję i liczbę płyt targanych na giełdę. Czasem się coś sprzedało, ale głównie chodziło o wymiany. Łatwo było „pozbyć się” każdej płyty, więc ryzyko, że zostanie się z „grochem” praktycznie nie istniało. Mistrzem był „Student”. Miał z 80 płyt. Na każdej giełdzie robił deale stulecia, wciskając klientom „grochy” za perły. Co tydzień 1-2 nowe płyty do przesłuchania. Plus te, które zdobyli znajomi. Czasem 5, czasem 10. I tak w kółko. Nieraz wpadali też muzycy. To kupić, to sprzedać, to wymienić. Robert, Maciej, Janusz... Kazik. Jak w piosence „Znamy się tylko z widzenia”, ale mówiliśmy sobie „cześć”. Pierwsze koncerty Kultu nagrywałem dla siebie - już na magnetofon kasetowy Aiwy. Występowali mniej więcej raz na pół roku. Nigdy nie było wiadomo, co zagrają. Ale zawsze było super. Pamiętam zamieszanie z gitarą basową. Ktoś ją ukradł i musieli pożyczyć na koncert. Basista grał na białym Ibanezie... Gdzie te kasety? Co się z nimi stało?

Z Niedźwieckim rozmawiałem osobiście tylko raz (podobnie z Mannem). Sprawił na mnie wrażenie fachury i człowieka na poziomie. Umiał się znaleźć w każdej sytuacji, zagaić na antenie rozmowę na każdy temat – miało się wrażenie, że wie wszystko. Erudyta. Niebanalne pytania, wtręty, puenty. I do tego dowcip. Mann cały czas kpił, ale taka była formuła programu, w którym prezentowaliśmy nasz teledysk. To było na samym początku ery teledysków, więc byliśmy takim rakiem, co na bezrybiu robił za rybę. A że nazwa zespołu dziwna, kpiący Mann miał używanie. Sami sobie jesteśmy winni, ale nie było to miłe. Jednak nasz teledysk, a właściwie minuta (czy może nawet dwie) poleciał w ogólnopolskiej telewizji. Zaszczyt.

Generalnie ani za Niedźwiedziem, ani za Mannem nie przepadałem, nie z uwagi na głos czy „nawijkę”, ale na muzykę, jaką prezentowali. Lista Przebojów PR3 też nie była dla mnie żadną atrakcją, bo słuchałem kompletnie innych dźwięków. Może dlatego jest mi łatwiej, żeby nie powiedzieć, że jestem w stanie bardziej obiektywnie ocenić tych ludzi, bo to nie „mój” Niedźwiedź i nie „mój” Mann. Zdecydowanie wolałem audycje Kaki... choć czasem za dużo było „dymu”. „Ponadczasowe” DCD, odkryte przez niego kilka lat po fakcie. Kiedyś oni puszczali nowości, a potem zostali w tyle. Słuchając płyt i szukając wciąż nowych byłeś już dużo dalej.

LP3 to fajna audycja... kiedy malujesz mieszkanie albo naprawiasz samochód. Ciekawe, że nigdy nie pomyślałem, że można na tym kręcić lody. Taka dziecinna wiara w ludzi. Dziś wygląda na to, że wiedzieli o tym wszyscy... prócz mnie. Jaki ten świat mały. Pasztety też są małe. Ale jak się zepsują potrafią nieźle śmierdzieć. Dlaczego Niedźwiecki nie wypowiedział się i nie skomentował zajścia - ani nie przyznał się do manipulacji, ani im nie zaprzeczył? Chciałbym się mylić, ale mam wrażenie, że czeka i nasłuchuje. Zastanawia się, jak to najlepiej rozegrać. Już to nie najlepiej o nim świadczy. Ale w sumie co mu teraz pozostaje? Przeczekać. Grać męczennika. Wytrwać. Bagatelizować. Udawać. Robić swoje. Uda się?

Napisałem, że nie ma "świętych krów". Kto za nimi tęskni, powinien się przenieść do Indii. Każdy podejmuje decyzje i ponosi za nie konsekwencje. Dziś mogę być aniołem, ale jeśli jutro coś zmaluję (bynajmniej nie mieszkanie), to „wczoraj” nie ma znaczenia. To znaczy ma, jest już historią. A historia jest przykra. Był TW. Ale oczywiście nie donosił. Nikomu nic złego nie zrobił. To świetny tekst na piosenkę, która mogłaby być przebojem Trójki, ale jakoś nigdy nikt jej nie nagrał. Kazik też nie. Byłaby poza konkurencją i robienie listy straciłoby sens. Podobnie jak Biblia nigdy nie jest ujmowana w statystykach sprzedaży. Wiadomo, dlaczego. Bo zawsze byłaby na pierwszym miejscu.

Niczego złego nie zrobiłem
Po prostu sobie donosiłem
A jak mnie esbek wciąż naciskał
To podawałem mu nazwiska
Raz
Dwa
Dwa i trzy
Mówię prawdę, uwierz mi...

Ojciec Matołusza Damięckiego – chłopczyka, który popisał się ostatnio wierszydłem „Dziękuję” – donosił esbekom o Holoubku, że to dobry aktor, że go koledzy szanują i poważają, że dobrze kieruje teatrem. Takie tam, niewinne rzeczy. Na pewno? Na pewno to Kopernik nie żyje. Ale teczka pana Marka spalona. Została tylko sygnaturka. Co tam było? Co się zmyło? Czy warto do tego wracać. Po raz kolejny widzimy, że warto. Warto było to wyczyścić te brytfanki po pasztetach. Można było już dawno, ale wtedy różni tacy mieli skrupuły. Albo tylko udawali, że je mają. „Nie łamie się raz danego słowa”, „umów trzeba dotrzymywać”. Ubek rekomendowany przez Kuronia na eksperta. Mazowiecki odmawiający spotkania z prezydentem na uchodźstwie podczas pierwszej wizyty w Londynie po objęciu urzędu premiera, żeby... nie urazić Jaruzela. Bolek likwidujący akta z teczki. Kwaśniewski prezydentem. Cimoszewicz w PE. Kiedy to się skończy?

A skoro o Parlamencie Europejskim mowa, to... kiedy Spurek nie widzi, można głowizny skosztować, naturalnie bez mózgu, uszu, języka, oczu (a więc także bez pleców). Takie ślepe, nieme i głuche bezmózgowie. Osobiście nie tknąłbym tego – tak samo jak salcesonu - ale samo się narzuca. Udaje wykwintne danie. Pcha się na talerz. Zdejmuję. Włazi znowu. Zrzucam. Ale wraca. Wypada z gazety (jak ryba, która widziała, jak Luca Brasi śpi na dnie - swoją drogą ciekawe, czy ma tam TVN?), wyłazi z telewizora, krzyczy z radia. Ale żeby z Trójki? Nie z nami te numery.

Kiedy Ilona Łepkowska, scenarzystka seriali o wielomilionowej oglądalności, popełniła swój głośny List do Kaczora, coś mnie kujnęło i postanowiłem nie milczeć. Ale co ja mogę? Jak tu dać odpór. Ja, szeregowy obywatel, szara masa, zdecydowałem się wtedy napisać:

Pani „bohaterska” scenarzystko, Ilono Łepkowska,
Przeczytałem dziś Pani haniebny list, napisany do Jarosława Kaczyńskiego i umieszczony na facebooku. Dziś każdy pisać może – jeden lepiej a drugi gorzej, a kto jak nie pani wie jak pisać łzawe historyjki dla szarych obywateli – takich jak ja. Powtarza Pani w swoim liście półprawdy i oskarżenia, ale przede wszystkim wylewa kubeł nienawiści – aż dziw, że w człowieku o tak miłej aparycji może być tyle jadu (ten uśmiech...).

„Zobaczyłam dziś w internecie...” (słowo „Internet” nadal piszemy dużą literą, ale ludziom kultury wolno więcej, prawda?) „...zdjęcie, jak wysiada Pan z limuzyny zaparkowanej w alei Cmentarza Powązkowskiego /.../ okazał Pan głęboką pogardę i całkowity brak zrozumienia uczuć milionów zwykłych Polaków /.../ którym w te Święta nie dane będzie odwiedzić grobów swoich bliskich, bowiem im, zwykłym Polakom jest to zakazane”.

Kazik zatrzymał się w tym miejscu i nie poszedł dalej. To mu wystarczyło. Obrońcy pasztetu z Niedźwiedzia kupili fałszywkę, czyli zmyśloną historyjkę. Jak zwykle ludzie dali się nabić w butelkę. Wystarczy poczytać komentarze. Mają to, czego chcieli i nie dadzą sobie tego wydrzeć. Fakty mówią co innego? Tym gorzej dla faktów. To nie „Fakty po Faktach”, którym się wierzy bezgranicznie i bezkrytycznie. Nie było żadnej cenzury? Ukrywania kawałka? Piosenka wprowadzona pozaregulaminowo? Po głosowaniu wywindowana z 4 na 1 miejsce?  A zwycięzca przesunięty na 6 pozycję? Może nie zapłacił? Świetny chwyt marketingowy Kazika. Brawo Kazik!

Zostawmy pasztet. Wróćmy do głowizny...

To nie jest oczywiście prawda, ale Pani pisze swój scenariusz – i ma pani za plecami miliony telewidzów – więc nie będzie się Pani przejmować drobiazgami. Pani wolno więcej, czyż nie? Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 31 marca 2020 w sprawie ustanowienia określonych nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii...  nie wprowadza zakazu wstępu na cmentarze! Decyzja czy zamknąć, czy nie zamykać cmentarza dla osób odwiedzających należy do zarządców nekropolii. JEŻELI uznają, że nie są w stanie zapewnić odwiedzającym bezpieczeństwa, teren MOŻE pozostać zamknięty. W niektórych wypadkach tak się stało, ale to nie rząd, nie premier i nie Jarosław Kaczyński zamykali cmentarze przed Panią i „milionami zwykłych Polaków”.

I cóż po słowach szacunku dla „głębokiej miłość do Matki”, skoro chodziło jedynie o wylanie swoich frustracji i dokopanie przeciwnikowi w jak najbardziej dotkliwy sposób. „Nie życzę Panu niczego złego”, ale „myślę, że się to na Panu i na Pana obozie politycznym zemści”. Piękne słowa. Pełne miłości. Celebryta może więcej... miłości wylać, prawda pani Ilono?

„Ja generalnie mało czego się w życiu boję” – pisze Pani szczerze. Niestety, nie boi się Pani także pisać bzdur. Ale przecież celebrytce, która „wyjątkowo dobrze odczytuje potrzeby i uczucia Polaków, czego dowodem są wielomilionowe wyniki oglądalności seriali”... wolno więcej. Więcej złośliwości, jadu – w ogóle więcej, prawda, pani Ilono?

Myślę, że za późno, żeby życzyć Pani refleksji nad tym, co chciała Pani powiedzieć Polakom swoim listem – w sumie każdy, kto ma odrobinę oleju w głowie rozumie to doskonale i bez tłumaczeń. Może kiedyś się Pani nad tym zastanowi. Lepiej późno, niż wcale.  (późna noc 13/04/2020)

Pasztet czy głowizna? Pierwszy raz w życiu zgodzę się chyba z rozpore... wróć, ze Spurek. Zgodzę się, że jak się toto zepsuje, jedno czy drugie, to smród właściwie taki sam. Tak samo okropny. Lepiej nie tykać. A co KAZIK? Mały rebusik. Z=S. I pozamiatane. A skoro mamy porządek, to możemy wrócić do działań kulinarnych. W następnym odcinku galantyna (nie mylić z galanterią).

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.3 (głosów:18)

Komentarze

Dzisiejsza Trujka, przypominała mi taki radiowy Dom Pomocy Społecznej, w którym siedzą zmurszałe dziadki i babcie.

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
0
#1631123

Trujka (IG Farben) bez plusa. Ale czy bez sternika?

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-2

Krispin z Lamanczy
PAŃSTWO TEORETYCZNE JUŻ BYŁO
Każdy uczy się na błędach. Niektórzy z uporem maniaka chcą się uczyć na swoich

#1631130

No to teraz czas Krispinie żebyś w takim samym tonie napisał dlaczego Kaczyńscy do tej pory nie doprowadzili do dezubekizacji, dekomunizacji, nie upublicznili listy Macierewicza (i to kiedy jeszcze?), skąd ta impotencja w działaniu?
Słowa, słowa, słowa, krok do przodu pięć do tyłu i znów morze słów o walce. Susznej walce zez komuną i zdrajcami.
A nam barankom nie jest dane poznać kto te zdrajce som, czemu jeszcze nie siedzom. Kogo w garści mają a kogo sprzedają...

Więc napisz o tym. Proszę. Bo to jest podstawowy i śmiertelny grzech który cały czas ulega zaniechaniu. Gdyby to było już za nami, nie było by żadnej sprawy Niedźwiedzia i wielu jeszcze grubo większych spraw.
A może nawet nie było by nowej Targowicy i Polską handlowania?
Na pewno by nie było.
Więc zamiast z płotek robić rekiny, może zajmijmy się... rekinami? Niech im chociaż wstyd będzie że jedynie zęby szczerzą zamiast ich użyć...

Po mojemu to każdy kto dopuszcza się zaniechania mimo że wcześniej krzyczał że "się rozprawi", robi tak ze strachu przed utratą władzy. No bo może rzeczywiście "tamci" mocni są? Ale w moim słowniku oznacza to że przejęli władzę dla władzy a nie dla ideałów którymi motłoch był karmiony.
Jak było tak jest, i teraz, i zawsze i na wieki wieków?
Tak ma wyglądać odnowa? A może to tylko od nowa?

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-4
#1631154

Pisałem to wielokrotnie. Nie chce mi się powtarzać.

Zapraszam tutaj: gdzieś w środku tekstu :)

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-4

Krispin z Lamanczy
PAŃSTWO TEORETYCZNE JUŻ BYŁO
Każdy uczy się na błędach. Niektórzy z uporem maniaka chcą się uczyć na swoich

#1631188

Przeczytałem Krispinie tekst do którego odsyłasz i od tego momentu nabrałem dystansu do wszystkiego co piszesz. Chyba nawet straciłem zupełnie zaufanie.

Ten twój tekst podaje same powody dlaczego obecny rząd NIE powinien mieć obaw przed zrobieniem całkowitej dezubekizacji, dekomunizacji, upublicznienia listy Macierewicza i pozbycia się wszystkich rosyjskich agentów wpływu. Broni PiSu jak kura piskląt a powodów zaniechania działań o których mówię brak.

Moje pytanie było: dlaczego obecny rząd tego nie zrobił? Również kiedy był uprzednio u władzy?
Ale już nie odpisuj bo jasno widze że od ciebie usłyszę jedynie listę wykrętów.
Gdybym nie wiedział to myślał bym że słyszę "redaktora" Trzmiela.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2
#1631273

Od niego rzeczowej i merytorycznej odpowiedzi się nie doczekasz. To zwykły lemingowaty trol - szkoda na niego czasu.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-2
#1631285

W sumie to kompromitujesz się tym stwierdzeniem. Jeśli mogę coś ci radzić, to nie ufaj za bardzo ludziom. Szczególnie w sieci. A tym bardziej po jednym lub dwóch głębszych. Wódkach lub tekstach (bez różnicy). Bo zaufanie to coś, na co trzeba zasłużyć. Nie obdarza się nim nikogo ot tak sobie, bez przyczyny i od razu. A więc to dobrze, że straciłeś do mnie zaufanie.

"twój tekst podaje same powody dlaczego obecny rząd NIE powinien mieć obaw przed zrobieniem..." - czy autor może wyjaśnić, o co mu w tym zdaniu chodziło? Mówiąc szczerze, nie bardzo rozumiem. Może te 3 osoby, które to polubiły wiedzą, o co tu chodzi?

W tekście, do którego odesłałem, piszę:

Powstaje oczywiście pytanie: dlaczego jeszcze nie siedzą? Dlaczego nikt nie skazał aferzystów III RP? Dlaczego PIS jest u władzy już parę lat i nie ma procesów, skoro ci ludzie są winni? „Pewnie się dogadali?” „Oni wszyscy są tacy sami”. Otóż nie. Nie są tacy sami. A sądy są takie, jakie są. Nie chce mi się tłumaczyć, więc przytoczę wpis jednego Internauty:

A kto miał ich skazać?? W większości przypadków nawet zarzutów nie można im było postawić. Nawet obecnie, Adamowicz ma tyle zarzutów i żaden sędzia tego nie rusza. Sędziowie i prokuratura starego układu. Jak po '89 nikt nie rozliczył poprzedniej władzy tak i teraz sami siebie sądzić nie będą... [uwaga o Adamowiczu wskazuje czas powstania wpisu]

Czegoś tu nie rozumiesz? To jest odpowiedź na twoje pytanie, czyż nie?

Gdybyście wy sprawowali rządy w Polsce (mam nadzieję nieprędko do tego dojdzie, bo wiele jeszcze musicie się nauczyć i Bóg jeden raczy wiedzieć, czy kiedykolwiek się nauczycie), też zderzylibyście się ze ścianą postawioną przez poprzedników, też ze zdziwieniem stwierdzilibyście, że od wygranych wyborów nie wszyscy w państwie przestawiają się na współpracę z wybranym rządem, też zastalibyście wielu hamulcowych na różnych poziomach (od najwyższego - jak marszałek Senatu do najniższego - jak agent w strukturach najniższego szczebla). W sądach, policji, prokuraturze, szpitalach, szkołach... nie wszyscy chcieliby współpracować dla dobra ogólnego. I nagle olśniłoby was, że jest Konstytucja i prawo, którego nie da się ani złamać ani obejść ani "falandyzować" na tyle, żeby osiągnąć to, czy tamto. Wtedy zaczęlibyście wyznaczać cele i po kolei je realizować. Dopóki by wam pary starczyło.

A wtedy ja pytałbym o to samo, o co ty teraz. I wiesz co? Pisałbyś dokładnie to samo, co ja teraz. Pod warunkiem, że już byś na tyle zmądrzał, że widziałbyś dalej niż czubek własnego nosa.

Oczywiście możesz też mieć rację, że PIS wszystkich nas sprzedał jak kota w worku. Nic nie robi, nic już nie zrobi... itd itp. Ponieważ nikt nie jest w stanie udowodnić, jak jest naprawdę, pozostaje nam bić pianę - jak to robicie - lub czekać aż czas pokaże. Wyróżniam te dwa aspekty, bo domyślam się, że nie należymy do osób na tyle wpływowych, aby na cokolwiek wpłynąć realnie i skutecznie. Róbmy więc swoje. Jeśli będzie tak, jak sądzisz, przyznam ci rację. Jeśli nie, to pewnie nie usłyszę od ciebie ani słowa skruchy. Znam to z autopsji.

Jeśli chcesz się dowiedzieć, dlaczego idea lustracji i dekomunizacji została skompromitowana i sponiewierana, to zapytaj swojego szefa Ja-Kur-Pier (lub JKM). Może ci wyjaśni. Choć szczerze wątpię. Ale próbuj, próbuj...

Aha, jeśli ten piesek obok jest twój, to załóż mu kaganiec, bo ujada wciąż na tę samą nutę i staje się to już nużące.

Pozdrawiam.

 

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

Krispin z Lamanczy
PAŃSTWO TEORETYCZNE JUŻ BYŁO
Każdy uczy się na błędach. Niektórzy z uporem maniaka chcą się uczyć na swoich

#1631327