Zachodni Polacy potomkami Niemców?

Obrazek użytkownika Kamil Trzoch
Historia

Jak wiemy, we wschodniej Polsce prawicowe poglądy przetrwały 100 lat, co widać w wynikach głosowań. Z kolei tam gdzie była prusyfikacja, wygrywa PO. Tylko dlaczego Dolnoślązacy mimo, że według spisu powszechnego z 1950 w 3/4 mają pochodzić w Galicji i Mazowsza, są ich całkowitym przeciwieństwem?

A gdyby się okazało, że mieszkańcy obleganej przez elektorat PO/KO Ziem Odzyskanych nie pochodzą tak naprawdę od Kresowiaków, lecz od przedwojennych mieszkańców tych Ziem? Ostatnie odkrycia w dziedzinie genetyki są doprawdy ciekawe. Ciekawe jak Dolnoślązacy wytłumaczą się z tego, że są bliskimi krewnymi Czechów, zaś lubuszanin jest bratankiem z Brandenburczykiem. Ciekawe co Szczecinianie na wieść, że mają dalekich krewnych w Makleburgii

Ewidentnie mieszkańcy Ziem Odzyskanych, genetycznie są jacyś dziwni.

W ostatniej dekadzie, bardzo ciekawe stały się badania haplogrup czyli specjalnym allelów, które oznaczają że mężczyzna o X numerze pochodzi od tego samego ojca co inni mężczyźni o tym samym numerze. Zazwyczaj było to używane do archeologii antycznej, ale z powodzenie możemy śledzić w ten sposób też migracje z ostatnich 100 lat. Rozkład poszczególnych haplogrup na Ziemiach Odzyskanych prezentował się przed Drugą Wojną Światową jakoś tak (badania Roberta Gabela) ponad 250 osób (biorąc pod uwagę zbieżność badań, była to próbka miarodajna):

Prusy Wschodnie (próba przedwojenna 80 osób):

Haplogrupa R1a --- 44% (35 osób)
Haplogrupa N1c --- 24% (19 osób)
Haplogrupa R1b --- 15% (12 osób)
Haplogrupa I1 ----- 8% (6 osób)
Haplogrupa I2 ----- 5% (4 osoby)
Haplogrupa E1b ---- 1% (1 osoba)
Haplogrupa J2 ----- 1% (1 osoba)
Haplogrupa G ------ 1% (1 osoba)
Haplogrupa T ------ 1% (1 osoba)

Górny Śląsk (próba przedwojenna 48 osób):

Haplogrupa R1a --- 63% (30 osób)
Haplogrupa R1b --- 10% (5 osób)
Haplogrupa I1 ----- 6% (3 osoby)
Haplogrupa E1b ---- 6% (3 osoby)
Haplogrupa J2 ----- 4% (2 osoby)
Haplogrupa N1c --- 4% (2 osoby)
Haplogrupa J1 ---- 2% (1 osoba)
Haplogrupa G ----- 2% (1 osoba)
Haplogrupa Q ----- 2% (1 osoba)

Dolny Śląsk (próba przedwojenna 48 osób):

Haplogrupa R1a --- 48% (23 osoby)
Haplogrupa I1 ----- 19% (9 osób)
Haplogrupa R1b --- 10% (5 osób)
Haplogrupa G ----- 8% (4 osoby)
Haplogrupa J2 ----- 4% (2 osoby)
Haplogrupa I2a ---- 2% (1 osoba)
Haplogrupa E1b ---- 2% (1 osoba)
Haplogrupa N1c --- 2% (1 osoba)
Haplogrupa J1 ---- 2% (1 osoba)
Haplogrupa T ----- 2% (1 osoba)

Cały Śląsk (próba przedwojenna 100 osób):

Haplogrupa R1a --- 54% (54 osoby)
Haplogrupa I1 ----- 13% (13 osób)
Haplogrupa R1b --- 11% (11 osób)
Haplogrupa J2 ----- 5% (5 osób)
Haplogrupa G ----- 5% (5 osób)
Haplogrupa E1b ---- 4% (4 osoby)
Haplogrupa N1c --- 3% (3 osoby)
Haplogrupa J1 ---- 2% (2 osoby)
Haplogrupa I2a --- 1% (1 osoba)
Haplogrupa Q ----- 1% (1 osoba)
Haplogrupa T ----- 1% (1 osoba)

Ciekawe jest to że wychodzi na to że Prusacy byli tak naprawdę Polakami mówiącymi po Niemiecku, a nie imigrantami z Rzeszy. A to właśnie Prusacy zainicjowali rozbiory czy Polski (wschodniej Polski?) czy byli najwierniejszym elektoratem NSDAP.

A teraz spójrzmy jak to wygląda współcześnie, patrząc na badania gromadzone w ramach programu One World one Family DNA Project:

Poważną sprawą jest haplogrupa R1b zwana potocznie „celtycką” – występuje ona masowo wśród Niemców (szczególnie na południu), Francuzów, Hiszpanów, Włochów czy Anglikowi. W Polsce występuje ona na zachodzie i południowym zachodzie kraju. Jej rozmieszczanie i ilość zgadza się z obszarami, gdzie w XIII sprowadzono osadników Niemieckich. Około 20% mieszkańców Dolnego Śląska czy wschodniej Wielkopolski ma pochodzenie tego typu. Warto jednak dodać, że dziś stanowi podobny odsetek jak przed wojną. Mapy współczesne i mapy DNA kopalnianego zgadzają się najbardziej w przypadku okolic Malborka, gdzie od Nowego Dworu Gdańskiego obszar R1b rozszerza się w kształt „kropli wody”. Jeśli by więc na siłę powtarzać dane o „wysiedleńcach” trzeba by było uznać, że komuniści musieli by więc, albo mieć wiedzę o istnieniu DNA, umieć odróżnić kto ma R1b i zostawić ich w spokoju, albo określając pochodzenie po wyglądzie, z jakiegoś powodu zostawić ludzi o zachodnim pochodzeniu, a to ludzi o wyglądzie słowiańskim wysiedlić, co sensu też nie ma. Tak więc nie ma wątpliwości, że do przesiedleń w wersji o jakich mówili komuniści dojść nie mogło. Gdyby wersja ich była by prawdziwa, po R1b nie było by śladu, albo było by w podobnej ilości jak w we wschodniej Polsce. Osoby pochodzenia zachodniego stanowią, aż 10% populacji Polski (na ziemiach odzyskanych – 20%).  Mimo to nigdy w historii nie stanowili na ziemiach odzyskanych większości. 

Porównanie powojennego R1b (czerwony) i przedwojennego R1b (fioletowy).

Haplogrupa I1 zwana skandynawską, występuje licznie w rejonie Pomorza Zachodnio-Środkowego, Wschodniej Wielkopolski, Lubuskim i na Łużycach. Jeśli prawdziwe były by dane o wysiedleńcach, nie powinno tam być tych haplogrup. 

Ogromny kontrowersje powinna wzbudzić również sprawa z I2 – haplogrupą południowosłowiańską. Ta haplogrupa była i jest silnie obecna w regionie Galicji Wschodniej (15-30%), także w rejonie Wołynia. Obecna jest też na terenach Rusi Białej i Czerwonej, które na skutek zmian politycznych, znalazły się ostatecznie w graniach Polski (Zamość, Sanok). Nie były one jednak obecne w pierwotnych granicach Polski (Dagome Iudedex). a według badaczy w X wieku były zamieszkiwane przez ludność używającą języków wschodniosłowiańskich (praukraiński, prabiałoruski), która uległa polonizacji (stąd tak wysoki odsetek Lwowian mówiących po Polsku). Ich obszar zgadza się z obszarem występowania I2 na terenie obecnej Polski. Nieco maleje w porównaniu do obszaru Lwowa, ale i tak jest silny i widać, że migracja była stopniowa, w trakcie zasiedlania Europy. W okolicach Katowic urywa się.

Według danych ze spisu z 1950 roku cała niemal ludność Dolnego Śląska miała pochodzić z Lwowa, Podkarpacia i Małopolski. Ponad 800 000 Lwówczan i okolicznych mieszkańców miało być wysiedlonych na Dolny Śląsk i Śląsk Opolski, gdzie mieli zastąpić 3 mln „Niemców”, a następnie rozmnożyć się do 3 mln w ciągu kilku dekad (miało być to ponad 80% ludności „wysiedlonej” z Ukrainy). Na Dolnym Śląsku jednak nijak nie widać haplogrupy I2, która powinna zostawić jakąś plamę. Występuje co prawda w śladowych ilościach, ale nie w większym stopniu niż na Mazowszu – w okolicach kilku procent. Zaczyna się ona dopiero w rejonach Zamościa czy Sanoka i osiąga płynnie apogeum w rejonie Ukrainy.

Tereny Warmii i Mazur (szczególnie północne) są przesiąknięte uralską haplogrupą N1c1. Taka sama występowała u Prusów to w podobnej częstotliwości - od co najmniej czasów średniowiecza. Do natężenia haplogrupy idzie płynnie od Kalinigradu, przez Gołdap, zmniejszając się dopiero w okolicach wysokości Iławy. Co prawda na te tereny mnęli (według danych z PRL) przyjść też wysiedleni z Litwy spolonizowani Litwini (między innymi z Wilna), lecz wówczas haplogrupa N1c1 (występujące też u Litwinów w ilości podobnej) była by rozłożona równo po województwie. Druga połowa miała zaś pójść na Pomorze Zachodnie i Gdańskie – tam zaś obecność tej haplogrupy wynosi od kilku procent do niemal zera).

 

 

R1a jest obecne u ponad 50% Polaków. Owa haplogrupa jest obecna praktycznie wszędzie w kraju, ale zmniejsza się jej ilość na ziemiach odzyskanych oraz w rejonie Prus Wschodnich. Gdyby doszło do przesiedleń, wówczas geograficznie amplituda była by niewielka. Bowiem np. do Lubuskiego miano przesiedlić spolonizowanych Białorusinów, którzy też mieli taką samą haplogrupę. A teraz spójrzmy na poszczególne mutacje R1a, aby wyszczególnić bliższe pokrewieństwo, bowiem R1a jest mocno ogólne.

 

Mutacja M458 - jak dobrze widać, widzimy tutaj wspólne pochodzenie mieszkańców najbardziej zachodniej Polski i najbardziej wschodnich Niemiec, więc musi one sięgać czasów przedwojennych. 

Jeszcze bardziej uszczegułowiając R1a, widzimy chyba najbardziej zauważalny dowód na autochtoniczność R1a na Dolnym Śląsku – jest ona takie same jak w przypadku Czechów – rozciąga się przez 300 km na połódniowy-zachód! Co ciekawe - zaczepia o Zieloną Górą, która to oryginalnie była częścią historyczną Śląska. To oznacza, że naród Czeski musi pochodzić od Pra-Ślężan, których ugrupowania dały radę pokonać góry, a następnie się rozmnożyć. To właśnie naturalna bariera, spowodowała powstanie zupełnie innego narodu i języka. Strefa R1a1a1b1a1a-L260 pokrywa się nawet z Serbołużyczanami. 

Wszystko to idzie jeszcze dalej, gdy weźmiemy się za mutację zaznaczoną kolorem brązowym - R1a1a1b1a1b1-L1029. Definiuje ona Czechy, prawie tak samo jak mutacja środkowoeropejska, ale jest również masowa na Dolnym Śląsku, Lubuskim oraz ziemiach Słowian Połabskich. O tym że Słowianie Połabscy wywodzą się od Ślązaków, Lubuszan i Pomorzan mówić nie trzeba, bo nie mogli przejść innej drogi. Tutaj jednak widzimy ogromny dowód na ciągłość osadniczą. Co prawda, ta mutacja występuje też wokół Warszawy i niektórych rejonach przygranicznych Białorusi (ale nie transgranicznych), ale przecież imigranci na Śląsku mieli pochodzić przecież z Lwowa czy Wołynia, gdzie jedyną mutacją R1a była wschodnia, może z niewielką domieszką niebieskiej.

Mutacja granatowa, typowa dla Obodrytów (Pomorze Przednie) czyli R1a1a1-L664 obejmuje całkiem sporą część Pomorza Zachodniego, mamy nawet mutację typową dla Kujawsko Pomorskiego, skąd przecież miano wysiedlić całkiem sporo ludności niemieckojęzycznej. A jak uwodornił Robert Gabel – ludność ta była lokalna, tylko mówiąca po niemiecku (zgermanizowani Polacy i Prusowie).

Uprośćmy schemat znów. Weźmy R1a, w klastrze Z282. Uważany jest za wysoko miarodajny dla wschodniej Europu. Prusacy, których miano wysiedlić mieli geny oryginalne. R1a i to właśnie w klastrze Z282. Co tutaj widzimy? Kierunki przesiedleń miały według propagandy PRL, III Rzeszy i RFN/NRD wyglądać następująco:

Jak widzimy, kierunek wysiedleń nie zgadza z obecnym stanem genetycznym. 

Jeszcze inne ciekawe zestawienie, to zestawienie kilku lokalnych haplogrup typowych dla Niemców i zgermanizowanych Słowian. Kombinacja I2a2-L801, R1a-L664, R1a-Z284, R1b-U106 i R1b-L238, wszystkie dziedziczne w linii męskiej.

Mieszkańcy Ziem Odzyskanych są bardziej spokrewnieni z Czechami i mieszkańcami Wschodnich Niemiec, niż z Mieszkańcami reszty Polski!

Warto ponadto zaznaczyć jeszcze jeden ciekawy dowód – analizę DNA licznych szkieletów jakie odnaleziono podczas Bitwy nad Dołężą – największej bitwy drugiego tysiąclecia naszej ery, rozegranej 1250 p.n.e. niedaleko Danii, w dzisiejszych Niemczech. Zrobiono badania autosomalne. Trzeba bowiem dodać, że wynik pokazał, że ludność ta była najbardziej podobna na do mieszkańców Ziem Odzyskanych, Połabia i Czech (co zgada się z mutacjami omawianymi wcześniej). Miała także bardzo dużą analogię do Węgier, Austrii, Słowacji, Słowenii, zaś analogia zmniejsza się na środkowej Polsce, a na wschodniej jest coraz to mniejsza, szczególnie na Kresach. Podobieństwo populacji do ludzi z Bitwy nad Dołężą to ciekawy marker, bowiem jest bardzo wyraźny. Analogie ludności Ziem Odzyskanych do ludności współczesnej Czech i Słowian Połabskich – widać to bardzo mocno. Pokrewieństwo mieszkańców Ziem Odzyskanych z nich najbliższymi sąsiadami nie powinno dziwić. Zgadza się to z przedstawianymi wcześniej wynikami mutacji R1a: „błękitnej” i „brązowej”, oraz „granatowej. Mapa Łukasza Maczugi na podstawie badań Leszczyńskiego z 2017 roku.

Nie można jeszcze nie wspomnieć o "Northwest European Admixture" czyli domieszce typowej dla RFN. Do 30% na terenie Ziem Odzyskanych (tyle ile w RFN), a w reszcie Polski tylko do 5%. Przed wojną proporcje musiały być podobne, bo pokrywa się to nieco z występowanie imigracyjnych haplogrup R1b i I1, zaś oznaczało by to też że ludność rdzenna (zgermanizowana) się zachowała), bo komuniści nie wiedzieli o istnieniu DNA.

A teraz spójrzmy na wykresy firmy LM Genetics (która porównuje DNA z ponad 600 krain geograficznych) odnośnie podobieństwa autosomalnego (koreliacja K36) mieszkańców Łużyc na terenie przygranicznym Dolny Śląsk-Górna Saksonia. Najbardziej podobni są mieszkańcy Brandenburgii, oraz - Lubuskiego, Górnego Śląska, Pomorza Gdańskiego, Wielkopolski i Kujaw.

Tu z kolei inny typ badania pokrewieństwa mapa euklidesowa K36. Sprawdzamy tutaj odległość ludności NRD od reszty Europejczyków. Okazuje się szybko, że ludność ta jest najbardziej podobna do ludności Pomorza Zachodniego i Środkowego, oraz do ludności północy woj. W-M. Druga liga to pokrewieństwo z Węgrami, Austriakami, Czechami, Lubuszanami, Dolnoślązakami, Kujawianami czy niektórymi regionami Europy Zachodniej. Górny Śląsk czy Ukraina to dopiero trzeci stopień...

Widzimy więc, że proces przesiedleń opisywanych w propagandzie oraz w rzekomym spisie powszechnym z 1950 roku nie mógł mieć miejsca. Wygląda na to że ludność Polska najpierw uległa germanizacji w średniowieczu i nowożytności, a następnie po 1945 uległa repolonizacji pod przymusem prowadzonym przez władze PRL, a potem ludzie mówili że są z Kresów bo tak im mówili rodzice, gdyż za deklarację prawdziwego pochodzenia przedwojennego mogli skończyć bardzo źle. 

Tym samym konflikt między PiS i PO jest obecną fazą konfliktu między Wschodnią Polską, a Prusakami, którzy to okazali się być Zachodnimi Polakami, którzy oderwali się od reszty narodu na kilkaset. Potem zjednoczyli Polskę na swoich zasadach, a następnie przejęli władzę w Niemczech. Krótko - Prusacy nie dość że byli Polakami i próbowali przejąć władzę nad całą Polską, to na dodatek dzisiaj ich potomkowie tworzą elektorat Lewicy i KO!

1800. Proszę zwrócić uwagę na dużą analogię do współczesnych granic Polski, oraz granic Polski z Dagome Iudex. Z kolei pokrycie z Niemcami, pokrywa się głównie z Połabiem. 

Spis źródeł z map Eupedii: https://www.eupedia.com/europe/origins_haplogroups_europe.shtml#Sources

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 4.6 (9 głosów)

Komentarze

Bardzo ciekawe podejście autora do nadal zakazanego publicznie tematu !

Sprawę adopcji niemieckich mieszkańców przedwojennej mniejszości niemieckiej jak też  Ziem odzyskanych dekretami tow. Bieruta na peerelczyków , komunistów, urzędników  i resorciaków PRLu , przedstawiłem w dłuższym cyklu postów zamieszczonych na tym portalu m.in.:

https://niepoprawni.pl/blog/eugeniusz-kosciesza/w-niewoli-sitw-etnicznych-sitwy-niemieckie-cz1-wstep-0

https://niepoprawni.pl/blog/eugeniusz-kosciesza/w-niewoli-sitw-etnicznych-cz3-przedwojenna-dzialalnosc-polityczna

https://niepoprawni.pl/blog/eugeniusz-kosciesza/06-sitwy-niemieckie-w-tzw-polsce-ludowej-powojenna-amnestia-dla-niemieckich

https://niepoprawni.pl/blog/eugeniusz-kosciesza/07-sitwy-niemieckie-w-tzw-polsce-ludowej-dekrety-bieruta-podstawa-formalna

https://niepoprawni.pl/blog/eugeniusz-kosciesza/w-niewoli-sitw-etnicznych-08-populacja-mniejszosci-niemieckiej-w-prl

https://niepoprawni.pl/blog/eugeniusz-kosciesza/sitwy-niemieckie-w-polsce-cz10-niemcy-w-aparacie-partyjno-administracyjnym

W których, inną drogą dojścia do tego zagadnienia wynikają analogiczne konkluzje ws. realnego szacunku niemieckiego pochodzenia mniejszości w obecnej Polsce. Może posłużą do podparcia kolejnych badań tematu przez  autora ….Czekam na dalsze Jego publikacje, szczególnie w tym ważnym temacie  

i pozdrawiam autora

Vote up!
3
Vote down!
0

E.Kościesza

#1651929

Czytałem ten blog. Stał się jednym z moich źródeł do dalszego zgłębienia tematu. Różnica jest taka, że on mówi o 2,5 milionach, natomiast ja mam na myśli całe 10 mln przedwojennych mieszkańców Ziem Odzyskanych, które po 1945 rozmnożyło się jak widać potem do kilkunastomilionowych mieszkańców Zachodniej Polski. Hitler twierdził, że z 10 mln wyjechało 6,5 mln, a 3,5 mln to resztki, które miały wyjechać potem. Problem w tym, że propaganda nijak tego nie potwierdzi żadną z list nazwisk, a fałszowanie migracji przez polityków oraz błędy urzędowe to norma w historii świata. Ciekawe jest też to, że z testów wynika, że Prusacy byli zgermanizowanymi językowo Polakami. Mimo zmiany języka, zachowali polską kulturę (np. demonologię czy stroje ludowe) tyle, że byli w konflikcie z wschodnią częścią Polski. Genezy całych problemów wojennych Wschodniej Polski należy więc doszukiwać się nie w dzisiejszych Niemczech, ale na Zachodzie współczesnej Polski bo to ten region wpłynął na Niemcy, a nie odwrotnie i to on był największym zbiorem elektoratu NSDAP, a lokalni poborowi atakowali Polskę od strony Ziem Odzyskanych (np. 10-ta, 14-sta, 4-rta, 3-cia, czy 8-sta armia). Oznacza to że ludzie, którzy strzelali do Polaków i Żydów, zostawili potomków nie w Niemczech, ale w Zachodniej Polsce. Całość przypomina jakąś teorię spiskową, początkowo sam nie wierzyłem w to co z tego wychodzi, ale wyniki testów przesiewowych ludności są ze sobą zbieżne. 

Vote up!
2
Vote down!
0
#1652111