Zapomniana eksterminacja polskich elit
Jednym z symboli eksterminacji polskich elit w przestrzeni publicznej jest Sonderaktion Krakau – aresztowanie profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego, którzy następnie zostali osadzeni w L Sachsenhausen. Protesty zachodniej opinii publicznej doprowadziły do zwolnienia większości aresztowanych po kilku miesiącach, jednak spośród 183 zatrzymanych 20 nie przeżyło. Niemieccy okupanci nie byli zadowoleni z przebiegu akcji i po wkroczeniu Niemców do Lwowa Hans Frank miał instruować podwładnych: „Nie wysyłajcie nikogo więcej do obozów koncentracyjnych w Rzeszy, lecz sprawę załatwiajcie tutaj, na miejscu”. Kaźń polskich uczonych z lwowskich uczelni (Uniwersytetu Jana Kazimierza, Politechniki Lwowskiej oraz Akademii Medycyny Weterynaryjnej) przeprowadzono nocą z 3 na 4 lipca 1941 roku. Profesorów brutalnie aresztowano, a następnie rozstrzelano na Wzgórzach Wuleckich. Zginęło 22 wybitnych naukowców, a wśród nich m.in.: prawnik Roman Longchamps de Berier, lekarz Włodzimierz Sieradzki, matematycy Antoni Łomnicki i Włodzimierz Stożek, chemik Stanisław Piłat, stomatolog Antoni Cieszyński, chirurg Władysław Dobrzaniecki, geodeta Kasper Weigel, pisarz Tadeusz Boy-Żeleński. Były premier i profesor Politechniki Lwowskiej Kazimierz Bartel został zamordowany 26 lipca 1941 roku. Niemcy mieli ułatwione zadanie, ponieważ – według wspomnień Karoliny Lanckorońskiej – listy proskrypcyjne lwowskich profesorów przygotowali ukraińscy studenci związani z Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów. Mieli oni realizować polecenie Stepana Bandery, aby „zbierać dane personalne o wszystkich wybitnych Polakach i zestawiać czarne listy”. Sprawcy mordu na polskich profesorach nigdy nie ponieśli odpowiedzialności za swoje czyny, a ślady zbrodni przez lata zacierano. Mord profesorów na Wzgórzach Wuleckich zajmuje stosunkowo niewiele miejsca w zbiorowej pamięci Polaków. Okazały pomnik upamiętniający ofiary odsłonięto we Lwowie dopiero w 2011 roku, ale brakuje na nim pełnej informacji o ofiarach oraz sprawcach tej zbrodni. Pamiętajmy o tej zbrodni!
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 270 odsłon

Komentarze
Dziś też mają listy
14 Lipca, 2026 - 00:26
Od razy przychodzi mi na myśl fakt, że na Ukrainie w dalszym ciągu tworzy się listy osób do likwidacji, jak ta Mirotworca, na której znajdują się np. Bogucki, polski poseł, R.Ziemkiewicz-dziennikarz czy też zmarły już ksiądz Izakowicz-Zalewski.
Gosia
Okupanci nadal mordują
17 Lipca, 2026 - 17:31
Żydzi, Żydo-androfagi, androfagi i Żydo-bolszewicy (wielu z nich również z t.zw. Ukrainy) wciaż okupujący Polskę nadal mordują Polskie elity, głównie opozycjonistów i artystów.
Nadal odbywają się wywłaszczenia a ofiary kaleczone i mordowane są w obozach koncentracyjnych przedstawianych jako "szpitale specjalistyczne". Jeden z takich opisywał już mieszkający nieopodal obozu koncentracyjnego w Kobierzynie Stanisław Lem w noweli "Szpital przemienienia", a w obozie koncentracyjnym w Górnej Grupie jesienią 1980 zgładzono jednej tylko nocy, paląc więźniów żywcem, conajmniej 56 osób. Funkcja innego obóz typu "психушка" w Rybniku została wyraźnie wspomniana w filmie Lecha Majewskiego "Angelus". Okaleczeń w obozie w podkrakowskim Kobierzynie dokonuje stara zboczona Żydo-bolszewicka baba Teresa Kumela, której nazwisko nawet przypomina słynnego Josefa Mengele. W obozach w Lublińcu i Stargardzie Szczecińskim kaleczone są nawet dzieci.
Wszystko w myśl starej stalinowskiej zasady - niepopieranie "władzy sowieckiej" po objaw "schizofrenii bezobjawowej".
Po ofiarach pozostają zajmowane zwykle przez bolszewików pustostany i rdzewiejące na poboczach, w podwórkach i ogrodach samochody.
Spotkałem się nawet z przypadkiem, gdzie esbecy poddają brutalnej obróbce w takich obozach swe bastardy, które po wysłaniu na zagraniczne studia nie spełniły ich oczekiwań - ten konkretny przypadek to zboczony pupilek Marka Niedźwiedzkiego i Marcina Kydryńskiego Kamil Rubik. Inny podobny przypadek to bardzo bystry kolega z podstawówki okaleczony przez swych rodziców z PZPR. W ramach tej konkretnej struktury PZPR dochodziło nawet do bezkarnych mordów na podwładnych.
Zrabowane ofiarom majątki są systematycznie spieniężane, a wielu zbrodniarzy wyjeżdża na Lazurowe Wybrzeże, na Ukrainę lub do Izraela, gdzie zabezpieczają zwykle łupy.
]]>http://sbb-music.jimdo.com]]>
Tak , dzieki za wpis, to
14 Lipca, 2026 - 20:26
Tak , dzieki za wpis, to trzeba przypominać . To była akcja razem z Rosją eliminacji Narodu Polskiego. Zaczęli od serca polskiej inteligencji. Dziś upominajmy się o pamięć i sprawiedliwość ludobójstwu polskiego narodu . Nie zapominajmy o mordach zwykłych ludzi , chłopów, księży na Wołyniu .
Niemcy mordowali Polaków już od 1 września 1939 r.
15 Lipca, 2026 - 11:17
22 sierpnia 1939 r. Hitler wygłosił przemówienie do wyższych dowódców Wehrmachtu na Obersalzbergu, zapowiadając w nim otwarcie użycie paramilitarnych oddziałów mających za zadanie dokonywanie mordów na polskiej ludności: „Przygotowałem więc, na razie tylko na Wschodzie, oddziały Totenkopf i rozkazałem im zabijać bez litości i pardonu mężczyzn, kobiety i dzieci polskiego pochodzenia i polskiej mowy. Tylko w ten sposób zdobędziemy przestrzeń życiową, której potrzebujemy”. Swoim generałom Führer rozkazał natomiast: „Zamknąć serca na współczucie.
Niemieckie zbrodnicze przygotowania do tzw. wojny totalnej, przewidały zniszczenie nie tylko polskich sił zbrojnych, lecz także mordowanie ludności cywilnej rozpoczęły się w nazistowskiej III Rzeszy już na kilka lat przed rozpoczęciem inwazji na Polskę. Sporządzano, przy pomocy działającej w Polsce sieci konfidentów, wykazy obywateli polskich czynnych pod względem politycznym i społecznym, którzy mogli potencjalnie stanowić zagrożenie dla Niemców.
W maju 1939 w jednostce niemieckiego kontrwywiadu, Głównym Urzędzie SD Reichsfuhrera SS utworzono specjalną komórkę „Zentralstelle” II/P (Polen), zajmującą się sporządzaniem list „osób przeznaczonych do ujęcia w Polsce”, uznanych za potencjalne zagrożenie dla nazistowskich planów podboju.
Przemoc nie jest konieczna, by zniszczyć cywilizację. Każda cywilizacja ginie z powodu obojętności wobec unikalnych wartości jakie ją stworzyły. — Nicolas Gomez Davila.
Tradycja mordu i jego genetyczne uwarunkowania
17 Lipca, 2026 - 01:47
Androfagi [Y-haplogrupa I], których hordy okupujące nasze ziemie między Odrą i Renem zwane są od kilkuset lat Niemcami, mordowały Indo-Europejczyków (których najczystszymi genetycznie przedstawicielami są głównie Polacy [Y-haplogrupa R1a]) już od ich wkroczenia do Europy tropem Natufiańskich [Y-haplogrupa E] rolników ok. 8000 lat temu.
Androfagi dotarły wzdłuż Dunaju-Renu-Menu-Nidy-Łaby na bagna Skandynawii, skąd od ok. 2000 lat jako Goci, Herulowie, Gepidzi, Semnonowie, Teutonowie, Markomani, Fryzowie, Burgundowie, Wandale, Langobardowie, Szwabi, Anglowie, Sasi, Frankowie, Wikingowie, Rusi, Waregowie, Szwedzi… ponownie atakują, grabią i okupują Europę, a od ok. 500 lat wszystkie pozostałe kontynenty. Androfagi wspomagane są przez spokrewnionych z nimi Żydów [Y-haplogrupa J], którzy jako handlarze niewolników (Radanici - wspólnie z Hunami stanowiący Chazarów) zostali zainstalowani w okupowanej Europie przez rzymską mafię.
Tak więc androfagi ("Niemcy") nie mordowały Indo-Europejczyków (Polaków) dopiero od 1 września 1939 roku, lecz już od ok. 8000 lat i czynią to od ponad 1500 lat wspólnie ze spokrewnionymi z nimi Żydami (Emil Maurice - żydowski założyciel SS, Otto Skorzeny - żydowdki SS-man, konsultant Helmuta Kohla i MOSADu, Erhard Milch - żydowski marszałek polowy kierujący nalotami na Polskę…).
Jesienią 1910 roku w okupowanym Świerklańcu ("Schloss Neudeck") odbyło się spotkanie Hencklów, Rothschildów i Hohenzollernów, na którym zaprojektowano "Wielką Wojnę", której I-sza gorąca faza rozpoczęła się w 1914 roku, II-ga w 1939 a III-cia rozpoczyna się teraz, lub podprogowo realizowana jest już od niemal 40 lat, od nalotów na Jugosławię.
Tylko w ubiegłym wieku androfagi wraz ze swymi sprzymierzeńcami wymordowały conajmniej 80 milionów ludzi i prowadzone przez nie i Żydów okupacje i wojny nadal trwają. Rdzenne ludy Ameryki, Afryki, czy Australii mordowane są stale po cichu i bez sprzeciwu zmankurtyzowanych i zniewolonych już narodów.
https://www.bbc.com/news/world-europe-32146031
https://niepoprawni.pl/blog/sbbwinteriapl/genetyczne-podloze-imperializmu
Trafna i dosadna nazwa androfagi (ludożercy) stosowana jest od conajmniej 3000 lat przez przedstawicieli kultury Helleńskiej, a ludy Indo-Europejskie żyjące na północ od Peloponezu zwane były melofagi (miodopije - głównie elity Słowian żyjące na wschodzie Tracji), pterofagi (ptakożercy - głównie Słowianie żywiący się gęśmi i kaczkami mieszkający na wschód od Wisły i Bugu), ichtiofagi (rybożercy - zwykle mieszkańcy wybrzeży zajmujący się rybołóstwem), hippofagi (koniożercy - tak zwykle zwano Sarmatów dobijających zranione konie niezdolne do dźwignięcia się, lecz hippos, co dosłownie znaczy skoczek, niekoniecznie oznacza konia, tak zwano również statki skaczące po falach lub skoczki rzeczne, czyli hipopotamy), laktofagi (mlekopije - tak zwano głównie Sarmatów i niektórych Scytów żywiących się mlekiem i serami). Gdyby Hellenowie bliżej znali Amyrgijskich Scytów (Śaka) i Amazonki (Samożonki), też pewnie zwali by ich melofagami. Nazwa Amyrgowie pochodzi od Haomavarga, czyli ludzi pijących (przykładających do warg) świętą Haomę (Somę, znaną Hellenom jako Ambrozja - napój Bogów), czyli rytualny napój zawierający efedrynę sporządzany z chwostnika, miodu i śmietany stosowany przez Ariów, Medów, Sarmatów i Śaków. Tandetnym echem starożytnej Aryjskiej Haomy był sprzedawany przez Herbapol syrop Tussipect.
]]>http://sbb-music.jimdo.com]]>