Tu chciwość wygrywa nawet z sexem

Obrazek użytkownika jazgdyni
Kraj

 

Dzisiaj nieco więcej czytania. Jestem przeciwnikiem ogłupiania i tak już niedokształconego społeczeństwa pismem obrazkowym, czy pogadankami na You Tube. Wiem, że taki trend jest dziś cool i modny, ale uważam, że to element inżynierii społecznej, by kreować masowo głupków.

Więc tekścior nieco dłuższy, a i tak jest to ułamek tego, co w tym temacie mógłbym przekazać.

 

.....

 

Nie, proszę się nie martwić. Nie będzie to rozprawa o gnoju, który Wisłą regularnie transportuje do Zatoki Gdańskiej Warszawa Trzaskowskiego. Będzie to o szambie, takim śmierdzącym bagnie, w którym przyszło mi żyć, będąc mieszkańcem Gdyni.

 

.....

 

Zapewne nie wszyscy wiedzą, że w złotej erze Rzeczypospolitej Obojga Narodów, Gdańsk był najbogatszym miastem w Polsce. Ba... nie tylko – chyba był aż po cieśniny, najbogatszym miastem na Bałtyku. Co tam Sztokholm, Petersburg, Helsinki, czy Lubeka, to Gdańsk, tytularnie część Rzeczpospolitej, kapał bogactwem.

Lecz także był inny, niż reszta kraju. Nawet Gdańszczanie ubierali się zupełnie inaczej niż polska szlachta, czy miejska biedota.

Dlaczego?

Od roku 1361 Gdańsk należał do Związku Miast Hanzeatyckich. To niby handlowe stowarzyszenie od Renu po zatokę Fińską, w swym szczycie zrzeszające 200 morskich miast wyrosło na decydującą o wszystkim potęgę na obszarze całej północnej Europy.

 

"Kres istnieniu dawnej Hanzy położyła Wojna trzydziestoletnia, a na ostatnim Zjeździe Hanzy w 1669 roku brało udział już tylko 6 miast : Lubeka, Brema, Gdańsk, Hamburg, Kolonia i Brunszwik.

Hanza istniała 500 lat i była fenomenem historycznym jak na tamte czasy, decydowała o rozwoju gospodarczym, politycznym i kulturalnym większej części Europy." [1]

 

Hanza, podobnie, jak wiele historycznych tworów, rozpłynęła się w mgle i zawirowaniach dziejów. Lecz ten okres wspaniałości urósł do rangi mitu, stale pobudzającego próżność i pychę autochtonów, jak i pretendentów do bycia Gdańszczaninem (nie daj Boże Kaszubem).

 

 

Podczas Zjazdu Hanzy w Salzwedel/Niemcy w 2008 roku zamordowany prezydent Gdańska powiedział:

 

"Hanza

dla wielu ludzi stanowi pojęcie z dziedziny historycznej, kojarzonej jednoznacznie

z minioną chwałą i wielkością.

Dla nas, gdańszczan pojęcie to wypełnione jest wciąż konkretną treścią – z hanzeatyckiej przeszłości czerpaliśmy i czerpiemy umiłowanie ducha wolności, niezależności i międzyludzkiej solidarności.

Hanza to część współczesnej tożsamości Gdańska." [1]

 

 

Nie dajmy się czarować – górnolotne słowa walczącego z Polską człowieka, nie przykryją prawdy, co zawsze Gdańskiem kierowało i co niedawno rozlało się na całe Trójmiasto i z czego teraz również biorą przykład różne kacyki, którym słabość i głupota centrali państwa, rozdała miasta i gminy.

 

......

 

Jedynym powodem, dla którego mamy tu, nad Zatoką Gdańską takie bagno, które niebezpiecznie przesiąka na obszar całego kraju jest tylko i wyłącznie chciwość.

 

Może ktoś powie, że się mylę, lecz uważam, że to właśnie chciwość od zarania ludzkości jest najważniejszym motorem przemian na świecie.

Władza jest funkcją, albo celem wtórnym, bo tak na prawdę zawsze chodzi o bogactwo.

 

Mędrcy tego świata od tysiącleci dobrze zdawali sobie z tego sprawę. Toteż najważniejsze religie – chrześcijaństwo, islam i buddyzm, będące również w aspekcie etyczno – moralnym, pewnego rodzaju "instrukcją" na życie, stawiają duży nacisk na walkę z naturalną, nawet zwierzęcą chciwością.

Stąd zalecenie chrześcijańskiego ubóstwa [2]. zakaz oprocentowania w islamskich bankach [3], czy legendarna wprost skromność i ubóstwo wyznawców wszystkich odmian buddyzmu.

Niestety, ludzkie instynkty są silniejsze i kanony wiary zazwyczaj są tutaj łamane.

 

.....

 

Kto nie chciałby być bogaty? Wiem, głupie pytanie. A kto zrobiłby wszystko, aby bogaczem zostać – kradłby, napadał, mordował?

No... nie każdy. Choć większość to raczej ze strachu przed wielce prawdopodobną karą.

Są jednak dwie kategorie, które mimo wszystko z powodu swojej chciwości zrobią wszystko i to zazwyczaj bezkarnie. To bolszewicy i służby specjalne. A zhomogenizowana mieszanina tych dwóch podmiotów to gorsze niż brudna bomba w środku śląskiej aglomeracji.

A to właśnie po wojnie spotkało Trójmiasto – Gdańsk – Sopot – Gdynię. A precyzyjniej – wszystko od Tczewa do Wejherowa.

 

.....

 

Abstrahując od wersalskiego wyślizganego idiotyzmu, czym było uczynienie z nierozerwalnie polskiego Gdańska Freie Stadt Danzig, jako takiego ogniska gangreny w organizmie odradzającego się po ponad stuleciu państwa, a co dzisiejsze niedouki z intelektualnymi defektami i zaprogramowanym trybem myślenia we władzach tego pięknego miasta przyjęły za wzór, do którego wszelkimi sposobami i całą mocą należy dążyć, muszę z przykrością stwierdzić, że zaraz po zakończeniu II Wojny Światowej w Trójmieście zaczęły się cuda a'la Republika Bananowa.

Jak to było możliwe?

 

Piszę na razie o Gdańsku, używam zbiorczego terminu Trójmiasto, tym czasem już w 1945 punkt ciężkości tej aglomeracji przeniósł się do Gdyni – pięknego, nowoczesnego portu i miasta (w takiej właśnie kolejności ważności zaprojektowali nasi wybitni budowniczowie Gdyni to przedsięwzięcie praktycznie od zera na piaskach i torfowiskach panie prezydencie Szczurek).

 

Gdynia była dla Niemców ostatnim punktem panicznej ucieczki z Pomorza, więc nie zdążyli wysadzić go w powietrze i zrównać z ziemią, jak to uczynili w Warszawie. Symbolicznym dowodem ich wściekłości i bezsilności było zatopienie wielkiego pancernika Gneisenau [4], który już nadawał się tylko na złom, w wejściu do gdyńskiego portu, co miało ten port zablokować na wieki. Tymczasem już rok po wojnie odcięliśmy nadbudówki, wieże i maszty, a w 1951 podnieśliśmy wrak z pomiędzy główek portu i oddaliśmy do rozbiórki i pocięcia. Durni hitlerowcy, bo przecież nie ultra-mądrzy Niemcy, nie pomyśleli, że właśnie dostarczyli biedującej Polsce 400 ton metali kolorowych, 30 000 ton wysokogatunkowej stali, dwie nadające się do remontu turbiny, kilkaset kilometrów kabli, liczne silniki elektryczne i części mechaniczne. Niestety, obawiam się, że większość tego, jak to mieli w zwyczaju, ukradli w ramach "niesienia pokoju i dobrobytu" bolszewicy.

 

Gdynia również niespecjalnie ucierpiała z rąk sowieckich "wyzwolicieli". Widocznie przyszły rozkazy z góry, że to miasto należy oszczędzić dla przyszłych szczytnych komunistycznych celów, nie tylko ważnych dla tworzonego PRLu.

 

.....

 

Natychmiast po opanowaniu Trójmiasta przez rosyjska i polską armię, zamiast narastającego ładu i porządku, zaczął narastać chaos i bałagan.

Gdynia była w dużym stopniu wyludniona. Powoli zaczęli wracać dawni mieszkańcy. Miastem praktycznie rządzili bolszewicy. Tu była ich komenda i tu zgromadzono sporo wojska.

Jednakże jak na ziemię obiecaną zaczęli przybywać ludzie ze wszystkich stron kraju. W tym wielu takich, którzy chcieli tu rządzić i panować.

 

Bardzo interesująca jest postać podpułkownika Anatola Zbaraskiego. Postać nadal tajemnicza i trudno się w archiwach czegoś więcej dowiedzieć. Nie wiem więc, czy był samozwańczym watażką chcącym posiąść Gdynię, czy może był już skierowany tutaj przez komunistycznych mocodawców.

Tak czy inaczej ppłk Zbaraski, sam z siebie, ogłosił się prezydentem miasta.

Z tego, co wygrzebałem z komunistycznych archiwów, taki wyłania się obraz:

 

"Do najmłodszych ekip należała grupa operacyjna kierowana przez podpułkownika Anatola Zbaraskiego, gdzie wiek całego byłego oddziału partyzanckiego stanowiącego ekipę nie przekraczał lat dwudziestu pięciu. Tacy młodzi ludzie z dużym doświadczeniem bojowym byli w ówczesnych niebezpiecznych czasach dosłownie na „wagę złota". Dodatkowy ich atut stanowiło dobre uzbrojenie, zgranie całego zespołu oraz duży autorytet kierownika, wyniesione jeszcze z czasów partyzanckich. Podpułkownik Anatol Zbaraski był niezwykle barwną postacią. Jego przeżycia wojenne i powojenne uosabiają losy wiciu młodych ludzi wchodzących w skład ekip administracyjnych obejmujących województwo gdańskie, i nie tylko. Na losy te składała się walka zbrojna z okupantem, najczęściej lewicowy rodowód, wielki zapał do pracy, żarliwość ideowa w wiciu przypadkach, przechodząca w rewolucyjną nadgorliwość, i duże ambicje odegrania znaczącej roli w dokonujących się przemianach społeczno-politycznych. Jednocześnie reprezentowali oni niski poziom wykształcenia i brak jakiegokolwiek doświadczenia w pracy administracyjno-samorządowej • Wobec dotkliwych braków kadrowych w okresie tworzenia ekip administracyjnych młodzi ludzie, tacy jak Zbaraski i jemu podobni, byli przydatni, gdyż na tym etapie liczyły się przede wszystkim ideowość, zapał i inicjatywa. Toteż w pierwszych miesiącach po wyzwoleniu ppłk Zbaraski pełnił funkcję prezydenta Gdyni (na którą zresztą sam siebie mianował), a nawet wicewojewody gdańskiego. W miarę jednak postępującej stabilizacji, coraz bardziej zaczęły liczyć się wykształcenie i fachowość, których brak u Zbaraskiego i podobnych mu wielu młodych ludzi spowodował ich odejście z pracy administracyjno-samorządowej. W tych nielicznych przypadkach, gdy kryteria ideologiczne szły w parze z wykształceniem i praktyką, awanse młodych ludzi na wysokie stanowiska w administracji ogólnej następowały w bardzo szybkim tempie "[5] (Pogrubienia moje - jk)

 

Tak jak szybko się zaczął, tak szybko Dziki Zachód się skończył. Pognano szeryfa Zbarawskiego. Nie wiem tego, ale przypuszczam, że prawdziwi bolszewicy go nie lubili. Przybyli fachowcy.

Świadomie nie napisałem – na szczęście szybko się skończył. Bo ci, co przyjechali sprawować rządy w całym Trójmieście, nie tylko w Gdyni, to dopiero było szambo.

Więc po kolei. Nagle ze strony wojskowej mieliśmy tu Informację Wojskową, część kontrwywiadowczą WSW (Wojskowa Służba Wewnętrzna), Oddział II SG WP (Wywiad podległy Sztabowi Generalnemu) potem przekształcony na Zarząd II SG WP, Zwiad WOP (Wojsk Ochrony Pogranicza). A do strzelania i likwidowania jeszcze KBW – Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Cywile nie byli gorsi – Urząd Bezpieczeństwa, Służba Bezpieczeństwa, czyli całe RBP, MBP, KdsBP i MSW. Oraz oczywiście MO i jej wszystkie formacje. No i prokuratura oraz sądy. Przypomnę, że wówczas sędzią zostawało się nawet bez matury po niedługim przeszkoleniu.

 

Jezu! Miasta niemal puste, a tu taki nalot obrońców bezpieczeństwa. Przed kim mieli tak bronić? Przecież byli tylko ruscy przyjaciele.

Nie tylko, nie tylko... W Orłowie, dokładnie na przeciwko mojego domu, ukrywał się chyba najbardziej tropiony major Zygmunt Szendzielarz – "Łupaszka". Dorwali go w okolicach Poronina w 1948, i po torturach stracili w 1951. A w Gdańsku pastwili się i również zamordowali sanitariuszkę Danutę Siedzikównę – "Inkę" i ppor. Feliksa Selmanowicza – "Zagończyka".

Czyli bolszewickie żniwa mieli...

 

Trójmiasto wówczas należało do tak zwanych Ziemi Odzyskanych. W założeniu, każdy był tu elementem niepewnym, jeżeli oczywiście nie zjawił się tutaj wraz ze służbami.

 

Jednakże nie chodziło tylko, żeby w tym zbiorowisku przybyszy ze wszystkich stron, pojmać podejrzanych i nasycić swoją mongolską żądzę krwi.

Gdynia, przy zrujnowanym Gdańsku i ciągle jeszcze niepewnym losie Szczecina, stanowiła jedyne okno na świat. Dlatego trzeba było tu wszystko ogarnąć i zorganizować tak, żeby nawet wysiusianie się pod płotem było pod kontrolą.

 

Do odblokowanego portu zaczęły przybijać statki ze świata. Wracali rodacy z emigracji, którzy umknęli przed wojną. Miasto zaroiło się od marynarzy spoza powstającej własnie żelaznej kurtyny.

W końcu zaczęła się odradzać polska flota. Handlowa i rybacka. A to mnóstwo pływających Polaków narażonych na zatrucie jadem kapitalizmu i imperializmu.

Do służb doszlusowały Urzędy Celne, tzw. Paszportówka, Urzędy Skarbowe potrafiące obywateli karać bardzo dotkliwie.

Cały paskudny i potężny aparat represji skoncentrowany na skrawku wybrzeża. Jak nigdzie indziej w PRL.

 

To, co dla zwykłych obywateli było represją, dla niektórych stanowiło fantastyczne terytorium polowań i napychania brzucha.

Służby mając na uwadze graniczno – miedzynarodowy charakter Trójmiasta, zdecydowały się zbudować tutaj solidny półświatek. Potrzebne były rzesze prostytutek, handlarzy walutami, alfonsów i kombinatorów (obecnie zwanymi biznesmenami).

Trzeba było zapewnić, nieznane w większości miast, nocne lokale i hotele na godziny. A nawet takie głupoty, jak sklepy, zwane nadal kolonialnymi, gdzie można było nabyć całą kontrabandę, jaka przez morze trafiała do portu. Amerykańskie papierosy, nylonowe pończochy, pomarańcze i banany.

 

W taki sposób z całą premedytacją stworzono w Trójmieście bagno, które szybciutko zaczęło sięgać do kolan. I wytworzył się specyficzny bagienny klimat – smrodek, który zaczął zatruwać wszystko dookoła.

Obudziła się pełną parą chciwość i chęć skorzystania z okazji, bo patrząc wokół, każdy widział, że łatwiej i prościej się bogacić, gdy zapomni się o przyzwoitości, a normy moralne można do woli naginać. Jak to Mistrz powiedział – Hulaj dusza, piekła nie ma.

Służby i urzędy rozgrywały nawet całe grupy zawodowe przeciwko sobie, albo opinii publicznej.

Pamiętamy dobrze powszechną, choć szeptaną opinię o taksówkarzach. Każdy z nich to było przecież "ucho". Czyli donosiciel, który regularnie składał służbom raporty o wszystkich, których przewoził. Rozsiewano też niechęć do tak zwanych "badylarzy".

A z drugiej strony sąsiedzi widzieli, jak jakiś niebogaty znajomy z pobliża, w cudowny sposób, "system gospodarczym" stawiał, jak to wówczas nazywano – "willę".

Mąż w domu często słyszał wyrzuty żony: - Nic nie potrafisz! Osiłkiewiczowa nie dość, że ma kożuch, to teraz futro sobie sprawiła. A ja trzeci rok w tym samym, obszarpanym płaszcu.

 

Tak to bezpieczniackie bagno zaczęło wciągać coraz więcej ludzi i coraz głębiej ich zanurzając w kręgi korupcji, łapówkarstwa, oszustw i złodziejstwa, co wszystko, dla zabicia wyrzutów sumienia nazywano kombinowaniem. Radzeniem sobie. Załatwianiem sobie.

 

Do chciwości szybko dołączyła zawiść. A to spowodowało rozkwit donosicielstwa. Komisariaty MO, czy Urzędy Skarbowe pęczniały od listów "zaniepokojonych obywateli". W taki to oto sposób trójmiejskie służby miały kontrolę nad wszystkim, co się tutaj działo. I nie dość tego – same inspirowały przestępcze działania. Czyli same też tkwiły w bagnie po uszy, lecz potrafiły znacznie lepiej się w nim poruszać.

 

.....

 

Nastał rok 1989. Okrągły Stół... Transformacja... Narodowy trybun Wałęsa. Mądrzy i zatroskani intelektualiści... Gieremek... Mozawiecki. Młodzi bohaterowie – buntownicy – Michnik i Kuroń.

Naród zawył z zachwytu. Mamy wolność. Mamy ZACHÓD !

Piękny teatr. Spektakl dla naiwnych i łatwowiernych.

Służby na marnych pensyjkach agentów i z ukradzionym majątkiem teraz mogą rozwinąć skrzydła – majątek całej Polski stoi w zasięgu ich lepkich łapek.

Pierwsze lata rankingów "10 najbogatszych Polaków" to sami ludzie służb, agenci i współpracujący. Grobelny, Kulczyk Solorz, Czarnecki.

Teraz to dopiero "Hulaj duszo, piekła nie ma".

Jest kapitalizm, nasza republika bananowa i my, my służby rządzimy. Te głupki myślały, że teraz Polska będzie dla nich.

 

......

 

Nie znanym opinii publicznej faktem, choć fachowcy dobrze wiedzieli, było to, że te wszystkie służby ze sobą nie współpracowały. Powiedzieć – rywalizowały, to za mało. One na każdym kroku podkładały sobie świnię.

Wojskówka gardziła cywilami z esbecji. Od samego początku PRLu. A po transformacji jeszcze bardziej. Gorzej jeszcze było: jeden departament walczył z drugim. Kontrwywiad nie lubił wywiadu. Jedni drugim podkradali agentów. A często jednego figuranta (osobę w zainteresowaniu służb) rozpracowywały niezależnie trzy różne służby specjalne RP.

Tak było i jest do tej pory.

U cywilów podobnie – ABW jest "niechętne" CBŚP. A obie razem raczej nie cierpią CBA. A wszystkie trzy służby ze sporą pogardą patrzą na "krawężników" z Policji. Koordynator, dzisiaj Kamiński, ma twardy orzech do zgryzienia.

Były (?) agent Jarek Pieczonka, popularny nie tylko na wybrzeżu jako Miami, który podobno teraz strzela do piratów na Morzu Arabskim, powiedział, że tak właściwie to nie jest pewny dla jakich służb pracował, gdy zlecono mu opiekowanie się "Grubym Rychem", czyli również gościem z grupy "Najbogatszych Polaków", Ryszardem Krauze. Oczywiście zasłużonym Gdynianinem. Taki w tych służbach panuje burdel. Nie wie lewica, co robi prawica. A wszyscy chciwi, że hej.

 

.....

 

Jeżeli trójmiejskie bagno sięgało uczestnikom kąpieli borowinowej po pachy w czasach komuny, to po transformacji przykryło wszystkich aż po wysoko upięty kok i czasami widać było tylko bąbelki o dziwnym zapachu.

Praktyczne spadkobiercy komuszej wojskówki i służb cywilnych stworzyli tutaj, między Tczewem i Wejherowem, albo Puckiem, świat równoległy jak w Matriksie. Ciężko się było połapać, bo dla zmylenia i zatarcia śladów kreowali rzeczywistość dla malutkich.

Sam nie raz dałem się na to nabrać.

Weźmy choćby tak demonizowanego Nikodema "Nikosia" Skotarczaka. Służby specjalnie dla opinii publicznej zrobiły mu czarną legendę. To ojciec chrzesny i twórca polskich organizacji mafijnych - szeptali – bzdura, ale pasuje, bo na dodatek nie żyje od strzału w głowę z bliskiej odległości. A śniadający z nim "Kura" dostał tylko postrzał w kolano, więc spokojnie mógł zakładać Towarzystwo Ubezpieczeniowe "Hestia".

Nikoś był specjalistą od kradzieży samochodów na zachodzie, a jego autami jeździli z dumą trójmiejscy notable i prawnicy, a nawet najwyższy w tym obszarze hierarcha kościoła. Tani, wypasiony wózek każdy przecież chętnie za półdarmo zakupi. Ale Skotarczak to nasz Al Capone? Albo fimpwy Don Corleone? Wolne żarty.

Naprawdę tłuste bysie mają się dobrze zajadając teraz pajdę z pasztetową. Jeszcze dzisiaj starsze, rozmodlone babcie całują w rękę dobroczyńcę.

 

.....

 

Chciwość w Trójmieście miała się tak dobrze, bo cały system mafijny tutaj, który może nie jest sformalizowany na modłę sycylijską, czy rosyjską, a nawet albańską, cieszy się absolutną bezkarnością.

Mamy w tej oryginalnej odmianie mafii opiekę służb specjalnych, skorumpowanych polityków, ludzi nauki i ludzi kościoła, szemranych biznesmenów i zwykłych bandziorów, sędziów, prokuratorów i adwokatów, szefów z administracji, a także z policji. Cóż więcej potrzeba, jeżeli władza RP nic tu nie może zrobić. Nawet stu Herkulesów nie wyczyściłoby tej stajni Augiasza. A Jarosław Kaczyński, albo szeryf Ziobro, na Herkulesa nie wyglądają.

 

Więc leci tutaj ten film akcji, raczej nie hollywoodzki, a rumuński, bez krępacji specjalnej i nie zasuniętej kurtynie.

Ex-premier Tusk, na bezczelnie, bo nie wierzę, że nic nie wiedział, zatrudnia syna w szemranym miejscu, związanym z aferą Amber Gold. Mąż popularnej posłanki, podpory PiSu w tym terenie rozbija się helikopterem. Zamordowany (?!) prezydent Gdańska Adamowicz nie może się doliczyć swoich kont bankowych i liczby mieszkań, które uzyskał z dilu z deweloperami. Były mąż córki śp. Lecha Kaczyńskiego bezczelnie otwiera kancelarię prawną, choć ma zakaz. A ciągle prezydent Sopotu Karnowski ustala z deweloperem łapówkę, jaką dostanie, gdy pójdzie mu na rękę – co słyszymy na nagraniu – cóż z tego, sąd to olewa. Admirałowie i komandorzy na całego handlują paliwami, kombinują i mieszają ropę, no po prostu zamieniają wodę w wino. Urząd Morski, który mimo usiłowań ostrzeżenia Nowogrodzkiej jest teraz głównym inwestorem przekopu Mierzei Wiślanej, mimo, że prokuratura już węszy w sprawie poprzednich przekrętów. Dzielny związkowiec i poseł Janusz Śniadek też nie ma szczęśliwej miny. A rektor Uniwersytetu Gdańskiego ma fajne i atrakcyjne tereny uczelni, więc po co kampus studenckiej bidocie, jak można zabawić się w deweloperkę i fajne chaty z wypasionymi apartamentami postawić. A jakie wystawne gadżety – złote i diamentowe, ostentacyjnie demonstrowane publicznie, nosił śp. ksiądz Jankowski – legenda Solidarności. Prezydent Gdyni dr. Wojciech Szczurek wreszcie pozbył się balastu, który przygniatał tego schorowanego człowieka do ziemi, a czym było jego marzenie – gdyńskie lotnisko w Babich Dołach, w którym utopił 100 milionów pieniędzy miasta. Syndyk wreszcie to sprzedał za 8 mln. 666 tyś. złotych jakimś magazynierom z odległej Białej Podlaskiej [7]. Kurcze, gdybym na boku miał wolne 10 mln. To sam bym to kupił. Dla wnuków.

 

Banki oszukują i okradają klientów. Deweloperzy to już nie powiem. Międzynarodowe sieci sklepów sprzedają mięso z robakami i kawę specjalnie dla Polaków, prawdopodobnie z tzw. zmiotek poprodukcyjnych. Prawnicy nie są dla zwykłych ludzi z 400 złotowym kosztem 20 minutowej konsultacji. A lekarze i dentyści?

Chciwość, chciwość, chciwość. Bez umiaru, bez uczciwości, za każdą cenę.

 

Jakiego Nobla powinny dostać polskie, tajne służby? Przecież Trójmiasto to majstersztyk. Dzieło na miarę epoki. Tu właśnie upadły komunizm rozkwitł jak kwiat kaktusa Królowa Jednej Nocy.

 

Ps. A tytułowy sex? Może całkiem słusznie ktoś zapytać. Otóż też już przez chciwość został pożarty. To teraz już tylko szybki biznes.

Proszę tylko wejść na jakąkolwiek stronę typu xxx, a usłużne Google natychmiast przekażą twoją lokalizację i otrzymasz ekspresową informację – "Gorące panienki o 15 minut od ciebie już czekają". Choćbyś faktycznie znajdował się na środku Pustyni Błędowskiej.

.

[1] https://www.gdansk.pl/urzad-miejski/biuro-prezydenta/historia-hanzy,a,1683

[2] https://deon.pl/wiara/co-oznacza-chrzescijanski-paradoks-ubostwa,143586

[3] C:\Users\User\Downloads\10_J.Wlodarczyk_Bankowosc_islamska....pdf

[4] https://www.graptolite.net/Facta_Nautica/battleships/Gneisenau.html

[5] http://bibliotekacyfrowa.eu/Content/58114/64195.pdf

[6] https://www.facebook.com/JaroslawPieczonkaMiami/

[7] https://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,26564487,syndyk-sprzedal-gdynskie-lotnisko-nabywca-jest-firma-z-bialej.html

 

 

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.4 (głosów:15)

Komentarze

W 1945 i na początku 1946 roku bywał w Gdańsku, pozostający w czynnej służbie narodu, major „Łupaszka” (taki nosił pseudonim - kto wie, ten wie), bo tam ukrywał się „Pohorecki” - ostatni komendant Okręgu Wileńskiego AK-DSZ ppłk Antoni Olechnowicz.

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Lepiej uczyć się na cudzych!

#1653597

Ojciec mój, w 45 miał 21 lat wymknął się z obławy augustowskiej i chował się po całej Polsce. Do śmierci nikomu o tym nie powiedział.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

JanuszK

Za zaproszeniem   https://klubdyletantow.blogspot.com

 

 

 

 

#1653605

Mój dziadek miał dwa wyroki śmierci za Bzurę, Obronę Warszawy działalność w AK i KEDYW AK od Niemców i za NSZ i walki z komunistami od Sowieckich katów. Ukrywał się do końca życia i nie ujawnił nigdy. Był niezwykłym człowiekiem oficerem II RP. To byli wspaniali patrioci.

Podoba mi się!
12
Nie podoba mi się!
0

Tezeusz

#1653607

No to rozumiemy zdanie: "trzecie pokolenie AK walczy z trzecim pokoleniem UB".

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Lepiej uczyć się na cudzych!

#1653608

Sytuacja była zagmatwana.

Dodam tutaj, że na moim Placu Górnośląskim w Orłowie, w sąsiedniej kamienicy mieszkał młody człowiek z AK, który wykonał wyrok na komunistycznym działaczu Grunie. Jego potem też stracili. Natomiast po drugiej stronie miał służbowe mieszkanie wysokiej rangi oficer bezpieki.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

JanuszK

Za zaproszeniem   https://klubdyletantow.blogspot.com

 

 

 

 

#1653612

Różnica jest taka, że Ty dokładnie to wiesz. A ja muszę szukać. Tata był tak niezłomny, że nawet na łożu śmierci pokazał oczami, że jest OK. Jednak nic nie powiedział.

Jak przez mgłę pamiętam fakt, gdy gdzieś w latach 60-tych, wieczorem otworzyłem drzwi gdy ktoś zapukał. Nieznany mężczyzna poprosił o tatę. Gdy spytałem się kto prosi, odpowiedział - Powiedz, ze to brat. Tata nie miał już rodzeństwa. Tata podszedł i obaj wyszli na zewnątrz. Dzisiaj nie mam wątpliwości, że był to jego starszy towarzysz broni Józef "Lalek" Franczak, który szukał pomocy w ucieczce do Skandynawii.

Ojciec milczał do końca, nie dlatego, że bał się, że załatwią go tak jak Lalka. On nie chciał takiej poniewierki dla rodziny, jaką spotkała partnerkę i syna Franczaka.

Dużo by mówić...

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

JanuszK

Za zaproszeniem   https://klubdyletantow.blogspot.com

 

 

 

 

#1653669

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika Skromny i prawy... nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

Czytam te twoje teksty pełen podziwu...
Mam wrażenie, że za kilka, lub kilkanaście lat zapuka do twoich drzwi Napoleon...
Jedno jest pewne, to da się leczyć...
Byłbym zapomniał...
Dużo by mówić...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-5
#1654017

Ha! Sam nick "Skromny i prawy" świadczy o o pewnych zaburzeniach z samooceną, bo człowiek prawy, na dodatek skromny, nigdy tym publicznie chwalić się nie będzie. No cóż, kłopoty ze swoją tożsamością, osobowością i ego, raczej mnie w tym wypadku nie interesują.

 

ps. Wbrew popularnej opinii kompleks Napoleona jest kompleksem niższości. Raz, mam 188 cm wzrostu, więc kurduplem się nie czuję; dwa nie potrzebuję kompensacji poprzez uciekanie w mitomanię, bo jestem z siebie zadowolony, a że życie miałem atrakcyjne, to mam wiele by opowiadać. Ale proszę mi tego nie zazdrościć. Nudne i spokojne życie ma też swoje zalety.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

JanuszK

Za zaproszeniem   https://klubdyletantow.blogspot.com

 

 

 

 

#1654174

Sąd w Gdańsku orzekł że Kościół musi zapłacić 300 tyś. odszkodowania za przestępstwa seksualne byłego księdza.

Zatem czas na pozwanie Lewicy za zbrodnie komunistyczne na Polakach, gdyż Lewica jest spadkobiercom ideowym i materialnym komunistów.

Przełom.

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
0

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1653621

"Chirurg ze szpitala w Gdyni wyznał, że codziennie szyje krocza zgwałconych dziewczynek. Jeden Francuz opowiadał, że na porodówkę w Gdyni, gdzie pracował, napadli Rosjanie. Zgwałcili wszystkie kobiety przed porodem i wszystkie te tuż po porodzie. Są tysiące podobnych historii, co oznacza, że w granicach stu kilometrów nie ma ani jednej dziewicy". (Francuska lekarka Madeleine Pauliac, która w 1945 dotarła z konwojem Czerwonego Krzyża do Gdańska i Gdyni)

Ośrodek Monitorowania Antypolonizmu

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Lepiej uczyć się na cudzych!

#1653653

@niepoprawni patrioci

Żeby uzmysłowić i bardziej uwiarygodnić potęgę służb specjalnych wczoraj i dzisiaj, posłużę się gruntem warszawskim.

W tak potężnych i ważnych firmach m.in. handlu zagranicznego tak wyglądała sytuacja na szczycie:
UNIWERSAL - Szef - Dariusz Przywieczerski ( TW Grabiński). Służby ulokowały 19 współpracowników.
ELEKTRIM - Służby miały na górze 24 współpracowników.

A obie te firmy wzięły udział w tworzeniu spółki POLSAT MEDIA SA, agenta służb Zygmunta - wielu nazwisk - Kroka, Podgórskiego, Solorza, Żaka.

Źródło: "Resorowe dzieci, BIZNES" rozdz 7, str 334.

Tak więc dwie potęgi TV w Polsce - TVN i Polsat, to wyłączne dzieło służb specjalnych.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

JanuszK

Za zaproszeniem   https://klubdyletantow.blogspot.com

 

 

 

 

#1653672

W styczniu nadchodzącego nowego roku, w wydawnictwie Bellona, mają się ukazać (w opracowaniu) wspomnienia Jarosława Pieczonki (Miami), o zarysowanym przez Autora powyżej, trójmiejskim układzie mafijnym.

Pozdrawiam 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1653692

Witaj

Mam już Sumlińskiego "Rozprawa o zabijaniu", gdzie Pieczonka jest też współautorem.

Tylko ja mu wierzę w 60%. Czasami koloryzuje i leje wodę.

 

pozdrawiam

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

JanuszK

Za zaproszeniem   https://klubdyletantow.blogspot.com

 

 

 

 

#1653695

Podobno Glinski wykonał gest pojednania wobec wyborców Zjednoczonej Prawicy i obniżył dotacje dla Jandy z 1,8 na 1,4 mln. Czujecie się lepiej?

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1653846