Nawet w półświatku coraz większa nędza

Obrazek użytkownika jazgdyni
Humor i satyra

Tak na tym bożym świecie jest, że przykład idzie z góry. Niestety...

 

Na końcu dociera do absolutnych nizin społecznych. Nie wyłączając oczywiście środowisk przestępczych.

Pan Kalisz jeździ Jaguarem, więc powoli, powoli Jaguary schodzą w lud, a ci tam na dole, z wypchanymi kieszeniami, choć właściwie to ich kobiety, kiedyś również zwane "blacharami", a obecnie "glonojadami" (z powodu absurdalnie napompowanych chemikaliami warg) nagle szaleją i z beemwic i meroli rzucają się na te, niewątpliwie stylowe auta.

Lecz kto tam ma te wypchane kieszenie? Oczywiście przeróżni przestępcy, którzy, co ciekawe, nigdy się za takich nie uważają.

A już na końcu, bez maskowania się i krycia, moda dochodzi do przeróżnej żulii, ulicznych złodziei i brutali, którzy jakoś magnetycznie lgną do siebie, tworząc gangi, awansując na bandytów. Jak Gang Obcinaczy Palców, na przykład.

I wtedy następuje odwrócenie wektora dawania przykładu.

Do gangu na początku lgną policjanci i funkcjonariusze służb, którzy rozkazem mieli bandziorów obserwować i penetrować, ale, co tam... Przecież nie są ślepi i widzą, że ich marne pensje, to dwa dni zabezpieczania gangsterskiej imprezki na Monciaku w Sopocie.

Ponieważ policaje z drugiego końca mają służbowe kontakty z przeróżnymi prokuratorami, a dalej, z adwokatami a nawet sędziami, to wokół bezczelnej grupki bandziorów tworzy się fan klub, który w fazie końcowej ma u siebie nawet senatora, biskupa, profesora i ministra.

Teraz to oni kreują styl i klasę. To oni decydują o standardach. I to oni decydują, kto jest głupi (Morawiecki, Andrzej Nowak, abp Jędraszewski), a kto mądry ( ex-prez. Komorowski, marszałek Grodzki i Adam Michnik). Kto jest dobry, a kto zły, co jest prostą segregacją: kto jest nasz, a kto nie nasz.

 

W końcu taki na początku lokalny, wprost uliczny gang, obrastając naroślami miłośników – wspólników z różnych sfer, przeradza się w organizację mafijną.

Dalszy dobrobyt takiej struktury, zależy od wąskiego grona na samej górze, a zawężając bardziej, od bosa na szczycie. Jeżeli jest to silny charakter, kompletnie amoralny i na nieszczęście inteligentny i sprytny, to grupa długo może spokojnie paść się i strzyc owce – głównie barany.

I co istotne – taka mafia ustala ścisłe reguły gry. Działa się według przemyślanego planu. Głupie improwizacje zazwyczaj kończą się niepotrzebną wtopą.

 

 

Furorę onegdaj robiły dwa podwarszawskie gangi. Popularnie nazywanych od Bogu ducha winnych miast – Pruszków i Wołomin. To oczywiście bandziory i gangsterzy. Krew się lała na ulicach i wybuchały samochody. Istne Chicago lat przedwojennych.

Ale Warszawka kochała wprost bywać, na imprezach organizowanych przez tych mafiozów. Ważni panowie wbijali się w smokingi, zawiązywali muchy (tu chyba przesadziłem, bo większość much była na gumce), a partnerki po wizycie w Salonie Paznokcia i Emporium Włosa (emporium,com.pl) zakładały kreacje wieczorowe, by bawić się w towarzystwie łysych karków, zepsutych zębów, obwieszonych złotymi łańcuchami (obowiązkowo) i z fałszywymi Rolexami z Azji.

Prestiż i znaczenie tych dwóch bandyckich tworów rósł, a splendor i autorytet dodawała ta otoczka warszawskich kanap, która nawet nie zdając sobie z tego sprawy, demoralizowała się i staczała w gnojówkę.

 

Jednakże zarówno Pruszków, jak i Wołomin mogły dobrze parę lat prosperować, bo nie brakło im sprytu, jak też podpatrzonych w potężnych i wprost legendarnych Cosa Nostra i Ndrangheta, czy nowojorskich rodzin Gambino, Genovese, Lucchese, a także wschodnich barbarzyńsców z Yakuzy, lub moskiewskich Braci Sołncewskiej, zasad i reguł, czy struktur organizacyjnych.

Jednym z ważniejszych elementów było panowanie nad kłapiącym bzdury jęzorem – słynna zmowa milczenia – omerta, czy seryjna produkcja alibi na wypadek głupiego potknięcia. Zgodnie ze słynną filmową zasadą – "jak cię złapią za rękę, to mów, że to nie twoja ręka".

 

W ostatnich dniach, dosyć specyficznie, lecz dosłownie w świetle jupiterów objawiał nam się twór para-mafijny, oczywiście, a jakże, z Warszawy, nieformalnie zrzeszający zdziadziałych komunistycznych aparatczyków, naukowych nominatów postkomuny III RP; powiązanych pośrednio z kremlowską agenturą potentatów medialnych (nb. bardzo podoba mi się angielskie określenie tycoon – czytaj tajkun) i co najbardziej humorystyczne w tej rodzinie, czy gangu, ze stojącą na czele grupą wyleniałych komediantów z krewnymi, z będącą ich "twarzą", a w rezultacie winną za cały bajzel, "Mamą" Jandą. Ta słynna kiedyś diva, bo w Cannes dali jej Złotą Palmę (palmy w narodzie przecież mają złe konotacje), a dzisiaj wytwarza mikstury dla próżnych dziewczyn 60+, więc jest uważana za biznesmenkę i mózg całej kanapy – niemalże, jak żeński Obajtek.

 

Tak więc Rodzina, nazwijmy ją roboczo Jandy, niestety, już na oko jest pięciokrotnie głupsza, niż Rodziny Wołomina i Pruszkowa. Jeszcze gorzej - jest stokrotnie mniej skromna niż tamte karki z łańcuchami i zamiast siedzieć cicho i nie rzucać się w oczy (Tisze budiesz, dalsze jediesz), stosować omertę, po złapaniu na gorącym uczynku – przekrętu w delikatnej dla gawiedzi sprawie, rozsupłali języki i zaczęli kłapać dziobem, jak nie przymierzając, wściekłe kawki. Wot – duraki nie mafija.

 

Gdyby po tym wybryku siedzieli cicho, wyjechali do swych chatek na Mazurach, czy w Kampinosie, to pisiory jak zwykle powrzeszczeli by cztery dni i ucichli.

Trzeba zawsze patrzeć na zysk – mafijną zasadą (i nie tylko mafijną) jest uzyskanie tego najniższym kosztem. Zyskiem było tu nielegalne zaszczepienie się, by czuć sie spokojnie i nic więcej.

No, może jeszcze dodatkową premią było pokazanie tej całej hołocie i śliniącym się aspirantom do kanapy, kto tu tak naprawdę jest macho i babą z jajami.

 

Ale nieszczęśliwie przyłapani przez tych gówniarzy z pierwszych roków medycyny, zaczęli się tłumaczyć jak idioci. Al Capone w grobie, czy Masa w pierdlu na pewno dostali czkawki.

Po co ta gadka? Na dodatek durnota nawet nie ustaliła wspólnie co trzeba gadać różnym psom. I pletli do kamery i do mikrofonów takie kocopały, że mężczyznom zwijał się w trąbkę, a kobietom... no, nie powiem.

Cały zysk poszedł się walić i teraz tylko trzeba ograniczać straty. Tylko już raczej jest za późno.

Wpadli w panikę. Chwycili za flaszki. Wciągali kreskę za kreską. Pastyle łykali jedną za drugą. No i mózgi im kompletnie zgłupiały.

 

Jeden z najważniejszych ojców polskich mafijnych struktur i autentyczny generał choć tylko po podstawówce, Czesław Kiszczak, gdyby żył, zamiast honorowo spoczywać na Powązkach, gdzie ta umowna Rodzina Jandy, składała mu hołd i wiernopoddańcze eulogie, pewnie dzisiaj by gorzko zapłakał.

Tyle się starał, tak ich poustawiał tu i tam. Zostawił im nawet Urbana i Michnika, by nad nimi czuwali. A oni co? Rozłożyli się na pierwszej skórce od banana. Wiemy, że panicznie boją się tego kaczora w czarnej pelerynie z kapturem z Gwiezdnych Wojen i jego Kaligulę – ministra Ziobro. Ale bądźmy dorośli.

 

Wniosek – świat upada. Bruksela to cyrk na kółkach. A warszawska kanapa, co to się poczuła czikagowskim salonem, gdzie żaden szeryf nie zajrzy, marną zgrają przedszkolaków z grupy podstarzałych Krasnali.

 

Takie to mamy czasy. Nie posprzątano i gdzie się nie obejrzysz to śmieci i komunistyczne ogryzki.

 

 

Ps. Będąc uczciwym i miłosiernym, trzeba przyznać, że satyryk – komediant Materna miał jakieś prawo do szczepienia, bo grywał pielęgniarkę Irenę, przez długi okres. Lecz wobec tego gdzież jest jego partner i serdeczny przyjaciel Wojciech Mann?

Sprawdźcie jeszcze tam listy, czy tego Wojtka gdzieś tam nie ma.

 

 

.

 


https://youtu.be/5f3pg8GY89k

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.7 (głosów:12)

Komentarze

i bez Boga i cnót wszelakich upadnie na samo dno. 

Moralność, wstrzemięźliwość, sprawiedliwość, uczciwość, prawdomówność, mądrość, roztropność, bezinteresowność, pokora, umiarkowanie, cierpliwość, miłość bliźniego - tego tylko zabrakło "wyszczepionym" celebrytom (powstrzymałam się od użycia słowa "cwelebrytom", ale nie wiem, czy słusznie). 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Nie musisz się uczyć na swoich!

#1657798

Pohamuj!

 

Pozbawiłeś ich wszelkich cech ludzkich. Więc jakie zwierzaki masz na myśli?

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-2

JanuszK

Za zaproszeniem   https://klubdyletantow.blogspot.com

 

 

 

 

#1657824

że co, proszę?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Nie musisz się uczyć na swoich!

#1657857

8-))))))))))))))))))))

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

JanuszK

Za zaproszeniem   https://klubdyletantow.blogspot.com

 

 

 

 

#1657868

otóż to, tak wyglądają te koterie a potem bywa się na raucikach z nimi i załatwia interesy, najlepsze oczywiscie na kontraktach państwowych, układach z bankiem czy banalnych oszustwach. elita, wyższe sfery? za głupi nawet na celebrytów chociaż każdy w tv polubi, jak zobaczy głupszego od siebie i tak to media równają poziom w dół. istnieje poważna teza, że oni ale i politycznie wasale tuska nie są żadną wyobcowaną, wypaczoną kastą i inteligencją, elitą itp. tylko jak najbardziej swojskim produktem społeczeństwa, oni prosto z ludu, z pewnej jego częsci, z całą głupotą i mentalnością chciwego dorobkiewicza, większośc z nich się nawet nie sili na etos wyzszych sfer tylko tak udają myslec o sobie 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-3

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1657809

Na wyższe sfery silił się Sikorski-Appelbaum. Ale nietrzymanie moczu i poplamione spodnie go zdyskwalifikowały.

Ta zgraja szczepiąca się na lewusa, to produkt fabryczny fabryki sznura do snopowiązałek, gdzie Jerzy Urban jest dyrektorem, księgowym i kadrowym.

,,,,,

Mareczek, kumpel z roku, mimo, że elektronik, został dyrektorem naszego sławnego teatru. Studentem był miernym, pamiętam. Lecz miał w sobie to coś, za co Janda go kochała.

Pamiętam imprezę, gdzie się wściekłem, bo gospodarz nie pozwolił usiąść do stołu, ani się napić, póki Mareczek nie nadejdzie.

A kiedy w 3M wszyscy mieli go dosyć, to zafascynowana Gronkiewicz-Waltz, zrobiła go w Warszawce dyrektorem od kultury.

Pewien jestem, gdyby on tam był przy Jandzie i tej od Miszczaka, to byłby już zaszczepiony trzy razy!

Gdynia rulez.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1

JanuszK

Za zaproszeniem   https://klubdyletantow.blogspot.com

 

 

 

 

#1657825

30 lat temu ta janda byla bardzo atrakcyjna i moze cos wiecej sie dowiedziala od tamtych bandytow pruszkowsko-wolominskich o wspolpracy z wadza ale w obecnym systemie zapomniala o wniesieniu poprawek w czasie nawiazywania kontaktow.Niestety starosc i zadufanie wlasne wystawily ja i pozostale towarzystwo na posmiewisko medialne i tylko takie bo oni nie poniossa zadnej kary a szczepionki musza dostac.Czyli niejako wygrali i zaczyna sie powrot do tego zeby bylo jak bylo wczesniej.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze zaświeci słoneczko

#1657810

Witam

 

Będę na tyle odważny, choć teraz to wygląda na łatwiznę, Janda, jako aktorka NIGDY mi się nie podobała. Grała przesadnie, histerycznie, z nerwicową gestykulacją.

W Cannes mysleli, że to tak świetna gra, a ona po prostu zawsze taka jest. Zaledwie średnia klasa w porywach.

No a teraz... Może tylko Stalińska niżej upadła. Choć nie - na Sylwestra Janda zapikowała w dół jak kormoran po śledzia.

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

JanuszK

Za zaproszeniem   https://klubdyletantow.blogspot.com

 

 

 

 

#1657827

Jandzie nareszcie puściły zwieracze i "osrała" się tym razem sama na siebie. Moralny znerwicowany śmieć.

Pozdrawiam serdecznie.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1657833

To racja - ta cała elyta III RO to po prostu ogryzki....

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1657834