Kto, z kim i dlaczego

Obrazek użytkownika jazgdyni
Świat

 

Znowu powracam do przeszłości. Tym razem styczeń 2014. Dlaczego? Bo właśnie zaprezentowano nam film, a wkrótce też będzie oficjalny dokument, niezbicie i naukowo pokazujący, że 10 kwietnia 2010 roku, ktoś dokonał eksplozji w samolocie TU 154, tuż przy Smoleńsku, zabijając wszystkich 96 pasażerów, łącznie z prezydentem RP, prof. Lechem Kaczyńskim i jego małżonką.

Minęło 11 lat od tego momentu, kiedy pokazano efekty badań i poszukiwań, a mimo tego, bezpośrednio i pośrednio zaangażowani, oraz będące na ich usługach media, nadal kręcą i mataczą.

Nie mam wątpliwości, że musiała zaistnieć międzynarodowa zmowa.

 

Kto, z kim? Najbardziej logiczne wydaje się, że to tajne porozumienie ówczesnej władzy RP i rosyjskiej ekipy Putina.

Ale kto może zaprzeczyć, że jest również możliwe, iż w tym zbrodniczym porozumieniu nie uczestniczyły również Niemcy? Albo jeszcze ktoś inny, o którym nie mamy pojęcia.

 

O wiele lat starsza tragedia, w której zatonął prom pasażersko – samochodowy "Estonia", pokazuje jak różne wielonarodowe siły robią wszystko, by mataczyć i ukryć prawdziwe fakty.

 

Świat nigdy nie jest prostolinijny, tylko kręty, jak kabel od suszarki do włosów i pełen tajnych porozumień, a nawet współpracy oficjalnych przeciwników.

Dlatego przypominam historię zatonięcia "Estonii". I to w kontekście Zamachu Smoleńskiego.

 

 

<<<<< >>>>>

 




Piszę sporo o różnych morskich sprawach. W tym także o katastrofach i zatonięciach. Zacząłem zbierać materiały na temat największej po wojnie katastrofy, zatonięcia nowoczesnego promu MS "Estonia" prawie dwadzieścia lat temu. W Polsce ta tragedia nie miała zbyt dużego oddźwięku. Jednakże na przykład w Szwecji jest oceniana jako jedna z największych, niewyjaśnionych tajemnic, na równi z zabójstwem Olofa Palmego.
Czytając o "Estonii", a szczególnie o jej dalszych losach zauważyłem nagle, że jest dużo punktów zbieżnych z naszą największą powojenną, narodową tragedią, rozbicia TU 154 z prezydentem na pokładzie, w sobotę, 10 kwietnia 2010 roku

MS "Estonia" zatonęła 28 kwietnia 1994 r. To już ponad 20 lat temu,
TU 154 rozbił się prawie 11 lat temu.
To co łączy obie sprawy, to silne podejrzenia, że nie były to "zwykłe" katastrofy spowodowane siłami natury, ludzkimi błędami, czy problemami technicznymi. W Szwecji istnieje powszechne przekonanie, że tragedia "Estonii" jest rezultatem ataku terrorystycznego. W Polsce również jest silne przekonanie, że rozbicie TU 154 jest efektem ataku terrorystycznego.
Jeżeli faktycznie Estonia zatonęła w wyniku ataku terrorystycznego to mówimy o drugim najkrwawszym zamachu w historii (po WTC).
Podobnie można powiedzieć o Smoleńskiej Tragedii – to najpotworniejsze zdarzenie w Polsce po II Wojnie Światowej.



*************


27 kwietnia 1994 roku nowoczesny prom samochodowy wypłynął w rutynowy rejs z Tallina do Sztokholmu, w którym statek, zgodnie z rozkładem powinien zameldować się następnego dnia, o 9:30 rano.
Do katastrofy doszło nocą miedzy 00:55 a 01:50, około 50 mil od wybrzeży Finlandii.
Pierwsze duże zafałszowanie i złą ocenę napotykam w opisie stanu pogody.
Stwierdzono mianowicie, że pogoda była "fatalna". Wiatr wiał z siłą 20 m/s, a fala osiągała 4,5 metra wysokości. Ludzie! Nie dajmy się oszukiwać! To jeszcze nie jest sztorm! Oczywiście, łodzie rybackie uciekają do portów, ale dla dużego, nowoczesnego statku to jest nic specjalnego. Sam byłem setki razy w takiej pogodzie i nie było najmniejszych powodów do niepokoju. Po prostu zła pogoda i tyle.
Tutaj jest pierwsza analogia z Tragedią Smoleńską. Po 10 kwietnia też usiłowano demonizować stan pogody. Mgła podobno była taka gęsta, że z ogonu samolotu nie było widać dziobu. I sięgała od powierzchni ziemi do kilkuset metrów wzwyż. Wykazano później, że była to oczywista nieprawda.
Niewiele wcześniej lądował polski, wojskowy JAK, a 19 lipca 2010 roku podano, że o godz. 8:41 czasu polskiego warunki pogodowe na lotnisku były następujące: wiatr przy gruncie 110–130 stopni, prędkość wiatru 2 m/s, widzialność 300–500 m, mgła, zachmurzenie 10 stopni warstwowe, podstawa chmur 40–50 m, temperatura plus 1–2 stopnie Celsjusza.
To też, mimo, ze media usilnie nas starały się przekonać, nie są warunki krytyczne do lądowania. Przecież zresztą lotniska nie zamknięto. Czyli oceniono na ziemi, że lądować można.
Jednakże w obu tragediach zwrócono uwagę na złą pogodę, bo to pogłębiało chaos informacyjny i budziło pewne wątpliwości.

**************

MS "Estonia" spokojnie wykonywała sobie swoją trasę, gdy po północy rozległy się zgrzyty i hałasy, oraz, jak później oświadczyło wielu świadków, a co zostało utajnione, wybuchy.
Posłuchajcie relacji:
//
Kłopoty zaczęły się tuż przed pierwszą. Większość z 803 pasażerów i 186 członków załogi dawno już spała. Ale jeden z pasażerów, Carl Övberg z kabiny nr 1049, usłyszał odgłosy pomp hydraulicznych i siłowników. Hałas był wyraźny, charakterystyczny, nie do pomylenia. Dochodził z pokładu samochodowego leżącego nad jego kabiną.

Siłowniki hydrauliczne podczas postoju w porcie unoszą furtę dziobową statku i opuszczają rampę, po której do wnętrza promu wjeżdżają pojazdy. Kto i po co włączył te urządzenia na pełnym morzu? - tego mimo kilkuletniego śledztwa wciąż nie udało się wyjaśnić.

Minęła minuta. Övberg usłyszał dwa, może trzy głośne "dziwne, ostre, metaliczne dźwięki". Tak opisywał je przesłuchiwany po katastrofie przez specjalną komisję. Nie był jedynym, który je usłyszał. Dziewięć innych osób znajdujących się w różnych częściach "Estonii" powie później, że to były wybuchy.

Punktualnie o pierwszej w nocy pasażerowie kabiny nr 1027 - Jasmina Waidinger i Daniel Svensson - usłyszeli odgłosy wody wdzierającej się na pokład samochodowy tuż nad ich głowami. Prom przez chwilę chybotał się jak dziecięca kołyska, a po kilku minutach zastygł odchylony 5, może 6 stopni na prawą burtę. Pasażerowie kabiny 1027 uciekli natychmiast na górny pokład. Mieli szczęście. Tylko ci, którzy - jak oni - obudzili się i zdołali szybko opuścić kabiny, mieli szansę na przeżycie.

- Mimo ogólnej paniki i krzyków zaczęliśmy rozdawać kamizelki ratunkowe. Wkrótce przechył był już tak silny, że nie było mowy o spuszczeniu na wodę wszystkich łodzi ratunkowych - opowiadał Jerzy Florysiak, jeden z uczestników katastrofy. - Statek był tak przechylony, że złapałem się za reling [barierkę – jk] żeby nie spaść, ale fala zmyła mnie i znalazłem się w wodzie - mówił.

Jerzy Florysiak grał na "Estonii" w pokładowej orkiestrze. Jej trzej pozostali członkowie - również Polacy ze szwedzkimi paszportami - nie przeżyli katastrofy. Na pokładzie była jeszcze jedna Polka - Agneta Rapp. Jej również nie udało się uratować.//


I dalej:

//
Niemal natychmiast po tajemniczych odgłosach detonacji zatrzymały się silniki "Estonii". Prom zaczął dryfować. Dopiero dwadzieścia dwie minuty po pierwszej, kiedy trzydziestostopniowy przechył statku był już nie do opanowania, załoga "Estonii" wysłała sygnał Mayday. Dlaczego tak późno? Nie wiemy do dziś.

Rozpaczliwe wołanie o pomoc usłyszały dwa statki: "Mariella", którą "Estonia" zostawiła w tyle, i "Silja Europa", największy prom na Bałtyku (zabiera 3 tys. pasażerów) żeglujący pod banderą fińską. Oficer z "Marielli" prosi o szczegóły. "Estonia" podaje pozycję, zgłasza silny przechył i milknie. Kolejne pytania pozostają już bez odpowiedzi.

W tym czasie na "Estonii" rozgrywają się sceny jak z "Titanica". Tyle że tamten transatlantyk tonął trzy godziny, "Estonia" - pół.

- O wpół do dwunastej obudził mnie nagły wstrząs. Ubrałem się i wybiegłem na korytarz. Zobaczyłem przesuwający się automat z coca-colą - opowiadał tuż po uratowaniu Anders Eriksson ze Szwecji. - Biegłem z pokładu na pokład, jak najwyżej, a prom przechylał się coraz mocniej. Cudem zdążyłem założyć kamizelkę ratunkową i wsiąść do łodzi ratunkowej - wspominał rozbitek.

Prom bardzo szybko położył się na prawą burtę. Jedna z dwóch potężnych, od kwadransa nieruchomych śrub statku wynurzyła się ponad fale Bałtyku. Mija kolejnych kilka minut i ogromny, ponad 150-metrowy liniowiec, wysoki prawie na 45 metrów, wywrócił się do góry dnem.

Dla tych, którzy zostali we wnętrzu promu, nie było już żadnego ratunku.

Jeszcze przez kilka minut kadłub "Estonii" unosi się na wodzie. Ale pół godziny po pierwszych podejrzanych odgłosach na pokładzie samochodowym rufa promu zaczyna osuwać się pod wodę. Po kilku minutach znika pod jej powierzchnią.

"Estonia" spoczęła na głębokości 90 metrów w odległości około 50 km na południe od wybrzeży Finlandii. Śmierć poniosły 852 osoby. Kapitan poszedł na dno wraz ze statkiem, choć nie wiadomo, co dokładnie robił w ostatnich chwilach "Estonii" - jego ciała na mostku kapitańskim nie znaleziono.//



A jakie były oficjalne ustalenia?

//
Pierwszą oznaką problemów był dziwny odgłos tarcia metalu o metal, który pojawił się około 01.00, kiedy statek mijał archipelag Turku, jednak podczas oględzin furty dziobowej nie wykryto żadnych uszkodzeń. Około godziny 01:15 burta oderwała się od kadłuba; statek nabrał silnego przechyłu na prawą burtę. Około 01.20 przez system informacji wewnętrznej statku wypowiedziano słabym, damskim głosem słowa: „Häire, häire, laeval on häire", co w estońskim oznacza: „Alarm, alarm, alarm na pokładzie". Wkrótce w ten sam sposób zaalarmowano załogę. Niedługo po tym na statku został ogłoszony generalny alarm ratunkowy. Przechył zwiększył się do 30 - 40 stopni na prawą burtę, co sprawiło, że nie można było już się przemieszczać bezpiecznie po pokładzie statku. Drzwi oraz przejścia zostały zablokowane, aby uniemożliwić ewentualne przelewanie się wody. Pasażerowie, którzy próbowali się uratować zostali uwięzieni. O godzinie 01:22 nadane zostało przez załogę wezwanie Mayday, jednak jego forma nie spełniała międzynarodowych norm. Komunikacja ustała około 01:29. Po blisko siedmiu minutach od nadania pierwszego sygnału pomocy Estonia znikła z pola widzenia wszystkich radarów. Z powodu braku zasilania i silnego przechyłu akcja ratownicza na promie była spowolniona i utrudniona. Statek Mariella dotarł na miejsce tragedii około 02:12; pierwszy helikopter o 03:05.Tak wyglądał oficjalny, tragiczny łańcuch wydarzeń. Niestety, życie pokazało, że Estonia kryje o wiele więcej tajemnic niż mogłoby się wydawać. //
[źródło]

Według oficjalnego raportu z 1997 powołanej do wyjaśnienia przyczyn tragedii wspólnej estońsko – szwedzko – fińskiej komisji (JAIC), przyczyną katastrofy były wady konstrukcyjne furty dziobowej, która nie wytrzymała naporu fal i została urwana, pociągając za sobą i otwierając rampę wjazdową, co spowodowało wlanie się w ciągu 5 minut ponad 1000 ton wody na pokład samochodowy i przechył, prowadzący do zatonięcia.

Tutaj mamy do czynienia z następną analogią między tragediami. Powołane komisje ustaliły jednoznacznie i zdecydowanie przyczyny katastrof: w przypadku "Estonii" to wady konstrukcyjne, a w przypadku TU 154 błędy ludzkie.
Niestety, w obu wypadkach, w zderzeniu z faktami, świadkami, prostą logiką i zwykła fachowością i rzetelnością, oba raporty były co najmniej kontrowersyjne, a tak po prostu stekiem bzdur. Oba raporty przynoszą hańbę i wstyd ich twórcom: raport międzynarodowej komisji JAIC, raport Anodiny i raport komisji Millera. Niestety, przykre jest to, że te ustalenia poszły w świat i ugruntowały ogólnoświatową opinię publiczną/

*************

Najdziwniejsze rzeczy zaczynają się jednak dziać potem. W przypadku jednej i drugiej tragedii rozpoczęły sie akcje dezinformacji, niszczenia dowodów, zacierania śladów i destrukcji. To była świadoma robota. W jednym i drugim wypadku starano się ukryć prawdę.
Przyczyna może być tylko jedna – obie tragedie były spowodowane przez działania terrorystyczne, a rządom prowadzącym śledztwa zależało na ukryciu tego przed światem i ludźmi.
To już trzecia analogia. Jak kręcili polscy i ruscy uczestnicy śledztwa smoleńskiego, to raczej wiemy bardzo dobrze. Natomiast, jak było z "Estonią"?

//Kontrowersje

27 września 1994 roku statek wypłynął w swój ostatni rejs. Miał płynąć ze stolicy Estonii – Tallinna do Sztokholmu. Według oficjalnego raportu z 1997 powołanej do wyjaśnienia przyczyn tragedii wspólnej estońsko – szwedzko – fińskiej komisji (JAIC), przyczyną katastrofy były wady konstrukcyjne furty dziobowej, która nie wytrzymała naporu fal i została urwana, pociągając za sobą i otwierając rampę wjazdową, co spowodowało wlanie się w ciągu 5 minut ponad 1000 ton wody na pokład samochodowy i przechył, prowadzący do zatonięcia. Raport komisji wzbudził jednak wiele kontrowersji. Do nie przekonanych należy m.in. inżynier okrętownictwa Anders Björkman, autor książki "Katastrofa Estonii: Prawda i kłamstwo". Według niego przyczyną zatonięcia promu nie było uszkodzenie furty dziobowej, lecz dziura w burcie poniżej linii wodnej. Mogła ona powstać tylko w jeden sposób – w wyniku eksplozji podłożonej tam bomby[JAIC 3]. Dziura taka została zauważona podczas pierwszej próby dotarcia przez nurków do spoczywającego na dnie Bałtyku wraku. Badania fragmentu poszycia wyciętego z okolic furty dziobowej wraku wskazywałyby w ocenie części ekspertów na działanie materiału wybuchowego. Inne teorie spiskowe łączą zatonięcie z wykorzystywaniem promu do przewozu broni kupowanej potajemnie przez wywiad szwedzki od wojsk rosyjskich stacjonujących w Estonii. Fakt ten został ujawniony w 2004 przez byłego szwedzkiego celnika i został następnie potwierdzony przez Szwecję, która jednak zaznaczyła, iż w dniu tragedii nie było takich transportów. W oficjalnym raporcie wzmianka o dziurze i o transportach nie znalazła się. Zginęły 852 osoby. Promem dowodzili estońscy kapitanowie Arvo Andersson i Avo Piht. Wrak spoczywa na głębokościach 73 – 85 metrów – budzi to wiele zarzutów, głównie spiskowych, iż nie chce się wydobyć wraku, pomimo że jest to całkiem możliwe – przykładem jest Titanic, którego wydobycie rozważano, mimo iż leży na głębokości 3800 m. Oficjalny raport obwinia źle działającą furtę dziobową, zamykającą pokład samochodowy, która odłamała się pod uderzeniami dużych fal. Kiedy furta odłamała się, uszkodziła rampę i odsłoniła pokład samochodowy. Spowodowało to dostawanie się wody na pokład, przez co statek stracił stateczność i zaczął się tragiczny łańcuch wydarzeń [...]. Ustalenia oficjalnego raportu były wielokrotnie kwestionowane, zwracano uwagę m.in. na potwierdzony fakt wykorzystywania promu do kontrabandy sprzętu wojskowego.

Niemiecka dziennikarka Jutta Rabe rozpoczęła własne śledztwo w tej sprawie -wraz z Amerykaninem Gregem Bemisem rozpoczęła nielegalne nurkowania do wraku celem zbadania przyczyn tragedii. Wkrótce po jej artykułach rząd Szwecji przyznał się do szmuglowania broni z Rosji do Szwecji, lecz zaznaczył, że nie miało to miejsca w dniu katastrofy. W lecie 2000 roku, Szwecja wydała nakaz aresztowania Jutty za naruszenie deklaracji nienaruszalności miejsca spoczynku wraku, które podpisały wszystkie państwa nadbałtyckie poza Niemcami, a co było związane z ekspedycją na wrak, w związku z tym Jutta nie odwiedza Szwecji. Podczas tej ekspedycji pobrano próbki metalu wskazujące na użycie materiałów wybuchowych, gdzie na trzy próbki wysłane do trzech różnych laboratoriów (Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Niemcy) tylko niemieckie laboratorium zakwestionowało możliwość wybuchu i to właśnie na tym jednym oparła się prasa szwedzka, szwedzki rząd zignorował te dowody argumentując to nielegalnym sposobem zdobycia takowych. Według teorii w przewożeniu ładunków mieli uczestniczyć agenci brytyjskiego MI6, którzy na zlecenie amerykańskiego CIA, mieli umożliwić przepływ radzieckiego sprzętu wojskowego – to miałoby wyjaśniać dlaczego Wielka Brytania przyłączyła się do aktu "Porozumienie w sprawie Estonii".

W wyniku ponownego przeanalizowania sprawy Estonii przez estoński zespół prokuratora Margusa Kurma, którego raport ujawniono 30 marca 2006, rząd estoński zakwestionował wyniki prac wspólnej komisji i zaprosił rządy Szwecji i Finlandii do wznowienia dochodzenia. Raport sugeruje, że rząd szwedzki ukrywał część, mających związek ze sprawą, dowodów. Według analizy zeznań świadków dokonanej przez zespół Kurma, rampa dziobowa była podczas katastrofy jedynie uchylona i nie mogła przez nią dostać się na pokład podawana dotychczas ilość wody, nadto nie jest jasne, skąd brała się woda na pokładzie. Komisja ustaliła, że szwedzkie służby odnalazły urwaną furtę dziobową 9 dni przed oficjalnym ujawnieniem tego faktu, a także prowadziły niejawne nurkowania badawcze, a wnętrze ładowni zostało sfilmowane przez pojazd podwodny, czego również nie ujawniono wspólnej komisji. Podczas nurkowań poszukiwano m.in. jednej walizki z nieujawnioną zawartością, którą następnie zabrano ze statku. Raport ten stwierdza również, że trójstronna komisja nie zbadała hipotezy wybuchu na pokładzie.

Źródło: wikipedia, hasło: MS Estonia



*************

Konkluzje

Rząd szwedzki idzie już dwadzieścia lat w zaparte. Mataczy, kręci i zaciemnia. Zabronił nurkować do wraku. Zamierzał go całego na dnie morza zacementować, co jest 10-krotnie kosztowniejsze niż wydobycie wraku.
Rząd ten zapewne by tak nie był uparty, gdyby za tą tragedią nie stały tajne służby różnych państw, w tym, co udowodniono – KGB i CIA.
Jakie służby stoją za Tragedią Smoleńską, że rząd Tuska idzie już cztery lata w zaparte?
Czy czeka nas 20 lat, tak, jak ma to miejsce z MS "Estonią"?

Tak, jak Szwedzi niszczyli dowody, zasypywali wrak piaskiem, usiłowali go zabetonować, tak rosyjscy żołnierze cięli TU 154 na kawałki, wybijali szyby, zrzucali fragmenty na kupę i co najstraszniejsze, zalutowali różne przypadkowe fragmenty zwłok w trumnach.

Czy życie ludzkie tak już niewiele znaczy, że dla osiągnięcia zbrodniczego celu, np zamaskowania wojskowej kontrabandy z Rosji via Szwecja do USA, można pozbawić życia setki osób? Że dla zlikwidowania niebezpiecznego prezydenta likwiduje się dodatkowo 95 niewinnych pasażerów?
Czy przypadkiem nie przekraczamy jakiejś znaczącej granicy barbarzyństwa?
A rozbestwienie służb i ich pogarda dla normalnego świata nie osiągnęły punktu krytycznego?

Teorie spiskowe są często wyśmiewane. Szczególnie u nas w Polsce stworzono cały przemysł stygmatyzowania tak zwanych oszołomów i smoleńskich idiotów.
Jednakże upór paru ludzi, prywatnych i niezależnych, wykazał, że rządy paru państw bałtyckich kłamią i usiłują ukryć prawdę. Koalicja kłamstwa w końcu się załamała. Tylko Szwecja, która ma najwięcej do stracenia trwa w uporze.
W Polsce, z tą władzą nigdy nie dojdziemy do prawdy o Smoleńsku. Gra się toczy o bardzo wysoką stawkę. Mogą polecieć głowy.

Jednak najbardziej przerażające jest to, czy istnieją granice, których międzynarodowe tajne służby nie przekroczą. Ponadto, czy będą tajemnice, których opinia publiczna nigdy nie pozna.
Mgła, gęsta i zwodnicza była podobno na smoleńskim lotniskiem.
Lecz chyba bardziej chodzi o mgle w naszych głowach

*************

Ps. Zebrałem bardzo dużo materiałów o MS "Estonia". Znacznie przekraczających ramy tego artykułu. Optymistyczne jest to, że dzięki uporowi zwykłych ludzi prawda powoli wychodzi na jaw i nikt rozsądny nie może mieć wątpliwości, ze na promie dokonano terrorystycznego ataku. I że zaprzecza to całkowicie wersji oficjalnej przyjętej przez Szwecję, Finlandię i Estonię.
To daje nieco optymizmu, że podobnie może się potoczyć z Tragedią Smoleńską.

______________

[źródło] - http://www.paranormalne.pl/topic/25478-tragedia-promu-estonia/

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:19)

Komentarze

Ani wraku ani czarnych skrzynek nie oddadzą, bo nie mogą podrobić czarnych skrzynek, a tam jest zapisana ich zbrodnia.

I faktem jest również, że Tuskowe wybielali jak mogli kacapów Putinowych. Czego dowodem jest, jak smoleńska kłamczucha Kopacz, kłamała w takich sprawach, jak wspólne badanie ciał Polskich i przekopywanie na metr ziemi.

I postawa Tuska, gdy wysłał E. Klicha, bez kasy bez tłumacza do Smoleńska i jeszcze mu wyłączono specjalny telefon.

Czy tak postępuje premier Państwa Polskiego, gdy ginie prezydent Polski? 

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
0

------------------------------------------
Dotknij Panie mego serca i oczyść je.
Niech Twój Święty Duch ogarnie mnie.

#1668640

   Witaj! Janusz dzięki, za artykuł. Wszak morska katastrofa oceniana przez Ciebie, jako wilka morskiego przybliża nam zarys nasuwających się wątpliwości ogólnie przyjętej narracji. Myślę, że również Smoleńsk w obecnej dobie cyfryzacji medialnej, dużo szybciej obnaży zamach Smoleński. Wierzę, że wiele nagranych faktów  nieujawnionych dotychczas ujrzy światło dzienne i obnaży prawdę, chociaż wielu świadków już zlikwidowano. Mniemam, że prawda jest porażająca, skoro nie ma woli ją wyjawić, bo nagrania satelitarne na 100% są. Mniemam również, że NATO też ma nagrania!  Pozdrawiam!

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

ronin

#1668654

Nawet nie z uwagi na oczywiste podobieństwa w zaciemnianiu i mataczeniu, ale z uwagi na... potwierdzenie (kolejne), że można to robić tak bezczelnie i bezkarnie. Gdyby to nie było tragiczne i przerażające, to można by było się pośmiać. Jak u Barei... Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi?

Wkurzające są też te głosy powtarzające w kółko, do znudzenia, dlaczego nie pomogą, dlaczego nie pokażą zdjęć. Tak jakby każdy miał obowiązek nam w czymkolwiek pomagać, jakby każdy musiał zawsze wybierać prawdę lub dobro. Każdy gra, jak uważa za stosowne w danej chwili i korzystne dla niego. Czasy przymierzy (nie mylić z umowami) skończyły się bezpowrotnie. Taka jest polityka. Jesteś słaby, to jesteś pionkiem, nie figurą. A pionki poświęca się (nie mylić z pokrapianiem wodą, do tego czasem służącą) łatwiej. W warcabach awansuje się... ale to szachy, nie warcaby. 

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
-2

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Lepiej uczyć się na cudzych!

#1668680

"...że można to robić tak bezczelnie i bezkarnie..."

 

No właśnie. Można zauważyć, że ta arogancja nasila się coraz bardziej. Do tej samej kategorii zaliczam również smierć przez zagłodzenie Polaka we Wielkiej Brytanii, w majestacie królewskiej władzy i brytyjskich, "wysoce etycznych" doktorów.

To wszystko obecnie dąży do prymitywnej barbarii. Niemalże powtórnego zezwierzęcenia.

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

JanuszK

Za zaproszeniem   https://klubdyletantow.blogspot.com

 

 

 

 

#1668701

- czytałem już o tym ale tu w Twoim temacie jest to rzeczowo i dość dokładnie opisane.

Powtarzam, powtarzam i jeszcze raz powtarzam i apeluję do PiS-u tylko prawda Was i nas wyzwoli !!!!

Kłamstwo rodzi kłamstwo i zło rodzi zło.

PiS prowadzi jakąś zakulisową grę a jedynym przegranym będą właśnie oni - tak jak już chyba z tysiąc razy nas wykolegowali nasi "przyjaciele" tak i tym razem PiS-owskie naiwniaki wylądują w nocniku.

W cały ten zagmatwany temat zaplanowanej katastrofy Tupolewa jest wplątana w tle afera SKOK-ów gdzie część działaczy PiS-u brała w tym udział ponad wszelką wątpliwość.

To są poza formalne i poza partyjne układy a chciwość tym łajzom zaślepiła rozum.

Złoty cielec opanował i PiS a to paraliżuje funkcjnowanie Państwa Polskiego i naszych urzędów.

Świat i my jesteśmy już znudzeni tym dreptaniem w miejscu (nie wiem po co to PiS robi).

Chcąc wznowić sensownie temat na arenie międzynarodowej należy eksperymentalnie rozbić drugiego Tupolewa którego mamy o ziemię w podobnych warunkach i bez ładunków wybuchowych.

Na takie wydarzenie zjadą się zaproszone wszystkie telewizje świata i będzie to HIT numer 1 we wszystkich serwisach informacyjnych !!!!

- ale czy tych pieprzonych lamusów z PiS-u stać na taki pomysł i poświecenie tego sowieckiego klamota, drugiego Tupolewa ?

Śledztwo będą prowadzić jeszcze przez 40 lat tak jak o zbrodni w Kopalni Wujek i dalej nie widomo kto do kogo tam strzelał.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-3

Pytanie dziejowe o najwyższym znaczeniu - czy działacze PiS-u i Zjednoczonej Prawicy za miliony ze SKOK-ów poświęcą niepodległość Polski ?

#1668683

Argumenty antyrządowe i anypisowskie podane jak dla mnie w sosie post ubeckim. Każda okazja dobra. Ostrożnie, bo wielu z nich także  było "zwykłymi polakami". Przynajmniej za takich się podawali.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

janksero

#1668691

- właściwie dzieciak nie uwikłany w pałacowe zakłamanie, koterie, układy i z dziecinną szczerością stojąc w tłumie gapiów powiedział widząc nadchodzący orszak z królem:

"przecież król jest nagi" !!!

Czytaj bajki bo z nich można się wiele nauczyć. Już nie pamiętam czy król całą świtę dworu i klakierów która go wiele lat oszukiwała powiesił na szubienicy ale powinien był to zrobić.

PS - drugiego Tupolewa trzeba rozbić w celu porównania skutków uderzenia ale i po to aby spektakularnie pozbyć się tego sowieckiego śmiecia.
Amerykanie mają gotowe zdalne piloty do prowadzenia samolotu na odległość.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-4

Pytanie dziejowe o najwyższym znaczeniu - czy działacze PiS-u i Zjednoczonej Prawicy za miliony ze SKOK-ów poświęcą niepodległość Polski ?

#1668710

Tak, napisane rzeczowo i przekonująco. Jest sporo wspólnych elementów. Tylko ....."Że dla zlikwidowania niebezpiecznego prezydenta likwiduje się dodatkowo 95 niewinnych pasażerów? Czy przypadkiem nie przekraczamy jakiejś znaczącej granicy barbarzyństwa?"... Trochę dziwna naiwność. Sowieci i Niemcy mordowali ludzi dziesiątkami milionów  na skalę  przemysłową, a Ty "nie dowierzasz" że to możliwe. I pamiętaj, że zginęło jeszcze 7 - iu głównych generałów, dowódców armii. Jechali upamiętnić 20-cia tysięcy planowo i skrytobójczo zamordowanych oficerów, mataczenia do teraz.  I ty nie dowierzasz, ze ONI, że ktoś może wydać rozkaz dotyczący strącenia samolotu z 97-ioma osobami. Inna sprawa, że wypominanie czegoś polskiemu rządowi jest też "specyficzne". Wobec takiej zmowy. I wraku na terenie odwiecznego wroga,  Rosji.  Ale wiem, że wspominasz o tym bez złych intencji.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

janksero

#1668690

Wybacz, ale z punktu historiozofii, czyli zrozumienia historii świata, nie można porównywać zagłady, eksterminacji, ludobójstwa milionów ludzi, uczciwie powiedzmy - anonimowych, z morderstwem nawet tylko jednego człowieka, ale tak znaczącej postaci, że ma wpływ na losy świata.

Oczywiście, z punktu widzenia moralnego masz najzupełniej rację. Lecz czy na przykład komunistyczna eksterminacja na Ukrainie, Hołodomor, gdzie zagłodzono prawie 10 milionów niewinnych ludzi wywarła jakikolwiek wpływ na losy świata? Albo zbrodnie Pol Pota w Kambodży?

Czasami, choć to wydaje się zimne i okrutne, ale już tak w nauce jest, jeżeli doszukujemy sie jakichś wzorów, to trzeba na bok odłożyć emocje, w tym empatię i współczucie.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

JanuszK

Za zaproszeniem   https://klubdyletantow.blogspot.com

 

 

 

 

#1668700

...." Wybacz, ale z punktu historiozofii, czyli zrozumienia historii świata, nie można porównywać zagłady, eksterminacji, ludobójstwa milionów ludzi, uczciwie powiedzmy - anonimowych, z morderstwem nawet tylko jednego człowieka, ale tak znaczącej postaci, że ma wpływ na losy świata"....  ??????????.

Cóż, wolę się nie zagłębiać w "historiozofię". Decyzja o zagładzie była podjęta i u Niemców i u Rosjan i w czasie II w światowej i w Smoleńsku dokładnie w ten sam sposób. W ich centrach politycznych a nawet pewnie, jednoosobowo, przez "narodowego przywódcę", dla realizacji  ich państwowych interesów. Po prostu te narody mają specyficzny, zbrodniczy "potencjał" i brak hamulców, pewien kod "kulturowy". "Państwo" Panem Bogiem. Trzeba, mordujemy miliony, trzeba kilkaset tysięcy jak w Czeczenii, trzeba to wyselekcjonowane 20 tys jak w Katyniu i Ostaszkowie,  trzeba to 97-iu, trzeba to jedną osobę, jak np. dysydent z Rosji czy Politkowska w Rosji. To ta sama potrzeba decyduje. Ich krwawy, niemoralny  interes.

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

janksero

#1668742

Cytuję: Jazgdyni

 Lecz czy na przykład komunistyczna eksterminacja na Ukrainie, Hołodomor, gdzie zagłodzono prawie 10 milionów niewinnych ludzi wywarła jakikolwiek wpływ na losy świata? Albo zbrodnie Pol Pota w Kambodży?

*****************************************

Bardzo dobre ukazanie relatywizacji.

Jest na to nawet anegdota: genreał mówi do generała:

-zabijemy milion chińczyków i jednego psychiatrę.

Drugi generał : ale dlaczego psychiatrę???

- pierwszy : a widzisz - nikt nie zapyta o ten milion.... 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

Mozets

#1668858

@@@

Dziękuję kolegom komentatorom za ciekawe i słuszne uwagi. Widzę, że ten właśnie, że tak powiem, artykuł, a nie zwyczajowy felieton, zastanawia i daje do myślenia. Mamy bowiem do czynienia z niepokojącym zjawiskiem i powtarzającymi się tragicznymi wydarzeniami. Moim celem było rozważanie, czy istnieją jakieś cechy wspólne? I co łączy? Pozwolę sobie więc nieco usystematyzować te powtarzające się tajemnice, bo wydaje mi się, że istnieje pewien schemat.

1. Jakikolwiek nie byłby system sprawowania władzy, to zawsze mamy informacje jawne i informacje tajne. I jak zawsze najbardziej nas interesują wszelkie informacje niejawne. Niestety, wiemy, że państwa potrafią bronić swoje tajemnice przed opinią publiczną, nawet przez całe wieki.
2. I w przypadku promu Estonia i samolotu TU 154, mamy sytuację, w której dochodzi do nagłego przerwania, czy to rejsu, czy to lotu. Czy osiągano założony cel wykorzystując moment czasowy, w którym najtrudniej jest post factum zdiagnozować przebieg zdarzenia i wyeliminować wszystkich ewentualnych świadków? Oraz oczywiście maksymalnie utrudnić nieuchronne śledztwo.
3. Akty, że tak powiem, terrorystyczne, przeprowadzane przez jakiekolwiek "cywilne" grupy, zazwyczaj rozwiązywane są skutecznie i dosyć szybko. Natomiast, zawsze, gdy w taki incydent są zamieszane, jakiekolwiek siły państwowe, najczęściej służby specjalne, to dochodzenie do prawdy trwa dziesięciolecia. A nierzadko, nigdy nie dowiadujemy się prawdy. Jeszcze gorsza jest sytuacja, gdy tajna operacja terrorystyczna została wykonana międzynarodowymi, połączonymi siłami.
4. Planowanie, organizacja i wykonanie wielu zdarzeń politycznych i nie tylko, dokonywane jest niejawnie i często, przez sieć stałych powiązań między służbami specjalnymi przeróżnych państw, niezależnie od ustroju, jaki w tych państwach panuje. Czy na przykład przy tragicznej śmierci generała Sikorskiego na Gibraltarze, współpracowały ze sobą służby brytyjskie i radzieckie? Prawdopodobnie tak. W przypadku Estonii mamy ślad współpracy Rosji, Szwecji i USA. Przy tragedii TU 154 najpewniejsza jest współpraca ówczesnych władz RP i Rosji, opcjonalnie przy współudziale conajmniej Niemiec.

Były szef wywiadu generał Kowalski, który wie i rozumie tysiąc razy lepiej, niż my, zwykli internauci, zwrócił uwagę na znaczenie roku 2007. Wtedy Putin na ważnym międzynarodowym forum ogłosił odbudowę rosyjskiego imperium. Przypomnę, że w Polsce rządził PIS i zlikwidował WSI, a w internecie rozpoczęto wiele pro-sowieckich inicjatyw.

Tyle na ten moment. A pytań jest znacznie więcej.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

JanuszK

Za zaproszeniem   https://klubdyletantow.blogspot.com

 

 

 

 

#1668703

ale n.p. zespół muzyczny ABBA gdzie jedna para miała dziecko (nie wiem czy druga też) - latali oddzielnymi samolotami na koncerty aby w razie katastrofy dziecko nie zostało sierotą.

Nie chce już nic więcej pisać ale nasza polska naiwnośc tak bije po oczach że aż mi wstyd za nich i jest mi bardzo przykro.
Prawdopodobnie po zaplanowanej katastrofie Tupolewa w Smoleńsku nawet nie zmieniono procedur bezpieczeństwa (psssst)

Z tego co pamiętam zaraz po wygranych wyborach PiS-u w 2015 roku znowu wszyscy wsiedli do jednego samolotu (chyba tylko Marszałka Sejmu wtedy nie było) - i polecieli do Izraela na zaproszenie przez Morze Śródziemne gdzie stało całe stado ruskich łodzi podwodnych.

Jedna, mała rakietka typu Stinger wystrzelona spod wody i znowu cała Polska elita poszła by w PiS du.
O ostaniej wycieczce samotnego Polskiego Prezydenta na wojne na Ukraine (Ukraina jest w stanie wojny z Rosją) - aby "przybić żółwika" z Zelenskim nawet nie warto wspominać bo jak ktoś szuka guza to go znajdzie.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-3

Pytanie dziejowe o najwyższym znaczeniu - czy działacze PiS-u i Zjednoczonej Prawicy za miliony ze SKOK-ów poświęcą niepodległość Polski ?

#1668712

... jak wynika z analizy przeprowadzonej pod kątem wybuchów w kilku niezależnych laboratoriach o których była mowa w przedstawionym w TVP filmie, pierwszy wybuch który urwał część skrzydła spowodowany był ładunkiem umieszczonym wewnątrz płata skrzydła w miejscu niedostępnym z zewnątrz (nie mógł być podłożony przed wylotem a jedynie mógł być tam umieszczony po demontażu elementów poszycia lub mechanizmów skrzydła)

 Drugi ładunek umieszczony i zdetonowany w miejscu gdzie jest "salonka" dla vipów jasno wskazuje kto musiał zginąć, nawet gdyby jakimś cudem ktokolwiek z tej katastrofy ocalał.

 A ta pancerna - nie ścięta lecz złamana brzoza?  

 A szczątki - fragmenty skrzydła samolotu leżące kilkadziesiąt metrów wcześniej niż rosła brzoza? Czyżby jej gałęzie odbiły je z powrotem wbrew wszystkim prawom fizyki?

 A durna posłanka Po piejąca po emisji filmu w audycji TV, że uwierzy w wybuch dopiero jak zobaczy na własne oczy stwierdzających ten fakt oryginał raportu włoskich karabinierów?

 A dlaczego Tusk ani razu po katastrofie nie wsiadł do drugiego "tutka" na którego remont wydano krocie, jeśli jego zdaniem i powoływanych przez niego komisji jedyną przyczyną katastrofy w Smolęńsku był błąd załogi i forsowana przez niego teoria nacisku ze strony Prezydenta?

 Tych "ale" i "a" jest znacznie więcej - a twardy elektorat POpaprańców i tak nadal będzie wiedział i pieprzył swoje w obcych i wrogich Polsce programach "ich" telewizji i na swoich stronach internetowych - od czasu do czasu zaśmiecając i Nasz Portal Niepoprawnych ale to już nasza cena za demokrację.

 Tragedia Estonii i matactwa śledztwa tylko potwierdza słuszny wniosek autora, że największym sprawcą są służby specjalne i jeśli ma się je pod kontrolą to nawet do śmierci (wyłącznie do śmierci) można być prezydentem podobno demokratycznego państwa przeistaczając je na oczach bezsilnych Timmermansów i Tusków w imperium zła.

 A zło i tak będzie nagłaśniane w świecie, że jest w Polsce i na Wegrzech...

  

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

niezależny Poznań

#1668713

Witaj

 

Tak jest! Przygotowanie do zamachu rozpoczęto w zakładach remontowych w Samarze. Tam właśnie w sposob zamaskowany zainstalowano precyzyjnie materiały wybuchowe i detonatory do nich.

Nieznanym problemem jest tylko motyw takiego "usprawnienia". Czy Rosjanie po prostu potencjalnie, "na wszelki wypadek" montowali w rosyjskich samolotach takie latające miny, by je aktywować w konkretnym momencie. Jeżeli to ponure przypuszczenie jest prawdziwe, to należy natychmiast uziemić wszystkie rosyjskie samoloty jeszcze należące do Polski i skrupulatnie je przejrzeć, czy przypadkiem nie mają podobnych pułapek.

Możliwe jednak, bo dziwny termin przeglądu, który wcale jeszcze nie był wymagany ze względu na przelatane godziny, ten TU154 został specjalnie "podrasowany" z myślą o locie braci Kaczyńskich i prawicowej elity do Smoleńska. Dlatego też ostrzeżono Tuska i dla niego zorganizowano odrębny lot.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

JanuszK

Za zaproszeniem   https://klubdyletantow.blogspot.com

 

 

 

 

#1668720

- i nie tylko - zdaje sie że było więcej takich sytuacji choć by z MIG-29 który spadł do lasu koło Mińska Mazowieckiego z nieznanych przyczyn.

Ruscy mogą montować zdalnie odpalane miny we wszystkich sprzętach które sprzedają za granicę (np. Turcja kupiła od nich system rakietowy :) który na dany sygnał będzie uderzał w ? w Turków.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

Pytanie dziejowe o najwyższym znaczeniu - czy działacze PiS-u i Zjednoczonej Prawicy za miliony ze SKOK-ów poświęcą niepodległość Polski ?

#1668723

Proszę o nie traktowanie mojego wpisu ( tutaj) jako próby skierowania w kanał bardzo ważnego wpisu Jazgdyni.

Ale proszę zwrócić uwagę, że nikt ( próbowałem znaleźć bez powodzenia) nie zwraca uwagi  na obecną sytuację na wschodzie Ukrainy. Gdzie Rosja wręcz defiladowo  i ostentacyjnie gromadzi dość spore ilości wojsk pancernych i zmechanizowanych.

Jeden z byłych oficerów brygady rakietowej z lat PRL, która miała atakować głowicami jądrowymi Jutlandię , Danię i porty w Niemczech - doskonale znający realia CA i mentalność  Rosjan zwrócił mi uwagę, na to zajwisko (j/w).

Rosja nie czyni niczego przypadkowo. I jeśli uderza   robi to podobnie z nauką Hitlera  czyli najpierw uderzenie , potem bezczelne kłamstwa i dezinformacja.

CZEGO SIĘ OBAWIAM patrząc na dyslokację wojsk i ich otwartość.

Tego , iż planowane jest inne uderzenie w innym miejscu. Oby moje odczucia okazały się tylko ćwiczebnym alarmem.

Sądzę, że Rosja znaną starą zasadą zmylenia przeciwnika stara sie uśpić NATO i Europę ( bo o Polsce w ogóle nie mówię).

I że niebawem rozpoczną się jakieś działania bardzo groźne, choć może nie stricte wojskowe jak wjazd zagonów pancernych czy uderzenia rakietowe z rejonu Kaliningradu i Białorusi zmierzajace do zdestabilizowania sytuacji na Wschodzie Polski. I że Niemcy jeśli nie znają dokladnie tego planu ( bo on na pewno jest)  -to czekają na to.

Podkreślam zwróćcie uwagę na Przesmyk Suwalski i Białoruś. Może o to chodzi by odciąć Litwę od Polski. By wojska NATO z rejonu Mazur pojechały w Podkarpackie.

To zagranie robił także Montgomery wobec Rommla w Afryce.

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1

Mozets

#1668801

Rząd już coś robi. Było dziś info, że z Afganistanu wrócą polscy żołnierze. Powrót ma się zakończyć do końca maja.

Pewnie to już nie przelewki. Czyżbyśmy mieli tylko 1,5 miesiąca pokoju i beztroskiego życia? Niewiele.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1

Alina

#1668802

Re: do Alina@Warszawa:

***************************************

Rzeczywiście coś się dzieje. Ale nie myśl, że to sprawa miesiąca lub roku. Rosja jeszcze nie jest gotowa. To na razie harce harcowników.  Najpiew musi być jakis poważny Anszluss,( Biełarus) umotywowany również po neofaszystowsku, będą wiwaty tłumów tubylców ( odpowiedni wybranych, będą mieli w rękach chorągiewki trókolorowe) . Później dopiero Haha  staroruski  ///  Hitler  Hahe wziął pod pache, Haha z uciechy oddaje mu Czechy///.

Obsadzenie Donbasu to może być zabezpieczenie flanki. Druga flanka to północna granica Biełarusi z Ukrainą ( chwilowo).

I wreszcie eksterytorialna autostrada z Kaliningradu ( może jednak Królewca) do nowego Danzig ( Mińsk) , to ostatnia przyjacielska propozycja do Litwy i pośrednio do Polski. Bo ta "autostrada" musiałaby jednak częściowo biec przez obecny skrawek Polski.

I teraz wystąpi problem jak w 1939r z Sowietami.  Niemcy poproszą o wejście na tereny Pomorza i Ziem Zachodnich ( by nam pomóc...).

Jak się zgodzimy( Niemcy wiedzą ,że TAK)  - to będziemy chwilowo w koalicji przeciwko FR. Ale będziemy musieli znowu walczyć jako przystawka do Bundeswehry . I zgodzić się ,że  będziemy już na zawsze  jednym z Landów. AK już nie będzie.

Pewnie, że byłoby to lepsze od republiki azjatyckiej. Jednak o polskiej mowie i tożsamości bedziemy musieli zapomnieć. Autentycznie. Niemcy nie uznają partyzantki.

Ukraińcom z Ziem Zachodnich Niemcy obiecają ponownie Samostijną. I Ukraińcy będą najlepiej bijącymi się żołnierzami w tej ewentualnej wojnie . Również przed ewntualnymi polskimi próbami wskrzeszenia AK na takich terenach jak Arnswalde,  Schwerin, Pyritz itd. Dla zwolnienia ponownego tych ziem pod nowe lebensraum.

Do dzisiaj przecież nie mamy faktycznego międzypaństwowego  aktu o Ziemiach Zachodnich. I granic. Poza enigmatycznymi poklepywaniami Tuska i Angeli.

Z Niemcami sprawa będzie dość prosta. Połowa targowicy polskiej z Tuskiem na czele od 30 lat pracuje nad wytrzebieniem "polskości". Mają spore szanse. Jak zwykle przy zaborach.

Ostatnia sprawa to DOGMATY taktyki strategicznej Rosjan. Oni uczą od lat 1960 na swoich uczelniach (Frunze, Leningrad)

o tzw. "uderzeniu wyprzedzającym". Używa tego także w swoich pracach doktorskich o strategii wojsk rakietowych CCCP i LWP w latach 1980 także jeden z oficerów polskich  po "lasowaniu mózgu" ( Akademii Wojskowej w Leningradzie).

Wiadomo, że po startach rakiet nie ma wygranych i przegranych. Jednak lepsza pozycję uzyskuje ten pierwszy. Według tego dogmatu sowieckiego ( dalej aktualnego) Rosja zastrzega sobie prawem kaduka "Uderzenie wyprzedzające". W cywilnym tłumaczeniu oznacza to atak jądrowy bez wypowiedzenia wojny.

W cziom dieło???  A toczno w etom...

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

Mozets

#1668823

Wieczorem media uściśliły powód powrotu polskiego kontyngentu z Afganistanu: USA wycofują swoje wojska ....

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1

Alina

#1668894

Witam

Bardzo pilnie przyglądamy się działaniom Rosji przy Ukrainie. Przynajmniej ja to robię. Na razie oceniam, że to tylko gra wstępna. Rosja, a Putin w szczególności uwielbiają takie gierki i prowokacje. A zawsze jest to dążenie do odbudowy imperium sowieckiego. Zakładam, że dzisiaj jest to badanie, jak daleko i do czego może się posunąć nowy prezydent USA. 

Scenariuszy może być kilka i chyba najmniej prawdopodobny wydaje się militarny atak na Ukrainę. Oni najpierw będą chcieli w pełni opanować Białoruś, by skrócić dystans.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

JanuszK

Za zaproszeniem   https://klubdyletantow.blogspot.com

 

 

 

 

#1668888