Dosiego?

Obrazek użytkownika jazgdyni
Blog

 

 

Autentycznie boję się, nawet nie użyję łagodniejszego obawiam się, tego co nam przyniesie, zaczynający się już za parę godzin rok 2021.

 

Do siego roku...

Tradycyjne, bardzo stare życzenie. Znawcy twierdzą, że początkowo wigilijne. A wszystko przez ten staropolski zaimek wskazujący si,który w dopełniaczu siego, przetrwał do dzisiaj.

Zmienił też swoje początkowe znaczenie w powszechnym zrozumieniu z tego na przyszłego roku.

A wydaje się, że już od dawna, właśnie błędnie napisane dosiego, wielu kojarzy się z dostatniego. Bo to mocniejsze i serdeczniejsze życzenie, jakie podajemy skrótowo – Do przyszłego, lepszego roku.

Właśnie – Dosiego.

 

*****

 

Czego więc ja się boję? Naprawdę się boję. Odczuwam lęk przed nieznanym.

Tak, sytuacja w której się znajdujemy budzi powszechny niepokój, ponieważ już wiemy, że w roku, który właśnie mija, ujawniły się żywioły, które nie dopuszczą do tego, co byśmy chcieli najbardziej – do powrotu do tej naszej małej stabilizacji, do względnego poczucia bezpieczeństwa, które wolno się budowało, gdy zmalały strachy i zagrożenia "zimnej wojny". Jak by tego nie oceniać, poczuliśmy się wtedy o wiele lepiej.

A czy od tego Sylwestra też będzie "lepiej"? To znaczy, wytrzymamy jeszcze te parę miesięcy szczepień, może nawet dwa, trzy lata, ale potem będzie "normalnie".

 

No właśnie... normalnie. Problem w tym, że to słowo dla każdego co innego znaczy. A chyba dla nas, dla Polaków, najistotniejszym komponentem tej upragnionej normalności jest silne poczucie wolności. Jesteśmy szalonymi indywidualistami. Niestety, również w dużym stopniu, w życiu codziennym czasu pokoju, egoistami. Ale w sytuacjach zagrożenia, jak za czarodziejską różdżką, wyzbywamy się tego egoizmu. Jak rzadko który naród...

 

Nie będzie już normalnie, tak, jak byśmy tego pragnęli. Będzie zupełnie inaczej. I obawiam się, że wolność, jaką znamy i ta do jakiej zawsze dążyliśmy, zostanie poważnie ograniczona.

 

*****

 

Malkontenci co widzą tylko czubek swojego nosa

 

Praktycznie mamy już cały rok zagrożenia SARS-CoV-2, popularnie zwanego u nas koronawirusem, choć oficjalnie ogłoszona pandemia trwa 10 miesięcy, a szczepionka, domyślnie jedyna, skuteczna broń w walce z epidemią, jest dostępna dopiero od paru dni.

Bez przesady można powiedzieć, że zaraziły się dziesiątki milionów, zmarło około 2 900 000 na moment, kiedy to piszę i końca nie widać. Właśnie w tej chwili we Wielkiej Brytanii wybucha narodowa panika, bo nagle liczba zakażonych w ciągu tygodnia wzrosła o 33%. O jedną trzecią i od początku epidemii w UK sięgnęła najwyższy poziom. To wiadomość wzięta z portalu Sky News i datowana na godzinę 13:03 naszego czasu, a ja to odczytałem dwie minuty później. Tak zwana "Trzecia fala"? Ostatnia? A może potem przyjdzie czwarta... piąta...

 

Nie ulegając histerycznej panice, jak wielu z tych, co karmią się internetowymi horrorami, wyssanymi z brudnego palca, jak także ci mądrzy zazwyczaj ludzie, którzy po prostu nie wytrzymali napięcia już prawie całorocznego zawirowania i chaosu i zaczynają emocjonalnie, bez korzystania z rozumu i logiki biadolić i produkować przeróżne głupoty, czego zapewne kiedyś będą się wstydzić, nie chcą pomyśleć, że na kanwie tej pandemii, ujrzeliśmy, co faktycznie dzieje się z naszym światem. Nie widzą jeszcze, albo boją się zobaczyć, że Bóg nas pokarał, dając nam życie w momencie, gdy to wszystko, co stanowi kim jesteśmy i jak żyjemy upada. A co gorsza – nie wiemy, czy to dobrze, czy źle.

Jednakże wypierając takie rozmyślania ze swego umysłu, czują dokładnie to samo co ja – dobrze nie będzie.

 

Kłóci się ten emocjonalnie zdestabilizowany tłum, któremu zawsze odbiera zdrowy rozsądek, dając w zamian koszmary senne o różnych abstrakcjach i fantasmagoriach: - czy wirus na prawdę jest, czy może to tylko ściema światowego spisku; a jeśli już jest, to czy to twór naturalny, czy wyprodukowany przez człowieka.

Dalej idą spory i 100 procentowe doniesienia, że rządy (szczególnie polski), ukrywają prawdziwe fakty; manipulują informacją; mataczą i kombinują by na lewo zarobić; oszukują we wszystkim i generalnie – fatalnie sobie radzą. Niemal każdy przeciętny Polak poradziłby sobie lepiej.

No a teraz ta śmiechu warta szczepionka. Rozrzut tego, w co wierzą nasi panikarze jest tak zwykle duży i fantazyjny – miłośnicy wyrafinowanych technologii i nauczeni szpiegowskich gadżetów, oglądając James'a Bonda i Mission Impossible, są święcie przekonani, że szczepienia służą wyłącznie do zainstalowania w naszym ciele mikro-czipów, które nie tylko będą nas śledzić i kontrolować, ale które także uczynią z nas bezwolne roboty, a w najlepszym przypadku, niewolników.

Natomiast odłam "strachliwych i podejrzliwych" nie ma wątpliwości, że tak błyskawicznie wyprodukowana szczepionka, może wyłącznie oznaczać śmierć w męczarniach, albo ciężkie kalectwo.

Tymczasem, nie chce się tym naszym kochanym malkontentom wyciągnąć wniosku choćby z takiej informacji, że nasi niemieccy przyjaciele, cztery dni temu (28/12/2020) w ramach swojej ważnej sentencji sicher ist sicher, w pięknym, nadmorskim Straslundzie, 8 osobom podali 5-krotną dawkę szczepionki na Covid19. Zabrano biedaków oczywiście na obserwację do szpitala, tylko... nic się z nimi nie dzieje! Kolejna ściema i oszustwo? Pewnie tak... Niemcy zawsze kłamali.

 

Zreasumuję – w tym, co panikarze, których jest niestety nawet sporo i co manifestują złymi emocjami w internecie, od pewnego czasu, konkretnie od momentu, gdy psychicznie "pękli" w skutek nieumiejętności panowania nad stresem, bo żyło im się łatwo, lekko i przyjemnie, bez "bojowego ostrzelania" jakimkolwiek poważnym kryzysem, jest sporo fragmentarycznych odłamków autentycznych faktów.

Choćby to, że Szwecja bodajże (pewności nie mam) już rozpoczęła wszczepianie podskórnych czipów ludziom, podobnie jak to się robi zwierzętom. Lecz kto naprawdę obawia się, że teraz przy kowidowym szczepieniu siostra Niemiłosierna strzykaweczką z cieniutką igiełką właduje nam w mięsień najnowszy czip RFID japońskiego Hitachi, który robi tylko tyle i pokazuje tylko tyle, co my kiedyś pokazywaliśmy panu milicjantowi na jego rozkaz: - Dowodzik osobisty proszę. A dokładnie – 38 cyfrowy numer.

Lecz by był nam wszczepiony super-miniaturowy komputer, działał. z procesorem, pamięcią, zasilaniem i jakimś we/wy, to Jeszce długa droga. Co nie znaczy, że z własnej woli, nieprzymuszeni przez nikogo, będziemy zawsze przy sobie nosić takiego "szpiega – przyjaciela" już niedługo.

 

Tak więc, Drodzy Moi, Panie i Panowie – narzekacze wystraszeni i ujadacze szczekliwi – te wasze kłótnie, perory i nieustanne filipiki dotyczą takich bzdetów, nieważnych, wprost humorystycznych spraw, że staliście się nudniejsi i godni politowania, jak TVP Info Kurskiego, gdzie niejaka Cleo, 20 razy na godzinę zmusza mnie do wyłączenia wzroku i słuchu.

 

A tymczasem... prawdziwy Armagedon dopiero, powolnym krokiem, mglisty i nieco mętny, właśnie nadchodzi.

 

 

*****

 

 

 

Zbudowaliśmy Polskę jako kraj taniej siły roboczej.

 

 

Powiedział to jednoznacznie Reinhard Petzold, czołowy ekspert i szef założonej już w 1992 roku Spółki DePoWi (Deutsch-polnische Witrschaftsentwicklungsgesellschaft mbH).De

 

Pozwoliłemutsch-polnische Wirtsch

Pozwoliłem sobie tutaj przywołać bardzo konkretne i jednoznaczne słowa pełnego pychy i pogardy dla nas "Niemiaszka" tylko dlatego, by pokazać, że planowanie przyszłości dla nas, Polaków, nie te starożytne – rusko – pruskie – ck, tylko współczesne, gdy z murem berlińskim runęła Żelazna Kurtyna, rozpoczęto już tuż po tym, jak staliśmy się "wolni".

Role są już w Nowym Porządku rozpisane. I jak patrzę przez lunetę wyobraźni w niedaleką przyszłość, to nie widzę nas na szczycie. Nawet w pobliżu szczytu.

Biorąc pod uwagę, że decydować będą nasi odwieczni przyjaciele – Niemcy, Francja, Rosja, a nawet Czechy, czy Niderlandy.

 

Więc pomyślmy – czas jest na walkę, czy czas na narzekanie?

 

 

*****

 

Niespodzianka! A kuku


Po wielkim kryzysie światowym w 1929 roku, brytyjski wybitny ekonomista John Maynard Keynes pomógł wyjść z zapaści wymyślając interwencjonizm państwowy. I to działało. To samo obecnie usiłuje realizować premier Morawiecki i prezes Kaczyński, starając się utrzymać zatrudnienie i uruchamiając wielkie inwestycje infrastrukturalne. Światowi specjaliści i obserwatorzy twierdzą, że to się w Polsce udaje.

 

Lecz ja nie po to przywołałem J. M. Keynesa, by mówić o państwowym interwencjonizmie, choć będę na tym trzymał czujne oko.

Keynes uważał i jakież to ludzkie w ekonomii, że najważniejsze po kryzysie jest dać jak największej liczbie obywateli stałą pracę. Stop z wyśrubowanymi normami i praca po 12 godzin dziennie dla nielicznych szczęśliwców. Ekonomista, który w dużym stopniu, po upadku postawił świat na nogi, uważał, że aby zatrudnić jak największą rzeszę ludzi, powinno się pracować tylko 3 godziny dziennie. Bezrobocie i pomoc socjalna pożera tak dużo, że lepiej "zwolnić tempo".

Po 90 latach podobne eksperymenty wprowadza się ponownie. Próbowali niedawno temu Szwedzi w Goeteborgu, a meksykański miliarder z grupy 10 najbogatszych ludzi świata, Carlos Slim Helú, zaprowadził w swoich telekomunikacyjnych, rozsianych na całym świecie firmach, system trzydniowego, 12 godzinnego, tygodnia pracy. W sumie 36 godzin pracy i cztery dni wolnego w tygodniu. To nawet o 1 godzinę więcej niż standardowe 35 godzin tygodniowo we Francji.

Tak czy inaczej, sądzę, do czego również przyczyniła się pandemia swą potrzebą izolacji i zdalnej pracy, że nastąpi dosyć istotna rewolucja w całym systemie pracy i zatrudnienia.

Bez rozwijania tematu – będzie mniej godzin pracy i ludzkiego wysiłku, za to praca dla wielu więcej ludzi.

 

Nastąpi też wiele potężnych zmian w życiu każdego człowieka, a zatem także w przemyśle, związanych z komunikacją. Konkretniej – przemieszczanie się człowieka zostanie skatekoryzowane na przemieszczanie się bliskie i transport daleki. Nasze codzienne krótkie podróże – do pracy, po zakupy, do przyjaciół, itd. nie będą się już odbywały własnym samochodem. Przykładowo: osobiście, za wyjątkiem niedziel, pokonuję dystans 70 kilometrów. Daje to w roku ponad 22 tysiące kilometrów. Na taki dystans muszę zakupić benzynę (nie cierpię diesli), wcale nie tanią. A ponadto auto muszę ubezpieczyć, dokonywać przeglądy i konserwacje. Naprawy to ruina rodzinnego budżetu. Oczywiście musiałem też słono zapłacić kupując. Sumaryczny rezultat tego jest taki, że dwa razy dziennie, w godzinach szczytu jest dokumentnie zatkana, w tym w przeważającej części przez auta osobowe z jednym człowiekiem w środku. Mamy cholerną stratę czasu, a unieruchomione w korkach samochody bezsensownie produkują smród i trucizny.

A najważniejsze – auta używam nie więcej niż 3 – 4 godziny dziennie, a resztę każdego dnia stoi przed domem lub w garażu.

Auta dla ludzi, którzy tak codziennie je używają, nie będą już indywidualnie kupowane, tylko będzie się korzystać, podobnie do Ubera, tylko znacznie lepiej i taniej, no i oczywiście bez kierowcy.

Wszystko to zagra, gdy koszty takiej usługi realnie spadną poniżej zakupu i eksploatacji własnego auta.

Co z transportem publicznym? Też się zmieni – za duże pojazdy, sztywny grafik, sztywne przystanki – a jaki jest stopień wykorzystania?

 

Rozpisałem się o jednej poważnej zmianie. Inne tylko wymienię, a czytelnik sam sobie dopowie. Tak więc będzie to powszechne wykorzystywanie autonomicznych (bezobsługowych) dronów, internet rzeczy (po to głównie jest 5G), osobisty asystent (obecnie w smartfonie), zmiany w sposobie żywienia. Oczywiście już dzisiaj nie ma wątpliwości, że niepodważalnym priorytetem, czego nawet pandemii nie udało się zmienić, jest wytwarzanie, magazynowanie energii, a w tym także ciepła. Tu raczej wygra system rozproszony o niedużych mocach.

 

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że już wkrótce muszą ulec reguły sprawowania władzy państwowej. Nie ma wyjścia, bo wszędzie jest źle.

Mamy szerokie spektrum, gdzie na jednym końcu jest demokracja liberalna, jak widać mająca stałe tendencje do przekształcania się w kolejny komunizm; a na drugim końcu z kolei mamy systemy władzy autorytarnej, czy jeszcze gorzej – totalitarnej. Wygra ten naród, który będzie potrafił znaleźć kolejny "złoty środek" na osi między jednym, a drugim końcem, gdzie zostanie osiągnięta prawidłowa równowaga między suwerenem – narodem, a władzami państwa.

Dodam, że system zacznie działać dobrze, gdy wytworzy się dodatkowe silne sprzężenia zwrotne.

 

Wymieniłem tylko kilka zagadnień dotyczących gwałtownych zmian, które nas wszystkich czekają. Wymieniłem tylko takie, które są już w fazie początkowej realizacji.

 

Lecz to, co naprawdę nas czeka jeszcze jest niewiadomą.

 

Dosiego roku 2021. I lat następnych.

 

 

 

 

Ps. Jeżeli ktoś ma wątpliwości, to zdecydowanie zmieniłem zdanie w stosunku do lekarstwa amantadyny. Widzę wyraźnie potencjał tego leku w walce z COVID19. I niestety widzę, że na szczytach służby zdrowia rozgrywana jest dziwna, choć łatwa do wytłumaczenia gra, aby ten ewentualnie cenny lek udupić.
 

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.7 (głosów:15)

Komentarze

Nie mają żadnych hamulców. Nawet w pandemii. Kradli rano, kradli w południe i nawet w ostatni dzień roku postanowili kolejny raz okraść. Banda prymitywnych złodziei, chowająca się pod biało-czerwonymi sztandarami i tępą propagandą TVPiS. Patrioci własnych kieszeni. 

I nawet samochodów kupić nie umiejom

amen

8-))))))

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
-3

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1656753

 

Na NP.PL  miłośnicy Budki nabili Husky'emu licznik plusami ujemnymi jakby to on powiedział.

Ech, życie!... Hehehehe...

https://twitter.com/bbudka/status/1344746503743664143

Do siego roku!

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#1656997

"Choćbym szedł ciemną doliną, to się niczego nie boje, bo Tobie zaufałem Jezu"

I ja się tak stosuje.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

------------------------------------------
Dotknij Panie mego serca i oczyść je.
Niech Twój Święty Duch ogarnie mnie.

#1656756

I tak trzymać.

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Nie musisz się uczyć na swoich!

#1656763

A na początek dystans mocnego poczucia humoru. I wtedy zastanawiać się, myśleć, analizować, falsyfikować, weryfikować i podejmować wyzwania, nie dać się zjeść w kaszy. Nie dać się zwariować, by przeżyć to szaleństwo i nie strzępić języka po próżnicy,

A wyzwaniem współczesnej przyszłości jest zrozumienie rzeczywistości. 

Z Panem Bogiem w Nowym Roku

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

michael

#1656887

Rzeczywiście prawdziwym i najważniejszym wyzwaniem "współczesnej przyszłości" jest zrozumienie rzeczywistości. To jest nieomal jedyny efektywny klucz do sukcesu. Przez ostatnie pięćdziesiąt tysięcy lat domeną cywilizacji człowieka myślącego była wiedza, narzędziem władzy i rządu dusz był monopol informacyjny. Współczesność i przyszłość przekształca się z cywilizacji wiedzy na cywilizację umiejętności rozumienia rzeczywistości, a do tego niezbędne są zupełnie inne kwalifikacje. Konieczna staje się umiejętność posługiwania się rozumem. Trivium i quadrivium to minimum.

Na przełomie XX i XXI wieku wiedza dewaluuje się błyskawicznie, nieomal całkowicie rozpływa się monopol dostępu do wiedzy i informacji. To jest koniec cywilizacji "opartej o wiedzę". Teraz wiedza jest jak stado głodnych much, wszędzie bzyczą informacje. Aby opanować ten jazgot nie wystarczy wiedzę mieć, trzeba jeszcze rozumieć to, co się ma w głowie.

A ci którzy wciąż są przekonani, że postęp polega na taplaniu się w oceanie cywilizacji "opartej na wiedzy", pogrążają swój niecny żywot w pieprzeniu bez sensu. Dosłownie. Wystarczy popatrzeć na marsze równości. Tam jasno widać gdzie przemieszcza się rozum. Progresywna degresja.

Do siego roku!

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

michael

#1656888

tak, tak, i jeszcze taz tak.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Nie musisz się uczyć na swoich!

#1656975

" To , że jesteśmy w dupie - to jasne . Problem w tym , że zaczynamy się w niej urządzać " cytat z art. red. Warzechy - Do Rzeczy 1/406 - Postepidemia .

" ... te (w/w} słowa ... można odnieść do sytuacji epidemicznej , która  trwa już ponad 10 m-cy... "

Słowem - zapomnijmy o tym co-by "było tak jak było" ...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

ke-fas

#1656891

jednak wypadałoby znać autora tak dobrego powiedzenia - to Stefan Kisielewski

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Nie musisz się uczyć na swoich!

#1657430