KAŻDY powinien ponieść finansowe konsekwencje nielegalnych przelotów.

Obrazek użytkownika Janusz 40
Kraj

Nadzwyczaj "wnikliwie" ocenił sytuację Łukasz Warzecha na swoim blogu. Stwierdził, że wszyscy przedstawiciele władzy korzystali i korzystają z tzw. "fruktów" więc wszyscy są niewinni.

Szanowny Panie Łukaszu, z dużym (jak zwykle) publicystycznym talentem przedstawił Pan patologiczne zjawisko trwale zakorzenione wśród VIP-ów. Oczywiście - idzie o owe "frukty" władzy - wszyscy z nich korzystali i korzystają, więc właściwie nikogo nie powinno się za to karać.

Otóż - po pierwsze - nie wszyscy, a przynajmniej zróżnicowanie w tej mierze jest duże jak Olympus Mons. Np. Niejaki Tusk "wylatał"za setki milionów, a niejaki J. Kaczyński chyba za ZERO. Po drugie "zapomniał" Pan postawić ostrą cezurę oddzielająca podróże służbowe od prywatnych. Podróże prywatne opłaca osoba podróżująca, choćby to był premier. dał piękny przykład prezydent A. Duda opłacając przelot córki do US chociaż równolegle leciał tam "rządowym" samolotem.

Wydźwięk Pańskiego artykułu jest taki, że właściwie nie można nikogo karać za tego typu przestępstwa, ponieważ wszyscy to robili i robią. Nie zgadzam się z taką konkluzją. Powinno być tak, jak robi teraz opozycja w stosunku do marszałka Kuchcińskiego - wnikliwe śledztwo i pełne finansowe konsekwencje. Zacząć należy od "rekordzistów" - oczywiście - Tuska, Sikorskiego i in. Ten ostatni zdaję się - dzierży rekord w dziedzinie "kilometrówek" (80 tysięcy na przejazdy prywatnym autem) . Za wykryty jeden przypadek kilometrówki z PIS zostało usuniętych trzech posłów z partii i z klubu. Cóż - inne standardy...

 

Tak dla przypomnienia:

"Premier lata na Pomorze właściwie co weekend i bez skrępowania korzysta z rządowego transportu" - czytamy w najnowszym "Newsweeku".

 "Premier lata na Pomorze właściwie co weekend i bez skrępowania korzysta z rządowego transportu" - czytamy w najnowszym "Newsweeku". Foto: Onet

Donald Tusk, fot. PAP/Radek Pietruszka

‹ wróć

Dziennikarze tygodnika dotarli do listy takich wyjazdów, z których wynika, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy, rządowy samolot 50 razy zawoził lub odbierał Tuska z Gdańska. Zdarzały się weekendy, podczas których premier wylatał równowartość nowego mercedesa klasy C.

Donald Tusk, jak pisze tygodnik, nie lubi przebywać w Warszawie. To miasto go męczy. Choć ma tam do dyspozycji kameralną willę, przeprowadzka na stałe nie wchodzi w grę. Jak odpoczynek, to tylko w Sopocie.

Dla premiera to nic trudnego, bo przecież ma służbowego embraera i traktuje go jak taksówkę. W "Newsweeku" możemy przeczytać wypowiedź jednego ze współpracowników premiera, który twierdzi, że premier "uważa, iż samolot mu się po prostu należy".

Dziennikarze "Newsweeka" dotarli do opisów podróży premiera, bo każdy przelot musi być zaksięgowany w dokumentach. Większość podróży Tuska, w tym wyjazd na mecz TVN, nosi adnotację: "wykonywanie zadań państwa".

Na trasie Warszawa-Gdańsk LOT oferuje połączenia od świtu do późnego wieczora. Mimo to premier jakoś nie może przekonać się do rejsowych połączeń.

Godzina lotu embraera 175 kosztuje około 35 tysięcy złotych. Oznacza to, że wypady premiera do Gdańska tylko w ostatnim roku kosztowały państwo co najmniej 1,3 mln zł.

Więcej w najnowszym wydaniu "Newsweeka".

("Newsweek"/JS)

Źródło: Media

Data utworzenia: 26 listopada 2012 12:34

 

Oczywiście - nie tylko niejaki Tusk powinien zwrócić państwu wszelkie koszty prywatnych przelotów, także premier Szydło - nie może być żadnych wyjątków...

Opublikowano: 1 sierpnia 2019, 19:31

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:6)

Komentarze

"Dziennikarze "Newsweeka" dotarli do opisów podróży premiera, bo każdy przelot musi być zaksięgowany w dokumentach."

 

Jakoś wszyscy dziennikarze III RP(nie tylko z Newsweeka) nie mogą "dotrzeć" do opisów podróży premiera Tuska w dniu 10.04.2010 roku(a przecież " każdy przelot musi być zaksięgowany w dokumentach.") i wskazania kto oprócz D.Tuska był na pokładzie, podczas lotu premiera z Gdańska do Warszawy.

Coś niecoś wiemy z komunikatów CIR i Kancelarii Sejmu:

10:25 - Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski wraca Trójmiasta do Warszawy - poinformowała kancelaria marszałka. 

 https://www.rmf24.pl/raporty/raport-lech-kaczynski-nie-zyje-2/fakty/news-tragedia-w-smolensku-10-kwietnia-minuta-po-minucie,nI

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1598670

Czy wy już całkiem straciliście kontakt z rozsądkiem? Wychodzą na jaw kolejne przekręty waszych idoli, jedyną obroną jaką posiadacie jest pokazanie palcem i po raz setny powiedzenie "a one so gorsze"? To, że Tusk jest oszustem, oznacza, że wasi hersztowie z automatu mają dostać rozgrzeszenie za swoje afery? "Oni kradli, to my też będziemy", a durna gawiedź jeszcze w tym popiera. Jeśli po raz kolejny swoje afery będziecie przykrywali aferami oszustów z PO, przypominam, że macie się za dobrą zmianę, co w praktyce z tej zmiany widać? Jeszcze większe zbydlęcenie, brak honoru i politycznej kultury. 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#1598719

To teraz już tęczowy PiS, w Białymstoku pokazali z kim weszli w komitywę, a kogo będą zwalczali.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".
-------------------------

Jestem przeciw ustawie JUST 447

#1598721

Szczęka mi opadła nie dlatego że marszałek od czasu do szasu korzystał, tylko że jeszcze bardziej niż wcześniej rzadzący zatracił się w tym i przebił ich w tym procederze.

92 razy od marca '2018 do maja '2019 to Rzeszowa? W ważnych sprawach państwowych? Ciekaw jestem czy w tym czasie był 92 razy w Poznaniu, Wrocławiu, Szczecinie i Gdańsku razem wziętych? Prezes Kaczyński jeszcze go nie wykluczył z partii... Jeśli sam PiS go nie wyrzuci to PiS może zapomnieć o samodzielnym rządzeniu. Może nawet być gorzej, czego Polsce nie życzę bo dla PiSu nie ma w tej chwili alternatywy.

Nie można też porównywać funkcji marszałka z funkcją prezydenta lub premiera. To jednak nie ta sama liga. O ile mógłbym zrozumieć korzystanie na potęgę przez premiera, to już przez marszałka nie potrafię. 

W Stanach udowodnienie jednej defraudacji oznacza dla polityke (i nie tylko) koniec. Nie ma drugiej szansy. A tutaj dziewięćdziesiąt dwie... I nie było złamania prawa? Naprawdę? Jeśli zadeklarowanie prywatnej podóży do domu jako państwowej nie jest złamaniem prawa to nie wiem co nim może być. Swoją drogą to sprawa podróży do domu samolotami rządowymi powinna być raz na zawsze rozwiązana ustawowo. Nikt nie miał by nic przeciwko temu gdyby politycy latali ponieważ prawo by im na to pozwalało. Powiedzmy na takim i takim stanowisku przysługuje im tyle i tyle podróży rocznie. A może jednak zgodnie z prawem NIE przysługuje im, dlatego oszukują i zgłaszają wyjazd do domu jako sprawę wagi państwowej?

Wracając do Stanów - jeśli odbywało się to niezgodnie z prawem, to za defraudację ponad 4 mln złotych (tyle szacowany jest koszt tych podróży), idzie sie do więzienia na.... nawet nie chcecie wiedzieć na jak długo w Stanach idzie sie za to do więzienia. I zawiasów za to by nie było. Żeby było jasne - nie mam NIC przeciwko włożeniu żony do samolotu który po przywiezieniu marszałak wraca pusty do Warszawy (po weekendzie znów po niego przylecie...). Nawet nie mam nic przeciwko zabieraniu ze sobą żony jeśli jest miejsce. Mówię cały czas o składaniu fałszywych deklaracji podczas składania zapotrzebowania na lot. Gdyby wpisywał: "pilna konieczność lotu do domu" a mimo to dostawał samolot - nie pisnął bym słowem.

Dzisiaj po raz kolejny pewien dziennikarz w Polskim Radio 24 jak reduty Ordona bronił marszałka i jak zwykle bronią było "wyście też tak robili", "to nie jest nielegalne", "zwrócił"... On zawsze broni wszystkiego co związane z PiS jak matka piskląt bez względu na okoliczności. A później dodaje... "bo my tutaj jesteśmy obiektywni..."  Chyba przestanę słuchać PR24. 

PS. Dlaczego wszyscy którzy naciągają polskiego podatnika wypłacają "karę" organizacjom charytatywnym? Czy nie powinni wpłacać jej poszkodowanemu, w tym wypadku z powrotem do budżetu?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1598961