Tak sobie czytam ……

Obrazek użytkownika janksero
Kraj

Wrzucam stronę tytułową jednego z czołowych antyrządowych portali internetowych. A tu fioletowa „czupryna” Biedronia, antyrządowego maniaka i obsesjonata w PE, a pod spodem inna informacja, zdjęcie jakiejś miłej pani i tytuł : >… Rzuciła pracę w marketingu. Teraz jest „groomerem”<.

Myślę sobie, a cóż to za wyrażenie nieznanego mi pochodzenia, umieszczone zapewne zresztą po to, by zarzucić wędkę na ciekawskiego by otworzył tekst i się w niego wczytał. Trafiony-zatopiony.

A tekst jest o pani, która wygrała kiedyś milion w „Milionerach”, dobrnęła więc do końca, wspaniale, ale i skończyła filologię klasyczną i biegle zna łacinę i grekę.

Mało rzeczy bardziej mi imponuje niż ta łacina i greka. Podstawa wszystkiego, fundament wiedzy i kultury jako takiej. Pamiętam, że jako bardzo młody człowiek pracowałem z księgowym po przedwojennym gimnazjum. Potrafił po łacinie deklamować z pamięci bardzo długie i pięknie brzmiące strofy. Cóż, jestem człowiekiem bez fundamentów, mającym do tego świadomość, że to nie jedyne deficyty. Tyle, że zawsze mogłem się pocieszyć, iż oprócz wad i braków, jak wszyscy mam jednak i kilka  zalet i umiejętności, nawet jeśli nie najbardziej istotnych.

Więc czytam dalej wywiad, że pani kupiła mieszkanie o jakim z mężem marzyła, i otworzyła jakiś salon. Strzyżenia. Nie, nie głów ani też „fryzjerstwa części intymnych”, ponoć na świecie bywają i takie salony, cóż dziś może jeszcze "zadziwić". Ale salon eleganckiego strzyżenia psów. Po kilku specjalistycznych kursach. Zapewne klientela dopisze, bo pani wydaje się stworzona do kontaktów z ludźmi, nie tylko z właścicielami psów. Przedtem pracowała w marketingu lecz  trochę się jednak męczyła.

W komentarzach jednak pod tekstem, niejaki „pan Roman”, księgowy z polskiej firmy, też z językami, złożył moim zdaniem słuszne zastrzeżenie co do użycia w tytule zagranicznego zwrotu, którego sens autor artykułu objaśnia dopiero na końcu całkiem długiego tekstu – wywiadu. A dokładnie „pan Roman” napisał tak:

 - „Co za pretensjonalna nazwa. Czy nie można było od razu napisać, że została fryzjerem dla psów? Wymyślają jakieś gromery i musiałem czytać artykuł, żeby się dowiedzieć co to jest..... Ja pracuję jako księgowy i tak mam wpisane w stanowisko pracy i całe szczęście nie pracuję w zagranicznej korporacji i nie muszę być jakimś akountantem".

Z tą angielszczyzną to byłbym gotowy do pewnego stopnia się zgodzić. Np. słowo gey, że niby „wesołek”. Taki niby „kolorowy wesołek”, w różnych kolorach tęczy. Kiedyś było homoseksualista, jeszcze wcześniej pederasta i komu to przeszkadzało ? Wszyscy rozumieli. Słowo gey wprowadza w błąd. Ja np. w takim Biedroniu nie widzę nic wesołego. Do tego ponoć bił własną matkę, czemu dziś widząc jego ujawniony po wejściu do PE, niezrównoważony i nienawistny „charakterek”, jestem gotów uwierzyć. Co prawda mama dziś mówi, że nie za bardzo, ale bo to można jej wierzyć? . Która matka nie chroni swojego syna, zwłaszcza jak otworzyły się szanse na „zaszczytne stanowiska”? . Zapewne nawet mama myśli sobie teraz, wbrew wszystkim i wszystkiemu, że to przecież „taki dobry chłopak”. Ano „dobry”. I zdolny. Występy w PE pokazują, że zdolny do wszystkiego. A łacińskie nazewnictwo, jakby było bliżej prawdy o życiu.

Co prawda w „ruchu geyowskim” nie widać nic wesołego, to jednak w działalności Rady Języka Polskiego jak najbardziej. Ostatnio pod rękę z RPO Bodnarem, który objął patronat honorowy, Rada ta objęła patronatem merytorycznym jakiś „poradnik”, jak nie należy mówić, bo ma być politycznie „poprawnie”. I tak nie powinno się używać słowa „homoseksualizm”, bo końcówka „izm” budzi negatywne skojarzenia związane z chorobą. A to przecież nieprawda. bo to samo zdrowie. Wśród wielu pomysłów najbardziej rozweseliło mnie jednak zalecenie, by nie używać zwrotu „pani profesor” ale zwracać się „pani profesoro”. Miało być „żeńsko” a wyszło rozśmieszająco. Czegoż to taki poprawny politycznie „uczony profesor” z Rady Języka Polskiego nie wymyśli. To już nie tylko puka do naszych drzwi. To już jest. Ale tzw. "językoznawcy" wcale nie mają zamiaru puknąć się w czoło i zapewne będę dalej uprawiać swój proceder. Za pieniądze podatników.  Którym to "naukowe słowotwórstwo"  jest potrzebne , mówiąc klasykiem, "jak psu piąta noga".

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:6)

Komentarze

Aby zniszczyć i ośmieszyć polską opozycję, wystarczy pozwolić im „być sobą”! Nikt nie może ich bardziej skompromitować i ośmieszyć niż robią to sami

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1664839

Tym nie mniej są dla Polski bardzo szkodliwi. 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

janksero

#1664847

Ciekawe, kiedy Rada Języka Polskiego uzna słowo Polak za niewłaściwe i niewskazane w użyciu.
Ostatecznie można słowo Polak zastępować słowem Europejczyk znad Wisły

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1664841

Biedroń w końcu wygląda jak stara... pani spod latarni. I niech tak zostanie. 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Lepiej uczyć się na cudzych!

#1664993