Ślub J. Kurskiego. Ktoś się powinien puknąć w czoło.

Obrazek użytkownika janksero
Kraj

Od razu śpieszę z informacją, iż wbrew niektórym uważam, że Jacek Kurski jest odpowiednią osobą na miejsce prezesa TVP. Ideałów nie oczekuję. Ale to sfera polityki. Jednak śluby kościelne to dla nas katolików sfera religii i wiary. Więc wcale nie dziwi mnie konfuzja niektórych osób z kręgów konserwatywno-katolickich i szerzej wśród ludzi wierzących, czytających na pierwszych stronach mediów sagę o „unieważnieniu” /dokładnie chyba: "małżeństwo było nieważnie zawarte" /przez Kościół małżeństwa i o „ślubie kościelnym” z inną, także dzieciatą i „po przejściach” partnerką. Bo tacy „zakochani” i to dla nich „bardzo ważne”. Bo co to oznacza?

Załóżmy, że kobieta nie chce takiego "unieważnienia", uznania, że "małżeństwo było nieważnie zawarte". Taka sytuacja musi być dla niej b. przykra, czasami traumatyczna. Z poprzednią, teraz już byłą, „partnerką”? „kochanką”? bo okazuje się, że „żoną” nigdy nie była /?/, J. Kurski żył w pobłogosławionym przedtem przez Kościół związku małżeńskim 20 lat. Dochowali się trojga dzieci. Oczywiście „papuga” czyli adwokat za pieniądze wytłumaczy i przeprowadzi wiele rzeczy „jak trzeba”, nawet przed „sądem biskupim”. Tylko, „czy to się godzi”? Wydaje się zresztą, że spawacz, rolnik czy budowlaniec, tak „skutecznie” by takiej sprawy nie przeprowadził. Przyznaję, dla mnie i zapewne nie tylko mnie to „zgorszenie publiczne”, ewentualna krzywda w tym przypadku dla matki, kobiety i co może najgorsze, dla ich wspólnych dzieci.

A w ogóle, jak w ten sposób można traktować kobietę i matkę ? Kim ona była przez ten czas? Żoną nie. Służącą do dzieci? Bo teraz okazało się, że nawet nie „konkubiną”. I kim jest teraz wg. Kościoła? Kobietą z trójką nieślubnych dzieci? No a skoro żyła i współżyła w związku, który nie był małżeństwem, to może teraz powinna się z tego wyspowiadać ? Wiem, karykaturuję, ale całość to jakiś absurd.

I niech mi nikt nie prawi, że „życia nie znam”. O tym na końcu. Może jestem nawet nad miarę wyrozumiały, bo przyznam, że nie wymagam od ludzi czynów heroicznych. No bo wyobraźmy sobie hipotetycznie kobietę po ślubie kościelnym, którego nie da się uznać  za "nieważnie zawarty",  która i rozwodów zresztą nie uznaje, bo tak został wychowana, matkę dwojga dzieci mającą np. 26-28 lat. Którą mąż porzucił dla innej. W myśl przykazań kościelnych, resztę życia powinna przeżyć samotnie, bez mężczyzny, do grobowej deski. Ktoś zaprzeczy, bo może coś źle rozumiem? By było zgodnie z nakazami i przykazaniami kościelnymi, by nie było „cudzołóstwa”, tak, tak, przez następne dziesiątki lat żaden mężczyzna jej nie dotknie ani ona jego, nie przytuli, choć ona zapewne czasami b. tego pragnie, bo taka natura  żywej istoty, kobiety i człowieka. Wytrwanie w takim stanie, w tych latach i następnych „nastu”, uważam za czyn w dzisiejszych czasach, w zasadzie  heroiczny. Choć zdarza się. I  sam nigdy nie oceniał bym jej krytycznie, nie ośmielił bym się, za jej pójście inną, ja wiem, często problematyczną drogą, bo ludzie są słabi, mają też swoje naturalne pragnienia, a czynów heroicznych możemy wymagać ewentualnie od siebie, lepiej nie od bliźnich.

Sam miałem troje dzieci. Przeżywanie porodów, wspólne wstawanie na zmianę do niemowląt, przeżywanie chorób, troski materialne i mieszkaniowe, troski szkolne i lat dojrzewania, lata budzenia się obok kochanej/kochanego kobiety/mężczyzny. Filmy ze ślubu, zdjęcia w albumach, które się pokazywało czasami dzieciom, jak były ciekawe. Zwłaszcza dziewczęta są na to wrażliwe. Wakacje i zdjęcia ze wspólnych wakacji. Czasami zdjęcie ze ślubu na ścianie lub na szafce. I co, teraz urząd kościelny, „sąd biskupi” orzeknie, że „tego nie było”? To było „tylko tak” a ważniejszy jest jakiś paragraf albo powiedzmy sobie prawdę, kruczek prawny, bo nowa „panna młoda” chce mieć ślub przy ołtarzu? To jest normalne? I to w miejscu kościelnym medialnym i super publicznym, w Sanktuarium ? To nie jest „publiczne zgorszenie”? Czy jako katolicy nie wystawiamy się na szyderstwo świata liberalno-marksistowskiego? Który teraz z lubością i obłudnie opisuje wszędzie „szczęście państwa młodych” ?

Co mnie to obchodzi? Obchodzi, bo Kościół mnie obchodzi. A ciągłe ataki lewaków na Kościół denerwują.

Dzieci. Te żyjące jeszcze dotychczas w bezpiecznych, pełnych i katolickich rodzinach. Jaką mają pewność, że związek ich rodziców nie okaże się kiedyś „religijnie”, „prawnie” i „kościelnie” czymś tymczasowym, „na niby”, a w zasadzie, czy kiedyś nie okaże się czymś „niebyłym”? Jakim ta cała sprawa jest przykładem dla ufnych, kilkunastoletnich dziewcząt ? A nastolatki nie czytają co tam piszą w „necie”, nie mają swoich przemyśleń?

Sam nigdy o rozwód bym nie wystąpił, po prostu rozwodów nie uznaję, separację ewentualnie tak - ok. rozumiem, że życie bywa trudne i czasami nadmiernie skomplikowane. Ludzkie emocje też. Ale jestem po cywilnym „rozwodzie”, za porozumieniem stron. Na co zgodziłem się, by oszczędzić dzieciom pewnych spraw. I pamiętam, co odpowiedziała mi moja córka, gdy zatroskany jej przyszłością zapytałem, bez naciskania, kiedy sfinalizują małżeństwem związek z chłopakiem z którym „chodziła” dobre kilka lat. On bardzo chciał, był z pełnej rodziny. Od niej usłyszałem: „Po co? Żeby się skończyło tak jak u was ? To po co wychodzić za mąż. Już lepiej w ogóle w to nie wchodzić”. / Częsty syndrom dzieci z rodzin rozbitych /. Teraz już, od kilku lat, są wydaje się szczęśliwym i zgodnym związkiem po ślubie kościelnym. Mieszkają daleko, rzadko się widzimy, lecz nasze relacje są więcej niż dobre. Gdy niedawno zapytałem telefonicznie, jak się czuje w małżeństwie, odparła: „ Wiesz tata, fajnie, dużo lepiej niż myślałam, kiedyś sądziłam, że bym nie potrafiła na zawsze z kimś zamieszkać. Ale jest super”. Dużo czasu i trosk zajmuje naprawianie szkód, jakie dzieciom wyrządzają rozwody, lata całe, cierpliwe doprowadzanie do zagojenia dziecięcych zranień. Rozwody uważam za wielką społeczną plagę. Ale rozumiem, czasy takie, ludzie są słabi, nie zawsze odpowiedzialni.  Ale czy Kościół musi uczestniczyć, z wyłączeniem naprawdę wyjątków /np. „ małżeństwo nie skonsumowane”/ we wspomnianym, pożałowania godnym procederze /wiem, wiem, "to nie żaden rozwód, nie ma rozwodów w Kościele, to tylko uznanie , że małżeństwo było nieważnie zawarte /  i narażać się na szyderstwo? Kazuistyka. Przecież to Kościół osłabia. Czasami odnoszę wrażenie, że niektóre struktury opanowane są przez jakąś dywersję. Nie wierzę, że to co się czasami dzieje w tych sprawach, ma błogosławieństwo Nieba. I czy ktoś w ogóle myśli o dzieciach? Te czytają na pierwszych stronach gazet o tacie, z którym przeżyły całe dzieciństwo i dorastanie, że bierze znowu „ślub kościelny” z jakąś inną kobietą. Teraz już "na poważnie".  Że nie „znowu”, bo pierwszego nie było, „unieważniony”? Nieważny, wymazany jak gumką? A wspólne dzieci, wspólne lata, wspólne poranki i wieczory, wspólne dni i noce? Czy to wszystko jest normalne? 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:8)

Komentarze

https://www.wykop.pl/link/5610637/swietokupstwo/

 

ponad 200 .....przy prawie 1900 ocen i ponad 15 tys.odslon

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

White Lives Matter

#1639168

Husky, szanuję cię, jesteś rzetelnym  patriotą. Ale nie bądź próżny. Próżność to marność tego świata. A i b. dużo komentarzy tam, to szyderczy wrogowie Kościoła i też obecnego rządu. Nie ma się czym tak radować. Pozdrawiam.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

janksero

#1639179

Ale to Pan Bóg osądzi tych, co zwrócili się o stwierdzenie nieważności swoich wcześniejszych małżeństw i tych, którzy wydali stosowne orzeczenia. Być może rzeczywiście istniały przesłanki do takich ustaleń, mimo że jawią się one jako tak mało prawdopodobne.

Nie widzę jednak żadnego powodu do robienia z tego publicznego wydarzenia. Zdjęcia ze ślubu w cudownym sanktuarium w Łagiewnikach w obecności wierchuszki PiS nie powinny trafić do opinii publicznej.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1639181

W myśl obecnego trendu, w zasadzie większość małżeństw kościelnych można podważyć. To nie jest ochrona rodziny i dzieci. 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

janksero

#1639187

To nie jest ochrona rodziny i dzieci. Zbyt wielu "katolików" zaczyna usprawiedliwiać rozwody i pospiesznie podejmować decyzje o rozejściu się, skoro Kościół tak często stwierdza "nieważność" małżeństwa. To jest też kpina z aktu przysięgi małżeńskiej, który w oczach wielu traci swój sakramentalny charakter i zaczyna być postrzegany tylko jako  tradycyjna formułka na użytek uroczystości zaślubin, bez większego znaczenia w życiu.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1639198

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1639199

Jest to też fatalny, bo nośny i medialny, przykład dla młodych chrześcijan i katolików, których i słusznie, karmi się informacyjnie i duchowo ideałami chrześcijańskimi. Raz, że po prostu widzą, że ideały chrześcijańskie ideałami a "życie, życiem", że wiele rzeczy jest "względnych", zawsze gdzieś istnieje jakaś furtka, "obejście"itd. Dwa, diabeł to podchwyci i aktywnie będzie im mącił w głowach. Już teraz , gdy większość uniwersytetów ale też często innych uczelni jest z ducha lewicowo-marksistowskich, mówi się, że młodzi wierzący chrześcijanie przechodząc przez uniwersytety wychodzi z nich jako niewierzący. Tam odbywa się cierpliwa i już wcale niedyskretna "praca nad ich umysłami"  i "formacją" umysłową i "duchową". Znam przypadek studentki z Podkarpacia, która miała zwyczaj noszenia krzyżyka. Na jednym z wydziałów Uniwersytetu Jagielońskiego była pod presją tak niemiłej atmosfery i wręcz nieskrywanych kpin i szyderstwa, że wolała zrezygnować i przenieść się bliżej domu. Czerwona szczujnia jest b. aktywna.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

janksero

#1639214

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1639216

Macie problem, że Kurski dostał unieważnienie dawnych ślubów? 
Wy się cieszcie, że nie było w TVP transmisji z wesela.

8-)))))))

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

White Lives Matter

#1639183

Przyznaję, celnie.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

janksero

#1639185