„Edukatorki seksualne”. Rewolucja seksualna w Rosji w latach 20-tych XXw.

Obrazek użytkownika janksero
Świat

 Były marsze rozemocjonowanych „wyzwolonych kobiet” z hasłami „precz ze wstydem”, aborcje „na życzenie”, seksualizacja dzieci. A jak podają źródła historyczne, w Moskwie, obok Soboru Chrystusa Zbawiciela /największa cerkiew prawosławna na świecie/ prowokacyjnie ulokowano nawet plażę dla nudystów. Przy żywiołowej aprobacie „nowoczesnych artystów”, w tramwajach urządzano „wesołe” nagie happeningi /o czym pisał Bułhakow/. Wszystko za zachętą i na wezwanie samego Włodzimierza Ilicza Lenina, po cichu wspieranego przez Niemcy przywódcy rewolucji październikowej .

 W ramach walki o „nową kobietę”, wyzwoloną z „mieszczańskich przesądów”, wprowadzono wtedy różne antyrodzinne ustawy, rozwody na życzenie i cywilne „umowy” zamiast związków małżeńskich. Oraz oczywiście przymusową „edukację seksualną” w szkołach i na uczelniach, prowadzone przez „edukatorki” i „edukatorów” seksualnych. Nic nowego. Jedna z feministek i rewolucjonistek Aleksandra Kollontai , później pierwsza kobieta „ministerka”,o dziwo na zdjęciu z młodości dość ładna, żadne tam wulgarne, polityczne monstrum z rozwianą grzywą i okularach na mięsistym nosie, zostawiła w spadku dość znane hasło, że „seks powinien być dla wszystkich dostępny jak szklanka wody”. W latach 20-tych XXw miała już ok 50 lat. 

 Warto to sobie przypomnieć, bo „rewolucja seksualna” na Zachodzie 1968 to rzecz wtórna, a na ulicach zaczęło się to na wschodzie, w Moskwie i innych większych miastach Rosji, w roku 1917r.

 A piszę to, bo liberalna, marksistowska i liberalno-marksistowska strona barykady politycznej, dziś także i po drugiej stronie oceanu, replikuje swoje informacje tysiącami kanałów. Jednych blokują, innych nadają, bo wiedzą , że aby odpowiednio selekcjonowane przez nich informacje docierały tam gdzie chcą i odnosiły skutek, muszą być odpowiednio CZĘSTO powtarzane. Te młode panie z polskich „marszów kobiet” tego nie wiedzą, myślą, że „odkrywają nowe”, „nowe życie” i „nowy wspaniały świat”. A rozemocjonowane, często nastolatki, maszerujące z gromkimi okrzykami „nasze ci.ki, nasze mac.ce” , sterowane są przecież przez starych marksistowskich wyjadaczy, ich zwolenników i liberalnych sojuszników w różnym wieku. I to tylko kontynuacja pracy rozpoczętej w 1917r. List 150 ciu emerytowanych generałów, w ogromnej części szkolonych w Rosji sowieckiej, jest też jakoś wpisany w ten marksistowski scenariusz. Przejąć władzę, a marsze to środek do celu. Banał, ale jednak trzeba to powtarzać.

 A więc wiemy że to Lenin w Rosji, w ramach rewolucyjnej walki ze „starym porządkiem”, oprócz innych rewolucyjnych propozycji i postulatów, szybko zaczął propagować pełną swobodę obyczajową i seksualną. Sprawę najbardziej ochoczo poparli „nowocześni” artyści i…. uwolnieni z więzień przestępczy / amnestie w 1917, 1919 i 1920 roku / Skąd my to znamy , kto i kogo popiera. Nic nowego. Wszystko już było.

 Niewiele kobiet garnęło się do "nowego". Pomóc miała propaganda i "sztuka". Zachowały się projekty do spektaklu, gdzie na plakatach obok kobiety i mężczyzny pisze: „Każdy komunistyczny mężczyzna musi zaspakajać swoje potrzeby seksualne”. I obok „ Każda komunistka musi mu pomóc” . W przeciwnym razie jest „filisterką”/ w znaczeniu «człowiek ograniczony, bez wyższych aspiracji, o zakłamanej moralności» / Słownik PWN. 2)/

Wkrótce, w najbliższych latach po rozpoczęciu „wyzwalanie kobiet od kuchni i tyranii rodziny”, sytuacja wymknęła się spod kontroli. M. in. rozpoczęła się fala gwałtów na „filisterkach”, zdarzało się że do mieszkań „klas uprzywilejowanych” wpadały bandy wracających z frontu żołnierzy i wypuszczonych z więzień „edukatorów seksualnych” polujące na matki i córki z „burżuazyjnych” domów nie rozumiejące swojej „powinności seksualnych” wobec „rewolucjonistów”. Czasami takich ludzi  "dokwaterowano" by edukacja "postępowała". Oprócz terroru, zboczenia, zwyrodnienia i rozpasanie właściwe dla rewolucyjnych ruchów marksistowskich wypełniły życie społeczne Rosji, zwłaszcza największych miast.

Miało to swoje skutki. Np. w Moskwie w roku 1923 większość dzieci przychodziła na świat poza rodziną i małżeństwem, ulice zaś zaczęły zapełniać stadka bezdomnych, porzuconych sierot. A że nie było wtedy jeszcze ani penicyliny ani innych zabezpieczeń, rozwinęła się i plaga chorób wenerycznych z których roznoszenia „towarzysze marksiści” do czasów wynalezienia penicyliny  zresztą słynęli.

Po opanowaniu kraju przez bolszewickie hordy i umocnieniu rządów, „rewolucjoniści” spostrzegli się jednak, że taki kraj jest ekonomicznie niezbyt efektywny. Miliony łagierników zaprzęgnięte do niewolniczej pracy nie wystarczy. Niezbędne są  względnie ustabilizowane miliony  "klasy robotniczej", mające jakiś prywatny cel, np. własną rodzinę, którym się chce rano wstawać do pracy. Sterowaną rewolucję seksualną zaczęto „wygaszać”. Pod koniec lat 20-tych zaczęto nawet propagować nową już, sowiecką, ale jednak rodzinę. I… wstrzemięźliwość obyczajową. Zaczęto zwalczać i karać prawnie uwolniony na potrzeby rewolucji ruch homoseksualny. Sami najwyżsi przywódcy rewolucji i aparatu terroru i tak mogli mieć kobiet pod dostatkiem, jak trzeba było, mogli porywać kobiety nawet z ulicy, musieli tylko patrzeć, by nie trafić na córkę lub żonę innego „towarzysza”, zwłaszcza stojącego wyżej w hierarchii partyjnej.

Jakie były początki, jakie są korzenie "światowej rewolucji obyczajowej", warto pamiętać.  Później jednak w Rosji według nowej strategii, zaczęto kobiety już „wyzwolone z tyranii rodziny, religii i innych takich mieszczańskich zabobonów”, przepisami przysposabiać nie tylko do pracy w fabrykach ale i w domu i w kuchni, by kobieta była „przydatną” dla mężczyzny – komunisty. Zachowano oczywiście wiele marksistowskich  „zdobyczy rewolucji”, czyli np. prymat wychowawczej roli państwa nad pieczą rodzicielską.

Przez kilka dziesiątków późniejszych lat utrzymano swoistą blokadę na „seks” a nawet pewien partyjny „purytanizm”. Wiedziano już jednak, że swoboda obyczajowa to "opium dla mas". Wszędzie, i w Rosji i w krajach podbitych, także w Polsce , spraw obyczajowych używano jako komprmateriały  do pozyskiwania TW. Jednak same idee „rewolucji obyczajowej” wspierano w świecie zachodnim, by go rozsadzić od środka. I cele te zostały przyswojone przez lewicowo-marksistowski, głównie "intelektualny" i "artystyczny" element świata zachodniego. Ba, to właśnie „rewolucja obyczajowa” przysporzyła tu najwięcej zwolenników, zwłaszcza w największych miastach. Większe płace, więcej wolnego czasu, więcej "nowoczesnych artystów” i innych profesji sposobnych na lekkie życie i „używanie” na koszt podatnika, no i wyższe uczelnie do których ściągały jeszcze „nieuświadomione prowincjały i prowincjałki ”. Oczywiście nie tak od razu, to było systematyczne i dość planowe "parcie do przodu". Np. przeciwnicy aborcji byli, jako "nie naukowi", czasami po cichu, eliminowani z życia publicznego, mediów  i życia  uniwesyteckiego. W tym ostatnim przypadku i w ostatnich  latach często po prostu krzykiem i wrzaskiem oraz  rękoma lewacko uformowanych studentów.

Teraz czas na Polskę. I tak to, gdy nie udało się marksizmowi i leninizmowi wyeksportować tej „obyczajowej rewolucji” do Polski od wschodu, to okrężną drogą te same przecież elementy  marksistowskiej  ideologii, trafiają do Polski z jawnym i niejawnym poparciem Niemiec „od zachodu”, wspierane ostro przez zmarksizowaną ideologicznie UE. Co idzie już znacznie łatwiej, w końcu "zachód" to „wyższa kultura materialna”, „bardziej kolorowo” / aż tęczowo / i „nowoczesność”. Ale zaczęło się to od roku 1917r, i krwawego zwycięstwa marksistowsko-bolszewickiej Hunii nad tamtejszym społeczeństwem. Można sobie tylko wyobrazić, co by się działo na terenie Polski, gdyby nie było "Cudu nad Wisłą" i przeważające przecież bolszewickie hordy wygrały by wojnę w  1920r.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.4 (głosów:8)

Komentarze

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1651087

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

janksero

#1651163

Te bezdomne dzieci tematyzowano w filmie „Świat się śmieje”.

Na sowieckiej edukacji seksualnej opierały się hitlerowskie Lebensborny.. 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1651139

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

janksero

#1651164

Oczywiście, że "obyczajowa rewolucja" to stały element lewackich akcji - tym razem z tęczowego zachodu...i jak zwykle adresowana jest do młodzieży, która można wykrzywić już w szkołach czy na uczelniach...

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1651148

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

janksero

#1651166

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1651200