Ten dramatyczny gest Kościuszkowca z pomnika w Porcie Praskim w Warszawie, żartobliwie nazywany: poproszę pięć piw, najlepiej chyba oddaje istotę programu dla Polski Mentzena - tzw piątkę Mentzena.
A że nie wszystkim takie porównanie się podoba, to widać po ocenie - pewnie takim, którzy jednak liczyli na więcej (palców?).
Sprowokował mnie Pan do bliższego przyjrzenia się pomnikowi Kościuszkowca, a szczególnie znaczeniu gestu jego ręki.
We wspomnianej przez Pana Grecji, gest wyciągniętej ku komuś otwartej dłoni wyraża chyba coś w rodzaju wypchaj się, w odpowiedzi na jakąś pokrętną propozycję. W USA gest taki oznacza mów do mojej ręki. I w jednym i drugim przypadku z takim gestem nie łącza się pozytywne emocje.
Pomnik Kościuszkowca z tym samym gestem miał zaś nieść, zgodnie ze stalinowską propagandą, "pozytywny przekaz" Z kubistycznej bryły korpusu żołnierza, którego wojskowy szynel dramatycznie porusza wyzwoleńczy wiatr, wystrzela bowiem w stronę walczącej Warszawy pomocna lewa dłoń, powstrzymująca faszystowska nawałnicę (oczywiście w podteście w braterskim sojuszu z sowieckim związkiem pod wodzą towarzysza Stalina).
Zapomniałem o istotnym szczególe, o tym, że prawa ręka jest schowana pod szynelem. A kto wie, czy nie odcięta przez przewidującego wodza. Czyż bowiem nie jest lepiej bez ręki prawej wejść do bolszewickiego raju, niż się smażyć w piekle?!
"Jedna z książek o żołnierzach dywizji kościuszkowskiej nosi tytuł: „Nie zdążyli do Andersa”. Z różnych przyczyn nie dotarli bowiem do ośrodków formowania armii, na czele której stanął generał Władysław Anders. Żołnierzy biorących udział w bitwie pod Lenino łączyła ta sama wspólnota losów z żołnierzami Andersa. Jedni i drudzy byli Polakami deportowanymi w latach 1940-1941 na Syberię z okupowanych przez Związek Sowiecki wschodnich ziem polskich, ich mieszkańcami, a także uchodźcami z zachodniej i centralnej Polski, więźniami łagrów i zesłańcami.
Ci, którzy nie zdążyli do Andersa woleli zgłosić się do dywizji kościuszkowskiej, nawet jeśli powstała z inspiracji komunistycznej, niż do oddziałów Armii Czerwonej, a warto pamiętać, że w styczniu 1943 roku Kreml uznał wszystkich Polaków za obywateli Związku Sowieckiego. Przybywający do 1. Dywizji im. Tadeusza Kościuszki mieli nadzieję, że w jej szeregach najszybciej powrócą do swych domów. Dramatem wielu było to, że jak się wkrótce dowiedzieli, ich domy, przed wojną w Polsce, po wojnie miały pozostać w Związku Sowieckim. Niektórzy pogodzili się z tym, większość jednak wybrała życie w nowych granicach Polski, licząc, że nie będzie komunistyczna…"
Czy było jednak zamiarem nie tyle oficjalnych, co ukrytych inicjatorów Pomnika Kościuszkowców upamiętnienie, choćby źdźbła tego tragicznego losu Polaków zesłanych na nieludzką ziemię, na pewną zgubę - niewyobrażalnej gehenny tych, którzy nie zdążyli lub im uniemożliwiono dotarcie do miejsc formowania się Armii Andersa w Sowietach, a którzy pragnęli wszelkimi sposobami dojść do wolnej Polski?
Pomnik odsłonięto 17 stycznia 1985 roku w 40 rocznicę "wyzwolenia" Warszawy, a nie w 40 rocznicę wydarzeń, które miał upamiętniać, czyli prób pomocy Powstaniu Warszawskiemu we wrześniu 1944 roku przez żołnierzy I dywizji im. Tadeusza Kościuszki, pod dowództwem Berlinga. Oficjalnie powstał z inicjatywy kombatantów Wojska Polskiego i klubu Kościuszkowców, w jednym z najczarniejszych okresów PRL-u, po zdławieniu Solidarności, w okresie terroru pod rządami ślepaka i jego zbrodniczej bandy, będącej przedłużeniem bolszewickiego ramienia Rosji, która wówczas rękami zdrajców i kolaborantów dusiła wszelkie przejawy wolności i niepodległości Polski.
Rozpaczliwe próby pomocy Powstaniu Warszawskiemu przez Kościuszkowców, które miał upamiętniać pomnik nic z prawdziwą pomocą nie miały do czynienia. Pomnik afirmował kłamstwa stalinowskiej propagandy. Wysłanie bowiem na prawie pewną śmierć żołnierzy, dopiero co wcielonych do wojska z terenu Lubelszczyzny, było częścią wielkiej gry Stalina, mającej unicestwić jak najwięcej żołnierzy Podziemia. Stalin wiedział o trwających rozmowach z Niemcami o kapitulacji Powstania, dążył więc do przedłużenia walk i pogłębienia strat polskiej Podziemnej Armii.
"Dowodzeni" i nadzorowani przez żydowskich dowódców i politruków, żołnierze Berlinga mieli za zadanie utworzyć przyczółki na lewym brzegu Wisły nie do pomocy Powstańcom, a do ich ewakuacji na praską stronę Warszawy. A tam już czekała na nich cała sieć katowni utworzonych pod nadzorem krwawej sobaki - Sierowa. Trafiali do nich wówczas, głównie wyłapywani przez bestie z NKWD i Berlingowców, żołnierze polskiego Podziemia idący na pomoc walczącej Stolicy.
Z jednej więc strony Niemcy dokonywali hekatomby lewobrzeżnej Warszawy, mordując bestialsko tysiącami ludność cywilną, a z drugiej pomagała im sowiecka Rosja, związana z nimi szatańskim paktem Mołotow-Ribbentrop, mającym pierwszeństwo nad śmiertelnym ich starciem.
Komentarze
@ Autor
18 Marca, 2026 - 22:53
Dobre ujęcie!
Ten dramatyczny gest Kościuszkowca...
18 Marca, 2026 - 23:51
Ten dramatyczny gest Kościuszkowca z pomnika w Porcie Praskim w Warszawie, żartobliwie nazywany: poproszę pięć piw, najlepiej chyba oddaje istotę programu dla Polski Mentzena - tzw piątkę Mentzena.
A że nie wszystkim takie porównanie się podoba, to widać po ocenie - pewnie takim, którzy jednak liczyli na więcej (palców?).
jan patmo
A w Grecji taki gest ma
22 Marca, 2026 - 18:42
A w Grecji taki gest ma całkiem inne znaczenie, kto był to wie ;-}
http://www.polskawalczaca.com/index.php
http://forum.wolna-polska.pl/
Sprowokował mnie Pan do...
24 Marca, 2026 - 00:04
Sprowokował mnie Pan do bliższego przyjrzenia się pomnikowi Kościuszkowca, a szczególnie znaczeniu gestu jego ręki.
We wspomnianej przez Pana Grecji, gest wyciągniętej ku komuś otwartej dłoni wyraża chyba coś w rodzaju wypchaj się, w odpowiedzi na jakąś pokrętną propozycję. W USA gest taki oznacza mów do mojej ręki. I w jednym i drugim przypadku z takim gestem nie łącza się pozytywne emocje.
Pomnik Kościuszkowca z tym samym gestem miał zaś nieść, zgodnie ze stalinowską propagandą, "pozytywny przekaz" Z kubistycznej bryły korpusu żołnierza, którego wojskowy szynel dramatycznie porusza wyzwoleńczy wiatr, wystrzela bowiem w stronę walczącej Warszawy pomocna lewa dłoń, powstrzymująca faszystowska nawałnicę (oczywiście w podteście w braterskim sojuszu z sowieckim związkiem pod wodzą towarzysza Stalina).
Zapomniałem o istotnym szczególe, o tym, że prawa ręka jest schowana pod szynelem. A kto wie, czy nie odcięta przez przewidującego wodza. Czyż bowiem nie jest lepiej bez ręki prawej wejść do bolszewickiego raju, niż się smażyć w piekle?!
Serdecznie pozdrawiam
jan patmo
*
24 Marca, 2026 - 03:05
"Jedna z książek o żołnierzach dywizji kościuszkowskiej nosi tytuł: „Nie zdążyli do Andersa”. Z różnych przyczyn nie dotarli bowiem do ośrodków formowania armii, na czele której stanął generał Władysław Anders. Żołnierzy biorących udział w bitwie pod Lenino łączyła ta sama wspólnota losów z żołnierzami Andersa. Jedni i drudzy byli Polakami deportowanymi w latach 1940-1941 na Syberię z okupowanych przez Związek Sowiecki wschodnich ziem polskich, ich mieszkańcami, a także uchodźcami z zachodniej i centralnej Polski, więźniami łagrów i zesłańcami.
Ci, którzy nie zdążyli do Andersa woleli zgłosić się do dywizji kościuszkowskiej, nawet jeśli powstała z inspiracji komunistycznej, niż do oddziałów Armii Czerwonej, a warto pamiętać, że w styczniu 1943 roku Kreml uznał wszystkich Polaków za obywateli Związku Sowieckiego.
Przybywający do 1. Dywizji im. Tadeusza Kościuszki mieli nadzieję, że w jej szeregach najszybciej powrócą do swych domów. Dramatem wielu było to, że jak się wkrótce dowiedzieli, ich domy, przed wojną w Polsce, po wojnie miały pozostać w Związku Sowieckim. Niektórzy pogodzili się z tym, większość jednak wybrała życie w nowych granicach Polski, licząc, że nie będzie komunistyczna…"
https://muzeumpilsudskiblog.pl/kosciuszkowcy-niedawni-lagiernicy-i-zeslancy/
Tak ot ludzkie tragedie odeszły w niepamięć.
AgnieszkaS
Czy było jednak zamiarem...
1 Kwietnia, 2026 - 14:34
Czy było jednak zamiarem nie tyle oficjalnych, co ukrytych inicjatorów Pomnika Kościuszkowców upamiętnienie, choćby źdźbła tego tragicznego losu Polaków zesłanych na nieludzką ziemię, na pewną zgubę - niewyobrażalnej gehenny tych, którzy nie zdążyli lub im uniemożliwiono dotarcie do miejsc formowania się Armii Andersa w Sowietach, a którzy pragnęli wszelkimi sposobami dojść do wolnej Polski?
Pomnik odsłonięto 17 stycznia 1985 roku w 40 rocznicę "wyzwolenia" Warszawy, a nie w 40 rocznicę wydarzeń, które miał upamiętniać, czyli prób pomocy Powstaniu Warszawskiemu we wrześniu 1944 roku przez żołnierzy I dywizji im. Tadeusza Kościuszki, pod dowództwem Berlinga. Oficjalnie powstał z inicjatywy kombatantów Wojska Polskiego i klubu Kościuszkowców, w jednym z najczarniejszych okresów PRL-u, po zdławieniu Solidarności, w okresie terroru pod rządami ślepaka i jego zbrodniczej bandy, będącej przedłużeniem bolszewickiego ramienia Rosji, która wówczas rękami zdrajców i kolaborantów dusiła wszelkie przejawy wolności i niepodległości Polski.
Rozpaczliwe próby pomocy Powstaniu Warszawskiemu przez Kościuszkowców, które miał upamiętniać pomnik nic z prawdziwą pomocą nie miały do czynienia. Pomnik afirmował kłamstwa stalinowskiej propagandy. Wysłanie bowiem na prawie pewną śmierć żołnierzy, dopiero co wcielonych do wojska z terenu Lubelszczyzny, było częścią wielkiej gry Stalina, mającej unicestwić jak najwięcej żołnierzy Podziemia. Stalin wiedział o trwających rozmowach z Niemcami o kapitulacji Powstania, dążył więc do przedłużenia walk i pogłębienia strat polskiej Podziemnej Armii.
"Dowodzeni" i nadzorowani przez żydowskich dowódców i politruków, żołnierze Berlinga mieli za zadanie utworzyć przyczółki na lewym brzegu Wisły nie do pomocy Powstańcom, a do ich ewakuacji na praską stronę Warszawy. A tam już czekała na nich cała sieć katowni utworzonych pod nadzorem krwawej sobaki - Sierowa. Trafiali do nich wówczas, głównie wyłapywani przez bestie z NKWD i Berlingowców, żołnierze polskiego Podziemia idący na pomoc walczącej Stolicy.
Z jednej więc strony Niemcy dokonywali hekatomby lewobrzeżnej Warszawy, mordując bestialsko tysiącami ludność cywilną, a z drugiej pomagała im sowiecka Rosja, związana z nimi szatańskim paktem Mołotow-Ribbentrop, mającym pierwszeństwo nad śmiertelnym ich starciem.
jan patmo