„Zlepek komórek”. Prawnicy przeciw wyrokowi TK

Obrazek użytkownika Humpty Dumpty
Kraj

Orzeczenie TK z dnia 22 października 2020 r. (sgn akt K 1/20) wzbudza kontrowersje nie tylko pośród umownych „lewaków”. Przeciw występuje także część środowiska prawniczego, w tym ludzie kojarzeni jeszcze niedawno z PiS.

Wspominana już przeze mnie Helsińska Fundacja Praw Człowieka wydała kolejne oświadczenie. Prócz zwyczajowego już podważania legalności składu TK, co rzekomo powinno skutkować nieważnością orzeczenia (co w polskim systemie prawnym nie jest możliwe) „eksperci prawni” sorosowej Fundacji podają przykładowo przepisy Konstytucji, z którymi wyrok z 22 października 2020 roku jest ich zdaniem sprzeczny.

 

Uważamy, że omawiane rozstrzygnięcie nie uwzględnia konieczności ochrony przyrodzonej i niezbywalnej godności kobiety oraz że narusza zakaz okrutnego traktowania i tortur, prawo do ochrony życia prywatnego oraz prawo do ochrony zdrowia. Jest ono sprzeczne z polską Konstytucją (w szczególności jej art. 30, 40, 47, 68 i ochroną, jaką normy te powinny zapewniać kobiecie) oraz z zobowiązaniami wynikającymi z Konwencji ONZ w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania z 10 grudnia 1984 r., z Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych ONZ z 19 grudnia 1966 r. i z Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności Rady Europy z 4 listopada 1950 r.

 

Przyjrzyjmy się zatem bliżej wymienionym w szczególności przepisom:

 

art. 30 - Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych;

art. 40 - Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu. Zakazuje się stosowania kar cielesnych;

art. 47 - Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym;

art. 68 -

1. Każdy ma prawo do ochrony zdrowia.

2. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa.

3. Władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku.

4. Władze publiczne są obowiązane do zwalczania chorób epidemicznych i zapobiegania negatywnym dla zdrowia skutkom degradacji środowiska.

5. Władze publiczne popierają rozwój kultury fizycznej, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży.

Jak widać każdy z ww. przepisów mógłby znaleźć się... w uzasadnieniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 22 października 2020 roku (K 1/20).

Wszystko bowiem zależy od definicji człowieka. Zwolennicy aborcji jak się wydaje podzielają teorię wyartykułowaną ongiś przez „palikota w spódnicy” dzisiejszą posłankę lewicy Wandę Nowicką, że dziecko w łonie matki to tylko „zlepek komórek”. Człowiekiem zaś staje się dopiero z chwilą odcięcia pępowiny.

Z kolei środowiska pro life człowieka widzą już w embrionie.

Oczywiście są stanowiska pośrednie uważające „płód” za „zlepek komórek” do określonego tygodnia życia.

Jak więc poruszać się w tym gąszczu ideologicznym, skoro każdy wyrok Trybunału Konstytucyjnego dotykający tej fundamentalnej materii można by było uznać za wyraz ideologii wyznawanej przez większość orzekających?

Tymczasem sprawa jest rozwiązana dość dawno, bo jeszcze w 2014 roku. I to w samym centrum „lewackiej” Unii Europejskiej,

Oto w wyrokach tzw. Wielkiej Izby Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej określono początek ochrony prawnej istoty ludzkiej, o której mowa np. w art. 30 Konstytucji RP.

 

Najdokładniejsze określenie początkowego momentu tego rozwoju zawierają wyr. Wielkiej Izby TSUE z: 18.12.2014 r. w spr. C-364/13 (International Stem Cell Corporation, Dz.Urz. UE C z 2015 r. Nr 65, s. 7–8, pkt 24–25) oraz 18.10.2011 r. w spr. C-34/10 (Oliver Brüstle przeciwko Geenpeace eV, Zb.Orz. 2011, s. I-9821, pkt 32). W obu wyrokach TSUE, dokonując wykładni dyrektywy biotechnologicznej w związku z prawem podstawowym do godności ludzkiej, podkreślił, że z uwagi na godność człowieka należy optować za szeroką definicją embrionu ludzkiego i uznać za niego "każdą ludzką komórkę jajową, począwszy od momentu jej zapłodnienia, ponieważ to zapłodnienie może rozpocząć proces rozwoju jednostki ludzkiej". Z tych samych powodów tak samo trzeba traktować niezapłodnione ludzkie komórki jajowe, w które wszczepiono jądro komórkowe pochodzące z dojrzałej komórki ludzkiej, gdyż te ludzkie organizmy mogą, na skutek techniki użytej do ich pozyskania, zapoczątkować proces rozwoju jednostki ludzkiej tak jak embrion powstały w wyniku zapłodnienia komórki jajowej. Odnotować przy tym trzeba, że w spr. C-364/13 TSUE przyjął, że pobudzona do rozwoju niezapłodniona komórka jajowa, w którą nie wszczepiono obcego jądra komórkowego i w braku dodatkowych manipulacji genetycznych, jako organizm haploidalny, złożony wyłącznie z komórek macierzystych, ale o charakterze pluripotencjalnym (ex definitione niezdolnych do rozwoju w organizm ludzki, ale niebędących zwykłymi komórkami somatycznymi), nie powinna być traktowana jak embrion ludzki, przy czym ocena wskazanych okoliczności, dokonywana w świetle aktualnej wiedzy medycznej, należy do sądu państwa członkowskiego. W literaturze przyjęta przez TSUE kwalifikacja spotkała się z aprobatą i wyrażono pogląd, że będzie ona znajdować zastosowanie w innych obszarach prawa niż prawo patentowe (P. Łącki, Ludzkie embriony, s. 50; A. Wnukiewicz-Kozłowska, Zdolność patentowa, s. 75; M. Szeroczyńska, Komentarz), w szczególności w wykładni Konstytucji RP (T. Sroka, Odpowiedzialność karna, s. 53; J. Lipski, Opinia prawna na temat rządowego projektu; tenże, Opinia w sprawie projektów ustaw, s. 98).

(Konstytucja RP. Tom I. Komentarz do art. 1–86, red. prof. dr hab. Marek Safjan, dr hab. Leszek Bosek, 2016)

 

Jak widać dziecko już od chwili poczęcia posiada inne prawa niż jego matka. Zatem twierdzenie, że w przypadku aborcji chodzi o „mój brzuch” czy też „moją część ciała” również w świetle prawa jest nie do obrony.

 

Przy okazji wspomnieć należy również o znanej jeszcze starożytnym Rzymianom instytucji kurateli vetris.

Najkrócej. Zgodnie z art. 182 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego dla dziecka poczętego, lecz jeszcze nieurodzonego, ustanawia się kuratora, jeżeli jest to potrzebne do strzeżenia przyszłych praw dziecka. Kuratela ustaje z chwilą urodzenia się dziecka.

 

Proszę zwrócić uwagę na użyte nazewnictwo – dla dziecka poczętego. Nie dla „zlepku komórek” czy też „części brzucha”.

Przy czym nie jest to istotne, ile czasu minęło od poczęcia.

W kontekście powyższego warto byłoby zapytać szanownych ekspertów sorosowej Fundacji o znaczenie art. 40 Konstytucji. Przypomnijmy.

Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu. Zakazuje się stosowania kar cielesnych.

Czy zdaniem sorosowej elity prawniczej kara śmierci wykonywana za pomocą rozszarpania końmi (stosowana na ziemiach Austrii przynajmniej do czasów Franciszka II) jest humanitarna?

Nie? Jest torturą i to okrutną?

Zatem jak jednocześnie można uznawać, że aborcja polegająca na rozrywaniu w łonie matki dziecka poczętego, mającego już swoje prawa, to tylko nic nie znaczący zabieg, skoro jedyna różnica polega na tym, że cierpienia nie widać publicznie?

 

A jak rozumieć słowo każdy, obecne w kolejnych powołanych artykułach Konstytucji? Ograniczymy je do tych tylko, którzy już się urodzili?

 

Ale przecież medycyna pozwala nie tylko na zabijanie w łonie matki. Pozwala także na leczenie, w tym wykonywanie skomplikowanych operacji.

Więc powinny być wykonywane tylko prywatnie, za pieniądze rodziców.

Niekonsekwencja, i to widoczna już na pierwszy rzut oka, nieodparcie związana jest z interpretacją prawa dokonywaną przez aborcjonistów.

Dlatego dyskusja prowadzona dotychczas z pozycji ideologicznych (wiara bowiem stanowi również swego rodzaju ideologię) doprowadziła do tego, że część ludzi wyszła na ulice.

Tymczasem społeczeństwu trzeba zacząć przedstawiać istniejące już dawno instytucje i rozwiązania prawne.

Zdjęcia przedstawiające efekty aborcji są wg wrażliwych lewicowców za brutalne. To skądinąd znane zjawisko – mówią, że Himmler raz tylko odwiedził obóz koncentracyjny i zrobiło mu się niedobrze. Nasz ziomal, Felek Dzierżyński, też nie obserwował rozstrzeliwań „wrogów rewolucji”.

 

Lewica jest za aborcją, jednocześnie zaś uważa, że jest zbyt brutalna, aby na nią patrzeć. Szukajmy zatem argumentów prawnych tak, by nawet do „palikoty” Nowickiej dotarło, że „zlep komórek” ma swoje prawa od samego początku – ergo „zlepkiem” nie jest.

 

A tzw. eksperci alias autorytety?

Czytając opinię przedstawioną przez HFPC mam nieodparte wrażenie, że oto kolejny już raz prawnicze elity wydaliły z siebie tekst jako żywo stanowiący kontynuację zjawiska opisanego ongiś przez naszego noblistę Władysława Reymonta – skoro wójt coś mówi, to trza tego słuchać, bo wójt to urzędowa osoba.

W podobny sposób postępuje sorosowa Fundacja – cokolwiek powiedzą prawnicy określani przez nią autorytetami musi być prawdziwe, albowiem... są autorytetami.

 

Tego typu ekwilibrystyka logiczna ma jednak krótkie nogi.

 

Niestety, nie na tyle, by móc wzbudzić myślenie u tych wszystkich, którzy wylegli na ulice w obronie praw rzekomo odbieranych kobietom.

 

Tymczasem prawda jest taka, że dotychczasowa ustawa pomija prawa nienarodzonych dzieci.

 

 

A przecież, jak ongiś słusznie zauważył Ronald Reagan, każdy zwolennik aborcji kiedyś sam się urodził.

 

 

27.10 2020

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.4 (głosów:13)

Komentarze

Nie odmawiajmy kobietom prawa do zabijania każdej osoby, którą uznają za zlepek komórek, albowiem prawdą nie jest to co jest, lecz to co sami uznamy za prawdę. Ja na przykład uznaję panią Joannę Scheuring-Wielgus za zlepek komórek.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

michael

#1650069