Plagiat i kolejne kocopały

Obrazek użytkownika Humpty Dumpty
Idee

Rebeliantka odkąd zaistniała w przestrzeni publicznej z uporem godnym lepszej sprawy walczy z rzeczywistością. Dokładnie tak samo postępuje teraz.

 

Husky w końcu ne wytrzymał i wygarnął adminowi antypolskiego portaliku, co o nim sądzi. Wykazał ponad wszelką wątpliwość, że tekst, pod którym Z. Niebieski (zwany też Niebieskim Rebeliantem albo wprost renegatem) napisał, iż jest jego autorem, składa się z „zapożyczeń”.

 

Rebeliantka stanęła w obronie plagiatora.

 

I prawdą jest, że nie wskazano do niego linku. Czyli naruszono prawa cytatu. Wielu prawników uważa, że plagiat i naruszenie prawa cytatu, to nie to samo.

Aby wiedzieć, czy to jest na pewno plagiat (czyli kogo splagiatowano, czyje prawa autorskie naruszono), potrzebne są dalsze informacje. Nie wiadomo, czy autor komentarza z 2011 r., Sierota, jest autorem (twórcą) tych informacji, czy skądś je zaczerpnął, a jeśli tak, to skąd.

https://niepoprawni.pl/comment/1642580#comment-1642580



Przyznam, że po przeczytaniu powyższego rozumiem już, dlaczego Rebe nigdy w życiu nie wygrała sprawy sądowej.

 

Informacja podana przez nią jest po prostu fałszywa.

 

W pierwszym rzędzie należy bowiem stwierdzić, że pojęcie „plagiat” nie posiada legalnej definicji.

 

Ustawa z dnia 4 lutego 1994r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych w art. 115 przewiduje odpowiedzialność karną za przywłaszczenie sobie autorstwa albo wprowadzenie w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu itp.

 

1. Kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.

2. Tej samej karze podlega, kto rozpowszechnia bez podania nazwiska lub pseudonimu twórcy cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie albo publicznie zniekształca taki utwór, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie.

3. Kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej w inny sposób niż określony w ust. 1 lub 2 narusza cudze prawa autorskie lub prawa pokrewne określone w art. 16, art. 17, art. 18, art. 19 ust. 1, art. 191, art. 86, art. 94 ust. 4 lub art. 97, albo nie wykonuje obowiązków określonych w art. 193 ust. 2 lub art. 20 ust. 1–4, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

 

Nie ma znaczenia, jak wielki byłby to fragment.

Obszerność przywłaszczanych fragmentów z cudzego dzieła nie ma znaczenia dla kwalifikacji czynu jako plagiatu, o ile można uznać, że fragmenty te mają charakter twórczy i indywidualny, a nie standardowy (Z. Ćwiąkalski, Wybrane zagadnienia odpowiedzialności karnej w ustawie o prawie autorskie. Uwagi do art. 115, w: Księga dedykowana dr Ewie Weigned, CzPKiNP 2011, Nr specjalny, s. 83).

 

Przywłaszczeniem autorstwa w świetle art. 115 ust. 1 PrAut jest także cytowanie z naruszeniem zasad dozwolonego cytatu określonych w art. 29 i 34 PrAut. Nieoznaczenie zaczerpniętego fragmentu z cudzego utworu we własnym dziele jest naruszeniem w świetle art. 115 ust. 1 PrAut, nawet wówczas gdy autor tego fragmentu wskazany został w bibliografii/spisie literatury. Taki zabieg, choć stosowany często w książkach popularnonaukowych, nie czyni zadość wymogom precyzyjnego wskazania, jaka część cudzego utworu została wykorzystana (J. Raglewski, w: Flisak, Komentarz PrAut, 2015, s. 1412). Naruszeniem jest też oczywiście parafraza cudzego tekstu, która nie zostaje odpowiednio oznaczona, a także cytowanie kolejno po sobie fragmentów cudzego utworu w oddzielnych akapitach i wskazanie źródła jedynie przy ostatnim z nich (J. Zagrodnik, w: Ślęzak, Komentarz PrAut, 2017, art. 115, Nb 8).

 

Coś więcej trzeba, by wykazać bzdurność twierdzenia kobiety mieniącej się być „dziennikarką”?

 

Jak już wskazałem w tekście wcześniejszym jedyny wyjątek od zasad cytowania przewiduje art. 29.1 wspomnianej ustawy.

Szerzej n/t pisałem tutaj:


https://niepoprawni.pl/blog/humpty-dumpty/rebeliantka-mysli-ze-zlapala-mnie-na-plagiacie

 

Oczywiście nienawistny jazgot Rebeliantki i jej niebieskiego protektora mógł wprowadzić w błąd czytelników. W końcu taki „ałtorytet” jak Rebe zapałał oburzeniem, więc coś może być na rzeczy. By zatem rozwiać wszelkie wątpliwości cytuję fragment monografii prof. dr hab. n. prawnych Janusza Barty i prof. dr hab. n. prawnych Ryszarda Markiewicza Prawo autorskie z 2016 r.:

 

Rozdział III

PRAWO AUTORSKIE

5. Autorskie prawa majątkowe

5.4. Ograniczenia treści autorskich praw majątkowych

5.4.4. Parodia, pastisz i karykatura

Dotychczas (to znaczy do czasu wejścia w życie nowelizacji prawa autorskiego z dnia 11 września 2015 r.) możliwość wykorzystania cudzego utworu dla celów parodii, pastiszu i karykatury była rozpatrywana w ramach praw gatunku twórczości z art. 29 pr. aut. Obecnie kwestię tę reguluje odrębnie art. 291 pr. aut., który stanowi, że "Wolno korzystać z utworów na potrzeby parodii, pastiszu lub karykatury, w zakresie uzasadnionym prawami tych gatunków twórczości".

Wykorzystanie cudzego utworu w parodii, pastiszu lub karykaturze nie jest uzależnione od tego, by wytwór, w którym dochodzi do tej eksploatacji, był - jak w przypadku cytatu - utworem .

Termin "parodia" oznacza komiczne naśladowanie lub przeróbkę wzorca literackiego za pomocą dowolnych środków . Obecnie coraz częściej przyjmuje się, że parodia nie musi odnosić się do utworu, lecz może być skierowana (i to wyłącznie) na przedmiot lub problematykę przedstawianą przez ten utwór. W przypadku parodii chodzi nie tylko o przejęcie części lub fragmentu cudzego dzieła, lecz także o inne postacie eksploatacji elementów dzieła chronionych przez prawo autorskie, a więc w konkretnym przypadku fabuły, linii melodycznej, a także przetłumaczonego fragmentu dzieła. W praktyce eksploatacja elementów cudzego utworu w parodii nie ogranicza się do przejmowania jego fragmentów. Częste są parodie, które polegają na wyjaskrawieniu i zagęszczeniu cech wzorca. Ich poprawny odbiór jest możliwy tylko przy wcześniejszej znajomości utworu wyjściowego, cel zaś sprowadza się do ośmieszenia, krytyki, karykatury lub żartu z utworu parodiowanego. Nie należy jednak uznawać - w świetle art. 35 pr. aut. - że takie działanie jest dozwolone w każdym przypadku. Przeczącej odpowiedzi należy bowiem udzielić np. wobec adaptacji komicznej (trawestacji, burleski), a więc takich utworów, w których efekt komiczny jest uzyskany poprzez dodanie zabawnych motywów i wątków bądź też w drodze zmiany pewnych realiów przy utrzymaniu fabuły wzorca. Utwory takie mogą być odbierane bez znajomości wzorca; brak zatem racji dla ograniczania praw twórcy, który wykorzystuje cudzy utwór dla łatwego wprowadzania aktualnej tematyki lub uzyskania komizmu niestosowności pomiędzy tematem a stylem. Wydaje się zatem, że także na gruncie polskiego prawa autorskiego należałoby zaakceptować rozstrzygnięcie niemieckiego Bundesgerichtshof z dnia 20 marca 2003 r. (ZR 117/00, IIC 2004, nr 8, s. 984 i n.), w którym przyjęto, że w przypadku parodii lub karykatury dopuszczalne jest pełne wykorzystanie cudzego dzieła do stworzenia nowego utworu, o ile w tym utworze widoczne jest wyraźne "zaprzeczenie" dzieła wyjściowego. Okoliczność, że krytyczna ocena odnosi się nie do samego wykorzystanego dzieła, lecz raczej do środowiska, z którym jest ono identyfikowane, nie ma tu znaczenia.

Należy przy tym pamiętać, że z tworzeniem parodii wiąże się równocześnie sygnalizowana już po części kwestia oceny wkraczania w autorskie dobra osobiste (i dobra osobiste prawa powszechnego). Jeżeli chodzi o autorskie prawa osobiste, pojawić się może w szczególności problem naruszenia prawa do autorstwa - poprzez nieoznaczenie przejętych fragmentów wzorca oraz nakazu rzetelnego wykorzystania dzieła - poprzez jego ośmieszanie lub podnoszenie "zmyślonych" wad dzieła. Przy ocenie tych zarzutów należy wziąć pod uwagę zwyczaje akceptowane w środowisku twórcy oraz przez odbiorców. Z reguły przemawiać będą one za brakiem bezprawności takiego działania. Nie wyłącza to jednak - podobnie jak w przypadku innych postaci dozwolonego użytku - konieczności respektowania art. 34 pr. aut. Często wyraźne oznaczenie tego rodzaju zapożyczeń jest niemożliwe (lub "niszczące" efekt żartobliwy parodii), ale przecież art. 34 zdanie drugie pr. aut. przewiduje, że "podanie twórcy i źródła powinno uwzględniać istniejące możliwości".

Nasuwa się pytanie, czy omawiana postać dozwolonego użytku dopuszczalna jest również w przypadku reklamy. Ocena, że byłaby ona niedopuszczalna wówczas, gdyby stanowiła samodzielną i jedyną podstawę reklamy, wydaje się zbyt restrykcyjna. Uważamy, że sama reklama "jako taka" nie jest dostateczną przesłanką do wykorzystania utworu na podstawie art. 291 pr. aut. Nie znaczy to jednak, by okoliczność, że określone dzieło spełnia funkcję reklamy, wyłączała tę postać dozwolonego użytku, jeżeli w tej reklamie eksploatacja cudzego utworu jest podyktowana celami satyrycznymi, polemicznymi lub parodią i to nawet wówczas, gdy nie jest podstawową funkcją reklamy.

Przechodząc do parodii na gruncie prawa europejskiego, należy przede wszystkim uwzględnić orzeczenie TSUE z dnia 3 września 2014 r. w sprawie C-201/13Johan Deckmyn and Vrijheidsfonds VZW v. Helena Vandersteen and Others. W sprawie tej chodziło o naruszenie praw autorskich Willy’ego Vandersteena do komiksu Suske en Wiske poprzez rozpowszechnianie kalendarza, którego strona tytułowa nawiązuje do jednego z odcinków tego znanego komiksu, przedstawiając burmistrza Gandawy przebranego w białą tunikę przepasaną trójkolorową flagą belgijską. W orzeczeniu Trybunał przede wszystkim uznał, że parodia stanowi pojęcie autonomiczne prawa Unii, a zatem interpretowane w sposób jednolity na jej obszarze. Zauważmy, że powstaje tu swoisty paradoks. Choć wprowadzenie dozwolonego użytku z art. 5 ust. 3 lit. k dyrektywy 2001/29 ma charakter fakultatywny, to jednak - jeżeli już tego dokona kraj członkowski, to dalsza swoboda jest zawężona - pojęcie "parodia" musi być tak rozumiane, jak przyjęto w omawianym orzeczeniu. Rygoryzm tej wykładni jest jednak osłabiony przez brak (na razie) dookreślenia przez TSUE sposobu rozumienia określeń "karykatura" i "pastisz", też wymienionych w tym samym przepisie. W omawianym orzeczeniu trafnie przyjęto, że istotą parodii jest to, iż "nawiązuje ona do istniejącego utworu, jednocześnie wykazując w porównaniu z nim uchwytne różnice, a po drugie to, że stanowi wypowiedź humorystyczną lub żartobliwą". Konieczne jest przy tym, by parodia różniła się od parodiowanego dzieła oraz by sposób jej prezentacji nie prowadził rozsądnego odbiorcy do fałszywego utożsamiania parodii z dziełem parodiowanym lub z autorstwem parodiowanego utworu. Z uzasadnienia tego orzeczenia wynika nadto pośrednio, że nie ma znaczenia, czy parodia jest skierowana na wykorzystywany utwór, czy też dotyczy innego przedmiotu bądź osoby. Ustalenia te niewątpliwie nadają się do bezpośredniego stosowania przy badaniu dopuszczalności parodii na gruncie polskiego prawa autorskiego. Ważne jest także stwierdzenie, że nie jest konieczne, by parodia wykazywała własny oryginalny charakter. Nie musi zatem posiadać cechy opracowania lub innego dzieła niesamoistnego.

Przedmiotem kontrowersji może być natomiast pogląd TSUE, według którego przy stosowaniu dozwolonego użytku w zakresie parodii należy "zachować właściwą równowagę między z jednej strony interesami i prawami osób podmiotów praw autorskich a z drugiej strony wolnością wypowiedzi użytkownika chronionego utworu", który powołuje się na "prawo do parodiowania utworów". Pojawia się tu zaskakujące rozumowanie - gdyby okazało się, że przekaz wynikający z parodii narusza zasadę niedyskryminacji ze względu na rasę, kolor skóry lub pochodzenie etniczne (tu - ze względu na fakt, że postacie, które w utworze oryginalnym zbierają rzucane monety, zostały zastąpione w parodii przez postacie noszące zasłonę i nienależące do rasy białej), to konkretna parodia może być uznana za niedopuszczalną postać dozwolonego użytku, gdyż podmioty praw autorskich mają co do zasady słuszny interes w tym, by "ich" utwór chroniony nie był kojarzony z takim przekazem. Nasuwają się tu poważne wątpliwości 626 . Po pierwsze, pojawia się zarzut, że w istocie TSUE taką interpretacją wprowadza ochronę dóbr osobistych i to nie autorskich dóbr osobistych, skoro odwołuje się tu do podmiotu autorskich praw majątkowych, a nie do twórcy. Po drugie, TSUE przyjmuje w odniesieniu do dopuszczalności parodii poza restrykcjami z testu trójstopniowego nowe ograniczenie polegające na wyważaniu interesów podmiotu prawa autorskiego i powołującego się na "prawo parodii". Takie podejście nie tylko nie ma podstaw normatywnych w dyrektywie, ale przede wszystkim przesądza podobne traktowanie innych postaci dozwolonego użytku. Jest to niebezpieczne rozumowanie np. w odniesieniu do klasycznego prawa cytatu lub przedruku. Po trzecie, argument zakazujący parodii na tej podstawie, że uprawniony do parodiowanego utworu ma słuszny interes w tym, by jego utwór nie był kojarzony z bezprawnym (niestosownym, nieodpowiadającym jego przekonaniom) przekazem z parodii nie jest przekonujący. Wystarczy bowiem - przynajmniej na gruncie prawa polskiego - kategoryczne domaganie się niewprowadzania odbiorców w błąd co do autorstwa parodii i parodiowanego utworu. Po czwarte, te krytyczne uwagi oczywiście nie oznaczają dopuszczalności "mowy nienawiści" lub innych przejawów dyskryminacji (o ile istnieją podstawy dla ich stwierdzenia w analizowanej sprawie), ale ograniczenia w tej sferze należy szukać w przepisach prawa karnego, ochronie dóbr osobistych prawa powszechnego, a nie w prawie autorskim.

Przedstawione powyżej uwagi odnoszą się także do pastiszu i karykatury. Przyjmuje się, że "pastisz jest falsyfikatem szczególnego rodzaju: nie imituje konkretnego utworu i nie skleja strzępków utworu, lecz tworzy utwór nowy i przedtem nie istniejący, imitując produktywne siły tkwiące w danej poetyce" 627 , bez jej wyjaskrawienia czy karykaturowania, co najwyżej z lekką intensyfikacją i zagęszczeniem jej cech 628 . Przy takim ujęciu, skoro chodzi jedynie o przejecie poetyki twórczości i "światopoglądu artystycznego" nie powstaje problem naruszenia autorskich praw majątkowych - bo przecież te elementy twórczości nie podlegają monopolizacji. Nie można jednak wykluczyć, że także do pastiszu zostaną przejęte elementy twórcze z cudzego dzieła i wówczas analizowany przepis legalizuje takie działanie. Wydaje się także, że określenia "parodia" i "pastisz" w polskim prawie autorskim obejmują swym zakresem także burleskę i trawestację 629 - zresztą granice pomiędzy tymi formami sztuki nie są wyraźne.

Artykuł 291 pr. aut. zezwala także na wykorzystywanie w ramach dozwolonego użytku elementów z cudzego utworu (lub nawet takiego utworu w całości) w karykaturze. Termin ten odnosi się zazwyczaj do rysunku (ale także obrazu, rzeźby lub opisu) przedstawiającego najczęściej osobę (ale także wydarzenia lub rzeczy), mającego na celu jej ośmieszenie poprzez wyolbrzymienie cech wyglądu lub postaw wobec określonych wydarzeń i zjawisk. Licencja z tego przepisu umożliwia wykorzystanie dla tego celu cudzych utworów, np. fotografii znanych postaci, które zostają przetworzone lub nadto zestawione z innymi dziełami lub wkomponowane w dzieło karykaturującego. Wydaje się jednak, że ze względu na specyfikę pastiszu i karykatury rzadko powstanie potrzeba powołania się na tę postać dozwolonego użytku.

 

Jak ktoś z Was przeczytał do końca już wie, że Rebe i Niebieski kolejny raz zabłysnęli mądrością inaczej. Niestety, nie tylko oni.

 

Portal NEon24.ru pełny jest kradzieży intelektualnej zdjęć. Jak widać rządzą się innymi prawami. Zupełnie tak, jak ongiś Związek Sowiecki, który w… głębokim poważaniu miał cudze własności intelektualne.

To pośrednio świadczy o tym, kto tym antypolskim szambem zarządza.

 

29.08 2020

 

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.6 (głosów:9)

Komentarze

Q*wa,złodziej i UB-ek !!!!!!

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-2

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1642607

Widocznie to portal dla tutejszej agentury. Wybaczcie, że zapytam czy tam przekazują wam treści jakie macie wśród Polaków szerzyć? Mogę wam wierzyć, jest to szambo. bo z waszych tekstów szambo wypływa. Zwróćcie jednak uwagę na to by lepiej was j. polskiego uczono, bo teksty polskie słabo rozumiecie.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-4

Poważnym ludziom odpowiadam, przygłupiastych trolli ośmieszam a one listę obecności pałką zamiast krzyżykiem analfabety podpisują. Śmiejmy się z głupich, choćby przewielebnych.

#1642636

Dla kolegi pytam.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-2
#1642640

bezpłatne warsztaty, super

zawsze można się czegoś nauczyć, choćby zasad cytowania

są tacy, którzy mimo legitymacji leon24.ru nawet w komentarzach nie zaznaczą, pewnie by inne kacapy zacmokali z podziwem

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1642637