Matrioszka albo Człowiek honoru

Obrazek użytkownika Humpty Dumpty
Kraj

Ruskie znowu straszą. A jak straszą, to zgodnie z mającą ponad 2 tysiące lat doktryną chińskiego mędrca Sun Tzu robią wszystko, by potencjalna ofiara ich agresji nie tylko poczuła się, ale i naprawdę była osamotniona.

Druga wojna światowa pozostawiła po sobie stosy trupów i zgliszcza. Jednak w dziedzinie tzw. administracji państwowej został po niej nieprawdopodobny wręcz bałagan. A ten z kolei ułatwiał zadanie sowieckim służbom…

Puśćmy wodze fantazji i na chwilę przynajmniej znajdźmy się w gabinecie największego zbrodniarza w dziejach Ludzkości.

W roku 1944 Stalin postanowił wprowadzić nowy ustrój w Polsce. Wiedział, że ma część swoich Polaków, którzy to zrobią sami, lecz nie ufał im, bo nie ufał nikomu. Dlatego postanowił stworzyć grupę ludzi, którzy nadzorować będą funkcjonowanie tego ustroju. Niektórzy oficjalnie, lecz ci będą zbyt widoczni i mogą nadejść czasy, kiedy trzeba będzie ich wycofać. I co wtedy? Stalin był także przewidujący. Wezwał do siebie Mierkułowa i kazał mu pilnie skierować kilku towarzyszy do „bycia Polakami” i znaleźć nowych Polaków. „Wystarczy, że będą trochę mówić po polsku i znać ich trochę. Resztę zgubimy w tym bałaganie”. – powiedział, zapalił fajkę i odwrócił się do okna, dając znać, iż audiencja skończona. Mierkułow natychmiast rozpoczął działania i jego podwładni rozpoczęli poszukiwania odpowiednich osób. Trwało to trochę oczywiście. Wojna się skończyła. Armia Czerwona zabawiała się w Wiedniu, a wraz z nią młody, wesoły starszina Jurij Kabanow, z Archangielska, gdzie pilnował polskich jeńców. Dobrze mu się pracowało w NKWD. Ładny mundur, poważanie i możliwości większe. Chłopcy Mierkułowa szybko go znaleźli i zaczęli szkolić. Potrzebowali też wtórnika. Z tym też w tych czasach nie było problemu. Zainteresowali się młodym chłopakiem, który był na robotach i znalazł się, jak wielu w Wiedniu. Zwinęli go, wypytali o życiorys, rodzinę, zabrali dokumenty. Sprawdzili, że jego rodzice zaginęli gdzieś, a z wioski, z której pochodził nie został prawie nikt. Wcielono ją do Rzeszy, a mieszkańców przesiedlono. Jak wyglądały niemieckie przesiedlenia, wiemy wszyscy. Wszystko pasuje, więc wsadzili młodego chłopaka do pociągu i wywieźli na Syberię, jak wszystkich, gdyż Stalin polecił, by żaden imperialistyczny szpion nie wkradł się w szeregi obywateli socjalistycznego raju. Część cudzoziemców „wyzwolonych” przez Armię Czerwoną przetrzymywano w obozach przejściowych (opowiadał mi o tym jeden z moich naczelników z Dep I). Nasz bohater pojechał jednak dalej i ślad po nim wszelki zaginął. Wtórnik był gotowy. Życiorys dopasowało się trochę do potrzeb historycznych. Nikt przecież nie sprawdzi, bo bałagan sprzyja manipulacji rzeczywistością. I tak starszina Jurij Kabanow został Kazimierzem Maszczykiem, pilnym słuchaczem szkoły oficerskiej dla przyszłych funkcjonariuszy nowego, socjalistycznego, „polskiego” wywiadu i wojska. Dalej potoczyło się wszystko, jak trzeba. Niektórzy dziwili się, co prawda, ogromnym zaufaniem władzy do młodego człowieka, przybyłego z Zachodu i nie mogli zrozumieć dlaczego wysłano go z misją zagraniczną, lecz szybko przestali, bo dziwić się w tych czasach nie służyło zdrowiu, a w dodatku „pogrobowcy hitlerowców i imperialistów” grasowali po lasach i mogli wpaść do miasta. Jak było dalej? Wszyscy wiemy. Kabanow-Maszczyk sprawił się wspaniale. Postawił na właściwego człowieka, dobrze go prowadził i wspaniale wykonywał postawione zadania. Całe życie dbał o legendę, kultywował ją, modyfikował i zawsze sterował badaczami jego biografii tak, by prawda i fikcja zlały się w jedno. Wiedział też, że zbytnia ciekawość najbliższych oraz ich samodzielność jest niebezpieczna dla każdego nielegała i prowadzi do dekonspiracji. Dlatego też, chronił do końca dzieci, by przypadkiem nie pisali książek, nie śpiewali, nie tańczyli, stając się bohaterami tabloidów. Na koniec życia, pewnie ciężko mu było, bo przed śmiercią, człowiek zawsze wraca do swoich korzeni, a nawet zakłada, że Bóg może istnieć. Gdy zmarł. Zaryzykować trzeba było w uznaniu zasług i z humanitarnych powodów, więc pochowano go na prawosławnym cmentarzu, a pop „uczcił” jego śmierć pełnym prawosławnym obrządkiem.

(płk Piotr Wroński )

A teraz dajmy jeszcze większą swobodę naszej fantazji. Otóż niejaki Czesław Kiszczak (tak, ten sam „człowiek honoru” wg Adama Michnika) został pochowany na prawosławnym cmentarzu. Odznaczony, i to jeszcze w czasach przedbreżniewowskich, sowieckim Orderem Wojny Ojczyźnianej I stopnia.

W tym momencie czerwone światło powinno się włączyć, a syrena alarmowa zacząć wyć przeciągle.

Otóż opierając się na oficjalnej komunistycznej hagiografii nie było takiej możliwości. Bowiem nigdy, aż do końca wojny, nie zetknął się z Armią Czerwoną.

A to właśnie służba w jej szeregach i bohaterskie czyny (zestrzelenie iluś tam samolotów, zniszczenie iluś tam czołgów itp.) albo też wyraźna i znacząca pomoc oddziałom sowieckim podczas wojny była warunkiem sine qua non jego przyznania.

A Czesiek order otrzymał, ot co….

Rzecz jasna to nie jedyna poszlaka, WSKAZUJĄCA na matrioszkowatość peerelowskiego generała.

Zastanówmy się jednak nad obecnością matrioszek w życiu realnym. Założenie, że była to akcja jednorazowa, bije w oczy naiwnością.

Pamiętam do dzisiaj rysunek mojego ulubionego satyryka Andrzeja Czeczotta, zamieszczony w Głosie Huty Katowice (w 1981 roku). Facet o rysunkowym wyglądzie esbeka nachyla się do mikrofonu i odpowiada na pytanie reportera:

- Dlaczego zapisałem się do Solidarności? Bo taki rozkaz wydał mi kapitan!

A dzisiaj? Rosja znowu jest w potrzebie. Awantura z Ukrainą powoli zaczyna wymykać się spod kontroli Kremla. Po prostu nie można traktować armii jak przedmiotu – żywi ludzie muszą w końcu zareagować. A to oznacza agresję.

A to oznacza również totalną mobilizację wszystkich ukrytych dotąd rosyjskich agentów wpływu. Często przygotowywani przez lata pracowicie udawali prawicowców, oddanych Polsce Niepodległej.

Dzisiaj zaś z całą mocą robią wszystko, by jak najbardziej przeszkodzić mobilizacji sił skierowanych przeciw moskiewskiemu imperializmowi.

Nagle okazuje się, że prawicowi i negatywnie usposobieni wobec ruskiego imperializmu blogerzy pod lada pozorem są blokowani.

To sprawdzona już USA przed ostatnimi wyborami prezydenckimi strategia.

Małczat’, sabaki!

Bez prawa, a raczej bez możliwości głosu, za to oczerniany i ośmieszany przez kremlowską jaczejkę.

 

No cóż, na razie mamy za sobą etap wstępnej demaskirowki.

Co do agresji na Ukrainę dziwnie jestem przekonany, że skończy się podobnie, jak odbicie zakładników w Teatrze na Dubrawce.

Jak powiedział wówczas Siergiej Ławrow – chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zawsze.

I tak będzie dzisiaj.

Kolejny raz Kreml się skompromituje, tylko ludzie zginą niepotrzebnie.

Dla nas jest to natomiast niepowtarzalna szansa, by dojrzeć wreszcie rosyjską V kolumnę rozpanoszoną w polskojęzycznym internecie.

A potem jedno, co brać blogerska może i powinna zrobić, to zlikwidować swoje wpisy służące jedynie uwiarygadnianiu się ruskiej jaczejki.

Niech dalej istnieją, ale tylko przedrukowując NDP i materiały ze Sputnika.

Plus teksty pożytecznych idiotów Kremla.

 

I tak całe szambo skupi się samorzutnie w jednym miejscu.

 

17.04 2021

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.3 (głosów:13)

Komentarze

Czesi właśnie wyrzucili na zbity łeb 18 rosyjskich dyplomatów. Czeskie służby bezpieczeństwa wykazały, że byli oni zamieszani w potężną eksplozję składu amunicji w 2014 roku.  18 rosyjskich dyplomatów zostało zidentyfikowanych jako szpiedzy rosyjskich służb wywiadowczych i otrzymali rozkaz opuszczenia kraju w ciągu 48 godzin.

 

Poniżej fotografia rosyjskiej ambasady w Pradze. Na bramie został przyklejony plakat z podobizną Putina i napisem: zabójca, złodziej, dyktator.

https://apnews.com/article/czech-republic-russia-andrej-babis-c593f724a16622eb6d0a19bae3d710be?via=webuproar

 

 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

AgnieszkaS

#1668958

A w Polsce?

Nigdy nie zapomnę znaczącego polskiego przykładu. W czas rosyjskiej agresji na Ukrainę, natychmiast uaktywniły się ruskie trolle i ich pozyteczni z gawnojedami. Bywało, że apelowano o krześcijański pokój ale wobec kogo? Wobez Rosji? Otóż nie, wobec napadniętej Ukrainy, która jeszcze powinna zostać sfederalizowania i pokrojona, naturalnie z obaloną władzą. Taki to "pokój". Od razu pojawiła się manifestacja pod ambasadą? Czy pod ambasadą rosyjską? Przecież działania Rosji to nic nowego dla świadomych Polaków, przeżyliśmy to na własnej skórze przez wieki a co więcej, to Rosja wprost zniszczyła polską misję dziejową, wręcz odwieczną doktrynę państwową i regionalną, cywilizacyjną. Manifa pojawiła się pod ambasadą... Ukrainy. A do dziś po forach "prawicowych, "patriotycznych" kwitnie nienawiść i podsycanie waśnie a czasem wprost powtarzana ruska propaganda. To już wręcz stało się jakimś chorym etosem.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-3

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1669122