Magyar nie marnuje czasu

Obrazek użytkownika Humpty Dumpty
Świat

Demokracja walcząca rusza do walki w Budapeszcie.

Piotrek Węgier (ew. Węgierka) nie marnuje czasu. Ledwie zostały ogłoszone wyniki wyborów, dające większość konstytucyjną jego ugrupowaniu, a już zapowiada ofensywę.

Jeszcze w noc wyborczą Péter Magyar nakreślił kierunek swoich działań. W przemówieniu po ogłoszeniu wyników wezwał szefów kluczowych instytucji państwowych do dobrowolnego ustąpienia ze stanowisk. Wśród nich znaleźli się kierownicy organów kontrolnych – Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego, Prokuratury Generalnej oraz Państwowego Urzędu Kontroli. Jednocześnie Magyar zapowiedział, że osoby, które nie ustąpią dobrowolnie, zostaną odwołane.

Magyar nie zatrzymał się jednak na tym. Jak zauważa Bálint Mikola, badacz CEU Democracy Institute, wezwanie do rezygnacji skierowane do prezydenta stanowi posunięcie o szczególnym ciężarze gatunkowym.

– Wezwanie prezydenta Tamása Sulyoka do rezygnacji jest interesującym, a zarazem bardzo kontrowersyjnym ruchem. To sygnał, że nowy obóz władzy zamierza działać zdecydowanie i bez zbędnej zwłoki w kwestii demontażu instytucjonalnego systemu Fideszu – ocenia Mikola.

]]>focuseurope]]>

Najwyraźniej Piotrek Węgier postanowił pójść dalej niż Tusk i w o wiele szybszym tempie.

Co by nie mówić rudy Donald po zwycięstwie egzotycznej koalicji 13 grudnia nie wzywał do ustąpienia prezydenta Andrzeja Dudy ani też Pierwszej Prezes SN itp.

Wygląda więc na to, że Magyar za nic ma węgierską konstytucję. Ostentacyjnie.

Jak w innych krajach unijnych przewiduje bowiem ona trójpodział władz.

To oznacza, że Piotrek jako przedstawiciel władzy wykonawczej nic nie może zrobić z systemem sądowniczym, w szczególności „odwołać” Prezesa Sądu Najwyższego!

Oczywiście to tylko teoria oparta na Konstytucji Węgier.

„Demokracja walcząca” w wydaniu węgierskim ma zatem przystąpić do ostrzejszego ataku niż ten przeprowadzony w Polsce przez Tuska i jego jaczejkę.

Co na to Unia?

Ano przyklepie…

Oczywiście gdyby tak w jakimś innym kraju prawica sięgnęła po władzę i próbowała zastosować te same metody wówczas mielibyśmy nie tylko oburzoną Brukselę, ale i wszelkie finansowe sankcje.

Na szczęście UE nie dysponuje armią, bowiem powtórzyłaby sowieckie manewry z 1953 (NRD), 1956 (Węgry) czy 1968 (Czechosłowacja). Zamiast posługuje się więc szantażem finansowym i ideologiczną dywersją.

Ktoś może powiedzieć, że Magyar to człowiek bez większego doświadczenia politycznego, a zatem niekoniecznie zdaje sobie sprawę z tego, co wygaduje.

Oby…

Uważam jednak, że po polskim POligonie na Węgrzech dojdzie do siłowych rozwiązań obnażających prawdziwą twarz eurolewicy.

Starsi czytelnicy w tym miejscu powinni wzruszyć ramionami.

Przecież to nic innego jak tylko doktryna Breżniewa wsparta o słowa niejakiego Gomułki (ksywa Wiesław) z 1947 roku – władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy!

Oczywiście tak!

Lewica bez względu na to, z jakiego jest kierunku (Moskwa czy Bruksela) wyznaje te same zasady.

Na szczęście brukselska w odróżnieniu od tej moskiewskiej nie dysponuje już armią.

A to oznacza, że jest silna wyłącznie naszym strachem.

13.04 2026

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (9 głosów)

Komentarze

Peter Magyar ma partię liczącą 30 osób /słownie: trzydzieści/. TISZA nie posiada żadnych struktur. Liderzy - włącznie z szefem tej partii - to byli prominentni działacze FIDESZ, do których dokooptowały wszelkie złodziejskie, lewicowe i tęczowe śmieci

Vote up!
7
Vote down!
0
#1673982

 Obrotową krzyżówką Brauna i Człowieka zwanego Qniem? 

 Na co wskazuje wielkość, rodzaj oraz specyfika" fachowości " tzw.zaplecza partyjnego.

 Ze wskazaniem na" ego ".

Vote up!
7
Vote down!
0

Dr.brian

#1673988

  Czas Niemcy wykluczyć z NATO, bo UE sama się rozpadnie. Czas na kraje Trójmorza.

Vote up!
5
Vote down!
0

ronin

#1673999