Goldblum? Jakież to romantyczne

Obrazek użytkownika Humpty Dumpty
Kraj

Upadek I Rzeczpospolitej prócz niewątpliwych nabytków terytorialnych ościennych mocarstw i rekruta (tylko Prusy ze swojego niewielkiego w końcu kawałka I RP do wojska potrafiły zaciągnąć dwakroć więcej, niż kiedykolwiek liczyła sobie armia Rzeczpospolitej) przyniósł także spore problemy.

 

Oto na ziemiach I RP żyło sobie społeczeństwo poddane własnym prawom, zupełnie niewciągnięte w reżim nowoczesnego państwa.

I nie tylko chodzi o prawa, autonomiczne w stosunku do reszty społeczeństwa. Te zresztą zaborcy szybciutko odebrali, pozostawiając wyłącznie swobodę w dziedzinie religijnej.

 

Problemem, i to wyjątkowo sporym dla administracji nowoczesnej monarchii był… brak nazwisk.

Po co zresztą mieliby je nosić, skoro gminy doskonale orientowały się, o kogo chodzi?

 

Ale Państwo chciało orientować się równie dokładnie.

 

Austria nakazała „swoim” Żydom przybranie nazwisk ciut wcześniej, niż Prusy (patent cesarza Józefa II z 1786 roku nakładał obowiązek przybrania nazwiska w ciągu dwóch lat). Te z kolei sprawę Żydów postanowiły uporządkować dopiero po ostatnim rozbiorze.

 

I tak od 1796 roku pruska machina urzędnicza zaczęła działać. W odróżnieniu jednak od Austrii tutejsi urzędnicy sami nadawali nazwiska. Oczywiście było to okazją do zarobienia dodatkowych pieniędzy. Skoro bowiem od urzędnika zależało, jak się miał nazywać delikwent, to jeśli chciał mieć nazwisko co najmniej nie śmieszne czy nawet obraźliwe, musiał zapłacić.

 

Król, niezadowolony z efektów, oddelegował w końcu do tej pracy jednego z najbardziej znanych poetów i pisarzy romantycznych Ernesta Teodora Amadeusza Hoffmana (tego od słynnych Kota Mruczysława poglądy na życie czy też Dziadka do orzechów).

 

I rzeczywiście. Rezydujący w wówczas pruskiej Warszawie ETAH szybko wziął się do pracy. Początkowo prozaiczne nazwiska, wywodzące się najczęściej od imion ojców czy dziadków a nawet matek (np. Fajgles – syn Fajgli), nazw geograficznych związanych z pochodzeniem delikwenta zmęczyły poetę.

 

Dał więc upust swojej fantazji.

 

I nagle pojawiły się nazwiska, często dzisiaj powszechnie znane – Goldblum (złoty kwiat), Goldgruber (górnik kopalni złota), Schönborn (pięknie urodzony) czy Apfelbaum (jabłoń).

To ostatnie znamy, gdyż zostało częściowo zamerykanizowane tak, że w miejsce Apfel pojawiło się Apple. ;)

 

Szczególnie mocno w naszą historię najnowszą wpisało się nazwisko Schönborn, choć już w bardziej polskiej wersji pisane jako Szenborn.

 

Ludwik Szenborn był wyjątkowym kutasem. Przepraszam, jeśli kogoś uraziłem, ale jest to słowo tylko ciut odpowiadające postaci tego czerwonego bandyty.

Przed wojną działał przeciw Polsce w sowieckich agendach - od 1929 był członkiem Międzynarodowej Organizacji Pomocy Rewolucjonistom, od 1930 PPS-Lewicy i Komunistycznego Związku Młodzieży Polski (KZMP), od 1935 w Komunistycznej Partii Polski, od 1942 w Polskiej Partii Robotniczej.

 

Za to po 1945 pokazał, co potrafi.

 

Od 21 września 1946 zastępca kierownika Sekcji I Wydziału V Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego (WUBP) w Rzeszowie. W latach 1946–1947 brał udział w walkach z „bandami i reakcyjnym podziemiem”, czyli z żołnierzami wyklętymi. 1947–1948 sprawował funkcję naczelnika Wydziału V WUBP w Rzeszowie. W 1949 został zastępca kierownika WUBP w Krakowie. Od 1951 do 1952 był naczelnikiem Wydziału II Departamentu X Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Następnie, do 1954 pełnił funkcję szefa Miejskiego UBP dla miasta stołecznego Warszawy i kierownika Obiektu Spacer w Miedzeszynie. Od 1955 do 1956 był kierownikiem Wojewódzkiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Publicznego w Bydgoszczy. Podczas śledztw stosował wobec przesłuchiwanych tortury fizyczne i psychiczne. 30 listopada 1956 został zwolniony z bezpieki.

(wikipedia)

 

Jego potomkowie powrócili do nazwiska pisanego zgodnie z zasadami ortografii niemieckiej. Część z nich zajmuje wysokie stanowiska w aparacie sądowniczym III RP.

 

Część jednak po 1945 roku postanowiła rozstać się z nazwiskami wskazującymi niekoniecznie słowiański rodowód.

Pomocą był dekret z dnia 10 listopada1945 roku o zmianie i ustalaniu imion i nazwisk.

Artykuł 18 dekretu wyraźnie stwierdzał:

dla osób, które przybrały inne imię lub nazwisko w czasie pełnienia służby w Wojsku Polskim w okresie od dnia 1 września 1939 r. do dnia 9 maja 1945 roku do uznania zmiany imienia lub nazwiska za prawnie wystarczające jest zaświadczenie o zmianie wydane przez MON.

 

W praktyce okazało się, że chętnych było o wiele więcej.

 

I wszyscy załapywali się na dobrodziejstwo nowej regulacji.

 

Po latach, chcąc skompromitować „spiskową teorię”, powstał mit kolegi Jaruzelskiego z LWP majora Mieczysława Dajanowicza, który po emigracji w latach 1950-tych stał się izraelskim Mosze Dajanem. Tymczasem był to sabra, czyli Żyd urodzony na terenie dzisiejszego Izraela.

 

W ten oto sposób „władza ludowa” postanowiła ukryć swój najważniejszy elektorat. ;)

 

Każdy, kto chciałby grzebać „w rozporkach”, z miejsca był uznawany za idiotę.

 

Oczywiście były i są wyjątki. Ostatnie wybory np. pokazały, jak wielką kretynką jest admini NEon24, która postanowiła ocenić kandydatów po zawartości rozporków właśnie. Przy czym znając ją z tzw. wyglądu ogólnego trzeba stwierdzić, że „wiedza” ta była wyłącznie teoretyczna. ;)

https://niepoprawni.pl/blog/patria/zydowska-krew-naszych-kandydatow-na-prezydenta

 

 

Ta zmiana nazwisk oraz imion miała swoją ucieszną historię. Otóż rozmaite Srule, Moszki, Rebeki, Izaaki a także Siergieje, Iwany, Wadimy itp. postanowiły się spolszczyć.

 

40 lat temu z małym okładem (marzec 1980 roku) jako początkujący dziennikarz studenckiej prasy zaliczyłem tzw. kursokonferencję w pewnej miejscowości nadmorskiej. Jednym z zaproszonych gości był przedwojenny hrabia, w czasie wojny żołnierz NSZ, w 1945 roku natomiast ujęty z bronią w ręku miał mały wybór – albo ściana i rozstrzelanie, albo… współpraca.

 

Zapytał tylko, na czym ta ostatnia miałaby polegać.

 

Kiedy usłyszał, przystał na nią z ochotą. Otóż miał zajmować się przygotowaniem peerelowskich dyplomatów do pracy za żelazną kurtyną.

 

W krótkim czasie okazało się, że dyplomatę z PRL trudno zaskoczyć. Nie tylko, że wiedział, jak wyglądają sztućce do homara, ale potrafił się nimi posłużyć nie przerywając rozmowy.

 

Nas jednak ubawiło co innego. Otóż ubocznym zajęciem tego pana było opracowanie katalogu imion słowiańskich. W domyśle miały być one wykorzystywane przez nowych Polaków.

 

O dwóch już wspomniałem – Kutaszko i Pitajko. Oczywiście nie były jedyne. Do dzisiaj pamiętam takie, jak Dupygniew, czy też Mścipał.

 

Płakaliśmy ze śmiechu, gdy mówił o Dupydale czy też, dostojnie ze staroruskiego, Cipalisie.

 

Czy ktoś skorzystał z jego słowniczka nie potrafił powiedzieć, aczkolwiek broszurka poszła w świat.

 

Ale za wymyślenie imienia, które swoim synom mogli nadawać tylko najbardziej zasłużeni „Polacy”, otrzymał samochód.

 

Citroena BL, samochód prawie wyłącznie używany przez UBP, a wcześniej przez Gestapo.

 

Kiedy nam o tym opowiadał, tamten egzemplarz jeszcze jeździł.

 

 

Aha, zapomniałem dodać, co to było za imię.

 

Otóż Melson. Prawda, że dzisiaj z niczym się nie kojarzy?

 

Ale w latach 1940-tych i ciut późniejszych wszyscy wiedzieli, że to akronim – Marks, Engels, Lenin, Stalin.

 

Powiadają, że nawet obecny senator lewicy nosił je dumnie do czasu zgonu Stalina.

 

15.10 2020

 

 

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.3 (głosów:23)

Komentarze

Krystyna Rebe Goldblum......... Jakież to romantyczne

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
-2

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1648107

najczęściej przybierane przez ubeków itp. po 1945 roku?

Właśnie Dobrowolski,

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-2
#1648182

jako jerzy dobrowolski (goodness) podpisuje się na ne wariat od "demokracji kwantowej", taki wypisujący w kółko obsesyjne wtręty o nierównowadze liczb zwł. nieparzystych wobec konstytucji

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-2

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1648184

Zarówno Sowieci i jaki sowieccy Żydzi chętnie się "spolszczali" choć niektórzy przezabawnie - np. Mieczysław Mietkowski czy Roman Romkowski...

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1648263

zmieniali swoje nazwiska trzy razy.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Bądź zawsze lojalny wobec Ojczyzny , wobec rządu tylko wtedy , gdy na to zasługuje . Mark Twain

#1648590

POLAKieruje, popoleruje - szykownie... (europeizm)

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1648283