Dwutlenek węgla nie szkodzi... jeśli jest z plastiku

Obrazek użytkownika Humpty Dumpty
Kraj

 

No i wreszcie wiadomo, o co chodzi. Dwutlenek węgla jest gazem cieplarnianym tylko wtedy, gdy pojawia się w wyniku spalania węgla kamiennego.

Raptem trochę ponad pół roku temu Klub Jagielloński ostrzegał wieszcząc zarazem nadejście nowej zielonej ery:

Dwutlenek węgla to prawie 80% gazów cieplarnianych emitowanych przez człowieka. Powstaje on głównie w wyniku spalania paliw kopalnych węgla, ropy i gazu. Jak pisała Ilona Jędrasik w artykule Albo klimat, albo węgiel, spalanie węgla odpowiada za ok. 25% światowej emisji CO2. W Polsce ta wartość rośnie do jednej trzeciej. A jak wygląda miks energetyczny w innych krajach? Elektrownie węglowe funkcjonują w 78 państwach, z czego 14 z nich planuje całkowite odejście od węgla, jednak 16 krajów, które obecnie nie posiadają elektrowni węglowych, zamierza je wybudować. Można zauważyć, że wysiłki innych na rzecz dekarbonizacji są niweczone przez tych, którzy jednak decydują się wytwarzać energię z węgla.

Tymczasem o wpływie węgla na ekosystem przypominał Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (Intergovernmental Panel on Climate Change, IPCC) – ciało doradcze ONZ, które analizuje badania naukowe dotyczące klimatu i konsekwencji jego zmiany. Wynika z nich, że rezygnacja z węgla jest niezbędna, jeśli chcemy zatrzymać zmianę środowiska i ograniczyć wzrost temperatur do 1,5 stopnia Celsjusza. Jedną z konsekwencji zmiany klimatu, odczuwalną również w Polsce, są ekstremalne zjawiska pogodowe: wichury, burze, susze, gwałtowne opady i zmiana temperatury.

https://klubjagiellonski.pl/2020/06/08/odejscie-od-wegla-to-nie-opcja-a-koniecznosc/

Najwyraźniej dwutlenek węgla jest złem największym i trzeba robić wszystko, by go się pozbyć. Co prawda rośliny są innego zdania, ale póki co żaden z ekspertów ONZ nie pofatygował się na rozmowy choćby z rosnącą na polu kapustą, o drzewach już nie wspominając.

Najnowszy artykuł opublikowany na der Onet wskazuje jednak, że niekoniecznie spalanie jest be. Zależy, co się spala.

Jacek Frączyk w tekście zatytułowanym Bijemy rekordy zapotrzebowania na energię, ratują nas dostawy z Niemiec. Tymczasem darmowy surowiec mamy pod ręką wskazuje, gdzie leży przyszłość polskiej energetyki:

Polska gospodarka się rozwija, a co za tym idzie - zużywa coraz więcej prądu. A tymczasem utrudnienia urzędowe powodują, że nie wykorzystujemy wielu źródeł potencjalnie taniej energii. Chodzi między innymi o energię ze spalania odpadów. Obecnie miasta dopłacają, żeby ktoś od nich odpady zabrał, a w Polsce nie ma gdzie ich spalać, choć wartość energetyczna jest na poziomie węgla kamiennego.

Frączyk najwyraźniej zdążył już zapomnieć, ile to w Polsce spłonęło śmieci. Szczególnie dużo nt. temat mogliby powiedzieć mieszkańcy Zgierza oraz nieodległej Łodzi. Wszak to tam właśnie spłonął największy w Europie stos odpadów. Ocenia się, że w ciągu tygodnia do atmosfery trafiło 10 razy więcej dioksyn, węglowodorów alifatycznych i aromatycznych itp. niż krakowskie piece wytwarzają w ciągu… 25 lat.

Oczywiście nie tylko oni. Stosy płonęły w całej Polsce.

Na fali ognia, jak można by było dzisiaj powiedzieć, oPOzycja zaczęła rozgłaszać fejk njusa o PiS-ie, który zaprosił mafie śmieciowe do Polski.

Nikt jednak nie zadał sobie trudu, by przyjrzeć się papierom, jakie posiadały ciężarówki zwożące odpady choćby do Zgierza.

Tymczasem wszystko odbywało się lege artis – na papierze funkcjonowała tam bowiem hypernowoczesna linia technologiczna, nie mająca równych sobie w całej Europie.

Pisałem już o tym:

Polak potrafi, prawda? Z odpadów zrobić coś. A nawet COŚ.

Zupełnie niczym najbogatszy ongiś śląski magnat Karol Godula, który odkupiwszy hałdę za 50 talarów odzyskał dzięki nowatorskiej technologii żelazo wartości 2500 talarów. Przy kosztach własnych rzędu 100-150 talarów.

Takim hiciorem miała być dla Green-Tec Solutions sp. z o. o. oraz jej młodziutkiej właścicielki (rocznik 1997) rewelacyjna linia technologiczna, która jednak zdaniem biegłego powołanego przez prokuraturę nie mogła działać w praktyce.

Twórcą linii był człowiek wcześniej karany za wyłudzenie ok. 5 mln złotych dotacji unijnych na równie fikcyjną instalację służącą odzyskiwaniu ze śmieci cennych surowców bądź też produkowania z nich użytecznych prefabrykatów.

Dwa lata temu słynna była też sprawa oświęcimskiej firmy N-Recykling sp. z o. o. Ta z kolei miała równie nowatorską technologią się posługując przerabiać odpady plastikowe (a więc głównie PET-y) na paliwa.

W tym celu przyznano jej dotację unijną w wysokości… 16 mln zł.

Wybrali połowę.

Praktycznie każdy duży transport śmieci do Polski wjeżdżał z papierami, których nie mógł kwestionować żaden patrol.

Może tylko kontrole, wywalające sterty śmieci i szukające tego, co jest głęboko ukryte pod wierzchnimi warstwami mogłyby przynieść efekty. Ale nie w każdym przypadku. Poza tym infrastruktura Państwa, żadnego Państwa w UE, nie jest przygotowana do takiej masowej akcji.

Jacek Frączyk jednak macha nam chorągiewką optymizmu. Okazuje się, że śmieci, które zatruwają okolicę (i nie tylko, jak dowodzi przypadek Gorlic) powinny... zastąpić węgiel.

Żurnalista der Onet pisze wyraźnie:

Śmieci lepsze niż węgiel?

Co ciekawe, odpady mają właściwości energetyczne porównywalne z… węglem kamiennym. Wartość opałowa węgla, podawana w MJ/kg (mega dżulach na kilogram) waha się od około 10 MJ/kg dla węgla brunatnego przez 17-19 MJ/kg dla niskokalorycznego węgla kamiennego, 20-25 MJ/kg dla węgli średnio kalorycznych, aż po 25-30 MJ/kg dla wysokokalorycznych węgli kamiennych. A materiał przetworzony ze śmieci, czyli tzw. RDF (Refuse Derived Fuel), składający się z płatków folii, drewna, zatłuszczonego papieru i tworzyw sztucznych pociętych na kawałki o wymiarach od 3 do ok. 8 cm ma wartość energetyczną od 10-22 MJ/kg.

RDF nie wymaga przy tym wydobywania z wielkich głębokości po wysokich kosztach, jak robi wiele polskich kopalń. Wystarczy odpady komunalne odpowiednio przetworzyć.

W procesie produkcji RDF-u pozbywamy się części organicznej znajdującej się w zmieszanych odpadach komunalnych. RDF to zatem nic innego, jak pozostałości po sortowaniu odpadów komunalnych, które nie nadają się do ponownego wykorzystania - wskazali eksperci Fortum. Normy emisji dla RDF są tak restrykcyjne, że węgiel brunatny przekracza je sześciokrotnie. RDF to zatem także paliwo dużo bardziej przyjazne dla środowiska. Ponadto, RDF to paliwo lokalne, a jego dostępność jest związana z codziennym funkcjonowaniem ludzi, a nie konkretnymi miejscami na mapie (kopalniami - red.). Oznacza to niskie koszty transportu i ogromne korzyści środowiskowe dla mieszkańców – dodali.

RDF ma niską zawartość chloru - 0,7 proc., a zawartość siarki porównywalną z węglem kamiennym - około 1 proc. Węgiel brunatny ma od 0,6 do 6 proc. siarki, a kamienny średnio 0,83 proc. siarki. W przeliczeniu na GJ energii jest to surowiec 3 razy tańszy niż węgiel brunatny i 5 razy tańszy niż węgiel kamienny. Dla miast surowiec ma nawet wartość ujemną. Niektóre płacą nawet ponad 200 zł za tonę, żeby ktoś odpady energetyczne (frakcja energetyczna) od nich w ogóle odebrał i spalił.

No miodzio po prostu. Środowisko skorzysta, a na dodatek c.o. będzie nas kosztować taniej. No i ta ciepła woda w kranach w cenie… zimnej.

Dlatego Polsce potrzeba jak najwięcej spalarni, w których będzie wytwarzana energia ze śmieci.

Jak na razie poziom wykorzystania krajowych śmieci (odpadów energetycznych) sięga 8-10%. Czyli powinniśmy mieć 10 razy więcej spalarni, niż mamy.

Tyle Onet.

Powiedzmy, że faktycznie ziści się marzenie ekologów. Oznacza to, że w miejsce energetyki węglowej, która przecież ma być likwidowana z uwagi na produkowanie supertrucizny środowiskowej – gazu cieplarnianego CO2 wybudujemy energetykę śmieciową. Zamiast węgla będzie w niej gorzeć materiał przetworzony ze śmieci, czyli tzw. RDF (Refuse Derived Fuel), składający się z płatków folii, drewna, zatłuszczonego papieru i tworzyw sztucznych pociętych na kawałki o wymiarach od 3 do ok. 8 cm.

Nie wiem, jak Wy, ale ja jeszcze w szkole podstawowej uczyłem się, że spalaniu towarzyszy emisja dwutlenku węgla. A już na pewno, gdy płonie papier i tworzywa sztuczne, których atomy węgla są częścią składową.

Idea „zielonych” wygląda więc następująco – zły, powodujący efekt cieplarniany dwutlenek węgla pochodzący ze spalania węgli kamiennego i brunatnego zastąpimy przyjaznym dwutlenkiem węgla pochodzącym ze spalania papieru i plastików.

Od dawna wiadomo, że dowodzenie toksyczności dwutlenku węgla (jego większe stężenie powoduje wzmożony wzrost roślin, więc jest korzystne dla środowiska) świadczy o aberracji umysłowej.

Art Jacka Frączyka dowodzi powyższej tezy jak mało który argument.

Jest jednak jeszcze jedna strona medalu. Oto jeśli okaże się, że faktycznie dojdzie do rozbudowy energetyki śmieciowej w Polsce, nie damy rady zahamować transportów śmieci z całej Europy, a nawet świata. Bo nagle okaże się, że „nasze” są zbyt mało energetyczne i dlatego potrzebna jest domieszka, taki wsad, z okolic Düsseldorfu, Hannoveru czy też południa Sycylii.

I będą ściągali je na zapas tak, by polskim firmom oraz mieszkańcom nie brakło ciepła, gdyby przez przypadek zabrakło odpadów o odpowiednich parametrach.

I bardzo szybko okaże się, że zgromadzone zapasy wystarczą na dekadę grzania i to pod warunkiem, że takie zimy jak ostatnich kilka dni w lutym będą trwały jak w czasach PRL – od końca listopada do połowy marca.

A wtedy Polska stanie się jednym potężnym wysypiskiem śmieci wypuszczającym w niebo ekologiczny dwutlenek węgla.

Zaiste, wizja godna pędzla największych miszczów sztuki malarskiej.

Że taki scenariusz jest prawdopodobny świadczy przykład istniejącej ongiś w Gliwicach firmy GUMEX sp. z o.o. Zajmowała się przerobem odpadów gumowych (oczywiście ściągniętych z Niemiec) na granulat, którym następnie pokrywano m.in. korty tenisowe. Cały problem polegał na tym, że zgromadzono zapasy wystarczające na ok. 200 lat produkcji 24/7. Bo nie planowano zwiększenia zatrudnienia czy parku maszynowego. Jedyny liczący się zarobek firmy, a raczej jej prezesa, stanowiła opłata za przyjęcie śmieci. Cała reszta to było przykrycie.

18.02 2021

 

Cytaty artu Jacka Frączyka pochodzą ze strony:

https://businessinsider.com.pl/finanse/makroekonomia/rekord-zapotrzebowania-na-moc-ratowal-nas-import-energii-z-niemiec/tejl2z0

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.6 (głosów:17)

Komentarze

- to nie my gazowaliśmy Żydów w obozach zagłady albo -

- że to nie są nasze spalarnie śmieci które wybudowali nam w "prezencie" na Śląsku Francuzi i zwożą tam odpady z całego świata (w tym i z Salwadoru) - aby potem nas Polaków oskarżać w PE o nadmierną emisją CO-2 i w związku z tym podnosić nam opłaty za emisję gazów cieplarnianych.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Polko i Polaku zacznij działać dla Polski zanim znowu obudzisz się na Syberii albo nad dołem Katyńskim.

#1662151

Taki zakaz rząd powinien wprowadzić szybko. W Polsce opracowywana jest inna, nowa technologia pozyskiwania energii z odpadów. Jeśli okaże się skuteczna, to będzie to zaproszenie do importu śmieci.

Zakaz importu śmieci do PL skutkował by eksportem tej technologii. Budowaniem tych reaktorów na całym świecie przez polskie firmy. Jeśli oczywiście nie okaże się ona kolejną bańką.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1662248

Słowem kluczem jest tu "przetworzony", który jakiś kmiotek z onetu pod wodzą Węglarczyka uważa za usprawiedliwienie do propagowania tej śmieciowo-energetycznej rewolucji ciepłowniczej. Nic nie wspomina natomiast o sposobach i kosztach przetworzenia, ani o woni, jaka unosi się wokół domów mieszkalnych, położonych nieopodal takich zakładów, w których ten towar do "przetworzenia" musiałby być składowany. Nigdy wiecej Gumexów i RDF - Rdzennie Niemieckiej Finezji.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Nie musisz się uczyć na swoich!

#1662255

Wymogi metodyki do prawidłowego pomiaru składnika atmosfery* ziemskiej, gazu CO2, w obrębie ziemskiej atmosfery
OPIS BADANEGO OBIEKTU
Badanym obiektem jest objętość powietrza ograniczona od dołu płaszczyzną sferyczną powierzchni Ziemi równą 510 072 000 km² a od góry ograniczona jest płaszczyzną sferyczną końca mezosfery na wysokości ok. 100 km, której powierzchnia jest niewiele większa od powierzchni Ziemi.

Razem obiekt pomiarowy stanowi objętość niewiele ponad 51 007 200 000 km3.
___________________
*Atmosfera ziemska jest niejednorodną powłoką złożoną z mieszaniny gazów zwanej powietrzem. Głównymi składnikami suchego powietrza są: azot (78,084% objętości), tlen (20,946%), argon (0,934%), dwutlenek węgla (0,0408%).

• troposfera (do około 12 km)
Strefa leżąca nad powierzchnią Ziemi, najcieńsza, ale też najgęstsza z wszystkich warstw, skupiająca ponad połowę masy powietrza atmosferycznego. Jej wysokość uzależniona jest od maksymalnej wysokości do jakiej dociera konwekcja, a więc nad zimnymi biegunami kończy się ona już na wysokości 8 km, natomiast nad równikiem sięga nawet 18 km.

• stratosfera (12–50 km)
Wraz ze wzrostem wysokości powietrze się dalej rozrzedza, a jego ciśnienie maleje. Na wysokości około 19,2 km ciśnienie atmosferyczne, 47 torów (około 63 hPa), zrównuje się z ciśnieniem nasyconej pary wodnej w temperaturze 37 °C, co powoduje wydzielanie się gazów w postaci pęcherzyków z płynów ustrojowych, czyli ich wrzenie[5]. Piloci latający na takich wysokościach muszą nosić skafander ciśnieniowy.
Temperatura powietrza zaczyna tutaj wzrastać, gdyż powietrze na tej wysokości intensywnie pochłania promieniowanie ultrafioletowe Słońca.

• mezosfera (50–85 km)
Następuje tutaj wyraźny spadek temperatury od 0 do –70 °C. Dzienne niebo zmienia kolor z błękitnego na granatowoczarny, pojawiają się na nim gwiazdy. Obserwator znajdujący się na wysokości mezosfery widzi już w dole błękitną wstążkę atmosfery, nad którą rozciąga się czerń kosmosu. Ciśnienie atmosferyczne i gęstość powietrza spadają do śladowych wartości. Skład chemiczny atmosfery pozostaje jednak cały czas stały.

ROZMIESZCZENIE PUNKTÓW POMIAROWYCH NA BADANYM OBIEKCIE

Zakładając sensowny skok rozmieszczenia punktów pomiarowych równy 1 / km2, co wydaje się racjonalne dla tego typu pomiarów, należałoby wyznaczyć takie punkty w ilości 510 072 000 szt. i zainstalować w każdym z nich mierniki/laboratoria - o odpowiedniej tolerancji pomiaru -rozmieszczone wertykalnie (w pionie) również co 1 km czyli 80 szt. w pionie na jeden punkt pomiarowy.

Każdy rozumie, że jest to niemożliwe z powodów oczywistych, więc podejdźmy do tego bardziej racjonalnie, ale tak, aby coś sensownego zmierzyć.

Skoro chcemy mówić o pomiarze na całym globie, w warunkach spełniających choćby tylko w zarysie wymagania metrologii, to należałoby np. rozmieścić małe laboratoria pomiarowe na zakotwiczonych statkach, w ilości przynajmniej 20 szt./jeden południk, rozstawione np. wzdłuż dwóch południków na Oceanach Atlantyckim i Spokojnym, np. co 1000 mil (1 mila morska = 1,852 km) i mierzyć na wysokościach np. 0,1 km, 1 km, 5 km, 10 km, 20 km ....
Te wskazane około 400 punktów pomiarowych, to nie byłoby to idealne odniesienie do „całej ziemi”, ale dawałoby chociaż namiastkę uczciwości w otrzymanych wynikach, w odniesieniu do dwóch półkul globu ziemskiego.
Po kilku latach takich pomiarów, właściwym oszacowaniu uchybu mierzonej wartości w tych pomiarach, można by coś powiedzieć o CO2 w atmosferze ziemskiej.

WYKONALNOŚĆ POMIARÓW GAZU CO2, W OBRĘBIE ZIEMSKIEJ ATMOSFERY

Pomiary są wykonalne a zebrane w kilkuletnim przedziale czasowym dane z prawidłowo oszacowanym błędem pomiaru, dały by orientacyjną wiedzę na temat zawartości gazu CO2, w obrębie ziemskiej atmosfery jak też odpowiedź, co do ewentualnych zmian stężenia tego gazu w atmosferze.

Potrzebna jest metoda matematyczna do obróbki zbieranych danych pomiarowych. Średnia arytmetyczna – nawet ważona – nie wydaje się właściwa.

(Na tym się nie znam w dostatecznym stopniu, więc nie mogę się wypowiadać.)

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

panMarek

#1662269

Panie Marku - ale jaki jest wniosek? Albo co chciał pan nam przekazać? Tak w dwóch słowach... Bo chyba nie jak powinniśmy dokonywać pomiaru zawartości atmosfery.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1662289

No właśnie to, "jak powinniśmy dokonywać pomiaru zawartości atmosfery", bo nikt jeszcze nie zmierzył CO2 w atmosferze a wszyscy się na tym znają nie mając pojęcia np. co to jest tolerancja przyrządy pomiarowego podają tak jak Wyborcza wartość stężenia CO2 równa 411,12 ppm. Dobrze jest w końcu coś konkretnego wiedzieć więc dlatego to napisałem.

Dodam jeszcze więcej i - jak sądzę - jeszcze ciekawiej. Cytuje Autor Klub Jagielloński (masoneria): "Wynika z nich, że rezygnacja z węgla jest niezbędna, jeśli chcemy zatrzymać zmianę środowiska i ograniczyć wzrost temperatur do 1,5 stopnia Celsjusza."

A ja znowu napiszę metodyce pomiaru "średniej temperatury Ziemi" jak to nazywają zielonoładowcy.

Mamy więc takie oto wymogi metodyki do prawidłowych pomiarów temperatury* powietrza całego globu na wysokości 2 m nad gruntem zwanego przez zielonoładowców „temperaturą ziemi”

OPIS BADANEGO OBIEKTU
Badanym obiektem jest cała powierzchnia globu ziemskiego – lądy z rzekami i jeziorami, górami i oceany oraz morza.
Powierzchni Ziemi równa jest 510 072 000 km² w tym:
• 148 940 000 km² lądu (29,2%)
• 361 132 000 km² wody (70,8%)

Razem obiekt pomiarowy stanowi powierzchnia 510 072 000 km²
*Temperatura definiowana w ramach termodynamiki klasycznej (makroskopowej) to parametr opisujący stan równowagi termodynamicznej układu.
Prędkość średnia kwadratowa dla temperatury „pokojowej”, T=300K dla gazu:
Wodór = 1920 [m/s]
Hel = 1370 [m/s]
Para wodna = 645 [m/s]
Azot = 517 [m/s]
Tlen = 483 [m/s]
Dwutlenek węgla = 412 [m/s]
Dwutlenek siarki = 342 [m/s]
Prędkość średnia kwadratowa jest miarą prędkości cząsteczek gazu w określonej temperaturze. Ale jest to wielkość ŚREDNIA, a więc poszczególne cząsteczki mogą mieć RÓŻNE prędkości.

ROZMIESZCZENIE PUNKTÓW POMIAROWYCH NA BADANYM OBIEKCIE
W przypadku pomiaru „temperatury Ziemi” założenie skoku odległości rozmieszczenia punktów pomiarowych nie może przekraczać 100 mb – patrz Rys. 10.1. i Rys. 10.2. (Wykresy temperatury przy budynku w śródmieściu Warszawy, gdzie na różnicy wysokości 75 m, różnice temperatur sięgają przez prawie cały czas kilku stopni i dwukrotnie zamieniają znak w ciągu doby) i wnioski tam zapisane.
Wydaje się racjonalne dla tego typu pomiarów proponowane te 100 mb skoku siatki pomiarowej.
Należałoby więc wyznaczyć w siatce 100-metrowych kwadratów takie punkty, w ilości 51 007 200 000 szt. i zainstalować w każdym z nich mierniki/laboratoria rozmieszczone po jednym na jeden punkt. Razem 51 007 200 000 mierników/laboratoriów do pomiarów temperatury powietrza z pomiarem okresowym w odstępie np 1 min.
I znowu każdy rozumie, że jest to niemożliwe z powodów oczywistych, więc podejdźmy do tego bardziej racjonalnie, ale tak aby coś sensownego zmierzyć.
Niestety, ale w tym przypadku, skoro chcemy mówić o pomiarze temperatury warstwy przyściennej powietrza do gruntu/wody na całym globie w warunkach spełniających choćby tylko w zarysie wymagania metrologii, to nie możemy postąpić podobnie jak zaproponowano w przypadku CO2 i „zakotwiczonych statków, w ilości przynajmniej 20 szt., rozstawione np. wzdłuż dwóch południków na Oceanach Atlantyckim i Spokojnym”, bo nie ma to najmniejszego sensu w przypadku pomiaru temperatury.
Musi bezwzględnie być zachowany ten 100 m skok siatki pomiarowej.

WYKONALNOŚĆ POMIARÓW TEMPERATURY POWIETRZA CAŁEGO GLOBU NA WYSOKOŚCI 2 M NAD GRUNTEM
Pomiary temperatury powietrza całego Globu na wysokości 2 m nad gruntem są niemożliwe do wykonania.
Nie jest możliwe określenie jakiejkolwiek średniej „temperatury Ziemi” ani teraz ani w dowolnej przyszłości.

Samo mówienie o tym, że można zmierzyć „temperaturę Ziemi” to jest niebywały idiotyzm a co dopiero mówienie, że wzrosła ona o np. 1,5 ˚C przez ostatnie 100 lat.

Każdy kto tak mówi to nie ma wszystkich klepek podobnie jak Aleksiej Anatoljewicz Nawalny, który wrócił z Niemiec do Rosji, chyba tylko po to żeby odwieszono mu wyrok karny i mógł trafić na kilka lat do koloni karnej.
No chyba, że chce się nauczyć konkretnego zawodu podobnie jak nauczył się Michaił Chdorkowski krawiectwa.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

panMarek

#1662306

Teraz rozumię o co chodzi. Dzięki.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1662352

Ten wykład wydaje się sensowny, ale zakończenie ni z gruchy ni poduchy. Kwestia dlaczego pan Nawalny wrócił do swojego kraju, na pewno do tego wywodu nie pasuje. Osobiście uważam, że jego argumentacja że chce robic coś dla swojego kraju a nie ukryc się za granicą (nota bene Putin zna sposoby aby uciszyc opozycjonistów nawet w Anglii, a co dopiero w Niemczech), mnie przekonuje. Ale nie kazdy od razu musi to zrozumieć. 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1662376

Miały być dwa słowa ;-).

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1662403

Para wodna jest gazem cieplarnianym wielokrotnie silniejszym niż CO2. Jeśli ktoś nie wierzy niech sobie o tym poczyta.

Na dodatek jest jej wielokrotnie więcej w atmosferze niż CO2. Dlatego już w tym miejscu nasuwa się pytanie: dlaczego taki nacisk położono na CO2?

Ważniejszym pytaniem jednak jest - dlaczego do cholery jasnej nasz rząd nie wykorzystuje tego faktu (bo jest to fakt a nie spekulacja). Mając takie narzędzie w ręku nasz premiemr powinien był być w stanie uciszyć Niemców na dobre. Powinien był być w stanie wyłączyć Polskę z obowiązku sprostania wymogów unijnych na emisję CO2 i z całego systemu kupna-sprzedaży kredytów na emisję.

Nie krzyczeć gośno, nie dawać argumentu również innym krajom, tylko po cicho załatwić sprawę dla Polski. A gdyby były dalsze opory to podczas unijnego szczytu podejść i położyć przed premierem Niemiec kartkę z napisem " Para wodna. Czy mam ją włączyć do negocjacji?".

Czy jeszcze ktoś nie rozumie znaczenia tego o czym piszę?  - Niemcy zmieniają całą swoją energetykę i gospodarkę. Będzie ona oparta o gaz ziemny który spalając się produkuje o połowę mniej CO2 niż węgiel. Tyle tylko że druga połowa produktów spalania gazu to... H2O w postaci pary wodnej! A spalając węgiel produkujemy zero pary wodnej.

Dla Niemców publiczne podniesienie kwestii pary wodnej jako potężnego czynnika w efekcie cieplarnianym było by jak zrzucenie bomby atomowej na Berlin. A my nie potrafimy tego dla siebie wykorzystać?

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1662290

Dodam do powyższego: wodór!

Niemcy dla ratowania swojej koncepcji OZE narzucają Europie wodór. Po prostu chcą w nim magazynować energię z OZE. A produktem spalania wodoru jest tylko i wyłącznie para wodna. Nie cały wodór byłby spalany ale wielka jego ilość.

I z takim asem w rękawie przegrać walkę o polską energetykę?  Czy leci z nami pilot?!

GAZY CIEPLARNIANE

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1662351