DEZERTERZY, RENEGACI I DEGENERACI

Obrazek użytkownika Humpty Dumpty
Idee

Pejoratywny odbiór tytułowych określeń pozostaje oczywistą oczywistością, albowiem w tzw. szeroko pojętym odczuciu społecznym powyżej zdefiniowani osobniczki (z macicami) i osobnicy (bez macic) odbierani są wyłącznie w negatywnej percepcji.

Właściwie brakuje jakiejkolwiek dalszej skali jaka zdałaby się być adekwatną do amplitudy pogardy i częstokroć jak najbardziej uzasadnionej społecznej nienawiści do przypadków kwalifikujących się zaliczalnymi do przynajmniej jednej z w/w kategorii ludzkich zachowań uprawniających właśnie do zastosowania tej haniebnej klasyfikacji.

Częstokroć wzmiankowane zachowania konotacyjnie i synonimicznie powiązane są takoż z innymi ponurymi i rzecz oczywista nieakceptowalnymi zachowaniami odnoszącymi się do pojęcia zdrady.

Zdrada nie jedno ma imię. Począwszy od pompatycznej i górnolotnej zdrady Ojczyzny, poprzez zdradę wyznawanej idei względnie jej krzewiciela czy koryfeusza, a na trywialnej zdradzie małżeńskiej kończąc. Od dawien dawna synonimem zdrady jest Judasz Iskariota - jeden z dwunastu apostołów pozostających w najściślejszym kręgu Jezusa Chrystusa. Skoro w tak świętobliwej grupie znalazła swoje „miejsce w szeregu” tego typu podła kreatura to poniekąd nie budzi żadnego ludzkiego zdziwienia permanentne zjawisko różnorakiej zdrady jaka częstokroć przewija się od wieków na diariuszowych kartach.

No cóż, w przyrodzie funkcjonują oprócz pożytecznych dla ludzkości roślin i zwierząt różnego rodzaju chwasty i szkodniki, a pomimo tego życie przyrody toczy się od wiek wieków ustalonym trybem, tak również w życiu społecznym synonimem takowych ludzkich „chwastów” są właśnie m.in. tytularni felietonowo: dezerterzy, renegaci i degeneraci. Ten haniebny poczet ludzkiej mierzwy rzecz jasna jest niepełny, gdyż nie obejmuje np. „prozaicznych” zbrodniarzy, fałszerzy, czy sadystów.

Z podobną jak w życiu przyrody dychotomią dobra i zła skonstatowaliśmy, że jednak życie trwa i trwać ma, takoż tęże konstatację odnieść musimy paralelnie do funkcjonowania życia społecznego: trwało, trwa itd.

Konkluzja powyższa nie oznacza rzecz jasna, że negatywne zjawiska związane z ludzkimi zachowaniami podlegają regułom akceptacyjnym, jest wszakoż dokładnie odwrotnie. Funkcjonują one jednak niezależnie od tegoż czy są akceptowalne, czy też nie; podobnież jak różnorakie katastrofy, czy cykliczne pandemie chorób, czego aktualnie właśnie doświadczamy.

Historia właściwie wszystkich nowożytnych państw zawiera niezbyt chlubne karty, na których umiejscowione są postacie do których odnosi się niniejszy felieton. Spójrzmy w otchłanie antycznej historii na których kartach szczególne piętno zaznacza słynna bitwa pod Termopilami, kiedy to w 480 r. p. n. Ch. broniąc Grecji przed naporem olbrzymiej armii perskiego króla Kserksesa I król Sparty Leonidas stawił skuteczny opór garstką jedynie trzystu wojowników. Wykorzystując w znakomity sposób ukształtowanie górskiego terenu Leonidas mógł stawił skuteczny opór, zadając Persom dotkliwe straty.

Do czasu, albowiem wśród Greków ujawnił się sprzedawczyk i zdrajca, który za suty jurgielt wskazał możliwość obejścia greckich pozycji i tym samym zlikwidowania punktu oporu. Leonidas wraz ze swoimi dzielnymi wojownikami poległ, ale opóźnił natarcie perskiej armii w konsekwencji czego Kserkses ostatecznie Grecji nie zdobył.

Tenże zdrajca jest niezbyt znanym osobnikiem, a nazywał się Efialtes. O dziwo bardziej znanym jest sprawca podpalenia w 356 r. p. n. Ch. świątyni Artemidy w Efezie szewc Herostrates, który za swój czyn nie tylko, że został skazany na karę śmierci, ale ponadto na karę dodatkową, czyli damnatio memoriae oznaczającą eschatologiczne wymazanie jego imienia z kart historii.

Zdumiewający paradoks, a także swoisty chichot historii doprowadził do tego, że jego imię jest znanym do dziś, o co właśnie zabiegał wzniecając pożar antycznego dzieła architektury.

O Efialtesie natomiast mało kto wspomina, a jego imię jako oczywisty synonim zdrady i zaprzaństwa zostało niezbyt spopularyzowane.

Sic transit gloria mundi.

Przypomnienia godna jest w tym miejscu takoż osobniczka z macicą funkcjonująca ponad dwa tysiące lat później i to w dalece dalszej od Grecji krainie zlokalizowanej w tzw. Nowym Świecie, a konkretnie na terytorium azteckiego imperium, czyli na terenach dzisiejszego Meksyku. Zwała się Malinche, a z hiszpańska znana była pod imieniem donna Marina. Ta Indianka zostawszy kochanką słynnego konkwistadora Ferdynanda Corteza swoimi zdradzieckim informacjami umożliwiła mu szybki podbój likwidujący to wielomilionowe imperium na zawsze.

Nie bądźmy jednak zaściankowi i przenieśmy się na nasz krajowy grajdołek i nie zapomnijmy wspomnieć o czasach słynnego potopu szwedzkiego, którego dalekosiężne skutki w różnoraki sposób odczuwamy do dnia dzisiejszego. Haniebną rolę inspiracyjną w tymże potopie odegrał możnowładca Hieronim Radziejowski, bowiem król Jan Kazimierz rzekomo dopuścił się czynu lubieżnego wobec jego żony i tenże despekt miał mu posłużyć jako pretekst do zdrady Ojczyzny i oddania swojej osoby w pacht króla szwedzkiego Karola Gustawa. Kontynuacją jego zdradzieckiej roli była takoż zdrada szlachty polskiej pod Ujściem, która za skuteczną namową Hieronima Radziejowskiego bez walki poddała się Szwedom. To był początek wieloletniego szwedzkiego potopu. W ślad za tymże Radziejowskim podobnej zdrady i dezercji dopuścili się i inni polscy wielmoże jak np. Janusz czy jego brat Bogusław Radziwiłł, a nawet (chociaż krótkotrwale) przyszły król Jan Sobieski!!!!

Uffff, było minęło i przeżyliśmy takoż potop szwedzki jak i sowiecki. Hannibal ante portas, czyli dubicyjnie (dubito ergo cogito) odnosząc się do przebiegu dziejów nie należy zatem błędnie mniemać, że potopowa era uległa zakończeniu.

Wszelkie bowiem znaki na ziemi i na niebie wskazują, że kolejny potop tym razem lewackiego politycznego dewianctwa, seksualnych patologii oraz inszych bojówkarzy spod znaku miliardowego Żyda G. Sorosa zwalczających chrześcijańską aksjologię już się rozpoczął i nabiera niebezpiecznego tempa.

Z pewną taką nieśmiałością (pamiętacie sprzed 25 laty słynną reklamę podpasek Always???), a nawet z zażenowaniem nie należy chować „pod dywan” haniebnych kart żywota zarówno sporej części polskiego możnowładztwa jak również jego szlacheckiej klienteli w dziele anihilacji państwowego bytu Najjaśniejszej Rzplitej końca XVIII w. zakończonym jak wszem wiadomo trzema rozbiorami, a na ponowną rezurekcję tegoż bytu przyszło Narodowi Polskiemu czekać długie 123 lata.

Dla porządku historycznego należy przywołać nazwiska kilku łajdackich familii takich jak: Braniccy, Rzewuscy, Potoccy, których w przypadku niemożności dokonania personalnej egzekucji realizowano ją w surogatycznej postaci, czyli wieszaniu portretów zdrajców, a działo się na rynku w Warszawie podczas Insurekcji Kościuszkowskiej. Dalsze traktowanie tegoż elementu stosunkowo niedawnej historii RP wydaje się zbytecznym, zatem wypada poruszyć zagadnienia felietonowe ujęte ramami historii już uwspółcześnionej.

Zakończenie fin de siecle, czyli szalonego, rozedrganego emocjonalnie wieku XIX naturalną koleją losu zapoczątkowało funkcjonowanie 100-lecia wieku XX naznaczonego kumulacją niewyobrażalnych wręcz w swoich rozmiarach totalitarnych zbrodni oraz pojawienia się na politycznych arenach różnych państw „znamienitych” opryszków spersonifikowanych nie tylko jako ich przywódców, ale takoż dezerterów, zdrajców , renegatów i degeneratów.

Primus inter pares wśród tej łajdackiej czeredy wiodą naturalnie: Lenin, Stalin, Trocki, czy Hitler et consortes, aleć w odniesieniu się do naszych (niestety) narodowych współziomków nie należy zapominać o takich zdegenerowanych kreaturach jak „lewa” ręka Żyda Lenina Feluś Dzierżyński; alkoholiczny dewiant, sowiecki jenerał Karolek Świerczewski, Boluś Bierut, czy bandycki zbrodniarz mordujący niepodległościowych polskich patriotów takoż sowiecki jenerał Wojtuś Jaruzel.

Pytanko o „teleturniejowej” proweniencji: która z w wymienionych osobniczek z macicami, czy osobników bez macic nie jest pod jakimkolwiek względem skonotowana z felietonowym tytułem: Joanna Kluzik-Rostkowska, Paweł Zalewski, Jarosław Gowin, Paweł Kowal, Hanna Gil_Piątek, Radek (zdradek) Sikorski, Monika Pawłowska od wiosennej biedronki, Kazio Marcinkiewicz, ewentualnie Misiek Kamiński.

Zastrzegamy jednocześnie, że absolutnie nie jest to jakakolwiek wybiórcza lista, a zupełnie przypadkowa, albowiem pretendentów do jej uzupełnienia jest po prostu tabun. Z tejże wyliczanki nie jest zwolniona żadna z partii, albowiem motywem dezercji, renegacji czy degeneracji ludzkich zachowań (a osób piastujących jakiekolwiek funkcje państwowe, czy samorządowe w szczególności) jest po prostu fenicki „wynalazek”: KASA MISIU, KASA !!!!

Szkoda, że Fenicjanie tychże piniondzerów (których nie widział w swym zasięgu wzroku, musi chyba ślepiec, słynny VINCENT) nie wynaleźli w wystarczającej ilości. Rzecz jasna dokonując dezercji można jednak się pomylić i postawić na nomen omen niewłaściwego QNIA i ostać się na tzw. lodzie.

Zaintrygowanych tą personalną listą informuję, że ich typy do tej ciekawej konkurencji będą wnikliwie rozpatrzone i publikowane (z zastrzeżeniem RODO).

Topowo jednak musimy odnieść się aspirujących do zajęcia miejsca na podium jedynie do exemplum osobniczych politycznych dziwolągów tego typu jak: Kazio Marcinkiewicz oraz Michaś Kamiński.

QNIA z rzędem należy przyznać personie, która wskaże protektora osoby gorzowskiego nauczyciela, który niczym NIKODEM DYZMA został obdarzony premierowskim stolcem, a wystawiając tym samym osobę PREZESA PiS na niestosowne komentarze związane z tymże cudacznym wyborem. Tenże amoryczny hultaj, huncwot, alimenciarz, a aktualnie bokser ześwińtuszył i zdezawuował do imentu polityczną scenę RP.

Karykaturalną postacią w polskiej polityce jest niestety nadal funkcjonujący w niej i szczodrze finansowo z tego korzystający Misiek Kamiński. Zaliczył różniaste partie, a aktualnie „schłopiał” i z tego tytułu pełni obowiązki marszałkowego vicka Senatu z ramienia ZSL-u.

Dziwolągiem okazuje się elektorat wybierający takiego renegata jako swojego reprezentanta i to bez względu na barwy jakie aktualnie usiłuje on reprezentować !!!!

Unikając czytelniczego zanudzenia, rzecz jasna powyższa poruszona problematyka została jedynie w pewnym sensie „naskórkowo” naświetlona, a tym samym oczekiwać zasadnie możemy merytorycznej dyskusji względnie uwag w tym zakresie.

Kategoryzmem bezwzględnym jednak jest w tymże miejscu odnieść się do osobnika bez macicy (takoż bez jaj), sfrustrowanego hejtera, który zajmuje po w/w osobnikach (zdecydowanie bez jaj) najwyższe miejsce na podium. Personifikuje zarazem creme de la creme osobnika, który skutecznie dokonał długotrwałego procesu lizania Makreli, abyć być wysoce jurgieltniczo ukontentowanym. Redaktorzyna z gufnianej gazetki nadredaktora Adasia Szechtera, czyli braciszka sądowego zbrodniarza Stefka, Pawełek Wroński jest wybitnym specjalistą od lizania. Usiłowała ta kreatura przypisać lizanie prof. Chojnie Duch, milcząc chyłkiem o lizaniu (pytanie czego??) w/w Makreli; zapominając o malarzu fabrycznych kominuff. Pytanko retoryczne: kogoż to utożsamia postać ze smakiem wylizująca Makrelę???

Dla ułatwienia w udzieleniu prawidłowej odpowiedzi informujemy, że w jego kaszubskiej sadybie użytkowany był na co dzień jęzor germański, co automatycznie doprowadziło do konstatacji, że POLSKOŚĆ TO NIENORMALNOŚĆ!!!

Koniecznym jest zatem spuentowanie jego dotychczasowych dokonań w kontekście felietonowego tytułu: czy i w jakim zakresie jego żywot odnosi się do tegoż tytułu.

Odpowiedzi negatywne rzecz jasna klarownie uzasadnione zostaną z zachowaniem wymogów RODO opublikowane czyniąc zadość zasadom demokracji.

Tradycyjnie w tym miejscu przywołując słynną sukcesową upierdliwość senatora Katona należy skonstatować:

Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.

Kan.1374.

Kto zapisuje się do stowarzyszenia działającego w jakikolwiek sposób przeciw Kościołowi (quae contra Ecclesiam machinatur), powinien być ukarany sprawiedliwą karą; kto zaś popiera tego rodzaju stowarzyszenie lub nim kieruje, powinien być ukarany interdyktem.

Podobnież wzorem zatem tegoż Katona należy permanentnie adresować pod adresem faryzeusza, maszkarona i himalajskiego hipokryty, jeszczeć fuhrera; czyli BORYSŁAWA stale aktualne wezwanko:

Pokaż łysy, bezczelny hipokryto i ćwoku stygmat swojej bohaterszczyzny i oznajmij dosadnie swojej czeredzie przekaz dnia: tak; reżimową kasiorę (z TV Katowice) z Kaśką od kilku lat brałem, aż do marca 2021r i co mi zrobicie jak nie posiadam waszego barejowskiego (film „MIŚ”) płaszcza, no co ??????

 

Tertium non datur !!!!!!!!!!

I tegoż się będziemy aktualnie trzymać; ustawicznie aż do znudzenia lub też ……… do uleczenia wielu; w pozbyciu się bielma na oczach koniecznie przypominać przykład Katona.

Finansowe coroczne popieranie (szczególnie przez katoli) rzekomo charytatywnego maszkarownego Owsika, który tym samym od 30 lat luksusowo on sam i jego liczna czereda całorocznie luksusowo funkcjonuje, jest ewidentnym przykładem i dowodem na przypadek schizofrenii i negliżu umysłowego. Ten żul ustawicznie zwalcza Kościół, a więc także Wasz katolski system wartości!!!!

AKCJA WSPIERANIA ZDROWIA jest absolutnie godna; do całorocznego nawet jej zdecydowanego popierania, ale nie kosztem całkowicie zbędnego haraczu płaconym w hałaśliwym theatrum zarówno hipokryzji jak i umysłowego negliżu. Czy do hołyszy i golców dociera, że ten bezczelny ciul robi Was w ciula ogałacając właśnie Wasze dary serca na koszty prowadzenia rzekomo koniecznie aż przez cały rok (np. żonusi pensyjka to li tylko 12 000 zł/miesiąc !!!!) przynoszącej mu profity jakowejś fundacji.

Popierajcie, płaćcie!!, ale wyłącznie przelewem, czyli bez kosztownego pośrednictwa kogokolwiek na wybrany jakikolwiek !!!! „zdrowotny” cel.

Ponownie: cel takiej akcji jest szlachetny i godny popierania, ale w całkowitym oderwaniu od nadużyć.

KATON NASZYM WZOREM!!!

Tak na wszelki wypadek należy także uważnie porankiem spoglądnąć, czy lustrzane odbicie nie informuje nas przypadkiem, że zdemaskowało zwykłego faryzeusza, ćwoka ewentualnie do imentu naiwnego ciula.

I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.

 

7.04 2021

 

fot. pixabay (Termopile dzisiaj)

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.4 (głosów:10)