Człowiek samozaorany. Opary przeszłości

Obrazek użytkownika Humpty Dumpty
Idee

Ten wywiad powinien ukazać się 1 kwietnia. Niestety, Teresa Gałczyńska nie wiedzieć czemu opublikowała go 4 lipca, w święto narodowe Republiki Francuskiej.

W internetowym „magazynie ludzi sukcesu” z 4 lipca 2015 roku znajdujemy wywiad z Ryszardem Oparą. Przypominam, że okres wtedy był gorący – wybory prezydenckie przerżnął z kretesem „skaczący po stołkach” Komorowski; wiele znaków zapowiadało, że również klęska spotka w jesiennych wyborach ciągle jeszcze rządzący duopol PO-PSL.

Sięgnięto więc starym WSI-owym zwyczajem po alternatywną prawicę. Nic to, że nie tak dawno Opara składał wiernopoddańczy hołd Putinowi.

Jego słowa, wypowiedziane jeszcze w chwili, gdy wszystkim wokół wydawało się, że człowiek ten ma pieniądze i rzeczywiście osiągnął sukces, przejdą do historii polskiego zaprzaństwa i kundlizmu:

Jedyną szansą dla Polaków i Słowian – aby przeżyć, zachować tożsamość, czy nam się to podoba czy też nie - jest schować się pod parasol Rosji.

(...)

Proponuję:
Rozważyć bojkot wyborów do Parlamentu Europejskiego – aby wszyscy zainteresowani zauważyli – głos i wołanie Polaków: NIE dla Unii Europejskiej !

Stworzyć organizację i struktury – wspierające działania Rosji, w walce o nowy (ale inny) porządek świata – w którym Słowianie (w tym Polacy) mieliby czynny, partnerski udział.

 

Tak kazał Opara 16 maja 2014 roku (tekst Zmierzch Narodów…). Mamy na powrót zostać prydupnikiem Rosji i cieszyć się z tej swobody, jakim swoim poddanym zapewnia Putin!

 

Szczyt marzeń każdego patrioty, prawda? ;)

 

Gałczyńska rok później o tej ideologicznej deklaracji jakoś zapomniała. Tytułem wstępu zamieściła małą hagiografię:

Jest człowiekiem nietuzinkowym, niezwykle uroczym, szarmanckim i eleganckim mężczyzną, o nienagannych manierach. Jest także wielkim patriotą, poetą i erudytą z dużym poczuciem humoru, również na swój temat. Osiągnął w życiu wszystko, o czym inni nie mogą nawet marzyć.

Obawiam się, że wielki patriotyzm rozumiany jako poddanie Rosji ani wtedy, ani tym bardziej dzisiaj nie ma szans na zaistnienie.

To raczej bezwarunkowa filokacapowatość ongiś nazywana o wiele ostrzej jako zdrada narodowa.

Przejdźmy jednak do wywiadu, w którym to Opara próbuje rozwiać najbardziej istotne punkty swojego życiorysu.

 

Studiował Pan w Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi w latach 1967-1974. Dlaczego akurat w tej szkole i dlaczego rok dłużej?

– Nauka w małym mieszkanku, które zajmowało dziesięć osób wydawała się być niewykonalna. Natomiast, studiując w WAM, mogłem mieszkać w koszarach. Wszystko tam miałem za darmo, łącznie z podręcznikami. Pierwszym etapem na tej uczelni był tzw. okres unitarny, który oznacza, że będąc podchorążym, musiałem m.in. odbywać tzw. obowiązkowe służby w koszarach. Pewnego dnia, podczas jednego z takich dyżurów, dostałem informację, że na dancingu w restauracji na Bałutach w Łodzi dwóch moich kolegów pobiło się o dziewczynę z miejscową żulią. Poprosili mnie o pomoc. Nie zastanawiając się długo, zebrałem sześćdziesięciu chłopa i z pasami polecieliśmy do restauracji „Staromiejska”, zrobić tam porządek. Jednak za oddalenie się bez pozwolenia ze służby natychmiast doniesiono moim przełożonym. Następnego dnia komendant uczelni wezwał mnie na „dywanik” i zażądał ode mnie podania nazwisk moich pozostałych kolegów, którzy brali udział w tej bójce. Odmówiłem, więc dla przykładu postanowiono usunąć mnie ze studiów.

 

Przyznam, że i ja, i moi znajomi (w tym jeden lekarz po WAM, obecnie w stopniu majora, studia rozpoczął kilka lat po Oparze) musieliśmy dwa razy na głos przeczytać powyższy akapit. To już nawet nie jest kłamstwo. To fantazja, obliczona chyba jedynie na to, że czytać je będą urodzeni po 1989 roku i broń Boże nie spytają rodziców o to, jak było przed 1989 rokiem!

Po kolei zatem. Egzaminy do szkół wojskowych w czasach późnego Gomułki (i do końca PRL) odbywały się w tym samym terminie, co w szkołach cywilnych. Mniej więcej 1 sierpnia rozpoczynał się okres tzw. unitarki, czyli w miarę normalnego szkolenia wojskowego, teoretycznie takiego samego, jakie odbywali żołnierze służby zasadniczej. W tym czasie wszyscy przyszli oficerowie byli traktowani jak normalni szeregowcy przed przysięgą. A zatem zero przepustek, musztra, sprzątanie rejonów, alarmy, musztra, zajęcia z regulaminów, nauka posługiwania się bronią (kałach, krótka, rkm, RAK, rgppanc).

Tymczasem Opara opowiada, że wtedy musiał pełnić obowiązkowe służby w koszarach. Stary kłamczuch zapomniał, że po unitarce, czyli po przysiędze, też musiał. Zgodnie z grafikiem. Tym właśnie różniły się studia cywilne od wojskowych. Choć np. i w cywilu zdarzały się grafiki dotyczące np. sprzątania.

Wróćmy jednak do wojska. Otóż bardzo, ale to bardzo zasadnicza różnica pomiędzy studentem uczelni cywilnej a słuchaczem akademii polegała na tym, że o ile ten pierwszy w każdej chwili mógł wyjść z akademika i pójść gdziekolwiek, ten drugi aby wyjść potrzebował przepustki. Nawet po to, by wypić piwo w cywilnej knajpie po drugiej stronie ulicy.

Tymczasem Opara opowiada oparte na Przygodach Szwejka niestworzone historie o tym, że wybiegli w 60 osób by…. spuścić wpi..dol cywilom.

Przy czym z treści wywiadu wynikałoby, że incydent miał miejsce przed przysięgą. A to już jest absolutnie niemożliwe.

Podobnie jak jakiekolwiek represje uczelniane. Żołnierz przed złożeniem przysięgi był w jakiejś mierze częściowo ubezwłasnowolniony i jedyne, co mogło czekać Oparę, to szorowanie kibli aż do ukończenia unitarki. No chyba, żeby się oddalił od koszar na więcej niż 48 godzin. Wtedy mógłby trafić do paki z wyrokiem.

Ubaw, i to spory, przynoszą kolejne części wywiadu.

– Do podstawówki poszedłem w wieku sześciu lat, ponieważ moja mama, nauczycielka, będąc w pracy, nie miała co ze mną zrobić. Nie byłem więc pełnoletni, zaczynając studia i jako taki nie mogłem pójść do tzw. służby zasadniczej. Kiedy kazano mi tuż po egzaminach wstępnych opuścić koszary, nie mogłem wrócić do rodzinnego Piaseczna, bo było mi zwyczajnie wstyd. Byłem dumą tej miejscowości, ponieważ jako jedyny dostałem się na tak prestiżową uczelnię. Wówczas jeden ze studiujących wraz ze mną kolegów zaproponował, żebym zamieszkał u niego w Bydgoszczy. Miał akurat wolny pokój. Żeby o niczym nie dowiedzieli się rodzice, wysyłałem z Bydgoszczy listy do Łodzi, a koledzy przesyłali moją korespondencję do Piaseczna. Niestety pewnego dnia moja mama postanowiła niespodziewanie odwiedzić mnie w WAM i wszystko wyszło na jaw. Ale nie tylko dowiedziała się o całej aferze, usłyszała również od komendanta: „Pani syn jest bardzo honorowym człowiekiem. Nie zdradził swoich przyjaciół, a że jesteśmy mężczyznami, rozumiemy to. Dlatego podjęliśmy decyzję przywrócenia go na studia. Był dobrym studentem i jeden wybryk nie powinien go skreślać. Niestety nie mamy z nim kontaktu”. Mama przezornie, dotychczasowym sposobem, za pośrednictwem kolegów, wysłała do mnie list z zaproszeniem na święta Bożego Narodzenia. I już tam w Piasecznie dowiedziałem się, że mogę wrócić na studia medyczne. Ale miałem już stracony rok.

 

Jakim cudem Opara rzekomo wywalony ze studiów zaraz po złożeniu egzaminów wstępnych (tak twierdzi) dał się poznać jako dobry student?

Ba, każdy, kto pamięta tamte czasy i niespotykaną nawet dzisiaj hierarchiczność (łatwiej było Anglikowi dostać się na audiencję do Królowej niż Polakowi do sekretarza komitetu miejskiego) turla się ze śmiechu słysząc, że matka Opary dotarła do komendanta WAM i ten z nią rozmawiał.

Z całą odpowiedzialnością należy wykluczyć taki incydent.

 

Najwyraźniej Opara ad hoc próbuje jakoś wytłumaczyć, dlaczego studiował rok dłużej, niż koledzy.

 

Tyle tylko, że poziom tego tłumaczenia jest obliczony na mało rozgarniętego narodowca urodzonego po 1989 roku.

 

Dodajmy jeszcze jeden oczywisty fejk z wywiadu.

Opara pozornie gładko tłumaczy, dlaczego z taką łatwością opuścił PRL pomimo tego, ze był oficerem ludowego wojska polskiego, a zatem formacji nastawionej wrogo do NATO.

 

… Niestety wszystkie moje podania o zwolnienie lądowały w koszu. Jednak szczęście mi sprzyjało. W 1976 r. PRL podpisała w Helsinkach Konwencję Praw Człowieka i za radą kilku moich znajomych pacjentów, przedwojennych oficerów, wykorzystując nowe przepisy, udało mi się uzyskać zwolnienie z wojska. Oczywiście nie obyło się bez straszenia: aresztowaniem, więzieniem, koniecznością zapłacenia za studia itd. itp. Pułkownik Stern, dowódca jednostki, wręczając mi łaskawie ten dokument, podkreślił: „Towarzyszu Opara, niech pan pamięta, że nigdy nie wyjedzie pan z kraju! Nigdy!”. Moja decyzja była już jednak nieodwołalna niezależnie od konsekwencji. Postanowiłem, że odchodzę z wojska i wyjeżdżam z Polski! Tym bardziej intensywnie zacząłem myśleć o wyjeździe. Tutaj nie widziałem wtedy dla siebie przyszłości.

Opara pieprzy, aż miło. Otóż Europejska Konwencja Praw Człowieka została podpisana łącznie z przystąpieniem Polski do Rady Europy, co miało miejsce dopiero 26 listopada 1991 roku. Obowiązuje zaś od 19 stycznia 1993 r. (data ratyfikacji).

 

Co prawda PRL ustami pułkownika Sterna rzekomo zapowiedział Oparze, że ma szlaban na wyjazdy zagraniczne, ale sprytny Zbyś, pardon, sprytny Rycho poradził sobie z Systemem.

Któregoś dnia, na początku lipca 1979 r. , moja żona gdzieś wyczytała, że Polski Związek Motorowy (PZM) organizuje wyjazdy do Grecji i załatwia wszystkie potrzebne dokumenty, m.in.: paszporty, wizy etc. Można było wywieźć tylko 100 dolarów. Złożyliśmy wnioski o paszporty, a 3 tygodnie później kazano nam je odebrać. Poprosiłem żonę, żeby nikomu o tym nie mówiła, nawet swojej mamie. Do Austrii i Szwecji można było wtedy wyjechać bez wiz. Pojechaliśmy więc na wycieczkę PZM do Grecji, a stamtąd przez Budapeszt do Wiednia. Początkowo zamierzałem tam podjąć pracę jako lekarz, ale w Wiedniu panowała nerwowa sytuacja z powodu inwazji radzieckiej w Afganistanie. Istniało realne niebezpieczeństwo, że na teren Austrii wkroczą też Rosjanie. Poszliśmy więc z żoną na policję, prosząc o tzw. pozwolenie na pobyt tymczasowy w Wiedniu, a następnie udaliśmy się do Ambasady Australii i po 3 miesiącach, w 1980 r., otrzymaliśmy już pozwolenie na wyjazd do Australii.

 

Prawda, jakie to banalnie proste? Nosz karwarz twarz!

Że nikt poza Oparą na to nie wpadł! Ba, byli ludzie, którzy pomimo oficjalnie głoszonego hasła łączenia rodzin na wyjazd z kraju i połączenie się ze współmałżonkiem czekali aż do zmiany ustroju.

Najwyraźniej Opara jest wyjątkowy.

I to tak bardzo, że nawet spać nie potrzebuje.

 

pracowałem po 160 godz. tygodniowo … Nauczyłem się całkowicie regenerować swój organizm w zaledwie pięć minut snu i budziłem się wypoczęty. Mogę w ogóle nie spać. Mam naprawdę wyjątkową witalność życiową i cały czas się martwię, że nie mam co robić…

 

więcej tu:

https://magazynlbq.pl/ryszard-opara-moj-zyciorys-nadaje-sie-na-film/

 

A teraz przedstawmy naszą hipotezę. Otóż nadterminowy rok studiów pana Opary nie powstał wcale na pierwszym roku, ale już… po promocji.

Z jakichś przyczyn został wytypowany do głębszej służby socjalistycznej Ojczyźnie. W tym celu przerwał naukę na WAM po promocji (po IV roku) i na rok został oddelegowany do PRL-owskiej szkoły szpiegów, czyli Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Radiotechnicznych w Jeleniej Górze. Osoby w przeszłości związane z tą szkołą próbowały szczęścia m.in. w mafiach paliwowej i śmieciowej (vide: proces śląskiej mafii śmieciowej w Tarnowie) a także tworząc portal rzekomo świadczący pomoc dla klientów banków w rzeczywistości zaś służący wielusettysięcznym wyłudzeniom. Portal nad losem którego biadoli niedojdowaty wychowanek WSI znany pod nickiem Zawisza Niebieski. Taka WSI-owa solidarność czy tylko brak piątej klepki wypada spytać.

 

Wróćmy jednak do Opary.

 

Roczny kurs, następnie legendowanie jako lekarz. Wreszcie pozorne opuszczenie wojska, praktycznie bez żadnych trudności (dzisiaj Opara powołuje się na nieistniejącą wówczas instytucję prawną), choć absolwent WAM po ukończeniu szkoły musiał odsłużyć w wojsku 14 lat. Na tyle bowiem władza ludowa wyceniała wojskowe studia medyczne. Co więcej, w zależności od jednostek, w których dany lekarz pracował, po tych 14 latach obowiązywał go szlaban na paszport maksymalnie do lat 5. Dopiero wówczas mógł starać się o wyjazd z kraju. Jedynie w drodze wyjątku mógłby pojechać wcześniej do Bułgarii, a za dobre wyniki służby to nawet na Krym.

Taka była tamta rzeczywistość i oparowe bajania czy wymysły Mazguły nie są w stanie zmienić tamtejszej rzeczywistości.

 

Tymczasem Opara chce pojechać na wycieczkę i w trzy tygodnie dostaje paszport. Z żoną na dodatek. Przypomnieć zatem należy, że biura paszportowe były integralną częścią aparatu bezpieczeństwa Państwa.

 

Bajania o swoich wyczynach jako lekarza w Australii nie wytrzymują konfrontacji z rzeczywistością. Wystarczy bowiem raz notyfikować dyplom, a potem tylko praktykować.

To jednak przerosło umiejętności pana Opary.

 

A może nie przerosło?

Może po prostu inne było jego zadanie?

 

Pamiętamy przecież, że trafił na antypody wtedy, gdy w Polsce komuna już szykowała sobie poduszkę, aby wygodnie usiąść zamiast upaść na paskudny ryj, jak życzyło sobie 99% społeczeństwa.

Czy stąd wzięły się pieniądze?

Miał nimi obracać, miał zakładać firmy.

 

Pomnażać majątek.

 

Wbrew temu, co mówią niektórzy, jestem przekonany, że wywiązał się z tego zadania. Inaczej po prostu spotkał by się z seryjnym samobójcą. A jeszcze wcześniej jego żona.

Klapa nastąpiła wtedy, gdy usiłował pomnożyć swój zarobek do poziomu, jaki wcześniej reprezentował.

 

To jednak wymagało samodzielności, a nie tylko umiejętności wykonywania poleceń.

Tego najwyraźniej nie potrafi. Co wyraźnie widać po tym, jak prowadzony jest NEon.

Zabrakło tego, kto by Oparze kazał.

A decydować samodzielnie samozwańczy doktor nie potrafi.

 

 

26.12 2020

 

 

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 4 (głosów:12)

Komentarze

„Od dzisiaj nie chcę mieć z tą bandą nic wspólnego, więc wygaszam obecność na serwisie zarządzanym przez takie osoby” - zadeklarował Tomasz Parol. „Uznaję za bandycki numer ściąganie pieniędzy od blogerów, komentatorów i czytelników na firmę wydmuszkę, zarządzaną przez człowieka, który dopuszcza się kradzieży” - podkreślił. W środę na facebookowym profilu Nowego Ekranu, nadal zarządzanym przez odchodzących dziennikarzy, pojawiła się informacja, że wspólnie uruchamiają nowy serwis. Tomasz Parol już dzień wcześniej opisał, czego na nim nie będzie: „bez podejrzanych powiązań i garbów wizerunkowych Ryszarda Opary, bez udziałów w nim złodziei w rodzaju Andrzeja Grabowskiego lat 30, bez zalegania miesiącami dziennikarzom i administratorom, bez dojenia i wykorzystywania blogerów, oraz bez trupów politycznych, czarnego PR-u, sekciarzy, troli czy tego całego syfu, jaki prowadził na Nowy Ekran Ryszard Opara przez ostatnie tygodnie wbrew redakcji”.

https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/redakcja-i-wlasciciele-nowyekran-pl-oskarzaja-sie-o-kradziez-serwisu

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1655992

Nowy Ekran (obecnie Neon24 pl), w którym niegdyś zatrudniony był Robert Winnicki, a konkretnie m in Ryszard Opara - przedstawiał likwidację WSI jako "błąd nie do naprawienia" i "spisek obcych sił"...

 

https://twitter.com/lostson_/status/1028960252333576192

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1655993

Dla pana Opary, to jeszcze za mało. 

To dla czego nie przeprowadził się do Rosji, tylko wyjechał do Australii i stamtąd chciał kierować operacją "Powrót Polski do macierzy sowieckiej.

A Polska ponownie miała by zostać jedną z republik sowieckich, pod komendą pułkownika KGB Putina.

Panie Opara, jako lekarz to pan dobrze wie, że na pana dolegliwość już nic panu nie pomorze, a będzie coraz gorzej.

 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

------------------------------------------
Dotknij Panie mego serca i oczyść je.
Niech Twój Święty Duch ogarnie mnie.

#1655998

Krótki bilans "działalności" duetu chazarsko-sowieckiego(Dobrowolski & Ruszkiewicz) w ostatnim czasie na Szambie 24.ru

1.Facebook - blokada konta.Powód.Sztuczne nabijanie odsłon,zawirusowane linki do sowieckich stron,fake newsy
2.Google - Odmowa płatności za reklamy.Powód.Sztuczne nabijanie odsłon.
3.SimilarWeb- weryfikacja odsłon,sztuczne nabijanie,kłamstwa w raportach właściciela.Spadek o 2 tys miejsc i to nie 
   koniec.
4.Kolejne dwa śledztwa w prokuraturze W-wa Śródmieście.
5.Trzy osobne śledztwa w IPN
6.Sprawa w toku na wniosek  Rzecznika Ministra-Koordynatora Służb Specjalnych
CDN.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1656074

Dzięki za konkrety wykorzystam je do kolejnego pisanego na temat "VKolumny w inteternecie, kto jest kim ?". Będziecie o Scierwoneonie, póki jeszcze istnieje. Pewno wkrótce zniknie za antypolską działalność,  ale to zostawmy Prokuraturze. Jedno jest pewne Admin NP tak zadziałał,  że już  żadne Szperaczki z kradzionych IP z Neonka admin tego portalu @Cezary D. tutaj nie wykorzysta. A  znanych nam trolli ( Cezary Dobrowolski.vel szperacz , jego odmiany i innych  Jarków Ruszkiewiczów - trollii)zgłaszamy na bieżąco.

 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Tezeusz

#1656019

w kacapskim człeku

 

WSIowa kanalia

pławi się w ścieku

ileż jest smrodu

w kacapskim człeku?!

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1656033

Tysiące takich śpiochów rozesłanych zostało po świecie celem dbania o kasę bolszewickich złodziei, siatka taka miała za zadanie nie tylko doglądanie finansów zdeponowanych za granicami PRL-u ale także była lufa pistoletu przystawiona do głów tych którzy zarządzali kasa wywieziona z PRL-u. a cala sprawa oraz zamieszanie związane z australijskim certyfikatem lekarskim ma na celu tylko jedno uwiarygodnianie R.Opary jako trochę nieporadnego ,nie znającego jezyka i kultury Australi emigranta z komunistycznego konca swiata 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1656036

dymną i udaje patriotów. Filokacapski Opara przecież zaczynał jako hurrapatriota. Zobacz, że budzący wstręt i pogardę u Polaków niejaki Zwiszak Niebieski do tej pory pisze o sobie, że jest Polakiem i patriotą, czym wzbudza jedynie odruchy wymiotne. 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1
#1656037

Nie można nazywać patriotami takie osoby, które chcą by Polską rządziły obce państwa.

Takie osoby to tylko wasale, sługusy i sprzedawczyki, a nie patrioci.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

------------------------------------------
Dotknij Panie mego serca i oczyść je.
Niech Twój Święty Duch ogarnie mnie.

#1656040

w nadziei, że kogoś złapie na swoje słowa. Przykład Brauna świadczy dobitnie, że ta sztuka udaje się o wiele za często.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1
#1656041

Kto ma Boga i Ojczyznę w swoim sercu, to na lep nie da się złapać.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

------------------------------------------
Dotknij Panie mego serca i oczyść je.
Niech Twój Święty Duch ogarnie mnie.

#1656042

Bawi się Opara w lekarza, ma gdzieś to ze nie ma certyfikatu lekarskiego, wie ze nie po to przyjechał do Australi aby leczyć, pamięta o słowach które wypowiedział do swego nauczyciela jeszcze w szkole średniej , zostanę milionerem. Mówiąc te słowa wiedział ze zostanie przyjęty do wojskowej akademi medycznej w Łodzi. Akademi powstałej na zlecenie KBW-korpusu bezpieczeństwa narodowego. Lekarzem jest tylko w okresie od 1980 do 1984 a raczej osoba udająca lekarza. Tych kilka lat R.Opara naprawdę ciężko udaje lekarza na rożnych stanowiskach w szpitalach ,nie ma niepewności tego co nastąpi po zmianie naczalstwa nad Wisłą . Wie ze mocodawcy wysylajcy go do Australi będą dalej decydentami po zlikwidowaniu grupy Gierka, w końcu jest oficerem ludowego wojska polskiego. Ukierunkowanym przez najlepszych ludzi KBW. R.Opara jest jedynym chyba mi znanym obywatelem prl-u który może powiedzieć ze słowa sowieckiego generała jaruzela, a raczej prośba o 100 dni spokoju i potem już będzie chleb z szynka się potwierdziły. Swoje sto dni trwające trochę ponad 3 lata przeczekał z pokora a chleb z szynka pojawił się w postaci Ludzi którymi Opara na terenie Australi miał się opiekować.

http://polacy.eu.org/

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1656044

Zwiszak w kolorze czerwono-niebieskim?

PO UB-ecka spedalona wsza !!!

Tylko tyle

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1656051

Tysiące takich śpiochów rozesłanych zostało po świecie celem dbania o kasę bolszewickich złodziei, siatka taka
miała za zadanie nie tylko doglądanie finansów zdeponowanych za granicami PRL-u ale także była lufa pistoletu przystawiona do głów tych którzy zarządzali kasa wywieziona z PRL-u.

*dokumenty, materiały, użyte oraz cytowane poniżej znajdują się w całości na końcu artykułu.

Szczególne podziękowania panu Ericowi Ellisowi dziennikarzowi Australijskiego pisma the bulletin 

27 Lutego 1985 roku Australijski adwokat Ryszarda Opary składa wniosek o rejestracje Opary jako lekarza i prośbę o dopuszczenie do egzaminów rejestracyjnych w podaniu podaje ze pan Ryszard Opara jest w tym czasie osoba bezrobotna .

Takie fakty podaje R.Opara na piśmie do sadu australijskiego,tymi faktami zakończyła się cześć pierwsza wpisu

 

Parol Ryszarda Opary część 2 KBW Goldberg

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 6 grudnia 2011

Tysiące takich śpiochów rozesłanych zostało po świecie celem dbania o kasę bolszewickich złodziei, siatka taka
miała za zadanie nie tylko doglądanie finansów zdeponowanych za granicami PRL-u ale także była lufa pistoletu przystawiona do głów tych którzy zarządzali kasa wywieziona z PRL-u.

*dokumenty, materiały, użyte oraz cytowane poniżej znajdują się w całości na końcu artykułu.

Szczególne podziękowania panu Ericowi Ellisowi dziennikarzowi Australijskiego pisma the bulletin .

 

27 Lutego 1985 roku Australijski adwokat Ryszarda Opary składa wniosek o rejestracje Opary jako lekarza i prośbę o dopuszczenie do egzaminów rejestracyjnych w podaniu podaje ze pan Ryszard Opara jest w tym czasie osoba bezrobotna .

Takie fakty podaje R.Opara na piśmie do sadu australijskiego,tymi faktami zakończyła się cześć pierwsza wpisu http://wordpress.com.salon24.pl/362421,parol-ryszarda-opary-nowy-kran-metna-woda o jednym z wielu nie tajnych agentów ,nie współpracowniku służb specjalnych ale o jawnym i wyrachowanym gotowym na wszystko oficerze KBW człowieku bandy zydokomunistycznej która zniewalała i zniewala nasza Ojczyznę od roku 1944. Kończąc wojskowa akademie medyczna w lodzi otrzymuje nie tylko stopień oficerski Ludowego Wojska Polskiego ale zostaje przygotowany do pracy operacyjnej na zachodzie. Wyjazdy w czasie studiów a także już po do Szwecji, Republiki Federalnej Niemiec oraz Austri pod przykrywka praktyk lekarskich to nic innego jak doskonalenie zawodowe do pracy tak zwanego ;śpiocha;

 

Tysiące takich śpiochów rozesłanych zostało po świecie celem dbania o kasę bolszewickich złodziei, siatka taka miała za zadanie nie tylko doglądanie finansów zdeponowanych za granicami PRL-u ale także była lufa pistoletu przystawiona do głów tych którzy zarządzali kasa wywieziona z PRL-u.

Adwokat R.Opary za wiedza czy tez bez swego klienta klamie pisząc ze Opara jest osoba bezrobotna.

 

(oto wyrok sadu Australijskiego z roku 1986-potwierdzenie urzędowe ze R.Opara nie był bezrobotnym w roku 1985.)On 7 May 2004, while a director of ACU, Mr Opara was appointed as a director of Willow Australia Pty Ltd (Willow). Mr Opara failed to disclose his interest in 10,000,000 shares of ACU held by Willow until 21 September 2004, four months after he was required to do so.

*tlumaczenie – W dniu 7 maja 2004 r., dyrektor ACU, Pan Opara został mianowany dyrektorem Willow Australia Pty Ltd (Willow). Pan Opara nie ujawnił swoich udzialow 10.000.000 akcji z posiadanych w Willow ACU do dnia 21 września 2004 r.,a jest to wymagane.

Pozatem jest przewodniczący firmyAVANTOGEN- chairman Richard Opara-By Helen Westerman and Rebecca Urban
FULL DISCLOSURE
October 24, 2005

a cala sprawa oraz zamieszanie związane z australijskim certyfikatem lekarskim ma na celu tylko jedno

 uwiarygodnianie R.Opary jako trochę nieporadnego ,nie znającego jezyka i kultury Australi emigranta z komunistycznego konca swiata .
Nasuwa się pytanie dlaczego ta cala kombinacja, dlaczego nie wysłano po prostu do Australi zwykłego agenta który chociażby jako attache kulturalny ambasady w Sydney miąłby oko na wszystko i nie musial się bawić w lekarza.

Po pierwsze kasa jaka operowały i operują do dzisiaj bandy złodziei komunistycznych to nie parę dolarów lecz miliardy ulokowane w bankach, w spółkach legalnych bussinesach ,zarządzali i zarządzają nimi ludzie bardzo znani oraz uwiarygodnieni wiec pojawienie się chociażby na zwykłym raucie takiego attache równałoby się z kłopotami. Pozatym ekipy złodziei czyli KCPZPR ,premier oraz sejm  PRL zmieniały się nad Wisłą za pomocą reżyserowanych przez służby buntów społecznych mniej więcej co dziesięć lat i każda ekipa musiała nie tylko pilnować swej kasy ,ale także w miarę możliwości przejąć kasę poprzedniej ekipy oraz zlikwidować pilnujących, wysłanych wcześniej . R.Opara zostaje wysłany do Australi w roku 1980,jest żelazna kurtyna, każdy emigrant z za żelaznej kurtyny przechodzi szereg przesłuchań prowadzonych przez wywiad USA oraz Izraela. Takie wtedy były reguły na całym świecie ,każdy cywil był podejrzany cóż dopiero absolwent wyższej szkoły wojskowej.

Nie inaczej jest w wypadku R.Opary, z ta różnica jednak ze Opara wie o najbliższej przyszłości , dlatego do roku 1983 nie nawiązuje kontaktów służbowych wie ze wprowadzenie stanu wojennego uwolni go z pod kurateli kontrwywiadu USA oraz Australi.

Bawi się Opara w lekarza, ma  gdzieś to ze nie ma certyfikatu lekarskiego, wie ze nie po to przyjechał do Australi aby leczyć, pamięta o słowach które wypowiedział do swego nauczyciela jeszcze w szkole średniej , zostanę milionerem.

Mówiąc te słowa wiedział ze zostanie przyjęty do wojskowej akademi medycznej w Łodzi. Akademi powstałej na zlecenie KBW-korpusu bezpieczeństwa narodowego.

Lekarzem jest tylko w okresie od 1980 do 1984 a raczej osoba udająca lekarza. Tych kilka lat R.Opara naprawdę ciężko udaje lekarza na rożnych stanowiskach w szpitalach ,nie ma niepewności tego co nastąpi po zmianie naczalstwa nad Wisłą . Wie ze mocodawcy wysylajcy go do Australi będą dalej decydentami po zlikwidowaniu grupy Gierka, w końcu jest oficerem ludowego wojska polskiego. Ukierunkowanym przez najlepszych ludzi KBW.

R.Opara jest jedynym chyba mi znanym obywatelem prl-u który może powiedzieć ze słowa sowieckiego generała jaruzela, a raczej prośba o 100 dni spokoju i potem już będzie chleb z szynka się potwierdziły. Swoje sto dni trwające trochę ponad 3 lata przeczekał z pokora a chleb z szynka pojawił się w postaci Ludzi którymi Opara na terenie Australi miał się opiekować.

Odtąd już kłamstewka takie male jak dotychczas będą bez znaczenia . Nie będą zaprzątać uwagi, zajmować się nimi będą najlepsi adwokaci w Australi oraz USA.

Góry złota odziedziczyli a raczej zagrabili i przywłaszczyli sobie namiestnicy Stalina jak Bierut i reszta zydobolszewi .Wiele milionów dolarów odebranych Polakom zwyrodnialcy tacy jak tatko byłego prezydenta trzeciej RP Kwaśniewskiego-prawdziwe nazwisko Stolzmann –pułkownik NKWD mordujący rodziny żołnierzy NSZ oraz AK na Pomorzu zachodnim, NKWD-zista Kiszczak ,braciszek Michnika-Szechtera i wielu wielu dzisiaj żyjących z krwi Polaków .Mieli oni z tym bogactwem pewien kłopot. Gdzie to wszystko schować, gdzie ulokować, przecież  twór jakim był PRL może się rozpaść. Grupy zydo bolszewików zwalczające się nawzajem o schedę po wymordowanym społeczeństwie Polskim, nie widziały innego rozwiązania jak tylko zaufać braciom rozsianym po świecie . Pieniądze i złoto nie śmierdzą.

Wielka kasa musi być połączona z polityka. Inaczej zniknie. Mając kasę oraz władze łatwo ja transferować , inwestować , prac i co najważniejsze wydawać. Pakowano wiec worki dolarów , tony złota, w samoloty, pociągi , samochody i wywożono poczta dyplomatyczna. Braciszkowie w wierze towar lokowali gdzie popadło .Pamiętali jednak ze musza zatrudnić jako sekretarkę Zosie emigrantkę, która polecają dostawcy dolarów, czy Ryszarda ,wiedzieli ze każdy przekręt może być ostatnim bo Zosia zamiast grzebyka w torebce ma Waltera.

Pewna cześć zrabowanego Polakom majątku trafiła także na kontynent Australijski. Kraj ten po zakończeniu drugiej wojny światowej był tylko o krok od zmiany systemu politycznego. Potężna grupa zydo bolszewi osiadłej na kontynencie  doprowadziła do tego ze partia komunistyczna swego czasu w okresie powojennym prawie wygrała wybory. Rząd oraz służby jej królewskiej mości z Londynu co prawda rozpędziły bolszewików, ale pozostala potężna siatka zydobolszewicka ustawiona tam przez Moskwę.

W styczniu 1948 roku na kontynent australijski z Niemiec przybywa 19 sto letni wówczas ,cudem ocalony z getta Łódzkiego Żyd. Celem głównym jak sam mówił później jest odbudowa majątku, jaki rodzina posiadała w Lodzi. Żydzi sa bardzo zdolni i bardzo pracowici wiec nie dziwi nikogo ze jeden cudem zostaje zwolniony z obozu Auschwitz i umiejąc ledwo pisać i czytać zostaje profesorem. Następnie nawet ministrem, w końcu prawa ręka premiera PRL-u bis Tuska. Inny cudem ocalony z getta w Łodzi zostaje czwartym na liście najbogatszych obywateli kontynentu australijskiego. Ustępuje miejsca tylko potentatowi medialnemu Murdochowi, Prattsowi oraz panu o nazwisku Bond.

reszta tu:

https://wzzw.wordpress.com/2011/12/06/parol-ryszarda-opary-czesc-2-kbw-goldberg/

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1656093

Poprzednie dwie części w których opisałem życie i powiązania polityczno finansowe Ryszarda Opary wywołały burze w świecie Blagierskim. Generałowie WSI za pomocą płatnych pachołków dopuścili się nawet manipulacji polegającej na tym ze na portalu nowy ekran.pl opublikowali fałszywe informacje na mój temat dopuszczając się tym samym czynu kryminalnego. 

Cóż sprawa została skierowana przeze mnie do prokuratury.

Zapowiadałem wcześniej część trzecia dotycząca redaktora naczelnego portalu nowy ekran.pl Tomasza Parola vel Łażącego Łazarza.

Bedzie to bardzo krotka część ,przedstawię tylko wszystkim Blogerom jeszcze piszącym na portalu generałów WSI dowód na to że Tomasz Parol zagrał wam na nosie i jest pospolitym kłamcą oraz zdrajcą niegodnym miana Polaka.

Portal nowy ekran.pl jak wiemy wystartował 31.01.2011.

Wielu porządnych Ludzi widząc słabość blogosfery  naprawdę uwierzyło że nowy ekran.pl może być dobrym miejscem na pisanie i tworzenie nowych możliwości w walce o Polske.

Niestety jest to jak wiemy podległa WSI kolejna prowokacja generałów. Sam zaś Tomasz Parol to pospolity Judasz . Wielokrotnie zarówno T.Parol jak i R.Opara twierdzili ze ich publikacje na portalu WSIowych generałów Pro Militio to duplikaty zamieszczane tam bez ich zgody i nie są aktywnie piszącymi dla Pro Militio.

 

https://wzzw.wordpress.com/2012/04/16/parol-ryszarda-opary-czesc-3-genesis-zdrady-blogerow/

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1656181

Oczywiście, że te zmienne wersje pięknego Ryśka to ściemy. Najpierw w celach biznesowych udawał genialnego biznesmena, po powrocie udawał patriotę i zbawcę narodu, na starość ześwirował i się wybielał udając szlachetnego filantropa. Sęk w tym, że z czasem sam zaczynał wierzyć w kreowane wersje siebie i swoich doświadczeń. A przecież zupełnie inna postać wyłania się z twardych faktów, opartych na kwitach. Inna postać jest w odbiorze ludzi, którzy mieli z nim styczność i wystarczająco go poznali. Nawiasem mówiąc, przejmowanie alternatywnej legendy jest charakterystyczne dla zaburzonych ale i agentów.

Zabawne są te jego biznesy, gdzie bez czynnika X czyli seryjnego szczęścia z inwestowaniem nie miałby szans, tak jak i symptomatycznie nie miał, gdy tylko trafiał na zmianę polityki, na konkurencję, na braki kasy. Tak to każdy potrafi niby z niczego, gdyby mieć miliony do dyspozycji i ustawione biznesy, gdzie z góry jest pewny zysk a dla pewności wszystko się spekulacyjnie sprzedaje szybko niczym gorący kartofel. Nic dziwnego, że do dziś nie ma pojęcia o biznesie i przedsiębiorczości, gdy tylko znajdował dojście do ludzi, inni finansowali a on podejmował ryzyko figurowania w papierach. Zajmował się więc zarabianiem dla innych, dla wykładających kasę aż z czasem sam uwierzył we własne zdolności i w to, że jak bogaty zmawia się z urzędnikiem i bankierem, to nigdy nie straci- aż się wreszcie przejechał. I to tak, że sam wyciągnął bankowi kwestie insider trading a przecież sam wcześniej ustawiał sprawy na raucikach. Albo, jak sam wspominał australijskie czasy
Był pewien problem proceduralny, który wymagał aby placówka będąca własnością Rządu, była sprzedana w drodze publicznego przetargu, ale zapewniono mnie, że jeżeli do niego wystartuje - to mam wszelkie szanse wygrać, pod warunkiem oczywiście, że moja oferta będzie sensowna i porównywalna do innych.
Ofert w sumie było kilkanaście ale...ja mimo wszystko wygrałem.

Tak, ustawiane przetargi to tylko "problem proceduralny" a to, że z czasem znajomi urzędnicy sami mu proponowali takie interesy, to pewnie tylko tak z czystego, dobroczynnego serca. Tacy to filantropi tak to czarowali, by zarabiać pierwsze miliony, udając że to własną ciężką pracą i genialnym umysłem prostego emigranta. Tak to potrafi każdy, pytanie tylko, skąd kasa na start i jak się wbić w środowisko takich, którzy zechcą finansować. Czy łączy się z tym stałe znamienne rusofilne zboczenie czy tylko szemrane interesy i skrywani wspólnicy? Jak to jest, że oficer PRL rzuca wojsko i z zastrzeżonym paszportem wyjeżdża cudem jako azylant polityczny, tuż przed 1980. a po kilku podręcznikowych latach kariera finansowa nabiera cudownego pędu. Dlaczego nie wspomina swych wyjazdów zagranicznych, australijskich transakcji z akcjami, na których wiele razy tracił, dlaczego na Zachodzie podaje inne daty studiów i cywilną uczelnię a nie wojskową? Dlaczego opowiada blogerom, że o tym, iż istnieje jakieś WSI dowiedział się dopiero od nich, mimo że znał wojskowych a sam nieraz zawodził przeciwko rozwiązywaniu dawnych służb?

 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1656442

https://naszeblogi.pl/12504-nowy-ekran-i-wszystko-jasne

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1656443

Rok temu nie znałem nazwiska R. Opara. Spytano mnie: Czy oficer LWP po WAM mógł wyjechać na Zachód!

Wyjeżdżając do Australii , jako były oficer wojska musiał Pan współpracować ze służbami specjalnymi /II Zarząd Sztabu Generalnego LWP/

           

Odpowiedziałem  mógł, gdy:

1/ Dostał taki rozkaz/zadanie. 

 

Mnie wysłano w 1975 roku jachtem do Danii nawet nie precyzując żadnego zadania. Pracując

w aparacie wojny psychologicznej m.in. pisałem książkę nt. 6 DP niem.-duńskiej stacjonującej na terenie Szlezwiku

-Holsztynu i Danii. To było na kierunku naszych działań na wypadek „W”, a ja miałbym być dyrektorem

 rozgłośni radiowej na ter. płn. Niemiec, więc zbierałem materiały i przy okazji na 1 dzień popłynąłem sam

statkiem do Szwecji!

 

2/ Jeśli wyraził zgodę na współpracę ze służbami spec. PRL!

 

Sam pracowałem też 13 m-cy w kontrwywiadzie SB na kier. Zagranicznym jako tłumacz nie mając nic wspólnego

z rozpracowywaniem inteligencji, duchownych itp.  i mnie zwolniono w okresie próbnym (3 lata) bez uzasadniania,

ale poznałem zasady i metody pracy – byłem też na miesięcznym szkoleniu w centrum wyszkolena pracowników SB!

W dodatku przez lata mojej pracy, studiów, miejsca pracy zawsze miałem koleżeński kontakt z osobami ze służb

specjalnych, którzy swobodnie ze mną rozmawiali, traktując mnie jak swego, choć zostałem wyrzucony jako wróg PRL!

 

Dlatego dam przykład Geremka – nie oficera! Jako młody chłopak dostał zezwolenie na studia w USA, a potem zaraz po powrocie z nich na studia we Francji ! Takich cudów nie było, aby ktoś „z żelaznej kurtyny” mógł sobie podróżować.

 

Zatem proszę zrozumieć, że ni stąd ni z owąd Geremek i „pobożny” Tad. Mazowiecki  NIE PROSZENI przyjechali

do strajkującej stoczni do Gdańska, aby „służyć pomocą” (KOMU ?!) i pomyślcie, że tam ich przyjęto z otwartymi rękami

Czyli: ktoś z oczekujących o nich wiedział i nie sprawdzał ich, nie protestował !!! 

 

Po prostu: Geremek musiał odpracować i wtedy dostał zadanie ! A jak się zastanowicie Sz. Czytelnicy to miernota intelektualna po średnim wykształceniu Mazowiecki – trzymający się kościoła jak dziecko spódnicy matki – nie zostałby posłem na sejm PRL w czasach komunistycznych, gdyby nie współpracował. Zresztą w 1968 roku głosował w sejmie za „udzieleniem bratniej pomocy” Czechosłowacji.

 

 Natomiast w 1981 roku po wyrzuceniu mnie z LWP przy pomocy „psychuszki” za moje poglądy i działalność  chciałem z żoną pracującą w księgowości jednostki wojskowej wyjechać na wycieczkę do Austrii - to jej zezwolono, a mnie nie uzasadniając w piśmie WSW do wydziału paszportowego SB: „zwolniony z wojska, bo miał nie ładną opinię. Mógłby pozostać

za granicą!”

 

Znałem zasady wyjazdu w ogóle za granicę, a tym bardziej na zachód.

Moja odpowiedź na pytanie o R.O., była zgodną z tą jaką dał też represjonowany jak ja detektywmjarzyński samemu

Ryszardowi Oparze na nE:

 

„Odnośnie Pana agenturalności : nie wykluczam, nie potwierdzam.

 Nie mam na ten temat danych. Na różnych forach krążą informacje,

 iż jako Żyd pojechał Pan do Australii kontrolować innego Żyda.

Nie wiem ile w tym prawdy.

Według mnie jako byłego oficera kontrwywiadu wojskowego,

 wyjeżdżając do Australii , jako były oficer wojska musiał Pan

współpracować ze służbami specjalnymi /II Zarząd Sztabu

Generalnego LWP/.Takie Były czasy i dla nikogo nie robiono

 wyjątku. Gdyby Pan odmówił, to by Pan nie wyjechał.

 W tej sytuacji niech Pan z siebie nie robi cnotliwej pensjonarki.

Nie uchodzi byłemu oficerowi.”

 

Franciszek Krzysiak – dysydent za komuny i dziś!

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1656470

Pan Ryszard Opara

"Nie miałem przyjemności Pana poznać, ale skoro Pan pracował w WAM jako oficer kontrwywiadu, to może uprzejmie potwierdzi Pan też, że nie byłem żadnym członkiem - żadnych służb. (Co też mi zarzucają)."

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ __ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Odnośnie Pan agenturalności : nie wykluczam, nie potwierdzam. Nie mam na ten temat danych. Na różnych forach krążą informacje, iż jako Żyd pojechał Pan do Australii kontrolować innego Żyda. Nie wiem ile w tym prawdy. Według mnie jako byłego oficera kontrwywiadu wojskowego, wyjeżdżając do Australii , jako były oficer wojska musiał Pan współpracować ze służbami specjalnymi /II Zarząd Sztabu Generalnego LWP/. Takie Były czasy i dla nikogo nie robiono wyjątku. Gdyby Pan odmówił, to by Pan nie wyjechał. W tej sytuacji niech Pan z siebie nie robi cnotliwej pensjonarki. Nie uchodzi byłemu oficerowi.
Odnośnie agenturalności powiem tylko, iż nie jest ona czymś nowym, nieznanym, bynajmniej nagannym. Od lat jest wykorzystywana przez wszystkie państwa na świecie jako element jego bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego. Tylko w Polsce, za sprawą Macierewicza i jego mocodawców, z agenturalności zrobiono kuriozum, przyczyniając się do gwałtownego spadku bezpieczeństwa państwa.

Zmierzch Imperiów - Historyczna szansa Polski

detektywmjarzynski 05.01.2013 07:43:23

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1657791

Nie będę mówił o agenturalności Pana Ryszarda Opary, czy też ją mu

zarzucał. To chore. Dla mnie jako byłego oficera służb specjalnych agenturalność wobec własnego kraju jest czymś normalnym i naturalnym.
Kuriozum jaki z agenturalności zrobili Antoni Macierewicz i Bronisław Wildstein, publikując listę agentów , woła o pomstę do nieba. Nie zrobili tego jedynie od siebie, w ramach samo aktywności. Realizując zadania Międzynarodowej Zakulisy ich celem był demontaż państwa polskiego.
Trzeba przyznać, iż im się to w jakiejś mierze udało. Każdy kij ma dwa końce. Jeszcze nie wiadomo, czy sami nie wpadną w pułapkę , którą wykopali dla innych.

Powrócę jednak do tematu. Pan Ryszard Opara w swoim komentarzu pisze, cytuję;

Jak pisałem już wiele razy. WAM ukończyłem w 1974r.
Z wojska udało mi się zwolnić się w 1976-7 r. (proces trwał ponad rok), kiedy Polska podpisała Konwencje Praw Człowieka w Helsinkach.

Traf chce, że żyłem w tych samych czasach co Pan Ryszard Opara.
W !974 r. ukończyłem Wyższą Szkołę Oficerską Wojsk Pancernych w Poznaniu. Z obecnym Szefem Sztabu Generalnego Generałem broni
Mieczysławem Cieniuchem służyłem w jednym plutonie. Doskonale znane mi są uwarunkowania ówczesnej służby wojskowej. Ogólnie po skończeniu szkoły oficerskiej się nie wychodziło, chyba że po opłaceniu ogromnej sumy za wyszkolenie, na co nie było nikogo stać. Nikt z przełożonych nie przejmował się Konwencją Praw Człowieka w Helsinkach. Żołnierz, który by o tym wspomniał został by wyśmiany.
W wojsku wówczas obowiązywały trudne reguły i bezwzględna dyscyplina. Była jednak jedna możliwość wyjścia z wojska przed czasem.
Drogą do tego były "żółte papiery". Spotkałem się z tym mechanizmem zarówno w jednostkach, w których służyłem, a później w Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi gdzie byłem oficerem kontrwywiadu.
Do WAM , wbrew obiegowej pozytywnej opinii, nie trafiali słuchacze z ulicy. Trafiali tam pociotkowie różnych ważnych osobistości partyjnych,wojskowych itp. Przychodzili zazwyczaj po to by ominąć o wiele gorszą zasadniczą służbę wojskową i w odpowiednim momencie
/niekiedy przed zakończeniem studiów, niekiedy po ich zakończeniu/
zwiać z wojska, przenieść się do akademii cywilnej ze względu na "wariackie papiery". Była kolejka podchorążych czekająca na taką okazję. Wszystko działo się za przyzwoleniem Naczelnego Psychiatry LWP profesora Zdzisława Rydzyńskiego i jego zaufanych psychiatrów.
Gdy to wykryłem wybuchała afera, ale wokół mnie, że to zrobiłem. Mój przełożony szef WSW w Łodzi powiedział, że popsułem wieloletnie bardzo dobre stosunki z profesorem Rydzyńskim. Wyjście z wojska odbywało się naturalnie za pieniądze. Mój informator podchorąży WAM,
w śledztwie prowadzonym przez Prokuraturę Wojskową w Łodzi, który to potwierdził, po jakimś czasie /służył w Marynarce Wojennej/ ,gdy został wywieziony na tzw. dozór morski /stanie okrętem blisko brzegu przez dłuższy czas/ po powrocie z tego dozoru zmienił swoje zeznanie i wszystkiemu zaprzeczył . Mnie w postanowieniu prokuratura wojskowa określiła mianem "łatwowiernego" A więc tak naprawdę wówczas było.
W tej sytuacji niestety kwestionuję słowa, które wcześniej powiedział Pan Ryszard Opara. Dla porządku jeszcze raz je przytoczę:

Rok temu nie znałem nazwiska R. Opara. Spytano mnie: Czy oficer LWP po WAM mógł wyjechać na Zachód!

detektywmjarzynski 08.01.2013 02:14:42

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1657792

Z twojej wypowiedzi wnioskuję,  że jesteś emerytowanym oficerem WP ? 

Pozdrawiam 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Tezeusz

#1657793

to cytaty- zaznaczyłem kursywą ale tylko jej część się wyświetla, u dołu jest źródło choć bez linku, czyli tytuł wpisu i autor tego komentarza, tu akurat to skrajnie prokremlowski i prokomunistyczny, nieżyjący już jarzynski, dawny specjał po Dziwnowie i kontrwywiadzie- oficer obiektowy WAM w Łodzi w latach niemal identycznych do studiów Opary, więc z pewnością miał pojęcie, jak to wówczas wyglądało

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1657795