Aborcja. Helsińska Fundacja Praw (do zabijania) Człowieka

Obrazek użytkownika Humpty Dumpty
Kraj

Czwartkowy wyrok TK wyzwolił spore emocje. Czegóż zresztą można było się spodziewać ? Wszak wg lewicy (od PO do LSD i Razem nie wyłączając) aborcja jest najwyższym wskaźnikiem demokracji. Jako największe dobro lewicowego człowieka.

 

Najkrócej - im łatwiejszy dostęp do aborcji tym Państwo bardziej postępowe. To jednak spór ideologiczny.

Teoretycznie więc w dziedzinie prawa wyrok TK powinien przeciąć wszelkie spory.

Oczywiście różne Lemparty wraz z koleżeństwem mogą sobie protestować opierając się jednak wyłącznie o wyznawaną ideologię.

W końcu nawet w USA istnieje spora grupa osób – przeciwników kary śmierci, którzy wyrażają swoje racje otwarcie przed więzieniami, w których przeprowadzana jest egzekucja.

 

Polska jednak różni się od krajów demokratycznych. Wraz z odsunięciem od władzy dotychczasowych monopolistów zaczęło się kwestionowanie imperium najważniejszych urzędów i instytucji Państwa.

 

Tak własnie nagle stało się „modne” podważanie wytoków TK nie w oparciu o naukę prawa, ale w oparciu o widzimisię oPOzycji.

I jeśli do tej pory podważającą była jakaś żurnalistka z GazWyb to teraz zaszła istotna zmiana.

Gromkie NIE pod adresem TK wypłynęło z Helsińskiej Fundacji czegoś tam, założonej za pieniądze Sorosa.

 

W wydanym dzisiaj oświadczeniu HFPC grzmi donośnie:

 

Tak zwane orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego stanowi bezprecedensowy atak na prawa kobiet, prawa rodziny i wolność jednostki od nieludzkiego i poniżającego traktowania. Helsińska Fundacja Praw Człowieka przypomina, że w świetle prawa decyzja podjęta przez Trybunał w tak ukształtowanym składzie nie jest w istocie orzeczeniem. Dlatego też wzywamy tych, którzy będą wydawać rzeczywiste orzeczenia -sędziów i lekarzy -o niebranie pod uwagę tego tzw. orzeczenia TK.Stwierdzenie przez Trybunał Konstytucyjny niekonstytucyjności art. 4a ust. 1 pkt 2 ustawy o planowaniu rodziny w istocie przyczyni się do zwiększenia w Polsce podziemia aborcyjnego oraz turystyki aborcyjnej. Wprowadzone tzw. wyrokiem TK ograniczenia dotkną przede wszystkim kobiety niezamożne, wykluczone społecznie, pogłębiając biedę ich i ich rodzin i narażając je na poniesienie negatywnych konsekwencji zdrowotnych. Trybunał podjął próbę zmuszenia kobiet i ich rodzin do bohaterstwa i wyrzeczeń. Odmawiania kobietom prawa do decydowaniu o sobie, swojej rodzinie i jej losie. Narażania kobiet, ich rodzin oraz nienarodzonych dzieci na cierpienia psychiczne i fizyczny ból. Zmuszania dzieci do życia w cierpieniu i bólu oraz powolnego umierania w imię prymatu fundamentalizmu nad godnością drugiego człowieka. To jaskrawe naruszenie praw człowieka.

Zarząd Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka

 

 

Przyznam, że czytając powyższe oświadczenie człowiek mimo woli zaczyna szczypać się... gdziekolwiek.

Oto zdaniem prześwietnej Fundacji rozerwanie żywego człowieka wewnątrz matki a następnie wywlekanie po kawałku na zewnątrz ochroni go przed fizycznym bólem i cierpieniem psychicznym.

Co więcej, taka śmierć uchroni tegoż człowieka przed… późniejszą śmiercią.

 

Doprawdy, czegoś tu nie rozumiem. I nie tylko ja, jak sądzę.

 

To tak, jakbym poderżnął gardło czołowemu przedstawicielowi HFPC niejakiemu Piotrowi Kładocznemu a potem tłumaczył się przed sądem, że przecież ten i tak by umarł. A poza tym kto wie, może złamałby nogę, przyplątała się jakaś cukrzyca, mały udar, zawał… Ba, nawet łupież czy też inna grypa a nawet COVID.

Zatem podrzynając mu gardło uchroniłem go przed tymi wszystkimi okropieństwami.

 

I sąd wstałby, odłożył akta i rzekł: - pójdź kochany w moje ramiona. Toż dobro mu wyświadczyłeś. A ile przy okazji oszczędziłeś łez jego żonie, która musiałaby w chorobie chodzić koło niego? Poza tym co znaczy kilka minut rzężenia, dławienia się własną krwią itp. wobec np. kataru trwającego aż cały tydzień!

 

Aż strach pisać takie rzeczy, bo za moment będą chcieli wcielić to w życie.

 

Wróćmy jednak do najważniejszego. Otóż zdaniem HFPC wyrok TK jest nieważny i literalnie traktując słowa tych autorytetów można mieć go w dupie. Ba, nawet należy.

No to zobaczmy, jak się sprawy mają.

 

Przede wszystkim powstaje pytanie – kto niby miałby stwierdzić nieważność wyroku TK?

 

Bowiem zgodnie z obowiązującą Konstytucją, dla której obrony ludzie mogą nawet umierać, jak zasugerowała ongiś Margot Kidawa – Błońska, kiedy jeszcze kandydowała w wyborach prezydenckich, orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne (art. 190 Konstytucji).

 

Co więc robić, gdy orzeczenie TK jest niezgodne z Konstytucją?

Ano nic. Nie ma zmiłuj się. Konstytucja nie przewidziała żadnego wyjątku od zasady wyrażonej art. 190.

A na dodatek polski system prawny nie zna instytucji nieważności orzeczenia z mocy samego prawa.

Zgodnie z art. 36 ustawy z dnia 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym (Dz. U. poz. 2072 oraz z 2019 r. poz. 125)

W zakresie nieuregulowanym w ustawie do postępowania przed Trybunałem stosuje się odpowiednio przepisy ustawy z dnia 17 listopada 1964 r. – Kodeks postępowania cywilnego (Dz. U. 2016 r. poz. 1822 I 1823).

 

By zrozumieć, o co kaman, sięgnijmy po ciągle cytowany wyrok SN pochodzący jeszcze z 1954 roku:

Nieważność wyroku ogłoszonego przez sąd, choćby w niewłaściwym składzie, może stwierdzić tylko sąd instancyjnie przełożony – wskutek wniesienia środka odwoławczego (II CR 1107/54, OSNCK 1958, Nr 1, poz. 21 z glosą K. Stefki; W. Siedlecki, Przegląd, 1958, s. 658).


 

Zaś w Kodeksie postępowania cywilnego. Komentarz (red. prof. dr hab. Andrzej Zieliński, dr hab. Kinga Flaga-Gieruszyńska) czytamy:

Nieważność postępowania nie uchyla sama przez się skuteczności i wykonalności orzeczenia sądowego dotkniętego nieważnością. Stwierdzenie nieważności postępowania i uchybienie z tego powodu orzeczeniu sądu niższej instancji (w całości lub w części) może nastąpić jedynie w wypadku zaskarżenia takiego wyroku. Ponadto stwierdzenie nieważności postępowania może nastąpić tylko w odniesieniu do tej części wyroku, która została zaskarżona. W pozostałej części, nawet dotkniętej nieważnością, wyrok staje się prawomocny (art. 363 KPC).

 

Zatem HFPC plecie trzy po trzy.

 

Wyrok TK z 22 października jest ostateczny i żadne kuglarskie sztuczki pseudoprawne nie będą miały wpływu na jego prawomocność.

Bo to Konstytucja, z którą jeszcze nie tak dawno szanowni oPOzycjoniści nie rozstawali się, a jeden to nawet zasłynął z napisu OTUA noszonego na t-shircie, stoi właśnie na straży prawomocności wyroku TK.

 

Pisanie o jego nieważności przez prawników jest nadużyciem.

A przede wszystkim jest już jawnym podpuszczaniem wszelkiej maści feministek, lewaków, osób nierozumnych itp.

 

Przy okazji jest również ciągiem dalszym demontażu Państwa poprzez pozbawianie jego instytucji autorytetu.

 

Coraz wyraźniej widać, że bez kryterium ulicznego sprawy Polski będą grzęznąć w bagnie niemożliwości wywołanych sprzecznymi dążeniami poszczególnych grup.

 

Tak właśnie wygląda Polska 30 lat po grubej kresce Mazowieckiego.

 

23.10 2020

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.2 (głosów:5)