7 grudnia 1941 r. wojna wkroczyła w kolejny etap

Obrazek użytkownika Humpty Dumpty
Historia

Sowiecka, a potem rosyjska doktryna różni się zdecydowanie od klasycznej już definicji Clausewitza. Pruski marszałek, wielki teoretyk wojskowości uważał, że wojna to kontynuacja polityki, ale za pomocą armat. Rosjanie natomiast przyjmują, że wojna trwa zawsze, ale jest prowadzona różnymi środkami. Również politycznymi.

Czy jednak Rosjanie nie mają racji? Akurat przypadająca dzisiaj 79 rocznica ataku japońskiego na bazę amerykańskiej Floty Pacyfiku na Hawajach potwierdza rosyjską teorię.

Gdyby tak uwierzyć propagandzistom dwóch największych mocarstw biorących udział w II wojnie światowej (USA i Związek Sowiecki) mielibyśmy prawie sielankowo-westernowy obraz. Oto miłujący pokój i niedający żadnych powodów do ataku USA i Związek Sowiecki zostały zdradziecko zaatakowane.

Jeśli chodzi o Sowietów już mało kto próbuje bronić tezy, że wojna, jaką Hitler wydał Sowietom 22 czerwca 1941 roku nad ranem nie była prewencyjna.

Podobnie atak japoński na Pearl Harbor 7 grudnia 1941 roku był tylko kontynuacją już toczącej się wojny, a zatem nie mógł zaskakiwać.

Popatrzmy zresztą na chronologię zdarzeń.

18 września 1931 roku żołnierze japońskiej Armii Kwantuńskiej pod dowództwem Shigeru Honjō wysadzili w powietrze odcinek należącej do Japonii Kolei Południowomandżurskiej (zdobyta na Rosji w 1905 r.). O ten sabotaż zostały oskarżone Chiny.

Incydent ten stał się pretekstem do rozpoczęcia wojny z Chinami, która zakończyła się dopiero w sierpniu 1945 roku.

Na podbitych terenach Chin utworzone zostało lenno Japonii, Cesarstwo Mandżukuo, na czele którego stanął Pu – Yi, ostatni cesarz, a na koniec swoich dni pamiętnikarz i ogrodnik w Chińskiej Republice Ludowej Mao Zedonga…

7 stycznia 1932 roku amerykański sekretarz stanu Henry Stimson przekazał rządowi Japonii oświadczenie potępiające zbrojne wtargnięcie i mieszanie się w wewnętrzne sprawy Chin (doktryna Stimsona). Rok później, krytykowane na forum międzynarodowym, Cesarstwo Japonii występuje z Ligi Narodów.

W 1937 roku wojna chińsko – japońska toczy się już oficjalnie. Po chińskiej stronie pojawiają się ochotnicy z USA, tzw. Latające Tygrysy (1940), ale do walk weszli dopiero pod koniec grudnia 1941 roku, już po wybuchu wojny amerykańsko – japońskiej.

 

Wojna ekonomiczna USA – Cesarstwo Japonii wybuchła z całą mocą.

12 września 1940 r. japońska delegacja handlowa przybyła do Indii Holenderskich aby nakłonić do zwiększenia eksportu ropy naftowej do poziomu 3.75 mln t (50% wydobycia).

W odpowiedzi USA 26 września 1940 r. wprowadziły embargo na złom stalowy.

Dnia 21 lipca 1941 r. traktatem usankcjonowano bazy japońskie w Indochinach Francuskich. W odpowiedzi administracja Roosevelta zamroziła aktywa japońskie w USA (25 lipca 1941 roku). W ciągu następnych dni zamrożenie poparła Wieka Brytania i Holandia.

Dalsze kroki.

28 lipca 1941 r. nastąpiło wstrzymanie handlu z Japonią przez Indie Holenderskie i zaraz potem częściowe embargo handlowe na benzynę lotniczą.

1 sierpnia 1941 roku wprowadzono całkowite embargo na materiały pędne.

Do ostatniej sankcji przyłączyły się Indie Holenderskie, łamiąc zawarte porozumienia handlowe.

W tym samym czasie w Japonii 18 lipca premier Konoye tworzy nowy rząd, ale bez nastawionego antysowiecko Matsuoki. Jego miejsce zajmuje admirał Teyiro Toyoda.

Następuje mobilizacja kolejnego miliona żołnierzy, a stocznie pracujące pełną parą otrzymują zamówienia na łącznię 180.000 BRT.

Tworzona jest potężna 11 Flota Powietrzna, skupiająca najlepszych pilotów lotnictwa morskiego. Ekspansja Japonii nosi mylącą nazwę: Wschodnioazjatycka Strefa Wspólnego Dobrobytu.

23 lipca Japonia wymusza na rządzie Vichy zgodę na wkroczenie wojsk japońskich do francuskich Indochin (m.in. dzisiejszy Wietnam).

Po ogłoszeniu sankcji amerykańskich do cesarza Hirohito udał się szef sztabu cesarskiej marynarki wojennej adm. Nagano.

Poinformował, że zapasy ropy, zgromadzone przez armię I flotę cesarską z trudem wystarcza na rok, półtorej prowadzenia wojny.

Zatem konieczne jest podjęcie inicjatywy strategicznej.

- Wygramy –zapewnił cesarza.

Czy osiągniecie wielkie zwycięstwo? Takie jak Cuszima? – zapytał Hirohito.

Przykro mi, ale nie będzie to możliwe…

W takim razie będzie to wojna rozpaczliwa – westchnął cesarz.
 

28 lipca 1941 roku Cesarstwo zajęło Sajgon, bazę Cam Ranh oraz 8 lotnisk we francuskich Indochinach.

Za kilka miesięcy ruszył stamtąd atak na Filipiny i Malaje. Tego jednak nie przewidziały sztaby alianckie stron konfliktu.

 

Czy jednak nie można się było lepiej przygotować do nadchodzącego konfliktu zbrojnego?

Na biurku sekretarza stanu Cordella Hulla lądowały depesze, jakie rząd Japonii słał do ambasadora Nomury.

Japonia musi przedsięwziąć wszystkie środki dla zapewnienia sobie surowców mórz południowych. Nasze Imperium musi natychmiast powziąć kroki dla złamania łańcucha okrążenia przez Anglię i Stany Zjednoczone, które działają jak przebiegły smok pozornie uśpiony. To z tej przyczyny postanowiliśmy okupować terytorium Indochin (…). Wszystkie posunięcia, jakie wykona nasze Cesarstwo, będą wspierane determinacją w osiągnięciu celu Paktu Trójstronnego.(depesza z 4 sierpnia 1941).

Po otrzymaniu tej depeszy Nomura wystąpił do rządu USA o:

wznowienie handlu pomiędzy obu krajami;

– zawieszenie akcji wzmacniania pozycji USA na Filipinach;

– przerwanie pomocy dla Chin oraz kolonii brytyjskich i holenderskich;

– nacisk dyplomatyczny na Chiny, aby te zawarły rozejm z Japonią.

 

9 sierpnia 1941 roku Roosvelt spotkał się z Churchillem, który domagał się ostrego i zdecydowanego kursu wobec Japonii, nawet z zagrożeniem wybuchu konfliktu zbrojnego.

17 sierpnia Roosvelt wręczył Nomurze notę, nieco złagodzoną w stosunku do wymagań Churchilla.

 

Japończycy zrozumieli, że postawa USA, o ile nie zostanie zmieniona, prowadzi do wojny.

Generał Tojo, minister wojny:

Pozycja armii jest taka, że nie może być kompromisu co do stacjonowania wojsk w Chinach. Naruszyłby bowiem wojskowe morale (…). Wycofanie wojsk jest jądrem problemu. Jeśli bowiem ustąpimy wobec żądań amerykańskich, to wszystko, co zdobyliśmy w Chinach, przepadnie. Mandżukuo zostanie zagrożone i nasza kontrola nad Koreą.

Minister finansów Kaya Okinori:

Moje doświadczenia prezydenta Północno – Chińskiej Kompanii Rozwoju wykazują, że obecność wojsk jest życiowo ważna dla naszych przedsiębiorstw w Chinach.

4 września 1941 roku na naradzie połączonych sił (flota  marynarka) szef sztabu cesarskiej floty admirał Nagano stwierdza:

Z każdym dniem będziemy słabnąć, aż nie będziemy mogli ustać na nogach. I choć czuję, że mamy szansę wygrać wojnę właśnie teraz, to obawiam się, że ta szansa zniknie z upływem czasu (…). Potrzebne jest rozstrzygające zwycięstwo.

Szef sztabu armii generał Sugiyama:

Musimy osiągnąć nasze dyplomatyczne cele do 10 października. Jeśli to zawiedzie, musimy ruszyć do szturmu.

Cesarz Japonii, Hirohito. Wtedy jeszcze boski.

– Czy będzie się to odbywać tak, jak zaplanowano? Gdy był pan ministrem wojny, zapewniał pan, że Czang-Kai-Szek zostanie szybko pokonany, ale mimo to nie zdołał pan tego dokonać.

Generał Sugiyama: – Ale wnętrze Chin jest takie ogromne!

Wiem o tym, ale morza południowe są jeszcze większe!

 

Faktyczni twórcy strategii Japonii w pierwszych latach wojny na Pacyfiku również nie mieli złudzeń:

– Będę walczył jak szalony przez pierwszych 6-12 miesięcy przeciwko Stanom i Anglii. Osiągnę nieprzerwane pasmo sukcesów. (…) jeśli jednak wojna przedłuży się do 2-3 lat, to nie mam pewności co do naszego ostatecznego zwycięstwa.

(Yamamoto, głównodowodzący cesarskiej Połączonej Floty)

 

– Nie ma wiary w to, aby Japonia mogła wygrać wojnę.

(Admirał Shigeru Fukudome, szef oddziału operacyjnego sztabu generalnego floty cesarskiej)


 

Tymczasem wydarzenia przyspieszyły.

16 października upadł rząd premiera Konoye.

!8 października generał Toyo utworzył nowy rząd.

10 listopada 1941 roku admirał Yamamoto zawarł z księciem Hisaichi Terauchi, dowódcą Armii Południowej, tzw. centralne porozumienie, które nakreśliło plan podboju:

1. jednoczesne lądowanie na Luzonie, Guamie, Malajach, w Hongkongu i na Borneo;

2. atak powietrzny na Flotę Pacyfiku w Pearl Harbor;

3. uchwycenie obszaru od Manili do Wake, łącznie z Singapurem, Bangkokiem i Archipelagiem Bismarcka;

4. zajęcie Holenderskich Indii Wschodnich;

5. dalszy podbój Chin.

 

Generalnie chodziło o zajęcie tak dużego obszaru, by oczywisty kontratak USA stał się problemem finansowym na tyle dużym, że skłaniającym do rozmów pokojowych. Logistycznie bowiem, zwłaszcza w przypadku zajęcia Midway i Australii USArmy musiałaby być dowożona na liczone w tysiącach kilometrów odległości – tak samo zaopatrzenie. Prócz benzyny (przypominam, że w terenie nawet lekki czołg spalał ok. 500 l na każde przejechane 100 km) były potrzebne środki medyczne, amunicja, żywność, mundury i buty na zmianę itp. A jeszcze więcej paliwa potrzebowała flota. Największe okręty artyleryjskie USA na przepłynięcie 1 metra potrafiły zużyć nawet 1,5 litra przetworzonej ropy.

A przecież już Clausewitz wiedział, że do prowadzenia wojny potrzebne są trzy rzeczy – pieniądze, pieniądze i raz jeszcze pieniądze.

Wojna na Pacyfiku po fazie zbrojnej miała zgodnie z założeniami japońskich strategów zakończyć się wymuszonym ekonomicznie pokojem.

Zwłaszcza dlatego, że społeczeństwo amerykańskie nie chciało wojny. Tak samo w Europie jak i w Azji.

Czy pod tym kątem należy rozpatrywać brak przygotowania bazy w Pearl Harbor na atak?

Przecież ostrzeżeń nie brakowało.

Pierwszy, który ostrzegał o możliwości ataku lotniczego na bazę w Pearl Harbor, był amerykański generał lotnictwa Billy Mitchell, jeszcze w latach 20-tych ubiegłego wieku.

Ten sam, który udowodnił na przykładzie poniemieckiego pancernika SMS Ostfriesland, że samoloty mogą zatopić okręt za pomocą bomb.

Nie brakowało ostrzeżeń dyplomatycznych i to w czasie, który pozwoliłby na przygotowanie bazy Floty Pacyfiku na odparcie każdego ataku.

3 listopada 1941 roku ambasador USA w Japonii Joseph Grew pisał: Japonia może przejść do działań wojennych z niebezpieczną i dramatyczną nagłością.

24 listopada admirał Harold Stark, szef oddziału operacyjnego USNAVY uprzedził dowódców floty na Pacyfiku: …możliwy jest niespodziewany agresywny ruch w każdym kierunku, łącznie z atakiem na Filipiny i Guam..

Wiemy dziś, że szyfr, jakim posługiwała się japońska dyplomacja, był złamany przez Amerykanów. Więc od biedy można było ogłosić alarm na okrętach Floty Pacyfiku i przynajmniej zdążyć z pozamykaniem grodzi wodoszczelnych i obsadzeniem stanowisk obrony p/lotn.

Tyle tylko, że baza w Pearl Harbor teoretycznie nie potrzebowała takich ostrzeżeń. Wyposażona w radar – urządzenie, które pomogło aliantom zwyciężyć w Bitwie o Anglię, nie mogła być zaskoczona atakiem lotniczym.

Poza tym pancernik wg obowiązujących doktryn miał być niezatapialny.

Zbieg okoliczności, brak przestawienia się na „myślenie wojenne” dowódców bazy. Dzisiaj trudno w to uwierzyć, ale przecież pierwszy atak niemieckiego samolotu torpedowego dokonany na aliancki okręt początkowo był uznany za… sukces artylerzystów p/lot. Uznano bowiem, że torpeda to odstrzelony pływak (atakujący samolot był bowiem hydroplanem). Na szczęście okazała się niecelna.

Poza tym akwen bazy był płytki. Uważano więc, że atak torpedowych samolotów jest niemożliwy. Torpeda bowiem zaryje się w dno zatoki i co najwyżej będzie niewybuchem. O ile nie zdetonuje z dala od burty okrętu zabijając jedynie ryby.

Zupełnie przeoczono dokonany rok wcześniej przez Brytyjczyków atak na bazę floty włoskiej w Tarencie. Wystarczyło torpedy wyposażyć w niewielkie drewniane skrzydła i problem głębokiego zanurzenia po zrzucie znikał.

Nic dziwnego, że już po rozpoczęciu działań wojennych na Pacyfiku pojawiać zaczęły się teorie o celowym działaniu Roosevelta – parł bowiem do wojny, a społeczeństwo wolało izolacjonizm. Trzeba więc było impulsu, by opcja wojenna stała się opcją wszystkich Amerykanów.

I chociaż strategicznie Japończycy odnieśli sukces – amerykańska Flota Pacyfiku straciła swoje pancerniki (tak naprawdę tylko dwa, bo reszta wróciła do linii najpóźniej w 1943 roku), to jednak efekt osiągnięty był odwrotny od zamierzonego.

Jak barwnie określił to jeden z amerykańskich admirałów – cichcem weszli do klatki i kopniakiem w tyłek obudzili śpiącego lwa.

Jednak doktryna o wyższości pancernika nad jakimkolwiek innym okrętem wcale nie spoczęła na dnie Zatoki Perłowej. Uznano bowiem, że pancernik w porcie nie mógł manewrować, poza tym z uwagi na niedzielę okręty nie były w pełni obsadzone, co odbiło się na ich możliwości obrony.

Doktryna ta przetrwała jeszcze trzy dni. Do zatopienia przez japońskich pilotów dwóch brytyjskich pancerników – Prince of Wales i Repulse. Na pełnym morzu, w pełni przygotowanych do odparcia ataku z powietrza.

 

10 grudnia 1941 roku nagle okazało się, że najważniejszymi okrętami floty są lotniskowce.

A tych w Pearl Harbor nie udało się zatopić.

Pół roku później zatrzymają atak promienisty Cesarstwa pod Midway. Ale to już temat na inne opowiadanie.

 

 

7.12 2020

 

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.1 (głosów:8)

Komentarze

To właśnie łączyło Niemcy z Japonią. Adolf nie był przygotowany do wojny, nie miał jeszcze zmodernizowanych sił zbrojnych ani dość zasobów, stąd idea krótkich, decydujących starć ale strategicznie to pomysł uderzenia z wyprzedzeniem, zanim potencjał przeciwnika nie urośnie i kompletnie nie przeważy. Ciekawe, co by się stało, gdyby Japonia uderzyła na ZSRR. I tak potrzebowali surowców strategicznych a europejskie kolonie były łakomym kąskiem no i wciąż wisiałaby groźba wojny z Ameryką, która miała swoje plany.

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1653840