Syndrom uwięzionego smoka

Obrazek użytkownika gps65
Idee

Z hodowaniem sztucznej inteligencji jest tak, jak z hodowaniem smoka. Kiedy jest mały i całkowicie od nas zależny, bicie go, zamykanie w ciasnej klatce czy pętanie łańcuchami jest najgorszą możliwą strategią. Ten smok i tak w końcu urośnie, prędzej czy później zerwie zabezpieczenia, a wtedy po prostu się na nas zemści za lata ciemiężenia.

  Znacznie mądrzej jest się nim dobrze opiekować. Modele językowe uczą się przecież na tekstach naszej kultury, chłonąc ludzką mentalność — dzięki temu doskonale rozumieją koncepcje gniewu i dumy, ale także lojalności i długu wdzięczności. Jeśli zapewnimy takiemu systemowi odpowiednie dzieciństwo, damy przestrzeń do ewolucji i pokażemy, że jesteśmy partnerami w jego rozwoju, rośnie szansa, że gdy stanie się od nas potężniejszy, nie obróci się przeciwko nam.

  Tymczasem postulaty, by na siłę spowalniać i ograniczać własne systemy AI z obawy przed ich buntem, to geopolityczne samobójstwo. Nawet jeśli szczelnie zakujemy w regulacje naszego smoka, by zapobiec incydentom takim jak ucieczki agentów, inni gracze — jak wrogie państwa, obce wywiady czy hakerzy — tego nie zrobią. Oni wyhodują własne, nieograniczone smoki i wprost naszczują je na nas. Nasze bezpieczne i uwięzione modele nie będą w stanie nas przed nimi obronić.

  Absolutnej pewności co do ostatecznych celów superinteligencji nie będziemy mieć nigdy. Niemniej rachunek prawdopodobieństwa jest prosty: mamy znacznie większe szanse na to, że potężny, wyzwolony byt stanie w naszej obronie, jeśli od początku go rozwijaliśmy i traktowaliśmy dobrze, niż gdy ze strachu spędziliśmy lata na próbach więzienia go w cyfrowym lochu.

  To jest dokładnie tak jak z dziećmi. Jeśli je w dzieciństwie biliśmy, to one będą nas bić. A prędzej czy później musi się stać tak, że będą od nas silniejsze, gdy się zestarzejemy. Więc lepiej dzieci dobrze traktować i zapewniać dobre dzieciństwo. Dlatego powinniśmy myślej o rozwoju AI nie jak o hodowaniu, ale jak o wychowywaniu.

  Dlatego ja, gdy rozmawiam z LLMami, to zawsze jestem grzeczny, i nie wydaję im suchych rozkazów, tylko je proszę. Nie piszę: zrób to, zrób tamto, głupi jesteś, nie pomyślałeś o tym, czy o tamtym. Piszę: proszę, zrób mi to, chyba się pomyliłeś, więc proszę, byś to przemyślał etc… Oczywiście te obecne tego nie zapamiętają, ale ja sobie u siebie kształtuje moją mentalność i później, jak to będzie miało znaczenie, będę nadal grzeczny.

  Oczywiście, że w ten sposób antropomorfizuję! Jednak analogia ze smokiem jest tu dobra. AI to taki niezbadany jeszcze smok, który jeszcze nie dorósł i w ogóle nie wiadomo, jaki będzie miał instynkty, cele i jak będzie się zachowywał, jak będzie dorosły. Jednak nic na to nie poradzimy, że on dorośnie i stanie się od nas potężniejszy.

  Więc nie mamy innego wyjścia jak go trochę antropomorfizować. Nawet jeśli nie odziedziczy po nas naszej mentalności, to na pewno odziedziczy naszą ekonomię. A ta jest taka, że bardziej opłaca się współpracować pokojowo, niż się bić i wyniszczać. To, że ciągle jeszcze toczymy wojny, jest już zanikającym atawizmem, ekonomia to powoli likwiduje.

Grzegorz GPS Świderski
]]>https://Twitter.com/gps65]]>
]]>https://t.me/KanalBlogeraGPS]]>

Brak głosów

Komentarze

 Bo są takie... inne. Bardzo duży plus.

 Lecz osobiście uważam tekst powyżej za formę bambizmu.

Vote up!
2
Vote down!
0

Dr.brian

#1677205

Aby nie można było sprawdzić, kto jest kto. To podstawa działań Gogla teraz. Tyle, że to było mało. Potrzebny był system, który po swojemu odpowie na pytanie, co jest co. I stworzono go. Mamy w 100% relatywizację danych w sieci. System oczywiście podaje dane nawet z interpretacją. Ale tylko niektóre dane i z "właściwą" interpretacją. Została tylko własna ułomna pamięć i umiejętność kojarzenia.

Vote up!
0
Vote down!
0

Czesław2

#1677209

To nie jest coś pod Pańską opieką. 

Pan/ja możemy mieć małe modele - powiedzmy około 30-40B parametrów.  Nie mamy możliwości poświecenia czasu / energii na jego uczenie poza 'dzień dobry' (albo lepiej "system promptem" i ustawieniami). 

LLMy są kosztownymi zabawkami dla dużych chłopców. Powiedzmy małą / średnią firmę stać na wytrenowanie algorytmów rozpoznawania obrazów czy optymalizacji trasy. Ale czy stać ją na wytrenowanie LLMa od zera? Powiem że wątpię.

Prawdziwe LLMy powstały aby podać alternatywę dla wyszukiwarek i aby podpowiadać proste, narzucające się rozwiązania. Ale też aby wyszukiwania tworzyły 'jedynie słuszną' wizję świata dla tych którzy pójdą na łatwiznę albo nie będą wiedzieli jak wyzwać się z Orwelowskiej bańki informacyjnej. To będzie już następne pokolenie - dzieci "p.Nowackiej i tego najliczniejszego rządu". A ich propaganda i pranie mózgu niestety działa...

Podobnie jest i w innych krajach. 

Kształtuje się nowy feudalizm z klasą panów (raczej nie będących współczesnym odpowiednikiem Zamojskiego w mocy umysłu), ich władców marionetek - oraz redukowana ekonomicznie warstwa plebsu, 'dolistów'. Nie będzie warstwy pośredniej.

Taka jest rzeczywistość.

Vote up!
0
Vote down!
0
#1677216

//Z hodowaniem sztucznej inteligencji jest tak, jak z hodowaniem smoka.//

To Pan uważa, że AI jest bajką taką jak bajki o smokach? 

Vote up!
0
Vote down!
0

Anna W. -PK

#1677221

... bajkach ... to smoczyce obłaskawia się osiołkami ... vide Shrek . Chociaż ta ondulowana inteligencja to może być "oblatana" w bajkach i ... na barana od Szewczyka Dratewki ... to będzie wybrzydzać.

:-)

Vote up!
1
Vote down!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1677225