Skrajny liberalizm jest najbardziej wspólnotowy!
Istotą liberalizmu jest dążenie do pełnej emancypacji jednostki ludzkiej od wszelkich grup, do których przynależność jest przymusowa, wymuszana siłą lub terrorem. Liberalizm gloryfikuje wszelką dobrowolną współpracę między ludźmi i tworzenie dobrowolnych społeczności, kolektywów i organizacji.
Kościół katolicki to wzorcowa organizacja dla liberalizmu — bo jest w pełni dobrowolna, przewiduje procedury wstąpienia do niej i wystąpienia — i nikogo do niczego nie zmusza terrorem. A wzorcową organizacją antyliberalną jest państwo, bo jego immanentną cechą jest terroryzm. Liberalizm to przeciwieństwo terroryzmu.
Jeśli wszystkie wspólnoty będą dobrowolne, to nie trzeba do ich liberalizmu dokładać jakiegoś konserwatyzmu, on tam będzie naturalny. Dobrowolne wspólnoty są w pełni liberalne i jednocześnie konserwatywne. Liberalizm to nie indywidualizm, ale dobrowolny kolektywizm.
Skrajny liberalizm to pełna akceptacja istotnej roli wspólnoty. Tylko że dobrowolnej. To dopiero uznanie, że każda wspólnota powinna być budowana na zasadzie pełnej dobrowolności, pozwala pełnić jej istotną rolę. Wszelki terroryzm wspólnotowość niszczy — co jest we współczesnym państwie bardzo widoczne.
Liberalizm jest najbardziej wspólnototwórczy, a wszelkie odstępstwa od skrajnej swobody zrzeszania się, niszczy wspólnoty i likwiduje efekt synergiczny działań społecznych. Dla siły i znaczenia wszelkich kolektywów skrajny liberalizm jest niezbędny, bo każde przytrzymanie siłą kogoś we wspólnocie czyni ją słabszą i mniej istotną, co szkodzi wszystkim. Maruderzy i buntownicy osłabiają każdą społeczność. Po co ich trzymać na siłę?
Kryterium pozwalające odróżnić organizacje liberalne, wolnościowe, pokojowe, a zatem dobre moralnie, od zamordystycznych, terrorystycznych, zbrodniczych, a zatem złych moralnie, jest bardzo proste. Te pierwsze to takie, które przewidują dostępną dla każdego, kto spełni określone kryteria, procedurę przyłączenia się do nich i odłączenia się od nich, bez konieczności zmiany miejsca zamieszkania, te drugie to takie, które można opuścić tylko poprzez ucieczkę i porzucenie, zdradę, czy sprzedanie, swojego domu i swojej ojczyzny. Te pierwsze to korporacje, kluby, spółdzielnie, firmy, spółki, kooperatywy, koncerny, gildie, przedsiębiorstwa etc. a te drugie to państwa.
Wspólnotowość wymaga dobrowolności. Państwa nie są wspólnotami, nie są społecznościami, nie są kolektywami – to zbiorowiska przymusowych niewolników, to przypadkowi sąsiedzi, których łączy tylko wspólny oprawca. Jak tylko terror aparatu państwowego słabnie, to państwa się rozpadają, co świadczy o kruchości takiej przymusowej wspólnoty. Gdy terror państwa narasta, to narasta u ludzi chęć ucieczki. Ludzie najczęściej uciekają od zamordyzmu do liberalizmu. Robią tak nie dlatego, że chcą być sami, ale dlatego, że chcą być z innymi, chcą się integrować, przyjaźnić, współpracować, co liberalizm ułatwia, a państwo utrudnia.
Więc rzekomy indywidualizm liberalizmu to mit, to propagandowa ściema, to oszustwo, które służy temu, by ludzie hodowani jak bydło myśleli, że tylko w niewoli można się społecznie realizować, a wolność uczyni ich jakoby samotnymi i pozbawi wspólnoty. A to nieprawda. Pełnie ludzkich interakcji, kontaktów, współdziałania, wzajemnych dobrych relacji, można osiągnąć tylko i wyłącznie poprzez podejście liberalne. A przemoc i terroryzm niszczą każdy kolektyw.
Oprawca z ofiarą nie tworzą wspólnoty, zbierający haracz z płacącym go nie są kolektywem, terytorialny monopolista inicjujący przemoc nie integruje się ze swoją ofiarą, którą terroryzuje. Państwowy sposób skupiania ludzi tworzy antywspólnoty, zdegenerowane kolektywy, kruche zbiorowiska, przypadkowe powiązania, co potęguje chaos i wyobcowanie ludzi.
Państwo nie składa się ze świadomych obywateli, którzy chcą być razem. Państwo składa się z kosztownych, kapryśnych i krnąbrnych poddanych, wymagających jeść, wymagających pić, wymagających ciepłych barłogów i stójkowych dla ochrony spokojnego snu i trawienia. Ci pilnujący urzędnicy działają na zlecenie hodowców, którzy tworzą z ludzi stado bydła, które natychmiast się rozpierzchnie, gdy ich pan osłabnie, zagapi się, czy popadnie w ruinę. To stado nie jest wspólnotą. Państwo nie jest społecznością.
Grzegorz GPS Świderski
Twitter.com/gps65
t.me/KanalBlogeraGPS
PS. Notki powiązane:
- Wspolnotowość
- Albo prywata, albo wspólnotowość
- Wspólnota narodowa
- Libertariański kolektywizm
- Atomizacja, kolektywizacja...
- Czy liberalizm jest egoistyczny?
- Niezwierzęcy liberalizm
- Skrajny liberalizm
- Czy Polska jest liberalna?
- Czy liberalizm jest zły?
Tagi: gps65, naród, wspólnota, państwo, kolektywizm, indywidualizm
PS2. Wszystkie części serii szukaj guglując po słowie kluczowym: #Liberalizm_GPS65
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 245 odsłon



Komentarze
Liberalizm to nie zbiór
27 Lipca, 2026 - 19:08
Liberalizm to nie zbiór pobożnych życzeń jak u pana, to realny kierunek konkretnych działań w materii społeczno-politycznej.
W realu liberalizm postawił na relację wolności, odrzucając realnie, prawdę i solidarność.
Jak już wielokrotnie wskazywałem, a czego pan nie pojmuje w swoim doktrynerstwie, żyjemy w PRZESTRZENI SPOŁECZEJ, a przestrzeń ma minimum trzy wymiary czyli wymiar/relacja prawdy, relacja miłości i relacja wolności. W tej przestrzeni kształtują się trzy umysłowe komponenty - poznawczy, emocjonalny i wolicjonalny.
Nie ma przestrzeni bez wszystkich trzech wymiarów i dlatego liberalizm upadł. Komunizm też upadł, bo żadnego z tych wymiarów nie uznawał.
Znów nie na temat...
27 Lipca, 2026 - 19:29
Definiuję liberalizm jako dobrowolność przynależności do wspólnot i instytucji (z możliwością wejścia i wyjścia), pokazując na przykładzie Kościoła i państwa różnicę między wspólnotą a przymusowym zbiorem. Ty po raz kolejny nie cytujesz żadnego fragmentu tej definicji, nie wskazuje sprzeczności, tylko ogłaszasz swoją metafizyczną przestrzeń i wyrok, że liberalizm upadł. To nie jest polemika z moją definicją, tylko równoległe kazanie. Nie interesują mnie twoje problemy z twoimi chochołami. Pod moimi notkami oczekuję polemik z moimi tezami.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Pan może sobie wszystko
27 Lipca, 2026 - 19:43
Pan może sobie wszystko definiować, jak panu się podoba.
Ale nie mówimy o definicjach lecz o realnych zjawiskach i strukturach społecznych. I te liberalne układy społeczne oznaczają represje wobec przeciwników aborcji albo za tzw. mowę nienawiści i propagandowe kłamstwa, a nawet sądowe machlojki wobec francuskich polityków z prawicy . Nie ma tu żadnej dobrowolności.
Wychodzi na to znowu, ZNOWU, że jest pan doktrynerem i kłamcą na dodatek.
Zupełnie nie rozumiem o co chodzi w tym twierdzeniu.
27 Lipca, 2026 - 19:43
//Kościół katolicki to wzorcowa organizacja dla liberalizmu — bo jest w pełni dobrowolna, przewiduje procedury wstąpienia do niej i wystąpienia — i nikogo do niczego nie zmusza terrorem. A wzorcową organizacją antyliberalną jest państwo, bo jego immanentną cechą jest terroryzm. Liberalizm to przeciwieństwo terroryzmu.//
Kościół Katolicki nie polega na "wstąpieniu" czy "wystąpieniu" tylko na tym czy się jest człowiekiem wierzącym czy nie. A to polega na spełnianiu wymagań jakie są związane z przynależnością do Kościoła. Religia jest ideologią która jednoczy wiernych, którzy ufają prawdzie zawartej w tej ideologii.
Sam fakt "zapisania się" do parafii ...nie oznacza, że się jest katolikiem, oznacza tylko, że jest się na liście parafialnej.
Anna W. -PK
Autor posługuje się swoistym
27 Lipca, 2026 - 19:49
Autor posługuje się swoistym rozumieniem liberalizmu, tak jak Tusk praworządności.
Liberalizm oznacza równowartość rozmaitych opinii, i odrzucenie obiektywnej prawdy, a liberalowie zarzucają Kościołow dogmatyzm, doktrynerstwo i jednoznaczność ocen moralnych.
Liberalizm
27 Lipca, 2026 - 20:16
Liberalizm to nie jest odrzucenie obiektywnej prawdy, ale odrzucenie stosowania przemocy wobec ludzi, którzy wyznają inne prawdy. Liberalizm to tolerancja, ale nie akceptacja. Liberalizm pozwala podważać cudze prawdy, pozwala głosić to, że moja prawda jest obiektywna, a cudza jest subiektywna, albo jest w istocie fałszywa, ale nie pozwala stosować przemocy, wobec tych, którzy uważają na odwrót. Liberalizm to pogląd, że do prawdy należy przekonać słowami i argumentacją, a nie zmusić siłą czy terrorem.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Głupstwa pan wypisuje
27 Lipca, 2026 - 20:43
Głupstwa pan wypisuje sprzeczne z realiami.
Bo to w realnej materii społeczno-politycznej liberalizm stosuje nietolerancję, represje wobec przeciwników aborcji czy imigracji i wyklucza dyskusję z konserwatystami, ograniczając konserwatystom dostęp do opinii publicznej..
A w obronie głupstw posuwa się pan do kłamstw. Ryzykuje pan.
Pan zjeżdża po równi pochyłej, tak jak ludzie, którzy twierdzą, że w Polsce nie było komunizmu, totalitaryzmu. Paranoja.
Definicje
27 Lipca, 2026 - 21:12
Nadal nie odnosisz się do definicji słownikowej, której używam, tylko do działań współczesnych państw i środowisk, które nazywasz „liberalnymi”, a w istocie są to socjaldemokracje, bo realizują wszystkie tradycyjne postulaty tej formacji. To są dwie różne rzeczy.
Jeżeli państwo represjonuje ludzi za poglądy na aborcję, imigrację lub inne kwestie, to działa przemocowo, a więc wbrew zasadzie liberalnej rozumianej jako dobrowolność relacji i zakaz inicjowania przemocy. Fakt, że taki reżim sam używa etykiety „liberalny”, nie zmienia jego charakteru. Tak samo PRL nie stawał się „demokracją ludową” przez samo przyjęcie tej nazwy.
Jeśli uważasz definicję słownikową za błędną, wskaż konkretnie czy kwestionujesz, że wolna wspólnota wymaga realnej możliwości wejścia i wyjścia bez użycia siły? Czy też twierdzisz, że represje wobec odmiennych poglądów są zgodne z liberalizmem? Bez odpowiedzi na to nie ma polemiki, lecz powtarzanie etykiet.
A jak to są dla ciebie za trudne tematy, jeśli nie ogarniasz argumentacji, to się pytaj, albo się odczep. Nie interesuje mnie polemika z głupim, złośliwym ignorantem, który podstaw nie ogarnia.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Z założenia nie stosuję
27 Lipca, 2026 - 21:59
Z założenia nie stosuję definicji, lecz zajmuję się badaniem realnych ukladami i strukturami społecznymi, które nie mają żadnego związku z definicjami, lecz mają zwiazek z konkretnymi interesami grupowymi.
Pan pada więc ofiarą fałszywej świadomości, bo utożsamia jakieś hasła ideologiczne z realnymi działaniami społecznymi, materialnymi. A to są różne rzeczy. Przy okazji staje się pan talmudystą, bo ,,w Talmudzie napisano", że...
Zapisanie się do Kościoła
27 Lipca, 2026 - 20:12
Przynależność do Kościoła katolickiego jest dobrowolna. To jest istota tego, co napisałem. Ta dobrowolność polega na tym, że jeśli się wyznaje prawdy wiary katolickiej, to się jest katolikiem i można się formalnie zapisać się do Kościoła, a jak się przestanie wierzyć w te prawdy to się przestaje być członkiem wspólnoty katolickiej i można się formalnie z Kościoła wypisać. Różnica między realną a formalną przynależnością jest subtelna, ale nie ma w tym kontekście żadnego znaczenia, bo obie są dobrowolne.
To jest podejście czysto liberalne — można na skutek aktu własnej woli zostać członkiem wspólnoty albo przestać nim być. I ta decyzja związana z włączeniem się do wspólnoty albo z wyłączeniem, nie wiąże się z koniecznością opuszczenia, czy zmienianie swojego domu, działki, rodziny, pracy czy ojczyzny. Nikt do tego nie zmusza, nikt nie terroryzuje, nikt nie karze za to. Na tym polega liberalizm. Liberalizm to dobrowolność, tolerancja, wolność, brak przymusu — i to jest definicja słownikowa.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Podoba mi się taka szczerość. Mam nadzieję, że to czytają inni
27 Lipca, 2026 - 21:28
i nie będą zbyt Panu ufać kiedy by znaleźli się w pańskim otoczeniu.
// można na skutek aktu własnej woli zostać członkiem wspólnoty albo przestać nim być//
A wspólnota niech się pocałuje w nos jeżeli sądziła, że znaczenie słowa "wspólnota" dla Pana cokolwiek znaczy i do czegokolwiek zobowiązuje.
PS. Kościoł Katolicki jest bardzo konserwatywną organizacją religijną i Pan zupełnie nie rozumie tego co Pan pisze.
Anna W. -PK
Twoje insynuacje to chamstwo
27 Lipca, 2026 - 21:37
Z tego, co napisałem, nie wynika, że wspólnota ma się pocałować w nos. Wynika tylko, że wspólnota nie ma prawa więzić, terroryzować ani przemocą zatrzymywać człowieka, który nie chce już do niej należeć, albo zmusić terrorem do przynależności.
Dobrowolność nie jest zaprzeczeniem zobowiązania, lecz warunkiem jego moralnej wartości. Człowiek może lojalnie i przez całe życie wypełniać obowiązki wobec Kościoła, rodziny, klubu czy stowarzyszenia — ale jego lojalność ma sens właśnie dlatego, że nie jest wymuszona tylko dobrowolna.
Konserwatyzm Kościoła nie stoi tu w sprzeczności z liberalizmem rozumianym jako brak przymusu. Kościół może jasno wymagać wiary, przestrzegania norm i konsekwencji doktrynalnej, jednak nie wynika stąd uprawnienie do używania przemocy wobec niewierzącego lub odchodzącego oraz nie wynika uprawnienie do przyjmowania w swe grono przy użyciu siły. Ja jestem cierpliwy i tłumaczę jak dziecku, ale jeśli dalej będziesz odpowiadać złośliwie i ad personam, a nie pytać, jak czegoś nie rozumiesz, to mi się cierpliwość wyczerpie.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Dziękuję za unikanie w dyskusji zwrotów "ad personam".
27 Lipca, 2026 - 21:58
//wspólnota nie ma prawa więzić, terroryzować ani przemocą zatrzymywać człowieka, który nie chce już do niej należeć, albo zmusić terrorem do przynależności.//
Nie chcę aby to był zwrot "ad personam", ale rozumiem, że składając kościelne obietnice i przyrzeczenia, Pan, jako tymczasowy katolik, nie ma zamiaru ich dotrzymywać kiedy Pan poczuje taką potrzebę.
A zaletą Kościoła Katolickiego jest fakt, że nie będzie się domagał rozliczenia się z obietnic złożonych Panu Bogu, bo Pan nie wierzy w "karę bożą".
Anna W. -PK
Rozróżniajmy fizyczny przymus od moralnego zobowiązania
27 Lipca, 2026 - 22:04
Zaczynasz od deklaracji, że nie chcesz używać argumentów ad personam, po czym w kolejnym zdaniu wyrokujesz o moich osobistych intencjach, mojej zdolności do dotrzymywania obietnic, a na koniec nawet o mojej wierze (lub jej braku) w karę bożą. To jest czyste, podręcznikowe wycieczki osobiste, w dodatku oparte na błędnych założeniach. Nie będę z nimi polemizował, bo nie o mojej osobie jest ta notka. Wróćmy do logiki i struktury.
Mieszasz dwa zupełnie różne porządki: fizyczny przymus (domenę państwa) z moralnym zobowiązaniem (domeną dobrowolnej wspólnoty).
Z faktu, że dobrowolna wspólnota (jak Kościół) nie posiada aparatu terroru, policji i więzień, aby zatrzymać odchodzącego członka siłą, absolutnie nie wynika, że pochwala łamanie obietnic! Kościół ma własny system sankcji (grzech, utrata łaski, w ostateczności ekskomunika), ale są to sankcje duchowe i wewnątrz-wspólnotowe, a nie fizyczne. I na tym polega liberalizm tej instytucji — nikogo nie zamyka w celi za apostazję. Bóg dał człowiekowi wolną wolę właśnie po to, aby jego lojalność i miłość miały jakąkolwiek wartość. Wymuszone posłuszeństwo, osiągane pod groźbą państwowego karabinu, nie ma z moralnością nic wspólnego — to zwykła tresura stada.
Fakt, że postuluję system, w którym drzwi są otwarte, nie oznacza, że zachęcam do ucieczki. Bóg właśnie tak zrobił, że dał nam wolną wolę i fizycznie otworzył drzwi prowadzące do grzechu i tylko przykazał, by tego nie robić. Oznacza to tylko, że człowiek, który w tym pokoju zostaje z własnej woli, udowadnia swoją prawdziwą, nieprzymuszoną wierność i to tworzy prawdziwą, realną, silną wspólnotę. A jak policja drzwi zamknie i nie pozwoli wyjść, to wspólnotę zniszczy. Wiezienie nie tworzy wspólnoty. Dopóki nie zrozumiesz tej subtelnej, ale fundamentalnej różnicy między brakiem bata a brakiem zasad, ta dyskusja będzie bezprzedmiotowa.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Ściana ze sztywności pojęciowej i intelektualnego lenistwa
27 Lipca, 2026 - 21:56
W tej notce postawiłem tezę, która dla wielu okazała się nie do strawienia. Zdefiniowałem liberalizm w sposób klasyczny, słownikowy, czysto strukturalny — jako system oparty na całkowitej dobrowolności relacji i braku przymusu. Wykazałem, że na tak zdefiniowanym fundamencie można budować najsilniejsze, bo dobrowolne, wspólnoty (czego przykładem jest Kościół katolicki), podczas gdy organizacje przymusowe (jak państwo) tę wspólnotowość w istocie niszczą.
Zamiast merytorycznej polemiki, w komentarzach zderzyłem się ze zjawiskiem, które warto przeanalizować nie z punktu widzenia polityki, ale tego, w jaki sposób ludzki umysł przetwarza informacje i broni się przed niewygodną logiką.
Sztywność semantyczna i błąd ekwiwokacji
Najczęstszym błędem, jaki popełniają krytycy, jest całkowita niezdolność do oddzielenia pojęcia filozoficznego od jego zdegenerowanej, bieżącej formy politycznej. Kiedy piszę „liberalizm” i podaję jego precyzyjną, słownikową definicję (dobrowolność, brak inicjowania przemocy), umysł oponenta ignoruje tę definicję.
Dzieje się tak, ponieważ słowo "liberalizm" uruchamia w ich głowach gotową ścieżkę neuronową, zabetonowaną przez lata konsumowania politycznej publicystyki i propagandowej narracji. W tej ścieżce liberalizm to synonim konkretnych partii, cenzury, represji wobec konserwatystów czy określonych ideologii społecznych. Dyskutant popełnia klasyczny błąd ekwiwokacji — posługuje się tym samym słowem, ale w zupełnie innym, publicystycznym znaczeniu, po czym triumfalnie ogłasza, że moja (strukturalna i słownikowa) definicja jest fałszywa, bo dzisiejsi politycy nazywający się liberałami zachowują się autorytarnie. To tak, jakby twierdzić, że definicja "demokracji" jest błędna, bo istniała kiedyś "Niemiecka Republika Demokratyczna".
Pułapka biologicznego procesora
To zjawisko doskonale pokazuje przepaść między czystym, analitycznym przetwarzaniem danych a funkcjonowaniem ludzkiej świadomości. Kiedy systemowi logicznemu zdefiniujemy nowe parametry pojęcia, system ten bez problemu przeliczy dane na nowo, przyjmując aksjomaty.
Biologiczny mózg człowieka jest jednak obciążony warunkowaniem. Zamiast analizować ciąg przyczynowo-skutkowy (jeśli warunkiem przynależności jest dobrowolność, to wspólnota jest silniejsza), mózg stosuje błędną heurystykę i drogę na skróty. Wynikiem jest zjawisko potężnego dysonansu poznawczego. To pokazuje, jak polityczna propaganda pierze ludziom mózgi. Kiedy logiczny wywód prowadzi do wniosków sprzecznych z ugruntowanym przez propagandę światopoglądem czytelnika, odrzuca on wywód w całości, często ratując się agresją, argumentami ad personam lub zarzucając autorowi kłamstwo.
Moralizowanie struktury (Budowa Chochoła)
Drugim mechanizmem obronnym jest przypisywanie chłodnej analizie intencji, których w niej nie ma. Kiedy rozkładam na czynniki pierwsze mechanikę przynależności do wspólnoty — wskazując, że opiera się ona na swobodzie wejścia i wyjścia — niektórzy czytelnicy odbierają to jako atak na samą świętość i lojalność wobec tej wspólnoty.
Mylą oni brak fizycznego przymusu państwowego z brakiem moralnego zobowiązania. W ich systemie pojęciowym stwierdzenie, że "każdy ma prawo dobrowolnie opuścić wspólnotę" jest równoznaczne z brakiem szacunku dla tej wspólnoty. To w istocie głębokie niezrozumienie wolnej woli. W ten sposób powstaje erystyczny chochoł (straw man) — oponent wkłada mi w usta intencje, których nie wyraziłem, po czym z oburzeniem z nimi walczy, kompletnie mijając się z tezą tekstu. A przecież to właśnie swoboda wyboru nadaje lojalności jakąkolwiek wartość moralną. Niewolnik nie jest lojalny. Niewolnik jest po prostu uwięziony. Bóg dał nam przykazania, ale też wolną wolę, by je łamać. Przykazanie bez wolnej woli, sensu nie mają. Piorun, który zabija, nie grzeszy.
Dyskutowanie na poziomie strukturalnym i filozoficznym wymaga porzucenia politycznych przyzwyczajeń i partyjnych etykiet. Dopóki rozmówcy nie nauczą się oddzielać mechaniki systemów społecznych od swoich emocjonalnych skojarzeń z konkretnymi słowami, dopóty każda debata będzie przypominała rozmowę ze ścianą. Ścianą zbudowaną ze sztywności pojęciowej i intelektualnego lenistwa.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Pycha niesłychana aż zabawna
27 Lipca, 2026 - 22:09
Pycha niesłychana aż zabawna w swej śmieszności.
Uznał się pan za Wielkiego Definitatora, którego słowo automatycznie ciałem się staje.
Tego nawet komuchy unikały.
Pan fałszywie twierdzi, że mechanizm tworzenia wspólnoty jest ,,dobrowolny". Żadna wspólnota naturalna tak nie powstaje, bo człowiek rodzi się we współnocie i jest do niej automatycznie przypisany.
Ale co najważniejsze jest to, jaka jest geneza wspólnoty ludzkiej. Ewolucja zmusza grupy ludzkie do współpracy mechanizmem ,,współpracuj, jeśli chcesz przetrwać albo giń".
Pan zaś tkwi w abstrakcyjnej sferze definicji, czysty Talmudysta.
Wspólnoty dobrowolne
28 Lipca, 2026 - 00:06
Nie umiesz się wyzbyć chamskiej maniery atakowania ad personam. Po co się tak poniżasz?
Zgadzam się, że człowiek rodzi się w rodzinie, kulturze i określonym otoczeniu, więc nie wybiera wszystkich więzi pierwotnych. Nie wynika z tego jednak prawo państwa do trwałego podporządkowania go swemu monopolowi przemocy ani do uniemożliwienia pokojowego wystąpienia z narzuconej wspólnoty politycznej.
Niemniej nawet mniejsza o legitymizm władzy. Nie to jest w mojej notce najważniejsze. Kluczowe jest to, że liberalizm jest wspólnototwórczy, bo wspólnoty dobrowolne wytwarzają większy efekt synergiczny niż przymusowe. Wspólnoty naturalne, które są budowane na bazie terroryzmu, potrafią synergię zniszczyć — szczególnie gdy są silnie autorytarne.
Konieczność współpracy dla przetrwania nie jest argumentem za przymusem — jest właśnie argumentem za współpracą. Współpraca wymuszona strachem przed sankcją siłową nie staje się przez to wspólnotą efektywną.
Jeżeli odrzucasz definicje, nie możesz równocześnie twierdzić, że coś jest liberalizmem, bo wypowiadasz wtedy słowo bez przypisywania mu znaczenia, a to nie ma sensu.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Prawo państwa do ...? Co to
28 Lipca, 2026 - 08:36
Prawo państwa do ...? Co to w ogóle znaczy ?
Państwo jest instytucją społeczną powołaną przez ludzi a nie krasnoludki do pełnienia określonych funkcji. Skoro powstało i przetrwało to oznacza, że pełniło ważną społecznie i aprobowaną powszechnie funkcję. Wiadomo przecież, że organy dysfunkcjonalne zanikają, a państwo nie zanikło, bo w tej chwili reprezentuje interes narodowy wbrew globalizacji.
Zajrzyj pan do prac Acemoglu i Robinsona o rozwoju społecznym to się pan oświeci, zamiast snuć te dyrdymały.
Dyrdymały
28 Lipca, 2026 - 13:06
Dyrdymały wykluczają cię z poważnej dyskusji.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
W tej dyskusji pominięto jeden ważny problem.
27 Lipca, 2026 - 22:26
Liberalizm to FILOZOFIA POLITYCZNA I MORALNA, której fundamentem są wolność jednostki, równość wobec prawa oraz sprawowanie władzy za zgodą rządzonych.
A to oznacza, że liberalizm za każdym razem musi być definiowany; liberalizm państwowy jest czymś innym, niż liberalizm religijny, a nawet może być liberalizm seksualny, .../tylko to nie znaczy, że te "liberalizmy" są sobie równe.
Anna W. -PK
Liberalizm wspólnotowy
27 Lipca, 2026 - 23:59
Dlatego w notce zdefiniowałem liberalizm strukturalnie jako dobrowolność przynależności oraz brak fizycznego przymusu. Kościół może być konserwatywny i nieliberalny doktrynalnie, a równocześnie liberalny instytucjonalnie, ponieważ nie ma prawa więzić ani bić człowieka za odejście lub niewiarę.
Nie twierdzę, że katolicyzm i liberalizm są jedną doktryną. Twierdzę jedynie, że dobrowolna wspólnota religijna ma liberalną mechanikę członkostwa, inaczej niż państwo o przymusowej jurysdykcji terytorialnej.
W notce interesuje mnie głównie liberalizm, który buduje synergię wspólnoty. Tym jest dobrowolność. Wspólnota dobrowolna wytwarza efekt synergiczny, a przymusowa go niszczy. Dlatego liberalizm buduje i spaja wspólnoty, czego Kościół katolicki jest najlepszym przykładem. Bóg katolicki jest liberałem, bo nie stosuje fizycznej przemocy wobec ludzi, by w niego wierzyli.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Nie, nie, nie, ...aby być członkiem jakiegokolwiek Kościoła...
28 Lipca, 2026 - 00:45
to trzeba przyjąć wiarę jaką ten kościół celebruje. Trzeba być ochrzczonym u chrześcijan, a u innych też trzeba przejść jakąś celebrację, która pozwoli na bycie członkiem zgromadzenia. To do partii można się zapisać, a do zgromadzenia religijnego trzeba być WPROWADZONYM i trzeba spełnić określone warunki.
Pan tego nie wie?
Anna W. -PK
Warunki wejścia
28 Lipca, 2026 - 01:15
Właśnie to napisałem: Kościół ma warunki przyjęcia, procedury inicjacji i własne normy. Nie twierdzę, że wystarczy dopisać nazwisko do listy parafialnej.
Nie jest jednak istotne, czy wejście nazywa się zapisaniem, chrztem, katechumenatem czy wprowadzeniem do zgromadzenia. Istotne jest, że człowiek może te warunki przyjąć albo odrzucić, a po utracie wiary nie zostaje za to fizycznie uwięziony, pobity, zmuszony do dalszego uczestnictwa siłą czy też odejście będzie związane z koniecznością sprzedania lub porzucenia własnego domu, działki czy ojczyzny, czy opuszczenia jakiegoś terenu.
Człowiek rozstrzyga to we własnym sumieniu i to, czy zostanie przyjęty, czy nie, czy wystąpi, czy nie, zależy tylko i wyłącznie od aktu jego woli i nikt nie może go do tego przymusić siłą fizyczną. Na tym polega tolerancja, czyli liberalizm.
Warunki przystąpienia nie są zaprzeczeniem dobrowolności, są jej zwykłą formą. Dobrowolny klub, zakon, partia czy Kościół może mieć rygorystyczne kryteria, a nadal nie być organizacją przymusową. Ogarnij się!
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Dopiero teraz zrozumiałam po co ta cała dyskusja. ;)
28 Lipca, 2026 - 02:09
Można to ująć tak: "Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie" Czyli to zależy jaką rolę się pełni w tym Kościele, bo nie wszyscy tam są na równym poziomie. Jak się jest małym "żuczkiem" nic nie znaczącym, to faktycznie tak jest.
Zdarzało się, że ktoś tam bywał "wyklęty"!!!
A taki król Anglii, Henryk VIII, z powodu tego, że Kościół nie dał mu rozwodu, to założył własną anglikańską religię.
A współcześnie ...problemy ...to relacje Madonny z Kościołem katolickim od dawna są skomplikowane: artystka została trzykrotnie ekskomunikowana! Do pierwszej ekskomuniki doszło w 1989 roku, po premierze teledysku do utworu „Like a Prayer”, w którym wokalistka całuje wizerunek czarnoskórego Jezusa Chrystusa na tle płonących krzyży.
Anna W. -PK
Liberalny Kościół katolicki
28 Lipca, 2026 - 13:13
Rozumiem, że to jest przygana, Kościół źle robi, że jest liberalny i tylko ekskomunikuje, co żadnej fizycznej szkody takiemu ekskomunikowanemu nie czyni, powinien go sterroryzować i siłą ukarać fizycznie, tak jak państwo wymusza posłuszeństwo, tak?
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Podobno było też ... ukrzyżowanie.
28 Lipca, 2026 - 19:46
To zależy do jakiej warstwy kościelnej się odniesiemy; mogą to być tylko posty, ale mogą być też poważniejsze kary...jakieś biczowania, długotrwałe klęczenia, pustelnicy... ja tam nie znam szczegółów, ale żywoty świętych są bardziej informujące.
Anna W. -PK
Ukrzyżowanie
28 Lipca, 2026 - 20:43
Ale na czym to ukrzyżowanie polegało? Jakiś biskup kazał w ten sposób wyrzucić Chrystusa z Kościoła katolickiego, czy Go przyjąć?
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Ukrzyżowanie to kara za przynależność do Kościoła.
28 Lipca, 2026 - 21:02
Ukrzyżowanie w starożytnym Rzymie było niezwykle okrutną i hańbiącą karą śmierci, stosowaną głównie wobec niewolników, buntowników i przestępców z najniższych warstw społecznych.
Rzymianie dokonując podbojów znaczyli drogę krzyżami. Nie chodzi o biskupa, tylko o nietolerancję władz lub środowiska.
Anna W. -PK
Po co to piszesz?
28 Lipca, 2026 - 21:41
Jak związek to, co napisałeś ma z moimi tezami, o których dyskutujemy? Poproszę o wypisanie tezy, którą udowadniasz.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Ja widzę Pana jako krzewiciela liberalizmu w haremie muzułmań-
28 Lipca, 2026 - 22:25
skim w Afryce, w habicie zakonnym katolickiego misjonarza.
Nie bardzo rozumiem jaką rolę Pan sobie obiera w społeczeństwie i gdzie ten liberalizm chce Pan krzewić.
Anna W. -PK
O co ci chodzi?
28 Lipca, 2026 - 23:12
Co twoje głupkowate uwagi mają do mojej notki?
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Mnie nie interesuje warstwa
28 Lipca, 2026 - 08:39
Mnie nie interesuje warstwa deklaratywna liberalizmu. To jest kwestia drugorzędna, dla historyków myśli politycznej.
Wolę analizować realny liberalizm wcielony w struktury ustrojowe. Lekarz nie zajmuje się definiowaniem zdrowia lecz konkretnymi symptomami występującymi u pacjenta.
Realizacja liberalizmu
28 Lipca, 2026 - 13:16
No ale liberalizm nie został wcielony w realne struktury ustrojowe państw, wszystkie państwa stosują antyliberalny terror, a większość gospodarczo realizuje wszystkie postulaty klasycznej socjaldemokracji.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Zdumiewająca ignorancja
28 Lipca, 2026 - 18:59
Zdumiewająca ignorancja historyczna.
Rozwój liberalizmu w strukturach państwowych na Zachodzie poczynając od Rewolucji Franuskiej i jego potyczki z trendami socjalistycznymi, czy tymi we wcieleniu internacjonalistycznym jak w komunizmie czy też sowinistycznym jak w nazizmie zdominował cały wiek XIX i XX aż po R Reagana i Fukuyamę.
Pan nie dostrzegł tego słonia w rogu pokoju ? Jest pan typową ilustracją tej ignorancji.
Znów argumenty ad personam
28 Lipca, 2026 - 19:06
Ciągle nie udaje ci się wyzbyć tej chamskiej maniery ataków osobistych. Po co się tak ciągle poniżasz? Co ci daje to, że na okrągło wychodzisz na prymitywnego chama?
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
A te głupstwa, które ja
28 Lipca, 2026 - 19:12
A te głupstwa, które ja krytykuję, to wypisuje pan czy krasnoludki ?
Chce się pan pozbyć odpowiedzialności za wypisywanie bzdur i zwala na krasnale ?
Liberalizm
28 Lipca, 2026 - 13:08
Liberalizm to nie jest odrzucenie obiektywnej prawdy, ale odrzucenie stosowania przemocy wobec ludzi, którzy wyznają inne prawdy. Liberalizm to tolerancja, ale nie akceptacja. Liberalizm pozwala podważać cudze prawdy, pozwala głosić to, że moja prawda jest obiektywna, a cudza jest subiektywna, albo jest w istocie fałszywa, ale nie pozwala stosować przemocy, wobec tych, którzy uważają na odwrót. Liberalizm to pogląd, że do prawdy należy przekonać słowami i argumentacją, a nie zmusić siłą czy terrorem.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Ściana ze sztywności pojęciowej i intelektualnego lenistwa
28 Lipca, 2026 - 13:09
W tej notce postawiłem tezę, która dla wielu okazała się nie do strawienia. Zdefiniowałem liberalizm w sposób klasyczny, słownikowy, czysto strukturalny — jako system oparty na całkowitej dobrowolności relacji i braku przymusu. Wykazałem, że na tak zdefiniowanym fundamencie można budować najsilniejsze, bo dobrowolne, wspólnoty (czego przykładem jest Kościół katolicki), podczas gdy organizacje przymusowe (jak państwo) tę wspólnotowość w istocie niszczą.
Zamiast merytorycznej polemiki, w komentarzach zderzyłem się ze zjawiskiem, które warto przeanalizować nie z punktu widzenia polityki, ale tego, w jaki sposób ludzki umysł przetwarza informacje i broni się przed niewygodną logiką.
Sztywność semantyczna i błąd ekwiwokacji
Najczęstszym błędem, jaki popełniają krytycy, jest całkowita niezdolność do oddzielenia pojęcia filozoficznego od jego zdegenerowanej, bieżącej formy politycznej. Kiedy piszę „liberalizm” i podaję jego precyzyjną, słownikową definicję (dobrowolność, brak inicjowania przemocy), umysł oponenta ignoruje tę definicję.
Dzieje się tak, ponieważ słowo "liberalizm" uruchamia w ich głowach gotową ścieżkę neuronową, zabetonowaną przez lata konsumowania politycznej publicystyki i propagandowej narracji. W tej ścieżce liberalizm to synonim konkretnych partii, cenzury, represji wobec konserwatystów czy określonych ideologii społecznych. Dyskutant popełnia klasyczny błąd ekwiwokacji — posługuje się tym samym słowem, ale w zupełnie innym, publicystycznym znaczeniu, po czym triumfalnie ogłasza, że moja (strukturalna i słownikowa) definicja jest fałszywa, bo dzisiejsi politycy nazywający się liberałami zachowują się autorytarnie. To tak, jakby twierdzić, że definicja "demokracji" jest błędna, bo istniała kiedyś "Niemiecka Republika Demokratyczna".
Pułapka biologicznego procesora
To zjawisko doskonale pokazuje przepaść między czystym, analitycznym przetwarzaniem danych a funkcjonowaniem ludzkiej świadomości. Kiedy systemowi logicznemu zdefiniujemy nowe parametry pojęcia, system ten bez problemu przeliczy dane na nowo, przyjmując aksjomaty.
Biologiczny mózg człowieka jest jednak obciążony warunkowaniem. Zamiast analizować ciąg przyczynowo-skutkowy (jeśli warunkiem przynależności jest dobrowolność, to wspólnota jest silniejsza), mózg stosuje błędną heurystykę i drogę na skróty. Wynikiem jest zjawisko potężnego dysonansu poznawczego. To pokazuje, jak polityczna propaganda pierze ludziom mózgi. Kiedy logiczny wywód prowadzi do wniosków sprzecznych z ugruntowanym przez propagandę światopoglądem czytelnika, odrzuca on wywód w całości, często ratując się agresją, argumentami ad personam lub zarzucając autorowi kłamstwo.
Moralizowanie struktury (Budowa Chochoła)
Drugim mechanizmem obronnym jest przypisywanie chłodnej analizie intencji, których w niej nie ma. Kiedy rozkładam na czynniki pierwsze mechanikę przynależności do wspólnoty — wskazując, że opiera się ona na swobodzie wejścia i wyjścia — niektórzy czytelnicy odbierają to jako atak na samą świętość i lojalność wobec tej wspólnoty.
Mylą oni brak fizycznego przymusu państwowego z brakiem moralnego zobowiązania. W ich systemie pojęciowym stwierdzenie, że "każdy ma prawo dobrowolnie opuścić wspólnotę" jest równoznaczne z brakiem szacunku dla tej wspólnoty. To w istocie głębokie niezrozumienie wolnej woli. W ten sposób powstaje erystyczny chochoł (straw man) — oponent wkłada mi w usta intencje, których nie wyraziłem, po czym z oburzeniem z nimi walczy, kompletnie mijając się z tezą tekstu. A przecież to właśnie swoboda wyboru nadaje lojalności jakąkolwiek wartość moralną. Niewolnik nie jest lojalny. Niewolnik jest po prostu uwięziony. Bóg dał nam przykazania, ale też wolną wolę, by je łamać. Przykazanie bez wolnej woli, sensu nie mają. Piorun, który zabija, nie grzeszy.
Dyskutowanie na poziomie strukturalnym i filozoficznym wymaga porzucenia politycznych przyzwyczajeń i partyjnych etykiet. Dopóki rozmówcy nie nauczą się oddzielać mechaniki systemów społecznych od swoich emocjonalnych skojarzeń z konkretnymi słowami, dopóty każda debata będzie przypominała rozmowę ze ścianą. Ścianą zbudowaną ze sztywności pojęciowej i intelektualnego lenistwa.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Dyskusja nie ma sensu
28 Lipca, 2026 - 20:47
Zetjot nie przyjmuje słownikowej definicji przedmiotu sporu i zastępuje argumentację inwektywami, Anna nie odpowiada na rozróżnienie między fizycznym przymusem a moralnym zobowiązaniem, tylko przypisuje mi prywatne intencje. Z takimi metodami nie da się prowadzić rzeczowej dyskusji.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Jak dyskutować z talmudystą,
28 Lipca, 2026 - 20:51
Jak dyskutować z talmudystą, jakim okazuje się GPS ?
Insynuacje
28 Lipca, 2026 - 21:43
Znów insynuacje ad personam. Jak chcesz być poważnie traktowany, to wyzbądź się tej chamskiej maniery. Twoje insynuacje nic do dyskusji nie wnoszą, a tylko się tym poniżasz.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski