Skrajny liberalizm jest najbardziej wspólnotowy!

Obrazek użytkownika gps65
Idee

Isto­tą li­be­ra­li­zmu je­st dą­że­nie do peł­nej eman­cy­pa­cji jed­nost­ki ludz­kiej od wszel­ki­ch grup, do któ­ry­ch przy­na­leż­no­ść je­st przy­mu­so­wa, wy­mu­sza­na si­łą lub ter­ro­rem. Li­be­ra­li­zm glo­ry­fi­ku­je wszel­ką do­bro­wol­ną współ­pra­cę mię­dzy ludź­mi i two­rze­nie do­bro­wol­ny­ch spo­łecz­no­ści, ko­lek­ty­wów i or­ga­ni­za­cji.

  Ko­ściół ka­to­lic­ki to wzor­co­wa or­ga­ni­za­cja dla liberalizmu — bo je­st w peł­ni do­bro­wol­na, prze­wi­du­je pro­ce­du­ry wstą­pie­nia do niej i wystąpienia — i ni­ko­go do ni­cze­go nie zmu­sza ter­ro­rem. A wzor­co­wą or­ga­ni­za­cją an­ty­li­be­ral­ną je­st pań­stwo, bo je­go im­ma­nent­ną ce­chą je­st ter­ro­ry­zm. Li­be­ra­li­zm to prze­ci­wień­stwo ter­ro­ry­zmu.

  Je­śli wszyst­kie wspól­no­ty będą do­bro­wol­ne, to nie trze­ba do ich li­be­ra­li­zmu do­kła­dać ja­kie­goś kon­ser­wa­ty­zmu, on tam będzie naturalny. Do­bro­wol­ne wspól­no­ty są w peł­ni li­be­ral­ne i jed­no­cze­śnie kon­ser­wa­tyw­ne. Li­be­ra­li­zm to nie in­dy­wi­du­ali­zm, ale do­bro­wol­ny ko­lek­ty­wi­zm.

  Skraj­ny li­be­ra­li­zm to peł­na ak­cep­ta­cja istot­nej ro­li wspól­no­ty. Tyl­ko że do­bro­wol­nej. To do­pie­ro uzna­nie, że każ­da wspól­no­ta po­win­na być bu­do­wa­na na za­sa­dzie peł­nej do­bro­wol­no­ści, po­zwa­la peł­nić jej istot­ną ro­lę. Wszel­ki ter­ro­ry­zm wspól­no­to­wo­ść niszczy — co je­st we współczesnym pań­stwie bar­dzo wi­docz­ne.

  Li­be­ra­li­zm je­st naj­bar­dziej wspól­no­to­twór­czy, a wszel­kie od­stęp­stwa od skraj­nej swo­bo­dy zrze­sza­nia się, nisz­czy wspól­no­ty i li­kwi­du­je efekt sy­ner­gicz­ny dzia­łań spo­łecz­ny­ch. Dla si­ły i zna­cze­nia wszel­ki­ch ko­lek­ty­wów skraj­ny li­be­ra­li­zm je­st nie­zbęd­ny, bo każ­de przy­trzy­ma­nie si­łą ko­goś we wspól­no­cie czy­ni ją słab­szą i mniej istot­ną, co szko­dzi wszyst­kim. Ma­ru­de­rzy i bun­tow­ni­cy osła­bia­ją każ­dą spo­łecz­no­ść. Po co ich trzy­mać na si­łę?

  Kry­te­rium po­zwa­la­ją­ce od­róż­nić or­ga­ni­za­cje li­be­ral­ne, wol­no­ścio­we, po­ko­jo­we, a za­tem do­bre mo­ral­nie, od za­mor­dy­stycz­ny­ch, ter­ro­ry­stycz­ny­ch, zbrod­ni­czy­ch, a za­tem zły­ch mo­ral­nie, je­st bar­dzo pro­ste. Te pierw­sze to ta­kie, któ­re prze­wi­du­ją do­stęp­ną dla każ­de­go, kto speł­ni okre­ślo­ne kry­te­ria, pro­ce­du­rę przy­łą­cze­nia się do ni­ch i odłą­cze­nia się od ni­ch, bez ko­niecz­no­ści zmia­ny miej­sca za­miesz­ka­nia, te dru­gie to ta­kie, któ­re moż­na opu­ścić tyl­ko po­przez uciecz­kę i po­rzu­ce­nie, zdra­dę, czy sprze­da­nie, swo­je­go do­mu i swo­jej oj­czy­zny. Te pierwsze to korporacje, kluby, spółdzielnie, firmy, spółki, kooperatywy, koncerny, gildie, przedsiębiorstwa etc. a te drugie to państwa.

  Wspól­no­to­wo­ść wy­ma­ga do­bro­wol­no­ści. Pań­stwa nie są wspól­no­ta­mi, nie są spo­łecz­no­ścia­mi, nie są ko­lek­ty­wa­mi – to zbio­ro­wi­ska przy­mu­so­wy­ch nie­wol­ni­ków, to przy­pad­ko­wi są­sie­dzi, któ­ry­ch łą­czy tyl­ko wspól­ny opraw­ca. Jak tyl­ko ter­ror apa­ra­tu pań­stwo­we­go słab­nie, to pań­stwa się roz­pa­da­ją, co świad­czy o kru­cho­ści takiej przy­mu­so­wej wspól­no­ty. Gdy ter­ror pań­stwa na­ra­sta, to na­ra­sta u lu­dzi chęć uciecz­ki. Lu­dzie naj­czę­ściej ucie­ka­ją od za­mor­dy­zmu do li­be­ra­li­zmu. Ro­bią tak nie dla­te­go, że chcą być sa­mi, ale dla­te­go, że chcą być z in­ny­mi, chcą się in­te­gro­wać, przy­jaź­nić, współ­pra­co­wać, co li­be­ra­li­zm uła­twia, a pań­stwo utrud­nia.

  Więc rze­ko­my in­dy­wi­du­ali­zm li­be­ra­li­zmu to mit, to pro­pa­gan­do­wa ście­ma, to oszu­stwo, któ­re słu­ży te­mu, by lu­dzie ho­do­wa­ni jak by­dło my­śle­li, że tyl­ko w nie­wo­li moż­na się spo­łecz­nie re­ali­zo­wać, a wol­no­ść uczy­ni ich ja­ko­by sa­mot­ny­mi i po­zba­wi wspól­no­ty. A to nie­praw­da. Peł­nie ludz­ki­ch in­te­rak­cji, kon­tak­tów, współ­dzia­ła­nia, wza­jem­ny­ch do­bry­ch re­la­cji, moż­na osią­gnąć tyl­ko i wy­łącz­nie po­przez po­dej­ście li­be­ral­ne. A prze­moc i ter­ro­ry­zm nisz­czą każ­dy ko­lek­tyw.

  Opraw­ca z ofia­rą nie two­rzą wspól­no­ty, zbie­ra­ją­cy ha­ra­cz z pła­cą­cym go nie są ko­lek­ty­wem, te­ry­to­rial­ny mo­no­po­li­sta ini­cju­ją­cy prze­moc nie in­te­gru­je się ze swo­ją ofia­rą, któ­rą ter­ro­ry­zu­je. Pań­stwo­wy spo­sób sku­pia­nia lu­dzi two­rzy an­tyw­spól­no­ty, zde­ge­ne­ro­wa­ne ko­lek­ty­wy, kru­che zbio­ro­wi­ska, przy­pad­ko­we po­wią­za­nia, co po­tę­gu­je cha­os i wy­ob­co­wa­nie lu­dzi.

  Pań­stwo nie skła­da się ze świa­do­my­ch oby­wa­te­li, któ­rzy chcą być ra­zem. Pań­stwo skła­da się z kosz­tow­ny­ch, ka­pry­śny­ch i krnąbr­ny­ch pod­da­ny­ch, wy­ma­ga­ją­cy­ch je­ść, wy­ma­ga­ją­cy­ch pić, wy­ma­ga­ją­cy­ch cie­pły­ch bar­ło­gów i stój­ko­wy­ch dla ochro­ny spo­koj­ne­go snu i tra­wie­nia. Ci pil­nu­ją­cy urzęd­ni­cy dzia­ła­ją na zle­ce­nie ho­dow­ców, któ­rzy two­rzą z lu­dzi sta­do by­dła, któ­re na­tych­mia­st się roz­pierzch­nie, gdy ich pan osłab­nie, za­ga­pi się, czy po­pad­nie w ru­inę. To sta­do nie je­st wspól­no­tą. Pań­stwo nie je­st spo­łecz­no­ścią.

Grzegorz GPS Świderski
]]>Twitter.com/gps65]]>
]]>t.me/KanalBlogeraGPS]]>

PS. Notki powiązane:

Tagi: gps65, naród, wspólnota, państwo, kolektywizm, indywidualizm

PS2. Wszystkie części serii szukaj guglując po słowie kluczowym: #Liberalizm_GPS65

2
Twoja ocena: Brak Średnia: 1.3 (6 głosów)

Komentarze

Liberalizm to nie zbiór pobożnych życzeń jak u pana, to realny kierunek konkretnych działań w materii społeczno-politycznej.

W realu liberalizm postawił na relację wolności, odrzucając realnie, prawdę i solidarność.

Jak już wielokrotnie wskazywałem, a czego pan nie pojmuje w swoim doktrynerstwie, żyjemy w PRZESTRZENI SPOŁECZEJ, a przestrzeń ma minimum trzy wymiary czyli wymiar/relacja prawdy, relacja miłości i relacja wolności. W tej przestrzeni kształtują się trzy umysłowe komponenty - poznawczy, emocjonalny i wolicjonalny. 

Nie ma przestrzeni bez wszystkich trzech wymiarów i dlatego liberalizm upadł. Komunizm też upadł, bo żadnego z tych wymiarów nie uznawał. 

Vote up!
4
Vote down!
0
#1675862

Definiuję liberalizm jako dobrowolność przynależności do wspólnot i instytucji (z możliwością wejścia i wyjścia), pokazując na przykładzie Kościoła i państwa różnicę między wspólnotą a przymusowym zbiorem. Ty po raz kolejny nie cytujesz żadnego fragmentu tej definicji, nie wskazuje sprzeczności, tylko ogłaszasz swoją metafizyczną przestrzeń i wyrok, że liberalizm upadł. To nie jest polemika z moją definicją, tylko równoległe kazanie. Nie interesują mnie twoje problemy z twoimi chochołami. Pod moimi notkami oczekuję polemik z moimi tezami. 

Vote up!
1
Vote down!
-1

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1675866

Pan może sobie wszystko definiować, jak panu się podoba.

Ale nie mówimy o definicjach lecz o realnych zjawiskach i strukturach społecznych. I te liberalne układy społeczne oznaczają represje wobec przeciwników aborcji albo za tzw. mowę nienawiści i propagandowe kłamstwa, a nawet sądowe machlojki wobec  francuskich polityków z prawicy . Nie ma tu żadnej dobrowolności.

Wychodzi na to znowu, ZNOWU, że jest pan doktrynerem i kłamcą na dodatek.

Vote up!
2
Vote down!
-1
#1675872

//Ko­ściół ka­to­lic­ki to wzor­co­wa or­ga­ni­za­cja dla liberalizmu — bo je­st w peł­ni do­bro­wol­na, prze­wi­du­je pro­ce­du­ry wstą­pie­nia do niej i wystąpienia — i ni­ko­go do ni­cze­go nie zmu­sza ter­ro­rem. A wzor­co­wą or­ga­ni­za­cją an­ty­li­be­ral­ną je­st pań­stwo, bo je­go im­ma­nent­ną ce­chą je­st ter­ro­ry­zm. Li­be­ra­li­zm to prze­ci­wień­stwo ter­ro­ry­zmu.//

Kościół Katolicki nie polega na "wstąpieniu" czy  "wystąpieniu" tylko na tym czy się jest człowiekiem  wierzącym czy nie. A to polega na spełnianiu wymagań jakie są związane z przynależnością do Kościoła. Religia jest ideologią która jednoczy wiernych, którzy ufają  prawdzie zawartej w tej ideologii. 

Sam fakt "zapisania się" do parafii  ...nie oznacza, że się jest katolikiem, oznacza tylko, że jest się na liście parafialnej. 

 

Vote up!
2
Vote down!
-1

Anna W. -PK

#1675871

Autor posługuje się swoistym rozumieniem liberalizmu, tak jak Tusk praworządności.

Liberalizm oznacza równowartość rozmaitych opinii, i odrzucenie obiektywnej prawdy, a liberalowie zarzucają Kościołow dogmatyzm, doktrynerstwo i jednoznaczność ocen moralnych.

Vote up!
2
Vote down!
0
#1675874

Liberalizm to nie jest odrzucenie obiektywnej prawdy, ale odrzucenie stosowania przemocy wobec ludzi, którzy wyznają inne prawdy. Liberalizm to tolerancja, ale nie akceptacja. Liberalizm pozwala podważać cudze prawdy, pozwala głosić to, że moja prawda jest obiektywna, a cudza jest subiektywna, albo jest w istocie fałszywa, ale nie pozwala stosować przemocy, wobec tych, którzy uważają na odwrót. Liberalizm to pogląd, że do prawdy należy przekonać słowami i argumentacją, a nie zmusić siłą czy terrorem.

Vote up!
1
Vote down!
-2

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1675877

Głupstwa pan wypisuje sprzeczne z realiami.

Bo to w realnej  materii społeczno-politycznej liberalizm stosuje nietolerancję, represje wobec przeciwników aborcji czy imigracji i wyklucza dyskusję z konserwatystami, ograniczając konserwatystom dostęp do opinii publicznej..

A w obronie głupstw posuwa się pan do kłamstw. Ryzykuje pan.

Pan zjeżdża po równi pochyłej, tak jak ludzie, którzy twierdzą, że w Polsce nie było komunizmu, totalitaryzmu. Paranoja.

Vote up!
2
Vote down!
0
#1675881

Nadal nie odnosisz się do definicji słownikowej, której używam, tylko do działań współczesnych państw i środowisk, które nazywasz „liberalnymi”, a w istocie są to socjaldemokracje, bo realizują wszystkie tradycyjne postulaty tej formacji. To są dwie różne rzeczy.

Jeżeli państwo represjonuje ludzi za poglądy na aborcję, imigrację lub inne kwestie, to działa przemocowo, a więc wbrew zasadzie liberalnej rozumianej jako dobrowolność relacji i zakaz inicjowania przemocy. Fakt, że taki reżim sam używa etykiety „liberalny”, nie zmienia jego charakteru. Tak samo PRL nie stawał się „demokracją ludową” przez samo przyjęcie tej nazwy.

Jeśli uważasz definicję słownikową za błędną, wskaż konkretnie czy kwestionujesz, że wolna wspólnota wymaga realnej możliwości wejścia i wyjścia bez użycia siły? Czy też twierdzisz, że represje wobec odmiennych poglądów są zgodne z liberalizmem? Bez odpowiedzi na to nie ma polemiki, lecz powtarzanie etykiet.

A jak to są dla ciebie za trudne tematy, jeśli nie ogarniasz argumentacji, to się pytaj, albo się odczep. Nie interesuje mnie polemika z głupim, złośliwym ignorantem, który podstaw nie ogarnia.

Vote up!
1
Vote down!
-1

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1675882

Z założenia nie stosuję definicji, lecz zajmuję się badaniem realnych ukladami i strukturami społecznymi, które  nie mają żadnego związku z definicjami, lecz mają zwiazek z konkretnymi interesami grupowymi.

Pan pada więc ofiarą fałszywej świadomości, bo utożsamia jakieś hasła ideologiczne z realnymi działaniami społecznymi, materialnymi. A to są różne rzeczy. Przy okazji staje się pan talmudystą, bo ,,w Talmudzie napisano", że...

Vote up!
2
Vote down!
-1
#1675887

Przynależność do Kościoła katolickiego jest dobrowolna. To jest istota tego, co napisałem. Ta dobrowolność polega na tym, że jeśli się wyznaje prawdy wiary katolickiej, to się jest katolikiem i można się formalnie zapisać się do Kościoła, a jak się przestanie wierzyć w te prawdy to się przestaje być członkiem wspólnoty katolickiej i można się formalnie z Kościoła wypisać. Różnica między realną a formalną przynależnością jest subtelna, ale nie ma w tym kontekście żadnego znaczenia, bo obie są dobrowolne.

To jest podejście czysto liberalne — można na skutek aktu własnej woli zostać członkiem wspólnoty albo przestać nim być. I ta decyzja związana z włączeniem się do wspólnoty albo z wyłączeniem, nie wiąże się z koniecznością opuszczenia, czy zmienianie swojego domu, działki, rodziny, pracy czy ojczyzny. Nikt do tego nie zmusza, nikt nie terroryzuje, nikt nie karze za to. Na tym polega liberalizm. Liberalizm to dobrowolność, tolerancja, wolność, brak przymusu — i to jest definicja słownikowa.

Vote up!
1
Vote down!
-2

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1675876

i  nie będą  zbyt Panu ufać  kiedy by znaleźli się w pańskim otoczeniu. 

// można na skutek aktu własnej woli zostać członkiem wspólnoty albo przestać nim być//

A wspólnota niech się pocałuje w nos jeżeli  sądziła, że  znaczenie słowa "wspólnota" dla Pana cokolwiek znaczy i do czegokolwiek zobowiązuje. 

PS. Kościoł Katolicki jest bardzo konserwatywną organizacją religijną i  Pan  zupełnie nie rozumie tego co Pan pisze. 

Vote up!
2
Vote down!
0

Anna W. -PK

#1675883

Z tego, co napisałem, nie wynika, że wspólnota ma się pocałować w nos. Wynika tylko, że wspólnota nie ma prawa więzić, terroryzować ani przemocą zatrzymywać człowieka, który nie chce już do niej należeć, albo zmusić terrorem do przynależności.

Dobrowolność nie jest zaprzeczeniem zobowiązania, lecz warunkiem jego moralnej wartości. Człowiek może lojalnie i przez całe życie wypełniać obowiązki wobec Kościoła, rodziny, klubu czy stowarzyszenia — ale jego lojalność ma sens właśnie dlatego, że nie jest wymuszona tylko dobrowolna.

Konserwatyzm Kościoła nie stoi tu w sprzeczności z liberalizmem rozumianym jako brak przymusu. Kościół może jasno wymagać wiary, przestrzegania norm i konsekwencji doktrynalnej, jednak nie wynika stąd uprawnienie do używania przemocy wobec niewierzącego lub odchodzącego oraz nie wynika uprawnienie do przyjmowania w swe grono przy użyciu siły. Ja jestem cierpliwy i tłumaczę jak dziecku, ale jeśli dalej będziesz odpowiadać złośliwie i ad personam, a nie pytać, jak czegoś nie rozumiesz, to mi się cierpliwość wyczerpie.

Vote up!
1
Vote down!
-2

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1675884

//wspólnota nie ma prawa więzić, terroryzować ani przemocą zatrzymywać człowieka, który nie chce już do niej należeć, albo zmusić terrorem do przynależności.//

Nie chcę aby to był zwrot "ad personam", ale  rozumiem, że składając kościelne obietnice i przyrzeczenia, Pan, jako tymczasowy katolik, nie ma zamiaru ich dotrzymywać  kiedy  Pan poczuje  taką potrzebę. 

A zaletą  Kościoła Katolickiego jest fakt, że nie będzie się domagał  rozliczenia się  z obietnic złożonych  Panu Bogu, bo Pan  nie wierzy w "karę bożą". 

Vote up!
2
Vote down!
-1

Anna W. -PK

#1675885

Zaczynasz od deklaracji, że nie chcesz używać argumentów ad personam, po czym w kolejnym zdaniu wyrokujesz o moich osobistych intencjach, mojej zdolności do dotrzymywania obietnic, a na koniec nawet o mojej wierze (lub jej braku) w karę bożą. To jest czyste, podręcznikowe wycieczki osobiste, w dodatku oparte na błędnych założeniach. Nie będę z nimi polemizował, bo nie o mojej osobie jest ta notka. Wróćmy do logiki i struktury.

Mieszasz dwa zupełnie różne porządki: fizyczny przymus (domenę państwa) z moralnym zobowiązaniem (domeną dobrowolnej wspólnoty).

Z faktu, że dobrowolna wspólnota (jak Kościół) nie posiada aparatu terroru, policji i więzień, aby zatrzymać odchodzącego członka siłą, absolutnie nie wynika, że pochwala łamanie obietnic! Kościół ma własny system sankcji (grzech, utrata łaski, w ostateczności ekskomunika), ale są to sankcje duchowe i wewnątrz-wspólnotowe, a nie fizyczne. I na tym polega liberalizm tej instytucji — nikogo nie zamyka w celi za apostazję. Bóg dał człowiekowi wolną wolę właśnie po to, aby jego lojalność i miłość miały jakąkolwiek wartość. Wymuszone posłuszeństwo, osiągane pod groźbą państwowego karabinu, nie ma z moralnością nic wspólnego — to zwykła tresura stada.

Fakt, że postuluję system, w którym drzwi są otwarte, nie oznacza, że zachęcam do ucieczki. Bóg właśnie tak zrobił, że dał nam wolną wolę i fizycznie otworzył drzwi prowadzące do grzechu i tylko przykazał, by tego nie robić. Oznacza to tylko, że człowiek, który w tym pokoju zostaje z własnej woli, udowadnia swoją prawdziwą, nieprzymuszoną wierność i to tworzy prawdziwą, realną, silną wspólnotę. A jak policja drzwi zamknie i nie pozwoli wyjść, to wspólnotę zniszczy. Wiezienie nie tworzy wspólnoty. Dopóki nie zrozumiesz tej subtelnej, ale fundamentalnej różnicy między brakiem bata a brakiem zasad, ta dyskusja będzie bezprzedmiotowa.

Vote up!
1
Vote down!
-2

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1675888

W tej notce postawiłem tezę, która dla wielu okazała się nie do strawienia. Zdefiniowałem liberalizm w sposób klasyczny, słownikowy, czysto strukturalny — jako system oparty na całkowitej dobrowolności relacji i braku przymusu. Wykazałem, że na tak zdefiniowanym fundamencie można budować najsilniejsze, bo dobrowolne, wspólnoty (czego przykładem jest Kościół katolicki), podczas gdy organizacje przymusowe (jak państwo) tę wspólnotowość w istocie niszczą.

Zamiast merytorycznej polemiki, w komentarzach zderzyłem się ze zjawiskiem, które warto przeanalizować nie z punktu widzenia polityki, ale tego, w jaki sposób ludzki umysł przetwarza informacje i broni się przed niewygodną logiką.

Sztywność semantyczna i błąd ekwiwokacji

Najczęstszym błędem, jaki popełniają krytycy, jest całkowita niezdolność do oddzielenia pojęcia filozoficznego od jego zdegenerowanej, bieżącej formy politycznej. Kiedy piszę „liberalizm” i podaję jego precyzyjną, słownikową definicję (dobrowolność, brak inicjowania przemocy), umysł oponenta ignoruje tę definicję.

Dzieje się tak, ponieważ słowo "liberalizm" uruchamia w ich głowach gotową ścieżkę neuronową, zabetonowaną przez lata konsumowania politycznej publicystyki i propagandowej narracji. W tej ścieżce liberalizm to synonim konkretnych partii, cenzury, represji wobec konserwatystów czy określonych ideologii społecznych. Dyskutant popełnia klasyczny błąd ekwiwokacji — posługuje się tym samym słowem, ale w zupełnie innym, publicystycznym znaczeniu, po czym triumfalnie ogłasza, że moja (strukturalna i słownikowa) definicja jest fałszywa, bo dzisiejsi politycy nazywający się liberałami zachowują się autorytarnie. To tak, jakby twierdzić, że definicja "demokracji" jest błędna, bo istniała kiedyś "Niemiecka Republika Demokratyczna".

Pułapka biologicznego procesora

To zjawisko doskonale pokazuje przepaść między czystym, analitycznym przetwarzaniem danych a funkcjonowaniem ludzkiej świadomości. Kiedy systemowi logicznemu zdefiniujemy nowe parametry pojęcia, system ten bez problemu przeliczy dane na nowo, przyjmując aksjomaty.

Biologiczny mózg człowieka jest jednak obciążony warunkowaniem. Zamiast analizować ciąg przyczynowo-skutkowy (jeśli warunkiem przynależności jest dobrowolność, to wspólnota jest silniejsza), mózg stosuje błędną heurystykę i drogę na skróty. Wynikiem jest zjawisko potężnego dysonansu poznawczego. To pokazuje, jak polityczna propaganda pierze ludziom mózgi. Kiedy logiczny wywód prowadzi do wniosków sprzecznych z ugruntowanym przez propagandę światopoglądem czytelnika, odrzuca on wywód w całości, często ratując się agresją, argumentami ad personam lub zarzucając autorowi kłamstwo.

Moralizowanie struktury (Budowa Chochoła)
 
Drugim mechanizmem obronnym jest przypisywanie chłodnej analizie intencji, których w niej nie ma. Kiedy rozkładam na czynniki pierwsze mechanikę przynależności do wspólnoty — wskazując, że opiera się ona na swobodzie wejścia i wyjścia — niektórzy czytelnicy odbierają to jako atak na samą świętość i lojalność wobec tej wspólnoty.

Mylą oni brak fizycznego przymusu państwowego z brakiem moralnego zobowiązania. W ich systemie pojęciowym stwierdzenie, że "każdy ma prawo dobrowolnie opuścić wspólnotę" jest równoznaczne z brakiem szacunku dla tej wspólnoty. To w istocie głębokie niezrozumienie wolnej woli. W ten sposób powstaje erystyczny chochoł (straw man) — oponent wkłada mi w usta intencje, których nie wyraziłem, po czym z oburzeniem z nimi walczy, kompletnie mijając się z tezą tekstu. A przecież to właśnie swoboda wyboru nadaje lojalności jakąkolwiek wartość moralną. Niewolnik nie jest lojalny. Niewolnik jest po prostu uwięziony. Bóg dał nam przykazania, ale też wolną wolę, by je łamać. Przykazanie bez wolnej woli, sensu nie mają. Piorun, który zabija, nie grzeszy. 

Dyskutowanie na poziomie strukturalnym i filozoficznym wymaga porzucenia politycznych przyzwyczajeń i partyjnych etykiet. Dopóki rozmówcy nie nauczą się oddzielać mechaniki systemów społecznych od swoich emocjonalnych skojarzeń z konkretnymi słowami, dopóty każda debata będzie przypominała rozmowę ze ścianą. Ścianą zbudowaną ze sztywności pojęciowej i intelektualnego lenistwa.

Vote up!
1
Vote down!
-2

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1675886

Pycha niesłychana aż zabawna w swej śmieszności.

Uznał się pan za Wielkiego Definitatora, którego słowo automatycznie ciałem się staje.

Tego nawet komuchy unikały.

Pan fałszywie twierdzi, że mechanizm tworzenia wspólnoty jest ,,dobrowolny". Żadna wspólnota naturalna tak nie powstaje, bo człowiek rodzi się we współnocie i jest do niej automatycznie przypisany.

Ale co najważniejsze jest to, jaka jest geneza wspólnoty ludzkiej. Ewolucja zmusza grupy ludzkie do współpracy mechanizmem ,,współpracuj, jeśli chcesz przetrwać albo giń".

Pan zaś tkwi w abstrakcyjnej sferze definicji, czysty Talmudysta.

Vote up!
3
Vote down!
-1
#1675889

Nie umiesz się wyzbyć chamskiej maniery atakowania ad personam. Po co się tak poniżasz?

Zgadzam się, że człowiek rodzi się w rodzinie, kulturze i określonym otoczeniu, więc nie wybiera wszystkich więzi pierwotnych. Nie wynika z tego jednak prawo państwa do trwałego podporządkowania go swemu monopolowi przemocy ani do uniemożliwienia pokojowego wystąpienia z narzuconej wspólnoty politycznej.

Niemniej nawet mniejsza o legitymizm władzy. Nie to jest w mojej notce najważniejsze. Kluczowe jest to, że liberalizm jest wspólnototwórczy, bo wspólnoty dobrowolne wytwarzają większy efekt synergiczny niż przymusowe. Wspólnoty naturalne, które są budowane na bazie terroryzmu, potrafią synergię zniszczyć — szczególnie gdy są silnie autorytarne. 

Konieczność współpracy dla przetrwania nie jest argumentem za przymusem — jest właśnie argumentem za współpracą. Współpraca wymuszona strachem przed sankcją siłową nie staje się przez to wspólnotą efektywną.

Jeżeli odrzucasz definicje, nie możesz równocześnie twierdzić, że coś jest liberalizmem, bo wypowiadasz wtedy słowo bez przypisywania mu znaczenia, a to nie ma sensu.

Vote up!
1
Vote down!
-2

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1675895

Prawo państwa  do ...? Co to w ogóle znaczy ?

Państwo jest instytucją społeczną powołaną przez ludzi a nie krasnoludki do pełnienia określonych funkcji. Skoro powstało i przetrwało to oznacza, że pełniło ważną społecznie i aprobowaną powszechnie funkcję. Wiadomo przecież, że organy dysfunkcjonalne zanikają, a państwo nie zanikło, bo w tej chwili reprezentuje interes narodowy wbrew globalizacji.

Zajrzyj pan do prac Acemoglu i Robinsona o rozwoju społecznym to się pan oświeci, zamiast snuć te dyrdymały.

Vote up!
2
Vote down!
-1
#1675902

Dyrdymały wykluczają cię z poważnej dyskusji.

Vote up!
0
Vote down!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1675914

Liberalizm to FILOZOFIA POLITYCZNA I MORALNA,  której fundamentem są wolność jednostki, równość wobec prawa oraz sprawowanie władzy za zgodą rządzonych. 

A to oznacza, że liberalizm za każdym razem musi być definiowany; liberalizm państwowy  jest czymś innym, niż liberalizm religijny, a nawet może być  liberalizm seksualny, .../tylko to nie znaczy, że te "liberalizmy" są sobie równe. 

 

Vote up!
2
Vote down!
-1

Anna W. -PK

#1675891

Dlatego w notce zdefiniowałem liberalizm strukturalnie jako dobrowolność przynależności oraz brak fizycznego przymusu. Kościół może być konserwatywny i nieliberalny doktrynalnie, a równocześnie liberalny instytucjonalnie, ponieważ nie ma prawa więzić ani bić człowieka za odejście lub niewiarę.

Nie twierdzę, że katolicyzm i liberalizm są jedną doktryną. Twierdzę jedynie, że dobrowolna wspólnota religijna ma liberalną mechanikę członkostwa, inaczej niż państwo o przymusowej jurysdykcji terytorialnej.

W notce interesuje mnie głównie liberalizm, który buduje synergię wspólnoty. Tym jest dobrowolność. Wspólnota dobrowolna wytwarza efekt synergiczny, a przymusowa go niszczy. Dlatego liberalizm buduje i spaja wspólnoty, czego Kościół katolicki jest najlepszym przykładem. Bóg  katolicki jest liberałem, bo nie stosuje fizycznej przemocy wobec ludzi, by w niego wierzyli.

Vote up!
1
Vote down!
-2

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1675893

to trzeba  przyjąć  wiarę jaką ten kościół celebruje. Trzeba być ochrzczonym  u chrześcijan, a  u innych  też  trzeba przejść jakąś  celebrację, która  pozwoli na bycie członkiem  zgromadzenia.  To do partii można się zapisać, a do zgromadzenia religijnego trzeba być WPROWADZONYM  i trzeba spełnić określone warunki. 

Pan tego nie wie? 

Vote up!
2
Vote down!
0

Anna W. -PK

#1675896

Właśnie to napisałem: Kościół ma warunki przyjęcia, procedury inicjacji i własne normy. Nie twierdzę, że wystarczy dopisać nazwisko do listy parafialnej.

Nie jest jednak istotne, czy wejście nazywa się zapisaniem, chrztem, katechumenatem czy wprowadzeniem do zgromadzenia. Istotne jest, że człowiek może te warunki przyjąć albo odrzucić, a po utracie wiary nie zostaje za to fizycznie uwięziony, pobity, zmuszony do dalszego uczestnictwa siłą czy też odejście będzie związane z koniecznością sprzedania lub porzucenia własnego domu, działki czy ojczyzny, czy opuszczenia jakiegoś terenu.

Człowiek rozstrzyga to we własnym sumieniu i to, czy zostanie przyjęty, czy nie, czy wystąpi, czy nie, zależy tylko i wyłącznie od aktu jego woli i nikt nie może go do tego przymusić siłą fizyczną. Na tym polega tolerancja, czyli liberalizm.

Warunki przystąpienia nie są zaprzeczeniem dobrowolności, są jej zwykłą formą. Dobrowolny klub, zakon, partia czy Kościół może mieć rygorystyczne kryteria, a nadal nie być organizacją przymusową. Ogarnij się!

Vote up!
1
Vote down!
-1

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1675897

Można to ująć tak: "Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie"  Czyli to zależy jaką rolę się pełni w tym Kościele, bo nie wszyscy tam są  na równym poziomie. Jak się jest małym "żuczkiem" nic nie znaczącym, to faktycznie tak jest. 

 Zdarzało się, że ktoś tam bywał "wyklęty"!!!

A taki król Anglii, Henryk VIII, z powodu  tego, że Kościół nie dał mu rozwodu, to założył  własną anglikańską  religię. 

A współcześnie ...problemy ...to relacje Madonny z Kościołem katolickim od dawna są skomplikowane: artystka została trzykrotnie ekskomunikowana! Do pierwszej ekskomuniki doszło w 1989 roku, po premierze teledysku do utworu „Like a Prayer”, w którym wokalistka całuje wizerunek czarnoskórego Jezusa Chrystusa na tle płonących krzyży.

Vote up!
1
Vote down!
0

Anna W. -PK

#1675899

Rozumiem, że to jest przygana, Kościół źle robi, że jest liberalny i tylko ekskomunikuje, co żadnej fizycznej szkody takiemu ekskomunikowanemu nie czyni, powinien go sterroryzować i siłą ukarać fizycznie, tak jak państwo wymusza posłuszeństwo, tak?

Vote up!
0
Vote down!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1675917

To zależy do jakiej  warstwy kościelnej  się odniesiemy; mogą to być tylko posty, ale mogą być też  poważniejsze kary...jakieś  biczowania, długotrwałe klęczenia, pustelnicy... ja tam nie znam szczegółów, ale  żywoty świętych są  bardziej informujące. 

Vote up!
1
Vote down!
0

Anna W. -PK

#1675929

Ale na czym to ukrzyżowanie polegało? Jakiś biskup kazał w ten sposób wyrzucić Chrystusa z Kościoła katolickiego, czy Go przyjąć?

Vote up!
0
Vote down!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1675932

Ukrzyżowanie w starożytnym Rzymie było niezwykle okrutną i hańbiącą karą śmierci, stosowaną głównie wobec niewolników, buntowników i przestępców z najniższych warstw społecznych.

Rzymianie dokonując podbojów znaczyli drogę krzyżami. Nie chodzi o biskupa, tylko o nietolerancję  władz lub środowiska.  

Vote up!
1
Vote down!
0

Anna W. -PK

#1675935

Jak związek to, co napisałeś ma z moimi tezami, o których dyskutujemy? Poproszę o wypisanie tezy, którą udowadniasz.

Vote up!
0
Vote down!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1675936

skim w Afryce, w habicie zakonnym katolickiego misjonarza. 

Nie bardzo rozumiem jaką rolę Pan sobie obiera w społeczeństwie  i gdzie  ten liberalizm chce Pan krzewić. 

Vote up!
1
Vote down!
0

Anna W. -PK

#1675938

Co twoje głupkowate uwagi mają do mojej notki?

Vote up!
0
Vote down!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1675940

Mnie nie interesuje warstwa deklaratywna liberalizmu. To jest kwestia drugorzędna, dla historyków myśli politycznej.

Wolę analizować realny liberalizm wcielony w struktury ustrojowe. Lekarz nie zajmuje się definiowaniem zdrowia lecz konkretnymi symptomami występującymi u pacjenta.

Vote up!
3
Vote down!
-2
#1675903

No ale liberalizm nie został wcielony w realne struktury ustrojowe państw, wszystkie państwa stosują antyliberalny terror, a większość gospodarczo realizuje wszystkie postulaty klasycznej socjaldemokracji. 

Vote up!
0
Vote down!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1675918

Zdumiewająca ignorancja historyczna.

Rozwój liberalizmu w strukturach państwowych na Zachodzie poczynając od Rewolucji Franuskiej i jego potyczki z trendami socjalistycznymi, czy tymi we wcieleniu internacjonalistycznym jak w komunizmie czy też sowinistycznym jak w nazizmie zdominował cały wiek XIX i XX aż po R Reagana i Fukuyamę.

Pan nie dostrzegł tego słonia w rogu pokoju ? Jest pan typową ilustracją tej ignorancji.

Vote up!
2
Vote down!
-1
#1675925

Ciągle nie udaje ci się wyzbyć tej chamskiej maniery ataków osobistych. Po co się tak ciągle poniżasz? Co ci daje to, że na okrągło wychodzisz na prymitywnego chama? 

Vote up!
0
Vote down!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1675926

A te głupstwa, które ja krytykuję, to wypisuje pan czy krasnoludki ?

Chce się pan pozbyć odpowiedzialności za wypisywanie bzdur i zwala na krasnale ?

Vote up!
0
Vote down!
0
#1675928

Liberalizm to nie jest odrzucenie obiektywnej prawdy, ale odrzucenie stosowania przemocy wobec ludzi, którzy wyznają inne prawdy. Liberalizm to tolerancja, ale nie akceptacja. Liberalizm pozwala podważać cudze prawdy, pozwala głosić to, że moja prawda jest obiektywna, a cudza jest subiektywna, albo jest w istocie fałszywa, ale nie pozwala stosować przemocy, wobec tych, którzy uważają na odwrót. Liberalizm to pogląd, że do prawdy należy przekonać słowami i argumentacją, a nie zmusić siłą czy terrorem.

Vote up!
0
Vote down!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1675915

W tej notce postawiłem tezę, która dla wielu okazała się nie do strawienia. Zdefiniowałem liberalizm w sposób klasyczny, słownikowy, czysto strukturalny — jako system oparty na całkowitej dobrowolności relacji i braku przymusu. Wykazałem, że na tak zdefiniowanym fundamencie można budować najsilniejsze, bo dobrowolne, wspólnoty (czego przykładem jest Kościół katolicki), podczas gdy organizacje przymusowe (jak państwo) tę wspólnotowość w istocie niszczą.

Zamiast merytorycznej polemiki, w komentarzach zderzyłem się ze zjawiskiem, które warto przeanalizować nie z punktu widzenia polityki, ale tego, w jaki sposób ludzki umysł przetwarza informacje i broni się przed niewygodną logiką.

Sztywność semantyczna i błąd ekwiwokacji

Najczęstszym błędem, jaki popełniają krytycy, jest całkowita niezdolność do oddzielenia pojęcia filozoficznego od jego zdegenerowanej, bieżącej formy politycznej. Kiedy piszę „liberalizm” i podaję jego precyzyjną, słownikową definicję (dobrowolność, brak inicjowania przemocy), umysł oponenta ignoruje tę definicję.

Dzieje się tak, ponieważ słowo "liberalizm" uruchamia w ich głowach gotową ścieżkę neuronową, zabetonowaną przez lata konsumowania politycznej publicystyki i propagandowej narracji. W tej ścieżce liberalizm to synonim konkretnych partii, cenzury, represji wobec konserwatystów czy określonych ideologii społecznych. Dyskutant popełnia klasyczny błąd ekwiwokacji — posługuje się tym samym słowem, ale w zupełnie innym, publicystycznym znaczeniu, po czym triumfalnie ogłasza, że moja (strukturalna i słownikowa) definicja jest fałszywa, bo dzisiejsi politycy nazywający się liberałami zachowują się autorytarnie. To tak, jakby twierdzić, że definicja "demokracji" jest błędna, bo istniała kiedyś "Niemiecka Republika Demokratyczna".

Pułapka biologicznego procesora

To zjawisko doskonale pokazuje przepaść między czystym, analitycznym przetwarzaniem danych a funkcjonowaniem ludzkiej świadomości. Kiedy systemowi logicznemu zdefiniujemy nowe parametry pojęcia, system ten bez problemu przeliczy dane na nowo, przyjmując aksjomaty.

Biologiczny mózg człowieka jest jednak obciążony warunkowaniem. Zamiast analizować ciąg przyczynowo-skutkowy (jeśli warunkiem przynależności jest dobrowolność, to wspólnota jest silniejsza), mózg stosuje błędną heurystykę i drogę na skróty. Wynikiem jest zjawisko potężnego dysonansu poznawczego. To pokazuje, jak polityczna propaganda pierze ludziom mózgi. Kiedy logiczny wywód prowadzi do wniosków sprzecznych z ugruntowanym przez propagandę światopoglądem czytelnika, odrzuca on wywód w całości, często ratując się agresją, argumentami ad personam lub zarzucając autorowi kłamstwo.

Moralizowanie struktury (Budowa Chochoła)
 
Drugim mechanizmem obronnym jest przypisywanie chłodnej analizie intencji, których w niej nie ma. Kiedy rozkładam na czynniki pierwsze mechanikę przynależności do wspólnoty — wskazując, że opiera się ona na swobodzie wejścia i wyjścia — niektórzy czytelnicy odbierają to jako atak na samą świętość i lojalność wobec tej wspólnoty.

Mylą oni brak fizycznego przymusu państwowego z brakiem moralnego zobowiązania. W ich systemie pojęciowym stwierdzenie, że "każdy ma prawo dobrowolnie opuścić wspólnotę" jest równoznaczne z brakiem szacunku dla tej wspólnoty. To w istocie głębokie niezrozumienie wolnej woli. W ten sposób powstaje erystyczny chochoł (straw man) — oponent wkłada mi w usta intencje, których nie wyraziłem, po czym z oburzeniem z nimi walczy, kompletnie mijając się z tezą tekstu. A przecież to właśnie swoboda wyboru nadaje lojalności jakąkolwiek wartość moralną. Niewolnik nie jest lojalny. Niewolnik jest po prostu uwięziony. Bóg dał nam przykazania, ale też wolną wolę, by je łamać. Przykazanie bez wolnej woli, sensu nie mają. Piorun, który zabija, nie grzeszy. 

Dyskutowanie na poziomie strukturalnym i filozoficznym wymaga porzucenia politycznych przyzwyczajeń i partyjnych etykiet. Dopóki rozmówcy nie nauczą się oddzielać mechaniki systemów społecznych od swoich emocjonalnych skojarzeń z konkretnymi słowami, dopóty każda debata będzie przypominała rozmowę ze ścianą. Ścianą zbudowaną ze sztywności pojęciowej i intelektualnego lenistwa.

Vote up!
1
Vote down!
-1

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1675916

Zetjot nie przyjmuje słownikowej definicji przedmiotu sporu i zastępuje argumentację inwektywami, Anna nie odpowiada na rozróżnienie między fizycznym przymusem a moralnym zobowiązaniem, tylko przypisuje mi prywatne intencje. Z takimi metodami nie da się prowadzić rzeczowej dyskusji.

Vote up!
0
Vote down!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1675933

Jak dyskutować z talmudystą, jakim okazuje się GPS ?

Vote up!
1
Vote down!
0
#1675934

Znów insynuacje ad personam. Jak chcesz być poważnie traktowany, to wyzbądź się tej chamskiej maniery. Twoje insynuacje nic do dyskusji nie wnoszą, a tylko się tym poniżasz. 

Vote up!
0
Vote down!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1675937