Kreacja waluty z powietrza, z niczego, ex nihilo
Niedawno napisałem notkę: "Pieniądz z powietrza i handel czasem" - w niej tłumaczę jak dla licealisty, na czym polega waluta fiducjarna i jej kreacja poprzez kredyt. Dziecko to zrozumie, ale niestety problem jest w tym, że nie rozumieją tego ludzie wykształceni ponad miarę swoich zdolności intelektualnych. Zdobyta wiedza pamięciowa utrudnia im myślenie. Więc podejmuję się drugiej próby wyjaśnień.
W dyskusjach dotyczących kreacji waluty fiducjarnej „z powietrza” przeciwnicy tego sformułowania bardzo często odwołują się nie do logicznego wywodu, lecz do własnego lub cudzego autorytetu – zwykle związanego z praktyką księgową lub bankową. Jednak mało kto jest w stanie zrozumieć istotę rzeczy.
Skoro jednak rozmowa i tak sprowadzana jest do autorytetów, warto przywołać ten najbardziej oczywisty. Oto oficjalny dokument Bank of England (Working Paper No. 529): www.bankofengland.co.uk/-/media/boe/files/working-paper/2015/banks-are-not-intermediaries-of-loanable-funds-and-why-this-matters.pdf
W nim wprost jest napisane w cytacie z byłego szefa UK FSA:
"Banks do not, as many textbooks still suggest, take deposits of existing money from savers and lend it out to borrowers: they create credit and money ex nihilo — extending a loan to the borrower and simultaneously crediting the borrower's money account."
I w dokumencie również są referencje do Standard and Poor's, które mówią, że kredyt jest tworzony "literally out of thin air (or with the stroke of a keyboard)".
Jednak zanim zaczniemy rozbijać to na tabelki, zapisy księgowe i technikalia rachunkowości, spróbujmy zrozumieć istotę zjawiska.
Gospodarka w danym kraju, operująca daną walutą fiducjarną, ma zawsze jakąś łączną siłę nabywczą. Jeżeli nie istnieją banki ani kredyt, ta siła nabywcza jest równa po prostu wolumenowi gotówki w obiegu – nazwijmy go X. To znaczy: wszyscy ludzie i firmy razem wzięci mogą kupić dobra i usługi o łącznej cenie X. Można za to zbudować kosmodrom, elektrownię albo cokolwiek innego – ale warte nie więcej niż X, w cenach na daną chwilę.
Teraz dokładamy współczesny system bankowy. Jeżeli banki udzielą łącznie kredytów na kwotę Y, łączna siła nabywcza gospodarki wzrasta do X + Y. Od tej chwili można kupić więcej realnych dóbr niż wcześniej. Można zbudować większy kosmodrom. Warunek jest jeden: musi to być inwestycja, która w przyszłości wygeneruje zyski pozwalające ten kredyt spłacić.
Gdy wszystkie kredyty zostaną spłacone, łączna siła nabywcza wraca do poziomu X. Dług Y zostaje spłacony z dochodów wygenerowanych przez tę inwestycję – z dóbr i usług, które wcześniej nie istniały, a zostały wytworzone dzięki temu, że kredyt umożliwił ich powstanie.
W tym miejscu ujawnia się istota mechanizmu!
Nie ma znaczenia, jak to nazwiemy: „z niczego”, „z powietrza”, „ex nihilo” czy po prostu „kredyt bankowy”. Faktem jest, że w momencie udzielenia kredytu łączna siła nabywcza gospodarki wzrasta o Y. Ten wzrost nie pochodzi z istniejącej wcześniej gotówki ani z uprzednich oszczędności, lecz z oczekiwanych przyszłych strumieni dochodu, które w chwili kreacji kredytu jeszcze nie istnieją.
To „nic”, to „powietrze”, to „nihilo” oznacza właśnie przyszłość: prognozy, oczekiwania, wiarę w powodzenie inwestycji. Te zyski dopiero mają powstać – albo nie powstaną, jeśli inwestycja się nie uda. Tworzony jest nowy pieniądz, którego realnym pokryciem są przyszłe dobra i usługi – jeszcze nieistniejące, ale oczekiwane. Ich jeszcze nie ma, więc jest "nic", "powietrze". W istocie to "nic" to próżnia w kosmosie, a "powietrze" dlatego, że ono jest wszędzie na Ziemi (sprawdzić, czy matka nie siedzi z tyłu i nie jest fizykiem, bo się czepnie, że próżnia doskonała nie istnieje).
To nie jest problem księgowy, lecz problem czasu. To jest rzeczywistość ekonomiczna. Tabelki, bilanse i zapisy rachunkowe są wyłącznie narzędziami opisu tego mechanizmu – pozwalają go uchwycić, zrozumieć, zaplanować i policzyć, tak aby to, co dziś istnieje jedynie jako przyszłe oczekiwanie, rzeczywiście się zmaterializowało, a nie pozostało czystą fikcją.
Problem zaczyna się w momencie, gdy ten mechanizm trafia w ręce polityków. Kredyt – czyli kreacja siły nabywczej z przyszłości – wymaga dyscypliny czasowej, odpowiedzialności i akceptacji ryzyka porażki. Polityka działa odwrotnie: skraca horyzont, przenosi koszty w przyszłość i nagradza fikcję sukcesu tu i teraz. W efekcie waluta jest kreowana „z powietrza”, ale to powietrze nie materializuje się w realnych dobrach, lecz w długu publicznym. A nawet gdy materializacja następuje, bywa później niszczona decyzjami politycznymi, regulacyjnymi lub militarnymi.
Państwo na kredyt generuje maszyny do niszczenia, a nie do budowania, czołgi, a nie koparki, armaty, a nie parowozy, karabiny, a nie chleb. Tymi maszynami po prostu likwiduje tych, którzy by domagali się zwrotu długu.
Grzegorz GPS Świderski
https://t.me/KanalBlogeraGPS
https://Twitter.com/gps65
https://www.youtube.com/@GPSiPrzyjaciele
Tagi: gps65, waluta fiat, system bankowy, polityka, rezerwa cząstkowa, bank centralny, finanse.
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 97 odsłon



Komentarze
Dlaczego pomijasz rolę banków?
20 Stycznia, 2026 - 21:11
Wg niezależnych ocen Polska rozumiana jako Państwo odpowiada za ok. 8-12% pieniędzy określonych w walucie polskiej na naszym rynku. Mniej więcej odpowiada to tzw. szarej strefie.
Reszta jest wirtualna, kreowana przez banki. Zwalanie wszystkiego na rządy mogło być przekonujące pod koniec XIX wieku. Ale dzisiaj, kiedy łączna wartość wszystkich produktów bankowych przekracza setki tysięcy razy PKB... Niemiec?
Politycy coraz częściej są tylko pacynkami...
Źle oceniony komentarz
Komentarz użytkownika Verizon nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.
Wydatki na broń są potrzebne21 Stycznia, 2026 - 17:59
bo jak nie ma wolności to nic się nie liczy.
Okupant wtedy czerpie zyski ze wszystkiego, nawet z myśli technicznej.
Przecież po to ZSRR nas okupował tyle lat (USA i Anglia nami zapłacili ruskim za udział w wojnie z niemcami) - a nie dla jakichś wyimaginowanych rządów ludzi pracy :)
To był „pic na wodę i fotomontaż” co ostatnio przyznał i sam Piotr Ikonowicz w jednym z wywiadów że dał się nabrać na tą utopię. Zrozumiał to po wielu latach.
Jeśli chodzi o banki to wskazałbym na jeszcze jedno zagrożenie (chyba nie było w poprzednim temacie) – czyli zmowa Banków i brak uczciwej konkurencji.
Samo działanie banków jest bardzo proste ale oni tworzą takie zagmatwane przepisy tak jak u nas elektrownie i rozliczenie aby nikt nie wiedział o co chodzi.
Jak ostatnio wyczytałem 56% ceny energii w Polsce to kary do UE za emisję CO2 ale jeśli się mylę to niech ktoś poda właściwy procent.
"Tylko prawda jest ciekawa"
Stalin szykował atak na Niemcy co najmniej od...sierpnia 1939
21 Stycznia, 2026 - 18:54
Taki był plan. Hitler miał zniszczyć Europę Zachodnią, a Sowieci mieli ją "wyzwolić" (czyt. zniewolić).
22 czerwca 1941 r. Niemcy dokonały ataku prewencyjnego, o czym wie już chyba każdy średnio inteligentny uczeń szkoły średniej. Ale ruska narracja jest inna. Oni nie byli agresorami, ale ofiarami.
Tymczasem jak słusznie zauważył ongiś czerwony bandyta Trocki - bez Stalina nie byłoby ani Hitlera, ani Gestapo.
Ps. Niemcy byli przygotowywani do nowej wojny jeszcze za czasów Rosji sowieckiej, czyli za Lenina (vide: układ w Rapallo).
***** za poruszenie tematu.
22 Stycznia, 2026 - 11:35
Lajkonik jestem, trudno.
Wartość Y pełni ważną rolę o ile nie jest użyta głównie do skorumpowania mechanizmu.
Pozwala na rozwój X tak by jej wzrost umożliwił realne wykreowanie nawet" z powietrza " następnej opcjonalnej wartości Y. A potem następne kroki tego typu. W Wypadku gdy Y zadziała prawidłowo.
Warunek- jak wyżej.
Dr.brian