Koneczny o podobieństwie Polski i Anglii
Dlaczego Anglia?
Dlaczego polski historyk porównywał Polskę z Anglią? Na pierwszy rzut oka oba kraje niewiele łączy. Feliks Koneczny dostrzegł jednak podobieństwo ich tradycji politycznych: przywiązanie do wolności i samorządu oraz społeczeństwo zdolne zorganizować się samo, bez czekania na polecenia państwa.
To samo podobieństwo może tłumaczyć, dlaczego kultura świata anglojęzycznego wydaje się wielu Polakom swojska. Oglądamy hollywoodzkie filmy, kibicujemy samotnemu outsiderowi i śmiejemy się z tych samych żartów o urzędniczej mitrędze. Upodobanie do kultury innego kraju, a nawet decyzja o zamieszkaniu w nim, nie dowodzi, że dwie tradycje polityczne są identyczne. Jest jednak dobrym powodem, by przyjrzeć się bliżej temu, co mogą mieć wspólnego.
Koneczny i jego teoria cywilizacji
Feliks Koneczny (1862–1949) był polskim historykiem, twórcą porównawczej teorii cywilizacji. Przez cywilizację nie rozumiał rasy, narodu ani poziomu rozwoju technicznego. Rozumiał przez nią metodę ustroju życia zbiorowego, przede wszystkim relację między prawem, etyką, społeczeństwem i państwem.
Jego kategorie są autorskim narzędziem analitycznym, a nie etykietami, którymi każdy historyk posłużyłby się w ten sam sposób. Trzy z nich są tu istotne:
- Cywilizacja łacińska: państwo służy społeczeństwu, życie publiczne podlega normom etycznym, a samorząd lokalny i niezależne instytucje społeczne mają przestrzeń do rozwoju.
- Cywilizacja bizantyńska: większy nacisk na scentralizowaną administrację, jednolite przepisy i autorytet państwa wobec inicjatywy społecznej.
- Cywilizacja turańska: życie polityczne zorganizowane wokół osobistej wierności władcy lub wodzowi, przy czym władza ma pierwszeństwo przed niezależnymi instytucjami i ograniczeniami prawnymi.
Są to opisy wzorców politycznych i społecznych, a nie nazwy dla wszystkich mieszkańców danego kraju. W ujęciu Konecznego Polska należała przede wszystkim do tradycji łacińskiej. Wpływy bizantyńskie dostrzegał w części dziejów politycznych Niemiec, zwłaszcza Prus, a turańskie w Rosji. Była to jego interpretacja, a nie twierdzenie, że wszyscy Niemcy czy Rosjanie myśleli i żyli tak samo.
Warto więc postawić pytanie węższe. Czy historyczne upodobanie Polaków do inicjatywy obywatelskiej i samorządu wyjaśnia, dlaczego Koneczny dostrzegł paralelę z Anglią? I dlaczego ta paralela może nadal interesować czytelników w świecie anglojęzycznym?
O przytoczonych fragmentach
Poniższe fragmenty pochodzą z dwóch dzieł Konecznego: Dzieje administracji w Polsce w zarysie (1924) oraz Państwo i prawo w cywilizacji łacińskiej. Przypisy na końcu objaśniają odniesienia historyczne i wskazują twierdzenia, które dziś wymagają zastrzeżeń. Cytaty zachowują pisownię oryginału, sprzed reformy ortografii z 1936 roku.
Trzy pojęcia Konecznego wymagają krótkiego komentarza:
- Anglosaski. W kontynentalnej Europie czasów Konecznego słowo to oznaczało po prostu narody anglojęzyczne: Wielką Brytanię, Stany Zjednoczone i brytyjskie dominia. W jego tekście nie ma znaczenia rasowego, choć we współczesnej amerykańskiej angielszczyźnie może je mieć.
- Biurokracja. Koneczny miał na myśli określony model: zawodową kastę urzędników państwowych kierujących z góry życiem społecznym i gospodarczym, jak w Prusach. Przeciwstawiał mu administrację sprawowaną przez samorządne społeczności lokalne. Nie twierdził, że kraje anglojęzyczne nie miały żadnych urzędników.
- Wolność. W dawnej Polsce wolność polityczna i samorząd przysługiwały głównie szlachcie, czyli mniej więcej 6–10 procentom ludności. Większość chłopów była przypisana do ziemi i obciążona pańszczyzną. Pochwały Konecznego dla polskich instytucji należy czytać z uwzględnieniem tego ograniczenia.
Z Dziejów administracji w Polsce w zarysie
Polska przez cały czas swej pierwszej niepodległości nie posiadała wcale kodeksu cywilnego, ani karnego.¹ Nie gorszmy się! społeczeństwa anglosaskie nie posiadają tego dotychczas! Ani Anglja, ani Stany Zjednoczone nie mają jeszcze owych grubych ksiąg, starających się przewidzieć wszystko a wszystko, co tylko człowiekowi wydarzyć się może. Anglja i Stany Zjednoczone posiadają atoli najlepsze na świecie sądownictwo, a wymiar sprawiedliwości jest u nich najszybszy, najbezwzględniejszy i najtańszy. Przymioty te zawisły widocznie nie od kodeksów.
Drugą kardynalną zasadą naszych sądów była jawność. Dlatego to wady jego były też głośne, uderzające, z dala dla każdego widoczne, boć były jawnemi; wszystko działo się publicznie. Gdzieindziej za granicą znalazłoby się nieraz niejedno podobieństwo w wadach, ale trzeba tego szukać, bo było to tajnem, toteż wiedzą o tem i obecnie tylko badacze dziejów sądownictwa, podczas gdy u nas każde pacholę polskie potrafi dysputować o ujemnych stronach trybunału lubelskiego itp., jak to bywało „prawem i lewem”.² Ale rzadko kto wie, że jawność procedury sądowej polskiej, to wielka zdobycz i prawdziwa zasługa kulturalna; jawność ta znaną była przed rewolucją francuską tylko Anglji i Polsce.³
Nowe państwo miało stanowić federację dzielnic.⁴ Nigdy też nie przestały istnieć podziały według dawnych księstw dzielnicowych. Pozostały one w ciele Rzeczypospolitej, jako jednostki historyczne i jako dzielnice administracyjne; jako województwa i t. zw. ziemie, obszarem mniejsze, ale odrębnie administrowane. Każda kraina polska, choćby najmniejsza, jeżeli stanowiła kiedykolwiek osobną dzielnicę książęcą, zachowywała do końca swą odrębność autonomiczną.
Zewnętrznym tego symbolem było pozostawienie wszystkich urzędów dworskich dawnych księstw i księstewek, zamienionych na województwa i ziemie. Urzędy te, pozbawione wszelkiego znaczenia praktycznego, stały się tytularnemi dostojeństwami; istniały, bo nikt ich nie znosił, a nie znoszono ich, bo nikomu nie były szkodliwe, a mieściły w sobie pewne wspomnienia historyczne i łączyły się z tradycją danej krainy.
Potem nawet po powiatach bywali urzędnicy dworscy Króla Jegomości: podstoli, cześnik, koniuszy itp.⁵ Kiedy król podróżując stawał na granicy powiatu, witali go i obejmowali swą „służbę”, którą też pełnili, aż król dojechał do granicy drugiego powiatu.
To wszystko pochodziło z czasów dzielnicowych, z czasów przed rokiem 1295, po większej części przed 1340, a dochowało się aż do r. 1795 i było przechowywane z całą powagą.⁶ Osobne sejmiki dokonywały wyboru tych „dostojników” pozbawionych wszelkiego znaczenia; szlachcic ubiegał się o to, by zostać „krajczym” lub „strukczaszym”, bo to był honor, połączony z prawem używania tytułu „Jaśnie Wielmożny”.⁷
Może Czytelnik uśmiecha się, boć to jest trochę zabawne? Ale w Anglji jest całkiem to samo! Tam również nie znoszono nigdy niczego, co nikomu nie zawadzało; tam do dnia dzisiejszego istnieją stare tytuły i niby urzędy; tam uczeni mężowie, słynni na cały świat z odkryć naukowych, bywają... łucznikami Jego Królewskiej Mości i zjeżdżają na uroczystości publiczne w kostjumie Łucznika z XV wieku i nikt nie widzi w tem nic śmiesznego.⁸ Siła społeczna olbrzymia społeczeństwa angielskiego, ta siła, która wydała z siebie taką potęgę polityczną, czerpie ożywcze soki z tradycji narodowej. W Anglji tradycja jest świętością; była nią dawniej w Polsce, i dlatego dochowała się ta symbolika odrębności autonomicznej.
Z Państwa i prawa w cywilizacji łacińskiej
Pruska administracja była bardziej społeczno-policyjna;⁹ stąd doktryna wszechwładzy państwa i dozór państwowy wykonywany przez administrację nad wszystkimi dziedzinami życia ekonomicznego i społecznego. Obchodzą się zaś całkiem bez biurokracji społeczeństwa anglosaskie i obok wysokiego poziomu cywilizacyjnego tej właśnie okoliczności zawdzięczają, że są panami świata.¹⁰
Dokładnym kryterium łączności spraw społecznych z państwowymi jest stopień samorządu, co można obserwować dokładnie na urządzeniach wszystkich państw europejskich, od rosyjskiego do angielskiego. Znamienne to, że to samo kryterium odnieść można do wolności obywatelskiej. Wolność, to samorząd!
W tej dziedzinie zachodzi drugie podobieństwo historii polskiej do angielskiej. Obydwa państwa nie znały nigdy biurokracji. Anglji nie sposób sobie wyobrazić z administracją biurokratyczną. Polsce została ona narzucona dopiero przez państwa zaborcze,¹¹ a wznowione państwo polskie dopóty nie odnajdzie samo siebie, dopóty będzie się błąkało po manowcach, póki nie wytnie ze siebie tego pasożytnego nowotworu; jeżeli zaś nie zdobędziemy się na powrót do ustroju samorządnego, niepodległość sama będzie ciągle wystawiona na sztych, gdyż Polska biurokratyczna nie zdobędzie się na właściwą ewolucję społeczno-państwową.
Mylnym a naiwnym jest przedstawianie sobie gdziekolwiek pochodu dziejowego, jako linii z konieczności ciągłej (chociaż nie prostej) w pewnym kierunku. Linia ta bywa w rzeczywistości nie tylko przerywana, ale może ona nawet zmieniać kierunek. Załamania kierunku zdarzają się niemal u każdego społeczeństwa. Historia np. Rosji składa się z nieustannych zmian kierunku, nawet radykalnych. Niewiele jest społeczeństw, odznaczających się wyraźną ciągłością swych dziejów, nie tylko przyczynową, ale też celową. Z europejskich najwybitniejsze są pod tym względem dzieje Anglji i Polski, wybitnie ewolucyjne.
My, Polacy musimy dążyć do silnego państwa, i do społeczeństwa silniejszego od państwa, a zatem musimy obmyślić sobie państwo bez biurokracji. Jeżeli nigdzie na kontynencie nie znajdziemy do tego wzorów, niech nas to nie zbija z tropu; wszakżeż w dawniejszych wiekach okazywaliśmy twórczość polityczną, twórczość niemałą w zakresie państwowości, czemóż obecnie nie mielibyśmy popróbować swych sił ku obmyśleniu swoistej formy państwa? Dawaliśmy dobry przykład w wieku XV, XVI, poniekąd jeszcze w XVII i dnia Trzeciego Maja,¹² może nam się i dziś uda wytworzyć coś godnego naśladowania, a doświadczenie zachowa nas od błędów dawniejszych czasów. Praca polska twórcza w dziedzinie państwowości byłaby pracą europejską zarazem, pracą czynnego i samodzielnego członka cywilizacji zachodniej.
Jeżeli teraz, po powtórnym (po wojnach napoleońskich) wstrząśnieniu całej Europy,¹³ znowu nie uda się osiągnąć nowej formy państwowej, w takim razie musi się cofnąć ogólna kultura życia zbiorowego w obszarze całej naszej cywilizacji z wyjątkiem jednym plemienia anglosaskiego.¹⁴ Na kontynencie europejskim zwyciężyć może natenczas forma należąca do innej cywilizacji, choćby orientalna. Państwo „nowoczesne” (ów „Rechtsstaat” nauki niemieckiej) rozłazi się bowiem i absolutnie nie da się utrzymać; cóż ma być na jego miejscu? Socjalizm, który w praktyce staje się burzycielem cywilizacji?
Co pokazuje ta paralela i gdzie się kończy
Porównanie Konecznego opiera się na czterech konkretnych twierdzeniach. Według niego oba kraje opierały się na prawie sędziowskim i zwyczajowym, a nie na obszernych kodeksach. W obu sądy działały jawnie. Oba zachowywały dawne instytucje, zamiast je znosić. Oba wreszcie miały silne tradycje samorządu lokalnego, które Koneczny przeciwstawiał rządom scentralizowanej biurokracji. Z tych przesłanek wyprowadził swoją główną tezę: wolność to samorząd.
Teza ta zabrzmi znajomo dla czytelników amerykańskich. W dziele O demokracji w Ameryce (1835–1840) Alexis de Tocqueville dowodził, że zebrania mieszkańców w gminach Nowej Anglii uczyły obywateli praktykowania wolności. Koneczny doszedł do podobnej myśli, wychodząc od dziejów Polski i Anglii.
Paralela ma też swoje granice. Polski samorząd był w dużej mierze samorządem szlacheckim, a historycy wciąż spierają się, w jakim stopniu decentralizacja Rzeczypospolitej przyczyniła się do jej słabości i ostatecznie do rozbiorów. Kraje anglojęzyczne z kolei zbudowały w XX wieku rozbudowane, zawodowe służby cywilne.
Argument Konecznego najlepiej więc czytać nie jako opis dzisiejszej rzeczywistości, lecz jako tezę o tym, gdzie leży siła wolnego społeczeństwa: w instytucjach, które społeczeństwo tworzy samo, a nie w poleceniach wydawanych przez państwo. Tę tezę Polacy, Amerykanie, Brytyjczycy i Australijczycy mogą sprawdzić na własnej historii.
Przypisy
- Kodeksy. Koneczny przeciwstawia common law kodyfikacji kontynentalnej, takiej jak francuski Kodeks cywilny (1804) czy niemiecki BGB (1900). Twierdzenie to pasuje do Anglii, która nigdy nie skodyfikowała prawa karnego. Nie pasuje natomiast do Stanów Zjednoczonych: większość stanów ma kodeksy karne (np. California Penal Code), Luizjana i Kalifornia mają kodeksy cywilne, a ustawy federalne zebrano w U.S. Code. Także Rzeczpospolita nie była całkiem pozbawiona kodyfikacji: Wielkie Księstwo Litewskie, wchodzące w jej skład od 1569 roku, miało Statuty litewskie (1529, 1566, 1588), obejmujące prawo cywilne i karne. Projekt kodeksu cywilnego i karnego Andrzeja Zamoyskiego Sejm odrzucił w 1780 roku.
- Trybunał Lubelski (Trybunał Koronny), ustanowiony w 1578 roku, był najwyższym sądem apelacyjnym dla szlachty Korony. Z czasem zasłynął z partyjności i przekupności.
- Jawność sądów. W znacznej części kontynentalnej Europy obowiązywał proces inkwizycyjny, z pisemnym i często tajnym postępowaniem. Twierdzenie, że przed 1789 rokiem jawne procesy znały tylko Anglia i Polska, jest jednak uogólnieniem Konecznego, które historycy by zniuansowali.
- Nowe państwo. W latach 1138–1320 Polska była podzielona na odrębne księstwa rządzone przez różne linie Piastów. Zjednoczono ją jako królestwo wraz z koronacją Władysława Łokietka w 1320 roku.
- Urzędy dworskie. Podstoli, cześnik, koniuszy, krajczy i strukczaszy to dawne urzędy dworskie; w czasach nowożytnych były już tytułami honorowymi, piastowanymi przez miejscową szlachtę.
- Daty. W 1295 roku koronował się Przemysł II; była to pierwsza koronacja od czasu rozbicia dzielnicowego. W 1795 roku III rozbiór wymazał Polskę z mapy; „pierwsza niepodległość” Konecznego to okres do tego roku. Polska odzyskała niepodległość w 1918 roku.
- Sejmiki były lokalnymi zgromadzeniami szlachty danej ziemi. Wybierały posłów na sejm walny i zajmowały się sprawami lokalnymi.
- Łucznicy. Koneczny niemal na pewno ma na myśli Royal Company of Archers, założoną w 1676 roku. Pełni ona funkcję straży przybocznej monarchy w Szkocji, a nie w Anglii. Jej obecny mundur nie jest strojem z XV wieku. Ogólna myśl Konecznego pozostaje jednak trafna dla całego Zjednoczonego Królestwa: Yeomen of the Guard, utworzeni w 1485 roku, wciąż występują w strojach w stylu Tudorów.
- Administracja „społeczno-policyjna”. W niemieckim użyciu XVIII i XIX wieku Polizei oznaczała ogólnie państwową regulację wewnętrznego życia społecznego i gospodarczego, a nie tylko egzekwowanie prawa. Stąd pojęcie Polizeistaat.
- Brak biurokracji; „panowie świata”. Koneczny pisał w pierwszej połowie XX wieku, gdy Imperium Brytyjskie było u szczytu lub blisko szczytu swego zasięgu, a Stany Zjednoczone rosły w siłę. Dziś Wielka Brytania, Stany Zjednoczone i Australia mają rozbudowane zawodowe służby cywilne. Kontrast Konecznego dotyczy struktury: w Anglii na przykład znaczną część administracji hrabstw sprawowali do 1888 roku nieopłacani sędziowie pokoju, a nie etatowi urzędnicy.
- Rozbiory. Prusy, Rosja i Austria podzieliły między siebie Polskę w latach 1772, 1793 i 1795. Państwo polskie odrodziło się w 1918 roku.
- Konstytucja 3 maja (1791) bywa określana jako pierwsza nowoczesna spisana konstytucja narodowa w Europie i druga na świecie, po konstytucji Stanów Zjednoczonych.
- Powtórne wstrząśnienie Europy to najpewniej I wojna światowa (1914–1918); pierwszym były wojny napoleońskie. Rechtsstaat („państwo prawa”) to pojęcie XIX-wiecznej niemieckiej teorii prawa.
- Plemię anglosaskie. Zob. uwagę o pojęciach powyżej. Przez formę „orientalną” Koneczny najpewniej rozumiał model bolszewicki w Rosji Sowieckiej, który zaliczał do cywilizacji turańskiej.
Grzegorz GPS Świderski
Twitter.com/gps65
KanalBlogeraGPS
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 277 odsłon



Komentarze
Z wielkim szacunkiem do myśli
5 Października, 2026 - 19:50
Z wielkim szacunkiem do myśli śp. prof. Konecznego, ale myślę, że Anglicy to naród żeglarzy i naród kupiecki. Polacy (łącznie z chłopami i mieszczanami, a nawet niektórymi Żydami) to naród szlachecki.
Te paralele prowadzą na manowce. Zupełnie inaczej rozpatruje to np. Felipe Fernandez-Armesto. Inaczej klasyfikuje. Anglicy należą do ludów morza, Polacy, choć mają kawałek Bałtyku, nie są ludem morskim.
Polacy to emocje, Anglicy to flegma (wiem, wiem, że to pewien stereotyp). Anglicy zawsze widzą najpierw swój interes, a nie "za naszą i waszą".
Szczerze powiem, że prędzej zaufam Niemcowi niż Anglikowi. Za to, że broniliśmy ich nieba, Anglicy kazali sobie... zapłacić. Tajemnice dyplomacji zostały unicestwione wraz z Sikorskim ( no, nie tym, tamtym). A nasze złoto dalej w sejfach Londynu?
No i Anglicy, bo są daleko, zachęcają nas do bijatyki z Ruskimi. Szukają chętnych...
Mordowali swoich królów, jak Moskale. My na szczęście uniknęliśmy tej hańby. Porwanie króla Stasia, to operacja fałszywej flagi, żeby społeczeństwo ustawić przeciwko Konfederatom.
Zgadzam się z tą opinią.
5 Października, 2026 - 22:27
Anglicy w wyniku żeglarstwa zdobywali kolonie; począwszy od Ameryki Pn. poprzez Afrykę, Indie i Australię, Nową Zelandię i inne drobniejsze posiadłości. Funkcjonowało nawet powiedzenie, że nad Imperium Brytyjskim
nigdy nie zachodzi słońce
,przez ponad dwa stulecia było dosłowną prawdą geograficzną. Dopiero pod koniec 2024 roku Wielka Brytania zawarła porozumienie o zrzeczeniu się suwerenności nad Brytyjskim Terytorium Oceanu Indyjskiego (Archipelag Czagos) na rzecz Mauritiusa.
A Polska w tym czasie była podbijana i okupowana pod zaborami.
Anna W. -PK
Cywilizacja!
5 Października, 2026 - 22:54
Porównujecie Polaków i Anglików jako narody: temperament, stosunek do handlu i morza, doświadczenie kolonialne, emocjonalność, interesowność, dzieje polityczne. To wszystko może być ciekawe, ale nie tego dotyczy teza Konecznego.
Koneczny nie pisał, że Polak jest jak Anglik ani że Polska była Anglią kontynentu. Nie chodziło mu o cechy etniczne, obyczajowe, kulturowe czy psychologiczne, lecz o poziom wyższy, o cywilizacyjną metodę ustroju życia zbiorowego.
Nie twierdził, że Polacy i Anglicy mają taki sam charakter, ale rozważał, jak organizują relację społeczeństwa, prawa i państwa. W tym sensie dostrzegał analogię: silną rolę samorządu, znaczenie tradycji i prawa zwyczajowego, nieufność wobec wszechwładnej biurokracji oraz przekonanie, że państwo ma służyć społeczeństwu, a nie społeczeństwo państwu.
Anglicy są narodem morskim i kupieckim, Polacy zaś narodem szlacheckim, rolniczym i kontynentalnym — ale to są cechy kulturowe. Cywilizacja jest ponad to, do cywilizacji może należeć wiele kultur. U Konecznego kultura jest częścią cywilizacji, nie jej synonimem.
Różnica między Polską rozbiorową a imperium brytyjskim także nie stanowi kontrargumentu, bo mówi o rezultatach dziejowych, sile gospodarczej i położeniu geopolitycznym, a nie o metodzie życia zbiorowego. Można należeć do tej samej cywilizacji, a mieć zupełnie inną skalę potęgi, inne zasoby, geografię i los historyczny.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski
Dwie cywilizacje obok siebie
6 Października, 2026 - 15:21
ja sobie myślę, że w Polsce to mamy dwie cywilizacje, żyjące obok siebie. A wg Profesora Konecznego to tak się żyć nie da. Jedna z nich musi zawłaszczyć drugą. I to się dzieje.
No dobrze, jakie to cywilizacje? Ano, cywilizacja łacińska, związana ściśle z duchowością katolicką, rzymskim prawem i grecką myślą i kulturą. A ta druga, niby podobna, ale o odmiennych, często wręcz skrajnie różnych, jakby odwróconych, tablicach wartości. Nazywa się ją euroatlantycką czy trochę jakby bliżej europejską, ale to zawłaszczenie. Bo ani tu nie ma Europy w wielowiekowym znaczeniu: katolickiego systemu wartości, z którym się walczy, ani kultury opartej na ideale dobra, prawdy i piękna. Ani rzymskiego prawa. Jest "prawo, tak jak my je rozumiemy". Jest wymuszony "dobroludzizm" i "tolerancja". Ocena wyników naukowych nie zależy od wiedzy i osiągnięć jej adeptów i luminarzy, ale od liczby cytowań. Jakby takie dictum (te cytowania) usłyszeli profesorowie starej daty, powiedzmy, przedwojenni, to by może nawet niegrzecznie kółko nad czołem zrobili.
To nie kwestia poglądów, tylko właśnie różnic cywilizacyjnych.
Może trochę odbiegłem od intencji Autora artykułu, ale mam takie przekonanie, że te dwie cywilizacje są obok siebie i ta lewacka cywilizacja pożera tę chrześcijańską, łacińską. Łacina wyrugowana, jest wszechwładny angielski (choć niby z łaciny ma blisko 40 % leksyki), ale ekspansywny. Wdziera się wszędzie, w każdą dziedzinę. A ja mówię: No! albo "non possum".
Polacy z własnej, nieprzymuszonej woli, sprowadzili
6 Października, 2026 - 16:13
do Polski Szwedów , która doprowadziła do "potopu" i Niemców, dynastię niemiecką, która w kooperacji z Rosją wykończyła Polskę. August II Mo0cny, włączył Polskę w wielką wojnę północną (sojusz z carem Piotrem I), co całkowicie zrujnowało i osłabiło kraj.
Poprzez Sejm Niemy w 1717 roku
, na którym car Piotr I wystąpił w roli „arbitra” pod osłoną rosyjskich wojsk, August II
de facto zapoczątkował rosyjski protektorat nad Rzeczpospolitą. Polska stała się państwem zależnym, w którym Rosja decydowała o obsadzie tronu i blokowała reformy.
Anna W. -PK
to prawda
6 Października, 2026 - 17:17
Nic nie zmieniło się od Piastów. Po prostu zawistni durnie. Po 2 Wojnie okupację rosyjską zmienili na żydowską wraz z wizytą Jaruzelskiego u Rockefellera w 1985 roku. Jest to temat i problem zabroniony dla mediów i polityków.
Czesław2
Twraz też mamy protektorat
7 Października, 2026 - 15:00
Teraz mamy protektorat unijny i amerykański. Jakie tu są koszty, a jakie zyski? Również te niewymierne. Tracimy tożsamość polską. z Narodu stajemy się jedynie społeczeństwem ("zasobami ludzkimi" - po nowemu, a po starszemu "masami").
Jak powiedział tow. Lenin: Kadry decydują o wszystkim. A kto je wybierał?
Nasze "elity" są w sporej części mocno sterowalne. A za ich pośrednictwem My.