Jak Lex Szarlatan zwiększy dochody Big Pharmy?

Obrazek użytkownika gps65
Idee

To nie jest tak, że ta usta­wa ude­rza w zie­la­rzy, więc Big Phar­ma tro­chę na tym sko­rzy­sta. Usta­wa wzmac­nia mo­del, w któ­rym pań­stwo de­cy­du­je, ja­ka me­dy­cy­na jest wła­ści­wa, pań­stwo fi­nan­su­je tę me­dy­cy­nę z przy­mu­so­wo ze­bra­nych pie­nię­dzy, a pry­wat­ne kon­cer­ny sprze­da­ją pań­stwu jej pro­duk­ty. Rów­no­cze­śnie to sa­mo pań­stwo do­sta­je no­we na­rzę­dzia do ad­mi­ni­stra­cyj­ne­go zwal­cza­nia kon­ku­ren­cyj­nych mo­de­li le­cze­nia i prze­ka­zów pod­wa­ża­ją­cych ofi­cjal­ny pa­ra­dyg­mat.

  Z punktu widzenia Big Pharmy najlepszym rynkiem nie jest wolny rynek. Najlepszym rynkiem jest państwo terapeutyczne: prywatny zysk, publiczny płatnik, politycznie kreowany popyt, państwowa regulacja konkurencji.

  Najważniejszym klientem Big Pharmy nie jest pacjent, lecz państwo. Przy drogich, patentowanych terapiach koncern nie musi przekonać chorego, żeby wyjął z własnej kieszeni np. 20 tys. zł na leczenie (a często nawet sprzedają leki za miliony!). Wystarczy doprowadzić do tego, żeby terapię uznano za właściwą i refundowaną — wtedy płaci NFZ pieniędzmi milionów podatników. Z punktu widzenia producenta znacznie cenniejsze jest więc zdobycie dostępu do budżetu publicznego niż konkurowanie ceną o prywatny portfel chorego. Popyt zostaje upaństwowiony, ale podaż pozostaje prywatna.

  Lex Szarlatan pomaga utrzymywać pacjenta wewnątrz tego państwowo-farmaceutycznego kanału. Rząd sam uzasadnia ustawę tym, że alternatywne terapie odciągają pacjentów od diagnostyki i leczenia zgodnego z urzędową „aktualną wiedzą medyczną”. Jeżeli pacjent odchodzi z oficjalnego leczenia, przestaje konsumować terapię finansowaną przez NFZ. Jeżeli pozostaje — państwo nadal kupuje dla niego leki. Ustawa ma więc również bardzo konkretny ekonomiczny efekt: zmniejsza odpływ klientów z rynku medycznego obsługiwanego przez Big Pharmę.

  Państwo bierze na siebie eliminowanie konkurencji dla oficjalnego rynku. To już nie producent leku musi przekonywać chorego, że konkurencyjna metoda jest zła. RPP dostaje administracyjne narzędzia do zakazywania praktyk uznanych za pseudomedyczne, nakazania ich natychmiastowego zaprzestania, publikowania decyzji oraz nakładania kar sięgających miliona złotych. Ustawa tworzy też osobny reżim „dezinformacji medycznej”. Koszt walki z częścią konkurencji zostaje przerzucony z przedsiębiorstwa farmaceutycznego na aparat państwowy.

  Największa przewaga Big Pharmy polega na tym, że ona już znajduje się po właściwej stronie bariery regulacyjnej. Koncern ma zarejestrowany lek, badania, prawników, ekspertów, procedury i gigantyczny kapitał. Mały konkurent oferujący metodę spoza oficjalnego systemu staje przed ryzykiem administracyjnego zakazu i milionowej sankcji. Każde podwyższenie bariery regulacyjnej jest więc stosunkowo tanie dla Roche czy Pfizera, a zabójcze dla małego podmiotu. Regulacja staje się fosą chroniącą dużych beneficjentów.

  Jeszcze ważniejsze od wpływania na pacjenta staje się wpływanie na definicję „właściwego leczenia”. Przemysł ma ekonomiczny interes nie tylko w reklamowaniu gotowych tabletek, lecz również w oddziaływaniu na badania, ekspertów, edukację lekarzy, standardy terapii, wytyczne, instytucje zdrowia publicznego i refundację. Bo jeśli państwo uzna określoną terapię za element „aktualnej wiedzy medycznej”, to producent nie zdobywa jednego klienta. Zdobywa dostęp do całego systemu finansowanego publicznie. Lex Szarlatan dodatkowo zwiększa wartość takiego wpływu, ponieważ granica pomiędzy terapią „oficjalną” i „pseudomedyczną” zaczyna mieć również konsekwencje administracyjne i finansowe.

  Organizacje pacjentów są idealnym mechanizmem przekładania interesu komercyjnego na presję polityczną. Koncern mówiący: „refundujcie nasz drogi lek” wygląda jak lobbysta. Matka chorego dziecka albo organizacja pacjentów mówiąca: „dajcie ludziom dostęp do terapii, nawet jak jest horrendalnie droga” wygląda jak strona społeczna domagająca się ratowania życia. A interes jest identyczny: państwo ma kupić więcej terapii. Szczególnie znamienne jest więc, że INFARMA — związek innowacyjnych firm farmaceutycznych — współtworzy PACJENCI.PRO, którego oficjalnym celem jest profesjonalizacja organizacji pacjentów i zwiększanie ich udziału w kształtowaniu systemu ochrony zdrowia, oferując im nawet coaching i mentoring.

  Lex Szarlatan domyka ten mechanizm z drugiej strony. Organizacje pacjentów nie tylko mogą naciskać: „państwo powinno zapłacić za terapię X”, lecz wspierają również prawo pozwalające państwu zwalczać podmioty wyprowadzające pacjentów poza oficjalny model leczenia. Rada Organizacji Pacjentów przy ministrze zdrowia oficjalnie poparła UD207 i szczególnie pozytywnie oceniła zwiększenie kompetencji RPP oraz walkę z „niesprawdzonymi lub niezatwierdzonymi metodami leczenia”.

  Lex Szarlatan odrywa medycynę od nauki i przyczepią ją do biurokracji. To jest kolejna cegiełka, która buduje państwo terapeutyczne. Socjalizm nabiera kształtu farmakracji.

Grzegorz GPS Świderski
]]>Twitter.com/gps65]]>
]]>t.me/KanalBlogeraGPS]]>

Twoja ocena: Brak Średnia: 4.2 (3 głosy)

Komentarze

"(...) Lex Szarlatan odrywa medycynę od nauki i przyczepią ją do biurokracji. (...)"

Dopóki tzw. nauka jest przytroczona do biurokracji państwowej ,czy biurokracji korporacyjnej i finansowana albo stąd albo stąd , dodatkowo akredytowana państwowo i funkcjonująca w państwowym systemie stopni naukowych ... to chyba przelewanie z pustego w próżne i ... z nikąd nadziei . Dr Rafał Wilczur  z filmu Znachor ... głową muru nie przebije . Jedynie wąskie szczeliny wolności , pęknięcia tego muru to pojawiają się w konfliktach korporacja vs. państwo i na odwrót. Utytłana nauka przeszła taką tresurę w państwowym systemie i za granty z korporacji, że proszę nie wymagać niemożliwego ... tzn. obiektywizmu.

Co do ogólności ... "primum non nocere" i że nadmiar regulacji "nocere" to zgoda. Także w tym  ,że zakładanie "dobrej woli" korporacji ,czy państwa jest często ... błędnym założeniem ,chociaż założenie "z góry" złej woli państwa i/lub korporacji jest najczęściej jeszcze bardziej błędne.

"(...) Bo jeśli państwo uzna określoną terapię za element „aktualnej wiedzy medycznej”, to producent nie zdobywa jednego klienta. (...)"

Co to jest "aktualna wiedza medyczna" ?

a) Uśredniona opinia jajogłowych z tytułem prof.

b) Odpowiedż CzataGPT (USA based)

c) j.w. (ChrL based)

d) Średnia z j.w.

e) Uśredniona opinia pacjentów.

f) Rekomendacja niezależnej(sp.zoo/g.m.b.h./ltd.) agencji oceny , utrzymującej się z datków zadowolonych z rekomendacji i codziennie ponawiająca harcerskie słowo honoru ,że wszelka infiltracja przez (państwa,korporacje,grupy interesu)  jest jej obca.

Agencja wykonana w technologii :

   f1) In vivo

  f2) in silico

  f3) in vitro in terra incognita

g) Mój (każdy wstawia swój) subiektywny pogląd .

?

:-)

Vote up!
1
Vote down!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1676996

i lekarstwa na polskim rynku?  My mamy polskie programy i tam nieustannie reklamują lekarstwa wszelkie. Mnie to szokuje, że każdy "znachor" jest w stanie truć Polaków bez odpowiedzialności. 

Pan jako liberał, woli konkurencję nawet w truciznach.

"Usta­wa wzmac­nia mo­del, w któ­rym pań­stwo de­cy­du­je, ja­ka me­dy­cy­na jest wła­ści­wa, pań­stwo fi­nan­su­je tę me­dy­cy­nę z przy­mu­so­wo ze­bra­nych pie­nię­dzy, a pry­wat­ne kon­cer­ny sprze­da­ją pań­stwu jej pro­duk­ty." 

Vote up!
0
Vote down!
0

Anna W. -PK

#1677001

No ale jeśli urzędnicy wiedzą, jakie lekarstwa są dobre, a jakie złe, to co za problem, by założyli firmę konsultingową i rekomendowali te dobre, a wtedy ludzie, którzy ich cenią i na nich głosują, będą tylko te rekomendowane używać? Jeśli ja na jakiegoś polityka głosuję, licząc, że dojdzie do władzy i ustanowi prawidłową listę dobrych leków, to czemu on od razu nie poda tej listy, a ja od razu będę tylko z leków z tej listy korzystał. Po co jeszcze do tego jakieś głosowanie, jakieś ministerstwo, jakieś ustawy? 

Vote up!
1
Vote down!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1677004

 Atest

to

oficjalny dokument

, który potwierdza, że dany produkt, materiał lub surowiec spełnia określone normy, jest bezpieczny dla użytkownika i odpowiada wymogom technologicznym lub prawnym

Vote up!
0
Vote down!
0

Anna W. -PK

#1677005

No i po co do tego są politycy, urzędnicy, ministerstwo zdrowia i wszelkie ustawy? Fachowiec wydaje atest, lekarz ten lek zaleca pacjentowi, a ten go stosuje. Gdzie w tym procesie jest miejsce dla urzędników czy polityków?

Vote up!
0
Vote down!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1677006

Stąd potrzebna jest struktura która nadzoruje i finansuje fachowca takiego czy innego, producenta, lekarza, aptekarza, itd. 

Vote up!
0
Vote down!
0

Anna W. -PK

#1677008

... problem "kto ma nadzorować nadzorców" ... to się zapętla ... do nieskończoności . Chociaż czasami opiera się o Cara ,czy szefa WHO  , a szeregowym ekspertom trudno przebić się przez sufit Cara, WHO etc. i może stąd rozbieżności co jest "obiektywne" które ustępują dopiero "w asymptotycznej granicy" . Natomiast Car z kiesy pańtwowej ,a szef WHO z funduszy korporacyjnych ... decydują o budżetach "na nadzór"

:-)

Vote up!
1
Vote down!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1677010

Przecież producenci, lekarze i aptekarze zarabiają, ich usługi nie są za darmo. Po co tu jeszcze kogokolwiek mieszać do tego i mu coś za darmo kazać robić?

Vote up!
0
Vote down!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1677011

... fachowiec wydający bumagę ,to raczej nie potrafi w tym "wyabstrahować" umocowań politycznych w których tkwi i ten fachowiec nie lewituje w obiektywnej przestrzeni ,a znajduje się w konkretnej hierarchi albo w świecie korporacji ,albo państwa . Stąd margines arbitralności czasami jest większy od kartki gdzie ten margines jest doczepiony.

PS.

Fachowiec pełni urząd z nadania politycznego ,bądź pełni funkcję ze względu na merkantylne przychody korporacji, rzadko "walory merytoryczne" są "decydujące"

:-)

Vote up!
0
Vote down!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1677009