Albo prywata, albo wspólnotowość

Obrazek użytkownika gps65
Idee

Wiele osób krytykując wolnorynkowy, liberalny, kapitalistyczny program Konfederacji uważa, że partie te stawiają na prywatę, na własność prywatną, a to tym samym oznacza odrzucenie wspólnotowości. A zatem uważają, że jest niepokrywająca się alternatywa: albo prywata, albo wspólnotowość — albo wolność, albo solidarność. I domykają to tym, że prywata i wolność nie potrzebują państwa, a więc ten wybór jest antypaństwowy, anarchistyczny, a wspólnotowość i solidarność może się realizować tylko z udziałem państwa.

  Oni się mylą i to bardzo. Solidarność też nie potrzebuje państwa. W ramach wspólnotowości państwo jest jeszcze bardziej destrukcyjne i zbędne. Wolność i wolny rynek z kolei wcale nie gryzą się z kolektywizmem, a wręcz odwrotnie — są sobie niezbędne. Kapitalistyczny indywidualizm to tylko konstrukt moralny, taki sam jak wolna wola w chrześcijaństwie. Oznacza to, że każdy człowiek jest własnym suwerenem, że jest niepodległy i niezależny moralnie i prawnie, że indywidualnie odpowiada za swoje czyny, za swoją działalność — czy to samodzielną, czy grupową.

  Ten indywidualizm nie stoi w sprzeczności z działalnością w grupie. Wolny rynek potrzebuje przede wszystkim działań wspólnotowych, na spółkę, razem z innymi. Bez współpracy i wspólnego tworzenia nie ma wolnego rynku. Konkurencja też wymaga współpracy. Istotą wolnego rynku jest wolna wymiana dóbr i usług. A więc z definicji jest to ideologia kolektywistyczna. Indywidualizm nie tworzy wolnego rynku i kapitalizmu. To socjalizm wymusza indywidualizm, bo nie ma w nim miejsca na żadne wspólne działania — wszystko reguluje państwo i ono wszystko załatwia indywidualnym ludziom, odbierając im przedtem owoce ich pracy.

  Człowiek nie jest niezależny od innych. Rodzi się w rodzinie, we wspólnocie, i żyje w różnych wspólnotach całe swoje życie. Jest od innych zależny. Ta zależność jest naturalna i nie ma żadnej potrzeby, by ją wzmacniać przy użyciu państwa, a zatem stosują terror, by ludzi dodatkowo od siebie uzależniać, by uzależniać obywateli od urzędników i na odwrót, by uzależnić ludzi od aparatu przemocy.

  Państwo, czyli monopolistyczny aparat przemocy, wcale wspólnotowości nie tworzy, ale ją niszczy. Wysokie podatki, państwowe przedsiębiorstwa, publiczna telewizja, szkoły i szpitale nie sprzyjają wspólnotowości, ale ją niszczą. Człowiek w takim opiekuńczym, socjaldemokratycznym państwie nie potrzebuje do niczego innych ludzi, nie czuje potrzeby się z innymi solidaryzować, współpracować i się organizować, bo wszystko załatwia za niego państwo.

  Obecne socjaldemokratyczne państwo tym, że jest totalne, że zajmuje się milionem najdrobniejszych spraw, tym, że uczy, leczy, karmi, pomaga w nieszczęściu i zapewnia rozrywkę, nawet jeśli to robi nieudolnie i partacko, to niszczy solidarność ludzką, niszczy nasze naturalne chęci do życia w stadzie, do pomagania sobie. Im będzie bardziej sprawne, tym będzie sprawniej niszczyć solidarność. Likwidacja tego państwowego wpływu, rozwój wolnego rynku i kapitalizmu, prywatyzacja wszystkich dziedzin, którymi teraz zarządza państwo, pomoże nam w tym, byśmy wrócili do naturalnej, dobrej, trwałej wspólnotowości. Naród powinien się rozwijać w warunkach wolności. Państwo zawsze naród tłamsi i ogranicza.

  Programy partii wolnościowych takich jak Konfederacja, zgłaszając postulaty wolnorynkowe i kapitalistyczne, w istocie odrzucają indywidualizm społeczny i dążą do budowy trwałych, bo naturalnych, wspólnot. Indywidualizm w tych programach jest indywidualizmem prawnym i moralnym, a nie indywidualizmem społecznym. To po prostu postulat równości ludzi wobec prawa, to postulat by moralnie i prawnie traktować każdego tak samo, indywidualnie, by przy ocenie jego działań oceniać jego indywidualne działania, indywidualne motywacje i intencje, to odrzucenie odpowiedzialności zbiorowej.

  Jednak prawne i moralne odrzucenie koncepcji odpowiedzialności zbiorowej nie oznacza odrzucenie wspólnotowości i solidaryzmu! Wręcz odwrotnie — dopiero ten indywidualizm prawny i moralny pozwala tworzyć trwałe grupy i społeczności.

Grzegorz GPS Świderski
]]>Twitter.com/gps65]]>
]]>t.me/KanalBlogeraGPS]]>

PS. Notki powiązane:

Tagi: gps65, naród, wspólnota, państwo, kolektywizm, indywidualizm

PS2. Wszystkie części serii szukaj guglując po słowie kluczowym: #Liberalizm_GPS65

1
Twoja ocena: Brak Średnia: 1 (2 głosy)

Komentarze

Produkuje pan mętlik pojęciowy. wynikający z nieumiejętności odczytywania rzeczywistości. A rzeczywistość wygląda tak:

Istnieją, zgodnie z regułą kija, dwa końce, czyli dwa byty o odmiennej naturze, które funkcjonują w środowisku zarówno materialnym, fizycznym jak i społecznym. Byty te są zakodowane w genotypie, nie w słownku i nie w definicjach.

Mamy więc społeczeństwo, choć zdarzają się ludzie, którzy w istnienie społeczeństwa nie wierzą, jak Margaret Thatcher. A społeczeńsywo jest wcieleniem idei przestrzeni społecznej.

Drugi koniec kija reprezetuje jednostka, istota biologiczna wrzucona przez ewolucję do przestrzeni społecznej, w której kształtowana jest jej umysłowość.

Działalność ludzka, zgodnie z tym podziałem, ale zależnie od typu cywilizacji, w cywilizacji zachodniej dzieli się na działalność indywidualną czyli prywatną, w tym gospodarczą, oraz działalność w sferze zbiorowej czyli publicznej, politycznej.

Genetycznie mamy więc dwie odrębne choć zazębiające się sfery bytu.

Taka jest logika systemu: relacja między elementem systemu a samym systemem jako całością. Pan to wszystko ignoruje, a rezultatem jest mętlik.

Uzupełnijmy ten koncept do końca, żeby była jasność, pamiętająć o dwóch końcach kija.

Sprowadzając rolę jednostki do jej roli w systemie politycznym, wyróżniamy rolę obywatela, a więc aspektu wspólnotowego w umyśle jednostki i rolę osoby prywatnej, np przedsiębiorcy czy pracownika. Wspólnota jest jedna, zawodów i innych prywatnych zachowań jest mnóstwo. Trzeba umieć to dostrzegać i z tym się liczyć.

Taki podział ról występuje tylko w złożonym systemie chrześcijańskim. W systemie konfucjańskim nie występuje jednostka jako byt publiczny. Podstawowym elementem wspólnoty jest tam rodzina, ród. Sąsiedni ród nie należy do wspólnoty, jest czymś obcym i dlatego może tam występować władza cesarska jako czynnik łączący obce sobie rody.

Vote up!
0
Vote down!
0
#1675949

Piszesz o jakiejś własnej pokracznej konstrukcji dwóch końców kija, a nie o tezie z mojego wpisu. Nie neguję ani istnienia społeczeństwa, ani społecznej natury człowieka. Przeciwnie: twierdzę, że człowiek właśnie dlatego tworzy rodziny, stowarzyszenia, przedsiębiorstwa, parafie, spółdzielnie i inne dobrowolne wspólnoty, bo tak został biologicznie uwarunkowany.

Wskaż, dlaczego wspólnota miałaby występować wyłącznie jako rola obywatela w sferze publiczno-politycznej, a nie jako rodzina, lokalna wspólnota, dobrowolne stowarzyszenie, spółka gospodarcza i tysiące innych wspólnot, które wytwarza nasza cywilizacja. 

Z faktu, że jednostka funkcjonuje w społeczeństwie, nie wynika, że społeczeństwo potrzebuje państwowego monopolu na terytorialny terror. Twoja dygresja o genotypie, cywilizacji chrześcijańskiej i konfucjanizmie nie odpowiada na moje tezy — nawet tego nie próbuje zrobić.

Co mnie obchodzą twoje chochoły? Napisz o nich swoją osobną notkę i nie śmieć pod moimi nie na temat.

Vote up!
0
Vote down!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1675952

// A zatem uważają, że jest niepokrywająca się alternatywa: albo prywata, albo wspólnotowość — albo wolność, albo solidarność. Solidarność też nie potrzebuje państwa. W ramach wspólnotowości państwo jest jeszcze bardziej destrukcyjne i zbędne. //

Istnieje takie pojęcie jak...cywilizacja. AI definiuje to tak. 

//Cywilizacja to

najwyższy poziom organizacji społeczeństwa, na który składają się kultura materialna

, stopień opanowania przyrody

oraz rozwój instytucji społecznych//

A to oznacza, że albo jest się członkiem cywilizacji i przestrzega się zasad organizacji społecznej, albo jest się poza społeczeństwem ... na bezludnej wyspie? Może być również...więzienie?

Vote up!
0
Vote down!
0

Anna W. -PK

#1675950

Nie odpowiadasz na to, co napisałem. Nigdzie nie twierdzę, że człowiek ma żyć poza społeczeństwem, na bezludnej wyspie ani w więzieniu. Przeciwnie: cały wpis dotyczy tego, że człowiek jest istotą społeczną i tworzy rodziny, wspólnoty, stowarzyszenia, przedsiębiorstwa oraz inne formy dobrowolnej współpracy.

Cywilizacja nie jest tożsama z państwem ani z przymusowym zarządzaniem społeczeństwem przez urzędników przy użyciu terroru. Pytanie brzmi: dlaczego z faktu, że cywilizacja wymaga zasad organizacji społecznej, miałoby wynikać, że potrzebuje ona terytorialnego monopolu na przemoc?

To właśnie wymaga uzasadnienia. Alternatywą wobec etatyzmu nie jest ani pustelnia, ani więzienie, tylko wolne społeczeństwo: ludzie współpracujący, zrzeszający się i pomagający sobie bez przymusowego pośrednika, który ich hoduje jak bydło przez terroryzowanie ich.

Vote up!
0
Vote down!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1675955

prawem regulującym życie społeczne. Gdyby tu chodziło o aniołów, to faktycznie  odpowiadałoby to opisowi jaki Pan tu przedstawia. 

Słowo cywilizacja

wywodzi się z języka łacińskiego od słów civis

(obywatel), civilis

(obywatelski, uprzejmy) oraz civitas

(państwo, miasto, społeczność obywatelska)

.

Vote up!
0
Vote down!
0

Anna W. -PK

#1675956

Ależ z pana matoł !

Pan nie zdaje sobie sprawy z faktu, że cywilizacja tworzy rozmaite instytucje zapobiegające zagrożeniom i rozpadowi.

Najprostsze zagrożenia są fizyczne danej grupy - zewnętrzne i wewnętrzne, a do obrony przed nimi grupa powołuje instytucję państwa, która ma monopol na przemoc.

Z panem jak z dzieckiem. Pan nie rozumie, że po to to powołano instytucję państwa by zlikwidować przemoc subiektywną, rozproszoną związaną z dominacją klanów i by uniknąć waśni klanowych.

Nie zna pan abecadła ?

 

Vote up!
0
Vote down!
0
#1675967