Golden skates.

Obrazek użytkownika brian
Kraj

Chujnia z grzybnią patatajnią. Czyli rządy madamme Zdanowskiey i monsieur Czaykovskyego.

Przepraszam za "grubiznę" na wstępie lecz:

 W ubiegły wtorek z byłem w znanej metropolii Litzmanstadt.

 Mniejsza o szczegóły, po prostu miałem coś do załatwienia w bardzo groźnej Instytucji.

 I byłoby to do wytrzymania gdyby nie...

 Trasa.

  Po wyjściu z dworca PKS trafiłem na Aleję Włókniarzy a dokładnie na szeroki chodnik, którym miałem "z buta" dojść na miejsce.

 Połączenia oczywiście nie pasowały.

 I byłoby to do wytrzymania gdyby nie przepiękne lodowisko na całej szerokości Wszystkich Chodników.

 Oprócz nielicznych przed prywatnymi posesjami których właściciele zapewne bali się kar od Straży Miejskiej.

 Ale owej wzdłuż całej trasy nie widziałem.

 Widać że misiaki miejskie pozostały w norkach z obawy przed zwichnięciem łapek.

 Po ulicach jedna za drogą zapieprzały jak szalone karetki pełne, naturalnie covidowców.

 Zapewne nawet takich z otwartymi złamaniami.

 Czyli Służba Zdrowia stanęła na POziomie.

 Wracałem ok 13. a lodowisko jak było tak było.

 Mogę się tylko domyślać że podobna sytuacja panowała na ulicach Warschau.

 I zaproponować Włodarzom obu metropolii nominację do nagrody Żlotych Łyżew sporządzonych ze złoconego gipsu.

 Cóż, Władzę trzeba doceniać.

 Późno ale zawsze.

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.8 (głosów:4)