Zwyczajny dzień

Obrazek użytkownika Bielinski
Idee

Minęły kolejne dwa tygodnie epidemii. Sytuacja się wyklarowała: mamy zwycięzcę wyścigu w ilości zarażeń. Zwycięzcą jest… najwspanialszy i najpotężniejszy kraj świata - usa! Obecnie największe centrum pandemii koronawirusa COVID-19. Kiedyś, za siedmioma górami, za siedmioma rzekami tak wielu, i nie tylko amerykanów, szczerze wierzyło w God Bless America… Teraz to hasło zapomniane. Współcześnie samo odwołanie do Boga to świętokradztwo, laickie świętokradztwo. Zatem były, najwspanialszy kraj świata odniósł spektakularne „zwycięstwo”. W ciągu trzech, czy czterech dni z trzeciego miejsca wyszedł na prowadzenia i gna do przodu, a pozostali zawodnicy z satysfakcją mogą tyko popatrzeć na plecy leadera – usa. Jeśli jakiś kraj godny jest zwycięstwa w tym wyścigu wspak, to usa. Gdyśmy my ginęli, gdy to nas mordowano, to amerykanie nas wykorzystali i zdradzili a potem śmiali się i szydzili z nas, wytykali z pogardą. Czemu i amerykance nie mieliby poznać, co znaczy nieszczęście. Jeśli na kogoś miało paść to „zwycięstowo”, to najlepiej, że padło na amerykę. Poza tym, nim gruby schudnie to chudy umrze. Ameryka ma mnóstwo tłuszczyku do zrzucenia.

 Zatem usa weszło w posiadanie żółtej koszulki lidera wyścigu ku śmierci, i nie zdejmie tej koszulki długo. Chyba, ze w takich Indiach, Nigerii, czy Pakistanie, czy innym ludnym a biednym kraju, jak niegdyś mówiono 3-go świata, rozpali się zaraza, albo kraje te nabędą większą ilość testów. Co na jedno wychodzi. Ranking wyścigu, na dziś, koniec marca (29.03): usa, Włochy (ponad 10 tyś. zgonów, w słonecznej Italii zaraza na dziś sroży się najmocniej), potem Chiny ze skromną miną. Jeszcze dwa tygodnie temu centrum zarazy, dziś Chiny pouczają innych, dzielą się doświadczeniem, udzielają rad i odpłatnej pomocy. Zaraza się tli w żółto – czerwonym mocarstwie, ale wydaje się być pod kontrolą. Więc Chiny chcą zyskać ile się da, tak politycznie, jak gospodarczo, a przynajmniej odrobić straty. Strategia hieny, jest nader popularna w polityce. Opłaca się dużo zyskać małym kosztem. Czyż nie jest to marzenia tak wielu? Kto rzuci kamieniem w Chińczyków? Z pewnością uczynią to Anglicy, amerykanie, lub Rosjanie. Hipokryzja i propaganda to element strategii hieny, którą te narody doprowadziły do perfekcji. Po Chinach w peletonie widzimy tłumek państw europejskich: Hiszpania, Niemcy. Aha, Niemcy. Temu zawodnikowi szczerze kibicuję w tym wyścigu, o wiele mocniej niż usa. Niemcy mają bardzo dużo zachorowań i mało zgonów. Mniej niż pięćset, gdy sąsiedzi w tabeli po wiele tysięcy. Dwa są wyjaśnienia tej cudownej odporności Teutonów na koronawirusa. Pierwsze, że Niemcy, naród panów (die Herrenrasse, das Herrenvolk) ma cudowne moce, więc i nie dziwota. Drugie, banalne: Niemcy fałszują statystyki. Nie tylko Niemcy tak robią, ale Niemcy idą w rympał, że tak powiem potocznym językiem. Kiedyś pisałem o świetnej, niemieckiej służbie zdrowia, ale to część niemieckiej propagandy i fałszowania statystyk. Widać i mnie zainfekowała pandemia cudownej niemieckiej organizacji. Wiele jest bowiem pandemii, czy zaraz na tym świecie, tak nowa jest tylko kolejną z wielu. Gdy w Niemczech ktoś choruje na serce, albo ma raka i mając zarazem koronawirusa umiera, to jako przyczynę śmieci podają serce, czy nowotwór. I tak uzyskuje się niskie statystyki śmiertelności i cudowną odporność obywateli Das IV Deutsche Reich. Ostania wojna wiele nauczyła. Niemcy zrozumieli jak ważna jest propaganda. Umiejętna propaganda. Tamta spod znaku dra Goebbelsa, cudownie dopasowana do niemieckiej mentalności na zewnątrz była absolutnie nieskuteczna i niestrawna. Ale to oddzielny temat. Po Niemcach mamy Francję, raczej nie ma szans przegonić potężnego germańskiego zawodnika, potem Iran – biedny kraj, biedni ludzie – dalej tzw. Wielka (!) Brytania. Pierwsza dziesiątkę zamyka skromna Szwajcaria.

 Mniejsza o miejsca, o punktacje, to się zmienia i będzie zmieniało. Poświecę tylko kilka słów Chinom, które z satysfakcją zdjęły żółtą koszulkę leadera i przekazały ją Włochom a potem usa. Chiny nie powinny być uwzględniane w rankingu, ponieważ nie wiadomo, ile jest ofiar, czy zachorowań w kraju żółtej rzeki. Amerykanie maja całkowita rację, gdy oskarżają Chiny o fałszowanie statystyk. O Chinach obszerniej pisałem w połowie lutego szacując wówczas liczbę ofiar na 55 - 60 tysięcy. W ciągu półtora miesiąca, w tym szczyt epidemii, musiało umrzeć co najmniej drugie tyle. Czyli liczba 100 tysięcy zmarłych Chińczyków na epidemię wywołaną przez koronawirusa SARS-COV 2 to całkiem niski szacunek. W mediach pojawiła się ostatnio informacja, że firmy telekomunikacyjne wyłączyły w lutym, marcu w Chinach ponad 20 mln. numerów. Każdy Chińczyk ma komórkę, albo kilka, wolno mieć do pięciu numerów, telefony komórkowe to element kontroli państwa. Nawet biorąc pod uwagę inne przyczyny jak, utratę pracy, niemożliwość przemieszczania, i zakładając że za tylko 1 procent odpowiada śmierć, to mamy jakieś 200 – 250 tysięcy zgonów. Ćwierć miliona! Nie wiemy ile było, i jest, bo epidemia trwa, śmiertelnych ofiar epidemii COVID 19 w Chinach, ale na pewno o wiele, wiele więcej niż podają władcy Chin. Zresztą, czy chińscy cesarze, komunistycznego chowu, zablokowaliby cały kraj pozbawiając się gigantycznych zysków płynących do prywatnych kieszeni czerwonych mandarynów, z powodu śmierci trzech tysięcy Chińczyków!? Ale teraz Chiny punktują. Mimo strat mogą wiele zyskać. Pandemia wiele zmieni, również w geopolityce. Wygląda na to, że Chiny wiele zyskają, a usa wiele stracą w statusie supermocarstwa na skutek pandemii COVID 19. Kto wie, czy dla ameryki stawką nie jest status supermocarstwa. Szczególnie jak prezydent usa, z rządem i sławnym FED-em wdrożą program ratowania gospodarki, czytaj: niegraniczonego niczym drukowania zielnych papierków, zwanych dolarami. Dolar, biedaczek, co ledwo już zipie, może tej kuracji nie przeżyć. Czasami lekarstwo jest gorsze od choroby. Ale to inny temat.

 Zatem Chiny to zawodnik spoza rankingu. A gdzie mieści się Polska? I za wysoko i za nisko, zależnie od punktu widzenia. Mozolnie wspina się do góry, obecnie gdzieś około 30-go miejsca, za Japonią. Japonia odnosi spektakularny sukces, czyli przegrywa wyścig. I o to chodzi. Kiedyś trzecia, czwarta, epidemia tam bardzo wcześnie wybuchła, dziś sukcesyjnie spada w rankingu coraz niżej. Japonia daje przykład, jak skutecznie walczyć z pandemią COVID 19. Nasze wyniki są marne w porównaniu nie tylko z Niemcami, naszym starszym, większym bratem, ale z Danią, Szwecją czy nawet Czechami, krajami mającym tyka część naszej populacji. Mowa o bezwzględnej skali ilości zachowani. W skali względnej, te państwa biją nas o wiele długości. Przykładem Szwecja. Szwedzi uznali, że nie ma sensu badań podejrzanych o chorobę, badają tylko tych, co już trafią do szpitali, mają ciężką postać zachorowania. I tak są znacznie wyżej od nas, co świadczy o skali pandemii w tym kiedyś nordyckim, dziś mocno opalonym kraju. Wiadomo nie od dziś, że nadmierna opalenizna szkodzi zdrowiu. By kończyć temat światowy. Mój kolejny ulubiony kraj: Isssraeeel! Bardzo wysoko, jak na niewielką liczbę ludności. Bardziej niż żal Palestyńczyków. Trafi chory Arab do izraelskiego szpitala. Kogo podłączy żydowski lekarz do respiratora, jeżeli będzie musiał wybierać: Żyda, czy Araba? Spieszę odpowiedzieć: żydowski, czyli najlepszy lekarz, oczywiście Araba podłączy. Żydzi od trzech tysięcy lat są znani z umiłowania gojów i poświęceń wobec obcych. My Polacy, wiemy o tym najlepiej. Dziś przekonują się o tym Palestyńczycy. Trudno o gorszy los, niż być chorym, obcym chorym w żydowskim szpitalu podczas zarazy.

 Olbrzymia większość Polaków chciałby w tym wyścigu zająć możliwie najniższą pozycję. Ale nadwiślańskie elyty patrzą na to inaczej. Oni woleliby na odwrót. Najpierw narzekali, że pandemia nas omija. Teraz narzekają, że za mało, za wolno, za słabo nas nęka. Ta nasza powolność, nawet ślamazarność w wyścigu jest powodem cierpień, czy męki naszych oświeconych elyt, które marzą o tym, a by zakrzyknąć: a nie mówiliśmy! Wreszcie Polaczki się doczekali! Za ten brud, syf, nieporządek! Za polnishe wirschaft! Za antysemityzm! Za kato-kataloicyzm! Mają nareszcie to, na co zasłużyli. Bo nie słuchali nas. Nas, co wiemy więcej! Lepiej! Mądrzej! Którzyśmy są jedyną, prawdziwą elita! Solą nie tej ziemi! Jedynym cennym kwiatem, jakie wyrosło na tym bagnie. A tu co? Zachorowania są, ale mało, daleko mniej niż w cudnych, oświeconych Niemcze, niż tolerancyjnej Szwecji, Danii? I jak tu żyć? Ojkofobia w pełnym rozkwicie. Słowo: ojkofobia, nienawiść do własnego narodu, kraju, kultury. Z greki, ale współczesnego pochodzenia. Przypomniał je prezes rządzącej partii kilka lat temu celnie definiując nasze elyty. Coraz częściej muszę przyznawać, że prezes jednak ma rację. Czasami ma racje. Ale na przykład politycy tzw. totalnej opozycji. Co do nich, to oni do racji zbliżają się na odległość rzutu kamieniem. Stosunek do zarazy jeszcze lepiej ukazuje nienawiść i pogardę wobec własnego narodu i państwa naszych elyt. Oni wprost nie mogą się odczekać, kiedy u nas będzie gorzej, znacznie gorzej niż u sąsiadów, Niż w Niemczech. Gdy będzie najgorzej, a ludzie będą umierać na ulicach. Kiedyż wreszcie doczekają się upokorzenia Polski i Polaków, tego zbędnego kraju i całkowicie niepotrzebnego narodu, który powstrzymuje nachodzący nowy wspaniały świat powszechnej szczęśliwość, tolerancji, miłości i zbiorowej kopulacji.

 W najważniejszej prywatnej telewizji ogłoszono akcję; szukamy wszystkich niusów, jak najgorszych niusów. Im gorzej, tym lepiej. Bo u nas musi być brud, syf, kiła, mogiła. A jeśli nie ma, to trzeba poszukać. I tak mamy nius: pielęgniarka, czy położna żalącą się, że jej rączki się zniszczyły po dwunastogodzinnym dyżurze. Bo zmusili ją do pracy, i musiała je często myc, jak to w szpitalu. Albo pielęgniarz, co sam musi sobie szyć maseczkę, i tak dalej. Albo lekarze z powołaniem. Do pieniędzy. Wpada taki lekarz do szpitala, podpisze listę, pokręci się z godzinę i znika. By pojawić w innym szpitalu. Tam to samo. Ze szpitala, do szpitala, ze szpitala do przychodni. A pieniążki płyną. Wielu takich lekarzy z powalaniem do wysokich zarobków i migania się od roboty. Jeśli już jakaś operacja, zabieg, to za ekstra stawki. Żelazna zasada: zero ryzyka. Nie po to uczyli się tyle lat, żeby mieli chorować i umierać. A tu każą im siedzieć w szpitalu, i jeszcze robić, a nie spać. Co z innymi etatami? Jeszcze mają zajmować się chorymi na choroby zakaźne? Toż to chamstwo. Nie po to zostawali lekarzami, robili specjalizacje, doktoraty, by się narażać, lecz by kosić kasę jak zboże. Sam znam takiego jednego specjalistę, nie kiwnie palcem bez odpowiedniej opłaty. Pandemia i rząd zmusza ich do pracy w szpitalu. Zgroza. Po prostu nieprzyzwoitość, wręcz świństwo. Więc krzyk. Że mało lekarzy, że mało pielęgniarek, i maseczek, testów. Wszystkiego mało. Jasne, że mało. Że jesteśmy nieprzygotowani. Żaden kraj, w tym te bogatsze, mądrzejsze i szczęśliwe, nie był przygotowany na epidemię w takiej skali. Prawie wszędzie jest gorzej. A ci dalej wyją! Mimo akcji uświadamia „prawdy” o miejscu w szeregu, nasze elyty czują mocny niedosyt. Bo to mało, bo to g…no, bo wystarczy włączyć telewizje, by wiedzieć, że w Niemczech jest gorzej niż w tym bagnie. W Izraelu gorzej! W usa gorzej!. A przecież to u nas, w kraju Januszów i Grażyn musi być, do k…y, najgorzej. Świat się kończy! To podważa podstawy ich światopoglądu. Takiego napięcia ich ciasne a cienkie jak zetlała szmata umysły, po prostu nie wytrzymują.

 Ale elytom postępowym nie brakuje nadziei. Nie tylko tym, z naszego kraju,. Ogólnie postępowym. Nasze elyty poza wszystkim, to tylko marna lokalna kopia; oni niczego nie wymyślą. Nadwiślańskie elyty z prywislanskiego kraju wszystko małpują, zrzynają, powtarzają, co wymyśli jakiś niedowarzony pseudo intelektualista z Niemiec, z Francji, czy z usa. Ich głupota jest niezmierzona. Przeczytałem artykuł takiego oświeconego osobnika, który pisze z nadzieją, że epidemia będzie miała jeden pozytywny skutek – odsunie populistów od władzy. Postępowo, liberalne elity znów mocno chwycą za ster! Ilu jest kretynów na tym świecie. Zaraza w końcu przeminie, ale skutek będzie dokładnie odwrotny. Epidemia to będzie koniec rządów, w rządu dusz, postępowych, liberalnych elit. Koniec globalizacji. Koniec liberalnej rewolucji, czy ewolucji. A przynajmniej odsunięcie jej o dziesięciolecia.

 Zaraza, groźba ciężkiej choroby, groza śmierci, zmusza do skupieni się na najważniejszych sprawach. Prawa i problemy gejów, transwestytów, czy lesbijek, zwalczanie urojonego faszyzmu, czy walka z globalnym ociepleniem, tłuczenie wyimaginowanego termometru, okazują się tym czy są: mniej ważne niż lot muchy. Problemy całkowicie marginalne.

 Epidemia przywraca równowagę niszcząc nasze, ludzkie, mocno rozbuchane ego. Tę gigantyczną, iście kosmiczną, bo wykraczającą poza Ziemię, ludzką pychę. Uświadamiając nam, kim jesteśmy i jakie nasze miejsce na ziemi. Nie jesteśmy władcami Ziemi, decydującymi o wszystkim. Wystarczy taki mały koronawirus, o którym jeszcze niedawno nikt nie słyszał, a którego widzieli nieliczni. Robocik w skali mikro stworzony przez naturę. Cudowny twór natury. Cudowny bo praktycznie niezniszczalny. Nieśmiertelny. I niewiele możemy zrobić. Niewiele więcej, niż nasi przodkowie w dobie epidemii. Nieliczne leki antywirusowe, jak się zdaje, nie działają. Spośród tysięcy znanych leków… może któryś spowolni wirusa. Mówi się o lekach na malarię. Ale to chyba wyraz rozpaczy lekarzy. Szczepionka? Ile razy słychać było o szczepionce na wirus HIV w ciągu ostatnich dajmy na to czterdziestu lat? Jak nie było szczepionki na AIDS, tak nie ma po czterdziestu latach intensywnych badan i poszukiwań. Ale może będzie szczepionka na koronawirusa Sars-CoV 2? Może tym razem się poszczęści. Będzie lepiej niż z innymi wirusami. Za rok, dwa, by nie na święty nigdy.

 Każda epidemia kiedyś się zaczyna, i kiedyś się kończy. Odchodzi. Mówi nam o tym tradycja, spisana i ta ustna, i nasz kod genetyczny, w którym zapisane są kolejne katastrofalne epidemie, jakie przeszliśmy. Żyjemy, bo nasi przodkowie przeżyli liczne epidemie. Byli odporni. Ci nie odporni… Dinozaury też wyginęły – co prawda wytępił ich duży kamień, inny dopust matki natury. Jak na razie burza jeszcze jest daleko, na niebie piętrzą się czarne chmury, słychać dalekie grzmoty i widać błyskawice. Padają pierwsze krople deszczu. Zostaje tylko szansa, że burze nas muśnie swoim skrajem, ale przejdzie obok. Że straty nie będą za duże. Trzeba się przygotować. Mieć nadzieję na dobry los, przygotowując się na najgorszy. Jeżeli można się na to złe… przygotować. I nie przejmować się tym, co wypisują i wygadują postępowi imbecyle w mediach rozmaitych, w nowoczesnych gazetach, prywatnych telewizjach.

 Tak wygląda zwyczajny dzień pandemii. Czekanie i nadzieja. Mieszanina nudy i podniecenia. Czekanie, aż przyjdzie to najgorsze i nadzieja, że nas, i naszych bliskich, czy przyjaciół jednakże to złe ominie. Nie popadajmy w przesadę. W dalszym ciągu szansa na śmierć w tej epidemii jest zbliżona do prawdopodobieństwa głównej wygranej na loterii. Tyle, że tu nikt nie chce wygrać. Jeden dzień z wielu. Ot zwyczajny niedzielny dzień. Pierwsza niedziela wiosny. Wiosna to przecież pora nadziei i odrodzenia, narodzin nowego życia. W tym roku trafiła się nam dziwna, odmienna niż zazwyczaj wiosna. I odmienny, zwyczajny dzień. 

 

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tekstu tylko za zgodą autora.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.2 (głosów:10)

Komentarze

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1623782

Każda epidemia kiedyś się zaczyna, i kiedyś się kończy, pisze Pan.
Dinozaury też wyginęły... ale my nie dinozaury.

Co nas czeka? Jaka będzie Europa po pandemii?

Zarządzanie światową pandemią przez WHO I Bank światowy, ONZ i UE,propaganda chaosu i strachu...czy można tak beztrosko cieszyć się wiosną?

Globalizm nie zapewnia bezpieczeństwa , ani zdrowotnego ani gospodarczego. Opiera się na zysku i konsumpcjoniźmie.

Kto najwięcej zarabia na pandemii? GAFA ...Google, Apple, Facebook i Amazon.
W Polsce nie ma mowy o ich opodatkowaniu oczywiście.
Amazon działa pełną parą...gdy drobni przedsiębiorcy nie mogą handlować...sprzedaje wszystko .
Może ta pandemia będzie szansą dla odbudowy Polski i Europy na wartościach ludzkich a nie dzikiej bestii?
Czy starczy nam zapału aby Polskę odbudować z ruin, nie dla Amazona , nie dla obcych ...ale dla Polaków.

https://www.youtube.com/watch?v=7diVTudZ-xo

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-2

Verita

#1624110

Zobaczymy, jak będzie. Na pewno będzie inaczej po pandemii, niż przed nią. Globalizacja, walka z globalnym ociepleniem, prawa GLTQBIQZN, ci oszuści sportowi, trampkarze, ci co podbijają piłkę, toczą piłkę, kopia, inne.. Jakoś o kilku tygodni nic o tym nie słychać, prawda? Pandemia, to czas strachu przed chorobą, śmiercią. Czas przewartościowań, skupienia się na najważniejszych sprawach. Dla olbrzymiej większości to bliscy, wspólnota, bliższa, dalsza. Skutki pandemii na dziś dzień są nie do oszacowania. Lecz na razie niech przeminie, a przynajmniej osłabnie pandemia koronawirusa COVID 19. Po niej będzie już z górki. Oby. Bo wcale nie musi. Nieszczęścia nie chadzają samotnie. Nieszczęścia chadzają grupami. Po kilka, dwa, cztery. 

Koncerny typu Google, Amazon, nie placa podatków w Polsce, w Europie, w usa  płacą lecz malutkie. Minimalne, jak na swoje obroty. To sa maszynki do zarabiania pieniędzy dla swoich właścicieli. Pandemia wcale nie musi im wyjść na zdrowie. Huba wysysa soki z drzewa. Lecz gdy drzewo choruje, to i huba ma się marnie. 

Ale na pewno żyjemy w ciekawych czasach. 30-letni okres nudy i niepowstrzymalnego pochodu postępu się skończył..

 

Pozdrawiam 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Bielinski

#1624207

Chyba zostal stworzony przez... jakis ZUS (czy Social Security) - mam nadzieje, ze nie polski...

Za jednym zamachem - kraje typu Wlochy, Hiszpania, Francja pozbywaja sie  tysiecy staruszkow pobierajacych emerytury a na dodatek leczacych sie na wiele ciezkich przypadlosci.

Co do USA - to oczywiscie w liczbach marnie  to wyglada, ale biorac pod uwage liczebnosc spoleczenstwa (ponad 300 mln) - nie jest zle. Zwlaszcza, ze polowa zachorowan - to NY i okolice.

Poza tym w USA wykonuje sie juz dzisiaj ... 1 mln testow na dobe ( w Polsce chyba 5 tys.) ,- a czas oczekiwania na wyniki - to 5-15 min. W Teksasie produkuje sie lekarstwo (pierwotnie na HIV), ktore ponoc pomaga w najgorszych sytuacjach, a respiratory produkowane sa  dzisiaj przez Forda i GM w ilosciach idacych w tysiace na dobe ( w Polsce mamy chyba okolo 1200 szt). Tak wiec przypuszczam, ze w USA za 2- 3 tygodnie  epidemia przestanie byc grozna...

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

mikolaj

#1624193

Niby tak, tyle, że w w usa 1/3, czy 40 % populacji nie ma ubezpieczeń, albo tak marne, ze ich nie stać na szpital. Ci ludzie nie pójdą do szpitala chyba, że ich zawiozą nieprzytomnych. Koszty leczenia w szpitalu to pobyt w luksusowym hotelu, noc na OJOM-ie to koszt noclegu w apartamencie w luksusowym hotelu. Nie jest przypadkiem, że pandemia szerzy się najwspanialszym kraju świata jak pożar buszu. 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Bielinski

#1624206

Poza konkursem dodaję 10. Lekko i spokojnie, bez nadęcia żadnej ze stron tułowia. Rewelacja. Mój stary,doświadczony mózg, wyłapał chyba wszystkie aluzje i miedzywiersze, pomimo zmniejszającej się naturalnie liczby neuronów. Bez wspomagaczy. Znakomite. Polecam!

Pozdrowienia

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

yenom

#1624233

Dziękuję.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Bielinski

#1624355