Wodny świat

Obrazek użytkownika Bielinski
Kultura

Są takie zdjęcia Ziemi, naszej planety. Ziemia z Kosmosu, na przykład wykonane przez kosmonautów, Ziemia widziana z Księżyca. Ale tu Ziemia jest duża, to całkiem spora planeta. Są i inne zdjęcia Ziemi, wykonane przez satelity, czy sondy, które wysyłamy do innych planet naszego układu gwiazdowego, a nawet na krańce układu. Na tych zdjęciach Ziemia jest mała, i coraz to mniejsza. Na koniec jest tylko świecącym punktem, malutką drobiną jaśniejąca odbitym światłem, tak jak my widzimy inne planety na naszym niebie. Najbliższego Marsa, czy największego Jowisza, gdy zbliżywszy się jakiejś koniunkcji planety te błyszczą na niebie jak dziwne gwiazdy widoczne nawet gołym okiem.

    Wiem, że tak jest. Gołym okiem tego nie zobaczę. Za słaby mam wzrok. Ale i ja również mogę to zobaczyć na zdjęciach, na ekranie monitora. Właśnie teraz mamy koniunkcję Jowisza i Saturna. Rzadkość, poprzedni taki układ planet był 800 lat temu, jak powiadają astronomowie. Inni mówią – gwiazda Betlejemska, ta sama gwiazda co wskazywała drogę trzem królom, czy magom, w drodze do Betlejem, aby pokłonić się nowonarodzonemu Jezusowi, synowi Boga jedynego i Maryi. Wracając do zdjęć Ziemi z Kosmosu. Moje ulubione zdjęcia to Ziemia na tle czarnego Kosmosu; Ziemia wielkości monety, pięciozłotowej, czy dwuzłotowej, mała, ale jeszcze na tyle duża, by widać było szczegóły: białe, czy szare smugi chmur i błękit oceanów. Nasza Ziemia. Drobina w kosmosie. Jasny krążek zawieszony w czarnej otchłani Kosmosu jaśniejący bielą i błękitem, niby drogocenny klejnot. W całym wszechświecie nie ma drogocenniejszego klejnotu niźli nasza mała, niebiesko – biała planeta. Biały, czy biało-szary kolor to kolor chmur. Chmury to para wodna, woda w stanie gazowym. Niebieski to kolor wody w stanie ciekłym. Ziemia to wodna planeta, wodny świat. Woda (H2O) – związek wodoru i tlenu. Wodór (1H, Z = 1) to najpowszechniejszy pierwiastek, budulec Kosmosu. Tlen (8O) to lekki pierwiastek, razem z węglem (6C), czy azotem (7N) występuje powszechnie. Wodór plus tlen daje wodę, jeden z najpowszechniejszych związków chemicznych we Wszechświecie. Nic dziwnego, że mamy tyle wody. Natura, ta idealna oportunistka, zawsze wykorzystuje to, co ma pod ręką, co jest w nadmiarze. Życie powstało w wodzie, życie jest w wodzie, nawet gdy opuściło oceany. Niebieski – kolor wody to kolor życia, podobnie biel, i zieleń. I inne kolory. Tylko czerń – barwa kosmosu i oślepiająca biel wybuchających gwiazd, wybuchu supernowych, to kolor śmierci.

    Nam ludziom trudno w to uwierzyć, żyjemy bowiem na lądach. Dwie trzecie naszego ciała stanowi woda. Nasze płyny ustrojowe odtwarzają skład morskiej wody, dlatego krew jest słona. Ciekawe, że w podobnym procencie, jaki w naszym ciele stanowi woda, oceany i morza pokrywają powierzchnię naszej planety. Zaiste, wodny świat. A my żyjemy na tej naszej małej planecie i wędrujemy wraz z naszym statkiem kosmicznym po odmętach kosmosu, niby dziwaczni kosmici, jak te drobne żyjątka, czy skorupiaki, co przyczepiwszy się do dna okrętów wędrują wraz z nimi po morzach i oceanach. Tyle że w skali bez porównania mniejszej.

    Kiedyś powiedziałem coś podobnego, a pewna studentka odparła z oburzeniem: nie jestem kosmitką! Była ładna, starannie i z gustem ubrana, młoda, atrakcyjna kobieta pewna swego miejsca i roli w życiu. Oburzało ja porównanie z jakimiś zielonymi Marsjanami, czy innymi kosmitami z siedmioma czy dziewięcioma par niby to czułków, czy odnóży, jak to się widuje w marnych filmach, czy komiksach. Jest pani kosmitka, ja też jestem kosmitą. Wszyscy jesteśmy kosmitami – powiedziałem. Ale nie sądzę, abym ja przekonał. A przecież jesteśmy kosmitami wędrującymi przez otchłanie Kosmosu na statku kosmicznym o nazwie Ziemia. Nie wiadomo skąd, nie wiadomo dokąd. Jesteśmy Kosmitami być może dziwniejszymi niż owe śmieszne, zielone marsjańskie ludziki, i bardziej potworniejszymi i okrutniejszymi niż najgroźniejsi Obcy.

    Kiedy się patrzy na zdjęcie Ziemi, drobnej monety w czerni Kosmosu, dominuje uczucie kruchości życia. I Ziemi. Tak niewiele trzeba, aby nas wymazać, nas, jako gatunek, i życie. Zamienić Ziemię – żywy, niebiski klejnot w piekło Wenus, czy lodową martwiznę Marsa. Wystarczy byle okruch skalny, wielkości kilometra lub większy a wyparujemy jak kiedyś dinozaury. Takich kosmicznych śmieci jest bez liku, a są przecież inne zagrożenia. I ta myśl, że nic nie znaczymy, ani jako ludzkość, ani jako pojedynczy ludzie. Czy jesteśmy, czy nas nie ma. Bez różnicy. Mieszkańcy małej planety, krążącej wokół pośledniej gwiazdy na peryferiach zwyczajnej galaktyki jednej z miliardów podobnych. Skala Kosmosu to skala wykładnicza. Czterdzieści, pięćdziesiąt, czy sześćdziesiąt rzędów wielkości, albo liczba z sześćdziesięcioma zerami. W tej skali, nie tylko my, ale cała Ziemia mniej znaczy niż ziarnko pisaku na plaży, niż pojedynczy komar w porze deszczowej w lesie nad Amazonką, niż drobina pyłu w najpotężniejszej burzy piaskowej nad Saharą. A przecież Syn Boży nam się narodził. Dwa tysiące lat temu, w nędznej mieścinie zwanej Betlejem. W pośledniej rodzinie, a złożono go w żłobie, bo brakło miejsca w gospodzie.  

   Jest w tym sens. Kiedyś doszukiwano się harmonii w obrotach sfer. W ruchu planet, gwiazd na niebie. W Kosmosie jest materia, i energia, i porządek wymuszany przez fundamentalne oddziaływania, w tym grawitację. Lecz ten porządek to nie porządek w naszym rozumieniu; to porządek, co gładko przechodzi w chaos, a chaos z powrotem o w porządek. Chaos i prządek to synonimy. I jest prawo wzrastającej entropii, czyli rosnącego chaosu, to jest porządku inaczej. W Kosmosie jest wszystko tylko harmonii w Kosmosie nie uświadczysz.

   I w tym Kosmosie, w marnej mieścinie na błękitnej planecie, w wodnym świecie narodził się Bóg? „Nazajutrz ujrzał Jezusa, idącego do niego i rzekł: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata.” (Jan 1, 29) Trzeba w to wierzyć, bo to jest… absurdalne. Absurd, znaczy paradoks. To nawet nie jest głupie. Gdyby było głupie, nie wolno byłoby w to uwierzyć. Ale to jest absurd, czyli coś ponad, poza głupotą, i poza naszą mądrością, bowiem tak zwana ludzka mądrość to tylko inne miano głupoty. Baranek Boży, który gładzi grzech świata. Który łączy nas ze Bogiem, a przez Niego jedna nas na równi ze wszechświatem, z Kosmosem. Łączy to, co zostało rozdzielone. Przez którego skala wykładnicza przestaje mieć znaczenie. 

   Dlatego obchodzimy rocznicę Bożego Narodzenia. Bóg się rodzi, by zostać ukrzyżowanym. co dla tak wielu było, jest i będzie po prostu głupstwem, lub bluźnierstwem. „Podczas gdy Żydzi znaków się domagają, a Grecy mądrości poszukują, My zwiastujemy Chrystusa ukrzyżowanego, dla Żydów w prawdzie zgorszenie, dla pogan głupstwo. Natomiast dla powołanych – i Żydów, i Greków, zwiastujemy Chrystusa, który jest mocą Bożą i mądrością Boga. Bo głupstwo Boże jest mędrsze niż ludzie, a słabość Boża mocniejsza niż ludzie” (1 Kor. 1, 22-25) W matematyce mamy oś liczbową, nieskończoną prostą, ciągnącą się od minus nieskończoności do plus nieskończoności. I mamy punkt na osi, który nie ma wymiaru, jest niczym, zerem, niczym i czymś zarazem. Też paradoks. Jeśli ustanowimy drugi punkt na osi, otrzymamy odcinek. Oba punkty mogą być nieskończenie blisko siebie, prawie się pokrywać (prawie ma wielkie znaczenie): tak otrzymamy nieskończoną prostą i odcinek. Istnieje twierdzenie, które mówi, że prosta i odcinek są równoliczne – znajduje się na nich tyle samo punktów. Coś, co jest nieskończenie duże, jest takie samo, jak coś co jest nieskończenie małe. Cały świat, cały wszechświat zamknięty w kropli wody. To nie absurd, ani paradoks, ale fakt. Łączący zero, czy coś bardzo bliskie zeru, i nieskończoność. Zero i nieskończoność, symbole nieoznaczone, pochodzą jeden w drugi w granicy ciągów, w granicy funkcji, w punktach nieciągłości. Brzmi to bardzo matematycznie i bardzo abstrakcyjnie, lecz znów patrząc w niebo zobaczymy nieskończoną liczbę punktów nieciągłości. Tam, gdzie świecą nie gwiazdy, lecz galaktyki, czyli prawie wszędzie na czarnym niebie, w centrum każdej z galaktyk znajduje się super masywna czarna dziura. W środku czarnej dziury znajduje się punkt nieciągłości, gdzie załamują się prawa naszego świata. Podobną nieciągłość możemy otrzymać dzieląc np. jeden przez zero. To znaczy moglibyśmy otrzymać, gdyby takie dzielenie potrafilibyśmy wykonać. Kalkulator, czy komputer, gdy zadamy mu takie działanie wykaże błąd, lub wynik nieokreślony. Nie w naszej to mocy. Bóg potrafi wykonać to działanie, my nie.

    Bóg się narodził pośród nas, bowiem świat zawarty jest w kropli wody, a to co nieskończenie małe bliskie jest temu co nieskończenie duże. Iskierka. Średniowieczni mistycy pisali o iskierce w duszy, przez którą potrafimy połączyć się, zjednoczyć z Bogiem. Nasz wspólny punkt. Oczywiście punkt nieciągłości. Człowieka i Boga. Po co Bóg to uczynił? Po co się naradził jako człowiek? By nas zbawić? Co to znaczy: zbawić? Czy to nie znaczy połączyć ponownie duszy człowieka z Bogiem? Gdy iskierka staje się płonącym wulkanem lawy? I kogo ma zbawić po swym narodzeniu? Wszystkich? Również tych, co z tego szydzą, jak Żydzi? Co nie chcą o tym słyszeć, jako ostatnie głupstwo, jak poganie, czy dziś ateiści? Nie wiem, czy Bóg jest. Jeśli jest, na pewno Bóg nie jest głupcem. „Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie pereł swoich przed wieprze, by ich snadź nie podeptały nogami swymi i obróciwszy się nie rozszarpały was” (Mat. 7, 6) Bóg się narodził, ale nikogo nie przymusza. Każdy ma prawo go odrzucić, wykpić, wyszydzić. Bóg dał nam wolność wyboru, byśmy sami decydowali, kim jesteśmy i kim chcemy zostać. Za wolnością idzie odpowiedzialność. Jest przyczyna to i skutek. Bóg nie narodził się i nie umarł ani za wszystkich ludzi, ani nawet za wszystkich chrześcijan: „Nie każdy kto do mnie mówi: Panie, Panie wejdzie do Królestwa Niebios, lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mego… ” (Mat. 7, 21) I ten jeszcze cytat. „Nie ma większej miłości nad tę, jak gdy kto życie swe kładzie za przyjaciół swoich.” (Jan 15, 13)

    Chrześcijaństwo to religia wolności, wolnego wyboru. Dlatego tak chrześcijaństwa nienawidzą i Żydzi, i muzułmanie, i poganie ateiści. Ateiści są mondrzy, bardzo mondrzy, wiedzą wszystko, co było, jest i będzie. Zjedli wszelkie rozumy. Muzułmanie krzewią prostacką wiarę koczowników, gwałcicieli i rabusiów. Żydzi otuchę czerpią z pustego rytuału, z pochodzenia, z kłamstwa, z obłudy i zaślepienia. „Bożki pogan są ze srebra i złota. Są dziełem rąk ludzkich. Maja usta, a nie mówią. Mają oczy, a nie widzą. Maja uszy, a nie słyszą. Nie ma też tchnienia w ich ustach. Niech będą podobni do nich twórcy ich. Wszyscy, którzy im ufają.” (Ps. 135, 15-18) Żydzi swego Boga - Jahwe ulepili na podobieństwo bożków pogan, prawda, bez złota i srebra, a z papieru i tradycji i spełniło się przepowiednia psalmisty.

   Przeciwnie chrześcijaństwo, to religia żywa i żywych. Tu liczą się nie martwe zapisy, lecz łaska. Nie ma znaczenia kim się urodziłeś, ani gdzie, lecz to kim jesteś, i ile z siebie wykrzeszesz. Czy pozostaniemy tym, czym się urodziliśmy: kroplą brudnej wody, czymś nieskończenie małym… Czy też sięgniemy tego, co nieskończenie wielkie… a co możemy osiągnąć przez punkt nieciągłości – narodziny, życie i śmierć Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. Jeśli nie wszyscy, to nieliczni, ci powołani, czy wybrani, oni dojdą celu, oni zostaną zbawieni. I to jest szczera pociecha, że byli, są i będą tacy, którzy mają w sobie taką moc, i taką łaskę, że zostaną przyjaciółmi Chrystusa. „W domu mego Ojca mieszkań wiele… A jeśli pójdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, abyście, gdzie Ja jestem i wy byli” (Jan 14, 2-3)

   Jeśli zaś tego celu się nie osiągnie, pozostanie muzyka Bacha i wypatrywanie się wpół ślepymi oczami w niebie śladów gwiazd i trwanie w wodnym świecie, na planecie Ziemia, póki nie zgasną gwiazdy. Nie jest to takie złe życie. Jeden jest ślepy, inny ma wzrok jak sokół; jeden kuleje, inny biega jak jeleń, jeden wygrywa, inny wszystko traci… Każdy ma taki dar, jaki otrzymał. Lecz ma też moc. I chęć. A przynajmniej powinien chcieć. I cieszyć się z Bożego Narodzenia. Zwłaszcza z Bożego Narodzenia w tak szczególnym roku jak obecny, roku symetrii cyfr i roku pandemii. Pandemii, która przypomina jak kruche jest życie. Że nie ma znaczenia czy jesteś małą, średnią, czy większą kropla wody; czy jesteś kijanką, człowiekiem, czy wielorybem. Wszystko to części natury. . Chyba… że… Bóg się narodził!?

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tekstu tylko za zgodą autora.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.9 (głosów:15)

Komentarze

Zastanawiam się co sprawiło, że nie wie Pan czy Bóg jest.
Czy to wina przeogromnej wiedzy matematycznej czy muzyki Bacha? ;-)

Toż to fakt historyczny, o którym Pan dalej pisze, Bóg się narodził pośród nas.
Skąd te sprzeczności?
Czyżby wynikały z dość dobrej znajomości pisma św, jak u protestantów ale nieznajomości katechizmu kościoła katolickiego?

Pozwolę się nie zgodzić na to, że urodziliśmy się kroplą brudnej wody, bo od chwili poczęcia mamy duszę.

I dalej...czy obchodzimy rocznicę Bożego Narodzenia?
Pojęcie rocznicy dotyczy czasu w wymiarze ziemskim. U Boga czas w naszym rozumieniu nie istnieje. Tam jest wieczność.
I jeszcze jedno... czy chrześcijaństwo to religia wolności...i czy sama łaska do zbawienia wystarczy?
Pan wybaczy, ale to mi wygląda na swobodną interpretację pisma św., jak u odszczepieńców.

Jest wiele religii ale jest tylko jedna , prawdziwa, objawiona wiara katolicka.

Łaska jest do zbawienia koniecznie potrzebna ale niewystarczająca.
Coś z siebie też musimy wykrzesać, czego Panu i sobie życzę , oby jak najwięcej dobra.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-3

Verita

#1656150

Pozwolę sobie tylko dodać dwa cytaty z nieziemskiej książki „Gdy Pan mówi do serca” - ks. Gaston Courtois – gdzie Pan nasz, Jezus Chrystus, powiedział o tym tak:

[150.] Ten świat przemija i zmierza, do unicestwienia - w oczekiwaniu na nowe niebo i nową ziemię. Oczywiście, nawet jako rzeczywistość przejściowa, ma on swoją wartość. To ze świata i to właśnie z takiego świata, w takich a nie innych czasach cię powołałem do życia i służenia Mi. Uważaj, abyś współpracując w dziele uświęcania świata nie dał mu się pochłonąć. Twoją misją jest pomagać ludziom zrealizować w ich życiu plan, który mój Ojciec zamierzył względem każdego człowieka, stwarzając go. Zdziwisz się kiedyś, gdy ujrzysz jak cudowny był to plan, choć teraz jest on przed wami jeszcze zakryty.
Wielu twoich współbraci i przyjaciół weszło przed tobą do życia wiecznego. Gdybyś mógł widzieć ich, z jakim politowaniem - och! doprawdy pełnym wyrozumiałości - patrzą stamtąd na to wszystko, co ludzie na ziemi uznają za wartościowe. Najczęściej są to przemijające złudzenia, które w ich oczach są rzeczami trwałymi i jedynymi, jakie się liczą.
Świat strasznie cierpi z powodu braku przewodników duchowych albo dlatego, że ci, którzy powinni być mistrzami, nie są nimi. Żeby bowiem być prawdziwym duchowym wychowawcą, trzeba pokornie prosić Mnie o światło i w wytrwałej kontemplacji moich tajemnic ewangelizować wszystkie sfery swojego życia.
Bardziej potrzebuję apostołów, którzy będą świadkami i ludźmi kontemplacji, niż socjologów i teologów za biurkami, którzy nie przemodlili swojej teologii ani nie kierują się we własnym życiu zasadami, których uczą innych.
Zbyt wielu ludzi, zbyt wielu kapłanów pysznie uważa się dziś za uprawnionych do reformowania mojego Kościoła zamiast zacząć od reformowania samych siebie i zamiast z pokorą zacząć formować wokół siebie wiernych uczniów, nie po to, żeby myśleli tak jak oni, lecz po to, żeby myśleli tak jak Ja.
Mówiłem ci już o tym i sam to stwierdziłeś, że ludzie przechodzą dziś przez kryzys szaleństwa, biegają we wszystkie strony, nie mając żadnej duchowości, która pomogłaby im odetchnąć i uspokoić się we Mnie.
Zaledwie garstka dusz kontemplacyjnych wystarczy mi, żeby powstrzymać głębokie nie-zrównoważenie w świecie, który zmierza prosto do katastrofy, i by opóźnić godzinę wielkich ekspiacji. Ile czasu jednak jeszcze wam zostało? To zależy od dyspozycyjności dusz, które wybrałem.

[247.] Historia jest nieprzerwanym ciągiem wyborów za lub przeciwko miłości.
Przy całej różnorodności poglądów, przy postępie techniki i mając na uwadze aggiornamento(Aggiornamento (z wł.) - 'uwspółcześnienie'.) teologii i duszpasterstwa, jeszcze bardziej niż inżynierów, biologów i teologów świat potrzebuje ludzi, którzy swoim życiem sprawiają, że inni zaczynają myśleć o Mnie i którzy objawiają Mnie bliźnim. Świat potrzebuje ludzi tak głęboko przenikniętych moją obecnością, że potrafią innych przyciągać do Mnie, dzięki czemu Ja mogę prowadzić ich do Ojca.
Jakże niewielu ludzi myśli o Mnie chociażby z odrobiną miłości. Dla tylu ludzi pozostaję Nieznanym albo wręcz Niepoznawalnym. Zdaniem niektórych nigdy nawet nie istniałem i nie zawracają sobie Mną głowy. Jeszcze inni boją się Mnie i oddają Mi pokłon ze strachu.
A przecież nie jestem surowym Panem, nie czyham na wasze upadki i błędy ani ich skrupulatnie nie liczę. Znam - lepiej od was - wszystkie okoliczności łagodzące, które w większości przypadków zmniejszają faktyczną winę. Na każdego z was patrzę bardziej przez pryzmat wewnętrznego dobra niż przez pryzmat wad. W każdej duszy szukam głębokich dążeń ku dobru, to znaczy nieświadomie ku Mnie. Jestem Miłosierdziem, jestem Ojcem syna marnotrawnego zawsze gotowym przebaczać. Mniej zwracam uwagę na wasze kategorie teologii moralnej, a jeszcze mniej na ich geometryczne zastosowania.
Jestem Bogiem dobrej woli, który otwiera ramiona i serce przed ludźmi dobrej woli, żeby ich oczyszczać, oświecać, przygarniać i włączać w moją miłość ku Ojcu, który jest też ich Ojcem.
Jestem Bogiem przyjaznym, pragnącym szczęścia, pokoju i zbawienia dla wszystkich i wyczekującym, kiedy dusza człowieka otworzy się na moje orędzie miłości i przyjmie je.

[346.] W obecnych czasach pseudoteologowie publikują na cztery strony świata swoje absurdalne teorie naukowe w przekonaniu, że przyczyniają się do oczyszczenia wiary, gdy tymczasem ją mącą.
Tylko ci, którzy spotykają się ze Mną na modlitwie w milczeniu, którzy pokornie czytają Pismo Święte i którzy jednoczą się ze Mną w głębi serca, mają prawo mówić o Mnie, bo to Ja sam jestem natchnieniem ich myśli i przemawiam ich ustami.

Polecam szczególnej uwadze z tych cytatów te dwa zdania:

"Bardziej potrzebuję apostołów, którzy będą świadkami i ludźmi kontemplacji, niż socjologów i teologów za biurkami, którzy nie przemodlili swojej teologii ani nie kierują się we własnym życiu zasadami, których uczą innych.

Mniej zwracam uwagę na wasze kategorie teologii moralnej, a jeszcze mniej na ich geometryczne zastosowania."

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-2

panMarek

#1656156

Nie umiesz czytać metafor i antytezy. Widać marksistowska szkoła nie nauczyła podstaw. Kpisz waść czy o drogę pytasz? Takie to prostackie, parafrazując Fredro a innego to nie macie?

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1656208

Witam, 

nie przeczę, być może to Pani ma rację, być może ja, być może żadne z nas nie ma racji. Przekonamy się, gdy zgaśnie nam życie w oczach. Tak jak każdego innego czeka nas ten sprawdzian. 

Pozdrawiam

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Bielinski

#1656216

PARAdoksalnie - Ziemia, planeta wody - jest dosyć cienko - polana wodą...

Przy Ziemi (wielkości piłki do koszykówki)

- cała ziemska woda, ma objętość piłeczki do ping-ponga, a woda słodka - ma objętość ziarna kukurydzy...

Pozdrawiam. J. K.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1656153

Bóg się nam narodził!

To niesamowicie Piękne!

Dziękuję!

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1656168

Tlen - w atmosferze ziemskiej, istnieje  w postaci cząsteczkowej - (dwuatomowej) - (O2 -16) i jako "ozon" O3 - w 3atomowych cząsteczkach...

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1656170

...że Bóg się narodził. Dlatego nie ma potrzeby stawiać znaku zapytania na końcu ostatniego zdania, ani gdybać, ani powątpiewać, czy Bóg jest. Cały Pański tekst jest właśnie o tym, co Bóg stworzył. 

Tak, Bóg jest Bogiem żywych. I to prawda, że liczą się nie martwe zapisy, lecz łaska. Trafnie zauważa Pan, że nie ma znaczenia kim się urodziliśmy, ani gdzie, lecz to kim możemy się stać dzieki Chrystusowi, i ile z siebie wykrzeszemy, kiedy już staniemy się dziećmi Bożymi - nie tylko ludźmi stworzonymi na Jego obraz i podobieństwo. którzy mają potencjał, aby "coś z siebie wykrzesać".

Nie wszyscy zostaną zbawieni - co wyraźnie jest powiedziane w Słowie Bożym. Jest też napisane, że ci, którzy Go szukają, znajdą Go. Oni zostaną przyjaciółmi Chrystusa. Ten cel jest osiągalny, bo narodziny, życie i śmierć Jezusa Chrystusa, Syna Bożego - o czym Pan pisze - to akt otwarcia drzwi do wieczności dla każdego - tego, który Go szuka. A skoro są otwarte, to od człowieka zależy, czy przez nie przejdzie, czy też nie.

Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne (Ew. Jana 3:16).

Każdy. Każdy, kto w Niego wierzy. 

I można przy okazji delektować się muzyką Bacha, Vivaldiego lub Mozarta (co kto lubi) i wpatrywać się w ślady gwiazd, które migocą jak sznury pereł na niebie.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Nie musisz się uczyć na swoich!

#1656205

Ładnie Pan to napisał, z sensem i przekonaniem. Życzę Panu, na ten Nowy Rok i następne lata, aby Pan wytrwał w swojej wierze. Cenny to skarb.

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Bielinski

#1656217

...na ten nowy rok. Wiara czyni cuda, więc więcej cudów - tam, gdzie inaczej się nie da.

Pozdrawiam. 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Nie musisz się uczyć na swoich!

#1656258

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika Verita nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

...pisze Pan " przekonamy się gdy zgaśnie nam życie "... ale wtedy będzie już za póżno na korektę naszych racji, na wszelki ratunek.
Teraz jest szansa na przekonanie się...kto ma rację...póki żyjemy.
Wszak... Amicus Plato, sed magis amica veritas.

Wprawdzie niektórzy „cnotliwi przyjaciele " próbują bagatelizować problem, czyniąc Panu niedźwiedzią przysługę...i co gorsza, chyba im się udało.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2

Verita

#1656309

Widzi Pani, gdyby Bóg chciał nam objawić, jaka jest prawda to by to zrobił. Przez 40 lat Żydom na pustyni Bóg zsyłał rano mannę, wieczorem przepiórki, a Żydzi i tak się buntowali i wątpili. Od tego czasu, wobec wiarołomności i niewdzięczności człowieka, Bóg zaniechał tego rodzaju eksperymentów. Co Bóg musiałby zrobić, by przekonać wszystkich wątpiących? Chyba spalić ich ogniem, ale chyba nie o to chodzi, prawda? Dlatego każdy musi sam szukać swojej drogi. Jedni kroczą z innymi, i  czerpią pociechę z tego że w wielkim tłumie kroczą, inni wędrują samotnie. Kto ma rację, i w kim Bóg ma upodobanie, tego na tym świecie nie rozstrzygniemy. Głosowanie większością nie ma tu nic do rzeczy. 

Ludzie z kolei rozstrzygali tego rodzaju spory od dwóch tysięcy lat przy pomocy kamieni, szczypiec, rozżarzonego żelaza, hiszpańskich butów i innych, podobnych przyrządów. Wreszcie stosów, gdzie palono nieprawowiernych. 

I chyba to jedyny sposób dostępny człowiekowi, by ten spór rozstrzygnąć, ale obecnie takie metody dyskusji są mocno zabronione. Dlatego, zostaniemy, każde z nas przy swoim. 

 

Pozdrawiam  i pomyślnego Nowego Roku Pani życzę

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Bielinski

#1656335

...ale nie chce i nie raczej będzie przekonywać na siłę. Od tego mamy wolną wolę - o której pan pisał - abyśmy mogli sami wybierać? Po co Bogu zastraszone myszki w labiryncie życia, które pogania i kieruje tam gdzie chce, wbrew ich woli?

Ateiści pytają dlaczego stało się to czy tamto - w domyśle Bóg za to odpowiada. Tak jakby tylko ta jedna siła działała na Ziemi. Gdyby Bóg zaingerował - wtedy krzyczeliby, że we wszystko ingeruje i nie ma "prawdziwej wolności". Oni nie wiedzą, co to jest prawdziwa wolność. Nie wiedzą, co to jest prawdziwa miłość, sprawiedliwość, dobro, piekno... Możnaby wymieniać bez końca. Nie uledajmy precji ludzi, którzy nic nie wiedzą, a pretendują do roli naszych autorytetów moralnych.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Nie musisz się uczyć na swoich!

#1656365

...jaka jest Prawda.
Musiał Pan przeoczyć ten fakt.
To jest właśnie Boże Narodzenie. Jezus Chrystus sam o sobie powiedział, że jest prawdą, drogą i życiem. I to nie był eksperyment.
Również nigdy nie zamierzał Bóg przekonywać wszystkich...ale tylko ludzi dobrej woli.
A to w kim Bóg ma upodobanie, rostrzyga się właśnie tu i teraz.
Po co upierać się przy swoim ?
Zostańmy przy Prawdzie. Tego Panu i sobie życzę w Nowym Roku 2021.Oby był po myśli Boga...nie po naszej myśli :-)

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

Verita

#1656369

Panie Boże Jezu Chryste i Królu Polski, niech się stanie Twoja Wola, nie nasza.

I tego się trzymajmy.

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

------------------------------------------
Dotknij Panie mego serca i oczyść je.
Niech Twój Święty Duch ogarnie mnie.

#1656372

W nieziemskiej książce „Gdy Pan mówi do serca” - ks. Gaston Courtois – Pan nasz, Jezus Chrystus, powiedział o tym tak:

[5.] Patrz na Mnie. Mów do Mnie. Słuchaj Mnie. Jestem nie tylko świadkiem prawdy, lecz jestem Prawdą. Jestem nie tylko przekazicielem życia, lecz jestem Życiem. Jestem nie tylko promieniem światła, lecz jestem Światłem. Kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Prawdę. Kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Życie. Kto idzie za Mną, podąża drogą światła, a Światło, którym jestem, jaśnieje w nim coraz bardziej.

[111.] Nade wszystko jestem bardzo czułym i dyskretnym Przyjacielem, który cieszy się z inicjatywy tych, których umiłował, a smuci się, gdy błądzą, mylą się, gdy ich serca są zmącone, pełne sprzeczności i zatwardziałości. Zawsze gotów jestem przebaczać i wymazywać winy tych, którzy nawracają się do Mnie z miłością i pokorą. W każdym człowieku widzę jego możliwości czynienia dobra i gotów jestem ułatwić jego spełnianie, lecz nie mogę zrobić nic bez współpracy ze strony człowieka. W miarę jak zwracasz uwagę na moją obecność przy tobie, ściągasz na siebie skuteczność mojego boskiego ożywczego działania. Jestem Światłością, ale także Życiem. Wszystko, co nie jest rozpoczęte, uczynione i zakończone w zjednoczeniu ze Mną, skazane jest na unicestwienie.

[130.] Mój Duch jest z tobą. Mój Duch jest Światłością i Życiem.
Mój Duch jest Światłością wewnętrzną, która oświeca wszystko, co potrzebujesz wiedzieć i zobaczyć. Nie ma potrzeby, aby wcześniej objawiał ci plany Ojca, bo w wierze daje ci światła konieczne do tego, byś bezpiecznie wiódł swoje życie duchowe i działalność apostolską.
Mój Duch jest Życiem, to znaczy poruszeniem, owocnością, mocą. Jest poruszeniem, bo działa przez dyskretne lecz cenne poruszenia, wzbudza w tobie chęci, poddaje ci pragnienia, kieruje twoimi wyborami, podtrzymuje cię w wysiłkach. Jest owocnością, bo to On podtrzymuje w tobie moją żywotność i mnoży twoje niezliczone potomstwo. Posługuje się twoim ubogim życiem i znikomymi możliwościami, by działać przez ciebie i przyciągać ludzi do Mnie. Jest mocą, bo działa nie z hukiem, lecz jak oliwa, która wsiąka, umacnia i ułatwia poruszanie się, likwidując zgrzyty.

[392.] O swojej śmierci powinniście myśleć przez pryzmat wiary, ufności i miłości.
Wiara! Wyobrażenie nieba umyka wszelkim percepcjom ludzkim i przekracza wszelkie wrażenia zmysłowe. I to właśnie jest waszą zasługą na ziemi, bo jakaż byłaby zasługa wiary, gdybyście wiedzieli, co was czeka? Na wszystko przyjdzie stosowny czas.
Ufność! To, czego nie możecie bezpośrednio doświadczyć, możecie poznać, ufając mi i opierając się na moim słowie. Nigdy was nie oszukałem i w ogóle nie jestem do tego zdolny. Jestem Drogą, Prawdą i Życiem. Jedyne, o czym mogę was zapewnić, to że w niebie będzie jeszcze piękniej niż to sobie wyobrażacie i lepiej niż tego pragniecie.
Miłość! Jedynie oczyma miłości możecie nie tyle dostrzec, ile przeczuć to, co dla was przygotowałem. Otrzymacie zapłatę tym większą, im więcej na ziemi trudziliście się i cierpieliście z miłości do Mnie.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

panMarek

#1656384

Czytaj ze zrozumieniem, Verciu

Nie bądź w umysłowym Zawierciu :)

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Nie musisz się uczyć na swoich!

#1656364