Trudny wybór

Obrazek użytkownika Bielinski
Kultura

Wiele się dzieje ostatnio. Trzecia fala pandemii uderzywszy potężnie oddala się, ilość chorych i zamarłych maleje. Szpitale wracają do leczenia zwykłych chorób, które wcale nie mają zamiaru odejść. Bo przecież do śmierci przyczyna być musi, a w czasach spokoju i dobrobytu choroba, ta czy inna, to zwyczajna droga do śmierci:

 

Prosta droga do Hadesu, skądkolwiek idziesz:

Czy w Atenach, czy aż w Meroe dosięgnie cię śmierć.

Ku Hadesowi zewsząd jeden wieje wiatr.*

 

Czy mieszkasz w stolicy świata, czy w zapadłej dziurze, czyś jest sławnym celebrytą, czy nikomu nie znany poza rodziną; czyś bogaty czy biedny, mądry czy biedny,… ku Hadesowi zewsząd jeden wieje wiatr. Normalność powraca nie tylko na niwie zdrowia publicznego. Oto nowy, nowy i stary, bo siwiuteńki jak gołąbek prezydent usa o ksywie Bidet – weteran amerykańskiej polityki od półwiecza – ogłosił kolejny reset, albo odnowienie amerykańskich stosunków z Rosją i Niemcami. Odnowa, lub od-nowa to też stare i nowe słowo. Pamiętam z czasów komuny kilka od-nów, które nauczyły mnie, że wbrew nazwie, od-nowa nie oznacza, że przychodzi nowe, ale że powraca stare. Odnowa, jak rak, chodzi tyłem. Tak było za komuny i tak jest dziś. Poprzedni prezydent usa darł koty z Rosją i boczył się na Niemcy; obecny Bidecik ogłosił odnowę, czyli powrócił do układania się z carem Rosji i do Niemiec, jako najważniejszego sojusznika w Europie. Aby się układać z carem Rosji trzeba coś postawić na stół. I tu nie starczy byle jakie danie, bo car, nie głupi, nie zadowoli się byle czym. Niemcy też trzeba czymś ułagodzić i zaspokoić, gdyż czują się pomijane i dotknięte do żywego. Czym prezydent Bidet zaspokoi cara Rosji i kanclerza Niemiec?

 Oczywiście swoim mniejszymi sojusznikami. Polska tradycyjnie zapłaci za porozumienie usa - Rosja - Niemcy. Zgoda prezydenta Bideta na ukończenie gazociągu – ta nieszczęsna rura łącząca Rosję z Niemcami – to najmniejszy z możliwych rachunków do zapłacenia. Odwieczna tradycja usa, i ogólnie wszystkich imperiów, jest by płacić za swoje korzyści sojusznikami mniejszymi. Ma to sens. Nic to usa nie kosztuje, a daje wymierne zyski. Kto by nie chciał obiadować na cudzy koszt? Gorzki, bardzo gorzki i nader bolesny jest los sojuszników usa. Kto jak kto, ale Polacy powinni to wiedzieć najlepiej. Polacy krwawymi łzami opłakali sojusz z usa w II wojnie. Wrogowie usa: Niemcy i Japonia wyszły znacznie lepiej. Historycznie patrząc, lepiej być wrogiem usa niż ich sojusznikiem. Tyle historia.

Swoją drogą, chciałbym widzieć miny tych naszych politycznych geniuszy, tych państwowców, tych statystów, tych Metternichów, czy Talleyrandow w miniaturze, co jeszcze pół roku temu głosili, że Polska jest najważniejszym sojusznikiem usa w Europie! Że łączy nas nierozerwalny sojusz! Dziś ważniejsze dla są Niemcy, ważniejsza jest Rosja. Czym dla usa taka Polska? Mały sojusznik, nieznaczący, w najlepszym razie sojusznik mniejszy. Jak nie będziemy cicho, zaraz nam wykrzyczą że jesteśmy antysemitami! Że kolaborowaliśmy z nazistami! Że byliśmy nazistami! Że zabiliśmy więcej Żydów niż naziści! Nasi mędrcy jakże głośno krzyczeli, że im więcej będzie amerykańskich żołnierzy tym będzie bezpieczniej. Im więcej kupimy amerykańskiej broni, samolotów, czy rakiet to będziemy bezpieczniejsi. Kupiliśmy jedne amerykańskie samoloty, dość przestarzałe. Mamy kupić najnowocześniejsze samoloty po 100 milionów dolarów za sztukę, i jeszcze baterie rakiet za miliardy! A to dopiero będziemy bezpieczni! Wystarczy kolejna odnowa, jeden rozkaz amerykańskiego prezydenta: Bideta czy innego, i spaśni, amerykańscy supermeni w mundurach wsiądą do samolotów i znikną jakby ich tu nigdy nie było. Inny rozkaz, a amerykańskie rakiety i samoloty przestaną działać. Kupiliśmy je bez kodów źródłowych! Oznacza to, że za kolosalne pieniądze nabyliśmy nie broń, ale atrapę broni. Niezwykle kosztowne zabawki dla dużych chłopców. Póki jest pokój, wszystko w porządku. Ale gdyby przyszło co do czego… Przynajmniej prezydent usa będzie miał czym handlować. Najpierw sojusznikom mniejszym usa sprzedał broń za kolosalne pieniądze. Od naszych wrogów może wytargować równie wielkie zyski za to, że ta najnowocześniejsza broń okaże się… imitacją! To też się liczy. Jakby dwa razy sprzedać to samo. Trudni odmówić kolejnym prezydentom usa zmysłu do interesów: raz, gdy płacą sojusznicy mniejsi, dwa, gdy płacą sojusznikami mniejszymi.

Tacy Turcy kupili amerykańskie samoloty, ale z kodami źródłowymi. Izraelczycy też kupują, kupują to za dużo powiedziane, Żydzi dostają za darmo i pocałowaniem ręki broń od usa, ale z kodami źródłowymi. Izrael to jedyny kraj który dostaje coś za darmo od usa i to nie byle co, bo najnowocześniejszą broń wartą miliardy dolarów rocznie. Ale Żydzi nie wzięliby tej broni, nawet darmo, bez kodów źródłowych! Żydzi maja swój honor. Złomu nie przyjmują nawet w darze. Wynika z tego stara, lecz bolesna prawda, że Żydzi znacznie są mądrzejsi od Polaków. Ba, ale i Turcy okazali się mądrzejsi. A polscy politycy, ci nasi mędrcy rodzimego chowu…? Cóż, spuśćmy zasłonę milczenia. Jeszcze raz okazuje się, że Polak przed szkodą i po szkodzie głupi. Strata głupiego, to korzyść mądrego. W przyrodzie nic nie ginie. Świetnym przykładem prezydenci usa: od Franklina Delano Roosevelta (numer 32) do Joe Bideta – numer 46 i ostatni na liście prezydentów usa.

Przy okazji Żydów… Mieliśmy ostatnio kolejną odsłonę konfliktu żydowsko – palestyńskiego. Strefa Gazy kontra Izrael, Goliat kontra Dawid. Palestyńczycy wystrzeliwali rakiety, Żydzi swoje rakiety i bomby. Wyszło jak zwykle: 20 do 1 w zabitych na rzecz Żydów. Tak jak miało być. Parytet został zachowany. Niemcy ustalali parytet 50:1, albo 100:1 zabitych Polaków, czy Żydów za jednego zabitego Niemca; proporcje zależały od humoru lokalnego niemieckiego führera, który z narażeniem życia zaprowadzał ład, niemiecki porządek, ogólnie europejskie wartości, na dzikim wschodzie. Tak było kiedyś, a dziś Żydzi skromnie kontentują się proporcją 20 zabitych Arabów za jednego zabitego Żyda, a i tak wieszają na nich psy. Antysemitów nie brak, antysemityzm kwitnie, nie tylko u nas, w Polsce, ale zaraza antysemityzm szerzy się po świecie gorzej od wirusów. Ale o narodzie (samo)wybranym i (samo)uwielbionym może kiedy indziej. Ten temat wart oddzielnego potraktowania.

Dziś mowa o naszych kolejnych sojusznikach z trójkąta, czy czworokąta wyszehradzkiego, lub z sojuszu trójmorza. Kolejne ukochane dziecko, nas naszych geniuszy polityki. Inaczej, następne urojenie albo fantasmagoria niedorobionych, politycznych fantastów, którym trafiło się rządy naszym krajem, jak ślepej kurze ziarno. Mowa o naszych braciach Czechach, czyli Pepikach. W teorii kraje Europy środkowej, (na Zachodzie piszą wschodniej, ale my się brzydzimy wschodem) zatem kraje Europy środkowo-wschodniej począwszy od Polski (morze Bałtyckie), po Chorwację (Adriatyk) i Rumunię (morze Czarne) mają tworzyć sojusz i przeciwwagę dla dominacji Niemiec w zjednoczonej Europie, jako owo Trójmorze. Mamy krzewić i bronić naszych, wschodnich wartości, jak rodzina, wiara, tradycja. Nasi polityczni szachiści dodają, że pod przewodem Polski, że my mamy tutaj grać pierwsze skrzypce. Dodają to cicho, cichutko, żeby inni nie słyszeli. Ale w Pradze, w Bratysławie, czy Budapeszcie mają doskonały słuch. Słyszą nawet to, czego nie powiedziano.

Tacy Czesi. Dla Pepików dominować mogą Amerykanie. Francuzi…? Może. Na pewno Niemcy. Niemcy? Tak, jak najbardziej! Niemiec może napluć Pepikowi do talerza na ulubione knedliczki. Tradycja, z górą trzystuletnia. Pepik zje, obliże się i jeszcze podziękuje. Ale Polak? Polak nie. Od Polaka, takiego traktowania Czech nie zniesie. Pepik też ma swą godność. Kopalnia węgla kamiennego, a obok elektrownia, u zbiegu granic: Polski, Czech i Niemiec. Niedaleko, po swojej stronie, swoje kopalnie mają Niemcy, mają Czesi. Odkrywkowa kopania węgla brunatnego to wielka dziura w ziemi: wielka i głęboka. Dziura jest nasza, węgiel jest nasz i prąd nasz, ale do dziury spływają wody z Czech i co gorsza z Niemiec. Wszystko byłoby pięknie, wygrałbym wyścig, powiada biegacz - maratończyk, gdyby nie mały drobiazg, gdyby nie ten kamień w bucie. Kamień mały, malutki, taki wystarczy i zamiast tryumfu jest ból i wstyd. Proszę, rząd Czech składa wniosek do prze-naj-wyższego trybunału unii europejskiej. I tenże trybunał błyskawicznie, głosem jednej sędziny… to jest pani sędzi. Czy pod-sędziny? Lepiej nad-sędziny. Pani super-sędzia nakazuje nam w trybie natychmiastowym zamknąć kopalnię, a tym samym elektrownię, która dostarcza 8 % prądu w skali kraju.

Czy Czesi działają sami, czy tez maczają w tym łapki Niemcy, tego nie wiemy. Ale rząd Niemiec, i ichnia kanclerka o cieple i wdzięku śniętej makreli, z pewnością patrzy na to z wielką satysfakcją. Ileż to Niemcy mają zadowolenia dokopując nielubianemu polskiemu rządowi i to za pomocą Czechów! Dwa w jednym: szkodzą Polsce i rozwalają sojusz środkowo - europejski, który Niemcom jest kością w gardle. Raczej stałby kością w gardle Niemcom, gdyby istniał naprawdę, a nie w marzeniach. Historia z kopalnią doskonałym dowodem. Wystarczy taki drobiazg, taki kamyczek w bucie: kopalnia, ani nie taka wielka, ani nie taka ważna, a ten cały trójkąt wyszehradzki, to całe trójmorze okazuje się być funta kłaków niewarty. A nim marzenia tym, że inni cokolwiek dla nas zrobią, a nie zdradzą, nie sprzedażą nas przy pierwszej okazji za garść srebrników. Z drugiej strony, my też możemy ich sprzedać. Skoro oni mogą, to i my możemy. Znowu się okazało, że ten sojusz środkowo – europejski to wielki… balon, co pęknie od lada szpilki. Każdy sobie rzepkę skrobie. A Niemcom w to graj. Dzielą i rządza.

Jak zawsze, wszystko na swe dobre i złe strony. Zachowanie naszego premiera to klasa sama w sobie. Jak wybiegł w panice przed dziennikarzy, i ze łzami w oczach bił się w pierś i kajał: że on kocha, tak kocha, tak kocha unię! Tak szanuje trybunał, wielbi trybunał i się ściele! Sługa i podnóżek. Ale nie może! Nie może! Naprawdę, nie może zamknąć kopalni!!! (tu płacz?) I bije się nasz premier w chudą pierś, jak w bęben. Wysoki to mężczyzna i szczupły. Bęben chudy, wąski, ale dudni ile siły w miechach. Czy nasz premier czasem nie cierpi na ADHD (zespól nadpobudliwości psychoruchowej)? Polityczne ADHD nasz premier, Mateuszek, pozwolę sobie nazywać go takim zdrobnieniem, to ma. Do tej pory mieliśmy jednego polityczka: Szymonek, nota bene wodza największej opozycyjnej partii. Kiedyś płakał rzewnymi łzami nad pohańbioną według niego konstytucją RP i tak z Szymona został Szymonkiem. Dziś mamy drugiego polityczka, premiera Mateuszka, co rozpacza nad trybunałem, który potraktował Polskę tak niesprawiedliwie. Czy premier Matuszek nie wie, że co innego sąd, a co innego sprawiedliwość? Że w trybunałach trudno o sprawiedliwość? W trybunałach międzynarodowych, gdzie sędziów wyznaczają rządy, zapadają wyroki nie gwoli sprawiedliwości, lecz zgodnie z politycznym zleceniem? Ale tego pewnie nie uczono Mateuszka w jego przedszkolu. Wart Szymonek Mateuszka, a Mateuszek Szymonka.

 Zatem ogólnie biorąc, nie jest źle. Usa nas kocha, i Czesi na kochają! Jeśli usa nas sprzeda, to i co z tego? Przecież to nie pierwszy raz, czas przywyknąć. A Niemcy i kanclera Makrela! Jak na kochają! Tego się nie wypowie, tej masy, tego oceanu, tego wulkanu miłości. Jak ktoś kogoś kocha to nie uczyni mu nic złego, prawda? No i jesteśmy w unii. Unia też nas kocha. Czy na nas kicha, bo ma nas w nosie? Mniejsza. Nic nam przecież nie grozi. Jeśli będziemy rozsądni i mili, słuchali lepszych i mądrzejących, posłusznie zbierali Niemcom szparagi i podcierali im tyłki na starość, to będzie… dobrze. Szczególnie, gdy mamy takiej wysokiej klasy polityków, te Wernyhory, ci wizjonerzy, co planują na dziewięć kroków naprzód, a wywalają się na pierwszym kamieniu. Gdzie szefem największe partii opozycyjnej jest Szymonek, a premierem z partii rządzącej jest Mateuszek. Co licytują się na wyścigi, który bardziej kocha unię, i kto mocniej szanuje prze-naj-wyższy trybunał. Szymonek, czy Mateuszek? Mateuszek, czy Szymonek? Trudny wybór nas czeka podczas następnych wyborów.

 Ale póki co kończy się zimna i deszczowa wiosna, wiosna pandemiczna. Nadchodzi lato. Lato znaczy ciepło. A i pandemia odpuszcza, jak się zdaje. Będzie dobrze. Jakoś będzie. Więc… będzie dobrze. Poza tym, zawsze można się pośmiać. A śmiech to zdrowie. Będzie dobrze i/lub śmiesznie, a więc podwójnie dobrze. Będzie dobrze, gdyż ostatecznie:

 

Ku Hadesowi zewsząd jeden wieje wiatr.*

 

*Antologia Palatyńska, przekład Zygmunt Kubiak

 

  Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tekstu tylko za zgodą autora.

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.5 (głosów:17)

Komentarze

Odkąd pamiętam - a lat mam sporo - Polska i Polacy w naszej literaturze i publicystyce zawsze występowali jako ofiary lub bohaterowie. A najczęściej jako bohaterskie ofiary. I zwykle zdradzani przez wszystkich, którzy tylko mogli nas zdradzić Nie zdradzali nas chyba tylko Niemcy, ale to pewnie dlatego, ze okazji nie mieli. I pisze to bez ironii; tak się po prostu jakoś składało. W tym tekście Autor sugeruje jednak, że i my sami możemy jakiś kamyk do naszych nieszczęść dorzucać. Może by tak naprawdę potraktować nasze stare, nowe i najnowsze dzieje tą wiktymologią? Trochę pewnie zaboli, ale może i pomoże. Nam już nie, ale może prawnukom?

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Waldemar Korczynski

#1672282

Nikt nie rodzi się ofiara, ofiara czynią go okoliczności, np. spotka kogoś mocniejszego i bez zahamowań, albo własne błędy, gdy ktoś ma nadzieję, że jedno pobicie to tylko przypadek. I dostaje nowe bicie, i znowu.... Po Teheranie w latach 1943-1945 rząd polski na uchodźctwie nie miał żadnego wyboru. Porzucić sojusz z usa i Anglią i przejść na stronę Niemiec, które mordowały miliony Polaków? Absurd. 

Ale dziś mamy znacznie większe pole manewru niż polegać na "sojuszu" z usa! Zamiast rakiet made in usa czy nie można by kupić porównywalnych jakościowo i cenowo rakiet europejskich, to jest francusko-niemieckich? Wiem, ze Niemcy są be, ale rakiet te sprzedają razem z kodami źródłowymi co oznacza, że to broń a nie atrapa! Zamiast F-35 po 100 mln. dolarów/szt., czy nie można by kupić dwa, trzy mniej zaawansowane  myśliwce, ale które w pełni będziemy kontrolować? 

Chyba że ktoś woli koszmarnie drogie zabawki dla dużych chłopców w zielonych mundurkach. 

Czy, o zgrozo, nie można by się zacząć dogadywać z Rosją? Wiem, Rosja jest beee, urwała kawałek, Gruzji i Ukrainy, ale co nam do tego, jeśli się nam to opłaci?  Many walczyć o Ukrainę, by usłyszeć, że Przemyśl i tzw. Zassanie to część Ukrainy? W skrajnej wersji, ziemie po Kraków i Nowy Sącz należą do Ukrainy? Tak nam zależy na Ukrainie? 

Tu wracamy do wiktymologii. Czy ktoś jest ofiarą, bo czynią go nią okoliczności, czy to jego własna natura? My mamy wybór. Ale do tego potrzeba polityków, a nie polityczków, różnych Mateuszków i Szymonków. 

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-4

Bielinski

#1672286

Kto to ma zrobić?
Czy Szanowny Pan nie widzi, że na czele rządu w Polsce stoją zdrajcy albo obcy?
Ciągle interesy własne albo obce przeważają nad interesami narodowymi Polski.
Mateuszki ani Szymonki ani nawet genialne Jareczki tego nie zrobią.

Możemy się jeszcze długo oszukiwać...i to jest najpotworniejsze kłamstwo.
Oszukiwać samego siebie.
Czy to właśnie nie jest powodem, że ciągle stajemy sią ofiarą bo Polak przed szkodą i po szkodzie...ciągle taki sam?

Największą tragedią dla nas było wejście do tej przeklętej UE i podpisanie wszystkich traktatów przez niepełnosprawnych polityczków.

Jak z tego najszybciej wyjść?
Za każdą cenę?
To jedyne, najlepsze wyjście !
Ale na to trzeba chłopa a nie kalesony !

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-2

Verita

#1672294

Polska wchodziła do UE z nadzieją. Nadzieją przekazaną przez media, że będzie wspaniale. Było to kłamstwo ubrane w obietnicę szczęścia i dobrobytu. Wielu się dało nabrać na te zwodnicze obietnice dobrobytu.

Dziś mamy klęskę tego mariażu, lecz miast odruchu samoobrony, brniemy dalej w to paskudztwo, szerokim frontem - ideologicznym, gospodarczym i politycznym. Przy dzisiejszym (nie)rządzie nie ma szans na powstrzymanie upadku naszej Ojczyzny. Jesteśmy skazani na likwidację, jako państwo narodowe, jesteśmy już obszarem Stanów Zjednoczonych Unii Europejskiej pod przywództwem Niemiec.

Czy mam jakieś nadzieje na poprawę obecnej sytuacji? Nie, nie mam. Za dużo w Polsce Tezeuszów, H-H, psów Aski i pseudo poetów Janów Patmo.

Ograniczam swą aktywność na tym forum m.in ze względu na skierowanie mych "mocy przerobowych" na zabezpieczanie rodziny przed nadchodzącymi, bardzo ciężkimi czasy.

1. Minimalizacja kosztów zobowiązań, opłat (energia, woda, ścieki)

2. Relokacja zaskórniaków w aktywa najmniej ryzykowne (dziś nie ma prawie alternatywy)

3. Inwestycja w latorośl pod każdym względem, wykształcenie, uświadamianie, zdrowe życie.

4 - n. Inwestycja we wszystko zgodne z wolą Boga.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1672377

"Czy, o zgrozo, nie można by się zacząć dogadywać z Rosją? Wiem, Rosja jest beee, urwała kawałek, Gruzji i Ukrainy, ale co nam do tego, jeśli się nam to opłaci?  "

Rosja jest bee ponieważ przez 120 lat nas grabila ,później napadła z Niemcami(zabierając spory % ziem)  i ostatecznie kolejne 50 lat utrzymywala tu swoje czerwone rządy.Trochę kiepski pomysł na dogadanie i przyjaźń .

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Aman

#1672316

Napisał Pan "Ale do tego potrzeba polityków, a nie polityczków, różnych Mateuszków i Szymonków. ". A nie myśli Pan, ze w naszej demokracji to ktoś musi tych polity(cz)ków wybrać? A może odwrotnie? Brecht sugerował władzom NRD, by wybrały sobie inny naród, ale to było w tym - jak Pan to ładnie określił -  "be państwie". U nas się nie uda. No passaran!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Waldemar Korczynski

#1672335

I dalej już tego gówna czytać nie mam ochoty.

Bo czy przed wojną, to niby Żydzi budowali polski przemysł ? Przemysł, który nie bawił sie w stare technologie, lecz od razu najnowocześniejsze.

Czy może autor nie wie, dlaczego tak fatalnie Polska wyszła w 2WŚ ? Bo była sojusznikiem USA ? Jakoś tak inni sojusznicy: Francja, Belgia, UK, Holandia, czy Australia źle nie wyszły na sojuszu.

O 20 000 czołgów Stalina i 4 milionach krasnoarmiejców Autor zapomniał.

I zdziwiony, że "Polacy", z których co drugi ma Maria na cześć pochodzenia swojej mamy, robią kiepskie zakupy. Oczywiście z winy USA.

Nie no, czytać dalej nie będę.

 

 

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1672287

B I U L E T Y N
O K U P A C Y J N Y

Rok: 2021 (82. rok okupacji)
Miesiąc: czerwiec
Dzień: 2

***
Z okazji dnia dziecka, okupacyjna władza
zaoferowała 12-latkom w prezencie terapię
preparatem inwigilacyjnym firmy Pfizer/BioNTech

***
SARS-CoV-2, jak również okupacyjna
władza, obawiają się ocieplenia klimatu

***
Szczepienia jak nazistowskie zbrodnie
(ks. prof. Tadeusz Guza z KUL)
– władze KUL klękają przed... totalitarną władzą

https://www.onet.pl/informacje/onetlublin/lublin-duchowny-z-kul-uwaza-ze-szczepienia-to-eksperymenty-medyczne/9bf1cc4,79cfc278

***
Organizm genetycznie zmodyfikowany jest niewolnikiem,
gdyż posiada swojego właściciela, swojego pana – tego,
który go zmodyfikował

***
"Purpurat gnie się zaś co sił,
To przed mundurem, to przed Bogiem,
Choć już wśród wiernych zawisł był,
Raz biskup, co rozmawiał z wrogiem"

Taki dla przykładu ekscelencja – przewodniczący KEP
abp. Gądecki. Może znajdzie sobie jakiś kraj, w którym
– jako imigrant – ekscelencja zostanie przyjęty, chroniony,
promowany oraz integrowany. W dodatku bez potrzeby
przechodzenia procedury lustracyjnej IPN.

***
Ibris znów zrobił badanie i nazwał je sondażem.
Od wielu lat nie opublikowano w Polsce sondażu.
Publikuje się natomiast – owszem – badania
na próbce ca. 1000 osób
metodą CATI – wywiady telefoniczne.

Aby takie badanie mogło być uznane za sondaż,
wymagałoby ono dwóch korekt:

– kilkukrotnie większej liczby respondentów

– ankieterów, czyli jedynej wiarygodnej metody PAPI

https://pl.wikipedia.org/wiki/PAPI

Ale na cóż – zabetonowanej przez okrągłostołowy establishment
scenie politycznej – prawdziwy sondaż?

Badanie CATI, dla okrągłostołowego establishmentu jest
dużo korzystniejsze, niż miarodajny sondaż PAPI.

Uprzednie badanie CATI, uwiarygadnia bowiem późniejszy
– powstały wskutek fałszerstw – wynik wyborów,
każdorazowo autorytatywnie ogłaszany przez PKW.

PODAJ DALEJ

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1672288

Nie wiem czy to Pana dotyczy, ale wielu, którzy głosowali na PiS (jak ja) przeżywa obecnie coś na kształt swoistego politycznego dysonansu poznawczego. Rzeczywistość wydaje się zmierzać w innym kierunku niż się spodziewaliśmy. Przez całe osiem lat rządów PO-PSL byliśmy jego przeciwnikami i liczyliśmy, że wygrana PiS-u a tym bardziej jej samodzielne rządy będą spełnieniem wszystkich naszych marzeń o nowej, patriotycznej Polsce, będą odejściem od PRL-bis czyli tzw. III RP. 

Wiele rzeczy, na które liczyliśmy zostało zrealizowanych, szczególnie w obszarze likwidacji ubóstwa w Polsce i promocji rodziny jako naturalnej komórki będącej fundamentem naszej wspólnoty narodowej. Ale niestety w sferze ustrojowej, systemowej i międzynarodowej możemy czuć się zawiedzeni. Podobnie w obszarze pociągnięcia do odpowiedzialności ludzi, którzy za czasów PO-PSL wykreowali tysiące afer, za które powinni siedzieć za kratkami, w tym też wielu z kierownictwa tych partii - niestety w ramach wszystkich programów z plusem zabrakło tego jednego: CELA+. Tak naprawdę też nie "przewietrzono" naszej służby dyplomatycznej ze złogów "geremkowskich", nie mówiąc już o jakiejś gruntownej lustracji czy też dekomunizacji (wiem, że spóźnionych, ale lepsze chociaż takie a nie żadne). Wymiar sprawiedliwości i jego reforma też utknęła z powodu weta prezydenta (też na niego głosowałem). Nie doczekaliśmy się opublikowania Aneksu do Raportu z Likwidacji WSI ani też wycofania ustawy 1066 (o "bratniej pomocy") a wyjaśnianie przyczyn tragedii smoleńskiej i wskazanie tych, którzy byli za nią odpowiedzialności też się ślimaczy już 6 rok. 

No i wreszcie dochodzimy do sedna, czyli naszej polityki wobec UE i naszego w niej miejsca. Mimo werbalnych zaklęć z roku na rok tracimy swoją suwerenność na rzecz sfederalizowanej i niemieckiej UE. Dzieje się to powoli, małymi kroczkami, które ostatnio już stały się krokami milowymi. Jakby nie zaklinać i nie wypierać rzeczywistości to np. ostatni Fundusz Odbudowy i jego przyjęcie przez Polskę jest właśnie takim krokiem milowym w utracie resztek naszej suwerenności. Pisałem zresztą o tym ostatnio dość często, co nieraz spotkało się z niezrozumieniem dużej części moich dotychczasowych czytelników, ale choć jestem uważany powszechnie za "pisiora" to jednak zawsze pisałem, że jeżeli coś - wedle mnie - będzie złe, to będę na to konstruktywnie wskazywał. I to nie dlatego, żeby PiS-owi zaszkodzić, ale może - jako tylko skromny bloger  -  wskazywać na błędy, które należałoby naprawiać lub nie popełniać ich dalej. Wspominałem nawet o Polexicie jako antidotum na unijną chęć stworzenia Jednego Państwa Europa zamiast Europy Ojczyzn, za którą optuję. 

Niestety, sytuacja międzynarodowa się skomplikowała i to naszą niekorzyść. J. Biden (a tak naprawdę K. Harris) już zmienił wektory swojej polityki wobec Europy, stawiając teraz na Niemcy a tym samym na kondominium niemiecko-rosyjskie, które ma decydować o kształcie krajów w naszej części Europy. Zostaliśmy pozbawieni parasola ochronnego USA a to zmienia całą optykę postrzegania obecnej polityki. W tej sytuacji nie pozostaje nam nic innego niż wszystkimi siłami bronić obecnie rządzących, bo dojście do władzy opozycji w składzie: PO-PSL-SLD-Hołownia (obojętnie w jakiej konfiguracji) oznaczać będzie już całkowitą podległość wobec Niemiec i doprowadzenie do sytuacji, w której Polska stanie się landem niemieckim (województwem w UE) a Polacy znów będą jedynie źródłem taniej siły roboczej. Gdyby to tego doszło to możemy się wtedy pożegnać już całkowicie z choć namiastką suwerenności. 

Zważywszy na powyższe teraz potrzebne nam są stabilne i choć trochę propolskie rządy a to gwarantuje nam jedynie dziś PiS. Nie biorę na poważnie Konfederacji, bo nie ma szans na przejęcie władzy ani zdolności koalicyjnych a do tego jest wewnętrznie niespójna. 

Czekają więc nas trudne i niepewne czasy. I znów stajemy przy wyborze mniejszego zła, ale nie możemy sobie pozwolić, aby PiS utraciło władzę!

Pzdr

 

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

krzysztofjaw

#1672293

 

nie dziwię się, oni prezentują politykę wstydu w rozkosznej pełni, płaczą razem z Szymonem Hołownią w koncercie użalania SIĘ nad samym sobą, skarżąc się na podły los, który dał im tak obrzydliwy rząd. Cała kwestia jedynie w gradacji wstrętu, dwaj panowie tylko zrzędzą jak niebieski Smurf Maruda, a Verita, wierna ich druhna dociska do ściany, wali jak w bęben cała swoją pogarda i nienawiścią:

Czy Szanowny Pan nie widzi, że na czele rządu w Polsce stoją zdrajcy albo obcy?
Ciągle interesy własne albo obce przeważają nad interesami narodowymi Polski.

To jest tylko sprawa miary antypolskiego wstydu i niszczącego defetyzmu. Kiedyś Barbara Fedyszak-Radziejowska mówiła o polityce, której celem było możliwie najskuteczniejsze obniżenie samooceny Polaków. Najtrafniej obnażał tę polityczną doktrynę pan Władysław Bartoszewski senior, mówiąc, że "Polska to brzydka panna bez posagu, która nie powinna być zbytnio wybredna." Brzydkie słowa, paskudna polityka, obrzydliwa postawa.

I wcale nie zależy mi na ocenie tego co widzą i słyszę. A niech sobie gadają co im ślina na język przyniesie. Ich robota, ich wstyd.

To co oni mówią jest jedynie skutkiem, jest produktem ustawicznej, systematycznej polityki rosyjskiej i niemieckiej propagandy uprawianej od co najmniej trzystu lat. Prekursorami tego koncertu byli tacy zawodnicy jak Nikołaj Riepnin, caryca Katarzyna II, pruska HaKaTa albo Otto von Bismarck, a dzisiaj Konrad-Adenauer-Stiftung & Kreml.
Powiadam, nie oceniam tego, co oni plotą. 

Ważna jest nasza postawa wobec faktów, ważne jest rozumienie rzeczywistości. Chodzi o zwykłą ludzką postawę wobec przeciwności, o zachowanie wobec pojawiających się trudności. To jest coś, co dzieli odważnych ludzi czynu od tchórzliwych typków o zajęczym sercu. Pierwsi z nich, tacy jak Józef Ziuk Piłsudski albo Henryk Sienkiewicz działając słowem i czynem dbali o pokrzepienie ludzkich serc.
I są tacy jak Bill Gebert albo Sienkiewiczowski Bogumił Radziwiłł, którzy potrafili w całym swoim działaniu okazywać jak bardzo gardzą swoją Polskością.
Inny świat, inna postawa, a jest punktem odniesienia, z którego widać inny świat. Patrząc z poziomu gleby, leżąc plackiem w pyle, zupełnie naturalnie panowie i panie przyjmują postawę niewolników, gotowi na każde niecne zawołanie. Widzą świat zupełnie fałszywie, choć całkiem po swojemu. Ale gdy chodzi o politykę, to kury szczać prowadzać radzę.

A teraz tyko słów parę o faktach. Obraz przedstawiony wyżej przez pana Bielińskiego oraz pana Korusa i panią Veritę jest zupełnie fałszywy, biorący się z własnej, pogardliwie twórczej imaginacji. 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1

michael

#1672300

wpisu Pana/Pani "michael-abakus", którego piszę jako Autor (bo to do jego wypowiedzi się odnoszę) z treścią tekstu ani komentarzy doń, więc pozwoliłem sobie na próbę doprecyzowania i bardzo lokalne odpowiedzi na (jak zrozumiałem) stawiane mi zarzuty. W poniższym tekście moje wypowiedzi ujęte są w podwójne nawiasy "kwadratowe".

 

nie dziwię się,

 

(1) oni prezentują politykę wstydu [[ w którym miejscu? Jak to poznać ]] w rozkosznej pełni, płaczą razem z Szymonem Hołownią w koncercie

(a) „ użalania SIĘ nad samym sobą” - [[w którym konkretnie miejscu? Jakiś cytat?,]]

(b) „skarżąc się na podły los, który dał im tak obrzydliwy rząd” [[Coś się porąbało. Nie pisałem o losie (nb. co też Sz. Pan przez „los” rozumie? Determinizm rodem z „pieśni Nibelungów”?), ale o wyborcach. Czy mamy dyskutować o nich jako narzędziu losu? ]]

 

(2) Cała kwestia jedynie w gradacji wstrętu [[ wstrętu do czego? ]], dwaj panowie tylko zrzędzą jak niebieski Smurf Maruda, a Verita, wierna ich druhna dociska do ściany, wali jak w bęben cała swoją pogarda i nienawiścią:

Czy Szanowny Pan nie widzi, że na czele rządu w Polsce stoją zdrajcy albo obcy?
Ciągle interesy własne albo obce przeważają nad interesami narodowymi Polski.

 

(3) To jest tylko sprawa miary antypolskiego wstydu i niszczącego defetyzmu. Kiedyś Barbara Fedyszak-Radziejowska mówiła o polityce, której celem było możliwie najskuteczniejsze obniżenie samooceny Polaków. Najtrafniej obnażał tę polityczną doktrynę pan Władysław Bartoszewski senior, mówiąc, że "Polska to brzydka panna bez posagu, która nie powinna być zbytnio wybredna." Brzydkie słowa, paskudna polityka, obrzydliwa postawa.

(a) [[Słowa Bartoszewskiego rzeczywiście najmilsze nie są. Ale chętnie dowiedziałbym się co to takiego ten „antypolski wstyd”. Rozumiem, że jak szanowny Autor uczynek jakiś niegodny popełni, np. bąka w towarzystwie dam puszczając, to nie będzie się wstydził, bo byłoby to antypolskie? Czy mam się nie wstydzić za wypowiedź Ala Capone’a, że „Polacy, to dobrzy „pracownicy” ”? Ani za doskonałe wyniki polskich „importerów” niemieckich samochodów? Za występy naszych „eksporterów” na dworcu Keleti w Budapeszcie? Wstyd – taki normalny, ludzki, nie paraliżujący - jest uczuciem pozytywnym. To pierwszy krok do poprawy naruszonej (zwykle zawyżonej) samooceny człowieka i najlepsza ochrona przed megalomanią. Warto przypomnieć, że radzieckie „wory w zakonie” miały przykazanie „nigdy nie żałuj niczego, co uczyniłeś”. Czy ta mentalność jest/ma_być dla nas najodpowiedniejsza? ]]

 

(b) [[Z defetyzmem walczy się na wojnie. I tylko wtedy, gdy nie jest się pewnym tzw. morale armii, tj uznaje się, że żołdaków trza brać za mordę, bo mogą np. zakumać, że dowódcy na rzeź ich prowadzą. Nie zauważyłem byśmy z kimś wojowali. A w wojnach „gadanych” walka z defetyzmem, to zwyczajna cenzura. Znana z PRL-u. I zakazana prawem w RP.]]

 

(4) I wcale nie zależy mi na ocenie tego co widzą i słyszę. A niech sobie gadają co im ślina na język przyniesie. Ich robota, ich wstyd.

 

[[Szanowny Autor raczy chyba mijać się z prawdą. Jego uwagi o moim i Pana Bielińskiego wpisie wyglądają (zob. np. epitety) raczej na emocjonalne. To chyba jednak trochę Mu zależy. Tylko człek nierozgarnięty poświęciłby czas i intelekt by cokolwiek bez sensu, na czym mu nie zależy, robić, np. pisać posty w „Niepoprawnych”.]]

 

(5) To co oni mówią jest jedynie skutkiem, jest produktem ustawicznej, systematycznej polityki rosyjskiej i niemieckiej propagandy uprawianej od co najmniej trzystu lat. Prekursorami tego koncertu byli tacy zawodnicy jak Nikołaj Riepnin, caryca Katarzyna II, pruska HaKaTa albo Otto von Bismarck, a dzisiaj Konrad-Adenauer-Stiftung & Kreml.

 

[[A co KONKRETNIE? Czy Autor nie przecenia np. mojego zainteresowania tematyką „polityki rosyjskiej i niemieckiej propagandy”]]

 

(6) Powiadam, nie oceniam tego, co oni plotą. [[ A co Szanowny Autor robi? Toż cały Jego wpis to właśnie taka ocena. Negatywna, jak zrozumiałem]]

 

(7) Ważna jest nasza [[ tzn. czyja? „Bo między Bugiem, a Odrą-Nysą, te najważniejsze, to my są”. Czy ten cytat (chyba z Leca) dobrze opisuje „naszych”? ]]

postawa wobec faktów,

ważne jest rozumienie rzeczywistości.

 

[[Z tą „rzeczywistością” jest jak z powieścią. Jest tyle jej wersji, ilu czytelników. Tak jak ze „spalonym” w meczu piłkarskim. A ktoś bardzo mądry (Piłsudski?) rzekł, że „Rzeczywistość (w oryginale „prawda”) jest jak dupa; każdy ma własną”. A o rzeczywistości ontologicznej chyba nie mówimy?]]

 

Chodzi o zwykłą ludzką postawę wobec przeciwności, o zachowanie wobec pojawiających się trudności. To jest coś, co dzieli odważnych ludzi czynu od tchórzliwych typków o zajęczym sercu. Pierwsi z nich, tacy jak Józef Ziuk Piłsudski albo Henryk Sienkiewicz działając słowem i czynem dbali o pokrzepienie ludzkich serc. I są tacy jak Bill Gebert albo Sienkiewiczowski Bogumił Radziwiłł, którzy potrafili w całym swoim działaniu okazywać jak bardzo gardzą swoją Polskością.

 

[[Rozumiem, że Autor otrzymał jakąś licencję na posługiwanie się „polskością”; na decydowanie o tym co dla Polski złe, a co dobre. Dwaj wielcy Polacy; wspomniany przez Autora Józef Piłsudski i Roman Dmowski zupełnie inaczej dobro Polski rozumieli. Autor ma zapewne jakąś koncepcję, którą daje się do czegoś przyrównać. Do czego? Co jest dla Polski dobre? I dlaczego? Proszę jasno napisać, a pewnie dam się przekonać. A „pokrzepianie” np. obietnicą pomocy Aliantów polskich serc zaowocowało w 1944 roku tragedią powstańczej Warszawy. To coś koło 200 tys. - w większości tych „niepokrzepionych” - ofiar. ]]

 

(8) Inny świat, inna postawa, a jest punktem odniesienia, z którego widać inny świat. Patrząc z poziomu gleby, leżąc plackiem w pyle, zupełnie naturalnie panowie i panie przyjmują postawę niewolników, gotowi na każde niecne zawołanie.

[[A co właściwie Autor wie, o tym jaką przyjmowałem postawę? Tak się składa, że akurat zdarzyło mi się w bardzo feudalnym środowisku przyjmować postawę bardzo od niewolniczej odległą. I swoje „frycowe” zapłaciłem bardzo solidnie. Cieszę się, oczywiście, że nie zostałem oskarżony o wywołanie Wojen Punickich czy klęskę naszych wojsk pod Budziszynem w 1945, ale byłoby chyba lepiej być trochę ostrożniejszym z opiniami o nieznanych sobie ludziach.]]

 

(9) Widzą świat zupełnie fałszywie, choć całkiem po swojemu. [[KAŻDY normalny człowiek widzi świat po swojemu. Akceptujący bezmyślnie prezentowany im przez jakiegoś idola/autorytet obraz świata ludzie są może i dobrzy do budowania piramid, ale nie do decydowania o czymkolwiek]]

 

(10) Ale gdy chodzi o politykę, to kury szczać prowadzać radzę. [[ Dzięki za radę. Nie mogę się zrewanżować, bo boję, że i ta czynność tj. kury szczać prowadzać przekracza możliwości Szanownego Autora ]]

 

(11) A teraz tyko słów parę o faktach.

[[A gdzie fakty one?]]

 

(12) Obraz przedstawiony wyżej przez pana Bielińskiego oraz pana Korusa i panią Veritę jest zupełnie fałszywy, biorący się z własnej, pogardliwie twórczej imaginacji. [[ Jedynie słuszny i „prawdziwy” obraz kreśli, oczywiście Autor. A dowody trzyma w tajnej teczce, jak prokurator, którego opisywałem w tekście o „urzędowym chamstwie”.]]

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Waldemar Korczynski

#1672368