Podli ludzie

Obrazek użytkownika Bielinski
Kraj

Jakże szybko ten czas płynie. Już prawie połowa sierpnia, jeszcze kilka ciepłych dni – ostanie podrygi lata - i już będzie jesień. A pewne rzeczy pozostają niezmienne. Czyż takie stałe punkty nie powinny cieszyć i stanowić stałego punktu w naszym zmiennym, wręcz fantasmagorycznym świecie? Może i powinny, ale jakoś nie cieszą, tak jak nie raduje uporczywy ból zęba.

    Bodajże wczoraj znany dziennikarz M. z postępowego tygodnika, mający własny program w postępowej telewizji, w tymże programie, gdzie gronie dobranych starannie rozmówców – przyjaciół z własnego kółka wzajemnej adoracji – wyraził się jakoś tak: „Olać tych żołnierzy wyklętych, wszystkie duchy przeszłości. I na przykład budować na 89-tym, nie przejmując się, że tamci mówią, że zdrada.” Nie trzeba dodawać, iż ten pogląd wzbudził powszechny aplauz zebranych w studio (pseudo)celebrytów. W mediach bardziej na prawo to zdanie wzbudziło niemało kontrowersji, jak również ataków w tym również osobistych, ataków najzupełniej niesłusznych i niesprawiedliwych. Wytknięto panu M., że jest synem działacza PZPR w czasach PRL-u, a wnukiem zasłużonego działacza Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, a po wojnie oficera Informacji Wojskowej, najbardziej zbrodniczej formacji, kontrwywiadu wojskowego, które był bezpośrednio podporządkowany Sowietom, w którym nawet obowiązywał język rosyjski. Tak to u nas jest. Dziadek wyrywał paznokcie, tatuś działał umacniając słuszną linię partii, często i gęsto pisząc donosy, a synek robi karierę, jako niezależny dziennikarz w niezależnych(!) mediach i głośno się uskarża, że ludzie że nie chcą zapomnieć, że pamiętają i wywlekają. Ludzie są wredni, co tu dużo mówić. Szczególnie u nas, w kraju Januszów i Grażyn.

   Jeśli mowa o pamięci, pamiętam jeden tekst redaktora M. Osobiście nie czytam tekstów redaktora M. nie dlatego, że obca jest mi ich wymowa ideowa, lecz dlatego, że redaktor M. pisze marne teksty, marne i nudne. Ani w tym myśli, ani formy. Z bólami co najwyżej przeciętne. Niech mu tam. Ale jeden tekst redaktora M zapamiętałem chyba z tygodnika Polityka. Była to opowieść o tym, jak pan M. rozpoczął prace w redakcji Polityki. Młody M. jakoś, no tak wyszło, zaczepił się w redakcji Polityki, wówczas najważniejszego tygodnika w kraju, i pracował jako goniec. Potem jakoś tak wyszło, że dali mu szanse, napisał jeden tekst, drugi; jego artykuły się spodobały, zostały wydrukowane a on awansował na dziennikarza. Przepis na sukces po polsku: od gońca do milionera. W tej opowieści nie było ani słowa ani o tatusiu, działaczu komunistycznym, szczęśliwie prześladowanym w marcu 68, które to prześladowania dawały przepustkę do wspaniałej kariery po przemianie – wielu wszystko by dało, aby być tak prześladowanym jak papa M. – ani o rosyjskojęzycznym dziadku z obcęgami w reku panu życia i śmierci w kazamatach informacji wojskowej. Cóż, każdy ma prawo kłamać na swój temat, jak mu się żywnie podoba.

   Ciekawe, czy redaktor M. obecnie powtórzy swoją opowieść o początku i przyczynach swojej kariery dziennikarskiej, kariery bez wątpienia godnej uwagi zwłaszcza biorąc pod uwagę braku talentu. I tu wychodzi moja zapiekła złość i zawiść. Ta odwieczna a małostkowa żądza, by dokopać lepszym tym, co się powiodło. Jak powiada redaktor M: trzeba patrzeć do przodu, robić swoje i nie przejmować się, że mówią zdrada. Tu reaktor M. powiedział szczerze, w rodzinie redaktora M nikt się nie przejmuje słowem zdrada. Inteligentni ludzie, ale nie rozumieją znaczenia tego słowa, choć znają definicję słownikową Czytają sobie czasem i pękają ze śmiechu. Redaktor M. tak robił i patrzcie jaka kariera, więc i innym się powiedzie.

 

Mniejsza o redaktora M. Między nami mówiąc inteligencją też nie błyszczy. Ten sam pogląd, jaki wyraził głośno i nieco wulgarnie redaktor M., słyszymy od trzydziestu prawie lat, od owego pamiętnego 89-go – roku, w którym rzekomo upadł komunistyczny reżim i nastała wolność i demokracja w naszym biednym kraju.

    Sprowadza się ona do mniej więcej takiego zdania: zapomnijmy o tym co było, i idźmy do przodu. Przeszłość to tylko zbędny balast. Ważny jest dzień dzisiejszy i przyszłość. Co było, to było. Tego się nie zmieni. Po co rozrywać zaschnięte rany? Nic z tego nie wniknie dobrego, tylko ból, cierpienie, niezgoda, jątrzenie i kłótnie. Czyż nie łatwiej i milej zapomnieć? Żyć dniem dzisiejszym? Myśleć i pracować dla przyszłości, na którą mamy wpływ, niż rozpamiętywać minioną przeszłość, której nic i nigdy nie odmieni? Jaki sens w rozpamiętywaniu minionych cierpień? Po co wykopywać kości pomordowanych? Zakłócać spokój tak zmarłych, jak żywych? Nic to nie daje poza nowym bólem. Zapomnieć i żyć. Zmarłych zostawić w spokoju; niech spoczywają w ziemi, gdzie ich miejsce. Żywi zaś niech żyją! Niech oddychają, cieszą się; kupują markowe ciuchy, żrą fondue i foie gras, jeżdżą na wczasy do ciepłych krajów i kopulują radośnie i bezstresowo…. Najważniejsze jest dziś! Życie jest najważniejsze! Przyjemność, radość, rozkosz. Tak. Żyć! Żyć. Żyć łatwo i przyjemnie. Przynajmniej żyć bez bólu, nawet jeśliby miało to oznaczać zapomnienie. Po co wspominanie? Po co ból? Na co komu tak pamięć, bolesna jak nowotwór, uwierająca jak cierń w nodze? Nie lepiej zapomnieć?

    Takie było hasło byłego komunistycznego aparatczyka, człowieka stosunkowo młodego, gładkiego, wyślizganego, przy tym wyszczekanego bezczelnika, który kandydował na prezydenta nowej Polski. Hasło brzmiało: wybierzmy przyszłość. Było to nie tak dawno przecież. Z tym hasłem Aleksander K. poszedł do wyborów i dwa razy wygrał wybory i to w cuglach. Wygrałby bez trudu i trzeci raz, gdyby nie przeszkodziła mu konstytucja, która sam ustanowił i gdzie nieopatrznie ograniczył kadencje prezydenta do dwóch. Nie pomyślał śliski Olek, że naród tak łatwo kupi jego kłamstwa i machlojki, wybaczy krętactwa i oszustwa. Tak było. Postkomunista, kłamca, obcy agent został wybrany prezydentem, a jego postkomunistyczna partia rządziła krajem nie z nadania obcego mocarstwa, lecz z wyboru narodu. Aleksander wygrywał, gdyż ludzie na niego głosowali. Ludzie wybierali przyszłość, odrzucali przeszłość. Nie chcieli wspominać. Przynajmniej większość, znacząca większość.

   Jednostki pamiętały, wierni zostali tylko nieliczni. Nie zauważani przez większość, ośmieszani w programach kabaretowych, wyszydzani i wyzywani unisono przez media. Skazani na margines.

   Myśli pana redaktora M. to naprawdę nic nowego. Ani nowe, ani głębokie, ani „złote”. Ot, dumania blade i wtórne, myśli na miarę redaktora M. Pan był prezydent, jego sztab rozliczny i partia jego postkomunistyczna, mnoga a potężna, przypominająca hydrę, już dawno to powiedzieli i więcej – wprowadzili ideę w czyn.

   Albo sędziowie, sól naszego sądownictwa, sędziowie najwyższej pod kasty najwspanialszej kasty sądowej, czyli sędziowie sądu najwyższego. Teraz jest z nimi nielicha awantura. Oczywiście wszystkiemu winien jest wraży, faszystowski, antydemokratyczny rząd, który wymyślił sobie, iż wyśle na sędziowskie emerytury sędziów, którzy przekroczyli 65 rok życia. Sędziowska emerytura to 100 % uposażenia, dobrze ponad 20 tys. złotych, i zero pracy, zero obowiązków do końca życia. Wielu marzy o takiej krzywdzie, czyli emeryturze, atoli członkowie i członkinie najwyższej pod kasty najwspanialszej kasty poczuli się dotknięci do żywego i jęli gardłować, jęczeć i krzyczeć, iż to niecny zamach na niezależność sędziowską. Nie dość, że głośno się żalą na swa krzywdę, to jeszcze ślą supliki błagalne o pomoc i wstawiennictwo i obronę niezależności sądów, tj. ich wieku emerytalnego gdzie się da: do Brukseli, do Strasburga, do Berlina i do Moskwy i na Berdyczów. Dobrze mówią – przyzwyczajenie jest drugą naturą. Sędziowie SN są niezależni i niezawiśli. Zawsze byli niezależni. Pozostaną niezależni i niepodlegli, jeśli utrzymany zostanie wiek przejścia na emeryturę 70 plus.

   Ludzie są podli, nie da się zaprzeczyć. Bowiem znaleźli się osobnicy bez czci i honoru, którzy zamiast stanąć z odkrytą piersią na barykadzie w obronie niezależności sądów i niezawisłości sędziowskiej, owi niewdzięcznicy zaczęli lżyć i spotwarzać szlachetnych sędziów walczących przecież nie o swoje apanaże, ale o nasze, o niezależne sądy wypominając im jakieś wyroki z czasu stanu wojennego. Że niby ten sędzia skazał tylu opozycjonistów, a tamten sędzia tylu, a ta sędzina ma to i to na sumieniu itp. Łatwo policzyć, iż emerytura dotyczy tych, którzy urodzili się w 1953 roku i wcześniej. Młody człowiek urodzony w 1953 rozpoczynał prace w wymiarze sprawiedliwości PRL-u po ukończeniu studiów prawniczych w wieku lat 24 lat około 1977 roku, czyli za późnego Gierka. Do przemiany w 1990 roku młody sędzia spędził 13 lat w komunistycznych sądach w czasach Gierka i Jaruzelskiego. Kandydat na sędziego i każdy sędzia musiał przede wszystkim dawać partii komunistycznej gwarancje należytego wykonywania obowiązków tj. tego co najważniejsze – ochrony ustroju komunistycznego i przewodniej roli partii. Jak nie, to won z socjalistycznego sądownictwa. Większość sędziów, a wszyscy co chcieli awansować, byli członkami partii. Trójpodział władzy został ogłoszony zachodnim, burżuazyjnym przeżytkiem; zamiast tego głoszono jedność władzy, władzy partii komunistycznej, a sędziowie stanowili tylko przedłużenie władzy partii w wymiarze sprawiedliwości socjalistycznej; byli ramieniem partii w sądach. Pytanie o niezależność sędziowską w PRL-u to oksymoron.

   Czy sędziowie byli niezależni za komuny? Oczywiście, tak. Skoro byli niezależni i niezawiśli po przemianie, po 1990 roku, to musieli być niezależni i niezawiśli wcześniej. Przecież niezależności nie przynosi wiatr pod postacią wyżów, niżów, czy frontu atmosferycznego. Za komuny sędzia też miał wolność i niezależność. Dostawał wyrok na kartce, lub telefonicznie i mógł go ogłosić przed przerwą, albo po przerwie. Partia przyzwalała na rozsądną niezależność sędziowską. Sędziowie wychowani w komunistycznym wymiarze sprawiedliwości gruczoł rozsądku mają rozwinięty w nadmiarze. Drugi nadzwyczajnie rozwinięty gruczoł u przedstawicieli naszej najwyższej kasty to ten, co odpowiada na pytanie: co ja z tego będę miał? Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.

   Nasi sędziowie, nasza elita z SN, byli niezależni za komuny i tak samo są niezależni teraz, za demokracji. Kropka. Skoro tak walczą, by dalej orzekać, oznacza to, że goła pensja nie jest dla nich najważniejsza. Chcą orzekać do 70? Niech orzekają. Niech wydają sądy do 100 lat, do 120 lat. Nawet po śmierci niech sobie orzekają. Maluczkim wara od czepiania się sędziów. Od wypominania im jakiś tam wyroków. Że ten siedział lata w wiezieniu, że inny wyemigrował, że tamten się powiesił. Oj tam, oj tam. Powiesił się, lub go powieszono, bo był głupi. Gdyby był mądry, to by zapisał się do partii, zostałby sędzią i skazywał innych. A że był głupi to wdał się w politykę, sam został skazany, jak najzupełniej słusznie i sprawiedliwie, zgodnie z ówczesnym prawem, no i się powiesił. Głupich nie sieją. Co innego sędziowie. Ci to bodaj na kamieniu się rodzą. Im zawsze jest dobrze. W każdej sytuacji, w każdym ustroju. Jak nie, to piszą skargi. Jak nie do Moskwy, to do Brukseli.

   I tu wracamy do pamięci. Lub niepamięci. I do tego, że ludzie są podli. Redaktor M. tak bardzo chciałby zapomnieć, żeby ludzie zapomnieli o tym, kim był jego ojciec i dziadek, i jak on sam zrobił karierę w mediach a ludzie pamiętają. I wypominają co gorsza. Podobnie inni redaktorzy, światłe postacie mediów, autorytety moralnego niepokoju, inne celebrytki i celebryci piegowaci i rudzi, blond i bruneci, i ci w pasy i w łatki i ci w kropki. A nasi biznesmeni szemrani a rodzinni? Źle to im? Byłoby im jak w raju, gdyby tylko ludzie nie gadali. A sędziowie od zawsze niezależni? Te opoki niezawisłości, te rafy skaliste niepodległości. Czy i sędziowie nie przeklinają tej naszej pamięci i marzą o niepamięci? O powszechnej amnezji? I amnestii? Niestety. Próżne gadanie. Ludzie będą pamiętać i gadać, i wypominać.

   Bowiem, jak to już udowodniono: ludzie są podli. Oczywiście nie ci, z lepszych, wyższych kast: biznesowej, medialnej, czy najwyższej – sędziowskiej. Wybranych – mniejsza przez kogo wybranych, ale wybranych – to nie dotyczy. Podłość to cecha tej pospolitej, szarej masy tego pseudo narodu. Owych Januszów i Grażyn. Tego nic nie zmieni.

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tekstu tylko za zgodą autora.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.9 (głosów:10)

Komentarze

Zawsze, gdy widzę/słyszę  Dorotę Stalińską, przypominają mi się słowa Roberta Mazurka:

"Głupsi od dziennikarzy są tylko aktorzy".

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Strefa wolna od LGTB
Strefa wolna od sekty 447

Howgh

#1570857

niż o dobrych marzycielach.

Podli ludzie są wszędzie, a raczej byli, są i będą. To nic nowego. To po prostu tajemnica zła, której na tym świecie nie wyjaśnimy.

Prawdziwa tragedia dotyka ich samych...i to właśnie w tym momencie, gdy  "głośno się uskarżają, że ludzie  nie chcą zapomnieć, że pamiętają i wywlekają." Nie wtedy kiedy czynili to zło....tylko właśnie wtedy gdy chcą o tym zapomnieć.

Podobnie Judasz...nie wiedział co zrobić z tą zdradą...i co mu pozostało?

A mogłoby być tak pięknie.

Pozdrawiam

 

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-5

Verita

#1570865

prowokuje, jątrzy i smrodzi.
Siedż kwadratowy klocu w towarzystwie karłów z puchliną brzuszną:)))))))))))

No więc nie dość, że pokraki o fatalnej fizjonomii to na dodatek idioci i kurwa do kompletu.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-4

Wolność, godność, honor - tego nic nie zastąpi.

 

#1570866

Niepoprawne komentatorki polityczne dały głos - hahahaha, ale ubaw. Dziekuje wam niewiasty, hahaha....bardzo po kobiecemu..haha..I jak tu nie zżygać się? Ze śmiechu oczywiście.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-2

ość

-----------------------------------

gdy prawda ponad wszystko, życie bywa piękne

wtedy żyć się nie boisz i śmierci nie zlękniesz

#1570885

cyt:

I jak tu nie zżygać się? Ze śmiechu oczywiście.

 

to się zrzygam - ze śmiechu 

Zaraz się zrzygam ...

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-4

Strefa wolna od LGTB
Strefa wolna od sekty 447

Howgh

#1570886

Bledow nie robi ten

tylko, to nie pisze...

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1

ość

-----------------------------------

gdy prawda ponad wszystko, życie bywa piękne

wtedy żyć się nie boisz i śmierci nie zlękniesz

#1570914

oczywiście !!!

Pozdrowienia

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-2

Strefa wolna od LGTB
Strefa wolna od sekty 447

Howgh

#1570932

Niech pan uważa bo rzygami można się udławić i zdechnąć.
Skoro jednak nie potrafi pan nawet napisać poprawnie "rzygać" to może pana ominie?
Takiego idioty jak pan to ze świecą szukać...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-4

M.I.Onuckina

#1570916

Naucz się czytać polskie litery i rozumieć znaczenie najprostszych skrótów - kacapski debilu! (patrz cyt:) 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-3

jan patmo

#1570918

Polski język, trudna język

Nie znam się na cyrylicy więc piszę ci po Polsku

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-2

Strefa wolna od LGTB
Strefa wolna od sekty 447

Howgh

#1570935