Matka Natura

Obrazek użytkownika Bielinski
Idee

Ostatnio pisałem o epidemii koronawirusa COVID-19 w Chińskiej Republice Ludowej i prawdę mówiąc myślałem, że epidemia rychło wygaśnie i temat umrze, że tak powiem, śmiercią naturalną. Minęło dwa tygodnie a temat epi- czy pandemii stał się głównym tematem mediów, jak również rozmów w domach. Stan na dzisiaj, 1 marca 2020 roku: 87 tys. przypadków, 3 tys. zmarłych. Śmiertelność szacowana na 7 procent. Śmiertelność wysoka i odległa od oficjalnych, chińskich danych: 2, czy 3 procent, jak w grypie. Nawiasem mówiąc w „normalnej” grypie śmiertelność jest rzędu dziesiątej części promila ~1/10 000, na milion zachorowani przypada co najwyżej 100 zgonów. Śmiertelność 2, 3 procent miała słynna grypa hiszpanka, która zabiła około 50 milionów ludzi po pierwszej wojnie światowej, dwa razy więcej niż zginęło wskutek bezpośrednich działań wojennych. Koronawirus COVID-19 ma śmiertelność ponad dwa razy większą! Od kilku dni więcej jest nowych szachrowań poza Chinami, niż w państwie czerwonego Smoka. Koronawirus COVID-19 stracił żółtą skórę i skośne oczy, z Chińczyka zamienił się w obywatela świata, czyli kosmopolitę. Czerwone władze chińskiego mocarstwa drakońskimi środkami duszą epidemię u siebie, komuniści są nawykli do stosowania rządów terroru., lecz na świecie koronawirus hula niczym wiatr po Dzikich Polach. Największe ogniska epidemii na dzień dzisiejszy to: Korea Południowa, to zrozumiałe, bliski sąsiad Chin, lecz również Iran, w Europie Włochy. Ciekawe, że w Korei Północnej, bezpośrednim sąsiedzie Chin, wirusa nie ma! Miliony Koreańczyków z północy haruje w Chinach jako gastarbeiterzy, ale w komunistycznym, koreańskim raju nikt nie zachorował. Oficjalnie. Koronawirua COVID-19 w Koreańskiej Republice Ludowo – Demokratycznej nie ma i nie będzie póki jego władca - Kim Trzeci, ten tłustszy, z komunistycznej dynastii Kimów nie uzna, że jest.

    Iran oskarżany jest o fałszowanie statystyk. Rząd Iranu podaje około 600 przypadków i ponad 50 zgonów (stan na 1 marca 2020). Wydaje się, że epidemia zaskoczyła władze Iranu i wprawiłem je w zakłopotanie, bowiem centrum epidemii w Iranie to święte dla szyitów miasto Kom (Qom). Wierzącym muzułmanom i gorliwym szyitom trudno się przyznać do tego, że ich bracia w wierze w świętym mieście Kom – celu masowych pielgrzymek – miast strawy duchowej znaleźli zarazę, chorobę i śmierć. Allah specyficznie potraktował swoich wyznawców. Otrząsnąwszy się z zaskoczenia rząd Iranu działa wcale energicznie, skuteczniej niż wiele innych krajów. Ataki na Iran wynikają raczej z antyariańskiej propagandy środowisk żydowsko-amerykańskich niż z faktów. Władzom Iranu zarzuca się fałszowanie statystyk, a milczy się o kłamstwach rządu Chińskiej Republiki Ludowej, który przynajmniej przez miesiąc zatajał wybuch epidemii i od miesięcy zaniża, fałszuje statystki zgonów i zachorowań. Czerwonym cesarzom Chin wolno kłamać na wieką skalę, Irańczykom nie wybacza najmniejszej pomyłki. Taka jest polityka, taka jest propaganda. Nawiasem mówiąc w Izraelu na dziś jest 7 przypadków, całkiem sporo jak na tak mały kraj.

   Co do Włoch… Ciężki przypadek. Ponad 1100 zachowań, około 30 zgonów, mocne trzecie miejsce na świecie. Włosi jak to Włosi. Najpierw się przestraszyli, załkali, zapłakali, zajęczeli, po czym zaśpiewali O mamma mia… i wrócili do swych kawiarń, do espresso, makaronu i pizzy, czyli swego zwykłego, beztroskiego stylu życia. Włochów, ani pcheł nie upilnujesz. Rozlezą się wszędzie. Źle to wróży Europie. Wysiłki rządu włoskiego w zwalczaniu epidemii, oficjalnie poprawne, oceniłbym jako… iluzoryczne. Z Włochami to się nie uda. Włochy zajęły trzecie miejsce na podium w epidemii koronawirusa COVID-19 i szybko z niego nie zejdą, chyba, że epidemia sama wygaśnie. Tu dotarliśmy do Europy, całkiem blisko nas. Pomijając Włochy, beznadziejny przypadek, w Europie jest źle, i będzie gorzej, bo to zaledwie początek. Niemcy 80 przypadków, Francja 100, Skandynawia, Dania, Szwecja po kilka na razie, na wschodzie Rosja, Ukraina, nawet Białoruś. Na południu Grecja i Rumunia. A pośrodku my, niby czyści, jeszcze bez przypadku zachorowań. Europa to kontynent silnie zurbanizowany, z licznymi, wielkimi miastami. Lwy, ogólnie drapieżniki, no i wirusy uwielbiają duże stada żywicieli. Cała nadzieja w pogodzie. Wkrótce skończy się zima, dokładnie ta niekończąca się jesień trwająca od października, prawie pól roku. Ulubiona aura wirusa grypy. Jest nadzieja, że również koronawirusa COVID-19 i gdy nadejdzie ciepło wirusy grypy i COVID-19 znikną. Utają się. Z grypą tak jest. Czy tak będzie w przypadku COVID-19? Zobaczymy.

    A u nas? Jak zwykle. Wybory, kolejne wybory, jak zawsze, i koronawirus COVID-19 stał się kolejną pałką do walenia przeciwników politycznych po głowie. Rząd mówi, ze nie ma nas jeszcze przypadków koronawirusa COVID-19, opozycja na to, że są, tylko że rząd to ukrywa! Rząd, że nie ukrywa, opozycyjni polityczkowie wrzeszczą, że ukrywa! Że kłamie! Że muszą być. Że jedna pani drugiej pani powiedziała w zaufaniu, że w Pułtusku to z dziesięć jest przypadków, a w Sanoku z pięć, a w Wólce Zabitej Dechami wszystkie krowy padły, nie wspominając o nierogaciźnie. I tak to leci. Ty mi, ja tobie. Ludzie się boją, i trudno im się dziwić. Jest jedna reakcja, wielce charakterystyczna, reakcja dziennikarzy, czy dziennikarek z mediów komercyjnych a postępowych, nowoczesnych i tolerancyjnych.

   Jak to! Koronawirus COVID-19 i rozprzestrzenił się po całej zamieszkanej Ziemi: Azja, Bliski Wschód, Europa, Afryka i obie Ameryki, ale nie dotarł jeszcze do nas? U nas go nie ma? Kłamstwo! Dla niektórych to wielka strata. Koronawirus COVID-19 jest u nas! Gdzie jest? Pytają, lub żądają niektóre media. Te bezczelne, wyszmelcowane dziwy dziennikarskie, czy wyszczekani żurnaliści o smukłej, wysportowanej sylwetce i gładkim czole, jak odbitym ze sztancy. Nie ma żadnego przypadku zainfekowania wirusem? Kiedy będzie? Ludzie mówią, że jest! W Łodzi był, w Suwałkach jest i w Skierniewicach. Musi być Kiedy będzie pierwszy chory? Na północy w Skandynawii jest, na zachodzie, w Niemczech, jest ich pełno. Na południu jest, i na wschodzie. Nawet na Białorusi, ziemniaczanej ojczyźnie, są przypadki zachorowań, a u nas nie maaaaa…! Uuuu, mamusiu ratuj! Jaki żal! Kiedy odkryją pierwsze przypadki?! Wszędzie są, a u nas nic! Ani jeden. To rząd, to ta wstrętna partia rządząca ukrywa zachorowania! Aby nam dokopać. Aby nas pognębić. Jesteśmy takim zadupiem, większym niż Białoruś, że nawet koronawirus COVID-19 nas omija… Uuuuu…! I o czym tu pisać? Pióra naostrzone, komputery się grzeją, teksty przygotowane, tylko publikować, a tu nic. Ani jednego chorego. Ani jednego przypadku! A w Chinach mają osiemdziesiąt tysięcy! W Włoszech, nie to za prostacko. W Italii tysiąc… A u nas? Nic! Posucha. Ani jeden! Wstyd. Wiocha…Eeeee… Kiedy wreszcie będzie przypadek koronawirusa u nas…? Kiedy…? Gdyby głupota mogła latać, ci dziennikarze, te dziennikarki, i inni tak zwani publicyści lataliby jak… motyle. Wzbiliby się w przestworza z lekkością drobiny kurzu i polecieli, hen…, gdzie wiatr poniesie. Oczywiście wiatr zmian, postępu, tolerancji i sutych przelewów na konta bankowe.

    Co będzie dalej z tym kosmopolitą, koronowirusem COVID-19, który nas tak niespodziewanie nas nawiedził? Wirusy to cudowne stworzenia. Idealne. Jeśli ideał może istnieć, to ucieleśnia się w wirusach. Czy wirusy żyją, czy nie? Należą do świata ożywionego, czy nieożywionego? Nauka biologii twierdzi, że wirusy to część świata nieżywionego. Są martwe. Jak cegła? Wirus zabija, cegła też zabije, jak spadnie na głowę. Ale coś różni cegłę, czy kamień od wirusa? Stopień komplikacji. Wirus to życie zredukowane do minimum. Kiedyś się mówiło o programowaniu do gołej blachy, to jest do samego spodu, programie na najniższym poziomie. Wirus jest takim programem, zapisanym w kodzie DNA, czy RNA. Kod zerojedynkowy, otoczka lipidowa i nic więcej. Życie zredukowane do absolutnego minimum. Dlatego mowa o ideale. Czysty algorytm. Aby się rozmnożyć, czyli powielić, wirus potrzebuje komórki. Komórka należy do świata ożywionego, bo się może dzielić, czyli rozmnażać, a wirus nie. Wirus podłącza się, przekazuje swój kod i komórka produkuje nowe, stare wirusy. Aż się rozpadnie, ale wirus o tym nie myśli. Wirus o niczym nie myśli. Gdyby go spytać, wirus powiedziałby tyle samo, co kamień. Kamień stacza się, bo jest różnica poziomów; zabawka kręci się, bo napędza ją nakręcona sprężyna, wirus zaś realizuje swój algorytm. Gdyż jest algorytmem. Żyje, by się namnażać, namnaża się by żyć. Czy i wśród ludzi nie brak takich, co po to i tak właśnie żyją, a przecież ludzie, organizmy wielokomórkowe są nieporównanie bardziej złożeni niż wirusy? I te ich piękne, geometryczne formy. Figury platońskie zaklęte w wirusy, lub ucieleśnione w zabójczych skądinąd wirusach. Jak dwudziestościan foremny (ikosaedr). Albo kula, jak w koronawirusie, najpiękniejsza z figur. Ciekawe, co Platon by powiedział na taką materializację jego idei. Skoro figury platońskie to czy i miłość platońska występuje w świcie wirusów? Jak najbardziej. Wirusy nie uprawiają seksu. Wirusy są czyste. Są nieskalane. Są programem, są algorytmem. Wirus szuka tylko komputera, to jest komórki. w której się zrealizuje swój algorytm – powieli się. Połączenie świata idealnego Platona ze światem realnym poprzez śmiercionośne wirusy? Czemu nie? Obecna zaraza nie jest ani pierwszą, ani najgroźniejszą z licznych pandemii, czy epidemii, jakie znany czy z kart książek, ludzkich wspomnień, utrwalonych w bajkach, czy opowieściach, czy tych, zapisanych w naszym kodzie genetycznym. Nawiasem mówiąc sama nazwa: wirus to z łaciny virus - trucizna, jad. Nazwa znamienna, ale myląca. Wirusy to jedna z najstarszych from życia na ziemi. Powstały razem z organizmami jednokomórkowymi. Organizmy jednokomórkowe były wielkim osiągnieciem ewolucji, ale natura nigdy nie inwestuje całości kapitałów w jedno przedsięwzięcie. Nie zamyka innych dróg. Razem z komórkami powstały wirusy w takiej formie, jaką znamy dziś. Organizmy zredukowane do minimum, zamrożone w stanie życia – nie życia. Wirusy to żywa skamielina, przetrwała miliardy lat. Skoro przetrwały tyle, to przetrwają i nas, ludzi, tu nie ma wątpliwości.

   Pomijając jego zewnętrzne, formalne piękno, jego nieskalany, platoniczny urok, koronowirus COVID-19 to śmiercionośny zarazek, o śmiertelności co najmniej dwukrotnie większej niż wirusa grypy hiszpanki. Dotrze i do nas, wcześniej czy później, co napełni radością i satysfakcją puste jak druszlak dusze postępowych dziennikarek i dziennikarzy. O ile w ich przypadku w ogóle ktoś ośmieli się mówić o duszy. Problem w tym, że koronawirus COVID-19 jest całkiem nową bestią w Pawilonie Małych Drapieżców. I to, czy naprawdę jest bestią, czy tylko groźnie wygląda i ryczy, to się jeszcze okaże. Kiedy? Idzie wiosna. Ciepło. Lato. Zła to pora dla wirusów, więc pewnie i koronawirus COVID-19 przycichnie. Albo i nie. To się okaże. Wirusa grypy znamy, jak zły szeląg, nowego koronawirusa nie. Analogie obarczone są dużym ryzykiem błędu. .

    Nie powinniśmy brać tego do siebie. Wirusy nie żyją, są martwe, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę także infekcje bakteryjne, epidemia to to samo co powodzie, trzęsienia ziemi, czy wybuchy wulkanów. Kataklizmy zdarzają się sporadycznie, z częstotliwością nie do przewidzenia, lecz na osi czasu zjawiają się zastanawiająco regularnie. Historia dowodzi, że ma tak złych wydarzeń, na których ktoś by nie skorzystał. Jedni tracą, inni zyskują. Przykład. Teraz żniwa mają producenci masek, środków czystości, czy płynów odkażających. Tyle lat klepali biedę, produkowali po kosztach, dziś przyszedł czas krociowych zysków, gdy ceny ich produktów urosły kilkanaście, czy kilkadziesiąt razy. Można stracić na pandemii, można zyskać. Nic nie jest złe, ani dobre samo w sobie. Weźmy ekologów, obrońców klimatu, skorpionów, jaszczurek, płazów i innych ekosystemów. Uświadomiony ekolog wie, że… takie wydarzenia mają pozytywny skutek, skutek ekologiczny. Wirusy są częścią natury, więc nie mogą być złe. Człowiek? Przeciwnie, człowiek to szkodnik. Nie ma a z niego żadnego pożytku, poza spłodzeniem rasy wyższej - ekologów, który ocalą planetę Ziemię. Gdy człowiek umiera, likwiduje swój ślad węglowy zostawiając po sobie czystsze powietrze. I o to chodzi. Człowiek żyjąc tylko psuje powietrze. Jak go nie ma jest… czyściej. Bardziej przyjaźniej dla środowiska. Słowem: lepiej.

    W Ameryce wymyślili kompostowniki dla ludzi. Po śmierci, zamiast trupa spalić, czy pochować w ziemi, ciało ulega procesowi kompostowania, tak jak obierki, czy resztki jedzenia w przydomowych kompostownikach. Po czym można toto użyć jako… nawóz. Kompostowniki dla ludzi są szczelne, proces kontrolowany. Zero przykrych zapachów, czy inny ohydnych wrażeń związanych z rozkładem zwłok. To ważne, bo to są bardzo delikatni, wrażliwi ludzie, ci ekologowie. Taki jaśnie oświecony ekolog zaprasza przyjaciół na party w ogrodzie, gdzieś w Kalifornii czy innym czystym ekologicznie raju na Ziemi, i częstuje ich mówiąc: te jabłuszka wyhodowałem na mamusi. Zaś te cytrynki wzrosły z tatusia. Marchewki z braciszka, czy siostrzyczki. Czyż to nie piękna i jakże postępowa idea? Człowiek, a dokładniej jego zwłoki, przynajmniej po śmierci na coś się przydadzą. Będą służyć naturze a nie ją niszczyć, czy eksploatować. Jeśli jedyne, co pożyteczne, to zrobić z ciebie nawóz? Trudno. Dobre i to. No, ale kompostować można w usa tylko trupy. Kompostowanie żyjących jest surowo wzbronione. Jeszcze. Lecz koronawirus COVID-19, lub inne zarazy, dopełnią obrazu. Obcęgi muszą mieć dwie szczęki. Więcej trupów to mniej żyjących ludzi, czyli mniej gazów cieplarnianych i mniejszy ślad węglowy. Gdy ciało zamieni się w nawóz, tym lepiej. Dwa plusy zamiast jednego. Tak, tak. Koronawirus COVID-19 działa niewątpliwie bardzo pro ekologiczne. Korzystnie dla Ziemi, dla natury. Dla Kosmosu również? Owszem. Przecież koronawirus COVID-19 to prawdziwy KOSMOpolita.

   Zatem, podsumowując. Albo zaraza wygaśnie, albo się rozwinie i rozhula jak sławetna grypa hiszpanka. Przyszłości nie znamy, lecz wiadomo, jak będzie. Niezależnie, jak się sprawy potoczą, dobrze będzie. Dobrze będzie, jak zawsze było, i jak jest. Trzeba tylko umieć spojrzeć pod właściwym kątem. Dostrzec, że szklanka jest do połowy pełna, a nie pusta. Nie ma bowiem tego złego, co by (komuś!) na dobre nie wyszło. W końcu jesteśmy częścią natury. A natura, ta nasza matka, mamusia, bywa czasem okrutną macochą.

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tekstu tylko za zgodą autora.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:9)

Komentarze

Jane Burgermeister ujawnia prawdę o pandemii, biznesie i depopulacji składa oficjalny pozew sądowy przeciwko ONZ i WHO, oskarżając obydwie organizacje o bioterroryzm i zamiar ludobójstwa przy użyciu sztucznie wyhodowanego wirusa A/H1N1.

Jane składa składa pozew przez Konsulat FBI wraz z dowodami aktu bioterroryzmu, które są niezgodne z prawem USA, dokonane przez grupę działającą w USA pod dyrekcją międzynarodowych bankierów, którzy także kontrolują tzw. Federal Reserve (FED) jak też WHO (Światową Organizację Zdrowia) ONZ i NATO.
Celem tego bioterroryzmu w świetle oskarżeń Burgermeister jest wywołanie ludobójstwa ludności USA poprzez użycie wirusa stworzonego za pomocą inżynierii genetycznej w celu wywołania śmiertelnej choroby. Grupa ta przejęła także wysokie pozycje rządowe w USA.

Wśród oskarżonych znajdują się: Barack Obama – Prezydent USA, David Nabarro – Koordynator ONZ w.s. grypy, Margaret Chan – Dyrektor Generalny Światowej Organizacji Zdrowia, Kathleen Sibelius – Sekretarz Departamentu Zdrowia, Janet Napolitano – Zekretarz Homeland Security (Bezpieczeństwa Państwowego), David de Rotschild – bankier, David Rockefeller – bankier, George Soros – bankier, Werner Faymann – Kanclerz Austrii oraz Alois Stoger – Minister Zdrowia Austrii.

Dostarcza dowodów na to, że zarówno wirusy “ptasiej” jak i “świńskiej” grypy, były stworzone w laboratoriach finansowanych przez WHO i różne agencje rządowe. Wirus “świńskiej” grypy w szczególności jest hybrydą prawdziwej świńskiej grypy oraz ludzkiej i ptasiej – coś co może być stworzone tylko w sztuczny sposób.
Dowody
• Dowody naukowe, że wirus “świńskiej grypy” został stworzony sztucznie na podstawie oryginalnego wirusa grypy z 1918 roku. Poparte są publikacjami specjalistów w tym raportem Dr Jeffrey’a Taubenbergera w “Science Magazine”. Sekwencja genomu wirusa “świńskiej grypy”
• Dowód na celowe skażenie “świńską grypą” w Meksyku.
• Dowód na udział prezydenta USA Obamy w rozprzestrzenieniu się “świńskiej grypy” podczas jego wizyty w Meksyku, podczas której zmarło kilku oficjeli. Jednym z wniosków jest to, że prezydent nie został przebadany gdyż wcześniej był zaszczepiony odpowiednią szczepionką.
• Dowody na to, że firma Baxter wspólnie z WHO wyprodukowały i rozprzestrzeniły wirusa w Austrii. Zacytowana jest wypowiedź przedstawiciela Baxtera, w której przyznał on, że przypadkowo dostarczony do Czech wirus H5N1 był wysłany z centrali WHO. Jest to obecnie przedmiotem osobnego dochodzenia w Austrii.
• Dowód na to, że Baxter jest jednym z elementów tajnego programu produkcji broni biologicznej.
• Dowód na to, że Baxter rozmyślnie toksycznie zanieczyścił szczepionkę.
• Dowód na to, że firma Novartis używa szczepionek jako broni biologicznej.
• Dowód na udział WHO w programie produkcji broni biologicznej.
• Dowód na manipulację danymi przez WHO w celu podniesienia poziomu zagrożenia pandemią do 6. To z kolei ma doprowadzić do przejęcia kontroli nad Stanami Zjednoczonymi.
• Dowód na to, że FDA (Food and Drug Administration) bierze udział w ukrywaniu programu produkcji broni biologicznej.
• Dowód na udział kanadyjskiego Państwowego Laboratorium Mikrobiologicznego w programie produkcji broni biologicznej.
• Dowód na udział naukowców z brytyjskiego NIBSC i CDC w opracowaniu wirusa “świńskiej grypy”.
• Dowód na to, że epidemię “Hiszpanki” w roku 1918 spowodowało de facto powszechne użycie aspiryny, które to poprzez obniżenie temperatury pozwoliło na rozwój wirusa, który został dostarczony do organizmów ofiar właśnie poprzez szczepienia. Podobnie jak aspiryna działają obecnie Tamiflu i Relenza, przez co można się również spodziewać zwiększonej zachorowalności.
• Dowody na manipulację prawem i przepisami, które zezwalają na bezkarne ludobójstwo.
• Dowody na istnienie międzynarodowego syndykatu kryminalnego, w tym tzw. “Illuminati” i “Bilderberg”.
• Dowody na udział Illuminati i Bilderberd w produkcji i dystrybucji wirusa “świńskiej grypy”.
• Dowód na to, że sprawa “uzbrojonego wirusa grypy” była omawiana podczas zebrania Bilderbergu w Atenach 14-17 maja 2009 roku, jako część planu ludobójstwa. Według jednego z uczestników, Kevina Trudeau (uczestnicy Bilderbergu są genetycznie “lepsi” od reszty ludzkości)
• Udział mediów, które trzymają Amerykanów w całkowitej niewiedzy.

https://ripsonar.wordpress.com/2013/06/23/jane-burgermeister-ujawnia-prawde-o-pandemii-biznesie-i-depopulacji/

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-3

Verita

#1620466

czyżby politruk verita skorzystała z przepustki z jakiegoś zamkniętego psychatryka?

A może zaczytała się w propagandzie ruskiej agencji "sputnik" i to wiernie powtarza?

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1

Przemoc nie jest konieczna, by zniszczyć cywilizację. Każda cywilizacja ginie z powodu obojętności wobec unikalnych wartości jakie ją stworzyły. — Nicolas Gomez Davila.

#1620470

To co Pani pisze, to nic innego tylko kolejne wydanie andropogenezy. Ludzie są wszystkiemu winni. Zatruciu środowiska, efektowi cieplarnianemu i oni, ludzie, produkują te wirusy gdzieś w tajnych laboratoriach. Tyle że epidemie zdarzały się i wówczas, gdy szczytem techniki był wiatrak do mielenia zboża. Naprawdę, ludzie nie są tak ważni, ani tak potężni, czy wszechmocni, jak nam się zdaje. 

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Bielinski

#1620484

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika Verita nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

...ale dziś epidemie się zdarzają gdy epidemii nie ma.
To dopiero cud matki natury !
Widzę, że Pan nie docenia ludzi. Człowiek może być bardzo potężny.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

Verita

#1620699

Pięknie wyłożone jak trzeba. dzięki.

Lubie to, Amicus Plato, sed magis amica veritas.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1620655

.....nie jesteśmy tacy najgorsi! Bielinski super ujęty, ogromny problem chorej propagandy, super napisane i naturalnie super piona. Ostatnie dni w Polsce to właśnie klasyczny przykład, co chora nagonka może zrobić z wydaje się normalnym narodem, to także ostatni dwonek byśmy sami zaczęli myśleć, a nie wieszali się b. chętnie na propagandowych notkach prasowych, wizyjnych, bilbordowych i wszelkich innych. O amerykańskim kompoście ludzkim to nawet brakuje sił, by coś napisać! Wierzyć się nie chce ale wiem że to prawda, bo już też otarłem się o te straszne wieści zza Oceanu. Raz jeszcze dziękuję i pozdrawiam. Slaw

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1620854