Jakże szczęśliwa jesteś, Mario!

Obrazek użytkownika Bielinski
Kultura

W ewangelii świętego Mateusza, owo zdarzenie opisano następująco: „A gdy Jezus był w Betanii, w domu Szymona trędowatego, Przystąpiła do niego niewiasta, mająca alabastrowy słoik bardzo kosztownego olejku i wylała go na głowę jego, gdy spoczywał przy stole. A uczniowie, ujrzawszy to, oburzali się i mówili: Na cóż ta strata? Przecież można było to sprzedać i rozdać ubogim. A gdy to zauważył Jezus, rzekł im: Czemu wyrządzacie przykrość tej niewieście? Wszak dobry uczynek spełniła względem mnie. Albowiem ubogich zawsze macie wśród siebie, ale mnie nie zawsze mieć będziecie. Bo ona, wylawszy ten olejek na moje ciało, uczyniła to na mój pogrzeb. Zaprawdę powiadam wam, gdziekolwiek na całym świecie będzie zwiastowana ta ewangelia, będą opowiadać na jej pamiątkę i o tym, co ona uczyniła.” (Mat. 26, 6-13) Podobnie opisuje te historię święty Marek (Mar. 14, 3-9) dodając, że chodziło o bardzo kosztowny, czysty olejek nardowy. Jan dodaje więcej szczegółów, podając imię owej kobiety, co tak uczciła Jezusa, i imię tego, kto najmocniej się oburzał na owe niby marnotrawstwo. „A Maria wzięła funt czystej, bardzo drogiej maści nardowej, namaściła nogi Jezusa i otarła je swoimi włosami, a dom napełnił się wonią maści. A Judasz Iskariota, jeden z uczniów jego, syn Szymona, który miał go wydać, rzekł: Czemu nie sprzedano tej wonnej maści za trzysta denarów, i nie rozdano ubogim? A rzekł to nie dlatego, iż się troszczył o ubogich, lecz ponieważ był złodziejem, i mając sakiewkę, sprzeniewierzał to, co wkładano.” (Jan 12 3-6)

    Zatem owa kobieta miała na imię Maria. Czy była to ta sama kobieta, o której pisał Łukasz: „I stało się potem, że chodził po miastach i wioskach, zwiastując dobrą nowinę o Królestwie Bożym, a dwunastu z nim. I kilka kobiet, które On uleczył od złych duchów i od chorób, Maria zwana Magdaleną, z której wyszło siedem demonów, i Joanna…, i Zuzanna, i wiele innych, które służyły im majętnościami swymi.” (Łuk. 8, 1-2) Czy Maria, zwana Magdaleną, z której Jezus wygnał siedem demonów uleczając ją z szaleństwa, i Maria, co namaściła drogocennym olejkiem stopy Jezusa i wytarła je swymi włosami, aż dom wypełnił się wonią olejku, to ta sama osoba? Osoba szalona nie uzbiera ani trzystu, ani nawet trzech denarów na drogocenny olejek. Z drugiej strony, jeśli Maria zwana Magdaleną, cudem wyszła z obłędu, mogła sprzedać, co miała, całą swa majętność, kupić olejek i podążać za Jezusem i czekać okazji by go uczcić. Jaka okazja była lepsza niż pobyt w Betanii, sześć dni przed Paschą, przed Ostatnią Wieczerzą, przed wydaniem, sądem i ukrzyżowaniem Jezusa?

    Mówiąc, że z Jezusem i dwunastu apostołami podążało kilka kobiet należy wystrzegać się podtekstów seksualnych, dziś tak powszechnych, tak modnych, iż prawie że niezbędnych. Historia bez seksu to żadna opowieść – głosi popularna mądrość. Ale to nie ten przypadek. Łukasz podkreśla wyraźnie, że niewiasty owe… służyły im majętnościami swymi. Mężczyźni do swych, czy to wielkich czynów, czy szaleństw, zawsze potrzebują kobiet, które idą za nimi w krok, i się nimi opiekują, a często kierują. Gdyby nie owe niewiasty, Jezus i jego uczniowie nie mieliby co do ust włożyć, po prostu przymieraliby głodem. Kto wie, czy bez pomocy tych kobiet byliby w stanie dalej głosić dobrą nowinę?

   Ale zapewne uświęcenia Jezusa dokonała inna kobieta o imieniu Maria. Ta, której siostrą była Marta, a ich bratem Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych (Jan 11, 40-44). Ale czemu właśnie Maria uczciła Jezusa? Czemu nie inna z kobiet? Dlaczego nie pomyślał o tym żaden z jego uczniów? Przeciwnie, uczniowie oburzali się na Marię, która to uczyniła. Sześć dni do Paschy. Ostatnie dni życia Jezusa. Jezus przygotowuje się do drogi, która zawiedzie go wprost na wzgórze Czaszki, zwane Golgotą. Uczniowie nic nie wiedzą, niczego nie przeczuwają, nie rozumieją, co się dzieje. Mieli oczy, a nie widzieli, mieli uszy, a nie słyszeli. Zrozumieją, gdy będzie po wszystkim, gdy stanie się to, co się stanie. Nie rozumieją, że zaczynają się wydarzenia, wobec którego nikt nie stanie z boku. Zdarzenie, wobec którego każdy musi się określić. Wtedy, i dziś.

   Zazwyczaj uczestników każdego zdarzenia można umownie podzielić na przyjaciół, obojętnych i wrogów. Weźmy pierwszą grupę – wrogów Jezusa i jego nauki, wywodzących się z żydowskiej, politycznej i religijnej elity. Z faryzeuszy i saduceuszy. Kolaboracyjny, teokratyczny establishment rządzący rzymską kolonią, jaką jest Izrael, z nadania i łaski Rzymu. Ich przywódcą jest arcykapłan świątyni w Jerozolimie Kajfasz. „Czy nie wiecie, że lepiej, żeby jeden człowiek umarł za lud, niż żeby wszystek lud zginął.” (Jan 11, 50) Kajfasz, arcykapłan – polityk, przywódca podbitego żydowskiego narodu, wydanego na łaskę potężnego i bezlitosnego imperium ma rację. Polityk musi umieć liczyć: rachować przyjaciół i wrogów, trzeźwo oceniać własne siły i siły cudze, bilansować zyski i straty. Polityk wie, że jeden to mniej niż tysiąc, jeden to mniej niż sto. Potrafi przyznać, że warto poświecić jednego, by ocalić choćby dziesięciu. Kajfasz robi co może, by ocalić swój słaby, rozproszony lud, przed waśniami, rozłamem, walkami wewnętrznymi, grożącymi nieobliczalnymi konsekwencjami wobec stałego zagrożenia ze strony Rzymu. Przykładem obojętnych jest Poncjusz Piłat, procurator, czy prefect – rzymski namiestnik żydowskiej kolonii. Piłat nienawidzi, a przynajmniej głęboko poogradza Żydami, jako ciemnymi, brudnymi, fanatycznymi barbarzyńcami. Jest mu całkiem obojętne, gdy Żydzi mordują się miedzy sobą, póki nie zagraża to rzymskiemu panowaniu. Im więcej ich zginie, tym lepiej. Ale cesarz kazał mu utrzymywać spokój w prowincji. Poncjusz Piłat – gubernator władz okupacyjnych – skaże Jezusa na ukrzyżowanie, choć wie, że jest niewinny, bo politycznie to… lepsze wyjście. Życie niewinnego, pewnie szalonego proroka, mniej znaczy niż dobre stosunki z Kajfaszem, Annaszem i innymi żydowskimi notablami, kolaborantami, z którymi musi jakoś współpracować. Skoro jedni żydowscy fanatycy chcą zamordować innego żydowskiego fanatyka, to czemu on, Rzymianin, ma się do tego mieszać? Uczyni tę drobną przysługę arcykapłanom, by potem odzyskać dług z dużym procentem. I tak Poncjusz Piłat, obojętny, znudzony widz, zatwierdzi wyrok śmieci i nakaże ukrzyżować Jezusa, Mesjasza.

   A co z przyjaciółmi, co z uczniami Jezusa? Było ich dwunastu, z których jeden, Juda, którego Jezus najbardziej umiłował, go wyda. Pozostali rozpierzchną się jak stadko owiec, gdy piorun z nieba porazi pasterza. Piotr, ten co podawał się za jego najwierniejszego ucznia, trzy razy wyprze się Jezusa. „Wtedy począł się zaklinać i przysięgać: Nie znam tego człowieka. I zaraz kur zapiał. I wspomniał Piotr na słowa Jezusa, który powiedział: Zanim kur zapieje trzykroć się\mnie zaprzesz. I wyszedłszy, gorzko zapłakał.” (Mat. 26, 74-75) Piotr do końca życia żałował tych godzin słabości, paniki, strachu. Pewnie dlatego w ewangeliach dokładnie opisano upadek Piotra. Pozostali apostołowi, pozostało ich dziesięciu, nie rozpamiętywali, nie roztrząsali; po prostu uciekli, pochowali się, ukryli. Każdy chce żyć. Kto nie lęka się okrutnej śmierci? Czas słabości mieli również uczniowie Jezusa, późniejsi apostołowie. Zanim zaczniemy osądzać, warto się spytać: kto z nas zachowałby się lepiej w godzinie próby? W czasie grozy, strachu? Realnej śmierci?

   Uczniowie poukrywali się tak gębko, że nie było komu pochować Jezusa, gdy skonał na krzyżu. Gdyby nie Józef z Arymatei, który odważył się pójść do Poncjusza Piłata i poprosić o ciało, a otrzymawszy zgodę, gdyby Józef z Arymatei – dobry i bogaty człowiek – nie pochował Jezusa w rodzinnym grobowcu, to ciało Jezusa rzucone do jakiegoś dołu rozdarłyby i rozwłóczyłyby zdziczałe psy, sępy i szakale. Co z pozostałymi? Postronni widzowie? Żydzi? Mieszkańcy Jerozolimy? Ci najpierw wiwatowali, witając Jezusa wkraczającego do Jerozolimy, by w kilka dni później na pytanie Poncjusza Piłata: co mam uczynić z Jezusem, królem żydowskim? wyć: ukrzyżuj go! Ukrzyżuj! Ukrzyżuj! Krew jego na nas i dzieci nasze! (Mat 27, 25, Mar. 15, 13,…) Tak zmienne jest zdanie tłumu.

   Wszyscy biorą udział w ukrzyżowaniu Jezusa, Mesjasza. I ci, którzy go nienawidzą, i ci, co go kochają, i ci, którym jest on obojętny. Jedyna różnica, że jedni czynią to chętnie, inni z ociąganiem, inni wreszcie wbrew swej woli, ale wszyscy w tym udział. Wszyscy? Prawie wszyscy. Wyjątki są, ale jakże nieliczne, jak Maria Magdalena, i druga Maria co przyszły drugiego dnia by obejrzeć grób (Mat. 28, 1). Wbrew utartej tradycji, ta druga Maria to na pewno nie była Maria, matka Jezusa. Gdyż, po pierwsze: Mateusz wymienia ją jako drugą Marię! Po wtóre, gdyby to była matka Jezusa, Matusz tego faktu by nie pominął. Kim była zatem ta druga Maria, co razem z Marią Magdaleną przyszła do grobu Jezusa, i której objawił się anioł głosząc nowinę o zmartwychwstaniu? I którym wkrótce potem objawił się sam Jezus? (Mat. 28, 1-10) Czyż to nie znamienne i wspaniałe, że właśnie tym kobietom zmartwychwstały Jezus objawia się pierwszym przed swymi uczniami, późniejszymi apostołami? Ale te kobiety pozostały mu wierne, a uczniowie wyrzekli się go.

   Czy ta druga Maria, której objawiła się Jezus, to ta sam Maria, która w Betanii natarła stopy Jezusa drogocennym olejkiem nardowym i wytarła je własnymi włosami? Tego nie wiemy. Ale wydaje się słuszne i sprawiedliwe, że to jedna i ta sama kobieta. Tę samą Marię, co tak wspaniale uświęciła Jezusa przed jego śmiercią, Jezus nawiedza jako pierwszą po swoim zmartwychwstaniu! Bóg jest sprawiedliwy. Nie patrzy na osobę, lecz odmierza według zasług i win. Najpierw uczcił te, co były mu wierne, potem odwiedza tych, co zwątpili, zgrzeszyli, lecz mogą się naprawiać i nawrócić. Lecz to oni, ci co zwątpili, stworzyli kościół i chrześcijaństwo. I oni spisali ewangelie. Nie dziwi, że trzech na czterech ewangelistów nie wymienia imienia kobiety, która namaściła Jezusa w Betanii.

   Ciekawe, jak wyglądałoby chrześcijaństwo, gdyby współtworzyły je Maria i Maria Magdalena? Nieme i ciche bohaterki Dobrej Nowiny. Ale to mężczyźni są autorami ksiąg tak Nowego, jak Starego Testamentu. Powstaje jeszcze jedno pytanie. Czy Maria słusznie uczyniła namaszczając Jezusa cennym olejkiem zamiast go sprzedać a pieniądze rozdać biednym? Czy nie lepiej, zamiast zmarnotrawić je na przyjemność jednego człowieka, uratować dzięki nim dziesiątki przymierających z głodu? Podobnie współcześnie mówi lewica, obrona biednych to dla nich od zawsze najważniejsze zadanie. Dlatego dzisiaj nawołują do zamknięcia kościołów, bo w kościołach, w ludzkich zgromadzeniach, może dojść do zrażania w dobie pandemii. Jezus, zapytany przez faryzeuszy o najważniejsze przykazanie, odpowiedział: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej. To jest największe i pierwsze przykazanie. A drugie podobne temu: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się cały zakon i prorocy.” (Mat. 22, 37 40) Dlaczego zatem Jezus pochwalił Marię, za to, co uczyniła? Czy nie zaprzeczył tym samym przykazaniu miłości bliźniego? Nie. Jezus pozostał wierny sobie i Bogu.

   Przykazanie miłości bliźniego jest drugim przykazaniem. Pierwszym, bezwarunkowym i najważniejszym przykazaniem jest nakaz miłości Boga, Pana swego. Nakaz miłości bliźniego nie może być pierwszym i najważniejszym przykazaniem. Bez Boga przykazanie miłości bliźniego prowadzi do masowych zbrodni, obozów koncentracyjnych obozów pracy, do powszechnych nieszczęść. Przykładem z XX wieku to faszyzm i komunizm. Faszyzm to umiłowanie jednego narodu – niemieckiego, i mordowanie wszystkich realnych i potencjalnych wrogów tego wybranego narodu niemieckiego. Komunizm głosił z kolei walkę klas. Należących do warstw posiadających trzeba wymordować w imię świetlanej przyszłości reszty; wytępić mniejszość dla dobra większości. Faszyzm i komunizm zamieniły nasz kraj w ziemię pokryta masowymi grobami. Współcześnie lewica nie ma władzy, by mordować oponentów – najskuteczniejsza to metoda do wprowadzenie lepszych rządów postępowych filozofów – więc sieją… obłudę. To są współcześni faryzeusze, nasi nowożytni Judasze. Pierwszy, oryginalny Judasz najgłośniej gardłował za rozdaniem pieniędzy biednym, gdyż powierzono mu trzos zgromadzenia zebranego wokół Jezusa i, jak nie bez słuszności podejrzewał Jan, Judasz kradł te pieniądze. Typowe to dla lewicy: obłuda, faryzeizm, złodziejstwo, zdrada, i masowy mord, jeśli okoliczności pozwolą. Oczywiście dla dobra wspólnego. Judasz Iskariota jako pierwszy lewicowiec? Judasz komunistą? Czemu nie? Lewica i żydostwo ma więcej wspólnego niż się to wydaje. Te więzy starsze są i mocniejsze niż się myśli.

   Miłość do bliźniego, bez miłości do Boga, prowadzi do bałwochwalstwa, i do zbrodni. Łatwo zauważyć, że ci, co kochają lidzkość, najczęściej nienawidzą człowieka. Łatwo kochać ludzi, ogólnie, czy abstrakcyjnie, trudniej kochać, czy bodaj tolerować np. przykrego sąsiada, lub ubogiego, a nachalnego krewnego. Zatem miłość do bliźnich, tak, ale wpierw miłość do siebie, i do Boga. Miłość do siebie nie znaczy uwielbienia i ulegania zwierzęcemu dziedzictwu i takich że popędów, lecz umiłowanie boskiej cząstki w duszy. Dlatego Jezus pochwalił Marię, gdy natarła mu stopy drogim olejkiem. „Zaprawdę powiadam wam, gdziekolwiek na całym świecie będzie zwiastowana ta ewangelia, będą opowiadać na jej pamiątkę i o tym, co ona uczyniła.” (Mat. 26, 13)

   Szczęśliwa jesteś Mario, bowiem zobaczyłaś i uwierzyłaś. Szczęśliwa jesteś Mario, bowiem uwierzyłaś i wytrwałaś. Nie zachwiałaś się, nie cofnęłaś ani o krok. Byłaś przy nim przed, byłaś przy nim w drodze na Golgotę, byłaś pierwsza przy jego grobie. Byłaś przy nim, więc jesteś i będziesz. Ci, co mówią, że byłaś w szczęśliwym miejscu i czasie, źle mówią. Przecież wielu tam było tych byli, ale się zlękli, odeszli, odwrócili głowy. Zapomnieli. A ty byłaś przy nim niezachwiana. Dwie kobiety, dwie Marie. Maria zwana Magdaleną i Maria, druga albo pierwsza. Jakże szczęśliwa jesteś, Mario! Jakże szczęśliwe jesteście obie, Marie!

 

*wszystkie cytaty za: Biblia, to jest Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne, Warszawa 1975

 

  Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tekstu tylko za zgodą autora.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:4)