Czarny piątek

Obrazek użytkownika Bielinski
Humor i satyra

Dziś będzie o czarnym piątku, ale nie tym, który nadejdzie w listopadzie. Ten listopadowy czarny piątek to początek przedświątecznych wyprzedaży. Importowane z zachodu święto konsumpcji w myśl zasady: kup, zeżryj i śpij błogo. Telewizor trudno zjeść, czy smartfona, ale w sumie chodzi o to samo, o satysfakcję z zakupu kupującego i zysk sprzedawcy. O święcie pożeraczy wszystkiego, które przypada bodajże 23 listopada kiedy indziej. Teraz chcę wrócić do czarnego piątku, który już był pół roku temu. 23 marca miał miejsce czarny piątek, czyli ogólnopolski protest kobiet. Intencje organizatorów i organizatorek tego marszu były bardzo szczytne, jak zawsze zresztą. Nie pamiętacie, a szkoda. Ja też nie pamiętałem, ale trafiłem na wycinki z tej szczytnej imprezy. Łatwo to znaleźć w Internecie. Pretekstem były obrady w Sejmie nad nowelizacja prawa do aborcji. Boże, ile to już było takich dyskusji. Na wołowej skórze bym ich nie zliczył ile ich było, ale nigdy z nich nic nie wychodzi. Ani w lewo, ani w prawo. Tyle, że sporo wiatru, cuchnącego. Podobnie jak z tej dyskusji. Ot, posłowie sobie przyszli, pokłócili się, poobrażali się wzajemnie i się rozeszli. Jak zwykle. Atoli nowoczesne kobiece organizacje wspierane przez partie postępowe i także nowoczesne chwyciły wiatr w żagle i ogłosiły ogólnopolski strajk kobiet tudzież czarny piątek, czyli manifestacje kobiet w miastach w całym kraju pod hasłem: „Idziemy na Warszawę”.

   Strajk kobiet! Szanowne panie, te postępowe, nowoczesne panie, naprawdę, warto się zastanowić, zanim się coś powie, szczególnie w mediach. Paniom mówienie przychodzi z wielka łatwością, słowo goni za słowem; dla wielu pań to istna powódź słów, albo słowotok. Paniom ten brak sensu wcale nie przeszkadza, one gadają po to, aby gadać, a nie żeby coś powiedzieć. Z góry przepraszam za te fałszywe uogólnienia. Są kobiety, które gadają z sensem. Ale na pewno nie te, które w marcu ogłosiły strajk kobiet i czarny piątek. Niby na czym ten strajk kobiet miałby polegać? Na powstrzymaniu się od pracy przez kobiety w miejscu pracy? Jasne, że nie. Czy zamiast jechać do lub z pracy kobiety w ramach strajku miałyby iść pieszo, czy jechać na rowerze? Też nie. Zostaje dom. Hmm, a jak kobiety miałyby strajkować w domu? Nie ugotować obiadu? Sama nie zjem, ale chłop niech też chodzi głodny! Nie posprzątać? Oczywiście wiem, że we współczesnym domu nie ma chłopa, ani baby są tylko partnerzy, którzy dzielą się obowiązkami po równo. Dajmy na to, że przychodzi dzień domowych obowiązków na partnerkę, a tu strajk kobiet ogłoszony. I co? Obiadu ni ma, stos w zlewie rośnie stos talerzy, koty latają po podłodze. Co jest? Strajk kobiet. Młoda kobieta, ma male dziecko. Niemowlę wrzeszczy głodne, a ona: nie dam ci cyca, możesz wrzeszczeć, bo mam strajk kobiet! Niech ojciec ci da! Ale chyba nie na tym polega strajk kobiet. Zostaje ostania możliwość, na czym miałby polegać strajk kobiet. Wyróżnikiem jest płeć, więc jak rozumiem organizatorkom chodzi o seks. W ramach strajku kobiet, kobiety powinny powstrzymać się od współżycia ze swoimi partnerami lub partnerkami. Dziś nie będzie bara-bara, ciupciania, etc. mówi aktywistka-feministka do swego partnera(ki) bo dziś jest strajk kobiet.

   Znowu chyba muszę przeprosić szanownych czytelników a zwłaszcza czytelniczki, ale ja biorę wszystko dosłownie, jak jest napisane, albo powiedziane. Jak czegoś nie rozumiem, to rozbieram na czynniki pierwsze, aż zrozumiem. Tak doszedłem do wniosku, że strajk kobiet sprowadza się do odmowy uprawiania seksu w dni, w dniach strajku. Tylko, że jak do tego dochodzi to jakoś to źle brzmi szanowne, a postępowe panie. Bowiem strajk kobiet sprowadza się do strajku w burdelu. Tam też pracujące dziewczyny mogą się zmówić i któregoś dnia zastrajkować. Warunki pracy im nie pasują, tapczany mają zerwane sprężyny, albo za mało prezerwatyw, albo klienci mało kulturalni i niedomyci, rozmaite mogą być przyczyny strajku w burdelu. Najważniejszy to oczywiście finanse: więcej kasy. Więcej kasy. W końcu te panie robią to dla forsy, nie dla frajdy.

   Jednego nie rozumiem. Jak to możliwe, że postępowe aktywistki-feministki potępiające patriarchat i walczące o prawa kobiet, same sprowadzają kobiety do roli prostytutek? Przedmiotów męskich uciech. I tak czynią panie, które chcą wyzwolić kobiety z okowów religii.

O, jakże jesteś piękna, moja przyjaciółko…

Twoje oczy jak oczy gołębic...

Twoje zęby jak stado owiec strzyżonych…

Twoje wargi jak wstążka karmazynowa…

Twoja szyja jest jak wieża Dawida…

Dwoje twoich piersi jest jak dwoje sarniąt,

bliźniąt gazeli,

pasących się między liliami…

Cała jesteś piękna, moja przyjaciółko,

I żadnej nie ma w tobie skazy. (P.n.P, 4, 1-7)

 

   Taki cytat z Pieśni nad Pieśniami to dla naszych feministek – antyklerykałek istna obraza majestatu. Trudno. Te panie żyją w stanie ustawicznej obrazy. Wszystko je obraża: obecny rząd, większość parlamentarna, kościół, do którego nie należą, biustonosze, loki na głowie, i inne. Nie ujmując niczego postępowym aktywistkom-feministkom, powinny pomyśleć, zanim powiedzą. Zanim rzuca hasło, takie jak strajk kobiet. Nie tylko one. Mężczyznom też się przyda bodaj drobina pomyślunku, zanim włożą ten swój interes A propos haseł. Mam je wynotowane, hasła noszone na manifestacji w czarny piątek, z 23 marca, bo są tego warte. Oto brodacz w okularach niesie tablicę z napisem:

"Aborcja – decyzja należy do KOBIETY"

Słusznie. Oto męski punkt widzenia. Facet tylko zapładnia. Zapładnia i znika, jak ten truteń. Kobiecie zostaje decyzja: wyskrobie się, czy się nie wyskrobie? A mówią, ze mężczyźni nie lubią feministek, że się ich boją. Przeciwnie. Faceci uwielbiają feministki, te podobne do ludzi. Kochają być jak ten truteń: bzzzyku – bzzyk i już mnie nie ma. Z kwiatka na kwiatek… Wracając do demonstracji w Warszawie, największej w kraju. Według władz Warszawy w protestach z 23 marca 2018 roku wzięło udział 55 tys. osób i kilkanaście tysięcy w małych miastach. Skoro Gazeta i władze Warszawy mówią o 55 tysiącach, to znaczy, że maszerowało z pięć, sześć tysięcy. Wiadomo stolyca, ale nawet w stolycy nie znajdziesz 55 tysięcy idiotek i idiotów, a z pięć tysięcy się uzbiera jak nic.

Oto niektóre hasła:

„NAJPIERW GODNOŚĆ, POTEM PŁODNOŚĆ” Czysta słuszność, tylko gdzie się mieści godność a gdzie płodność? Chyba to nie te same części ciała?

CHCEMY ZDROWIA, NIE ZDROWASIEK”

Chwytliwa teza, o tym, że zdrowaśki szkodzą zdrowiu. Jasno wyrażone przeświadczenie postępowej, lepszej części, że wiara szkodzi. Wiara chrześcijańska, katolicka to jak dżuma, cholera, lub jakoś tyfus. Brrr...

MYŚLĘ, CZUJĘ, DECYDUJĘ” i „My body, my decision”

Rośnie w narodzie znajomość języków obcych

Łapy precz od mojej macicy”

Ten slogan mnie zszokował. Jakże to tak? Rozumiem, że są różne rodzaje seksu, ale żeby zaraz pakować ręce do macicy!? Nawet na rzymskich orgiach takich rzeczy nie robiono. Jest to psychopatologia życia seksualnego, raczej luźno związana z aborcją. Nic dziwnego, ze tej pani nie podoba się, żeby ktoś obcy wkładał łapy do jej macicy, co innego partner(ka). Radziłbym tej pani, by nieco ograniczyła zakres swojego życia seksualnego – takie wyczyny grożą śmiercią lub kalectwem – i żeby zgłosiła na policję, jak ktoś następnym razem będzie jej wkładał łapy do macicy niezależnie obcy, czy partner(ka).

CHCEMY WYBORU, ZAMIAST TERRORU”

ŁAPY PRECZ, BĘDĘ ŻYŁA TAK JAK CHCĘ”.

Oto postępowe panie w całej okazałości. Rób kobieto, co chcesz, jak chcesz i z kim chcesz, nic mnie to nie obchodzi, tylko nie wychodź na ulicę z transparentami pokazującymi kim jesteś. Odrobina staroświeckiej hipokryzji nie zaszkodzi, naprawę. Mnie osobiście głupota nie przeszkadza, o ile nie maszeruje ulicami, nie nosi sloganów i nie wrzeszczy wielce z siebie zadowolona

„Bóg dał rozum,

Kobiety chcą wolnej woli”

Proszę, hasło godne żeńskiego filozofa, czyli filozofki. Mnie się wydaje, że jak ktoś ma rozum to ma wolną wolę. Jak nie ma rozumu, to wolna wola tak mu się przyda, jak małpie brzytwa.

KOBIETA TO NIE INKUBATOR”.

Tu także się nie zgodzę. Kobieta to inkubator, przynajmniej przez część swego życia. Gdyby napisano: „KOBIETA TO NIE TYLKO INKUBATOR” to byłaby prawda. Do kogo mieć pretensję, że kobieta to jednak inkubator na zarodki? Do Boga? Nie. Boga przecież nie ma. Bóg umarł. Zastaje natura. Tak, wszystkiemu winna ta natura, tak uwielbiana i czczona przez ekologów. Jak się to komuś nie podoba, że kobieta to również żywy inkubator, nie powinien maszerować sztucznymi, betonowo – asfaltowymi ulicami, lecz wyjechać za miasto i przykładowo chwycić za siekierę i zrąbać kilka drzew, opluć motylka i wyknocić się na kwiatki na łące. W sposób pokaże tej naturze, co o niej sądzi.

Były tę oczywiście slogany antykościelne, dużo sloganów, z nich tylko kilka:

KURIA MAĆ”,

KSIĘŻE, JA CI POD SUKIENKĘ NIE ZAGLĄDAM”.

Słusznie, nie czyń drugiemu, co tobie nie miłe. Mężczyzna koło czterdziestki niósł transparent: „KLECHO NAWIEDZONY, ODWAL SIĘ OD MEJ ŻONY”.

Rozumiem, że żona tego pana zdradza go z księdzem. Niewierność się zdarza, cudzołożenie z księdzem także, ale żeby tak zaraz obnosić się z tym po ulicach? Nie lepiej w cztery oczy porozmawiać z żoną? Poza tym, zgodnie z feministyczną interpretacją, jeśli żona zdradza męża, to winny jest… mąż. Tylko i wyłącznie mąż. To tu jesteś nieczuły, zimy, zapatrzony w sobie, to twoja wina, że twoja zona się puszcza. Szuka czegoś, czego jej nie dajesz. Zatem sam jesteś sobie winny, że twoja żona bzyka się z księdzem. Zamilcz i zniknij rogaczu!

Był też rysunek kościoła z podpisem:

NAPIERDALAJCIE WE WŁASNE ORGANY”,

HIPOKRYCI, FANATYCY, POCZUJECIE GNIEW ULICY!” i wstrząsający slogan:

PRZEPROŚ MATKĘ, ODDAJ KOLORATKĘ”.

Tu nawet nie ośmielam się dochodzić o co chodziło autorowi(ce). Inne w podobnej tonacji:

RZĄD TAK GIBKI, ŻE ZAGLĄDA NAM W CIPKI”.

ABORCJA JEST OK” oraz refleksyjnie

BRAK LEGALNEJ ABORCJI ZABIJA”. Brak legalnej aborcji zabija, aborcja zabija, widać, tak już mamy, że musimy zabijać. Może nie ma sensu walczyć o legalną, powszechną aborcję? Inny typ sloganów wyrażał, dumę kobiet, zdaniem postępowego portalu (Oko.press) Postępowców zachwyciło hasło polityczno-feministyczne

MACICE WSTAJĄ Z KOLAN”

zdaniem OKO.press było genialne. Mamy inną definicję geniuszu i inną definicję normalności. Kim jest geniusz, co jest genialne, to wynika z definicji normalności. O macicach pisałem już wcześniej, nie chcę się powtarzać. Powiem tylko, że macice wstające z kolan mają jeszcze mniej sensu, niż „Łapy precz od mojej macicy”. Czemu te postępowe feministki tak się czepiły tej macicy? Nie mają innych organów? Postępowe aktywistki-feministki stawiają znak równości: kobieta równa się macica? Takie równanie to tylko w ortodoksyjnym islamie, no i u postępowych aktywistek. 

REWOLUCJA TO KOBIETA”. Tu się zgadzam, rewolucja to rzeczownik rodzaju żeńskiego. Niejaka Beata Kurek „tradycyjnie” niosła transparent:

KSIĘŻNICZKI ZAMIAST KSIĘŻY”.

Co ma piernik do wiatraka, to jest, co maja księżniczki do księży? Tyle samo co kalarepa do Kalwarii, albo macica do maciory. Ale nie ma co wymagać za wiele od pani Kurek, kimkolwiek jest. Nie wiem, kim jest Beata Kurek i nie mam pojęcia czemu tradycyjnie. Może Beata Kurek raz wymyśliła to hasło i odtąd nosiła go na wszystkich marszach kobiet, na tych wszystkich czarnych czwartkach? Parafrazując znane powiedzenie można śmiało powiedzieć, iż pani Beata Kurek ma głowę do parady, to jest do przycinania, strzyżenia, trwalej ondulacji, malowania i wyciskania, tudzież innych zabiegów tak ceniony przez panie, w tym również aktywistki – feministki. Do fryzjera, czy kosmetyczki niech Beata Kurek wali jak w dym, myślenie zostawiając innym, bardziej ubogaconym w tej mierze. Inny napis używał niezbyt feministycznej w wymowie gry słów:

UMIEMY GOTOWAĆ, ZGOTUJEMY WAM REWOLUCJĘ”.

Na marszu kobiet w czarny czwartek były i mniejszości seksualne, w tym najgłośniejsze homo:

HOMO PATROL W OBRONIE KOBIET” i niegrzeczne: „PEDAŁY ZA KOBIETAMI”.

Ostatni rodzynek: „NIEPODLEGŁE KOBIETKI”

Ot, ruszyła kura ogonem. Czy kura ma ogon? Pewnie większy niż rozum.

Wiele innych w tym rodzaju. W sumie można się pośmiać. Nie wolno śmiać się z głupków, kalek, Murzynów ani Żydów, ani blondynek, to czemu by się nie pośmiać z aktywistek – feministek i ich homo przyjaciół? Jak tu nie żartować z głęboko słusznych i postępowych sloganów wyrażających fundamentalny sprzeciw wobec uprzedmiotowienia kobiety? Kobiety jakoś sobie radziły, radzą i będą radzić w każdym świecie, czy to z pomocą, czy bez pomocy feministek postępowych. Feministki jedyne komu pomagają to sobie i swoim mocodawcom polityczno – ideologicznym. Ale to szczegół. Ważne są intencje podobno.

   Że to było pół roku temu? Śmiech to zdrowie. Poza tym tylko patrzeć, a ktoś coś chlapnie o zygocie, inny zbierze podpisy i znów będą radzić o aborcji w Sejmie, w Senacie i w Pcimiu, znów te wielogodzinne nasiadówy połączone z mieleniem wielokrotnie zmielonych plew w telewizjach rozmaitych, mediach wszelakich. I zerwie się słuszny głos oburzenia tych nowoczesnych, postępowych elyt. Będą strajki kobiet i marsze czarne, albo bordowe, czy różowe. Co jak co, ale temat aborcji nie gaśnie w naszym narodzie. Podobnie jak odwieczna walka sił jasności z silami ciemności. A wówczas na ulicach pojawią się aktywistki – feministki postępowe z tymi samymi, tradycyjnymi hasłami. Warto być gotowym.

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tekstu tylko za zgodą autora.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:11)

Komentarze

Ano, jest proste wytłumaczenie: od koloru ich sumień...

A jeśli chodzi o dyskusję o aborcji, to stanowczo za długo to już trwa. Niech wreszcie nikt nie mówi, że mordowanie niewinnych dzieci jest OK, a kompromis w tej sprawie jest nie do ruszenia. 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

M-)

#1572279

Cytowane teksty z transparentów  przerażają, oburzają, zawstydzają, poruszają....Czy to są matki - Polki, które zawsze były wzorem wychowania młodego pokolenia podczas wojen, powstań, zsyłek, zaborów?

Polsko ! Co się z Tobą stało?

Czy dlatego tak się dzieje, że cała struktura myślenia współczesnego człowieka ustawiana jest na doczesność, na świat - jak zauważa ks. prof. Tadeusz Guz? Czy weźmiemy studia medycyny, czy nawet filozofii, to kiedyś w takim klasycznym kształceniu czymś oczywistym było, że pojęcie Boga pojawia się w samym centrum tej refleksji filozoficznej. Teraz przeciętny student filozofii na zachodnim uniwersytecie, może ani razu nie słyszeć wykładu o Bogu.

https://naszdziennik.pl/galeria/201199,myslenie-ustawione-na-doczesnosc.html

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Verita

#1572287

Słyszałem jak Magda Umer dziękowała któremuś ze swoich profesorów, że poznał ją z katolicyzmem. o istnieniu którego zupełnie nie miała wcześniej pojęcia i wszelkie odniesienia się do niego w utworach literackich były jej całkowicie obce i niezrozumiałe.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1572289

Takie mamy czasy, i to dobrze, że nasze postawy nie są poddawane próbie. W czasach nie-bohaterskich nie ma miejsca na bohaterów. Dlatego ciągle i wkoło tej tematy poniżej pasa. Ale chyba tak lepiej. lepiej się śmiać, czy oburzać, niż płakać. 

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Bielinski

#1572307