Bóg Idiotów

Obrazek użytkownika Bielinski
Kultura

„A gdy przyszli na miejsce, zwane Trupią Czaszką, ukrzyżowali go tam, także i złoczyńców, jednego na prawicy, drugiego na lewicy.… A lud stał i przyglądał się. Przełożeni zaś naśmiewali się, mówiąc: Innych ratował, niechże ratuje samego siebie.… Szydzili z niego także żołnierze, podchodząc doń i podając mu ocet.” (Łuk, 23, 33-36)

   Mateusz dodaje sucho: „Tak samo urągali mu złoczyńcy, którzy razem z nim byli ukrzyżowani” (Mat. 27,44). Kilka godzin wcześniej lud żydowski wrzeszczał i wył do Piłata, rzymskiego prokuratora, gdy ten pytał, co ma zrobić z Jezusem zwanym Chrystusem: Ukrzyżuj go! Ukrzyżuj go! Ukrzyżuj!! Gdy zaś Piłat… „wziął wodę, umył ręce przed ludem i rzekł: Nie jestem winien krwi tego sprawiedliwego. Wasza to rzecz. A cały lud odpowiadając, rzekł: Krew jego na nas i dzieci nasze. ” (Mat. 27, 24-25 )

   Straszną miał śmierć Jezus, zwany Chrystusem. Odrzucony przez swój naród i wydany obcym na mękę i śmierć, porzucony przez wybranych przez siebie – swoich uczniów, zdradzony przez przyjaciela. Zamęczony przez tępych żołdaków. Męczeństwo i okrutna i hańbiąca śmierć na krzyżu, w towarzystwie morderców i złodziei. A wszystko przy wtórze salw śmiechu! Okrzyków szyderstwa, pogardy i szczerej radości. Żadna męka, żaden upokorzenie nie zostało oszczędzone Jezusowi zwanemu Chrystusem.

   Misterium męki Pana Jezusa jest bardzo proste. Opisuje niewinnego sprowadzonego przez potężne siły na samo dno. Tajemnica zaczyna się w chwili, gdy uświadomimy sobie, że ten, kto zostaje temu poddany, mogąc w każdej chwili to przerwać, znosi to i podaje się woli… Kogo? Nie ludzkiej woli. Nie arcykapłanów, czy ludu żydowskiego. On podaje się woli Pana. Boga swego.

   Któż z nas znosiłby cierpliwie straszna męka mogąc ją przerwać w każdej chwili? A Jezus zniósł. Umarł na krzyżu i zmartwychwstał. Ale to tajemnica. Albo paradoks. Tajemnica to łagodniejsze słowo. Tajemnica to coś, co jest zakryte. Jak zwycięskie numery w loterii losowej. Poznamy je za kilka dni. Albo to, że żona pewnego pana zdradza go z jego kolegami. Ale że ktoś ma raka, lecz tego jeszcze nie wie. Coś tam przeczuwa, ale nie chce wiedzieć. I jeden i drugi… nie ma obaw dowiedzą się raczej wcześniej niż później. Albo tajemnica skarbu… templariuszy. Tajemnica to oswojone słowo, jak kot. Bywają i takie bardziej wzniosłe. Naprawdę? Tajemnica mówi, że co ukryte, może być ujawnione i poznane. Kiedyś. Przez kogoś. Dowiemy się. Jak było. Jest. Będzie. Paradoks jest bezlitosny. Jest zimy, twardy i doskonały jak diament. Paradoks to sprzeczność logiczna nie do rozwiązania. Tu umysł kapituluje. Za, czy ponad, paradoksem jest tylko wiara. Za tajemnicą, czy misterium wiary, jak chcą współcześni teologowie kryje się nauka, czy doktryna chrześcijańska. Nauka szukająca dowodów, wyjaśnień, rozsądnych racji. Czego w tym przedmiocie nie da się wykonać. Tu mamy kolejny paradoks. Nic dziwnego, że w dniu dzisiejszym nauka chrześcijańska jest w takim stanie, w jakim jest.

   W ewangeliach zapisano sposób działania tajnych policji i opresyjnych reżimów, jak kiedyś mówiono – tyranii – wszelakich epok i krajów. Tu mamy imperium rzymskie i kolaboracyjny, teokratyczny „rząd” żydowski, właściwie samorząd żydowski w dalekiej rzymskie prowincji. Nic innego potężni władcy i ich poplecznicy nie wymyślili przez tak długi czas, być może nic innego nie jest skuteczne, a przecież Rzymianie nie byli pierwsi. Czy to cesarz, czy król, führer lub pierwszy sekretarz, zawsze jest tak samo. Wypatrywanie wrogów. Osaczanie i zastraszanie, podstęp i prowokacja, wreszcie zdrada, wystawienie ofiary, tu przez judaszowy pocałunek, potem tortury i śmierć w mękach. Jeśli egzekucja odbywa się publicznie, należy ofiarę zhańbić, zohydzić, najlepiej przez upokorzenie i ośmieszenie, tak by jej śmierć nie wywoływała wstrząsu i chęci zemsty, lecz odrazę, w najlepszym wypadku litość.  

   Niemieckie a tępe prostaki tylko mordowały nie przejmując się niczym więcej, niż tylko ilością trupów. Niemcy byli pewni, że pokonają, że zmiażdżą każdy opór. Imperium Romanum także tak postępowało, gdy chciało eksterminować jakiś lud. Jak Kartagińczyków, po których zostały tylko fundamenty budynków głęboko zakopane z piaskach pustyni i zapisy na kartach rzymskich historyków. Okupacyjne władze rzymskie w osobie prokuratora Poncjusza Piłata postępują tutaj wyjątkowo łagodnie. Rzemienie grali całą talią kart. Dlatego imperium romanum przetrwało z góra siedemset lat, gdy teutońska III rzesza ledwie pięć. Piłat nie chce stracić Jezusa. Nie chce, ale musi. Piłat woła do tłumu Żydów: „Cóż złego Ten uczynił? Niczego, czym by na śmierć zasłużył w nim nie znalazłem. Każę więc go wychłostać i wypuszczę.” Lecz Żydzi… „wołali głośno tymi słowy: Ukrzyżuj, ukrzyżuj go. …A oni zaś nalegali głosem wielkim, domagając się jego ukrzyżowania; a krzyki ich wzmagały się. ” (Łuk. 23, 21 -23) Sowieci przed zabójstwem rytualnie plugawili swoje ofiary na przykład w procesach pokazowych. Sowieci byli znacznie mądrzejsi od Germanów. Ale wcale nie wymusili tej procedury. Jest tak stara jak rządy terroru. Opis męki i śmierci Jezusa zawarty w ewangeliach najlepszym dowodem.

   W innych wielkich religiach jest znacznie prościej. Dwie główne: ta starsza, wiara naszych „starszych braci w wierze”, jak powiedział papież Polak; religia żydowska, mojżeszowa, albo jak kiedyś mawiano starozakonna. Stary zakon, czyli stare prawo. Nawiasem mówiąc papież Jan Paweł II, największy z Polaków (?) był bardzo kiepskim teologiem, a Pismo Święte czytał chyba po łebkach, co nieco dziwi przy jego profesji. Wydaje się, że JPII poza studiowaniem własnych dzieł ograniczał się do lektury kilku wyimków, kilku ulubionych i wyrwanych z kontekstu zdań z Nowego Testamentu, co czyni wielu współczesnych teologów chrześcijańskich, czy katolickich. Druga to najmłodsza religia, wiara muzułmańska, wiara w Allaha i Mohammeda jego Proroka. Mohammed był bandytą, hersztem bandy opryszków, rabusiem, gwałcicielem i mordercą. Całkowite przeciwieństwo Jezusa zwanego Chrystusem. W jego czasach na pustyni Arabskiej ustawiczna wojna i przemoc była normą. Wódz plemienia z krajanami napadał na sąsiednie plemię. Ci się bronili. Zajadła walka. Kto wygrał zabijał mężczyzn przegranej drużyny, resztę obracał w niewolników. Zwycięzcy dzieli dobytek pokonanych: namioty, wielbłądy, osły i kobiety. Wódz zatrzymywał lwią część łupu. Taki był Prorok Mohammed, wierny starej tradycji pustynnych łupieżców i rozbójników. I taki sobie wymyślił Mohammed raj, czekający na prawowiernych muzułmanów, raj z 74 dziewicami nie do przeje…nia. O takim raju marzył Mohammed i taki obiecał swoim wyznawcom. Jaki prorok, taka wiara. I taki raj.  

   Jest to prosta wizja, powiedzmy szczerza prostacka, ale… zrozumiała, dostępna dla wszystkich, radosna dla wielu. Wielka frajda: 74 dziewice tylko czekające…, którym po defloracji odrasta błona dziewicza. Z którymi można robić wszystko. Jak z lateksowymi lalkami z sex-shopu. Prawdziwy raj, no, może nie dla tych dziewic. Raj z filmów porno. Lata taki prawowierny muzułmanin z nabrzmiałą pytą po swoim raju i jak w amoku rozdziewicza swoje dziewice jedną po drugiej: 74-ta, 68-a, 55-a, czterdziesta pierwsza, aaauuu! Allahu! Mohammedzie ratuj! Już nie mogę! Ale numer 12 wpada pod... kafar, potem jedenasty. Czwarta, trzecia, druga, ostatnia! Uff! Koniec. A po chwili; Mohammedzie, proroku, dodaj sił. Od nowa to samo! Nieustający orgazm. Nieustanne jeb…ie. W stanie nieustającego wzwodu. W pełnej gotowości. W muzułmańskim raju musi być gargantuicznych rozmiarów popyt na viagrę, lub podobnie działając specyfiki. Muzułmański raj ocieka spermą, potem, cuchnie wydzielinami i krwią, i bólem. Jaka religia taki raj. Nic dziwnego, ze muzułmańska religia jest taka popularna w prymitywnych krajach i w części prymitywnych społeczeństwa zachodu. Co jednak widzą w tej religii kobiety, które także z własnej woli przechodzą na wiarę muzułmańską? Bo czego zazna muzułmańska kobieta w muzułmańskim raju? Być bez końca rozdziewiczana? Zaspokajać swego właściciela – niby męża na wszystkie możliwe i niemożliwe sposoby? Jeśli „męża”, to jedynie w 1/74 to jest 1.4 procent. Niby niewiele, ale to nieskończenie więcej niż zero. Jest to jedna z tajemnice, której nie dam rady rozwiązać. No, chyba, żeby przyjąć, iż (niektóre) baby są po prostu głupie i zasługują na to, co je spotyka.

    Z Żydami inna historia. Bóg muzułmanów to największy, iście boski jebaka. Żydzi tak kochają swego boga i tak są mu posłuszni, że uczynili ze swego boga – Jahwe (JHWH), kompletnego durnia. Mowa o Żydach wierzących. Są oczywiście Żydzi, ateiści, ale i ci – niewierzący Żydzi wierzą i są dumni, że są Żydami, czyli są wybrani. Nawet niewierzący Żydzi są w istocie wierzący. Żydzi tak zajadle zwalczali bożk i złote cielce, iż ze swego Jahwe uczynili bezcielesnego bożka i pustego cielca, w tym lepszego, bo niewidzialnego, bowiem zabronili go przedstawiać w jakiejkolwiek formie materialnej, czy to jako rzeźba, czy obraz. Spętali Jahwe tysiącami zakazowi, nakazów. I bardzo są z siebie dumni z tej swej pracy. Z tego niewidzialnego bożka, którego ulepili i w którego wierzą. Najlepiej ujął to sam Jezus, który sam wyszedł z Żydów i poznał ich do głębi: „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Wy sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą. Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo obchodzicie morze i ziemię, żeby pozyskać jednego współwyznawcę. A gdy się nim stanie, czynicie go dwakroć bardziej winnym piekła niż wy sami. Biada wam, przewodnicy ślepi… którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda!…Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dbacie o czystość zewnętrznej strony kubka i misy, a wewnątrz pełne są one zdzierstwa i niepowściągliwości. Faryzeuszu ślepy! …Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. Tak i wy z zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości. …Dopełnijcie i wy miary waszych przodków! Węże, plemię żmijowe, jak wy możecie ujść potępienia w piekle?” (Mat. 23, 13-32)

   Tak Jezus, Żyd, mówił o Żydach. Nic dodać, nic ująć. I nic się nie zmieniło przez następne dwa tysiące lat u tego plemienia żmijowego. Dlatego Żydzi Jezusa znienawidzili, i musieli go zabić. Zabili jego ciało, ale nie uciszyli jego słow. Faryzeusz, czyli pobożny Żyd – stał się synonimem obłudnika, kłamcy, przeniewiercy. Zaś Juda – imię tego, kto zdradził Jezusa, najpopularniejsze wówczas imię męskie, Juda znaczy Żyd – stał się imieniem zdrajcy. Tak jak ówcześni Żydzi nienawidzili Jezusa, tak współcześni ich potomkowie nienawidzą chrześcijaństwa, które jest wspomnieniem Jezusa zwanego Chrystusem. Owa nowożytna, a jakże stara pochodzeniem, nienawiść przybiera rozmaite, często zawoalowane formy. Od szyderstw jawnych, ale zamkniętych w ciasnych kręgach ortodoksji, po jawne kpiny z Jezusa, z chrześcijaństwa, z katolicyzmu, w hollywoodzkich filmach, w wysokonakładowych powieścidłach, czy w popularnonaukowych publikacjach. Walka z Jezusem trwa nadal. Teraz zwalczają jego pamięć, jego dobre imię. Ci, co zabili Boga w sobie, chcą zabić, a przynajmniej splugawić boga innych. Sprzyja temu powszechny na zachodzie, i u nas coraz powszechniejszy, ateizm. I egoizm, jego bratnia siostra. Jeśli Boga nie ma, JA jestem najważniejszy. JA jestem centrum wszech świata, zatem Boga nie ma i być nie może. Tak ateizm i egoizm idą ramię w ramie.

   Jedną z form ateizmu, jest tak zwane postępowe chrześcijaństwo, postępowy, tolerancyjny, czy otwarty katolicyzm. Jak może istnieć otwarte chrześcijaństwo? Chrześcijaństwo, jak każda wiara opiera się na dogmatach, czyli ograniczeniach. Bez tych podstaw chrześcijaństwo, katolicyzm, przestaje istnieć, jak musi zawalić się dom bez fundamentów. I o to chodzi. Ci, co nawołują do otwartego katolicyzmu, chrześcijaństwa, chcą jego zniszczenia. Bóg cię kocha – mówią. Nie ważne, co zrobisz, czy czego nie zrobisz – i tak Bóg cię kocha. Bóg jest miłością! Im bardzie jesteś pokraczny i upośledzony tym mocniej Bóg cię kocha. Bóg kocha debili, idiotów, i kocha sodomitów, rozpustników, złodziei i zboczeńców. Bóg kocha wszystkich. Bóg kocha szczególnie spaczonych na ciele i duszy. Nie ma dobra, nie ma zła. Bowiem wszytko jest dobre, albo grą przypadku. Nie ma grzechu. Za moje winy odpowiadają inni: społeczeństwo, okoliczności, geny, itd. Jezus wymazał wszystkie grzechy. Wszystko wolno. Bóg jest jak pies, jak byś go nie odganiał i tak przybiegnie i będzie się łasił.

   Jezus go kocha. Albo: niech go Jezus kocha – kpią. I maja racje. Taka psia miłość nic, albo niewiele jest warta. Tyle co pies. Choć dla wielu jedyną ukochaną istotą jest ich pies. Jezus jest miłością. Jezus kocha wszystkich, zwłaszcza tych odtrąconych. Naprawdę? Warto przeczytać to, co Jezus mówił. Co zapisano w ewangeliach. Jezus mówił o miłości, ale o miłości do Boga. I o grzechu mówił, o grzechu jako o odrzuceniu, zaparcia się Boga. W spotkaniu z kobieta cudzołożną, Jezus broni nierządnicy przed ukamieniowaniem sławnymi słowami: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem”. Lecz na pożegnanie mówi do niej: „Idź, i więcej nie grzesz”. (Jan, 8, 7-11). Nie mówi: idź, i rób co chcesz. Wszystko. co robisz jest dobre, i tak będę cię kochał, cokolwiek nie uczynisz. Nie. Przeciwnie. Jezus mówi do nierządnicy: idź, i nie grzesz więcej. Jezus nigdy nie negował istnienia grzechu. Bo musiałby zanegować istnienie Boga. Bóg jest najważniejszy. I jest grzech. Stąd wybór. Wolna wola. My wybieramy, ja wybieram, ty wybierasz to, co uważasz za słuszne. Za dobre. Za najważniejsze. I ponosimy konsekwencje swoich wyborów. Na tym polega wolność. Na wyborze i jego skutkach. Chrześcijaństwo jest religią wolności. I grzechu. Żydzi nie mają grzechu. Oni wyparli grzech. Zamiast wiary w Boga Żydzi stworzyli prawo – zakon spisany w pseudo kodeksie karnym z 613 paragrafami, nie licząc mnóstwa komentarzy i glos. Współczesne chrześcijaństwo usilnie stara się pozbyć grzechu idąc śladem „starszych braci w wierze”. Jak pisał Anioł Ślązak:

Bóg nic darmo nie daje, lecz wszystko otwiera,

I każdy z Boga, ile chce zabiera.

   Bóg muzułmanów, to boski Bajzel-tata, szef niebiańskiego burdelu, przywódca niekończącej się orgii. Bóg Żydów to pustka. Nic. Omszałe, zakurzone księgi talmudycznych casusów, jak żydowska synagoga pusta i bez Boga. Czy Bóg chrześcijan to Bóg idiotów? Nie róbmy z naszego Boga, Boga idiotów. To, że Żydzi w swoim zakłamaniu i próżności zrobili ze swego Boga durnia – niewidzialnego bałwana ulepionego z nieistniejącego eteru – nie znaczy, że my, chrześcijanie, też tak musimy. Nie wiem, czy Bóg jest prawdą, ale jeśli istnieje, to Bóg nie jest idiotą. Bóg nie jest Bogiem idiotów. Tylko Bóg - idiota może być bogiem idiotów. Jezus, syn Boży, nie jest zbawicielem zaślinionych półgłówków, nieudaczników, czy zboczeńców folgującym wszelkim żądzom. Bóg nie ulega też szantażowi cierpienia. Skoro zezwolił na mękę swojego syna za nic ma puste, ludzkie cierpienie. Jak to ujął święty Paweł: „Nie błądźcie, Bóg nie da z siebie szydzić; albowiem co człowiek sieje, to żąć będzie” (Gal. 6,7).

   Takie są moje Wielkanocne refleksje na te szczególną Wielkanoc roku pańskiego 2020. Swoją drogą, jest to matematycznie piękna liczba. Oby dalszy ciąg tego roku lepszy był niż początek i okoliczności w jakich obchodzimy Wielką Noc, święta Zmartwychwstania Pańskiego. Tego należy życzyć i sobie i innym.

 

http://g.gazetaprawna.pl/gp/sgp/img/cp.jpg Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tekstu tylko za zgodą autora.

Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (1 głos)