Wyciągiem z Gaciąg'a , Gaciongusem vulgaris# w przyzwoitość

Obrazek użytkownika antysalon
Kraj

Rok temu pisałbym z wyciągu na Skrzyczne ze Szczyrku. ( o tej porze trafiliśmy na świetne warunki i trzy pokolenia naszej rodziny szusowały ze Skrzycznego).
Niestety z nart w tym roku nici!
Więc dzisiaj, nie tylko paskuda covid, lecz także, tak samo mocno paskudnie nijacy moralnie Gaciong oraz Janda z dworem, przymuszają mnie do zejścia z wyciągu ( mimo, iż tam nie wszedłem, raczej nie zasiadłem) i zajęcie się ...wyciągiem z Gaciąga!( Gaciongusem vulgaris)

Janda i spółka załapali się, wsiedli po znajomości do wyciągu byle jakiego, czyli konkretnie skorzystali z przekrętu profesora Gacionga!

Gaciąg, Gaciong czyli pospolicie wulgarny wyciąg z nieprzyzwoitości, najdelikatniej to ujmując.

Czy kuracjuszom od Jandy on pomoże? czy raczej zaszkodzi?

Z ziołami też trzeba uważać.

Antybohaterowie ostatnich dni, by nie rzec, czarne owce akcji szczepionkowej, jak na razie, to chyba bardziej cierpią po tej gaciongowo-teatrzykowo-łotrzykowej aferze.

Być może te resztki, które prof. Gaciong tak pracowicie i gospodarnie! uchronił przed rzekomym nieuchronnym przeterminowaniem, czyli zepsuciem, ordynując je Jandzie z dworem ( tudzież przynależnościom; oficyną, czworakami i lamusem!) po prostu się przeterminowały?

Podał zepsute?

Co to będzie?

I przy tym krętackim wątku ba! nawet kłamliwej...osnowie wedle prof. Gacionga (czyli wersji dla naiwnych, w tym dla niemal całej opozycji) o tzw zagospodarowaniu przed zepsuciem, przypomniała mi się pewna sprawa, którą rozpatrywałem jako członek Sądu Koleżeńskiego w l. 70, gdy studiowałem na UMK.

Otóż mieszkało sobie trzech studentów w jednym pokoju DS 8 na Bielanach.
Dwaj bardzo schludni, rozrywkowi, ale ten trzeci, abnegat, flejtuch.
Ci pierwsi, już po 20 dniu m-ca z reguły cierpieli biedę, gdyż jak zwykle przesadzili z wydatkami, zaś ten trzeci ( wyjątkowy brudas, bałaganiarz), nawet dwa razy w tygodniu otrzymywał od rodziców wałówkę-bogatą paczkę: dobre wędliny, ciasta, którą natychmiast zamykał w szafie odzieżowej,
na ...skobelek z kłódką! ( jedyny, taki mi znany przypadek z akademika).

Ci dwaj wygłodniali, sposobem otwierali mu tę szafę nie naruszając zamknięcia i... odbierali ekwiwalent!!, rekompensujący ich zdaniem cierpienia z powodu sanitarnych zaniedbań współmieszkańca.

Po kilku nieskutecznych skargach do kierowniczki DS'u, sprawa trafiła na wokandę Sądu Koleżeńskiego.
Po godzinach mocno jajecznych wyjaśnień obu stron, ci dwaj twierdzili, że po kilku dniach już ta poprzednia paczka śmierdzi, gdy on otrzymuje z domu kolejną.
I nie mieli wyjścia, podjadając go, aby się dalej te wiktuały nie psuły!, gdyż smród w pokoju był nie do wytrzymania.

"Wysoki sąd" miał nie lada problem, gdyż musiał nie tylko nadrabiać miną, by zachować powagę, gdy strona objadająca nielegalnie współmieszkańca dowodziła, jakim to dla ich kolegi zbawieniem, ratunkiem było to, że zjadając już psujące się produkty, chronili go przed ewentualnym przytruciem.

Po dosłownie kilku godzinach wzajemnych oskarżeń, wyjaśnień, strona wnosząca, niespodziewanie sama zaproponowała coś takiego, że " w sytuacji, gdy już ci dwaj poczują, że z szafy dochodzi smrodek-fetorek, to będą mogli, zapobiec dalszemu zepsuciu poprzez zjedzenie!"

Z tamtej sprawy zapamiętałem do dziś, że mieliśmy problem z precyzyjnym zaprotokołowaniem tej...ugody, oraz to, że po rozprawie i ....ugodzie! Roman i Grzegorz ( ich imiona) dobierali się do szafy Mao ( tak go zwali) niemal natychmiast, gdy tenże Mao chował tam paczkę od rodziców po odebraniu z portierni DS-u! (oczywiście zawsze w trakcie jego nieobecności).

Otóż!, ta autentyczna historyjka o trzech współmieszkańcach z akademika ( z okresu moich przebogatych ( pod różnym względem!!! studiów), przypomniała mi się teraz, gdy ci cwaniacy z WUM oraz teatrzyk jandy! walą łacha, idą w zaparte!, tak rektor WUM prof. Gaciong, jemu podlegli pracownicy oraz Janda z dworem, usiłując wmówić opinii publicznej, jak tak frasobliwie, po gospodarsku zagospodarowali szczepionki przed zepsuciem.

Ot! tak mi się dziś skojarzyło to zdarzenie ze studiów, z tymi zapewnieniami rektora WUM oraz Jandy o szczęśliwym uchronieniu szczepionek przed zepsuciem.

pzdr

# z zielnika IIIRP

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:6)