Polska w okowach nie tylko zarazy i Belfast 2 kwietnia 2005

Obrazek użytkownika antysalon
Kraj

Tego i Fukuyama nie przewidział.
I nie tylko on.

Zlewaczała, wariacka dyktatura, obrażająca inteligencję człowieka myślącego niezależnie, usiłuje narzucić paskudę, lewacko/libertyńsko/pedalskiego anaukawego rozmemłania.

Na nasze szczęście w wielu krajach społeczeństwa zaczynają reagować, wracać do dobrych starych wartości.
Naród, tożsamość, niezależność.
Wiara, religia, godność.
Zasady.
Prawda.

Bardziej rzeczową, szczegółową analizę tego zjawiska pozostawiam fachowcom.

Oczywiście wykluczam takich jak np. Czapiński, Środowa, Krzemiński, Hartmann, Marcin Król i im bliska trzódka.

Jednocześnie boli mnie to, że onegdaj niby przyzwoici ( w tym moi koledzy z opozycji l. 80-9, a nawet sprzed r.80 dosłownie zostali przydeptani.
Strach?
Wygoda przymusiła ich do obrzydliwego wręcz wyciszenia i akceptacji tego salonowego bagna z rumieniem zlemparciałej ze znakiem przygarniętym od runy hitlerjugend.

I jakby zastraszeni zaakceptowali ten pseudointelektualny zaułek poznawczo/interpretacyjny.
Mnie zaś pozostaje już tylko modlić się, aby dalej nie tylko nie kompromitowali marnotrawiąc swe talentów, którymi Stwórca ją obdarował i przerwali ten proces zakopywania ich w tym nędznym odsalonowym jałowym poletku.

Na nadwiślanskim gruncie, po istotnych zmianach na scenie politycznej, po ostatnich wyborach parlamentarnych zawiązała się koalicja koszyczkowo/puszkowa.

To totalna opozycja grupująca wszelakich wręcz cymbałów, mająca też mocne wsparcie Brukseli, Berlina i Moskwy, jakkolwiek by się tego nie wypierali.

Od roku uzupełnia toto, nowy produkt w wiertniczym wydaniu z twarzą zadowolonego z siebie gładkiego ... wikarego.

Pełna fałszu!, kategoria brewiarzowej gęby!, garnąca do siebie także zdezorientowanych, letnich katolików,

Szymon nowy tworek, raczej potworek, z twarzą fałszywego wikarego, a nawet i proboszcza! ( z rysów... jakby podobny do ks. Lemańskiego, a może nawet ks. Bonieckiego!) oferującego kolejne rozdanie rzekomo nowego "kościoła" spod szyldu kociej wiary, który z facjato-wyrazem "gęby brewiarzowej" co rusz domaga się " daj piątaka, przelej dyszkę".

czyli jego Szymusia wyznanie; koszyczek, puszeczka, dyszką...zadyszka.

To odtrąceni przez Polaków aferzyści, złodzieje, popaprańcy i szkodniki, którzy utracili władzę, wpływy i pieniądze powołali do życia nowy ruch, ruch odzyskania utraconego koryta.

A cóż, raczej któż to wystaje, wygląda zza Szymusia od daj dyszkę/piątaka?

Otóż, to nie tylko jakby politruk/ochroniarz ugrupowania Kobosco!, albowiem on daje tylko twarz.
Bowiem reszta jest w ukryciu.

Z tego tła, deep zaplecza, stojącego za Szymkiem, tą szalupą ratunkową celowo zwodowaną dla już mocno gnuśnej/sparciałem peło wyłażą, wystają gęby, facjaty nie tylko mocno wiertniczo/wsi'owe!

Tyle o koalicja w odmianie małpiarnianej.

Resztę pozostawiam fachowcom, ale tym odległym od Środy, Markowskiego, Hartmana, et...

Piąty rok działa, funkcjonuje program inwestycji w RODZINĘ!, w polską rodzinę!

Inwestycja, otóż to!

Okazało się, że ...piniądzę nie tylko się znalazły.
Otóż piniądzą ...SĄ!

W lutym 2016 r. pod pomnikiem Mikołaja Kopernika w Toruniu łamistrajk, niejaka Krzywonos darła japę, że 500 Plus to wielkie oszustwo i polskie rodziny nigdy tych pieniędzy nie zobaczą, będzie to bowiem dowcip prima aprilisowy.
Co gorzej w tę małpiarnię mocno zaangażowali się niektórzy nasi koledzy z dawnej Panny S.
Do tej klatki wleźli nie tylko dwaj byli przewodniczący regionu S! ( Co prawda mieli już w l.80 poglądy jakby lewackie, a dzisiaj w masonerii. Jeden z tych w poł. lat 80 zrobił nawet kurs upoważniający do nauki religii.
Oczywiście nie dziwiła mnie obecność na tych czarnych sabatach osób mentalnie i na poziomie Krzywonos, poseł o dwuczłonowym nazwisku, albowiem to cymbał ( cymbalica w języku giender!) z definicji.
Jej nieuctwo, totalna głupota z którą obnosi się i co rusz publicznie dokumentuje.
Na dodatek wiele lat utrzymywała się z grantów łożonych przez Sorosa na niby różnorodność.
I pewnie tez dlatego, tak bardzo to różni ją od człowieka mądrego.

Ale co gorzej w tę antycywilizacyjną małpiarnię, nihilistyczne dno zaangażowali się w Toruniu aktywnie lub biernie ( poprzez cichą akceptację draństwa) też niegdysiejsi prezydenci, tzw niby nasi b. i obecni posłowie spod znaku peło, rzekomo prawicowi.

Niektórzy z nich, stali się oni wręcz aktywistami, kod'erami i walą na te wulgarne schadzki czarcic domagających się prawa do nieograniczonego zabijania dzieci poczętych, a nienarodzonych.
.

Jeszcze gorzej było po pażdziernikowych wulgarnych opętańczych marszach.
Żaden z " naszych " kolegów byli i obecni senatorowie, posłowie, w tym rzekomy... konserwatysta!-senator ani słówkiem nie skrytykowali wulgarnych opętańców obnoszących w przestrzeni publicznej symbol hitlerjugend.

Ani słówka!
Zero reakcji.

Stłamszeni?
Przestraszeni?
Wygodni?

Wszystko razem!, czyli tak wulgarna mieszanina, mieszanka.

Zakończę moimi przeżyciami sprzed lat, z dala od Polski, gdy przebywałem za chlebem w Belfaście.
16 lat temu, gdy umierał Ojciec Święty Jan Paweł II pracowałem w Belfaście, stolicy Irlandii Północnej, półkolonii Wielkiej Brytanii.

Jak to dobrze, że polscy piłkarze środę wieczorem w nie weszli przyklękiem w te kretynizmy rodem z blm!

Zanim przejdę do atmosfery jaka panowała w Belfaście; podobnież było w innych miastach Irlandii Północnej, o czym wiem od Polaków tam mieszkających jako emigrantów zarobkowych.
To specyficzne terytorium, podbijane brutalnie przez Anglików od Tudorów, przez Crommwela po lata 80 minionego wieku, czyli krwiożercze zachowania spadochroniarzy regimentów szkockich nie tylko w Derry ( ang. Londonderry), Belfaście!
Kto choć naskórkowo wie, co Anglicy wyczyniali przez wieki na wyspie Irlandia, jakich zbrodni się tam dopuścili powinien moim zdaniem bardziej ostrożnie oceniać to, co potem robiła w krwawych reakcjach na tę przemoc IRA!

I bardzo proszę, aby mi nie zarzucać tego, że toleruję, pochwalam akty terroru.

" ...Szacuje się, że w wyniku zarazy, deportacji, głodu i egzekucji mogło zginąć od 20 do 50 proc. populacji Irlandii nie tylko w XVI i XVII w. Nie tylko w niewolę sprzedawano podludzi Irlandczyków.. Katolikom zakazano osiedlania się w miastach. W 1640 r. w Irlandii 60 proc. ziemi należało do katolików. W 1657 r. liczba ta spadła do 8 proc."

To co się działa na wyspie od Tudorów poczynając, a kończąc na masakrach w Derry( Londonderry), "grach i zabawach" szkockich spadochroniarzy-snajperów w Belfaście, strzelających z dachów wieżowców do katolików, przechodzących, właściwie chyłkiem przekradających się do domów, do pracy, na zakupy, do szkoły.

Od pażdziernika 2004 r.z braku pracy w Polsce, przepracowałem niemal trzy lata w Belfaście.
Właściwie poza kilkudniowymi epizodami, przez dwa lata w największej na wyspie Irlandii przetwórni rybnej-katolickiej firmie zatrudniającej ok. 60 pracowników, z tego połowa, to byli Polacy.
Potem rok w niewielkiej, protestanckiej firmie do 10 pracowników.

W ostatnich dniach, potem godzinach życia Jana Pawła II zachowanie, atmosfera w Belfaście była bardzo zróżnicowana i napięta.

Wśród katolików, w zonach katolickich ( Belfast był podzielony na katolickie, protestanckie; ograniczone szlabanami, posterunkami policji. Były i są nadal, też tzw strefy niczyje; centrum miasta, dzielnice uniwersyteckie, ...) panowało poddenerwowanie, zaduma, nawet troska.

Odmiennie w dzielnicach protestanckich; tam panowała euforia, radość, tzw cieszynka!, tańce na ulicach, głośna muzyka, salwy z broni maszynowej, wyczekiwanie na śmierć.

Na murach antykatolickie, antypapieskie napisy, masowo budowano Bonfire, czekając na komunikat o śmierci Jana Pawła II.
Bonfire, wielkie ogniska ze starych mebli, palet, odpadów, opon, śmieci między domami, na placach, ozdabianych podobiznami papieża, miejscowych biskupów, księży oraz ....Artura Boruca ( wtedy bramkarza Celtic Glasgow, bardzo znienawidzonego przez protestantów).
Mają one swoją historię od XVII i do dzisiaj te wielkie ogniska, są COROCZNIE budowane, tak tak, budowane; te potworne, wysokie na kilka, wznoszone nawet na kilkanaście metrów budowle już od początku kwietnia, aby zapłonąć w kulminacyjnych dniach 12-13 lipca w rocznicę zwycięstwa nad Boyne/ 11 lipca 1690)^
Są one corocznie od wieków budowane, aby świętować dziś przez irlandzkich radykalnych protestantów – oranżystów. Z okazji boyeńskiej wiktorii wyprawiane są liczne manifestacje oranżystów, odbierane przez katolików jako manifestacja siły.

Tego dnia, 2 kwietnia 2005r. moja koleżanka z pracy, Connie, pochodząca z Hongkongu, żegnała się, wyjeżdżała po rodziców, którzy planowali ucieczkę do UK przed chińskimi komunistami w związku z kończącą się 99 letnią dzierżawą przez Wlk. Brytanią tego zamorskiego terytorium.

Zaprosiła nas, ok. 40 pracowników firmy( pracowało nas tam ok 60 katolików; połowa Polaków ) na kolację pożegnalną na godż. 20 ( pracowaliśmy codziennie od 5 rano nawet do 16, 17 po 12 h, max nawet po 16 h. w zależności od zamówień ) do klubu w wielkim centrum handlowo-sportowym.

Atmosfera była jak na takie miejsce typowa, rozrywkowa.
U kilku z nas Polaków było wyczuwane(?) jakby napięcie, ale reszta ( pół, na pół Polacy-Irlandczycy) dobrze się bawiła.
Przyznaję, że mnie to krępowało, co rusz zerkałem na wielki ekran widocznego telewizora w hallu, ukazywały m.in. komunikaty z Watykanu.

!!!!
Raptem zobaczyłem cierpiącą twarz naszego papieża w dużym powiększeniu i napis, o Jego śmierci!
Aczkolwiek wiedziałem z serwisów, tabloidów o ciężkim stanie Jana Pawła II, to mnie....zamurowało.

!!! 20.37 !!!

Podszedłem do Connie, powiedziałem, że już muszę iść, podziękowałem jej za zaproszenie, życzyłem dobrej podróży i sprowadzenia rodziców z Hongkongu.
Zapytała dlaczego.
Pokazałem jej ekran tv!
Zaniemówiła, twarz jej wyrażnie się zmieniła, zasmuciła ( ona też była katoliczką).
Pożegnaliśmy się serdecznie.

Wracałem do domu przez wesołe, gwarne centrum Belfastu.
Nad miastem krążyły już dwa specjalne helikoptery British Army i policji.
Na ulicach pojawiło się więcej samochodów-fortec Crime Stoppers-to specjalne, świetnie wyszkolone oddziały prewencyjne tamtejszej policji.

Helikoptery patrolujące Belfast z góry przez specjalny system kamer, oraz dużo małych fortece_Land Roverów, to widomy znak, że ogłoszono w mieście stan zagrożenia.

Mieszkałem wtedy w dzielnicy neutralnej, uniwersyteckiej, obok kompleksu Queen's University.
Tuż obok rzeka Lagan( staroirl. irl. An Lagáin), a za nią dzielnica protestancka.

Idąc wzdłuż niej do wynajmowanego domu, widziałem już te zapalone wielkie ogniska-Bonfire, dolatywała głośna muzyka, krzyki, hałasy i nisko zawieszony helikopter.
Mijałem wolno przemieszczające pancerne Land Rovery; otwarte tylne drzwi, w środku crimes stoppersi z
gotową do strzału bronią gładkolufową.

Mijane domy, zamieszkałe głównie przez wynajmujących je studentów niczym szczególnym się nie wyróżniały, życie tam toczyło się normalnie, na ulicy tak samo.

Moi współmieszkańcy też zachowywali się jak zawsze, nic szczególnego nie zauważyłem.
Chyba jakby mniej hałaśliwi?

Przez całą noc z dzielnicy protestanckiej dochodziły hałasy; petardy, race, wiwaty wystrzały z broni.
( Pomimo samorozbrojenia IRA, protestanci nadal zachowali broń, nawet maszynową AK, granatniki, bazooki).
Pisano w gazetach, że wiwatowano z ręcznej, małokalibrowej, myśliwskiej, etc.

Przez kilka dni płonęły te wielkie ogniska BonFire^^, asekurowane przez wozy straży pożarnej.

Rankiem 3 maja idąc do pracy na g. 5.00, zza Laganu widziałem łuny i dym, oraz smród z tych ognisk-protestanckich cieszynek ze śmierci Jana Pawła II, mijały mnie co rusz te fortece pancerne Land Rovery.

W pracy atmosfera wyciszenia.
Nawet jeden z moich kolegów, czeski Cygan-Rom z Pilzna mniej bluzgał.
Trwało to przez kilka dni.
Potem, atmosfera już wróciła do stanu poprzedniego.

Zaś radość; atmosfera rozbawienia, wystrzały, głośna muzyka. płonące ogniska z co rusz podrzucanych do Bonfire palet, mebli, opon, etc. w dzielnicach protestanckich trwała jeszcze przez wiele dni.

Generalnie Belfast robiłem z buta; z domu do pracy miałem wtedy ok 10 minut drogi, do centrum ok 20 min., do często odwiedzanej jako visitor biblioteki Queens spacerkiem niecałe 5 min.

W mijających mnie piętrusach z tablicami informującymi, że jadą do dzielnic protestanckich jeszcze przez wiele dni widziałem rozbawione, wykrzywione twarze ludzi w różnym wieku.
Ich niebieskie t-shirty w barwach Rangers Glasgow, symbolami Ulsteru oraz kolorystyka Union Jacka mówiły nie tylko mnie skąd są i dlaczego się radują.

Potem jakby się to wyciszyło.
Zniknęły już helikoptery znad miasta, mniej fortecznych Land Roveróv, ciszej zza rzeki Lagan.

Tyle moich naocznych spostrzeżeń, obserwacji z podzielonego od wieków Ulsteru, a właściwie Belfastu z dni, gdy umierał nasz papież Ojciec Święty Jan Paweł II oraz zaraz po Jego śmierci z dala od domu, bliskich, od Polski.

pzdr

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:8)

Komentarze

Świetny tekst! Może komuś oczy otworzy, chociaż na niektórych nie ma mocnych

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1667570

16 lat temu ,tu w Polsce mijałam się z Młodymi ludzmi na ulicy,tak samo zapłakanymi jak i ja ,to były dramatycznie smutne dni,

aczkolwiek ,piękne,znowu byliśmy Solidarni, Solidarni w bólu, rozpaczy i pytaniu, co dalej .,..?

moje wspomnienie z tamtej dramatycznej Nocy

modliłam się na różancu poświęconym przez naszego Ukochanego Papieża 

Jana Pawła II,

na moment się zdrzemnęłam  zmęczona płaczem i gorącą modlitwą i  kiedy się ocknęłam ,wtedy z przerazeniem odkryłam, ze mój Różaniec ,pękł,

a  w telewizji powiedzieli Tą straszną Prawdę,

prawdę o tym, ze nasz Papież odszedł do Domu Pana 

Dzisiaj mamy Anno Domini 2021  i Wielkie Swięto Wielkiej Nocy 

Alleluja szanowny Autorze i Niepoprawni ,Alleluja

Wiara Nadzieja Miłość :)

Zofia

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#1667576