Zielona energia, kolejna utopia lewactwa

Obrazek użytkownika Andy51
Świat

Chore dziecko o imieniu Greta, została „ świętą” lewactwa, to chore dziecko przepowiadała ocieplenie klimatu itp. rzeczy,  słowa tego dziecka były traktowane niby objawione, aż przyszedł rok 2021 i zgodnie z porą roku pojawiła się zima, jakiej nie było od wielu lat.

Nagle się okazało, że wiatraki, panele są ok. ale głównym źródłem do wytwarzania  prądu  pozostaną elektrownie  w których wytwarzanie prądu będzie za pomocą węgla lub atomu.

W Niemczech, gdzie lewactwo ma bardzo duże wpływy, nagle okazało się, gdy przyszła zima, 30 tys. wiatraków przestało pracować, a miliony paneli zostało zasypanych śniegiem i gdyby nie elektrownie węglowe i elektrownie atomowe,  gospodarka niemiecka by stanęła.

Okazuje się, że doszło do tego, że z helikopterów musiano środkami chemicznymi odladzać skrzydła wiatraków wytwarzających prąd, gdyż groziło to katastrofą.

Ta tak ekologiczna Szwecja, musiała sprowadzać  „brudny” prąd z Polski i innych krajów, gdyż „postawienie” tylko na prąd z tzw. zielonej energii skończyła się „klapą”.

Nikt nie kwestionuje paneli, ale tam gdzie jest duże nasłonecznienie np. na południu Europy, czy stawianie wiatraków tam gdzie są silne wiatry, ale stawianie tylko na tzw. „zieloną energię” może się skończyć tragicznie dla krajów, którzy tylko na taką energię postawiły.

Dekarbonizacja może się skończyć tragicznie, zwłaszcza dla Polski i jej przemysłu. Oczywiście należy od węgla odchodzić, ale racjonalnie, lecz alternatywą dla elektrowni węglowych powinny być elektrownie atomowe i dopóki w Polsce nie będzie takiej/takich elektrowni, należy do tego lewacko/lewicowo projektu, podchodzić bardzo ostrożnie, gdyż stawianie na wiatraki czy panele w dużym procencie jako dostawców prądu może się skończyć tak jak tej zimy w Niemczech czy Szwecji.

A jakie będą zimy, tego nie wie nikt.
 
 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:8)

Komentarze

To samo dzieje się teraz w Teksasie. Mają wyłączenia prądu z powodu unieruchomionych wiatraków, które stanęły, kiedy nie było wiatru, a potem zamarzły, bo globalne ocieplenie zamieniło się w pół globalne ochłodzenie. Minus 15 stC w Teksasie, to chyba nie jest normalne.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-2

Alina

#1661752

No niesamowite, w Teksasie minus.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1661760

W Polsce jest ich cała masa i ten dar z ziemi trzeba wykorzystywać na potrzeby kraju, a się tego nie wykorzystuje w takich ilościach jak potrzeba, a to jest duża sprawa w odnawialnej energii.

Karbonizacja co najmniej do 2050 roku. Polsce Niemcy chcą zamykać kopalnie, a sami otwierają kopalnie.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

------------------------------------------
Dotknij Panie mego serca i oczyść je.
Niech Twój Święty Duch ogarnie mnie.

#1661759

Źródła geotermalne, to bardzo fajna sprawa, komuś przeszkadzają, stąd ten atak na o. Rydzyka.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1661761

W Polsce źródła geotermalne są nieskotemperaturowe a w kilku zaledwie miejscach średnio-temperaturowe, 

Na pewno nie zrobisz nimi prądu a co najwyżej ogrzejesz domy. Niestety za cenę wielokrotnie wyższą niż gdybyś ogrzał węglem. Opłaca sie nimi grzać jeśli znajdzie sie jakiegoś jelenia który wyskoczy z kasy na wiercenia, instalacje głębinowe, utrzymanie tego wszystkiego i nie każe sobie tych pieniędzy zwracać.

Są w Europie kraje które leżą na złączeniu płyt gdzie mają geo i płytko i wysokotemperaturowe. Ale nawet one z tego nie korzystają. Nic to nikomu nie mówi?

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1661871

Panele miały by w Polsce jakiś sens gdyby można było tanio gromadzić ich energię na noc. Jak na razie nie można.

Budowanie wiatraków w Polsce na lądzie powinno być karalne tak samo jak rabowanie banku. W gruncie rzeczy jest dokładnie tym samym tylko zamiast banku rabowany jest podatnik.

Budowanie farm wiatrowych na polskim wybrzeżu... jakiś sens to niby ma ale wciąż mały. Wciąż tutaj ktoś kogoś od tyłu ładuje.

Po prostu w Polsce nie wieje. Produkowanie w Polsce prądu z wiatraków to jak dojeżdżanie codziennie samemu do pracy własnym autobusem. Wróć - pociągiem. Własnym pociągiem, samemu, i nie ma w tym cienia przesady.

Kto rozumie ten wzór na rzeczywistą moc wiatraka - nie tą pic na wodę nominalną - tylko rzeczywistą, ten wszystko jasno widzi. Kto nie rozumie... nie czas na jego wyjaśnianie. Od tego jest szkoła:

P = 0,5*ρ*A*v3* ηm* ηel* Cp

V - prędkość wiatru w trzeciej potędze (!) - i tyle w temacie.

Podpucha dla niekumatych: nie patrz jak on szybko rośnie, tylko jak szybko spada gdy wiaterek choć troszeczkę zelży. Powiedzieć "spada na mordę" to dać wielki kredyt Grecie. Spada z pierwiastkiem trzeciego stopnia! Czyli kiedy prędkość wiatru spadnie o połowę to Greta myśli że moc spadła o połowę.

Nie drogie dzieci. Nie o połowę.   

Myślicie... w takim razie spadała 4 razy?   No też nie matołki. Jeszcze bardziej. Wiatr zwolnił o połowę to moc wiatraka spadła 8 razy !

Jakby wam to zilustrować? Powiem tak: turbina wiatrowa o mocy nominalnej 1MW, czyli większej mocy niż silnik w pociągu, w warunkach polskich średnio nie da nawet tyle co silnik w moim małym samochodzie. Nie da nawet 100 kW. A nawet nie da 100 kM! Dlatego jazda tym gównem w polskich warunkach to jak kupienie za pieniądze podatnika Pendolino żeby nim samemu do pracy dojeżdżać. 

I co? Nie powienien być za to wyrok?

A miałem nie tłumaczyć...

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1661872

To jest mądre co piszesz, ale się na tym nie znam, zakładam, że masz rację.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1662105

To trochę szkoda że piszesz artykuł o czymś na czym się nie znasz. Ale znacznie większa szkoda że nikt o tym ludziom nie mówi. Że dziennikarze nie wypraszają ze studia oszołomów którzy popisują się ilościami zainstalowanych mocy w wiatrakach. A sprawa jest tak prosta że aż boli i każdy powinien to wiedzieć - nie tylka ja który w wiatrakach siedział wiele lat.

W wiatrakach są trzy podstawowe parametry o których każdy wiedzieć powinien:

1. Moc nominalna którą producent podaje dla swojego wiatraka jest mocą jaką ten wiatrak rozwija przy prędkości wiatru 10 m/s. Zapamiętaj tę liczbę: przy wietrze 10 m/s

2. Całkowita moc jaką w sobie niesie wiatr (i nikt, nawet wszyscy świeci nie wyduszą z niej wiecej) jest opisana skrótowym wzorem:

Moc  = 0,5 x V^3 x Powierzchnia zataczanego przez śmigła koła x Stała

V to prędkość wiatru i jest ona do trzeciej potęgi.

3. Średnia prędkośc wiatru w Polsce jest 3.5 m/s. W paru tylko miejscach 4 m/s. Na Bałtyku wyższa ale nie ktowie ile.

------------------------------------------------

Więc upraszczając - jeśli wiatrak ma NOMINALNĄ moc 1 MW, czyli 1000 kW, to jest to moc przy wietrze 10 m/s. Tak się składa że:

10 x 10 x 10 = 1000 

W Polsce średnio wieje 3,5 m/s:

3,5 x 3,5 x 3,5 = 43

Rozumiesz to? Wiatrak o mocy zainstalowanej 1000 kW (1 MW) daje maciupkie 43 kW przy wietrze 3,5 m/s. Mniej niż silnik małego samochodu, a przecież wiatrak jest gigantyczny i tgigantycznie kosztuje. Niechby ten wiatrak dawał średnio 50 kW, to jest 20 razy mniej niż moc zainstalowana którą wciskają nam oszołomy.

Ze średnimi, zwłaszcza gdy we wzorze są potęgi nie jest zupełnie tak, ale pokazuje to skalę problemu. Jedno jest pewne - w Polsce wiatrak nie wyprodukuje 1/10 tego na co wskazuje moc zainstalowana. Dlatego takie firmy jak Hydro Canada, General Electric, nie instalują wiatraków nigdzie tam gdzie średnia prędkość wiatru jest niższa niż 7 m/s. Wydaje mi się że u naszych wybrzeży na Bałtyku nie ma 7 metrów na sekundę, co czyni nawet ten cały off-shore wątpliwym ekonomicznie.

7 x 7 x 7 = 343 a to jest już ponad 1/3 mocy zainstalowanej. To już jakiś sens ma.

Nigdy nie powinno się pytać albo mówić ile MW czy GW zainstalowano w OZE, tylko ile GWh one wyprodukowały w ciągu roku, oraz ile GWh wyprodukowała elektrownia konwencjonalna o tej samej mocy zainstalowanej. 

 I tyle w tym temacie.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1662184

Już Don Kichot wiedział jakim zagrożeniem są wiatraki...

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1661887

Oj tak.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1662077

j.w.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Nie musisz się uczyć na swoich!

#1662261

Jako przykład podam dwa środki lokomocji: auto i rower. Oba służą do przemieszczania się ale zależy w jakim celu, lokalizacji i jaka jest pora roku - i tak jest i będzie z różnymi rodzajami OZE.

Sam węgiel też nie jest "szkodliwy" tylko nijako produkty jego spalania.

Może należało by popracować nad dobrą filtracją i oczyszczeniem spalin kominowych tylko jak naukowcy zaczną robić badania i działania w tym kierunku to podniesie się larum że jest to wbrew konstytucji bo zwolennicy "dekarbonizacji" są opłacani i robią szum nie dla sprawy tylko na czyjeś polecenie.

Co do napędu aut to uważam że wodór w przyszłości będzie jego źródłem.

Z napędem akumulatorowo-elektrycznym aut będzie tak jak z płytami DVD Blu-ray - tylko zostały dopracowane a już musiały ustąpić miejce przenośniej pamięci USB pendrive o ogromnych już dziś pojemnościach.

Jeśli nawet z fotovoltaiki ktoś nie zmagazynuje energii w akumulatorach na okres nocny (akumulatory to jeszcze droga sprawa) - to może w tym czasie n.p. ogrzać termę wody do kąpieli wieczorem a to ogromne oszczędności.

Trwają prace nad elewacjami biurowców z paneli fotovolaicznych. Biuro zwykle pracuje w dzień i zgodnie z zapotrzebowaniem właśnie wtedy będzie dostaczana energia.

Auto na parkingu pod pracą stoi około 8 godziń a to w zupełności wystarczy aby naładować akumulatory darmowo ze słońca.

Jest w tym wszyskim jeden problem którym muszę Was już dziś zmartwić.

Podatek od paliw to pokaźne źródło dochodów państwa i niestety jak energia z paneli fotowoltaicznych się rozpowszechni to zostanie albo opodatkowana albo zostaną nałożone nowe daniny na inne przychody :)

"kto powiedział że w życiu ma być lekko, łatwo i przyjemnie" ?

Właśnie wybuchł wulkan Etna i wyrzuca z siebie tyle związków szkodliwych i pyłów dziennie ile cała Europa przez rok.

Czy widzieliście tam może ekologów z protestem ? - gdy w Europie ogranicza sie emisję "szkodliwych substancji" w Chinach już zapowiedzieli przynajmniej dwukrotne ich zwiększenie.

Kilka dni temu dowiedziałem się że myśliwi kilkukrotnie więcej zanieczyszają środowisko ołowiem z wystrzelonych śrucin niż cały przemysł w Polsce.

I po co to wszystko ?

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Pytanie dziejowe o najwyższym znaczeniu - czy działacze PiS-u i Zjednoczonej Prawicy za miliony ze SKOK-ów poświęcą niepodległość Polski ?

#1661891

1. Spaliny z kominów elektrowni już są bardzo dokładnie filtrowane. Tu chodzi o miliony ton gzau - dwutlenku węgla który jest głównym produktem spalania a jego odfiltrować się nie da. Czy ma on wpływ na klimat? To zupełnie inna sprawa.

2. Wodór nie będzie paliwem dla aut przyszłości. Wodór ma sens wyłącznie dla Grety i Niemców którzy wpieprzyli się w OZE i nie wiedzą jak magazynować ten prad z wiatraków kiedy wieje. Produkują więc tym prądem wodór co jest niesamowicie energochłonne. A wogóle to dlaczego miałby wodór być paliwem? Jaka jest jego zaleta bo wad cała masa. Na dodatek nie wiem czy zdajecie sobie sprawę z tego co wszyscy przemilczają, że produktem reakcji wodoru z tlenem jest woda, a para wodna jest gazem cieplarnianym o mocy kilkanaście razy silniejszym niż CO2.

Auta przyszłości będą jeździły na prądzie z super-kondensatorów (solid state battery). Tradycyjne akumulatory w ciągu 30 lat przejdą do historii.

3. Zupełna zgoda z tym podatkiem. W Stanach gdzie spada zużycie paliwa a tym samym dochodów z podatku w paliwie, poszczególne stany już pracują nad zastąpieniem podatku w paliwie podatkowaniem każdego przejechanego kilometra. Jak znam życie to Polska pierwsza skopiuje ten podatek. 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1661929

- bo już nie jedne zostały przekroczone.

Jeszcze 100 lat temu ówczesna nauka twierdziła z panad 100% pewnością że wszystko co jest cięższe od powietrza nie będzie "samo latać"

Rakieta Apollo 11 która poleciała na księżyc ważyła coś 3 tys. ton.

To co dziś jest "niemożliwe" jutro może stać sie normą. Dobrym przykałdem też są dzisiejsze drony, jeszcze niedawno nie było nawet mowy aby siniki elektryczne wraz ze źródłem zasilania wzbiły się w powietrze.

Technika to trochę moje hobby. Jako ciekawostkę Ci powiem że w systemie kodowania wizji PAL D/K który w Polsce działał do 2013 roku jednego z trzech kolorów RGB nie można było już umieścić na fali nośnej i został zakodowany w dwóch pozostałych.

Trzeba przyznać że i tamtejsi technicy stanęli na wysokości zadania bo dostali do opracowania przesył kolorów do odbioru TV kolor, ale tak aby i monochromatyczne telewizory odbierały obraz.

Może nawet nie wiedziałeś ale obraz ogladałeś przez "blachę" ze szczelinami :) miało to nazwę "trinitron"

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Pytanie dziejowe o najwyższym znaczeniu - czy działacze PiS-u i Zjednoczonej Prawicy za miliony ze SKOK-ów poświęcą niepodległość Polski ?

#1661939

Nie wiem co chesz powiedzieć. Że samochody będą napędzane wodorem? Ja ci mówię że to nie ma żadnego sensu bo napędzanie super-kondensatorami jest dużo wydajniejsze, tańsze i prostrze. Nie mówię że wodorem jest niemożliwe, tylko że nie ma sensu. Pokaż mi że ma.

Silniki elektryczne wraz ze źródłem zasilania od dawna wzbijały się w powietrze. Tylko że krócej latały niż z bateriami litowymi. Ale nie w zasilaniu ani w silnikach był problem. Rzeczywistym problemem był fakt że dron jest z założenia niestabilny. Bez nowoczesnych czujników i miniaturowych procesorów nie dało się utrzymać jego stabilności. To elektronika to umożliwiła.

Tym niemniej elektryczne drony jeszcze przez bardzo bardzo długo będą jedynie zabawkami ograniczonymi czasem lotu do około 30 minut, a z większym ładunkiem do 10 minut. Zapotrzebowanie na energię aby wisieć w powietrzu jest ogromne. W przypadku doronów elektrycznych ma miejsce typowy ketch-22. 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1661954

 

Albo, prostszym językiem, dla tych którzy porzucili rozum, by zaufać Budce:

"Pokorne cielę, wszystkie matki ssie"
albo, dość przekornie
" Czy myć ręce, czy nogi?

Czyli uzależnianie się od jednego źródła, zawsze jest błędem, który może, choć nie musi doprowadzić do katastrofy. To jest odwieczna mądrość, pochodząca od Boga, znana ludziom od tysięcy pokoleń - choć nie jest to mądrość kategoryczna, ale statystyczna - to jednak zawsze jest strategicznie efektywna. A totalitarni głupcy zawsze wiedzą lepiej i postępują zawsze odwrotnie.

A gdy chodzi o ratowanie planety, to najlepiej będzie, gdy posłuchamy Bożej mądrości - planeta zawsze sobie poradzi - z ludźmi czy bez nich, choć bez głupców da sobie radę znacznie skuteczniej.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

michael

#1661902

Każde z tych źródeł jest darem Bożym, jest częścią przyrody i zasługuje na szacunek, ale w najlepszych, dobrze wyliczonych  proporcjach.  

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

michael

#1661903

Człowiek czy OZE? Co jest ważniejsze w narzucanej nam filozofii ekologicznej. Nie trzeba byc szczególnie lotnym, żeby zauważyć, że człowiek, jednostka, dziecko Boże o wolnej woli od jakiegoś czasu przestaje byc podmiotem wszelkich wspólnych działań, idei - teraz usiłuje się nam wcisnąć, że "klimat" jest najważniejszy, i to klimat trzeba chronić (tak tak, takie głupoty można usłyszeć coraz częściej).

Apogeum tej głupoty widać nawet na szczeblu rządowym. To niestety ten rząd powołał ministerstwo KLIMATU  

https://www.gov.pl/web/klimat 

KLIMAT TYMCZASEM JEST JAKI CHCE I tylko idiota może próbować go jakoś utemperować. Żeby nie być gołosłowną niech każdy sam sobie policzy z jaką prędkością kręci się ten "klimat" przy powierzchni Ziemi :

- obwód Ziemi na równiku - 40 000 km:24 godziny daje 1666 km/h. Im wyżej tym prędzej! Ciekawe co może zrobić minister klimatu temu wirującemu szalonemu klimatowi? No co ? Najwyżej może mu "skoczyć"...

Na szczęście inżynierowie nie dają się zwariować i wiedzą, że podstawowym zadaniem instalatora jest zapewnienie takiego wyposażenia domów, żeby przy obliczeniowych temperaturach zimowych ludzie mogli przetrwać bez prądu i gazu, czyli mediów, których dostawy najłatwiej przerwać. W domkach jednorodzinnych takim zabezpieczeniem są kominki na drewno, czy świetnie się sprawdzające stare ogrzewania grawitacyjne na paliwa stałe. Jeśli ma się kominek, to można sobie zafundować i OZE. Nie może być tak, że jacyś szemrani politycy zmuszą nas do stosowania TYLKO OZE, bo można to uznać za dywersję w naszym klimacie. 

Tegoroczna zima przypomina o swoim istnieniu, o swoich możliwościach. Ostrzega, że potrafi być piękna i sroga, i że nic sobie nie robi z głupot głoszonych przez jakieś Grecie Thunberg, albo innych Al-ów Gore-ów. Uczy nas, żeby nie wydawać pieniędzy na opłaty klimatyczne i emisje CO2, tylko dobrze zabezpieczyć się przed jej - zimy - pomysłami. Za te pieniądze trzeba kupić zapas opału na całą srogą zimę. Po prostu.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Alina

#1661904

I zawitała w Egipcie, Libanie, Syrii, Izraelu i w Arabii Saudyjskiej.  

Czyżby zimie pomyliły się kierunki?

CO2 to wymysł Niemiec, by Polska i inne kraje z UE płaciły słono za emisje CO2 i zamykały kopalnie. A same Niemcy walą ile mogą CO2 bo nie płacą i otwierają nowe kopalnie, by stać się hegemonem.

Kto wierzy szwabom, ten będzie musiał słono płacić.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

------------------------------------------
Dotknij Panie mego serca i oczyść je.
Niech Twój Święty Duch ogarnie mnie.

#1661909

Jest strategicznym celem pseudonauki, która chce wytępić ludzkość, która jest według nich pasożytem zagrażającym planecie.

Trzeba by więc zniszczyć ludzkość, by uratować planetę, która przetrwa, gdy będzie pozbawiona paskudnej antyplanetarnej pleśni, razem ze wstrętnymi ludzkimi mikrobami. Zniszczenie ludzkiej cywilizacji ma być zbawieniem naszej planety.

I dlatego nieomal wszystkie ekologiczne pomysły są nieludzko antyludzkie. Na przykład odwrotność dywersyfikacji źródeł energii polegająca na wyeliminowaniu konkretnych jej źródeł jest groźna dla ludzi. A planecie to wisi, planeta nie jest tym zainteresowana, ona nawet o tym nie wie. Tak jest, ponieważ planeta niczego nie chce, dlatego że nie ma własnego rozumu, woli, ani żadnego celu.

Planeta jest po prostu martwa. W kosmosie mamy miliardy planet na których nie ma nic, są jak wielkie kamienie, kuliste bryły gazu albo lodu, które istnieją i największe nawet katastrofy ani im nie szkodzą, dlatego że wciąż są martwe. I kończąc, szacunek do środowiska, poszanowanie energii lub klimatu jest oczywistą cnotą każdego normalnego człowieka, który zwyczajnie dba o środowisko, w którym mieszka. Tym podwórkiem jest nasza planeta. Ale ktoś chcąc w szale szacunku do naszego podwórka, chce nas z niego wywalić, jest albo idiotą, albo kimś wrednym, działającym w złej wierze.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

michael

#1661923

Nie do końca tak jest Alino. Nie oszałamiajamy.

Klimat nie jest taki JAKI CHCE! Jestem inżynierem i robię to co ma sens i da pożądane efekty, ale jeśli jest wybór to wybieram to co jest przyjazne dla środowiska. Są miejsca gdzie fotovoltaika ma sens, są miejsca gdzie wiatraki mają sens, gdzie elektrownie wodne mają sens i gdzie geotermia ma sens. Korzystanie w takich miejscach tylko z węgla jest że tak powiem grzechem.

Niestety Polska nie ma żadnych warunków do OZE. Nawet geotermia w Polsce nie zrobi prądu a fotowoltaika była by niezła w okresie letnim (długie dni) ale nie mamy możliwości taniego gromadzenia prądu na noc, więc i tutaj kapucha.

Odnośnie klimatu który jest jaki chce... Anglia nie ma już klimatu jaki miała 2000 lat temu. Europa zachodnia też nie. Cała Europa była jednym wielkim lasem. Anglia była jednym wielkim lasem a dzisiaj co im zostało? Po jego wykarczowaniu bardzo dużo się zmieniło.

Ruscy zawrócili bieg paru rzek i wbrew zapewnieniom że się to nie stanie prawie wysuszyli ogromne jezioro Aralskie zwane nawet Morzem Aralskim. Amerykanie obudowali brzegi ogromnych rzek w efekcie czego zamiast naturalnych, potrzebnych przyrodzie wylewom wzdłuż całej rzeki, mają tak zajebiste powodzie w miejscach przerwań nasypów że Polacy nie są w stanie sobie tego wyobrazić. Dzisiaj wylew na odległość 100 - 200 km od rzeki jest teraz normą. Czyli zalane całe polskie województwo. Niemcy obetonowali wszystkie swoje rzeki zmianiając tym cały ekosystem. Kiedy Niemiec chce zobaczyć naturalną rzeką to musi do Polski przyjechać.

Zmieniamy środowisko i być może zmieniamy klimat, dlatego pójście w zaparte że się to nie dziej albo że jest to niemożliwe jest oszołomstwem. Być może na skalę globalną rzeczywiście dzisiaj jeszcze się nie dzieje. Ale skala w jakiej Chiny. Indie i USA pompują syf to mórz i atmosfery jest niewyobrażalna. Jest tylko kwestią czasu kiedy będzie to musiało mieć wpływ na atmosferę.

Dlatego wszędzie gdzie jest to ekonomicznie uzasadnione i możliwe, należy rozważać stosowanie różnych metod generowania energii. Tylko że powinno się to pozostawić inżynierom i ekonomistom a nie politykom i Grecie.

Od siebie jedynie dodam że gdyby imbecyle politycy wydali ułamek pieniędzy które wydają na OZE, na rozwój elektrowni nuklearnych opartych o pierwiastek tor, to mielibyśmy nieograniczoną, tanią, czystą energię na nastepnych 500 lat. Wystarczająco dużo czasu by dopracować się jeszcze lepszej technologii: kontrolowanej fuzji jądrowej. No i tor jest dostępny w dużych ilkościach w każdym państwie.

Jedyny powód że technika poszła w uran zamiast tor to znów... decyzje polityczne. Produktem reakcji uranu jest pluton, a ten był i jest potrzebny do produkcji bomb atomowych. A Chińczyki przejęli doświadczenie amerykańskie z lat 60-tych z prac nad torem i bez rozgłosu pracują nad własnym reaktorem. Oj będziemy kupować prąd z Chin kiedy staną wiatraki...

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1661927

Mylisz klimat ze środowiskiem, ale nie ma to tu większego znaczenia.

Dopiszę jedną zasadniczą informację, która wyjaśnia skąd się bierze takie pomieszanie, i skąd się wzięło globalne ocipienie. Uzmysłowił mi to znajomy z USA. Otóż amerykańskie stacje meteorologiczne są zlokalizowane w pobliżu lotnisk. Do niedawna stały na terenach nie zmienionych przez człowieka, na naturalnym gruncie, w niezabudowanym terenie. Niestety tereny wokół stacji klimatycznych zostały "zagospodarowane", czyli wyasfaltowane, zabudowane, grunt tzw. rodzimy zniknął.

Jak się nagrzewa asfalt, kostka betonowa nie trzeba nikomu tłumaczyć. Czarny asfalt w Polsce może się nagrzać do prawie 100 st.C. Chodniki, kostka brukowa nagrzewają się nieco mnie, ale też bardzo. Te powierzchnie pozbawione roślinności nagrzewają powietrze w najbliższym otoczeniu. Stąd wzięły się odczyty wyższych temperatur nie tylko w dzień, ale i w godzinach nocnych, bo usunięcie zysków ciepła od nasłonecznienia nie jest takie proste, co wiedzą w ciepłych krajach. Im bliżej równika tym te zyski są większe i nie ma zmiłuj. Pomijam już zwykłe dachy, które mogą się nagrzewać również do takich temperatur, co wie każdy, kto uczciwie liczył zyski ciepła przez połacie stropodachów w projektach klimatyzacji.

Jeśli wycina się drzewa, naturalne reaktory, które przerabiają energię słoneczną na paliwo stałe, to widzimy mechanizm w jaki sposób głupota ludzka może wpływać na "klimat" czyli powodować miejscowe nadmierne zyski ciepła. W przypadku wycinania puszczy amazońskiej może dojść do znacznego zaburzenia dotychczasowych prądów powietrznych w skali globalnej i zmiany turbulencji warstw powietrza składających się na ziemską atmosferę.

Paradoksalnie może się okazać, że "ocieplenie" klimatu spowoduje jego ochłodzenie. mechanizm jest bardzo prosty: wyższa temperatura powietrza przy powierzchni Ziemi spowoduje większe parowanie. największe oczywiście z oceanów. To spowoduje wzrost zachmurzenia, a chmury ograniczą dostęp promieni słonecznych  do powierzchni Ziemi i zapanuje ochłodzenie. 

Zapewne jesteśmy właśnie świadkami takiego zjawiska w postaci opadów śniegu na całej półkuli północnej.

Ot matka Ziemia sama sobie reguluje temperaturę, pokazując że jej siły są ponad wszystkimi cwaniakami od ocieplenia i ponad wszystkimi MINI-sterstwami od klimatu.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Alina

#1661949

Nie mylę. Może tylko zbyt kiepsko wytłumaczyłem co chcę pokazać.

Kiedy wycinało się lasy, zmieniało bieg rzek, nawadniało pustynie a dzisiaj wycina dżunglę amazońską, to zawsze miało to nie mieć wpływu na nasze środowisko. Bo lasy są tak wielkie a rzeki tak... długie? A jednak miało to ogromny wpływ nie tylko na środowisko ale i na mikro-klimat.

Tak samo jest albo może być w przyszłości z klimatem planety. Mało kto zdaje sobie sprawę jak gigantyczne ilości zanieczyszczeń wprowadzamy do oceanów i do atmosfery. Jeśli ten proces będzie kontynuowany to nie ma siły żeby nie wpłynęło to na cały klimat. Być może planeta wciąż radzi sobie z tym co robimy, ale jeśli bedzie to kontynuowane to w końcu sobie nie poradzi. Ziemia jest jednak mała a nasz apetyt na energię i surowce ogromnie rośnie.

To właśnie chciałem powiedzieć. Tam gdzie to ma to sens powinno się jednak ograniczać działalność która zanieczyszcza w gigantycznych ilościach. Obawiam się że gdy proces zmian klimatu rzeczywiście się rozpocznie, to będzie za późno na reakcję. Osobiście w wiatraki i panele nie wierzę. Zbyt dobrze wiem jak gigantyczne ilości energii potrzebujemy i jak szybko to zapotrzebowanie wzrasta. Są jednak inne, bardziej wydajne, tanie i czyste metody których politycy nie widzą albo nie chcą widzieć.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1661953

 

Czyli nie do końca masz rację i nie do końca jej nie masz. Także dlatego, że ani ja, ani tez Alina nie stawia żadnych kategorycznych tez, ale wzywamy do rozsądku i na przykład w moim przypadku nie jestem przeciwnikiem ochrony klimatu, nawet ze względu na dywersyfikację. Posługiwanie się takimi kategorycznymi kryteriami w oderwaniu od innych zawsze jest głupie i to tylko z tego powodu, że pomija inne ale także i dlatego, że ignoruje ich wzajemne oddziaływania, w sumie wbrew naturze rzeczywistości.

Po prostu prawdziwa rzeczywistość jest dynamicznym splotem ogromnego zbioru różnych zjawisk, czynników i kryteriów oddziałujących ze sobą. Klimat jest bardzo trudnym i wielowymiarowym zjawiskiem, a przecież nie tylko tylko klimat istnieje na naszej planecie, już ani słowa nie mówiąc o tym, że klimat nie ma najmniejszego wpływu na istnienie i przetrwanie naszej planety. Przyszłość naszej planety zależy os słońca, które nieuchronnie przekształca się w gwiazdę zwaną czerwonym olbrzymem. Rozrośnie się przez miliardy lat tak, że pochłonie całą naszą planetę, która spłonie jak skwarek na patelni, Nie będzie wtedy ani klimatu, ani planety do żadnej ochrony.

Nikt nie ma na to wpływu. Zamiast wiec opowiadać o ochronie tej planety, porozmawiajmy o zrozumieniu naszej rzeczywistości i szacunku do tego jaka ona jest. 

Szacunek zaczyna się od tego, by nie pluć na podłogę i nie wyrzucać śmieci za oknem. I dosłownie i w przenośni.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

michael

#1661971

Definicja KLIMATU.

Klimat nie jest zjawiskiem, lecz dość precyzyjnie określonym i opisanym liczbowo stanem fizycznym atmosfery w danym miejscu na Ziemi i w danej chwili, dynamicznie zmieniającym się w czasie.

https://wciwilhanej w ww.ekologia.pl/wiedza/slowniki/leksykon-ekologii-i-ochrony-srodowiska/klimat

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

Alina

#1661977

Zapewne jest wiele definicji klimatu, ponieważ każdy podmiot definicji może być różnie zdefiniowany, w zależności od przyjętych kryteriów definiujących desygnat konkretnego pojęcia. Ale zajrzałem pod wskazany linkiem adres by sprawdzić jaka tam jest definicja klimatu. Oto ta definicja:

Klimat – całokształt zjawisk pogodowych stale utrzymujących się na danym obszarze. Określany też jako przeciętny stan troposfery w wybranym miejscu. Klimat obejmuje różne zjawiska i procesy atmosferyczne. Ustalany jest wyłącznie na podstawie długotrwałych obserwacji, prowadzonych przez minimum 30 lat. Dowolnego regionu klimat kształtowany jest głównie przez trzy czynniki: obieg ciepła, obieg wody oraz krążenie powietrza. Kluczowe w ustalaniu klimatu są zatem pomiary wiatru, temperatury oraz poziomu opadów atmosferycznych.

A więc klimat nie tylko jest zjawiskiem, ale nawet całokształtem zjawisk pogodowych. Klimat także absolutnie nie jest «stanem fizycznym atmosfery w danym miejscu na Ziemi i w danej chwili» ponieważ jest stanem przeciętnym i to w bardzo długiej, wręcz kilkudziesięcioletniej chwili. 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

michael

#1662186

Lewactwo promuje zieloną energię, bo maszyny i urządzenia potrzebne kupimy u Niemców. Dla nich to czysty zysk, opłacaja w Polsce troli, żeby to promowali!!!

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Dodaj własny artykuł do naszego bloga http://bazafirmy.pl/blog/ . Wejdź do wybranej kategorii i kliknij "dodaj tekst"

#1661940

Niebieska w kolorowe kwiatki. 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

michael

#1661972

Skoro Dulkiewicz nawet huśtawki kupuje od Niemców, to co mówić o urządzeniach do zielonej energii.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1662107

Byla meteorologiem i klimatologiem. Prawie pięćdziesiąt lat nalizowała zmiany pogodowe i klimatuczne. Już w latach wczesnych siedemdziesiątych mówiła w domu do nas, że zmiany klimatyczne to efekt kilkuset czynników o zróznicowanym udziale, intensywności, okresach fliktuacji, wzajemnych oddzialywań długo i krotko okresowych. Nadto, zapoznawała nas ze swoją fascynacją wzbogacania swojej wiedzy o wpływ słońca, ale też planet, a zwłaszcza Księżyca. Wszystko to jest niezwykle trudne do analizy. Osobnym probelemem jest samo wyciąganie wniosków

Człowiek uwielbia upraszczać. Tymczasem wszelkie uproszczenia w odniesieniu do klimatu czy to lokalnego, kontynetalnego czy całej Ziemi, mszczą się brakiem precyzji do tego stopnia, że stają się bezużyteczne.

Mama analizując historyczne dane odkryła że nie wskazują one żadnego kierunku w którym klimat miałby obecnie ewoluować. Nakładające się na siebie rozmaite parametry o róznych amplitudach i okresach, nie dają miafodajnych podstaw do sformulowania tezy, że klimat się oziębia lub ociepla. Zmianę da się obserwować dopiero po jej zaznaczeniu poprzez charakterystyczne dla jakiegoś okresu czasu prametry. Nadto uważała że mówienie o zmianach klimatycznych, bez podania zakreślonego horyzontu czasowego jest wielkim nieporozumieniam. Bo wedlig jej teorii, klimat zmieniając się przybiera, różne wektory zmian, których większości nie potrafimy rozpoznawać, lub rozpoznawać w porę.Taka była jej konklizja w jendej z ostatnich prac.

Ja, sluchając jej opowiadań o tym, dziwiłem się że stoi to w rażącej sprzeczności z tym co mówili w mediach. Za komuny nikt właściwie na poważnie nie przejmował się klimatem. Dopiero ostatnie kilkanaście lat spowodowało, że wszyscy są bombardowani informacjami związanymi z klimatem.

Ale ja jestem przekonany, że klimat ma za nic wszelkie nasze wysilki oraz to co "robimy z naszą planetą"  Klimat będzie taki jaki będzie, niezależnie od naszych intencji i wysiłków. Nawet te tony śmieci, znacząco nie wpłyną na jego kierunek. Jeśli się wie ile energii dostarcza nam słońce w każdej sekundzie, jak duże są jej fluktuacje oraz jakie to wyzwala reakcje w górnych wartwach atmosfery, ten wie, że wpływ człowieka na klimat można spokojnie uznać za błąd statystyczny.

Weżmy sam tylko gaz CO2. Jest go w calej atmosferze ziemskiej 0,0385%. Czyli niespełna cztery setne procenta. Nikt do tej pory nie przedstawił w spsób wiarygodny i dający się potwierdzić w niezależnych badaniach, mechanizmu, który to powoduje. Należy zatem przyjąć, że nadal bujamy w obłokach i fantazjach niby naukowców, którzy wmawiają nam, że jesteśmy winni zmianom klimatu.

I tu dochodzimy do ważnego pytania. Po co wmawia się nam, że mamy wpływ na zmianę klimatu?

Otóż jest tego bardzo proste wytłumaczenie. Chodzi wyłącznie o wmówienie nam poczucia winy i odpowiedzialności..Lewactwo musi rządzić i zarządzać sferą uczuć i emocji, aby wzmóc wydajność propagandy. Rządzenie ludźmi pozbawionymi pewności siebie, nie świadomych realnych zagrożeń i nie umiejącymi samodzielnie oceniać sytuację, nie zdolnych oddzielić prawdę od fałszu, jest po prostu łatwiej rządzić. Łatwiej jest osiągać zamierzone cele społeczne. Mogą nimi być wszelkiwgo typu nowe przesądy, nowoczesne zabobony czy zwykłe preteksty do ogłaszania kolejnych danin i podstków. Takie uniwersalne narzędzie, przydatne i dające się łatwo wykorzystywać do wygrywania różnych spraw, począwszy od prania mózgów małym dzieciom w szkołach, a skończywszy na podstępnym likwidowaniu całych gałęzi przemysłu, to potężna broń w rękach ludzi wprowadzających swój przemyślany i zaplanowany porządek świata. Że to się kojarzy z NWO? Być może moje przemyślenia nie są wcale przypadkowo zbieżne z takim twierdzeniem.

Jedno pozostaje poza wszelkimi wątpliwośiami. Wpływ człowieka na zmianę klimatu nie może być analizowany jako prosta zależność polegająca na zasadzie, że im więcej spalimy ropy czy gazu tym badziej ocieplimy klimat. Tak prymitywne założenie wynika z całej nasilonej propagandy lewackiej. Powszechność takiego myślenia, wpojonego przy pomocy zmyślnej socjotechniki i propagandy, powoduje że nawet ludzie rzadzacy państwem poddają się temu. Ale kim są ci rzadzący? Czż nie są tak samo jak my poddani presji propagandy, lobbystów, wzajemnie się nie nakręcają, poddają presji środowisk w których nie wypada mówić inaczej i dla swiętego spokoju wyrzekają się na chwilę, swoich prawdziwych przemyśleń? W końcu każdy z nas kiedyś odejdzie z tego świata, więc niech o swój los i los tej pomyleńczej propagandy, zadbają następne pokolenia. Klimat przecidż nie zmieni się z dnia na dzeiń. Wszak mówi się, że chodzi o klimat w ktorym będą żyły jakieś przyszłe pokolenia. Polityk pragmatyczny wyciągnie dla siebie właściwe wnioski.

Nam pozostaje albo ślepa wiara, albo... dociekanie samemu. Ślepa wiara to dogmat prowadzacy nas wszystkich na manowce. Utwierdzanie tej części społeczeństw, które uznają że mamy wpływ na klimat, w ich opętańczym pędzie do samobiczowania za grzech nie popełniony. Ci stają się ofiarami i jednocześnie gorącymi zwolennikami systemu, który zmiany klimatyczne używa do indoktrynacji. Zauważmy nieprzypadkową zbieżność. Lewactwo obniża poziom nauczania w szkołach i uczelniach. Wprowadza się jakieś fantasmagorie o genderyzmie, zamiast zajmować się odpowiedziami na realne i grożne zjawiska spoleczne. Usiwa się ludzi nauki z powodów ideologicznych, odchodząc od realnych i ważnych zagadnień naukowych. Pieniądze przecież na to idą. Zmaist rzetelnej wiedzy wtłacza sie mlodym ludziom do głów bzdury o zmianach klimatu, ideologie genderyzmu itd.

Zmiany klimatu i te mniejsze i te większe, były, są i bedą. I nic na to nie poradzimy. Każdy dorosły człowiek żyjący w Polsce już widział na przestrzeni swojego życia i suche lata i mroźne zimy oraz mokre lata, cieple zimy. Wszystko to już było. I nie ma nic dziwnego w tym, że takie zmiany następują. Tyle że współczesny człowiek nauczył się wyciągać korzyści z tych zmian. Znaleźli sie tacy, ktorzy potradią zmiany klimatyczne przekuć na calkiem przyzwoity pieniądz. Ot, dodatkowa okazja do robienia interesów. Na każdym poziomie. Długie lata owocują w zyski ze sprzedaży lodów na patyku. Zimne zimy przynoszą nieoczekiwane zyski polskim zakladom energetycznym. Czy nie jst to powód do zadowolenia? W końcu podstawowym prawem ekonomii jest prawo popytu i podaży. W polityce nie jest inaczej.

Można by o tym wszystkim napisać wiwle ksiażekk. Tylko po co?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1661998