Ppłk "Janczar" żołnierz niezłomny (18)

Obrazek użytkownika Tomasz A.S.
Historia

Na zdjęciu: Franklin Delano Roosevelt 32 prezydent USA. Był rzecznikiem ścisłej współpracy ze Stalinem, dla którego czuł sympatię, fascynację, podziw i ogromny szacunek. Był uczestnikiem spotkań Wielkiej Trójki w Teheranie (1943) i w Jałcie (1945). Zarzucano mu zbytnią uległość i ufność wobec Stalina, przez co wydał zgodę na hegemonię ZSRR po II wojnie światowej w Europie Środkowej i Wschodniej. Jedną z przyczyn tego stanu była obecność w jego najbliższym otoczeniu sowieckiego agenta Algera Hissa, którego wykryto ostatnio w ramach "Projektu Venona".

Lucjan Antoni Szymański, (1897-1945) kawalerzysta I wojny; wojny polsko sowieckiej 1918-21 (dowborczyk – uczestnik walk w wyprawie kijowskiej, bitwie warszawskiej i niemeńskiej) oraz II św. ; w 1939 ucieka z niewoli niemieckiej, 1940-44 inspektor obwodów ZWZ i AK; pseudonimy Kamiński, Janczar i Garda. Ostatni dowódca podokręgu AK „Białowieża” Warszawa-Wschód. Po aresztowaniu 23 grudnia 1944 i śledztwie NKWD skazany na śmierć i stracony w więzieniu praskim „Toledo” 5 marca 1945 r. na obecnej ulicy Namysłowskiej.

W dniu, w którym padła warszawska Starówka, 1 września 1944 r., działania bojowe akcji „Burza” na terenie Podokręgu Warszawa Wschód wygasły. Działania grup NKWD rozpoczęte w końcu lipca i w sierpniu, w następnych miesiącach przybierały na sile. O sytuacji melduje dowództwu dowódca podokresu Białowieża ppłk Lucjan Szymański:

1 września 1944

do Łaszcza [komendanta obszaru warszawskiego gen. Albina Skroczyńskiego].

Wszystkie powiaty prawego brzegu Wisły meldują o aresztowaniach szeregu oficerów, podoficerów i szeregowych AK, którzy byli na stanowiskach kierowniczych względnie brali udział w „Burzy”. NKWD domaga się wydania dowódców i broni. Po badaniu wywożeni są do obozów. Oprócz rozkazu komendanta AK koniecznym jest ogłoszenie przez radio Londyn, że zarządzona przez KWN mobilizacja jest bezprawiem. Janczar (1)

3 dni później interesujący raport (choć nie mający bezpośredniego związku z Podokręgiem Warszawa Wschód, ale ze sprawą pomocy dla walczącej od miesiąca Warszawy) został przesłany z Waszyngtonu do rządu RP w Londynie przez polskiego ambasadora Jana Ciechanowskiego. Przedstawia on przebieg rozmów, jakie przeprowadził on w Departamencie Stanu w Waszyngtonie:

4 września 1944

(...) pomimo dzisiejszego święta (Labour Day), poprosiłem o przyjęcie mnie przez admirała Leahy, osobistego szefa sztabu prezydenta Roosevelta. (...) poprosiłem, aby towarzyszył mi mjr Jędrzejowski - w razie potrzeby udzielania informacji fachowych (...) powiedziałem admirałowi Leahy, że uważam, że należy informację podaną przez radio o rzekomej likwidacji walk w Warszawie ignorować, aż do czasu jej oficjalnego potwierdzenia lub zaprzeczenia, i że dlatego chciałbym, aby rozpatrzył możliwości jak najpilniej, tak jakby opór dalej trwał, co wydaje mi się bardziej prawdopodobne. Zobrazowałem mu sytuację warszawską, przy czym mjr Jędrzejowski rozłożył mapę Warszawy i okolic i wyjaśnił na niej przebieg walk i obiekty ostatnio przez Armię Krajową utracone. Admirał Leahy wykazywał duże zainteresowanie (...) uważa za niesłychane (unbelievable) by wspaniała postawa Wojska Polskiego i ludności warszawskiej nie została poparta, że może mnie zapewnić, iż ze swej strony uczyni wszystko, co możliwe, aby sztaby amerykańskie rozpatrzyły tę kwestię jak najprzychylniej. Poza tym zreferuje ją osobiście jutro prezydentowi, którego ma zobaczyć...(1)

Niesłychanie jest interesująca, wręcz wstrząsająca, na tle faktów podanych w tym raporcie, treść depeszy wysłanej następnego dnia przez prezydenta Roosevelta do premiera Churchilla w odpowiedzi na jego nalegania o pomoc lotniczą dla walczącej Warszawy (minęło dopiero 33 z 63-ch dni Powstania):

5 września 1944 r.

Jestem poinformowany przez moje Biuro Wywiadu Wojskowego, że walczący Polacy opuścili Warszawę, i że obecnie Niemcy mają nad nią pełną kontrolę. [I am informed by my office of military intelligence that the fighting Poles have departed from Warsaw and that the Germans are now in full control] Stąd sprawa pomocy dla Polaków w Warszawie została niestety rozwiązana na skutek opóźnienia i przez działania niemieckie i jak obecnie wygląda, nie możemy nic zrobić, by im dopomóc.
Prezydent USA dodaje zaraz potem w zdaniu pełnym hipokryzji, jakby zapomniał, co ustalił razem z Churchillem i Stalinem w Teheranie:

"Od dawna jestem głęboko zmartwiony naszą niezdolnością do odpowiedniej pomocy dla bohaterskich obrońców Warszawy, ale mamy nadzieję, że razem będziemy mogli jeszcze dopomóc Polsce, by znalazła się wśród zwycięzców w tej wojnie z nazistami."(1)

Nie minie pół roku, jak w Jałcie przypieczętuje razem z Churchillem „zwycięstwo Polski w wojnie z nazistami” oddając tę Polskę w czułe objęcia Stalina i jego totalitarnego systemu.

A ten bezwzględny i okrutny system działał już pełną parą na wschód od Warszawy, i nasi sprzymierzeńcy doskonale o tym wiedzieli z precyzyjnych meldunków napływających radiową drogą do Londynu.

Pięć dni po depeszy Roosevelta, Churchill dostaje depeszę od Mołotowa:

9 września 1944 r

"Rząd Sowiecki informował już Rząd Brytyjski o swojej opinii, że za warszawską awanturę - podjętą bez wiedzy Sowieckiego dowództwa Wojskowego i z pogwałceniem jego planów operacyjnych - odpowiedzialni są członkowie Polskiego Rządu Emigracyjnego w Londynie (...) Nikt nie będzie mógł oskarżać Rządu Sowieckiego o nieudzielenie dostatecznej pomocy Polakom, włączając w to Warszawę (...) Mało efektywną formą pomocy dla ludności Warszawy jest także zrzucanie z samolotów broni, artykułów medycznych i żywności. Kilkakrotnie zrzucaliśmy dla warszawskich powstańców zarówno broń jak i żywność, ale za każdym razem otrzymywaliśmy informacje, że zrzucony ładunek wpadł w ręce Niemców [W rzeczywistości do tej daty Rosjanie żadnych zrzutów nad Warszawą jeszcze nie dokonali; TS] Jeśli jednak Panowie jesteście tak zdecydowanie przekonani o skuteczności takiej formy pomocy i nalegacie na sowieckie Dowództwo, aby ją zorganizować wspólnie z Brytyjczykami i Amerykanami - Rząd Sowiecki jest gotów na to się zgodzić (...) Nie może być wątpliwości, że gdyby Rząd Brytyjski podjął kroki, by przekonać się czy Dowództwo Sowieckie zostało we właściwym czasie ostrzeżone o projektowanym powstaniu w Warszawie - to wydarzenia w Warszawie przybrałyby całkowicie inny obrót. Dlaczego Rząd Brytyjski nie uznał za konieczne uprzedzić o tym Rządu Sowieckiego? Czy nie było to powtórzeniem tego, co stało się w kwietniu 1943, kiedy Polski Rząd Emigracyjny - przy braku oporu ze strony Rządu Brytyjskiego - wystąpił z oszczerczym, wrogim wobec Związku Sowieckiego, oświadczeniem w sprawie Katynia? Wydaje się nam, że duch współpracy alianckiej powinien był nakazywać Rządowi Brytyjskiemu odmienny sposób postępowania."(1)

Po tej serii kłamstw, wykorzystując śmierć ponad 20 tysięcy zamordowanych ze swoim udziałem polskich oficerów, na zakończenie Mołotow w sposób dyplomatyczny poucza, jak należy urabiać poglądy światowej opinii publicznej na taktykę Sowietów w sprawie Powstania Warszawskiego:

"Jeżeli chodzi o opinię publiczną w innych krajach, to Rząd Sowiecki wyraża całkowitą pewność, że prawdziwe przedstawienie wydarzeń w Warszawie skłoni opinię publiczną do bezwarunkowego potępienia autorów warszawskiej awantury i pozwoli właściwie zrozumieć stanowisko Rządu Sowieckiego. Należy tylko zadbać o rzetelne przedstawienie opinii publicznej prawdy o wydarzeniach w Warszawie."(1)

Sprawa Berlinga i Żymierskiego

W książce PRL-owskiego historyka Skarżyńskiego „Polityczne przyczyny Powstania Warszawskiego” w jednym z przypisów cytowana jest depesza Janczara, mająca przedstawić działania AK w złym świetle:

19 sierpnia 1944

„Wysłana własna ekipa do Lublina stwierdza możliwość zlikwidowania Berlinga i Żymierskiego; proszę o zezwolenie na wykonanie wyroku. Janczar[AMSW. Organizacja „Nie”. Sygn. 91-V/25, s. 89]” (2)

Oczywiście o tym, czy dostanie taki rozkaz z góry, czy nie - Janczar nie wiedział, pozostawił sprawę, jako zbyt poważną, do rozstrzygnięcia przełożonym. Wskazał jedynie, że taka możliwość istnieje. Natomiast z depeszy jednoznacznie wynika, że działał na powierzonym mu terenie, a nawet robił wywiad aż na terenie Lublina, aby zlikwidować zdrajców i renegatów. Zastanawiające jest jednak to, że twórcy sześciotomowej pracy „Armia Krajowa w dokumentach”, która została wydana w Londynie staraniem Studium Polski Podziemnej nie umieścili tak istotnej w swej treści depeszy.

Dziś można wyciągnąć wniosek, że „Janczar” wiedział o wyroku śmierci na Berlinga (3), a także o agenturalnych zadaniach, jakie wykonywał dla NKWD Rola-Żymierski.(4)

Przygotowywał się do zamachu na zdrajców, lecz rozkazu nie dostał.

1 Armia Krajowa w dokumentach 1939-1944 Studium Polski Podziemnej; t. I-VI, Londyn 1970-1989

2 Skarżyński A., Polityczne przyczyny powstania warszawskiego AMSW. Organizacja „Nie”. Sygn. 91-V/25, s. 89.

3 Berling Zygmunt, agent NKWD, jako szef sztabu 5 Dywizji Piechoty w armii gen. Władysława Andersa w czasie przerzutu Armii Polskiej w ZSRS na Bliski Wschód był mianowany komendantem bazy ewakuacyjnej w Krasnowodsku. Nie zaokrętował się z Wojskiem Polskim do Iranu i kłamiąc w oczy gen. Klemensowi Rudnickiemu, że później dołączy, pozostał na nabrzeżu portu. Za to Sąd Polowy nr 12 Armii Polskiej na Wschodzie skazał go zaocznie na karę śmierci za dezercję.

4 Żymierski Michał,peerelowski marszałek, już w okresie międzywojennym za swą kryminalną działalność w Ministerstwie Spraw Wojskowych przy zakupach francuskiego sprzętu wojskowego został skazany na więzienie. Po odsiedzeniu kary wyjechał do Paryża, gdzie sam zgłosił swe usługi w sowieckiej ambasadzie. Jako agent NKWD posługiwał się pseudonimami „M. Łyżwiński” i „Rola”.
link do następnego odcinka:
http://niepoprawni.pl/blog/5462/pplk-janczar-zolnierz-niezlomny-19

Tomasz A.S.

Ocena wpisu: 
Brak głosów