Przyszedł człowiek i odstawił końskie zaloty

Obrazek użytkownika kokos26
Blog

 Wielką wartością Warszawskiej Gazety jest to, że na jej łamach może sobie szczerze napisać, co myśli taki jak ja Kokoszkiewicz, a już w następnym numerze Osiejuk w felietonie „Przyszedł człowiek z koniem i chce nam opowiedzieć o Polsce”, przegalopuje się po mnie i zasugeruje, że działam w interesie „prowokatorów” z Ruchu Narodowego.

Jedna gazeta, a jaki przykład demokracji pluralizmu i wolności słowa.

Ilość tekstów wspierających PiS i Jarosława Kaczyńskiego, jakie w ostatnich latach popełniłem spowodowała, że lewactwo i fani Tuska „ochrzcili mnie” mianem pisowca, pisuara, jarkowego lokaja. Cała moja książka „Jak zabijano Polskę” to wielki krzyk o tym, że po 10 kwietnia 2010 roku nie ma dla nas alternatywy i dla każdego powinno być jasnym, że naszym patriotycznym obowiązkiem jest stanąć nie z tyłu, ale obok Jarosława Kaczyńskiego i wspierać jego partię.

Niestety na nic to wszystko sokoro napisałem również, że „nie ma wroga na prawicy” i nie potępiłem w czambuł Ruchu Narodowego. Teraz okazuje się, że trzymam lejce wprowadzanego na łono prawicy "konia trojańskiego”.

Tak jak wspieram dzisiaj słowem młodych ludzi z Ruchu Narodowego uczulając ich i jednocześnie ostrzegając (można łatwo sprawdzić) przed wetknięciem im, jako „przywódcy” jakiejś współczesnej wersji Tejkowskiego, tak stanąłem twardo po stronie zwalczanych przez Tuska i ferajnę środowisk kibicowskich zbierając z kolei cięgi, jako zakonspirowany w Warszawskiej Gazecie sojusznik handlarzy narkotyków i zorganizowanych grup przestępczych owiniętych dla kamuflażu w klubowe szaliki.

Jeżeli według Krzysztofa Osiejuka słowa „Nie ma wroga na prawicy” i nawoływanie do zgody oraz wspólnego frontu przeciwko Systemowi III RP to pomocnictwo we wprowadzaniu konia trojańskiego mającego rozbić polską prawicę to traci w tym momencie całą swoja mądrość powiedzenie, że „zgoda buduj, niezgoda rujnuje” i według Osiejukowej logiki powinno ono brzmieć „niezgoda buduje, zgoda rujnuje”.

 Trzymając się zaczerpniętej przez Kolegę Krzysztofa z Iliady i Eneidy, poetyki oraz legendy o koniu trojańskim to przecież nie może on „zauroczony własnym głosem”, bynajmniej nie „śliskim” sugerować, że tego typu prowokacje to wyłączna specjalność Ruchu Narodowego.

Zdrowy rozsądek podpowiada, że służby i ich prowokatorzy najbardziej krzątają się wokół ugrupowań zdiagnozowanych, jako najgroźniejsze dla Układu i trzeba raczej próbować tę agenturę zwalczać i demaskować niż ze strachu przed nią deprecjonować cały ruch i odsyłać do diabła („wsadzać w tyłek”) zaangażowanych weń młodych ludzi.

Kierując się nadal twardo logiką Osiejuka i biorąc sobie do serca jego obawy oraz przestrogi to nie powinienem w ostatnich wyborach głosować na PiS pamiętając do końca swoich dni casus „koni trojańskich”, Marcinkiewicza, Sikorskiego, Kaczmarka, Kornatowskiego, Kluzik-Rostkowskiej, Kowala czy Poncyliusza.

I tu chyba dochodzę do sedna.

Podstawową różnicą między mną, a Krzysztofem Osiejukiem jest fakt, że był on członkiem Porozumienia Centrum, dziś należy do PiS oraz startował z ramienia tej partii w wyborach parlamentarnych zaś ja nigdy w swoim życiu do żadnej partii politycznej nie należałem i należał nie będę.

Trzymając się w dalszym ciągu końskiej terminologii, Kolega Krzysztof jest takim lojalnym pisowskim koniem artyleryjskim ciągnącym lawetę z partyjną strzelającą armatą, a ja mogę sobie z całego serca popierać PiS z Jarosławem Kaczyńskim i jednocześnie z sympatią odnosić się do młodych ludzi z Ruchu Narodowego, których potencjału nie wolno nam zmarnować.

Należy się tylko cieszyć z faktu, że istnieje taka gazeta, w której obaj możemy pisać i ja w przeciwieństwie go Krzysztofa Osiejuka, który wpycha mnie na siłę do wnętrza tego „trojańskiego narodowego konia”, szczerze wierzę, że jemu chodzi wyłącznie o Polskę, a partyjne klapki aż tak bardzo nie przesłaniają mu pola widzenia, no może z wyjątkiem tej nieudanej próby kopnięcia z kopyta mojej skromnej osoby, co potraktowałem z uśmiechem, jako swego rodzaju końskie zaloty oczywiście bez żadnych erotycznych podtekstów.

http://toyah1.blogspot.com/2013/06/przyszed-czowiek-z-koniem-i-chce-nam.html

Artykuł opublikowany w ogólnopolskim tygodniku Warszawska Gazeta

Polecam moją nową książkę, "Polacy, już czas" ozdobioną rysunkami śp. Arkadiusza "Gaspara"

Gacparskiego, jak i poprzednią, „Jak zabijano Polskę”.

 Sprzedaż: www.polskaksiegarnianarodowa.pl, United Express, Warszawa, ul. Marii Konopnickiej 6

 Najnowszy numer ogólnopolskiego tygodnika Warszawska Gazeta już w kioskach

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Pozwolę sobie na polemikę ze sławniejszym blogerem i publicystą. Inicjatywa polityczna Ruchu Narodowego w obecnej sytuacji Polski jest wymierzona w jedność środowiska patriotycznego. Posługując się terminologią Ziemkiewicza, mamy podział na Konfederację i Familię, a więc w gruncie rzeczy dwie wielkie koterie, które są przekonane o swej słuszności, ale w istocie szkodzą Polsce. Familia z uwagi na fałszywą postępowość i zdradę. Konfederacja ze względu na swą zacofanie i fanatyzm. Stąd Ziemkiewicz upatruje zdrową siłę w Ruchu Narodowym.

Jeżeli jednak uważamy PIS za najpoważniejszą siłę rzeczywiście opozycyjną i patriotyczną a państwo pod rządami Tuska za zagrożone to logicznym jest, że inicjatywy konkurencyjne w stosunku do PIS muszą spełniać rolę konia trojańskiego. I to nawet nie świadomie. Jedynym dla takich inicjatyw usprawiedliwieniem byłoby trafienie ze swym programem do ludzi, którzy nie chodzą na wybory. Byłoby to nawet ze wszech miar pożądane. Taką rolę dla Tuska odegrał po części bimbrownik z Biłgoraja. Jednak Ruch Narodowy nic nowego, co byłyby atrakcyjne dla niegłosujących nie wnosi. Co najwyżej odpowiada tym co chcieliby niepodległości i jednocześnie "miłości" do Rosji a to nieładnie pachnie...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#367133

Arytmetyka jest bezwzględna.

______________________________________________

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

 
______________________________________________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#367134