Komisja Europejska nie będzie naciskać na Niemcy w związku z funkcjonowaniem Jugendamtów. Jak twierdzi: kwestia prawa rodzinnego nie leży w jej kompetencjach.

Obrazek użytkownika Apoloniusz
Nazwa serwisu: 
[NASZ DZIENNIK]
Cytat: 

Bezpieczeństwo rodzin w Niemczech

Z Pawłem Kubalą z Prawicy Rzeczypospolitej rozmawia Rafał Stefaniuk Komisja Europejska nie będzie naciskać na Niemcy w związku z funkcjonowaniem Jugendamtów. Jak twierdzi: kwestia prawa rodzinnego nie leży w jej kompetencjach. Znając zaangażowanie Komisji Europejskiej w polskie sprawy, nie jest to dość przewrotna argumentacja? – Kiedy organom unijnym jest to wygodne, to przekraczają swoje formalne kompetencje, np. jeśli chodzi o tzw. Procedurę praworządności czy sprawę ochrony życia od poczęcia. Należy się zastanowić: czy funkcjonowanie Jugendamtów nie jest sprzeczne z zasadami państwa prawa, o które Komisja Europejska tak się martwi w przypadku państw Europy Środkowej i Wschodniej. Można odnieść wrażenie, że w Unii Europejskiej mamy państwa lepszej i gorszej kategorii. Na sytuację w tych pierwszych przymyka się oczy, a odnośnie do tych drugich szuka się pretekstu, żeby je zaatakować, nie patrząc nawet na formalne kompetencje poszczególnych instytucji unijnych. Niestety rząd sam też nieraz podsuwa preteksty, ale to temat na inną dyskusję. Sprawa Jugendamtów zainteresowała Parlament Europejski. Przyjęto rezolucję, która wzywa Komisję Europejską do zajęcia się kontrowersyjnymi działaniami tej instytucji. To ważny głos w toczącej się od lat dyskusji. Uda się z tym tematem przebić do świadomości Europejczyków? – Działania Jugendamtów dotykają osób różnych narodowości, którzy choćby czasowo znaleźli się na terenie Niemiec. Niewątpliwie coraz mocniej przebijają się do świadomości Polaków, podobnie jak działalność analogicznych instytucji z innych krajów, np. Norwegii. Moim zdaniem, bardziej niż unijna rezolucja wpływ na dotarcie z tym problemem do świadomości Europejczyków będzie miało ujawnianie kolejnych przypadków nadużyć Jugendamtów skierowanych wobec rodzin różnych narodowości. W lipcu media informowały o liście trojga francuskich lewicowych eurodeputowanych, krytykujących działania Jugendamtów wobec Francuzów i wzywających Parlament Europejski do podjęcia tej sprawy. Do Parlamentu Europejskiego miało wpłynąć kilkaset skarg w tej sprawie, od Francuzów, Polaków, Szwedów, Włochów i przedstawicieli innych narodowości. I gdy Parlament Europejski głosował za rezolucją w sprawie Jugendamtów, europosłowie Platformy Obywatelskiej wstrzymali się od głosu, a jeden z nich: Jarosław Wałęsa był przeciwny. Jest to dla Pana zaskoczenie? – Działania Platformy Obywatelskiej coraz mniej zaskakują. Partia ta najwyraźniej zdecydowała, aby konsekwentnie występować przeciw polskiemu interesowi narodowemu, ale też dobru wspólnemu. Platforma Obywatelska wybrała formułę bycia prounijnymi i proniemieckimi lizusami. Eurodeputowana Platformy Julia Pitera stwierdziła podczas dyskusji na forum Parlamentu Europejskiego, że temat nadużyć niemieckich Jugendamtów jest „narzędziem w walce politycznej, zasiewa niepokój i podważa nie tylko zaufanie do władzy, ale i wzajemne zaufanie w ramach wspólnoty europejskiej”. Idąc tym tokiem rozumowania – czy nie są tym samym działania podejmowane przez instytucje unijne wobec m.in. Polski i Węgier? Jak wspomnieliśmy, Komisja Europejska umywa ręce. Widzi Pan szanse na to, że Niemcy rozpoczną proces zmian w funkcjonowaniu Jugendamtów? – Ważne będzie, aby interwencje w obronie swoich obywateli pokrzywdzonych przez Jugendamty podejmowały ich państwa. Mimo że liderzy Unii Europejskiej od lat podejmują konsekwentnie wysiłki do osłabienia państw narodowych, zmierzające do realizacji koncepcji federalistycznej, to jednak na razie to się nie ziściło. Dobrze by było, żeby działania w tej sprawie podjęła także Komisja Europejska, ale i tak największy efekt powinny przynieść interwencje poszczególnych państw. Widzi Pan szansę na zagwarantowanie bezpieczeństwa polskim rodzinom mieszkającym w Niemczech? Działania rządu są wystarczające? – Z przekazywanych przez media informacji wynika, że polskie władze zaangażowały w pomoc poszkodowanym rodzinom m.in. służby konsularne. Polsko-niemieckie rozmowy na ten temat zaowocowały już w tym roku zgodą Niemiec na utworzenie w w tym kraju listy polskich rodzin zastępczych oraz Domów Polskich, gdzie znajdowałyby opiekę polskie dzieci, w przypadkach, gdy są rozdzielane z rodzicami, a także na powołanie stałej polsko-niemieckiej grupy roboczej monitorującej działalność Jugendamtów. Polski rząd lobbuje również za zmianą unijnego rozporządzenia, tak by dzieci były umieszczane w rodzinie zastępczej, w której zachowane zostaną ich więzy rodzinne, językowe i kulturowe. Mam nadzieję, że działania polskiego rządu zaowocują ostatecznym sukcesem.

Dziękuję za rozmowę.

NaszDziennik.pl

 

Ocena wiadomości: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)