Szukaj


Pasztet z wątróbek drobiowych

Summary

Porcje
Źródło

Przepis autorski

Czas45 minutes
Przepisy Drób

Opis

Wariacja popularnego dania z kurzych wątróbek - wymyśliłam tydzień temu; sąsiadom bardzo podobał się sposób podania i oczywiście bardzo smakowało.

Składniki

  • 1⁄2 kg wątróbki drobiowe
  • 3 spore cebule
  • 100 g rodzynki
  • l Żelatyna, porcja na 1l, rozpuszczona w 0,5 l wody
  • 3 T masło
  • 3 T oliwa
  • sól, cukier, pieprz czarny

Sposób przygotowania

1. Cebule przekroić wzdłuż na pół, pokroić w (pół)talarki.
2. Na patelni roztopić masło w oliwie, wrzucić umyte wątróbki i cebulę, smażyć aż cebula się zeszkli (nie powinna się przysmażyć), dorzucić rodzynki, jeszcze trochę podsmażyć.
3. Wybrać wątróbki widelcem do miseczki, odstawić żeby wystygły.
4. Pozostałą na patelni cebulkę z rodzynkami doprawić solą i pieprzem (dużo), zalać 2/3 z 0,5 l. roztworu żelatyny. Jeżeli cebuli jest bardzo dużo, można dodać więcej.
5. Wątróbki doprawić solą, pieprzem i cukrem (jak ktoś woli słodkie), zmiksować na masę, w trakcie miksowania dodać pozostały roztwór żelatyny.
6. Wyłożyć masę z wątróbek na dno niewielkiego, szklanego naczynia do pieczenia pieczenia; na wierzch wylać galaretkę z cebulki i rodzynek.
7. Podawać pasztet po ostudzeniu, wyłożony z formy i krojony w plastry.

Sądzę, że bardziej elegancka będzie wersja, w której galaretka z cebulki z rodzynkami znajdzie się na dnie naczynia, a pasta z wątróbek na wierzchu. Wtedy po odwróceniu naczynia otrzymamy na półmisku bardzo elegancki pasztet, pokryty lśniącą warstwą galaretki. W takim wypadku należy jednak galaretkę schłodzić, by zestaliła się, zanim wyłożymy na nią masę z wątróbek. Ta wersja ma dodatkową zaletę, mianowicie nie widać tłuszczu, który zawsze zbiera się na górnej powierzchni galaretki po jej wylaniu - teraz ta powierzchnia zostaje przykryta pasztetem.

Smacznego!

5.

7
Średnio: 7 (3 głosy)

Droga Irando,

dodajmy jeszcze, że wątróbki zakupione w dowolnym sklepie nie nadają się do konsumpcji, a to na okoliczność karmienia drobiu w fermach nadmierną ilością antybiotyków i wszelkiej badziewiastej chemii (wieści z pierwszej reki od zaprzyjaźnionego weterynarza, który jako fachowiec w branży wie, co mówi).

Jedyne wątróbki zjadliwe i na pewno wyjątkowo smakowite, szczególnie przyrządzone według Twojego obiecującego rozkosze dla podniebienia przepisu, to te od domowego drobiu, co to robaczki z ziemi wygrzebuje i źdźbłami trawy z podwórza przegryza.

Pozdrawiam Niepoprawnie

krisp

Sama takowych nie hoduję, ale zamawiam u zaprzyjaźnionych

gospodarzy; kupuję np. 8 sztuk, już ubitych i sprawionych, podzielonych na ćwiartki po ok. 1 kg (bo to duże kurczaki są); ale wątróbek też, niestety, jest tylko 8. Więc robię następne pasztety ze sklepowych.
Od wiosny zamierzam wysiać własny drób, ale mam poważny problem z wykonywaniem wyroku śmierci; będę musiała poprosić sąsiadów, w taki dzień, kiedy mnie nie będzie w domu. Ale i tak jakoś sobie tego nie wyobrażam.
Iranda

Jeżeli kiedyś odbędzie się zjazd blogerów ławeczkowych

z rodzinami u mnie na wsi, taki "rodzinny piknik na ławeczce", (+ przejażdżki konne dla dzieciaków + chwile zadumy nad potokiem + ognisko wieczorową porą) to taki rosołek gwarantuję. Pod warunkiem, że ktoś te kury ubije i sprawi. Pomyślcie o tym.
Muszę poprosić Adminów, żeby wpisy na temat przepisów nie ukazywały się na stronie głównej, bo nie pasują tam ani tematem, ani nastrojem. Przecież po to jest specjalna zakładka - dla tych, których to interesuje, wystarczy podać link (za co dziękuję jwp).

Iranda

sianie drobiu !

Podoba mi sie to "sianie drobiu"...

Widze, ze wies pochlonela Ciebie bez reszty.

Nie czytalem dzisiejszych wpisow - a moze bys sie przymierzyla do jakiegos malego stadka gesi ?

Bedziesz miala wtedy chodzace watrobki sztrasburskie pierwsza klasa.

Piotr Semka, co widac na zalaczonym obrazku, jest wielkim fanem gesi !

pozdro. !

Taki lajtowy wpisik kogoś

Taki lajtowy wpisik kogoś kto w dyskusji o karze śmierci twierdził ze opiera się w zyciu na dekalogu i piatym przykazaniu jest albo prowokacyjny albo głupi. Warto poczytać, szerzej o zabijaniu zwierząt i jedzeniu mięsa: http://mateusz.pl/ksiazki/js-pww/js-pww_49.htm

Nigdy nie ukrywałam, że zabijanie zwierząt sprawia mi problem

i dlatego nie hoduję żadnych na rzeź i ograniczam jedzenie mięsa. Ograniczam, ale z niego całkiem nie rezygnuję.
Lajtowe wpisy też są potrzebne - jest przecież specjalny dział "przepisy" (w zakładce "nowe") w którym wielu blogerów publikuje swoje propozycje, naprawdę fajne. Gotowanie sprawia mi ogromną przyjemność i lubię dzielić się z innymi zarówno tym, co ugotuję, jak i informacjami, jak to robię.
Ostatnio znalazłam bardzo ciekawą wypowiedź buddyjskiego mnicha na temat zabijania zwierząt. Otóż powiedział on, że aby przyjąć na siebie grzech zabicia zwierzęta, muszą być spełnione następujące warunki: trzeba mieć zwierzę do zabicia, narzędzie do zamordowania zwierzęcia, wolę zamordowania zwierzęcia, popełnić czyn zamordowania zwierzęcia i je zjeść. Jeżeli kupujesz gotowe mięso w sklepie, to spełniasz jedynie ostatni z tych warunków. Dlatego rzeźnicy w krajach buddyjskich stanowią osobną grupę, skalaną grzechem. Grupę ludzi, którzy zabijają świadomie.

Zdecydowanie potępiam natomiast ludzi, którzy zabijają dla przyjemności, czyli myśliwych z piórkiem u kapelusza, które to piórko powinni wsadzić sobie w zupełnie inne miejsce. Sądzę, że problem nadpopulacji leśnych roślinożerców powinny rozwiązywać populacje leśnych drapieżników, a nie przebrani za przedwojennych dziedziców przedstawiciele małomiasteczkowych "elyt", z których niektórzy dobrnęli aż do Sejmu, a czasem jeszcze wyżej i teraz "bigosując" sobie po leśniczówkach dyletancko rozstrzygają losy Polski. Ale myśliwym poświęcę pełny wpis, bynajmniej nie lajtowy, bo temat jest ciężki i zahacza o naruszenia naszych praw zagwarantowanych Konstytucją RP.

Jeżeli odwołujemy się do Nowego Testamentu, to proponuję widzenie św. Piotra, w którym Bóg przedstawia mu wszystko, co może jeść jako chrześcijanin, a nie mógł jako żyd; mięso tam też jest. Czyli mogę jeść mięso, ale nie muszę. Kwestia mojego wyboru.

Jeżeli jednak mój "lajtowy" wpis wywoła bardzo poważną dyskusję o zabijaniu zwierząt, to dobrze. Chętnie poczytam, co mają na ten temat do powiedzenia inni.

Iranda

Pięknie napisałaś powyzej

Pięknie napisałaś powyzej choć wygląda na szczęście ze stan ten jest tymczasowy i tak jak przed pierwszym grzechem ludzie nie jedli mięsa tak tez ma być na końcu "gdzie wilk zamieszka wraz z barankiem". 

:-)))

Dziękuję, pozdrawiam.
Iranda

Tak rospinie, człowiek potrzebuje wszystkich aminokwasów

egzogennych, a poza mięsem dostarcza je tylko soja. Ale soja jest paszą dla zwierząt, a nie jedzeniem dla człowieka. Produkty sojowe wypłukują jod z organizmu i nadmiernie obciążają nerki - to żywność dla zwierząt, a nie dla ludzi. Człowiek powinien jeść to, co jest dla ludzi. Ale z wiekiem potrzebujemy coraz mniej mięsa, i może w ogóle przez całe życie jemy go za dużo.
Ja ograniczam mięso, ale go nie odrzucam. No i nie potrafię skazać zwierzaka na śmierć. Dlatego od czterech lat planuję hodować własne kury, ale nie mogę się zdobyć, bo wiem, że będę je musiała wymordować. Wolę zamówić u znajomych i przyjechać po gotowe. Ostatnio kupiłam pół cielaka, a oni w swojej uczciwości kazali mi przyjechać obejrzeć zwierzaka (jeszcze żywego), żebym wiedziała co kupuję. Nie pojechałam, przyjechałam po zwłoki, bo to akurat jestem w stanie znieść.

Iranda

rozmowa bardzo niebezpieczna !

Rozmowa schodzi na niebezpieczne tematy zwiazane z ubojem cielakow.

Rospinie, cofnij sie do gesi, gesiny i watrobek z gesi.  Nie musza to byc watrobki specjalnie obtluszczane na wzor niemiecki.

Ale Iranda chyba nie lubi gesi, bo nie odpowiedziala na propozycje zalozenia stada. Albo sie gesi boi ?

pozdrowienia.

niebezpiecznie na Jurze !

Zapomnialem wrzucic, Rospinie:

http://www.fakt.pl/Zginal-mysliwy-na-polowaniu-n...

Zobac tylko, jak niebezpieczne jest polowanie na dzikie bazanty.

I to na pieknej, malowniczej  Jurze Krakowsko-Czestochowskiej :)

pozdrowienia !

U nas ostatnio takich całe stada, przeważnie nawaleni jak

bombowce, poprzebierani a) za dziedziców (to miejscowi notable rodem ze wsi), bądź b) za komandosów (miejscowi notable rodem z miasta). Strach wyjść w pole z psami, albo pojechać konno do lasu, bo oni są w stanie nawet siwego konia pomylić ze zwierzyną łowną. W tym przypadku z niedźwiedziem polarnym.
Iranda

portret użytkownika wlodeusz@interia.pl

Bażanty strzela się śrutem...

myśliwy z taką raną, dostał raczej ze sztucera kulą z ołowianym czubkiem, która się rozwinęła....Wszystko dziwne. Śrut z dużego dystansu, zaledwie przebija skórę?. Nic z tego nie rozumiem. Wróg dopadł wroga?.

rospin

Nie pierwszy raz i nie ostatni w Polszcze. Szczególnie jeżeli zastanowimy się, kogo zrzeszają koła łowieckie...
Iranda

Nie boję się gęsi. Boję się, że każda będzie miała swoje imię

i charakter, ze wszystkimi tego konsekwencjami, także towarzyskimi. Wolę kupić zarżniętą, bo jak zacznę hodować, to obawiam się, że będę je żywić do usr.. ś..ci. No i jak zjeść takiej wątróbkę?

Iranda

staroc za staroc

Skad Ty znalazles taki staroc, Rosinie :)

Pomyslalem sobie, ze mozecie obejrzec, jak francuski pasztec przyrzadza klasyk czy raczej klasyczka kuchni francuskiej, Julia Child. (uwaga, 3 czesci to prawie 30' nagrania, ale warto !)

Nagranie tez stare jak swiat, :

http://www.youtube.com/watch?v=22pAuJA7zA8

http://www.youtube.com/watch?v=lHYsgm9xbVg&feature=related

http://www.youtube.com/watch?v=JAP8Q6iiV6w&feature=related

I zapowiedz filmu o Julii Child (Julie & Julia) :

http://www.youtube.com/watch?v=ozRK7VXQl-k

Julie gra Meryl Streep, amerykanska lewaczka, ale i niezla aktorka :)

pozdrowienia.

 

 

ok, niech bedzie grizzly !

Choc autorka tego bloga bedzie zla, bo skutecznie  niedzwiadki lowia dzikie lososie :)

pozdro !

baca

One po polsku nazywają się gryźli.
Jeżeli chodzi o misie gryźli i łososie, to wolę ten filmik:

Przy okazji, mam już pomysł na następny przepis. Będzie o smażonych baranich jądrach, które jadłam w Bejrucie.
Całkiem smaczne.
Poza tym mają jedną niewątpliwą zaletę - można je pozyskać nie zabijając właściciela. Pozdrawiam, :-))))
Iranda

Iranda zlosliwie ugodzila bace~ !

Irando,

nie przypuszczalem, ze jestes taka zlosliwa.

Baranie jaja, bez zabijania ich wlasciciela :)

A nie zastanowilas sie, ze ten baranek nie bedzie mial juz mlodych ? 

baca

Nie szkodzi, w stadzie dostatek innych baranków chętnych do pomocy.
LEEEEEEGIAAAAAAAAA!!!!!!!!!
Glory, glory, alleluja,
Legia wygra nie ma sprawy...
Z Cracovią oczywiście.
Iranda

Legiunia i zlosliwosci Irandy ciag dalszy !

No, jestes zlosliwa z ta kastracja barankow ku radosci podniebienia i zoladka :)

A mowi Ci to stary baca kresowy i reakcyjny.

* Jak jestes fanka Legii, powinnas pisac - Legiunia :)

pozdro.

baco,

spójrz na to pod kątem korzyści etyczno-moralnych; i człowiek syty i owca cała.... Bo teraz to już owca...
Iranda

beczaca Anna Grodzka ?

No tak,

tym argumentem mnie jednak dobilas. Wyciagam reke na zgode :)

Ale pamietaj, w stadzie bacy. na Niepoprawnych nie bedzie wykastrowanych baranow.

Jedna Anna Grodzka wystarczy !

Pointa z Grodzką

jest wprost genialna! No to zgoda. Dobranoc.
Iranda

tajskie jedzenie

Przedstawiam Ci tajskie zdjeciatko ulubienicy Niepoprawnych, laski bez laski, Anny Grodzkiej:

baca

Jezuniu tłuściutki..... Ło matko z córką.... masz rację....
Iranda

...

...