Komentarze użytkownika

Kiedy Tytuł Treść Głosy Do zawartości Komentarz do
Obrazek użytkownika krzysztofjaw
1 miesiąc temu :) "Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci". Kiedyś wydawało mi się to śmieszne, ale teraz doceniam mądrość tego ludowego przysłowia. Bo naprawdę tak jest.Ja też nie lubiłem fizyki. Dla mnie to była obca abstrakcja, choć jakoś potrafiłem się jej nauczyć, ale bez entuzjazmu. Z chemii lubiłem tylko kwantową, bo była w sumie trochę oderwana od chemii właściwej. Nieraz trochę żałowałem, bo był czas kiedy chciałem iść na medycynę (mam lekarzy w rodzinie), ale technikum raczej nie przygotowywało do medycyny.W poprzednim komentarzu nie dodałem, że inspiracją do poznawania wiedzy była rodzina, ta bliższa i dalsza. To mój ojciec, mama, ciocie, wujkowie, którzy mieli różne poglądy, ale byli otwarci na dyskusję. W 1980 miałem 12 lat. Rozpoczęły się strajki i wtedy od cioci sukcesywnie dostawałem zakazane książki, poznawałem prawdę o Katyniu, poznawałem prawdę o komunizmie a nawet o żydo-komunie. I te dyskusje z ojcem do trzeciej nad ranem... Był Natolińczykiem i starałem się mu uzmysłowić, że nie ma miejsca w Polsce dla nich ani tym bardziej dla Puławian. W 1981 (Stan Wojenny) rzucił legitymację partyjną, z czego byłem dumny, ale on miał wiele kłopotów, też uderzających we mnie, ledwo skończyłem technikum i to nie ze względu na oceny.  To już historia, ale zawsze w niedzielę z mamą i tatą byłem w kościele i nawet byłem ministrantem. Babcia ze strony mamy i moja mama pochodzili i pochodzą z kresów. Przeżyli najazd Sowietów w 1939 roku, później Niemców a na końcu Ukraińców. Udało im się (babcia, dziadek i 4 córki) uciec przed Ukraińcami, dlatego żyję....Naprawdę... chyba kiedyś napiszę historię mojej rodziny, szczególnie ze strony mamy, bo ma zacne nazwisko panieńskie: Rozwadowska.Pozdrawiam
5
Polska rozbrojona umysłowo
Obrazek użytkownika zetjot
Obrazek użytkownika krzysztofjaw
1 miesiąc temu Autor Ważny tekst.Tylko mam uwagę, że nie zawsze po 70-tym trafiało się na nauczycielskich imbecyli. Ale faktycznie... trzeba było mieć dużo szczęścia. Przy czym wtedy najważniejszą rolę pełniła rodzina, która ukierunkowywała rozwój.Ja ukończyłem edukację średnią w technikum w roku 1988. I muszę powiedzieć, że miałem szczęście do nauczycieli, zarówno w podstawówce (8 letniej), jak i w technikum (5 letnie). Na studiach już było różnie.Moja nauczycielka z języka polskiego (od czwartej klasy podstawówki) była świetna. Nauczyła mnie miłości do książek i pochłaniałem w pewnym okresie nawet kilka tygodniowo a do tego pisałem dla własnej satysfakcji streszczenia tych książek. Do dziś mam kilka grubych zeszytów tych streszczeń i aż sam odkrywam, że czytałem niemal wszystko. Pamiętam, że w siódmej klasie zafascynowałem się Witkacym: przeczytałem wszystkie sztuki i książki, w tym trudną kobyłę: "Nienasycenie". Dzięki temu z j. polskim nie miałem problemu i dotarłem do finału olimpiady wojewódzkiej z języka polskiego (kiedyś takie były). Nawet wówczas pisałem wiersze :)Podobnie miałem z matematyką. Moja nauczycielka też była świetna i doprowadziła mnie do wojewódzkiej olimpiady z matematyki.Dzięki temu nie musiałem w ogóle zdawać egzaminów do szkoły średniej z matematyki i j. polskiego  (takie były) i uważam, że obecnie wmawia się młodym ludziom, że albo ktoś jest humanistą (i nie umie matematyki czy fizyki lub chemii) albo ma umysł ścisły (i ma problemy z j. polskim, historią, itd). Wielka bzdura. Wystarczy zajrzeć do historii i stwierdzić, że najwięksi historyczni geniusze byli np. jednocześnie: filozofami, psychologami (w dzisiejszym ujęciu), matematykami, lekarzami, fizykami, astronomami, itd. Ludzki mózg jest taki, że nie ogranicza a'prori posiadania jedynie alternatywy: humanista - umysł ścisły.Ale właśnie wyrzucenie matematyki z matury pozwalało na wmawianie młodym ludziom takich bzdur.A i trafiłem też na dobrych nauczycieli w szkole średniej - np. moja historyczka w domu miała zaklejony telewizor a radio ustawione na Głos Ameryki lub Wolną Europę :).A'propos jeszcze matematyki. W mojej sali matematycznej wisiał napis: "Matematyka jest królową nauk". I ja się w sumie zgadzam, przy czym dziś uważam, że filozofia jest królową nauk, później matematyka (też logika elementarna i logika matematyczna) i z nich powstały inne dziedziny wiedzy, np. moja ekonomia, czy statystyka, socjologia, itd.Wycofanie matematyki z matur stworzyło lemingi i nie umiejące logicznie i abstrakcyjnie myśleć. Oni nie rozumieją więcej niż 10 linijek tekstu. Oczywiście dużo szkód narobił w tek materii internet i sms-ki, ale wycofanie matematyki jest głównym powodem wykreowania idiotów.Pozdrawiam
3
Polska rozbrojona umysłowo
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika krzysztofjaw
1 miesiąc temu Autor "Jedna jaskółka wiosny nie czyni". Poczekajmy trochę z hurra optymizmem wobec przemiany Franciszka.Sytuacja katolików jest bardzo trudna i niezręczna. I to zarówno księży (zakonnic) jak i osób świeckich. Dogmat o nieomylności papieża dalej obowiązuje, ale jest coś takiego jak "stan wyższej konieczności" i w przypadku zauważenia odchodzenia od wiary, od Jezusa Chrystusa oraz od Tradycji i Nauki KK można dokonywać ocen, zadawać pytania i odwoływać się do Ewangelii bo ona jest ostatecznym źródłem poznania naszej wiary i jej zasad.Osobiście też jest mi trudno nieraz krytykować papieża Franciszka, ale przecież nawet biskupi wystosowali cztery pytania do papieża, aby odpowiedział "tak lub nie". Niestety odpowiedź nie padła a w wielu miejscach księża katoliccy tworzą nową wiarę (np. kościół niemiecki, który oficjalnie mówi o możliwości przystąpienia do sakramentów rozwodników). Jest chaos i ten chaos tworzy niestety Franciszek swoimi wypowiedziami, decyzjami i działaniami.Już w momencie wyboru "zapaliła się u mnie czerwona lampka", gdy nowo wybrany papież zamiast pozdrowienia wiernych naturalnym dla nas "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus" zagaił "Dobry wieczór" a później życzył "smacznego obiadu czy też kolacji". A już ta moja lampka zaczęła niebezpiecznie mocno świecić, gdy w filmie promującym ekumenizm papież zamiast Krzyża jako symbolu naszej wiary "podarował" nowo narodzone dzieciątko Jezus. A obok była menora, symbol islamu i chyba jeszcze budda. Dlaczego nie było Krzyża, który jest najważniejszym dla nas właśnie symbolem wiary? No i jeszcze te reakcje i poglądy papieża na temat muzułmańskiej inwazji na chrześcijaństwo. Papież lituje się nad muzułmanami, gdy w tym czasie z ich rąk giną setki tysięcy chrześcijan... Hm... dziwne.Ale jest jeszcze jedna kwestia. Mamy dwóch papieży: Benedykta XVI i Franciszka. Benedykt XVI jako człowiek abdykował, ale został wybrany poprzez natchnienie Ducha Świętego, czyli poprzez natchnienie Boga i sam nie powinien negować decyzji boskich. Tak więc jest nadal papieżem z Woli Bożej. Podobno abdykował ze względu na stan zdrowia, gdy tymczasem ma się fizycznie i psychicznie bardzo dobrze.Należy więc - pomijając prawdziwe przyczyny abdykacji - zadać pytanie: Czy może być jednocześnie dwóch papieży wybranych zgodnie z Wolą Bożą (poprzez Ducha Świętego)? Nie jestem na tyle biegły w sprawach teologicznych, więc tylko się zastanawiam czy jest taka możliwość a tym samym jest to pytanie do hierarchów KK. Ale gdyby nie było takiej możliwości to oznaczałoby iż może być tylko jeden papież a drugi? Czyżby antypapież? I który z nich którym jest?No i jeszcze jedno pytanie. A jak np. umrze Franciszek jako pierwszy to jak będziemy traktować Benedykta XVI.Jestem skromnym katolikiem, ale naprawdę wewnętrznie mam dziś chaos...Pozdrawiam
8
Po wizycie w Fatimie odnowiony Papież Franciszek strofuje wyznawców NWO
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika krzysztofjaw
1 miesiąc temu Autor Zawsze merytorycznie śmieszył mnie Pan L. Balcerowicz. Biedaczek przez kilkanaście lat nie potrafił zrobić habilitacji, ale jak już dostał fuchę przeprowadzenia planu Sachsa-Sorosa-Lipmana-Wiliamsona (chyba dostał propozycję jako czwarty, wcześniej trzech profesorów odmówiło) to nagle i habilitacja się pojawiła a nawet profesura. Tego typu ludzie dobierają sobie współpracowników gorszych od siebie. Prof Wolniewicz mówi, że ktoś pewny swojej wiedzy i dojrzały naukowo poszukuje takich młodszych współpracowników, którzy mają szanse "prześcignąć mistrza". Miernoty dobierają sobie jeszcze większe miernoty. No i taki Petru, to ekonomiczna miernota większa od L. Balcerowicza, podobnie prof. Rzońca. On gada jakieś ekonomiczne farmazony... to już Balcerowicz jest mądrzejszy, ale tak jak wyżej, dobrał sobie głupszego ekonomicznie.Tak naprawdę na dziś jest trzech czterech ekonomistów, których szanuję, mimo, że w dwóch przypadkach mam inne zapatrywania ekonomiczne: prof. G.W. Kołodko, dr R. Bugaj, prof. K. Rybiński oraz prof. W. Kieżun. Jeszcze mam kilku z mojej macierzystej uczelni, których znam: prof. prof. Leszek i Danuta Dziawgo, prof. R. Karaszewski, prof. M.J. Stankiewicz, prof. Stawicki czy prof. Kaczmarczyk.Karierę międzynarodową zrobili jednak tylko: Kołodko i Kieżun.PozdrawiamP.S.Chyba właśnie ironia, śmiech i szyderstwo są najlepszym komentarzem wobec dzisiejszej głupawej i zdradzieckiej opozycji
6
Instytut Marksizmu i Leninizmu - Kuźnia kadr Platformy Obywatelskiej
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika krzysztofjaw
1 miesiąc temu 45 lat... ... świetny wiek do zaspokojenia własnej potrzeby samorealizacji. Oby ten proces był jednocześnie korzyścią dla Polski i Polaków.Tak więc również życzę prezydentowi Andrzejowi Dudzie wiele radości w dniu codziennym. Oby władza go nie zmieniła i nie "uderzyła do głowy", co zdarza się często. Oby zawsze kierował się interesem Polski i Polaków a na kartach historii zapisał się tylko pozytywnie.Jest młodszy ode mnie o 4 lata, więc to tak naprawdę to moje pokolenie. Kibicuję mu i wierzę, że wykorzysta dla Polski szanse, jakie się pojawiają dziś, kiedy jesteśmy świadkami nowego geopolitycznego "rozdania".Niech też nie zapomina o rodzinie, ona jest najważniejsza... a w działalność politycznej, służbie narodowi niech zawsze ma w sercu: Boga, Honor i Ojczyznę.Pozdrawiam
9
100 lat, Panie Prezydencie!
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika krzysztofjaw
1 miesiąc temu Yagon 12 WitamJest taka niepisana zasada w biznesie (ale chyba można ją odnieść do wielu innych obszarów, także do polityki). Otóż zostając np. nowym prezesem firmy lub też dyrektorem/członkiem zarządu ds. jakiegoś pionu (finanse, handel i logistyka, produkcja, marketing, inne) przez około 3 miesięcy należy poświęcić bardzo dużo czasu na poznanie firmy od środka, poznanie swojego obszaru nadzoru oraz poznanie sytuacji zewnętrznej wobec firmy (jej otoczenia). Na tej podstawie - o ile jest to konieczne lub uznamy, że jest to konieczne - trzeba przygotować zespół decyzji dotyczących ewentualnych zmian i przez następne trzy miesiące je sukcesywnie wprowadzać, budując w ten sposób zasady funkcjonowania firmy czy określonego pionu. Gdy przegapi się ten okres to później jest bardzo trudno a nieraz wręcz niemożliwe reformowanie i zmiany tych zasad.Jest coś takiego jak opór przed zmianą prezentowany przez pracowników (kadry kierowniczej), którzy już są przyzwyczajeni do dotychczasowego modelu funkcjonowania, wiedzą gdzie jest ich miejsce, mają ustalone ścieżki postępowania, mają swoje "księstwa" czy "silosy", swój system wzajemnych zależności, znajomości, "układy", jakieś korupcyjne współzależności, itd. I nie chcą tego zmieniać. Nie chcą bo będą się musieli od nowa znaleźć w określonej sytuacji, znów udowadniać swoją przydatność, podnosić kwalifikacje, zmieniać swoje utrwalone nawyki, nie chcą tracić ewentualnych "lewych dochodów" i dotychczasowych powiązań, może też boją się przed utratą pozycji, itd. Ten opór jest naturalny i można go odnosić do każdej dziedziny życia społecznego czy politycznego - vide: reforma szkolnictwa i opór nauczycieli, reforma sądownictwa i opór sędziów, itd.Natomiast gdy pojawia się nowy szef, to przez jakiś czas - właśnie te sławetne pół roku - skłonność do oporu jest relatywnie niska, bo ludzie wiedzą, iż nowy szef będzie zaprowadzał "nowe porządki" i się na to godzą, choć wewnętrznie ten opór jest, ale przecież ludzie chcą pracować... więc są skłonni do podporządkowania się nowym decyzjom nowego szefa. Ale w sytuacji, gdy już miną pierwsze miesiące to czas akceptacji nowości mija i później jest bardzo trudno coś zmienić, bo ludzie przyzwyczajają się do jakichś nowych zasad  i tam, gdzie mogą (gdzie nie dokonano zmian) powracają do znanych sobie ścieżek, modeli zachowań i adaptują je do nowych okoliczności. Powyższe jest niejako zawarte w powiedzeniach: "jeżeli czegoś nie zrobisz zaraz na początku już nie zrobisz nigdy" lub "zbuduj sobie dobrą opinię na początku, a później nawet, gdy popełnisz błąd to nie będzie on końcem twojej kariery".Dlatego uważam, że choć PiS (ZP) czy prezydent zrobili już bardzo dużo i działają w bardzo złej atmosferze, to jednak nie dokonali w wielu obszarach radykalnych zmian i teraz stary układ III RP staje się coraz silniejszy. Obym się mylił, ale być może czas na radykalne reformy dla PiS-u już minął i czego nie zdołali zmienić już nie zmienią a tym samym pozwolą na odradzanie się hydry zdradliwych "elit III RP". Mało tego... przez te kilkanaście miesięcy dawne elity mogły też jakoś "wejść w układy" z elitami PIS (ZP) i teraz opór może być już nie tylko ze strony zdrajców i antypolaków, ale też płynąć od swoich.No dobrze, może się mylę a państwo nie jest firmą i ogrom pracy jest większy, ale czy aby na pewno? Premier/prezes ma kilkunastu ministrów/dyrektorów, więc to aż tak inne od sytuacji firmy nie jest. A jeżeli są jakieś "wąskie gardła" czy "słabe ogniwa" wpływające negatywnie na cały zarząd/rząd to po prostu trzeba dokonywać wymiany. I też uważam, że P. Gliński już dawno winien być zmieniony (ja bym tego dokonał zaraz po haniebnych wypowiedziach na temat oceny niektórych NGO-sów). To PiS może zrobić, bo z J. Gowinem (też powinien być zmieniony) sprawa jest trudniejsza, bo to koalicjant. Zastanowiłbym się też nad dymisją K. Jurgiela (rolnictwo) czy K. Radziwiłła (zdrowie).Zatrudniłbym też nowego rzecznika prasowego na miejsce R. Bochenka. Chyba dobrze byłoby jednak przywrócić na tym stanowisku E. Witek.Zdaję sobie sprawę jednak z niesamowitej wielości i głębokości koniecznych działań w celu naprawy Rzeczpospolitej. Można powiedzieć, że komuna i postkomuna III RP, czyli PRL i PRL-bis miały dziesiątki lat na stworzenie z Polski "układu wzajemnych zależności" oraz wykreowanie swoistego establishmentu zwanego "elitami III RP", który nakierowany jest - z jednej strony - na wysysaniu z Polski środków trwałych i obrotowych dla własnej i dla sił zewnętrznych korzyści (uwłaszczenie, korupcja, mafie vatowskie, prywatyzacja za bezcen, oddawania Polski we władanie korporacjom finansowo-przemysłowym, itd) a - z drugiej strony - na niszczeniu polskiej narodowej tożsamości, niszczeniu polskości. Był też czas na stworzenie swoistych enklaw dla określonych grup/beneficjentów III RP, np. korporacji zawodowych (sędziowie, środowisko akademickie, popłuczyny ubeków i WSI-oków, itd). Ostatnie zaś rządy PO-PSL dokończyły dzieła niszczenia Polski ostatecznie doprowadzając ją - jak sami stwierdzili - do stanu "państwa teoretycznego", gdzie jest już tylko "chuj, dupa i kamieni kupa".PiS (ZP) przejęło zatem Polskę w stanie zbliżającego się - używając dalej terminologii biznesowej - bankructwa. Tak naprawdę więc przystąpiono niejako do budowy państwa na nowo, jego odbudowy. I rozumiem ogrom działań, które należało podjąć i które w większości zostały podjęte przy wściekłym ataku odsuniętej od koryta i niszczenia Polski targowickiej "totalnej opozycji" wraz z jej zagranicą.Być może więc tak naprawdę nie dało się zrobić więcej niż do tej pory zrobiono. Niestety to, czego nie zrobiono staje się fundamentem odbudowy zdrajców reprezentowanych przez establishment, elity III RP i jej zagranicy, wrogiej silnej i suwerennej Polsce.Czy zatem można coś w tej sytuacji zrobić? Owszem można, ale wyjściem nie jest rezygnacja z reform tak jak się to stało w przypadku reformy samorządów. To jest błąd, ale można go jeszcze naprawić.Co ja bym zrobił na miejscu J. Kaczyńskiego i B. Szydło a co onegdaj zrobiłem w swojej pracy zawodowej?Trzeba po prostu zrobić "nowe otwarcie", które będzie niejako ponowieniem sytuacji przypominającej "wejście nowego szefa lub dyrektora pionu do firmy". Wtedy będzie znów czas na radykalne zmiany, których do tej pory nie zdążono zrobić.To "nowe otwarcie" trzeba szczegółowo zaplanować i dokonać go jednego dnia przy zapewnieniu odpowiedniej komunikacji z wyborcami, z Polakami.Po pierwsze. Trzeba dokonać przeglądu działań ministerstw i określić, którzy ministrowie mogą lub powinni być zmienieni. Ale nie może się to ograniczać jedynie do szefów, ale także do wiceministrów lub dyrektorów departamentów. Taką listę trzeba sporządzić wraz z wyznaczeniem zmienników.Po drugie. Należy stworzyć katalog koniecznych zmian, gruntownych zmian oraz przygotować strategię ich wprowadzania (m.in. terminy), wraz z niezbędnymi działaniami taktycznymi, operacyjnymi oraz przygotowawczymi.Po trzecie (będąc już przygotowanym w zakresie dwóch poprzednich działań) należy wybrać odpowiedni moment na ogłoszenie "nowego otwarcia". Ten moment należy odpowiednio wyznaczyć, chociażby kreując określoną sytuację, która niejako będzie "wymuszała" owe otwarcie i powodowała jego akceptację przez wyborców, Polaków.No i po czwarte. Podjąć jednego dnia (no może w ciągu kilku, kilkunastu dni) decyzję o tym "nowym otwarciu", czyli: jednocześnie wymienić kadry - to można zrobić jednego dnia, wprowadzić określone reformy (przyjąć nowe ustawy, rozporządzenia, zarządzenia, uchwały) - to można zrobić w dwa tygodnie. No a potem ponownie mieć te 3 do 6 miesięcy czasu na dokonywanie koniecznych zmian i reform.Pozdrawiam
2
Dzisiejsze fiasko reformy samorządów to punkt dla elyty III RP...
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika krzysztofjaw
1 miesiąc temu Ość Z tym cholesterolem to wielka ściema, ale przez te wszystkie lata firmy dorobiły się na tych lekach.Tematów z tym związanych jest mnóstwo. Od cen leków i ich różnorodności, przy tej samej substancji czynnej (typowy przykład: kwas acetylosalicylowy, czyli aspiryna, polopiryna, copiryna, "z krzyżykiem", itd: ceny za 6 sztuk - od 1,50 do 10-12 zł) poprzez problem leków przewlekłych: czy one leczą czy tylko zaleczają tak, aby trzeba było je brać cały czas (typowe przykłady: właśnie leki na cholesterol czy leki psychotropowe, w tym depresanty lub stabilizatory nastroju) aż do problemu wpływu na zdrowie ludzi (czy czasem nie powodują więcej zła niż dobra).Każdej firmie zależy na zysku, czyli sprzedaży, czyli na posiadaniu nowych, stałych klientów a najlepiej klientów dokonujących ponownych zakupów. Więc dla firm farmaceutycznych najlepiej by było, żeby wszyscy chorowali i nigdy się do końca nie wyleczyli, tak aby musieli dalej brać leki... Poza tym jeden specyfik powoduje skutki uboczne, które nieraz trzeba leczyć innymi specyfikami, które tez powodują skutki uboczne, które należy leczyć innymi specyfikami, które... koło zamknięte - kołomyja. To tak dla producentów alkoholi najlepiej by było, aby wszyscy byli alkoholikami :).Pozdrawiam
6
Beta-blokery – może nie świństwo tylko paskudztwo
Obrazek użytkownika Ość
Obrazek użytkownika krzysztofjaw
1 miesiąc temu Januszu... Taki piękny dziś dzień był. Słońce, wiosna, pierwsze komunie św.... a Ty tak go zepsułeś. Nie masz serca :)A poważnie. Temat farmaceutyków i przemysłu farmaceutycznego to "puszka Pandory". Mam w rodzinie czterech lekarzy i jedną emerytowana pielęgniarkę. Znam tez osobiście wielu lekarzy (nawet chciałem być lekarzem, ale po technikum było ciężko, więc zostałem ekonomistą :).Temat rzeka... ale dziś już nie chce więcej sobie psuć humoru :)Pozdrawiam, ale pisz o tym jak coś wiesz...
5
Beta-blokery – może nie świństwo tylko paskudztwo
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika krzysztofjaw
1 miesiąc temu michael-abakus Masz rację... aż się zawstydziłem z tym "ORP". Ci obywatele rp to zwykłe bojówki... trzeba znaleźć źródło ich sterowania, choć zapewne SSS jest dobrym kierunkiem.Pozdrawiam
3
TO NAPRAWDĘ BYŁO HANIEBNE - BRAK ZGODY NA ŁAJDACTWO
Obrazek użytkownika michael-abakus
Obrazek użytkownika krzysztofjaw
1 miesiąc temu michael, Yagon 12 Ożeż ku...wa. Dziękuję michaelu za dogrzebanie się do istoty tej wstrętnej prowokacji. A Jankowska jest obrzydliwa, ale widać, że uczestniczy w tej grze, choć nieraz coś tam próbowała mówić i pisać, że jest patriotką. Obrzydliwa prowokacja, cos niesamowitego i tez kończy się moje miłosierdzie.Yagonie 12. Popieram. Prokuratura i zawieszenie koncesji.Pozdrawiam
10
TO NAPRAWDĘ BYŁO HANIEBNE - BRAK ZGODY NA ŁAJDACTWO
Obrazek użytkownika Yagon 12

Strony