Komentarze użytkownika

Kiedy Tytuł Treść Głosy Do zawartości Komentarz do
Obrazek użytkownika maciej1965
5 godzin temu W zasadzie masz rację... Tyle, że nauczycielem zostanie człowiek po studiach, a nie po szkole średniej. Poza tym, jeśli w regionie pozbawionym miejsc pracy w jakimś zawodzie otworzymy szkoły kształcące w tym zawodzie, to szybko naprodukujemy bezrobotnych, którzy albo będą musieli wyjechać za pracą, albo szukać jej poza zawodem. A czasem nawet zakładając, że w regionie będzie potrzeba 30 specjalistów z wąskiej dziedziny, to zakładanie szkoły, która będzie wypuszczać ich 25 rocznie nie ma sensu. Bo po roku nasycimy rynek pracy, a szkołę trzeba będzie zamknąć. Nikt nie zainwestuje w jej wyposażenie. Podobnie będzie, gdy na danym terenie będzie działało więcej szkół kształcących w zawodzie, na który jest ograniczone zapotrzebowanie. To się po prostu musi bilansować. Co do podręczników, to jako praktyk w zawodach elektrycznych, najbardziej cenię sobie stare podręczniki. Im nowsze, tym bardziej tandetne, że nie wspomnę o błędach. Teraz chyba nikt tego nie recenzuje, że nie wspomnę o korekcie. Tyle, że WSiP czy Nowa Era nie wydają wznowień tych starych porządnych podręczników. A nowych nawet nie proponuję uczniom. Dlatego większość zajęć muszę opierać na materiałach własnych (prezentacje) opartych na starych książkach. Ponieważ materiału jest mniej, niż kiedyś, wystarczy wyciąg z tych książek. Dodatkowo nie ma aż tak wielu podręczników. Ich opracowanie jest drogie, a częste zmiany podstaw programowych wymuszają krótki żywot tych nowych wydań. Stąd zapewne liczne błędy i brak staranności w opracowaniu. Na rynku są 2-3 wydawnictwa, a ich produkty są na ogół na podobnym poziomie. Z drugiej strony między bajki włożyłbym zainteresowanie nauczycieli konkretnym podręcznikiem ze względu na przyjaźń z autorem. To dotyczyło by może 1-2 szkół w skali kraju. Inna sprawa to wydawnictwa językowe. Tu ze względu na dużą konkurencję mogą być profity dla nauczyciela za wypromowanie konkretnego podręcznika. Ale i te książki są ujednolicane dla danej szkoły w ramach grupy nauczycieli, bo obowiązuje szkolny zestaw podręczników zatwierdzany przez komisję przedmiotowa a następnie (choć to już formalność) przez Radę Pedagogiczną.
0
Szok! – S. Broniarz chce autonomii nauczycieli!
Obrazek użytkownika AS
Obrazek użytkownika maciej1965
8 godzin temu Osobiście znam matematyków, którzy zostali filozofami... Te dziedziny wbrew pozorom wzajemnie się przenikają. A my nawet na studiach uczymy się matematyki na poziomie jej osiągnięć do góra do XVI wieku. Współczesna matematyka do swojego zrozumienia wymaga odrobiny filozofii. Pamiętam, jak 30 lat temu po studiach spotkałem się z małżeństwem - koleżanką i kolegą z liceum oraz ich znajomymi, też młodym małżeństwem. Obie dziewczyny skończyły matematykę, a chłopcy politechnikę. I mój kolega z pracy magisterskiej żony rozumiał jedynie spójniki, a jej koleżanka rozumiała nawet temat pracy! Ja natomiast jestem pewien, że zapał części nauczycieli do strajku za 1000 zł. Broniarza jest podyktowany właśnie nieznajomością zasad matematyki. Po prostu nie potrafili sobie policzyć, że koszty takiej podwyżki dla państwa są zaporowe i nikt przy zdrowych zmysłach nie może im jej dać. Matematyka powinna być obowiązkowa na maturze. Tym bardziej, że porównując obecną maturę z tą, jaka sam zdawałem 35 lat temu, uważam, że obecna jest prosta do bólu i wymaga może połowy wiedzy, jaką musieliśmy się wykazać kiedyś. Nie mówiąc o tym, że materiał w szkole średniej jest mocno ograniczony w stosunku do tego, który ja musiałem opanować. 
0
Szok! – S. Broniarz chce autonomii nauczycieli!
Obrazek użytkownika krzysztofjaw
Obrazek użytkownika maciej1965
9 godzin temu Decentralizacja tak, ale nie taka! Czy na poziomie gminy prawa fizyki są inne niż w sąsiedniej gminie? Owszem decentralizacja ma sens w tym znaczeniu, że bez sensu jest kształcenie chemików, gdy w promieniu 100 km nie ma żadnego zakładu chemicznego i nikt nie zamierza takiego otworzyć, czy kształcenie marynarzy w Zakopanem. Ale elektryk czy informatyk w Gdańsku czy Krakowie musi umieć to samo! 2+2=4 niezależnie od województwa. Sobieski zwyciężył pod Wiedniem niezależnie od tego, czy uczy tego nauczyciel w Zamościu, czy Warszawie. Można w ramach decentralizacji położyć większy nacisk na pewne niuanse regionalne przy nauce J.Polskiego czy historii w różnych regionach. Ale tylko tyle. 
2
Szok! – S. Broniarz chce autonomii nauczycieli!
Obrazek użytkownika AS
Obrazek użytkownika maciej1965
9 godzin temu Ano, jest misz-masz... Co do Apatora, to byłem w toruńskim w zeszłym roku na zwiedzaniu hali produkującej liczniki energii elektrycznej. Przywieźli nas z Bydgoszczy w ramach wycieczki dla uczestników (i ich opiekunów) finału Olimpiady Wiedzy Elektrycznej i Elektronicznej. Rzeczywiście, wysokiej klasy technologia. Praktyki w przemyśle uczniowie mają nadal. Właśnie od maja będę praktycznie bezrobotny, bo klasa 3 idzie na praktykę, 4 kończy zajęcia, a ja zostanę z 4 godzinami tygodniowo regularnych zajęć. Jeśli strajk wreszcie się skończy (nie strajkuję, ale uczniowie i tak nie przychodzą, bo większości lekcji nie ma), to pewnie będę albo siedział na maturach, albo miał zastępstwa za polonistów i językowców siedzących na maturach ustnych. Poza tym ma to potworną wadę, bo wbrew słynnych tyrad o 18 godzinach pracy, żeby w moim zawodzie zarobić, trzeba mieć trochę nadgodzin. A ze względu na takie perturbacje nauczyciel ma uśredniony etat i ja np. w pierwszym półroczu miałem 26 godzin przy tablicy tygodniowo, żeby pokryć braki z maja, a przez cały rok dostaję pensję za 19 godzin. Nawet, jakbym chciał gdzieś dorobić w maju, to trudno coś akurat na miesiąc załapać, a dodatkowo dyrekcja ma prikaz, żeby nauczyciel był codziennie w pracy. To teoretycznie oznacza, że powinienem mieć po godzinie co dzień, a jak wiadomo tydzień ma 5 dni, an które trzeba mi rozłożyć 4 lekcje :-). Dodatkowo, jest to pracownia, która ma trwać 4 godziny pod rząd. Ale niech się dyrektor martwi...Co do praktyk warsztatowych, to jest kilka godzin w pierwszej klasie, ale to już nie te 5,5 godziny zegarowej na tydzień, które były jeszcze 10 lat temu. Nowe podstawy i siatki godzin wymagają za to dużej liczby godzin pracowni. I jest to teraz pracownia na warsztatach, na której u mnie na deskach uczniowie montują miniatury instalacji elektrycznych czy też układy sterowania silnikami. Mechanicy toczą na CNC, mechatronicy składają układy elektropeneumatyczne, elektronicy montują anteny, alarmy czy domofony, a analitycy coś grzebią w kolbach, ale od tego to akurat wolę się trzymać z daleka. Problemem jest głównie to, że aparatura, która w przemyśle jest montowana raz na wiele lat, tu składana i rozkładana jest kilka razy w tygodniu, co w rezultacie powoduje jej szybkie zużycie. A na nową zwykle nie ma pieniędzy.
2
Szok! – S. Broniarz chce autonomii nauczycieli!
Obrazek użytkownika krzysztofjaw
Obrazek użytkownika maciej1965
12 godzin temu Trochę późno, ale dodam grafikę :-)
1
Totalna kasuje wszystkich dowcipami.
Obrazek użytkownika maciej1965
Obrazek użytkownika maciej1965
14 godzin temu Właśnie widzę, że społeczeństwo nie ma pojęcia o obecnym systemie edukacji. I stąd zapewne bierze się sporo nieporozumień. Kiedyś w technikach robiło się pracę dyplomową i broniło ustnie kilka dni po maturze. Potem wprowadzono ujednolicone prace kontrolne składające się z zamkniętego testu (50 pytań po 4 odpowiedzi, zaliczanego od 50%) i części "praktycznej", która miała wykonanie w niektórych zawodach a w niektórych była jedynie rozprawką, w której według standardowego wzorca (w tym gotowych tabel z ewentualnymi wynikami i obserwacjami z pomiarów) należało napisać wstęp, plan pracy, rozwinięcie, wnioski i wskazania eksploatacyjne dla użytkownika. Nota bene ogólny plan pracy był identyczny np. dla technika elektryka i technika fryzjera! Nawet tam, gdzie było wykonanie, uczniowie musieli w oparciu o wykonaną pracę napisać podobną rozprawkę, która była oceniana wiele dni później przez egzaminatora, który nie był obecny na egzaminie. Tą rozprawkę trzeba było zaliczyć na 75% klucza, co spowodowało tragiczne nieraz obniżenie zdawalności egzaminów.Później, wraz z reformą 6-latków i rzezią przedmiotów ogólnokształcących za PO, zmieniono system szkolenia i oceniania w technikach. Wtedy szkoły odeszły od starych, ministerialnych programów nauczania i zaczęła się wolna amerykanka, o której pisałem w pierwszym komentarzu. Każdy miał pisać własny program, lub adaptować program KOWEZiU (taka firma, zarabiająca na tworzeniu dokumentów na potrzeby reformy edukacji), szkoły układały własne, dowolne w zasadzie siatki godzin (obowiązkowy był jedynie ogólny wymiar godzin w danym roku szkolnym dla wszystkich przedmiotów zawodowych hurtem). W wyniku tej reformy, uczniowie zdawali (i zdają nadal, a po reformie 8-klasowej szkoły podstawowej to się co do zasady nie zmieni) od 2 do 3 egzaminów, tzw. kwalifikacji zawodowych, które mogą być zdawane na dowolnym etapie edukacji, w jednej z 3 kiedyś, a teraz 2 sesji podczas roku szkolnego. O terminie zdawania kwalifikacji decyduje szkoła w oparciu o realizowany program nauczania. I tak, np. elektrycy z roczników do 2017/18 musieli  zdawać 3 kwalifikacje E-07. E-08 i E-24 np. w czerwcu 2 i 3 klasy oraz w styczniu 4 klasy. Gdyby przedmioty rozłożyć inaczej, w innej szkole mogli by np. zdawać je w styczniu 2 klasy, czerwcu 3 klasy i styczniu 4 klasy. I nie koniecznie w kolejności narastania numerów. Każda kwalifikacja składa się z części teoretycznej (test 40 zamkniętych pytań na 50%) i praktycznej, wykonywanej na stanowisku i ocenianej na bieżąco przez egzaminatora, lub w formie projektu, pisanego na kartce i ocenianej centralnie po zakończeniu sesji. Część praktyczna jest zaliczona od 75% zgodności z kluczem. Co więcej, egzaminator ocenia efekty, nie wiedząc, jaka mają wagę punktową. Musi jedynie odpowiedzieć TAK lub NIE na serię pytań z klucza, np. czy urządzenie ruszyło, czy rynienki były równolegle położone, czy śruby przykręcono dokładnie itp. Ale tu już zdawalność jest lepsza, niż przy poprzedniej rozprawce. Dopiero zebranie kompletu kwalifikacji i ukończenie szkoły, daje tytuł technika. Teoretycznie można na kursach "dorobić" inne kwalifikacje i uzupełnić wykształcenie do technika innej specjalności. Jednak bardzo mało kwalifikacji dubluje się w różnych zawodach. Ale przynajmniej te egzaminy (z wyjątkiem projektu, który wprowadzono ewidentnie dla obniżenia kosztów egzaminowania) dają możliwość sprawdzenia, czy przyszły technik potrafi coś zrobić. W poprzednim systemie, dobry technik niekoniecznie potrafił właściwie napisać rozprawkę, za to ktoś, kto nie wie, czy śrubokręt trzyma się za grubszą czy za cieńszą część, mógł jako dobry pisarz zdać egzamin na 100%. Z drugiej strony, tematyka tych egzaminów praktycznych jest żenująco prosta - np. założyć skrzynkę z zabezpieczeniami, dwie puszki rozgałęźne, łącznik i 2 lampy + jedno gniazdko na płycie o wymiarach 3x2,5 m. Położenie instalacji w rzeczywistym pokoju jest o niebo trudniejsze, bo wymaga rycia w tynku i późniejszego zagipsowania przewodów w ścianie.Jednak, jak pisałem, ta reforma zawodów wiązała się z przenicowaniem podstaw programowych (na ich podstawie pisze się programy), a przy okazji ich wykastrowaniem z licznych ważnych treści. I tak elektryk według tych podstaw nie musi wiedzieć, skąd prąd wziął się w gniazdku, które ma zainstalować, bo o produkcji i przesyle energii nie ma nic w jego podstawie nauczania. Podobnie nie ma zajęć z wszechobecnej obecnie w przemyśle energoelektronice sterującej urządzeniami elektrycznymi. Tych informacji nauczyłby się przed reformą z dwu przedmiotów nauczanych przez 2 lata w wymiarze 3 godzin tygodniowo! Teraz zniknęły. Za to technik energetyk nie wie, jak korzysta się z produkowanego i przesyłanego przez niego prądu na poziomie domu czy mieszkania.
3
Szok! – S. Broniarz chce autonomii nauczycieli!
Obrazek użytkownika krzysztofjaw
Obrazek użytkownika maciej1965
16 godzin temu Taki bałagan ma konsekwencje głównie dla uczniów. Chociaż i dla nauczycieli jest mało korzystne, że zamiast przekazywać wiedzę muszą się gimnastykować nad tworzeniem programu. Dochodzi do takich paranoi, że chyba przez zwykłe przeoczenie w programie nauczania dla technika energetyka brakło kompensacji mocy biernej - jednej z podstawowych kompetencji energetyka.Ale proszę sobie wyobrazić ucznia, który przeniósł się do innego miasta i ma nie dość, że przedmioty o różnych nazwach, ale jeszcze w różnej kolejności. Możliwe, że idąc do szkoły w "A" zdał egzamin z kwalifikacji zawodowej X-01 i został mu egzamin X-03, a w miejscowości "B" jego nowi koledzy zdali już X-03, a przygotowują się do X-01 (numery kwalifikacji fikcyjne). I to naprawdę jest możliwe!
5
Szok! – S. Broniarz chce autonomii nauczycieli!
Obrazek użytkownika krzysztofjaw
Obrazek użytkownika maciej1965
17 godzin temu Ta autonomia już istnieje i mamy tego skutki... Jako nauczyciel mogę sam napisać sobie program nauczania, dobrać podręczniki, ba nawet nazwać przedmioty (uczę przedmiotów zawodowych w technikum).  Musze jedynie zmieścić się w tzw. podstawie programowej, czyli minimum do nauczenia (co nie znaczy, że jest to jedna kartka - trudno to rozsądnie podzielić na przyznaną ilość godzin). Możliwe, że Broniarz chce znieść i to minimum podstawy programowej. A i tak każda szkoła ma swoje programy nauczania i swoje siatki godzin. Uczeń zmieniający szkołę średnią (o podstawowych się nie wypowiem - nie mam danych) może dostać kolosalne różnice programowe wynikające z innego rozłożenia materiału. Poza tym, każdy nauczyciel kładzie nacisk na to, co jak mu się wydaje, jest istotne z punktu czekających uczniów egzaminów. Bałagan potworny. Jako nauczyciel wolałbym odgórnie ułożone programy nauczania i jako takie usystematyzowanie nauczania w skali kraju. Tylko, żeby zrobili to ludzie kompetentni, bo patrząc na podstawy nauczania przedmiotów zawodowych mam wrażenie, że autorzy nie znają się zupełnie na dziedzinach, o których pisali.
9
Szok! – S. Broniarz chce autonomii nauczycieli!
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika maciej1965
1 dzień temu Apropos wypowiedzi p. Broniarza, że przerwa świąteczna nie jest dla nauczycieli, moja 10-letnia córka stwierdziła: "Broniarz - świąt nie będzie". Nawiązała tym do tytułu filmu: "Grinch - świąt nie będzie". Co prawda chodziło o inne święta, ale trafiła w sedno lepiej ode mnie. A ponieważ opozycja jak ks. napisał "kasuje wszystkich dowcipami", przeglądając informacje w sieci mam problem, które można opatrzyć jakimś rysunkiem. Czasem dostarczają mi tyle pomysłów, że zwyczajnie brak czasu na ich realizację. I, co najważniejsze, nie muszę nic wymyślać. Wszystko gotowe, na talerzu! 
5
Totalna kasuje wszystkich dowcipami.
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika maciej1965
1 tydzień temu I jak tu nie mówić o cudach? Właśnie pojawiła się informacja, że w ruinach Notre Dame znaleziono relikwiarz w kształcie koguta z iglicy katedry, zawierający relikwie patronki Paryża św. Genowefy, patrona Francji św. Dionizego i fragment korony z cierni. Relikwie ocalały! To po krzyżu z ołtarza głównego kolejny cud. Czy to nie jakiś znak dla Francuzów? Oby zrozumieli...Za Niezalezna.pl
9
Signum Temporis. Signum Dei.
Obrazek użytkownika Anonymous

Strony